Skip to main content

Full text of "Dzieje Stenografji"

See other formats


\ 



Dzieje Stenografii 



wydane przez 



Zespól Tow. Stenograficznych systemu Pofińskiego 

na Wojew. Śląskie, 



OGÓLNE DZIEJE STENOGRAFJI 

PRZEZ 

STEFANJĘ BOBROWSKĄ 

TEORJA I DZIEJE STENOGRAFJI POLSKIEJ 

PRZEZ 

DRA SZYMONA TAUBA 

prof, gimn. w Gródku Jag. 



Z licnnemi fotografjamL 



1931. 



Nakładem Zespołu Tow. Sten. syst. Polińshiego na Woj. Śląskie 

w Katowicach. 



>* 



S' 






Dzieje Stenografii 

wydane przez 

Zespół Tow, Stenograficznych systemu Polińskiego 

na Wojew, Śląskie, 

OGÓLNE DZIEJE STENOGRAFII 

PRZEZ 

STEFANJĘ BOBROWSKĄ 

TEORIA I DZIEJE STENOGRAFII POLSKIEJ 

PRZEZ 

DRA SZYMONA TAUBA 

prof. gimn. w Gródku Jag. 



Z licznemi fotografiami. 



1931. 

Nakładem ' Zespołu Tow. ; Sten. syst. Polińsbiego [na Woj. Śląskie 

w Katowicach. 



DRUKARNIA J. GABLANKOWSKIEGO W KRAKOWIE 
UL. SŁAWKOWSKA 6, TEL. 144-65. 




Dr. Kazimierz Świtalski 

Marszalek Sejmu Rzeczypospolitej. 




Władysław Raczkiewicz 
Marszałek Smal u Ry,vva\ pospolitej. 




Konstanty Wolny 







Dr. Michał Grażyński 

Wojcwudii Śląski. 



OD WYDAWNICTWA. 



Stenografja w Polsce jest bodaj jedyną dziedziną, któ- 
ra nie posiada poważniejszej literatury czy publikacji. Nie 
czas po temu, by zastanawiać się na tern miejscu nad przy- 
czynami tego stanu rzeczy, wystarczy stwierdzić, że w po- 
równaniu z inneini narodami zachodniemi, a nawet takiemi 
jak Rosja, Bułgarja, czy łłumunja, Polska na szarym końcu 
kroczy w rozwoju stenografji. Brak jest życia zrzeszenio- 
wego, brak czasopiśmiennictwa (poza „Czytankami Steno- 
graficznemi"), brak literatury stenograficznej. A dzieje się 
tak w głównej mierze nie dlatego, jakoby nie stało ludzi, 
mających skutecznie prowadzić ruch stenograficzny, ale dla- 
tego, że odnośne sfery powołane z natury rzeczy do kulty- 
wowania i rozwijania tej dziedziny nauki, z niezrozumiałych 
przyczyn tłumią i paraliżują wszelkie żywsze odruchy w tym 
kierunku. 

Wysiłki działaczy stenograficznych, zmierzające do, zmia- 
ny ustosunkowania się do tej ważnej sprawy czy to władz 
szkolnych czy kierowników życia kulturalnego, spotykają 
się najczęściej z chłodną obojętnością, niezrozumieniem i lek- 
ceważeniem. Odnosi się nieraz wrażenie, jakoby ludzie ci 
za wszelką cenę wstrzymać chcieli wejście Polski do rodziny 
narodów, w których ruch stenograficzny tętni bujnem ży- 
ciem i skupia miljony, zorganizowanych w towarzystwach, 
członków. Jest to — niestety — smutna prawda. 

Jedynie Śląsk wykazać się może poważniejszemi rezul- 
tatami w zakresie stenografji, dzięki czemu też dzielnica ta 
reprezentuje, nazewnątrz polski świat stenograficzny. Zespół 



IV 

polskich towarzystw stenograficznych systemu Polińskiego 
rozwija tu upartą i nieustępliwą działalność w krzewieniu 
stenografji wśród społeczeństwa, minio, sporadycznych na 
szczęście, objawów niechęci pewnych autorytatywnych sfer, 
które zarządzeniami swenii pragnęłyby przytłumić to budzą- 
ce się życie i zniszczyć owoce dotychczasowej jego pracy. 
Mimo jednak wszystko polski ruch stenograficzny na śląsku 
zatacza coraz szersze kręgi, sięgając nawet swemi wpływami 
poza słupy graniczne. 

Dzięki tej twardej i nieustępliwej pracy swej Zespół 
może wydawać jedyny w Polsce perjodyk: „Czytanki Ste- 
nograficzne". Nie ograniczył się on jednak tylko do samego 
wydawnictwa. Postawił on sobie za cel stworzenie pomnika, 
któryby świadczył przed światem, że stenograf] a w Polsce 
istnieje i rozwija się. Pomnikiem tym jest niniejsze skromne 
dzieło. Ukazuje się ono w siedemdziesiątą rocznicę narodzin 
systemu Polińskiego i życzyć sobie należy, by rocznica ta 
stała się przełomem w rozwoju polskiej stenografji i, oby 
dzieło, to otworzyło długi szereg dalszych wydawnictw w za- 
kresie stenografji. 

Niniejszy tom oddajemy w ręce Czytelników w poczuciu 
dobrze spełnionego obowiązku i nie wątpimy, że odda on 
wielkie usługi nietylko postronnym osobom, sympatyzującym 
eży interesującym się ruchem stenograficznym, ale stanie 
się dtt 'tfieodzownym podręcznikiem dla pedagogów i szkół, 
jiktf j^Syna tego rodzaju publikacja w Polsce. 

Na tefti miejscu niech wolno nam będzie wyrazić Wyso- 
kiemu Sejmowi Śląskiemu, Wydziałowi Oświecenia Publicz- 
nego przy Śląskim Urzędzie Wojewódzkim, Współpracowni- 
kom i osobom, za których przyczyną dzieło to mogło ukazać 
się — słowa wielkiej podzięki. 

Zespół Towarzystw Stenograficsmycfi 

systemu Polińskiego na Województwo 

Śląskie. 

Katowice, w listopadzie 1931 r. 



PRZEDMOWA AUTORA. 



Powstanie niniejszego dzieła przedstawia się następują- 
co: W r. 1924 po opracowaniu „Zarysu historji stenograf ji 
polskiej" jako „Tablic chronologicznych" zamierzałem wy- 
dać obszerne dzieje stenografji polskiej a do opracowania 
dziejów ogólnych stenografji zaprosiłem p. redaktora Chra- 
pustę, który propozycję przyjął. Zaczęła się praca. W lipcu 
1925 r. p. red. Chrapusta zwrócił się do redakcji „Przewodni- 
ka Bibliograficznego" z prośbą o wydrukowanie bibljografji 
stenografji polskiej, a równocześnie zaczął opis bibljogra- 
ficzny dzieł stenograficznych polskich, doprowadziwszy już 
ogólne dzieje stenografji do połowy. Pierwsze to zestawienie 
bibljografji zostało przeze mnie uzupełnione, wspólnie potem 
przez obu autorów kontynuowane i dokończone. Podczas gdy 
praca nad polską stenografją powoli postępowała, utknął 
p. Chrapusta z powodu braku czasu ze swemi ogólnemi dzie- 
jami. Tymczasem we wrześniu 1927 r. zwróciła się do mnie 
P. Bobrowska ze swem tłumaczeniem Historji stenografji 
Mentza, które już od kilku lat przygotowała, napróżno szu- 
kając za wydawcą. Za moją poradą i zgodą P. red. Chrapusty, 
któremu brak czasu ciągle nie pozwalał na dokończenie za- 
czętego dzieła dziejów, zabrała się P. Bobrowska do nowego 
konipilacyjnego opracowania dziejów ogólnych stenografji 
na podstawie dzieł francuskich i niemieckich i ukończyła 
swą pracę z końcem r. 1929. Dzieje stenografji polskiej 
również zbliżały się do końca. Ale nie było nakładcy. 

I dzieło niniejsze nie ujrzałoby tak prędko światła 
dziennego, gdyby nie sprężysta energja Zespołu Towarzystw 



VI 

Stenograficznych syst. Polińskiego na Województwo śląskie, 
które znalazło środki na wydawnictwo. Zawdzięczać to na- 
leży Zarządowi Zespołu za prezesury PP. Dąbrowskiego 
i Cholewy i sekretarstwa PP. Junga i Swierczyny. 

Dzieło niniejsze przedstawia zamkniętą w sobie całość. 
Zespół zamierzał wprawdzie początkowo wydać obszerniejszą 
pracę i nazwać ją „Encyklopcdją stenograficzną", jako dzie- 
ło zbiorowe, ale musiał zaniechać zamiaru z braku fundu- 
szów. Obszerna „Encyklopedia" obejmowałaby ogólne dzieje 
stenografji (Bobrowska), teorję i dzieje stenografji polskiej 
z dokładnemi analizami wszystkich systemów polskich ste- 
nograficznych (dr. Taub), metodykę i dydaktykę stenografji 
(Kotas), bibljografję stenografji polskiej (Chrapusta-Taub), 
zjawiska częstotliwości głosek w języku polskim (Kapuściń- 
ski) i tablice stenogramów różnych systemów (Taub). Do- 
kładna analiza pewnych pomniejszych systemów, metodyka 
i dydaktyka, bibljografja stenografji polskiej, zjawiska czę- 
stotliwości i tablice muszą czekać lepszych czasów i środ- 
ków potrzebnych na wydanie ich jako tomów dalszych ni- 
niejszej pracy. Bibljografję zamierza wydać P. red. Chra- 
pusta w najbliższym czasie swoim kosztem. 

Druk dzieła niniejszego rozpoczął się w marcu 1930 r. 
i niestety ciągnął się dość długo. Pewne początkowe części 
były już dawniej w druku gotowe, tak ogólne dzieje, a tym- 
czasem rzeczywistość postępowała naprzód. Trudno było już 
poprawiać lub uzupełniać. Tak np. tu dodać można, że Rosja 
otrzymała już jednolity państwowy system stenograficzny, 
a spór międzynarodowy tamujący kongresy międzynarodowe, 
względnie podwajający i rozdwajający je, ustał w sierpniu br. 
po pogodzeniu się i wyrównaniu przeciwności. W części 
polskiej w dalszych niedrukowanych jeszcze partjach stara- 
łem się nagonić za rzeczywistością. 

Szczegółowo analizowano w niniejszem dziele i systemy 
stenograficzne polskie takie, które nie osiągnęły w Polsce 
większego znaczenia jak np. systemy geometryczne i inne. 
Stało się to w tym celu, aby pogłębić wiadomości naukowe 



VII 

teoretyczne i osiągnąć możliwie zupełny obraz wiedzy ste- 
nograficznej. 

Ogólnie zaznaczę, że starałem się być możliwie objek- 
tywnym w przedstawianiu pracy, dążeń i zamierzeń ludzi, 
krzątających się około dobra stenografji polskiej, tak sama 
starałem się zachować objektywność w oceitó krytycznej 
różnych systemów stenograficznych. 

Wartość jakiegoś systemu prawdziwą możnaby dokładnie 
dopiero ocenić, gdyby używało się go przez dłuższy cza& 
praktycznie, nauczało i widziało wyniki praktyczne. Sta- 
rałem się możliwie wczuć w każdy system, zrozumieć go ze 
stanowiska założeń autora, nim pozwoliłem sobie na uwagi 
krytyczne. Żeby zaś umożliwić porównanie różnych syste- 
mów, sprowadziłem omawianie ich zawsze do tego samego 
schematu zasadniczego. 

Oświetlenie zaś faktów, dążeń i zamierzeń zgadza się 
z zasadami psychologji indywidualnej, która twierdzi, że 
linje postępowania człowieka dadzą się zrozumieć jako wy- 
nik dwu grup zjawisk i odpowiednich dyspózycyj psychicz- 
nych, a mianowicie: uczucia społecznego i dążenia do oso- 
bistej przewagi, mocy, znaczenia. To drugie jest przyczyną 
namiętnych walk wśród stenografów i ich fanatyków, za- 
równo u nas jak i wszędzie zagranicą, jest przyczyną fał- 
szywego obniżania wartości przeciwnika a wywyższania sie- 
bie. Jest to „irritabilis stenographorum gens", jak powiedział 
pewien adwokat lwowski w procesie walczących ze sobą 
stenografów. Z powodzi takich zafałszowali psychicznych 
nieświadomych należało wydobyć istotny stan rzeczy. 

Do opracowania dziejów stenografji polskiej posłużyły 
mi osobiste liczne a często i żmudne i kosztowne poszuki- 
wania za objawami ruchu stenograficznego u nas, zwłaszcza 
za śladami początków stenografji u nas. Starałem się o oso- 
bisty lub listowny kontakt z licznemi właściwenii osobami. 
Często spotkać się można było z zawodem, bo obojętność lub 
niechęć była odpowiedzią na me grzeczne zapytywania, nie 
otrzymywałem wywiadu, lub odpowiedzi listownej. Wreszcie 
posłużyła mi do pracy cała literatura stenograficzna polska. 



VIII 

Kompletu źródeł i materjałów drukowanych czy litogra- 
fowanych, odnoszących się do stenografji polskiej w kraju 
nie posiadamy. l ) Poszczególne źródła zawdzięczam nastę- 
pującym osobom i instytucjom: Państwowemu Instytutowi 
Stenograficznemu w Pradze, który z największą gotowością 
bezinteresownie przysłał mi kilkanaście dzieł, Krajowemu 
Urzędowi Stenograficznemu w Dreźnie, który posiadając 
komplet najdawniejszych materjałów polskich, pożyczył mi 
równocześnie dwadzieścia kilka tomów, nestorom stenografji 
polskiej prof. uniw. Drowi Ernestowi Tillowi, radcy Aleksan- 
drowi Barwińskiemu, dziś już nieżyjącym, a dalej prof. 
Władysławowi Bojarskiemu, prof. pułkownikowi WP. Karo- 
lowi Czajkowskiemu, którzy raczyli mi ofiarować niejeden 
cenny zabytek, prof. Polit. Drowi Janowi Sas - Zubrzyckiemu 
zawdzięczam wiele pamiątek po Lubinie Olewińskim, naj- 
dawniejszą fotograf ję biura stenograficznego lwowskiego, 
klisze odpowiednie do niniejszego dzieła, wreszcie PP. Wła- 
dysławowi Chrapuście w Krakowie, Stanisławowi Korbelowi, 
lektorowi Uniw. Jagiell., Antoniemu Wojnarowi, dyrektorowi 
Instytutu Stenograficznego w Warszawie i Tadeuszowi Zgliń- 
skiemu, stenografowi Sejmu i Senatu, dzieła, skrypta, arty- 
kuły, któremi zasilili mnie ze swych bibljotek. Wiele cen- 
nego materjału odnalazłem w antykwariatach lwowskich, 
gdzie może jeszcze niejedna rzecz kryje się w magazynach. 

Dyrektor Kapuściński pozwolił mi korzystać z nieogło- 
szonych jeszcze badań jego nad częstotliwością głosek w ję- 
zyku polskim. 

Towarzystwo stenograficzne „Piast" w Królewskiej Hu- 
cie (Brachaczek, Świerczyna) oddało mi materjały śląskie 
i pomogło w opracowaniu dziejów śląskich. 

Wielka jest lista osób, które listownie lub osobiście 
udzieliły mi różnych wiadomości. 



l ) Większe bibljotoki i zbiory stenograficzne w Polsce posiadają: 
Władysław Chrapusta (Kraków), Antoni Wojnar (Warszawa). Konwikt 
Zakonu S. J. w Chyrowie, oraz „Związek stenografów polskich syst. 
Stolzc-G Umińskiego" w Warszawie. W bibljotekaeh publicznych można 
spotkać tylko luźne dzieła. 



IX 

Instytucjom i osobom, którzy mi przyszli z pomocą, 
zawsze ochotnie i życzliwie, wyrażam podziękowanie. 

Nakoniec należy się szczególne podziękowanie „Zespo- 
łowi", jego władzom i członkom, za podjęcie się wydawnic- 
twa w imię dobrze pojętej idei krzewienia tak słabego u nas 
ruchu stenograficznego i nieszczędzenie trudów i kosztów, 
celem odpowiedniego wyposażenia dzieła. 

Gródek Jagielloński, w sierpniu 1931 r. 

Dr. Szymon Taub prof. gimn. 



T R E S C, 

Str. 
Przedmowa wydawców III. 

Przedmowa autora V. 

OGÓLNE DZIEJE STENOGRAFJI 

przez Stefanję Bobrowską 1 — 80! 

W S T Ę P. 1—4 

Istota, pojęcie, przedmiot stenografji, podział dziejów na okresy 1 

I. Czasy najdawniejsze 5—13 

Rozwój pisma . ... 

Próby skrócenia pisma w Grecji 
Późniejsza tachygrafja grecka 
Noty tyrońskie 

(Ennius 9. Tiro 10). 
Dalsze dzieje not tyrońskich 

II. Okres przejściowy 
(John z Tilbury 14, Tomasz z Canterbury, Johannes 
Trithemius 15, Timothy Bright 16, Ratcliff 17, Bales). 

III. Czasy nowsze 
A. Zasada geometryczna 

A n g 1 j a . 

Kierunek starogeometryczny 

(John W i 1 1 i s 19, Następcy Willisa 19, Edmond Willis, Shelton, 
Rich, W es ton, Doddridge, Metcalf 20, Mason, Gurney, Coles, 
Gibbs 21, Rozpowszechnienie i opracowania 21, Schaep, Lodwik, 
Reyner, Swahn, Ramsay 22). 

Kierunek nowogeometryczny 22 

(Byrora 22, Następcy Byroma 23, Gibbs, Williamson, Mavor, 
Molineux, Macaulay, Annet, Aldridge, Blanchard, Taylor 23, 
Odell, Harding 24). 





t> 




7 




8 




9 




12 


14- 


-17 


18- 


-80 


18- 


-45 


18- 


-28 




18 



XI 

Str. 
Stosunki stenograficzne w Anglji od wystąpienia I. Pitmana . 25 
(Pitman 25, North, Janes, Everett 27, Bell, Valpy, Pocknell, 
Walpole, Mares, Callendar, 01iver, Gregg 28). 
F r a n c j a . 28-48 

Wokalyzacja alfabetyczna . ... 28 

(Cossard 28, Coulon de Thevenot 29, Gonen de Prćpean 30, 
Aime Paris 31). 

Pismo debatowe ... 31 

(B e r t i n. P r ć v o s t 32). 

Nowsze systemy 33 

(Delaunay 33, Duploye 34, Dcpoin 34, Riom, Buisson, Lelioux, 
Painpare* 35). ; 

Opracowania stenografji geometrycznej na inne języki . 35 

(A m e r y k a 36, Lloyd, Gould, Andrews, Boyle, Benn Pitman, 
Graham, Barnes, Osgoodby, James, Munson, Longley 36, Gregg, 
Parody, Velho 37, A z j a 37. Koki Minamoto, Wakabayashi 37, 
Gauntlett 38, B e 1 g j a 38, Meysmans 38, S z w a j c a r j a 38, 
Luksemburg 39, Weiler, Briick 39, Rumu n j a 39, Rosetti, 
Winterhalder, Bosianu, Stahl 39, His z p a n j a 40, Marti, Serra\y 
Ginesta, Aribau, Garriga. Cortes 40, Por tu gai ja 40, Marti, 
Costa 40, Hola n d j a 41, Reyner, Helderen, Somerhausen, Bos- 
saert, Steger, Haan, Rietstaj) 41, Wory, Schwab, Balt, Pont, 
Groote 42, W ł o c li y 42, Molina, Amanti, Delpino, Magnaron. Te- 
aldi, Rafanelli, Brandt, Visotti, Selvin, Oltrabella 42, Noe' 42, 
Francini, Meschini 43). 
Niemcy . 43-69 

Okres systemów geometrycznych 43 

(Schwenter 43, Ramsay, Moscngcil, Hoj*stig, Nowak 44). 

B. Zasada graficzna 45—80 

Systemy kursywne 45 
(Bordley 45). 

a) Starsze systemy kursywne 46 
Gabelsberger 46 

(Gerber, H e g e r, Wigard, Gratzmiiller 49, Zukcrtort, Zepli- 
• chał, Mann 50). 
Stoi ze Wilhelm . . . . 51 

(Dr. Franciszek Stolze, Steinbrink 54, Yelten, Adler, Merkes 55). 
A v c ii cl s 55 

(Matschenz 56, Engelbrecht 57). 

b) Nowsze systemy kursy wne 57 
Faulmann.... 57 
SchreyiStolze-Schrey 58 



XII 



Str. 



(Schrey, Dr. .Johnen, Dr. Soein 58. Dr. Mantzel 59, Roller 59, 
L e h m a n n 60, I) a li m s (50. B r a u n s 60, S c h e i t h a u e r 61, 
Stcnogra i' j a n a rodo w a K u n owskic h 61). 
Rozpowszechnienie stenograf ji w Niemczech do r. 1924 6& 

Dążenie do utworzenia jednolitego systemu w Niemczech 65 

Rozpowszechnienie stenograf ji w Niemczech od r. 1924 67 

Przekłady stenografji kursy wnej na inne jeżyki ... 69 

(Szwecja. 69, Svahn, Ralamb, Huber, Borgsten, Olof Mc- 
1 i n 69, D a n j a 70, Dessau, Worms, Cliristianscn 70, Nor w e- 
g j a i F i n 1 a n cl j a 70, Paulscn 70. L o t w a 70, Knoke, Gabe- 
rowa, Rosę, Dukelskajasowa 70, E s t o n j a 70, Kurrik, Schróder, 
Kiviking, Kotkas 70. Litwa 70, Jansen 70, Grecja 70, 
Mindler 70, Rutsos, Solclatos 71, Węgry 71, Fenyvessy, Marko- 
vic, Nagy, Fabro, Radnai 71, Włochy 71). 

Stenograf ja u Słowian . 71 

(Czechy 72, Heger, Fiigner, Gaby 72. Krondl, Holas, Durich, 
Herout, Mikulik 73. Kraje południowo-słowiańskie 74, Magdie, 
Miholić, Milovanović 74, Bezenszek, Golubow 75, Rosja 76, Korf, 
Iwanin, Tornau, Zeibig, Olchin, Paulson, Messer 76, Gorszenew, 
Kriwosz, Bezenszek, Kruljew, Terno, Patkanowa, Saponko, Zim- 
merman, Dłuski, Schróder, Mogilewski, Friedlander, Wilpert, Ży- 
wotowski 77, Sokołów, Lapekin, Falejew, Hildebrand, Jurkow- 
ski 78, Ukraina 79, Juchim, Unicki 79, Białoruś 79 Sawelson, 
Schackin 79). 
Międzynarodowe Kongresy 80 

TEOBJA I DZIEJE STENOGRAF,! I POLSKIEJ 

przez Dra Szymona Tauba 81 — 439 

Część o g ó 1 n a. 81—110 

I. Ojaśnienia pewnych pojęć zasadniczych i zasad gramatyki, nauki 

pisma i teorji stenografji . ... 81 

(1. Pojęcia z zakresu języka 81, 2. Stosunek stenografji do gra- 
matyki 85, a) do ortografji i głosowni 85, b) do słowotwór- 
stwa 89, 3. Stosunek stenografji do pisma zwykłego i do nauki 
pisma zwykłego 90, a) cechy pisma 90, b) linjatura i stosunek 
pisma zwykłego i stenograficznego do linij 92, c) materjał zna- 
kowy pisma zwykłego i stenograficznego 96, 4. Hasła teorji 
stenografji 97, a) dobór znaków stenograficznych, zasada krót- 
kości, wyrazistości, biegłości 98, b) inne zasady 102, linijność, 
dzielność, sprawność, wydajność, prostota, stenografja ludowa 
a zawodowa 103, stenografia korespondencyjna a parlamentar- 
na 104, zasada logiczności, konsekwencji, zgodności charakteru 



XIII 

Str. 
dźwiękowego samogłoski ze symbolem 105, c) skróty i skracanie 
stenograficzne 105, d) dokument systemowy 108). 
II. Krótka historja pisma polskiego 109 

Czqść szczegółowa. 1 11— 439 

I. Najdawniejsze ś 1 a d y s t e n o g r a i' j i polskie j. 111—114 
Podział dziejów stenografji polskiej na okresy . . 114 

II. Systemy geometryczne 117—156 
Pgólny przegląd systemów i dziejów . 117 
Autorzy: 118—154 

Kazimierz Krupski 118, Józef Pysz 128, Saxe Feliks 138, Art ? 
abreviateur 144, Pyrek Gracjan 146, Rowiński Jan 151, Józef 
Słonimski 152. 
Zakończenie .... . 155 

III. S y s t e m y grali c z n e . 156—439 

1. Przegląd ogólny . . . \ . 156—166 

2. Przekłady systemu G a b e 1 s b e r g e r a 167—330 
Ignacy Jakób Heger . . 167 

Okres Małopolski 173-269 

A. Kierunek Lwowski . . . . . 173-259 

1. P o d o k r e s : Dzieje p o c z ą t k ó av i rozwoju ste- 

li o g r a r j i w latać h 1861—1901 173—230 

Wstęp . 173 

Autorzy: 175-217 

Józef Poliński 175, Henryk Mendoclia 193, Roman Poliński 194, 
Lubin Olewiński 195, Dr. Felicjan Jackowski 207. 
Towarzystwa stenograficzne pierwszego podokresu 217 

Czasopisma stenograficzne . 221 

Nauka stenografji w 1. podok rosie . 223 

Praktyka stenograficzna, stenograf ja w biurze sten. sejmu galicyj- 
skiego . . ^ . 225 

Inni autorzy i krzewiciele stenografji w I. podokresie . . 226 

(Tumu, Sabowski 226, Berner 229, Brzobohaty 230, Suchecki 231, 
Jenike 236, Mikulski, Szczepanowski 237). 

2. 3. Po dok r es 1901—1917. ...... 238—259 

Czas kontynuatorów i reformatorów nauki J. Polińskiego 

we Lwowie i Warszawie. 
Wstęp . 238 

Autorzy: 239-255 

Czajkowski Karol 239, Bojarski Władysław 245, Janiec i Me- 

suse 250, Sekułowicz Ignacy 254. 
Inni działacze drugiego podokresu . . 255 

(Resl, Łabeński, Kramsall 255, Homme 256). 
Towarzystwa stenograficzne i czasopisma 2 podokresu 256 



XIV 

Sfer. 
Nauka, rozpowszechnienie, praktyka, biuro sejmowe . . . 258 

B. Kierunek krakowski Korbelowskiod r. 1917 260 -266 
Wstęp . . 260 

Korbel Stanisław 261 

Krótki r y s dziejów stenografji ruskie j 

w Małopolsce 266 

Okres w a r s z a w s k i W o j n a r o w s k i 269—294 

Wste.p . • • 269 

«toni Wojnar i jego bracia 271 

wnrzystwa i czasopisma tego okresu . . 274 

Kongresy szkoły systemu Gabelsbergera-Polińskicgo . . 277 

Ujednostajniony system Gab.-Polińskiego wg uchwał kongr. krak. 285 
Nowe podręczniki systemu Gabelsbergera-Polińskiego . . . 289 

(Wojnarowie 289, Korbel 289, Olszewski 290, Sekułowicz 291, 
Dadok 292). 

Okres śląski od r. 1927 295—319 

Śląsk Cieszyński 295 

Śląsk Górny 297 

(Okres przedplebiscytowy 297, Siwy 297, Jaskóła, Nowak J. 298, 
okres poplebiscytowy 299, Antoni Nowak, Grześ 299, dzieje 
„Piasta" w Król. -Hucie 299, działalność pokongresowa 303). 
Zespół Towarzystw Stenograficznych syst. Gab.-Polińskiego Woj. 

Śl. i Zagł. Dąbr. w Katowicach 305 

(Chrapusta 305, Dąbrowski 306, Województwo śląskie 307, „Czy- 
tanki sten." 307, konferencja autorów sten. 308, Cholewa 314, 
„Piast" 315). 
Sylwetki biograficzne ważniejszych pracowników na Śląsku . 317 

(Brachaczek, Cholewa, Chrapusta, Dąbrowski, Folek, Grześ, Jung, 
Kozioł, Nowak, Swierczyna, Tomala, Witt). 

Nauka i praktyka sten. w niepodległej 

Polsce 319 -325 

Przekłady Gabelsbergera nic oparte na Polińskim, wydane w nie- 
podległej Polsce (Kin) . 326 
Próby reform systemu P o 1 i ń s k i e g o i nowe sy- 
stemy członków. dawnego obozu P o 1 i ń s k i e g o. 331—370 
Czasy najnowsze od r. 1929, walka o jednolity system sten. polski 331 
Nowe Towarzystwo . . 346 

Nowe systemy stenografji 347 

(Czajkowski 347, Wojnar 349, Korbel 349, Kotas 355, Taub 365). 

Sylwetki biograficzne 372 

(Bobrowska 372, Kapuściński 372, Kotas 373, Olszewski 376, 
Taub 379). 
Zakończenie dziejów przekładów syst. Gabelsbergera i 379 



XV 

Str. 
3. Przekłady innych systemów 381 —439 

Przekłady syst. Stolzego 381—410 

Wstęp 381 

(Kwaśniewski 381, Gumiński 382, Polakiewicz 382). 
Gumiński . . 382 

Polakiewicz 399 

Związek zawodowy Stenografów Polsk. syst. Stolze - Gumińskiego 

w Warszawie 399 

Sylwetki biograficzne działaczy przekładów syst. Stolzego 403 

(Suchecka, Zgliński 403, Polakiewicz 404). 

Współczesne parlamentarne biura sten. polskie . 405—410 

(Biuro Rady Miasta Warszawy 405, Miasta Łodzi 405, Biuro 
Rady Stanu 405, Biuro Sejmu i Senatu 406, Biuro stenograficzne 
Sejmu Śląskiego 409). 
Przekłady syst. Stolze-Schreya 410—426 

Wstęp 410 

(Kohz 411, Mellin 411, Napolski 411, Hamczyk 411, Balczyń- 

ska 412, Skorsetz 412, Majerski 412, Semrau 413, Stein 413). 

Balczyńska Bronisława Czesława .... 413 

Towarzystwa systemu Balczyńskiej i czasopisma . 425 

Przekłady jednolit. syst. niem. 426—437 

Wstęp . . . 426 

Hacke Eryk 426 

Hacke-Taub .... 427 

Reszta przekładów 437 

Zakończenie 438 



Sprostowania ważniejszych omyłek 

(poprawić przed użyciem książki). 



str.: 


wiersz : 


ma być: 




zamiast : 


15 


1 od 


g. 


Tomaszowi Becket 


Tomaszowi 


20 


26—27 


a 


ti 


Shel-ton 




Shel-on 


20 


27 


a 


a 


Edmonda 




Edmondat 


22 


3 


a 




Lodwik 




Lodwick 


23 


15—16 


a 


ii 


Short-hand 




Shor-thand 


28 


3 


a 


a 


Pockneira 




Pochmella 


33 


6 


a 


a 


incompatibilitćs 




incompabilitćs 


36 


2 


a 


d. 


Munson 




Monson 


37 


16 


a 


a 


Velho 




Belho 


40 


12 


a 


g- 


Ginesta 




Genestra 


40 


18 


» 


a 


Garriga y Marii 1 




Garrigay Marill 


41 


5 


a 


a 


J. Reynera 




J. Reinera 


42 


2 


a 


a 


Wćry 




Wery 


42 


15 


a 


d. 


Antonio 




Antionio 


42 


10 


a 


» 


Brandt 




Bradt 


43 


11 


fi 


g- 


Meschini 




Maschini 


43 


2 


a 


d. 


Hartlieb 




Hartlib 


44 


1 


a 


a 


J. Nowaka 




I. 


54 


1 


a 


a 


Steinbrink 




Stein brinck 


59 


2 


a 


g- 


Mantzla 




Manzla 


69 


9 


a 


d. 


Olof 




Olaf 


70 


13 


a 


g. 


Christiansen 




Christ jansen 


74 


7 


a 


d. 


Milovanović 




Miiović 


102 


4 




a 


dodać po słowie 


prawideł : 










jednoznacznie i z 


iupełnie 




108 


15. 


a 


a 


dodać po słowie 


systemowym : 










jako kodeks systemowy 





WSTĘP. 



Istota, pojęcie, przedmiot stenografji, podział dziejów 

na okresy. 

Spostrzegalne znaki, przy pomocy których możemy wy- 
razić i utrwalić myśli albo mowę, lub poszczególne wyrazy i ich 
części, a z nich dopiero odtworzyć to, co wyrazić chcieliśmy, 
nazywamy pismem. Każde naturalne z biegiem czasu u róż- 
nych ludów powstałe pismo (a więc nie sztuczne, utworzone 
przez jednego człowieka) w zastosowaniu okazuje się pismem 
długiem, t. zn. do nakreślania znaków pisma potrzeba o wiele 
więcej czasu, aniżeli do pomyślenia lub wypowiedzenia tego, 
co pismo to wyraża. Stąd z chwilą gdy pojawiło się dążenie 
spisywania mów, gdy za cel pisma postawiono pochwycenie 
żywego słowa, a równocześnie już odczuwać zaczęto tę różnicę 
szybkości pomiędzy myślą czy wypowiedzianem słowem, a pis- 
mem naturalnem, wyrosło pismo sztuczne, krótsze od poprzed- 
nio wspomnianego, obdarzone w nowszych czasach mianem ste- 
nografji. 

Jeżeli stenografją nazwiemy pismo analogiczne do naszego 
dzisiejszego pisma, t. j. zbudowane z liter, z których każda od- 
twarza głoskę, lub kilka głosek (pismo literowe, albo głoskowe), 
jednak o wiele krótsze od naturalnego długiego, a nie pismo 
w inny sposób skrócone, to w takiem właściwem znaczeniu nie 
spotyka się jej ani w starożytności, ani też w wiekach śred- 
nich. Dopiero wiek XVII zostawia nam pierwszy prawdziwy sy- 
stem stenograficzny, pismo utworzone prawidłowo z najprost- 
szych elementów. Po raz pierwszy też przez autora takiego 
właśnie pierwszego systemu John Willisa (1602 r.) użyta zo- 
stała nazwa „stenografji". 

1 



Wyraz stenografia utworzony jest z języka greckiego 
(słenos = ścisły, ciasny, grafo = piszę). Nazwę tę możnaby za- 
stąpić polską ścisłopis za przykładem Anglików i Niemców, 
którzy sztuce tej nadali ogólnie już w krajach ich przyjęte, 
nazwy shorłhand lub short-writing, oraz Kurzschrift Nierzadko 
spotyka się też nazwy tachygrafja (tachys = prędki), okygrafja 
(okys = prędki), brachygrafja (brachys = krótki) i in. W staro- 
żytności nazywano najczęściej sztuczne pismo skrócone greckie 
tachygrafja rzymskie zaś notae. 

Stenografja jest to więc pismo krótkie (nie skrócone), głos- 
kowe, obejmujące alfabet utworzony ze znaków bez porównania 
krótszych, aniżeli litery zwykłego pisma, które to znaki mniej lub 
więcej łatwo dają się łączyć w słowa. Prócz tego zastosowane zo- 
stały w stenografji i inne sposoby skrócenia pisma, tak n. p. 
w różnych systemach możemy spotkać znaki wyrażające kilka 
obok siebie stojących spółgłosek lub zgłosek, czyli. t. z w. grupy 
spółgłoskowe i zgłoskowe, dalej t. zw. „znaczniki", znaki krót- 
kie dla wyrażenia częściej występujących słów. W niektórych 
systemach samogłoski (a niekiedy i spółgłoski) wyrażone zo- 
stały jakąś cechą, czy znamieniem, w innym znaku, z pominię- 
ciem zastosowania w tym wypadku znaku głoskowego alfabe- 
tycznego, jest to t. zw. symbolizacja głosek. 

Zadaniem stenografji było pierwotnie nadążenie za wypo- 
wiedzianem słowem i właśnie ta krótkość znaków, oraz łatwość 
ich łączenia pozwala — naturalnie przy nabyciu odpowiedniej 
wprawy — na dosłowne notowanie przemówień, wygłaszanych 
z bardzo nawet wielką szybkością. Dzisiaj ma stenografja oprócz 
powyższego zadania jeszcze drugie a mianowicie: jako krótkie 
ekonomiczne pismo powinna ona zastąpić — przynajmniej każ- 
demu inteligentnemu a wiele piszącemu człowiekowi — długie 
pismo zwykłe, pozwalając na oszczędzenie czasu, energji i pa- 
pieru. Mogłaby wystąpić kwest ja, czy pismem stenograf icznem 
lida się nadążyć dosłownie za najszybciej wypowiedzianem sło- 
wem, granica bowiem nie jest tu ściśle ustalona. Możnaby spie- 
rać się o to, czy każdy przeciętnie inteligentny człowiek potrafi 
tak opanować pismo stenograficzne i nabyć takiej wprawy w po- 
sługiwaniu się niem, by spisywać bardzo szybkie mowy, ponad 
pewną granicę wypowiedzianych w minucie słów. Ale każdy 



3 

inteligentny człowiek powinien na tyle umieć opanować odpo- 
wiednie pismo stenograficzne, by zyskać wydatne zaoszczędze- 
nie pracy pisania i osiągnąć przynajmniej taką szybkość, aby 
nadążyć za powolniejszym mówcą, a szybsze przemówienia lub 
myśli swobodnie i zarazem wydatnie skracać. Granicę trudno 
ustalić, przyjąć możnaby jako przeciętną szybkość pisania, osią- 
galną przez każdego przy należytem ćwiczeniu, 150 do 180 
zgłosek na minutę. I w tym wypadku zaoszczędzi stenografu- 
jący znacznie na czasie, energji i materjale, odnosząc znaczno 
korzyści. Prócz tych wyczynów normalnych dokonywanych przez 
niezawodowców, bardziej uzdolnieni, oraz zawodowi stenogra- 
fowie dochodzą do daleko lepszych wyników, uzyskując rekor- 
dową szybkość. 

Zapatrywania na zadanie i cel stenograf ji są jednak roz- 
maite i różnią się często od powyżej nakreślonego. Przeważnie 
jako jedyny cel stenografji akcentuje się nadążenie za najszyb- 
ciej wypowiedzianem słowem. W podręcznikach i systemach ste- 
nografji występuje też niekiedy owa dwoistość] zadania i celu 
stenografji. Spotykamy podział na część korespondencyjną 
(u Niemców Verkehrsschrift), łatwiejszą, przeznaczoną dla ogółu 
i część dyskusyjną lub parlamentarną, także debatową zwaną 
(Redeschrift) dla zawodowców, specjalistów wyższego rzędu 
i szczególnie uzdolnionych. Podział jednak na normalnych ste- 
nografów, osiągających niższe rezultaty pracy i specjalistów 
o lepszych rezultatach nie musi się pokrywać z owym podzia- 
łem stenografji na część korespondencyjną i dyskusyjną. Spo- 
tyka się stenografów, którzy posługując się pismem korespon- 
dencyjnem dochodzą do znacznej szybkości, natomiast inni po 
przerobieniu i pewnem opanowaniu części dyskusyjnej nie zdo- 
łają osiągnąć rekordowych wyników. Zależy to od wielu czyn- 
ników indywidualnych fizjologicznych, (lekkości ręki itp.) i psy- 
chicznych. 

Mianem „stenografji" nazywa się nietylko sztukę steno- 
grafowania, dalej poszczególny system stenograficzny, lecz także 
ogół systemów stenograficznych - i naukę o stenografji jako 
przedmiocie naukowym. Stenograf ja jest wiedzą, ste- 
nografowanie sztuką (Lapekin). 



W stenograf ji jako przedmiocie naukowym odróżniamy 
dwie główne części: teorję i historję. Zbadanie i krytyczne uza- 
sadnienie znaków, używanych w stenografji i ich roli w całości 
systemu, badanie krótkości, wyrazistości, prostoty znaków po- 
szczególnych i całego systemu stenograficznego, dalej ocena lo- 
giki systemu, wskazanie podłoża, na jakiem wyrósł dany system, 
krytyczny rozbiór poszczególnych sposobów i metod stenogra- 
fowania, wzajemne porównanie systemów — to zadanie teorji 
stenografji. Idealnym jej celem będzie wynalezienie i uzasad- 
nienie najlepszego systemu stenografji. Przedmiotem zaś hi- 
storji jest przedstawienie rozwoju stenografji w różnych cza- 
sach i krajach. 

W historji stenografji wyróżniamy następujące okresy : 

I. Czasy najdawniejsze od 350 r. przed Chr. do 
1100 r. po Chr. Czasokres ten obejmuje powstanie, rozwój i upa- 
dek staro-greckiej i staro-rzymskiej tachygrafji. 

II. Czas przejściowy od 1100 do 1602 r.: zanik zna- 
jomości tachygrafji w wiekach średnich i próby przedstawienia 
nowego systemu przy końcu tego okresu. 

III. Czasy nowsze od 1602 r., to jest od wystąpienia 
w Anglji John Willisa, autora metody stenograficznej w ści- 
słem znaczeniu tego słowa, do chwili obecnej. Okres ten obej- 
muje rozwój wielu systemów stenograficznych, powstałych na 
dwóch różnych podłożach , mianowicie geometrycznem 
(Anglja-Francja) i graficznem (Niemcy). 



I. 
CZASY NAJDAWNIEJSZE. 



Rozwój pisma. 

Z biegiem czasu w miarę kulturalnego rozwoju ludzkości 
powstawały rozmaite potrzeby duchowe, m. in. chęć utrwalenia 
myśli, lub też zachowania w pamięci pewnych zdarzeń, zazwy- 
czaj dziejowych. Potrzebie tej czyniło wówczas zadość pismo 
obrazowe, najstarsze ze znanych nam dzisiaj dzięki wyprawie 
Napoleona I. do Egiptu i dalszej żmudnej pracy uczonych. Te 
początkowo niezręczne rysunki, żłobione rylcem na przedmiotach 
kamiennych, tabliczkach glinianych czy woskowych, lub kości, 
przedstawiały zrazu konkretne pojęcia, zdarzenia, względnie całą 
myśl. W dalszym ciągu jednak nadawano im pewne stałe zna- 
czenie, wskutek czego obrazy wyrażały poszczególne słowa. Ale 
już starożytnym Egipcjanom ten sposób wyrażania myśli nie 
wystarczał, uczynili zatem na drodze rozwoju pisma krok dalszy, 
dzieląc słowa na zgłoski, te zaś na pojedyncze głoski i przed- 
stawiając je przy pomocy 24 liter. Egipcjanie zatem stworzyli 
około IV w. przed Chr. pierwszy alfabet, w którym jednak brak 
było znaków na wyrażenie samogłosek, nie odgrywających zresztą 
w ich języku znacznej roli. 

W staro-egipskich hieroglifach w t. zw. „piśmie bożego 
słowa", obrazy zjawisk i przedmiotów świata zewnętrznego przed- 
stawiały odpowiednie wyrazy. Oznaczanie myśli abstrakcyjnych 
następowało przy pomocy znaków symbolicznych. Dzięki pra- 
com egiptologa Franciszka Champolliona wiemy już dzisiaj, że 
oprócz tych znaków „ideograficznych", przedstawiających obra- 
zowo pojęcia, hieroglify zawierają również znaki zgłoskowe. 
W codziennem życiu posługiwali się Egipcjanie — obok hiero- 



glifów — pismem hieratycznem, powstałem przez uproszczenie 
znaków hieroglificznych, z którego następnie przez dalsze uprasz- 
czanie wyrosło pismo demotyczne. Pisma te, którym za materjał 
służyły już papyrusy, przetrwały do V w. przed Chr. i powoli 
usunięte zostały przez pismo greckie wskutek przenikania greckiej 
kultury na Wschód za czasów Aleksandra W. 

Młodsze zdaje się być pismo klinowe Babilończyków, w któ- 
rem — obok znaków wyrażających całe słowa — występują 
również znaki na poszczególne zgłoski. W przeciwieństwie do 
pisma egipskiego odgrywały znaki samogłoskowe w piśmie kli- 
nowem dość znaczną rolę. Przemiana pisma obrazowego w gło- 
skowe dokonała się w południowej części Babilonji prawdopo- 
dobnie około III w. przed Chr. Persom przypada po części 
zasługa przekształcenia go w pismo alfabetyczne przez stwo- 
rzenie 36 liter, w całej zaś pełni zawdzięczyć to należy ludom 
pochodzenia semickiego. 

Pismo chińskie wskazuje również, że źródłem jego po- 
wstania jest pismo obrazowe. Chińczycy jednak nie uważali po- 
szczególnych znaków za symbole przedmiotów, ile raczej za sym- 
bole dźwięków, co doprowadziło do tego, iż jeden znak wyrażał 
często kilka różnych słów. W celu usunięcia wynikającej z tego 
niejasności utworzono „znaki uzupełniające", które dodawano 
do różnych znaków fonetycznych dla dokładniejszego określenia 
sensu. Obecną swoją formę uzyskało pismo chińskie około 220 r. 
przed Chr., gdy nauczono się sporządzać papier płócienny. Z tego 
pisma rozwinęła się forma uproszczona t. zw. „thsao-su" uży- 
wana w korespondencji handlowej i literaturze przeznaczonej 
dla szerszych warstw. 

Obok tych trzech wspomnianych tu głównych systemów, 
znaleziono również i inne ślady pisma ludów zamieszkujących 
w odległych czasach Azję i wybrzeża Morza Śródziemnego, nie 
zostało ono jednak dotychczas należycie zbadane. 

Trudno jest określić dokładnie czas, w którym nastąpiło 
przekształcenie pisma obrazowego w głoskowe, albowiem z chwilą 
wstąpienia na widownię dziejową najstarsze ludy Wschodu po- 
siadały już pismo głoskowe. Ogólnie jednak przyjęty jest obec- 
nie pogląd, iż przemiana ta dokonała się w okresie między 
r. 1400 a 1000 przed Chr. Za twórców alfabetu uważani są 



Aramejczycy, lud semickiego pochodzenia, na co w pierwszej 
linji wskazywałyby nazwy liter (w języku staro-hebrajskim : 
aleph — wół, beth — dom i t. d.). Od nich przyjęli pismo gło- 
skowe Fenicjanie, którzy zetknąwszy się w swoich podróżach 
handlowych z Grekami, stali się w tym kierunku ich nauczy- 
cielami. Grecy dopiero przez dostosowanie znaków alfabetu fenie 
kiego do swego języka i uzupełnienie go krótkiemi znakami 
wyrażającemi samogłoski, dali początek prawdziwemu pismu 
głoskowemu. Alfabet ich stał się źródłem, z którego wypływają 
bezpośrednio lub pośrednio alfabety wszystkich ludów na kuli 
ziemskiej. 

Wielka żywość umysłu popchnęła Greków do dalszych reform 
alfabetu, które zaznaczyły się zmianą kierunku pisma, ujedno- 
stajnieniem wielkości znaków, zmianą zarysów poszczególnych 
liter w zależności od tego czy umieszczano je na tabliczkach 
woskowych i papyrusach, czy też na płytach kamiennych. Za 
podstawę poszczególnych liter wzięto części koła lub kwadratu 
co widoczne jest zwłaszcza przy napisach na kamieniu. W tej 
też formie przetrwały one do naszych czasów jako majuskuły 
t. j. duże litery łacińskiego druku. Na papyrusach i tabliczkach 
woskowych litery przybierały bardziej leżącą formę i to t. zw. pismo 
kurs}'-wne znalazło w Grecji zastosowanie od V wieku przed Chr 



Próby skrócenia pisma w Grecji. 

Mimo tych reform, na skutek rozkwitu życia politycznego 
i związanej z tern retoryki, okazała się w całej pełni niedosko- 
nałość w użyciu będącego pisma, któremu postawiono za cel 
nadążenie za żywem słowem. W związku z usiłowaniem przed- 
kładania sprawozdań z różnych przemówień publicznych wyło- 
nił się problem skracania pisma, co początkowo następowało 
przez stosowanie t. zw. ligatur t. j. skróceń powstałych przez 
zjednoczenie kilku po sobie następujących liter w clanem słowie, 
oraz abbreuiatur, polegających na opuszczeniu pewnych liter 
wyrazu. Do ostatniego rodzaju zaliczyć można jeszcze i dzisiaj* 
używane skrócenia na oznaczenie miar i wag, znaki chemiczne 
skróty: np. itd., etc, itp. 



Ponieważ i ten sposób niezupełnie jeszcze wystarczał, czy- 
niono dalsze próby skrócenia pisma, które przypuszczalnie do- 
prowadziły do stworzenia systemu, odpowiadającego już zadaniu. 
Najstarsze świadectwo istnienia pisma skróconego u Greków sta- 
nowi znakami pokryty kamień, pochodzący prawdopodobnie z po- 
łowy IV w. przed Chr. Kamień ten znaleziony został w Akropolis 
Ateńskiem w 1883 r. przez Ulrycha Kohlera, który pierwszy 
podjął nad nim badania. Wskutek silnego zniszczenia płyty 
trudno było napis w całości odcyfrowaó, temu więc poczęści 
przypisać należy, iż poszczególni badacze jak Gomperz, Johnen, 
Kohler, Mentz, i in. dochodzili do różnych wniosków w tłuma- 
czeniu tekstu. Autor tego systemu jest nieznany, przypuszcze- 
nie zaś, iż był nim Xenofon, jest mało prawdopodobne. Ten 
t. zw. „system a kr op o 1 i so wy" to pismo zgłoskowe, pod- 
stawę jego stanowią samogłoski wyrażane przy pomocy znaków 
pionowych większych, do których w początku, w środku, lub 
na końcu doczepiane są mniejsze, poziome znaki spółgłoskowe. 
O dalszych próbach w kierunku skrócenia pisma świadczą dwie 
tablice kamienne t. zw. „tablice spółgłoskowe", znale- 
zione w 1894 r. w okolicy Delf. Dotychczas jeszcze nie można 
z całą pewnością twierdzić, czy pisma te, a więc zarówno „sy- 
stem akropolisowy" jak i system „delficki", miały praktyczne 
zastosowanie. 



Późniejsza tachygrafja grecka. 

Brak nam dokładnych wiadomości o dalszym rozwoju grec- 
kiego pisma krótkiego. Dopiero około II w. przed Chr. i w ciągu 
I w. po Chr. nastąpiło wielkie rozpowszechnienie tachygrafji 
i to zarówno w państwie greckiem jak i rzymskiem, przyczem 
zatrudniani byli t. zw. „tachygrafowie" lub „semejografowie" 
to jest zawodowi szybkopisarze. O należytem ocenianiu wów- 
czas tachygrafji świadczy — prócz wielu innych dokumentów — 
znaleziony w Egipcie kontrakt, pochodzący z 155 r. po Chr., 
mocą którego pewien niewolnik oddany został na 3-letnią naukę 
tej sztuki do greckiego semejografa za dość znacznem, jak na 
ówczesne stosunki, wynagrodzeniem. 



Na podłożu „systemu akropolisowego" wyrosły następująco 
metody : 

a) starszy t. zw. „system egipski" lub „s t a r o-b i za li- 
ty ńsk i" (na papyrusach i tabliczkach woskowych, III — VII w.). 
Jest to pismo zgłoskowe, którego znaki powstały z liter ówczes- 
nego pisma majuskułowego, kursywy i uncjału; 

b) młodszy t. zw. „s y s t e m włoski" lub „G r o 1 1 a f e r- 
rata" (od klasztoru Grottaferrata obok Rzymu), w którym 
znaleziono większą ilość rękopisów na pergaminach (X — XII w.). 
Z pisma greckiego majuskułowego wykształciło się pismo mi- 
nuskułowe, a to dało początek nowej tachygrafji greckiej „sy- 
stemu włoskiego", w której — w przeciwieństwie do starszych 
systemów — zwracano baczniejszą uwagę na prawidłową bu- 
dowę znaków zgłoskowych. System włoski jest również pismem 
zgłoskowem. Tu wreszcie należj' wspomnieć o : 

c) t. zw. „tachygrafji książkowej". Dość znaczna 
ilość znaków zgłoskowych tachy graficznych znalazła zastosowa- 
nie w zwykłem piśmie greckiem n. p. przy końcówkach poszcze- 
gólnych wyrazów. Ślady takiego zastosowania znaków tachy- 
graficznych spotyka się jeszcze nawet około XV wieku. 



Noty tyrońskie. 

Rzymianie przejęli wprawwzie pismo od Greków, na 
problem jednak skrócenia tegoż zapatrywali się oni z zu- 
pełnie innego punktu widzenia, aniżeli Grecy. Przy pomocy zna- 
ków symbolicznych bowiem oznaczali Rzymianie nie pojedyncze 
zgłoski, lecz całe wyrazy. Dość wcześnie rozpowszechniło się 
w Rzymie skracanie imion, oraz wyrazów ogólnie używanych, 
przy pomocy pierwszych liter, tak więc A oznaczało Augusłus, 
SC — senatus consultum, SPQR — senatus populusque Ro- 
manus itd. Oczywiście jedna taka litera początkowa mogła mieć 
kilka różnych znaczeń, n. p. C mogło oznaczać centum, cum, 
Caius itp. Według mniemania niektórych badaczy poeta Ennius 
(239—169 przed Chr.) był autorem takich właśnie 1100 skróceń 
utworzonych z początkowych liter wyrazów t. zw. notae uulga- 
res, Ten sposób skracania, dość rozpowszechniony w Rzymie 



10 

w I w. przed Chr., ustąpił miejsca metodzie, według której 
słowa pisano bardziej prostemi znakami, aniżeli litery alfabetu. 

Twórcą tej starożytnej tachygrafji, która stała się funda- 
mentem późniejszej stenograf ji, był Marcus Tullius Tir o, uro- 
dzony około 103 r. przed Chr. w Arpinum w Italji, jako nie- 
wolnik patrycjusza rzymskiego M. Tulliusa Cycerona, ojca sław- 
nego mówcy. Tiro po ukończeniu wspólnej nauki z synami swego 
pana Cjuintiusem i Marcusem został nietylko wiernym przyja- 
cielem, ale i gorliwym współpracownikiem tego ostatniego na 
polu literackiem. Po wyzwoleniu go przez Marcusa T. Cycerona 
w r. 53, łączące ich węzły przyjaźni zacieśniły się jeszcze bar- 
dziej. Tiro stał się nieodstępnym towarzyszem swego dawnego 
pana podczas jego pobytu w Azji, a po śmierci przyjaciela za- 
jął się gorliwie wydaniem dzieł Cycerona, opracowując równo- 
cześnie jego biograf ję. Dożył przeszło 100 lat, umarł bowiem 
w 1 r. przed Chr. w Puteoli. 

Noty tyrońskie (nazwa nadana w czasach nowszych) 
to pismo słowne, w którem poszczególne wyrazy utworzono przy 
pomocy znaków powstałych prawie wyłącznie z początkowych 
liter, często jednak nieco przekształconych. Dla osiągnięcia 
większej rozmaitości znaków, litery te umieszczano w rożnem 
położeniu. W tym samym celu oznaczano obok pierwszej litery 
również spółgłoskę dominującą, n. p. apponit oznaczano przez 
ap, diłigit przez dl itp. Dla ułatwienia odróżniania podobnie 
brzmiących słów służył umieszczany zwykle z lewej lub pra- 
wej strony danego znaku t. zw. „punkt diakrytyczny" (diakrino- 
odróżniam). Niektóre ze spółgłosek oznaczane były przy pomocy 
skrzyżowania znaków. W celu wyrażenia słów odmiennych (rze- 
czownik, czasownik itd.) dodawano do znaków końcówki w po- 
staci niniejszych znaczków. Rozdzielano zatem dany wyraz na 
źródłosłów i końcówkę. Dla częściej powtarzających się zwro- 
tów utworzono — wprawdzie zupełnie dowolnie, bez zastosowa- 
nia jakichkolwiek reguł — specjalne znaki, siglae i niektóre 
z tych właśnie skróceń przetrwały dość długo poza okres roz- 
powszechnienia not tyrońskich. 

Trudno jest ustalić, jak daleko Tiro sam doprowadził swe 
dzieło; za kontynuatorów jego pracy uważani są Vipsanius Phi- 
largyros (ur. 13 r. przed Chr.) i Aąuila, wyzwoleniec sławnego 



11 

Mecenasa (urn, 8 r. przed Chr.), pierwszy wydawca komentarza 
not. Przypuszczalnie również filozof L. Annaeus Seneca (urn. 65 
r. po Chr.) zebrał wszystkie do jego czasów w użyciu będące 
noty, a po dodaniu do nich pewnej ilości własnych znaków 
ułożył je razem w czterech komentarzach, obejmujących 5000 
znaków. Liczba ta jednak z czasem wzrosła do 13.000 not zna- 
nych nam obecnie z tego okresu. 

Noty tyrońskie znalazły praktyczne zastosowanie po raz 
pierwszy w senacie w 63 r. przed Chr. Tiro wówczas przy po- 
mocy swych współpracowników, posługując się utwór zonemi 
przez siebie znakami, spisywał gwałtowną mowę Cycerona 
o spisku Kąty liny. Na polecenie Cycerona podjął się Tiro na- 
uczenia kilku młodszych senatorów swej sztuki i prawdopodob- 
nie ci notowali mowę Cycerona w 52 r. pomimo jego sprzeciwu. 

Już w I stuleciu po Chr. noty tyrońskie zyskały znaczne 
rozpowszechnienie w Rzymie i to nietylko w życiu publicznem, 
ale również w Kościele katolickim. Częstokroć słowa konających 
męczenników, notowane przez ukrytych podczas egzekucji ta- 
chygrafów, odczytywane później na tajnych zebraniach chrze- 
ścijan w katakumbach, powodowały umocnienie w nowej wierze, 
a nawet stawały się niejednokrotnie podnietą do męczeństwa- 
Również w czasie późniejszych synodów oddawała tachygrafja 
poważne usługi. 

Wzrastająca w ciągu II wieku potęga państwa rzymskiego 
stworzyła bardzo korzystne warunki dla rozwoju tachygrafji, 
czyli t. zw. nołarji, która stanowiła wówczas nawet przedmiot 
nauki szkolnej jako wyższy stopień pisma zwykłego. Nauczycie- 
lami jej bywali ludzie sławni, m. in. św. Kassjan z Imoli, któ- 
rego zamordowali rylcami właśni uczniowie, zniechęceni trud- 
nościami w pamięciowem opanowaniu przedmiotu. Dzięki tak 
ogromnemu rozpowszechnieniu tachygrafji znalazły zatrudnienie 
całe rzesze zawodowych „notarjuszów", a to zarówno mężczyzn 
jak i kobiet. 

W Grecji również — i to prawdopodobnie nawet jeszcze 
zanim Seneca w Rzymie wystąpił ze swem dziełem — powstała 
nowa metoda, różniąca się znacznie od „systemu akropoliso- 
wego", w każdym razie jednak późniejsza od not tyrońskiclu 
Nie jest nawet wykluczone, że metoda ta powstała dzięki współ- 



12 

pracy Tirona, pewnych jednak wiadomości co do powstania 
i dalszego jej rozwoju dotychczas nie posiadamy. 



Dalsze dzieje not tyrońskich. 

Spowodowany wędrówką ludów podział państwa rzymskiego 
pociągnął za sobą odmienny rozwój kultury na Wschodzie i Za- 
chodzie. Dzieje stenografji jak i wszystkich innych umiejętności 
znacznie się różnią w obu tych częściach dawnego imperjum 
rzymskiego. Na Wschodzie w użyciu pozostała tachygrafja 
grecka, na Zachodzie utrzymały się jeszcze do pewnego czasu 
noty tyrońskie. 

W samych Włoszech przypuszczalnie już około III wieku 
pojawiła się obok not tyrońskich nowa metoda, która prawdo- 
podobnie początek swój wzięła w Grecji. Rozkładano mianowicie 
słowa na poszczególne zgłoski i te oznaczono przy pomocy spe- 
cjalnych znaków. Świadectwem istnienia tego pisma zgłoskowego 
jest m. in. dość obszerny rękopis, pochodzący z X wieku, w któ- 
rym występują same tylko noty zgłoskowe. W piśmie tern od- 
różnianie samogłosek od spółgłosek następowało przez zmianę 
kierunku poszczególnych części znaku : część pozioma oznaczała 
spółgłoskę, część bardziej pionowa samogłoskę. Metoda wspom- 
niana znalazła zastosowanie w kancelarji królów i papieży włos- 
kich, posługiwał sie nią papież Sylwester II w swych bullach 
i listach. Oprócz tej metodj' w użyciu był również system, w któ- 
rym noty słowne pomieszane były z notami zgłoskowemi. 

W państwie Franków przejęte od Rzymian noty tyrońskie 
ulegały coraz bardziej zniekształceniu, aż wreszcie za Merowin- 
gów, w czasie ogólnego zastoju życia umysłowego, pismo to 
stało się zupełnie nieczytelne. Świadczą o tern dokumenty kance- 
larji królewskiej pochodzące z 625 r. Dzięki jednak kulturalnej 
działalności Karola Wielkiego nie doszło wówczas jeszcze do 
całkowitego zaniku znajomości not tyrońskich. Prawie we wszyst- 
kich klasztorach rozpoczęła się dalsza systematyczna praca nad 
tachygrafja i gorliwości oraz pilności wychowanków szkół kla- 
sztornych, gdzie sporządzano odpisy not, zawdzięczyć należy 
w pierwszej linji zachowanie do naszych czasów wiadomości 



13 

o notach tyrońskioh. Praktyczne zastosowanie not w tych cza- 
sach było bardzo ograniczone, aż wreszcie doszło do tego, iż 
sztuka ta stała się już tylko niezrozumiałem naśladownictwem. 

Ostatni niemiecki dokument, zawierający noty tyrońskie, 
pochodzi z czasów panowania Ottona W. z 941 r., ostatnie zaś 
świadectwo dawnego zastosowania not we Francji stanowi do- 
kument z czasów Filipa I. z 1067 r., ale w obu tych wypad- 
kach okazuje się wyraźnie, że pisarze odrysowali jedynie znaki 
ze starych wzorów, nie znając zupełnie ich sensu. Do jakiego 
stopnia uległy noty tyrońskie z biegiem czasu zniekształceniu, 
świadczy znajdujący się obecnie w Bibljotece Narodowej w Pa- 
ryżu rękopis, pochodzący 1100 r., którego znaki są już zupeł- 
nie nieczytelne. 

Tak więc ten powolny zanik znajomości tachygrafji rzym- 
skiej — zaznaczający się od czasu podziału potężnego państwa — 
dochodzi do szczytu w wieku XI, w którym giną już ostatnie 
ślady starożytnej stenografji. 



II. 
OKRES PRZEJŚCIOWY. 



Czasy tworzenia i ustalania się porządku średniowiecznego 
na Zachodzie, oraz wiek wypraw krzyżowych, w którym ludz- 
kość postawiła sobie za jedyny cel dążenie do zbawienia duszy, 
mało naogół nastręczały sposobności do praktycznego zużytko- 
wania stenografji. Nie odczuwano również jej braku w czasie 
rozkwitu cesarstwa rzymskiego narodu niemieckiego, a tern 
mniej po upadku Hohens^aufów w okresie t. zw. Wielkiego Bez- 
królewia. Nie pozostało też bez wpływu na zanikanie znajomości 
not tyrońskich coraz częstsze usuwanie łaciny na korzyść ję- 
zyków narodowych (niemiecki, francuski itd.). Dopiero wystą- 
pienie Lutra wzbudziło u zwolenników jego pragnienie utrwa- 
lenia porywających zapałem mów, notowanie ich jednak, według 
wszelkiego prawdopodobieństwa, następowało wówczas tylko przy 
pomocy zwykłego pisma z zastosowaniem znacznych skróceń, 
zadowalać się więc musiano jedynie streszczeniami. * 

Jak wyżej już wspomniano, znalazła stenografja w począt- 
kach wieków średnich jedyne schronienie w klasztorach, gdzie 
w ciszy cel pilni zakonnicy sporządzali odpisy not, posługując 
się niemi niejednokrotnie przy przepisywaniu starych ksiąg 
i psałterzy, bądź to w celu przyspieszenia pracy, bądź też 
w zamiarze oszczędzenia drogiego jeszcze wówczas papieru. 
O tern pielęgnowaniu znajomości not tyrońskich w klasztorach 
świadczyłoby pochodzące z drugiej połowy XII w. trzytomowe 
dzieło traktujące o stenografji, przypisywane angielskiemu mni- 
chowi John z Tilbury. W pracy swej autor rozbiera kry- 
tycznie noty tyrońskie, wskazuje nieprawidłowość ich budowy, 
powodującą trudność nauczania, wreszcie stara się zastąpić je 



15 

łatwym systemem, opartym na podstawach gramatyki. Wzorując 
się na notach tyrońskich — którym niestety dzieło jego nie 
dorównuje — zastosował również w swojem piśmie słownem 
oznaczanie źródłosłowu (znak główny) i końcówki wyrazu (znak 
poboczny) różnemi co do wielkości znakami. 

Podstawę tej „nowej sztuki not" nova ars nótaria, przy- 
pisywanej również arcybiskupowi Tomaszowi z Canter- 
bury, któremu została ona rzekomo objawiona, tworzy alfabet 
różniący się od alfabetu pisma zwykłego. Znaki jego zbudo- 
wane zostały z kreski pionowej, do której dodano na początku, 
w środku, lub w dole poziomą, względnie ukośną kreseczkę, 
przyczem odróżnianie głosek następowało przy pomocy punktu 
umieszczanego obok znaku. System ten obejmował również pewną 
ilość znaczników dla częściej powtarzających się wyrazów. Rza- 
dziej występujące słowa oznaczane były przez szczególny rodzaj 
skróceń, mianowicie spółgłoski pisano literami zwykłego pisma, 
samogłoski oznaczano przy pomocy punktu w rozmaitem poło- 
żeniu, lub też przez pogrubienie spółgłoski. 

Około XIII w. metodę tę przerobił gruntownie jakiś nie- 
znany autor, prawdopodobnie również zakonnik angielski, który 
systemowi swemu nadał nazwę „ars nołaria Aristotelis" . Podo- 
bnie jak jego poprzednik, odróżniał autor również znaki główne 
od pobocznych, zmienił jednak zupełnie ich funkcje: znak głó- 
wny stał się wyrazem gramatycznej funkcji, znak poboczny wy- 
razem źródłosłowa. Oprócz tego wprowadzono zasadę odróżnia- 
nia znaków według ich położenia: nad, na, lub pod linją, wzglę- 
dnie między dwiema linjami. Znaki główne utworzone zostały 
z części liter pisma zwykłego, lub cyfr arabskich, znaki po- 
boczne przedstawiane natomiast były przy pomocy najprostszych 
geometrycznych elementów (punkt, prosta, łuk i t. p.). Widzimy 
tu więc już bogactwo stenograficznych myśli. 

Do twierdzenia o praktycznem zastosowaniu obu tych me- 
tod brak nam pewnych wiadomości. 

Jednym z tych, którego trudno pominąć milczeniem w hi- 
storji stenografji, jest uczony opat jednego z klasztorów Bene- 
dyktynów w Niemczech, Johannes Trithemius. Z końcem 
XV w. znalazłszy w bibljotece klasztoru w Strassburgu manu- 
skrypt psałterza, pisany przy pomocy not tyrońskich, umieścił 



1(> 

trzydzieści z nich przy końcu swego dzieła Polggraphiae, nie 
zadając sobie jednak zupełnie trudu wyszukiwania klucza do ich 
odcyfrowania. Pracą swą przypomniał współczesnym o istnieniu 
w starożytności pisma krótkiego, pobudzając innych uczonych 
do badań na tern polu i właśnie wzbudzenie tego zaintereso- 
wania stanowi jego zasługę. 

Przez okres blisko trzystu lat panowała w dziedzinie ste- 
nografji zupełna cisza. Dopiero z końcem XVI wieku opracował 
Timothy Bright, wzorując się na dziele Johna z Tilbury, 
a pośrednio na notach tyrońskich, system stenograficzny, w któ- 
rym za podstawę znaków wybrano również pionową kreskę, 
przybierającą następnie w górze lub na dole poziome kresecżki. 
Ze względu na to, iż pojedyncze znaki wyrażały także poszcze- 
gólne słowa, metodę tę uważać należy — jak noty tyrońskie — 
za pismo słowne. W dziele p. t. Characterie (sztuka znaków; 
characteries = znaki) przedstawia autor 538 znaków wyrażają- 
cych słowa. Liczbę tę powiększył jeszcze specjalnemi regułami, 
do tych n. p. należy wyrażanie synonimu albo przeciwieństwa 
przy pomocy punktu umieszczanego z lewej lub z prawej strony 
danego znaku. 

Pomimo całej niedoskonałości system wspomniany był dość 
rozpowszechniony w Anglji. Przy jego zastosowaniu spisywano 
prawdopodobnie kazania purytańskich duchownych, a według 
przypuszczeń nawet pewna część dramatów Szekspira wydana 
została z notatek, sporządzanych w czasie odbywających się 
przedstawień przez stenografów, posługujących się tą metodą. 

Nie bez wpływu na systemy późniejszych czasów pozostaje 
„pismo tajemne" t. zw. kryptografia lub steganografja, sztuka 
dość rozpowszechniona przy końcu wieków średnich, a nawet 
w początkach nowszych czasów. Pov*stała na podłożu not tyroń- 
skich w okresie panującego mistycyzmu, gdy spodziewano się 
dokonać cudów przy pomocy magji, alchemji i astrologji. Po- 
mocne w tern miało być pełne tajemnic „cudowne" pismo, za 
jakie uchodziła kryptografja. W Niemczech nauczycielem jej 
był wspomniany już wyżej Trithemius i uczeń jego Cornelius 
Agrippa. We Włoszech oddawała kryptografja znaczne usługi 
dyplomacji północnych republik, a po części i papiestwu. Kryp- 
tografja angielska wywarła znaczny wpływ na systemy steno" 



17 

graficzne XVI i XVII wieku, od niej rozpoczął swe studja osta- 
tnio wymieniony autor systemu Timothy Bright. 

Te nieuddlne zresztą próby dostosowania not tyrońskich 
do języka angielskiego, których dalszym ciągiem były usiłowa- 
nia Ratcliffa z Plymouth i Peter B a 1 e s' a skrócenia pisma 
przez opuszczenie niektórych głosek wyrazów, skończyły się 
z chwilą' wydania przez John Willisa systemu stenograficznego. 



III. 
CZASY NOWSZE. 



A. Zasada geometryczna. 
ANGLJA. 



Kierunek staro-geometryczny. 

Powstanie i rozwój stenografji, jak może żadnej innej 
umiejętności, związany jest ściśle z. politycznem życiem danego 
państwa. To obserwujemy przy powstaniu not tyrońskich i ta- 
kiemu właśnie gwałtownemu wzniesieniu się Anglji w XVII 
wieku pod względem kulturalnym, politycznym i gospodarczym 
zawdzięcza nowoczesna stenograf ja swój rozkwit. 

Zastosowanie prostych geometrycznych elementów przy 
budowie znaków stenograficznych, przy zatrzymaniu jednak 
kilku liter pisma zwykłego, to charakterystyczna cecha kie- 
runku staro-geometrycznego. Ze względu na to, iż występują 
tu jeszcze litery zwykłego pisma, systemy, wydawane przez 
różnych autorów angielskich XVII w., możnaby zaliczyć do me- 
tod geometry czno-graficzny eh. 

Autorzy czasów nowszych, opierając się na rezultatach 
badań z dziedziny filologji, uważają samogłoski i spółgłoski 
za dwa różnego rodzaju składniki mowy, dochodzą zatem do 
wniosku, że wyrażające je znaki muszą być też zasadniczo 
różne. To dało początek rozmaitym teorjom wokalizacji t. j. spo- 
sobu przedstawienia samogłosek. Przedstawiciele kierunku staro- 
geometrycznego w swych metodach zwracają wprawdzie bacz- 
niejszą uwagę na sposób oznaczania samogłosek, nie uwzględ- 
niają jednak dokładnie tego zróżnicowania znaków. 



19 

John W i His. Twórcą właściwej stenograf ji, jako pisma 
czysto głoskowego, jest duchowny kościoła anglikańskiego John 
Willis. Według dość skąpych wiadomości biograficznych uro- 
dzony około 1575 r. pobierał nauki w Cambridge, gdzie również 
przygotowywał się do stanu duchownego. W 1601 r. został rek- 
torem kościoła St. Mary Bothaw w Londynie, następnie uzyskał 
rektorat kościoła w Essex i tam w 1628 r. zakończył życie. 

Studja nad kryptografją doprowadziły John Willisa do 
opracowania systemu stenograficznego, który według zamiaru 
autora umożliwić miał dosłowne notowanie przemówień. Wyda- 
nie (anonimowe) w r. 1602 dzieła p. t.: The art of Stenography 
stanowi ważny wypadek w dziejach stenografji, od tej daty też 
rozpoczyna się okres intensywnej, nieprzerwanej pracy na tern 
polu. Godnem uwagi jest również to, że w tytule książki po raz 
pierwszy użytą została nazwa stenografia. 

Najprostsze geometryczne elementy, przedewszystkiem pro- 
sta w rożnem położeniu i łuk, wzięte z części wielkich liter ła- 
cińskiego pisma, jak i w międzyczasie dostosowanego do języka 
angielskiego pisma gotyckiego, stanowią podstawę znaków po- 
wyższego systemu. Oprócz nich występują jeszcze znaki złożone, 
przypominające kształtem litery zwykłego pisma np. A, V, Z. 
Wybór geometrycznych znaków wycisnął charakterystyczne 
piętno na całej angielskiej stenografji. W myśl podanych przez 
autora reguł początkowe spółgłoski jakiegoś wyrazu pisane były 
znakami większemi, dalsze spółgłoski natomiast mniejszemi zna- 
kami. Oryg nalńym pomysłem Willisa był sposób wyrażania 
samogłosek: na początku przy pomocy znaku alfabetycznego, 
na końcu wyrazu przy pomocy punktu w pięciu różnych po- 
łożeniach, umieszczanego przed odnośną spółgłoską lub po niej. 
W środku wyrazu samogłosek przeważnie nie oznaczano, gdy 
jednak zachodziła konieczność oznaczenia, następowało to przez 
rozdzielenie znaku i odmienne położenie obu jego części wzglę- 
dem siebie. Tu więc występuje symboliczne oznaczenie samo- 
głosek. 

Przy opracowywaniu systemu uwzględnił Willis zasadę 
fonetyczną („pisz jak słyszysz" — opuszczanie niewymawianych 
spółgłosek), dalej zasadę iteracji, polegającą na nadaniu częściej 
powtarzającym się głoskom możliwie najprostszych znaków 

2* 



20 

i wreszcie zasadę kombinacji, według której kształt spółgłosek, 
łączących się z innemi, przystosowany został do tych połączeń* 
Dla wyrażenia zrostków i przyrostków stworzył Willis specjalne 
znaki. Występowały w systemie również reguły, dotyczące skró- 
ceń, a nawet zastosował autor podział ich na dwa stopnie, od- 
powiadający obecnemu naszemu podziałowi na skrócenia słów 
i logiczne. 

Rezultatem dalszej pracy Willisa w tym kierunku było 
dostosowanie systemu do języka łacińskiego i wydanie tej ste- 
nografji przez niego w 1618 r. 

Następcy Willisa. Silne rozbudzenie ducha religij- 
nego w czasie zaburzeń za panowania Stuartów, jak również 
znaczny rozkwit handlu stworzyły korzystne warunki dla roz- 
woju stenografji, nic przeto dziwnego, iż na wiek XVII przy- 
pada około czterdzieści różnych systemów stenograficznych, 
których autorzy próbowali udoskonalić metodę J. Willisa. Po- 
nieważ jednak większa ich część nie wywarła żadnego wpływu 
na rozwój stenografji, ograniczyć się przeto wypada jedynie 
do wymienienia kilku najważniejszych przedstawicieli tego 
kierunku. 

Do tych w pierwszym rzędzie należy Edmond Willis. 
Wśród znaków systemu wydanego w 1618 r. zatrzymał autor 
niektóre litery zwykłego pisma, zmieniając nieco alfabet po- 
przednika. Największą uwagę zwrócił na oznaczenie samogłosek, 
starając się zarazem o zastąpienie przy ich pomocy dwugłosek. 
Jako najbliższy mu w tym szeregu występuje Thomas S h e 1- 
on, który oprócz opracowanej według wzoru John i Edmondat 
Willis'a, a wydanej w 1620 r, tachygrafji, przedstawił w 1650 i\ 
różniącą się od niej w wyborze znaków zejglografję. Najwięk- 
sze rozpowszechnienie nietylko w XVII, ale jeszcze i w XVIII 
wieku zyskała metoda, której twórcą był Jeremiah Rich (1642). 
W celu ułatwienia nauki zmniejszył autor ilość znaków samo- 
głoskowych, przyczem starał się o nadanie podobnym dźwię- 
kom podobnych znaków. W początkach XVIII w. na metodzie 
Sheltona wzorował się James West on (1727), zaś na systemie 
Richa Doddridge (1729). Ogromną ilość wydań osiągnęła 
metoda utworzona przez M e t c a 1 f ' a, liczba ich bowiem do- 
szła do 55. Za jednego z poważniejszych autorów stenografji 



21 

tego okresu uważany jest William Mason, przedstawiający 
po raz pierwszy w 1672 r. nową metodę, która następnie uległa 
dwukrotnym zmianom. Dążąc do możliwie największego uprosz- 
czenia, zatrzymał Mason w systemie swym tylko trzy znaki na 
wyrażenie samogłosek a, /, o. System ten do dnia dzisiejszego 
jeszcze znajduje zastosowanie w Anglji w formie, nadanej mu 
przez Thom. Gurney' a, w wydanej przez niego w 1750 r. 
brachygrafji. Tą metodą posługują się członkowie rodziny 
Gurney, obejmujący dziedzicznie od 1813 r.,\ j. od chwili ofi- 
cjalnego wprowadzenia stenografji do parlamentu angielskiego, 
stanowisko stenografów parlamentarnych. Na wzmiankę zasłu- 
guje również Elisha Coles, autor nietylko metody stenogra- 
ficznej, ale przedewszystkiem pierwszego w Anglji zarysu dzie- 
jów stenografji (1674 r.). Bardziej szczegółowo przedstawił Filip 
G i b b s rozwój stenografji, począwszy od starożytnej tachygraf ji 
do chwili swego wystąpienia (1736 r.). 

Rozpowszechnienie i opracowania. Wielka ilość 
wydań wymienionych metod jest najlepszym dowodem nadzwy- 
czajnego rozpowszechnienia stenografji w Anglji w ciągu tych 
dwóch stuleci (1602 — 1720). Zawdzięczyó to w pierwszym rzędzie 
należy wspomnianym na wstępie okolicznościom, ale poczęści 
także reklamie stosowanej przez poszczególnych autorów, a przy- 
bierającej niekiedy prawie kupiecką formę. Idąc za ogólnym 
prądem, niektórzy z nich (np. Rich) w szlachetniejszy sposób 
starali się o zapewnienie sobie zbytu książki. Przepisywali mia- 
nowicie przy pomocy swych systemów psalmy i biblję, nie tyle 
może w chęci dostarczenia zwolennikom odpowiedniej lektury, 
ile raczej w celu zjednania własnej metodzie nowych ich za- 
stępów. 

Występuje również w tym okresie (od r. 1640) cały sze- 
reg zawodowych stenografów, pracujących przedewszystkiem 
przy trybunałach, a więc sporządzających sprawozdania z wa- 
żniejszych procesów politycznych. — Znaczne usługi oddała 
stenografja również historji, przy jej pomocy spisywali mężowie 
stanu np. kanclerz King i uczony Samuel Pepy pamiętniki, po- 
dając w nich szczegóły różnych zdarzeń dziejowych. 

Ogromne rozpowszechnienie stenografji w Anglji nie po- 
zostało bez wpływu na kraje, stojące z nią w stosunkach han- 



22 

dlowych, przedewszystkiem na Holandję. Tu oprócz wzorowa- 
nych na metodzie John Willisa, Sheltona i Richa powstały 
i oryginalne systemy (Schaep 1650, Lodwick 1658), prze- 
chowane jednak tylko w rękopisach. Największe zastosowanie 
zyskał w Holandji system Reynera, wydany w 1673 r. 

Nie obcą była również znajomość stenografji, dostosowanej 
do potrzeb danego języka, i w innych państwach europejskich, 
mianowicie we Francji, Niemczech i Szwecji, gdzie J. Swahn, 
czynny jako pierwszy stenograf parlamentarny od r. 1671, po- 
sługiwał się dokonanem przez siebie opracowaniem metody 
Sheltona. 

Pierwsze miejsce w szeregu autorów, usiłujących dostoso- 
wać stenografję angielską do innych języków, zajmuje C. Ram- 
say, który opracował metodę Sheltona na język łaciński, fran- 
cuski, niemiecki i włoski, wydając trzy pierwsze w 1678 r. 

Znajomość stenografji angielskiej przeszła również do 
Ameryki północnej za pośrednictwem wychodźców, opuszczają- 
cych (od r. 1620) ojczyznę ze względów religijnych. 



Kierunek nowo-geometryczny. 

Ważnym momentem w dziejach stenografji jest konse- 
kwentne zastosowanie zasady geometrycznej. Twórcą takiego sy- 
stemu czysto geometrycznego, z którego usunięte już zostały 
wszelkie ślady zwykłego pisma, jest 

John Byrom. Urodzony 29 lutego 1692 r. w Kersaal koło 
Manchester, syn kupca, po ukończeniu szkoły handlowej w Lon- 
dynie i uzupełnieniu nauki w Cambridge udał się Byrom w 1715 r. 
do Francji, rozpoczynając tam studja medyczne. Interesując się 
stenografją, zapoznał się z będącą wówczas w powszechnem 
użyciu metodą Sheltona, ponieważ jednak ta niezupełnie mu 
odpowiadała, rozpoczął samodzielną pracę w tej dziedzinie. 
Praca ta uwieńczona została w 1720 r. po powrocie do Anglji 
stworzeniem własnego systemu. Początkowo system ten krążył 
w odpisach, wydany zaś został drukiem w 1767 r., a więc do- 
piero w cztery lata po śmierci autora, która nastąpiła 26 wrze- 
śnia 1763 r. 



23 

Szczególną uwagę poświęcił Byrom budowie alfabetu, bio- 
rąc za podstawę znaków jedynie elementy takie jak linja prosta, 
łuk, ówierókole. Z metody swej usunął wszystkie u poprzedni- 
ków występujące znaki złożone, uwzględnił natomiast — jak 
Willis — zasadę fonetyczną, dalej zasadę iteracji i kombinacji. 
Wokalizacja w systemie powyższym następowała przy pomocy 
punktu umieszczanego w pięciu różnych położeniach obok zna- 
ków spółgłoskowych i to tylko na początku i na końcu da- 
nego wyrazu, w środku zazwyczaj samogłoski opuszczano. Nie 
godził się również Byrom na dotychczasowy sposób dowolnego 
tworzenia znaczników i skrótów, podając równocześnie odnośne 
reguły, przyczem stosowane mogły być tylko znaki alfabetyczne 
systemu. — Gwałtownej walce pomiędzj r zwolennikami poszcze- 
gólnych systemów zawdzięczyó należy założenie przez Byroma 
w 1726 r. w Londynie pierwszego Związku stenografów Shor- 
thand Society, który zajął się wydaniem jego dzieła. 

Następcy J. Byroma. Na wiek XVIII przypada też 
znaczna ilość wydań różnych systemów stenograficznych, czy to 
autorów już poprzednio wspomnianych, czy też idących za wzo- 
rem Byroma. Przedewszystkiem występuje tu wymieniony po- 
wyżej jako autor historji stenografji Filip Gibbs (1736), zwra- 
cający większą uwagę na sposób wokalizacji i nadający samo- 
głoskom znaczenie dłuższe lub krótsze przez zastosowanie dwóch 
wielkości znaków spółgłoskowych, dalej William son (1775), 
Mavor (1780), Molineux (1793) i wielu innych. 

Bardziej oryginalny pomysł przedstawia system, wydany 
w 1747 r. przez Mac aula y, w którym znaki zróżnicowane 
zostały według trzech wielkości (u Byroma wszystkie znaki są 
równej wielkości), przyczem wzięto pod uwagę położenie da- 
nego znaku względem linji. Ten sam znak umieszczony na li- 
nji lub ponad nią wyrażał inną głoskę. Po raz pierwszy też 
nadane zostały samogłoskom znaki alfabetyczne (u Byroma tylko 
punkt) i ten sposób oznaczania zyskał wielu naśladowców, do 
których zalicza się Ann et (1750), Aldridge (1766), Blan- 
charcl (1779) i inni. 

Samuel Taylor. Największe rozpowszechnienie i to nie- 
tylko w samej Anglji i kolonjach północno- amerykańskich, lecz 
prawie we wszystkich krajach europejskich, zyskał system, w ma- 



24 

łym stopniu tylko uwzględniający samogłoski, a oparty najwy- 
raźniej na zasadzie oznaczania samych spółgłosek, którego auto^- 
rem był Samuel Taylor. 

Życiorys człowieka tego, uważanego przez współczesnych 
za dziwaka i ekscentryka, opracowany został dopiero w nowszych 
czasach. W biografji tej podaje A. T. Wright z Londynu, iż 
urodzony w 1749r.wStaffordshire spędziłTaylor młodość w Shrew- 
sbury, dalej pracował jako profesor w Oxfordzie, a od 1781 r. 
jako nauczyciel i zawodowy stenograf w Londynie. Pełne trosk 
materjalnych życie zakończył Taylor 10 sierpnia 1811 r. 

Wskutek zainteresowania, jakie budziła w nim stenografja 
wogóle, przestudjował kolejno kilkadziesiąt w użyciu będących 
metod, a wypróbowawszy je praktycznie doszedł do wniosku, iż 
największym ich błędem jest cała masa dowolnie tworzonych re- 
guł dotyczących skrótów. W chęci ułatwienia nauki przedewszyst- 
kiem, a co za tern idzie i praktycznego posługiwania się steno- 
grafja, dążył do zredukowania ilości reguł i przedstawienia 
możliwie najprostszych znaków, co mu się w zupełności udało. 
W systemie jego, wydanym w 1786 r. p. t. Essag Intended to 
Establish A Standard for an Uniuersal System of Steno- 
graphy występuje tylko trzynaście znaczników, zatem co do 
prostoty nie przewyższa go żadna z metod. Za podstawę znaków 
przyjął Taylor linję prostą i półkole, odstąpił jednak o tyle od 
zasady czysto geometrycznej, że na oznaczenie głoski r wpro- 
wadził literę pisma zwykłego. W wokalizacji zastosował ozna- 
czanie samogłoski tylko na początku i na końcu wyrazu przy 
pomocy punktu, nie odróżniał jednak zupełnie jego położenia 
w odniesieniu do danej spółgłoski, wiedział bowiem z praktyki, 
iż przy szybkiem notowaniu ten sposób nie jest wygodny. 

Ze względu na zwięzłość i prostotę znaków zyskał system 
Taylora, zarówno w oryginale jak i przeróbkach, znaczne roz- 
powszechnienie nietylko w Anglji, ale prawie we wszystkich 
krajach europejskich. Opracowany na podstawie metody Tay- 
lora przez G. O deli a system stenograficzny znalazł w Anglji 
tak wielkie zastosowanie, że liczba wydań doszła do 64. Dość 
popularne było również dzieło Williama Hardinga (do r. 1833 
15 wydań), który w pracy swej oparł się też na systemie Taylora. 

Opracowania i rozpowszechnienie tej metody w innych 



25 

krajach europejskich omówione będą szczegółowo w następnym 
rozdziale, traktującym o przekładach stenograf ji ściśle geome- 
trycznej na inne języki. 



Stosunki stenograficzne w Anglji 
od wystąpienia Izaka Pitmana. 

Wprawdzie jest to dalszy ciąg panowania t. zw. nowogeo- 
metrycznej zasady, ze względu jednak na to, że stenografja 
wskutek wytworzenia się nowych warunków, spowodowanych 
niezwykłym rozkwitem handlu i przemysłu, dalej rozwojem prasy 
dziennej, wynalazkiem telegrafu i telefonu, wreszcie maszyny do 
pisania w Anglji, staje się od r. 1840 niezbędną w życiu go- 
spodarczem, pomagając człowiekowi do urzeczywistnienia mak- 
symy „czas to pieniądz", ten okres historji stenografji od wy- 
stąpienia Izaka Pitmana rozpatruje się zazwyczaj oddzielnie. 
Jest to okres dalszego upraszczania i udoskonalania zasady 
geometrycznej w stenografji. 

Iza.k Pitman ujrzał światło dzienne jako jeden z sześciu 
synów inspektora fabrycznego, w dniu 4 stycznia 1813 r. w Trow- 
bridge (Wiltshire), życie zaś zakończył 22 stycznia 1897 r. Jako 
młodzieniec 17-letni, zajęty początkowo w fabryce sukna w cha- 
rakterze pisarza, poświęcał wiele czasu studjom dzieł klasycz- 
nych, szczególnie zaś interesowała go kwestja prawideł wy- 
mowy. Te właśnie studja nad fonetyką naprowadziły go na 
myśl uproszczenia ortografji angielskiej, po nieudałych jednak 
próbach w tym kierunku stały się bodźcem do stworzenia wła- 
snego systemu stenograficznego. 

W 1836 r. już jako nauczyciel szkoły ludowej wydał Pit- 
ni a n pracę wzorowaną jeszcze poniekąd na metodzie Taylora, 
a książka ta, nosząca tytuł Stenoyraphy sound-hand miała 
na celu umożliwienie uczniom nabycie taniego podręcznika ste- 
nografji. Rzeczywiście cel ten osiągnęła w zupełności, rozeszła 
się bowiem w ilości miljona egzemplarzy. Drugie wydanie dzieła, 
będącego w stosunku do pierwowzoru i poprzedniego wydania 
pracą całkowicie oryginalną, której autor nadał nazwę fono- 
graf ja Fonography or wriłłng by sound, pojawiło się w 1840 r. 



26 



Następnie aż do r. 1862 ukazywały się kilkakrotnie dalsze wy- 
dania, zawierające nieco zmienione znaki. 

Podstawę alfabetu systemu tego tworzą kreski proste, pół- 
kole i łuk. Po raz pierwszy w metodzie Pitmana występuje 
cieniowanie znaków w celu odróżnienia głosek dźwięcznych od 
bezdźwięcznych (b pogrubione, p bez pogrubienia, d z cieniem, 
t bez cienia). Następujące po sobie spółgłoski łączy się w grupy 
przez dodanie do prostych u dołu lub u góry haczyków względnie 
kółeczek. Do oznaczania samogłosek służą punkty i przecinki 
w trzech położeniach w odniesieniu do danego znaku spółgło- 
skowego. Na wyrażenie częściej występujących słów utworzone 
zostały znaczniki, których liczba zasadniczo wynosiła 79, zawo- 
dowi jednak stenografowie zasadą tą nie byli krępowani i mogli 
tworzyć w razie potrzeby własne znaczniki. Godnym uwagi jest 
również podział materjału naukowego dokonany przez Pitmana. 
W systemie swym odróżnia autor dwa stopnie : pismo kores-. 
pondencyjne — nieskracane, w którem występuje tylko ograni- 
czona ilość znaczników i pismo parlamentarne — obejmujące 
już większą ilośó znaczników nawet dowolnie tworzonych, w któ- 
rem dopuszczalne jest nieoznaczanie samogłosek. 

O nadzwyczajnem rozpowszechnieniu systemu Pitmana 
świadczy fakt, że podręcznik Teacher rozszedł się do 1911 r 
w trzech miljonach egzemplarzy w Anglji, północnej Ameryce, 
Australji, a z kolonij angielskich przedewszystkiem w Indjach. 
Zasługa to przedewszystkiem Pitmana samego jako bardzo ruch-- 
liwego nauczyciela, oraz braci jego, rozwijających wielce ożywioną 
propagandę w Ameryce, w Australji i kolonjach angielskich na 
Wschodzie. Wielki wpływ na rozpowszechnienie stenografji Pit- 
mana wywarło również wydawanie pierwszego na świecie cza- 
sopisma stenograficznego. Założony przez Pitmana w 1842 r. 
Phonographic Journal, noszący od r. 1905 nazwę Pitman Jour- 
nal, wychodzi nieprzerwanie do dnia dzisiejszego, a liczba jego 
czytelników przewyższa dwadzieścia tysięcy. W następnym roku 
(1843) dał Pitman impuls do zawiązania pierwszego związku 
stenografów w Londynie. Założony przez niego w 1851 r. w Bath 
Instytut fonetyczny (Phonetic Insłitułe) połączony z drukarnią, 
w której od 1872 r. używane są ruchome czcionki stenogra- 
ficzne, miał za zadanie drukowanie wydawnictw stenograficznych, 



27 

jak również ocenę prac, przedstawianych przez kandydatów do 
dyplomów. Dziełem Pitmana jest również utworzenie (w 1870 r.) 
w jednej z dzielnic Londynu szkoły handlowej znanej pod na- 
zwą Pitman metropolitan School, w której najważniejszym 
przedmiotem jest stenografja i złączone z nią pisanie na ma- 
szynie. Nic dziwnego, że ogromna masa uczniów i zwolenników, 
złączonych w kilku stowarzyszeniach stenograficznych, zapra- 
gnęła uczcie swego mistrza uroczystym obchodem 50-lecia wy- 
dania pierwszego podręcznika Pitmana i zainicjowała we wrze- 
śniu 1887 r. pierwszy międzynarodowy kongres stenografów 
w Londynie. 

Stenografja Pitmana, wprowadzona jako przedmiot nau- 
kowy do wielu szkół zawodowych i uzupełniających w Anglji, 
stała się umiejętnością nadzwyczaj popularną. Według danych 
statystycznych naukę systemu Pitmana pobiera w Anglji prze- 
szło sto tysięcy osób rocznie, a. blisko 90% stenografów zawo- 
dowych, zajętych obecnie w parlamencie, przy sądach i t. d., 
to posługujący się tą właśni metodą. O utrzymanie łączności 
wśród zwolenników metody Pitmana stara się cały szereg sto- 
warzyszeń stenograficznych o większej i mniejszej liczbie człon- 
ków, nietylko w Londynie i innych miastach, ale i poza gra- 
nicami kraju, zjednoczonych po części w r. 1894 w związku 
The nałional Federation of shorłhand writers associations. 
Dla członków tych stowarzyszeń wydawane są liczne czaso- 
pisma stenograficzne, których nakład dochodzi do kilkudziesię- 
ciu tysięcy egzemplarzy. Każdego roku organizuje związek kon- 
kursy szybkości dla zawodników-stenografów, na których uzy- 
skuje się rekordowe wyniki (280 słów na minutę). 

Pomimo tego nadzwyczajnego uznania i rozpowszechnienia 
metody Pitmana nie brak w Anglji autorów, którzy bądź prze- 
rabiają systemy starsze jak: North (1884) — system Gurney'a, 
Jan es (1882) system Taylora, bądź starają się o ulepszenie 
metody Pitmana jak Everett (1877), bądź wreszcie przedsta- 
wiają własne metody, w których stosują odmienny sposób wo- 
kalizacji. Jedni z nich zwracają szczególną uwagę nie tyle na 
sam znak samogłoskowy, ile raczej na jego położenie, na miej- 
sce, w którem dana samogłoska ma się znajdować w wyrazie. 
Według tego czy samogłoska ta poprzedza, czy następuje po 



28 



pewnej spółgłosce, zróżnicowane zostały — w metodzie B e 1 T a 
<1849) i Valpy (1885) — znaki, wyrażające spółgłoski, według 
trzech wielkości, zaś w metodzie PochmelT a (1882) odróżnie- 
nie to następuje przez zmianę kształtu poszczególnych znaków 
spółgłoskowych. U innych autorów natomiast znaki samogłos- 
kowe odgrywają w systemie dominującą rolę. Tak np. Wa 1 p o le 
(1921) wprowadza do systemu swego, opartego na znakach 
geometrycznych Pitmana, specjalne znaki na wyrażenie samo- 
głosek, nadając im ważne znaczenie. 

Obok autorów metod stworzonych na podłożu geometry- 
cznem, występują w Anglji — wprawdzie w niewielkiej liczbie 
dotychczas — przedstawiciele kierunku graficznego jak: Ma- 
res (1885), Callendar (1889 i 1900), 01iver (1913) i inni. 
Nie są to jednak metody czysto graficzne, większość bowiem 
autorów angielskich zachowuje w swych systemach elementy 
geometryczne. Bardzo ciekawem zjawiskiem na polu stenografji 
angielskiej jest prawie zupełne wyparcie w ostatnich latach 
systemu Pitmana i jego odmian w Ameryce przez taki system 
geometry czno-graficzny G r e g g' a. 



FRANCJA. 



Wokal izacja alfabetyczna. 

Podobnie jak w innych krajach panował we Francji od 
XI w., t. j. od czasu zaginięcia znajomości not tyrońskich, zu- 
pełny zastój w dziedzinie stenografji. Dopiero z końcem XVI w. 
prawdopodobnie za przykładem Brightfa w Anglji — występuje 
w 1607 r. osiadły w Paryżu uczony mnemonista holenderski, 
którego sztuka umożliwić miała, wedle jego twierdzenia, „na- 
dążenie przy pomocy pióra za słowem, wypowiedzianem przez 
kaznodzieję czy mówcę". Zadaniu temu wprawdzie nie podo- 
łała, stała się jednak podnietą do dalszych w tym kierunku prac, 
opierających się ściśle na pierwowzorze angielskim. 

Całkowicie oryginalne jest dopiero dzieło ks. Jacka Cos- 
sard'a, wydane w 1651 r. Móthode pour escrire aussi uite 
qu y on parle. Metoda Cossarda nie zyskała praktycznego zasto- 



29 

sowania, być może z tego względu, iż niezbyt trafny był 
wybór podobnych kreseczek prostych za podstawę znaków spół- 
głoskowych, które wskutek tego nie bardzo się od siebie róż- 
niły, co powodowało trudność w odczytywaniu. Samogłoski w sy- 
stemie tym oznaczane były alfabetycznie. Wystąpienie Cossarda 
nie miało większego wpływu na ożywienie ruchu stenogra- 
ficznego we Francji, przez przeszło sto lat bowiem panowała 
na tern polu w dalszym ciągu cisza, pomimo sporadycznych 
prób podejmowanych przez niektórych autorów, przedstawienia 
nowych med. 

Ożywienie ruchu stenograficznego nastąpiło na skutek wy- 
stąpienia Jana Feliksa Coulon de Thevenot. Urodzony 
w Paryżu 19 września 1754 r. po wielu podróżach, przeważnie 
w celu propagandy systemu, zakończył swój pełen trosk mate- 
rjalnych żywot w dniu 31 grudnia 1813 r. na obczyźnie w Cze- 
chach. Zamiar stworzenia pisma tachygraficznego nurtował 
w umyśle jego od 11 roku życia, kiedy to podczas głośnego 
czytania ociemniałej matce „Historji kościoła" ks. Fleury do- 
wiedział się o istnieniu not tyrońskich. Pracę swą rozpoczął 
Thevenot właśnie od studjów not tyrońskich, które doprowa- 
dziły w 1774 r. do stworzenia krótkiego pisma słownego, zmie- 
nionego wskutek dalszego opracowania w r. 1776 w pismo zgło- 
skowe, a wreszcie w 1782 r. w pismo głoskowe. Nie będąc jeszcze 
zupełnie zadowolonym z dzieła, zmienił Thevenot w 1786 r. po- 
nownie alfabet swego systemu i te zmienione znaki ukazały 
się w podręczniku tachygrafji, wydanym w 1788 r. Po wydaniu 
przez Akademję umiejętności o pracy tej przychylnej opinji,. 
co spowodowało powołanie autora na stanowisko sekretarza- 
tachygrafa na dworze króla Ludwika XVI, porzucił już The- 
venot myśl o dalszej roformie metody. Wprowadził do niej je- 
dynie więcej skrótów. Wychodząc z założenia, że w bogatym 
w samogłoski języku francuskim nie powinny one być trakto- 
wane tak pobieżnie, oznaczał autor samogłoski alfabetycznie 
i jednoczył je w miarę możności z obok stojącym znakiem spół- 
głoskowym. Podstawę tych ostatnich stanowiła w metodzie po- 
wyższej prosta kreska. W dalszym ciągu starał się Thevenot 
o dostosowanie znaków do dźwięków, co wyraziło się nadaniem 
podobnych co do kształtu znaków podobnie brzmiącym głoskom. 



30 

Przytem dźwięczne głoski oznaczane były przez autora przy 
pomocy znaków małych, bezdźwięczne natomiast przez znaki 
duże. Przy skracaniu dłuższych słów wzorował się na skrótach 
pisma zwykłego, stenografowie mogli jednak w miarę potrzeby 
i uznania tworzyć sobie własne znaczniki. Niezbyt praktyczny 
okazał się również sposób oddzielnego pisania poszczególnych 
zgłosek wyrazów. Pomimo zatem całej wyraźności i łatwości 
w odczytywaniu znaków systemu Thevenota, pismo jego pod wzglę- 
dem płynności pozostawiało jeszcze wiele do życzenia i począt- 
kowo nie miało wielkiego zastosowania praktycznego. W pierw- 
szych latach wielkiej rewolucji sprawozdania z posiedzeń skła- 
dali logografowie, posługujący się zwykłem pismem. Dopiero 
od 1795 r., gdy Thevenot sam rozpoczął stenografowanie spra- 
wozdań z posiedzeń Zgromadzenia Narodowego i innych zebrań, 
zyskała metoda jego — już pierwej ciesząca się uznaniem wśród 
przedstawicieli świata naukowego — większe rozpowszechnienie. 

Wśród znacznej liczby następców Thevenota, których w za- 
rysie tym pominąć się musi jako niewnoszących do historji ste- 
nograf ji nowych idei, wyróżnia się Ludwik Feliks ConendePre- 
pean. Ten właściwy twórca stenograf ji francuskiej urodził się 
22 marca 1777 r. w Poitiers jako syn starej rodziny bretoń- 
skiej. Rodzice poświęcili go karjerze wojskowej, jednak Prepean 
już w r. 1810 porzucił wojsko, podejmując studja nad literaturą 
i lingwistyką, wreszcie prace nad pasigrafją. Tą nazwą obej- 
muje się pismo powszechne, czyli system znaków, zapomocą 
których możnaby wyrazić każdą myśl tak, by znający te znaki 
mógł je zrozumieć bez względu na to, jakim włada językiem. 
Również i Prepean na pracy swej nie zdobył fortuny, ostatnie 
bowiem lata przed śmiercią, która nastąpiła w listopadzie 1837 r., 
spędził w dość przykrych warunkach materjalnych. 

W pierwszem dziele, wydanem w 1813 r. p. t. Stónogra- 
phie exacte f kładł autor nacisk nietylko na krótkość znaków, 
ale równocześnie starał się, ażeby były one możliwie wyraźne 
i łatwe do odczytania. Przy tworzeniu znaków spółgoskowych 
wzorem dla niego był system angielski Taylora, dostosowany 
już poprzednio do języka francuskiego .przez Bertin'a, o którym 
mowa poniżej. Pomysłem oryginalnym było zastosowanie trzech 
różnych wielkości znaków spółgłoskowych. Do wyrażenia samo- 



31 



głosek służyły tutaj znaki małe w kształcie koła lub części 
jego, łatwo dające się jednoczyć z odnośnemi znakami spół- 
głosek. Pomimo iż praca ta zyskała uznanie Akademji Francu- 
skiej, autor kilkakrotnie zmieniał poszczególne znaki spółgło- 
skowe, zwracając przytem szczególną uwagę na sposób skróceń. 
Zaimki i przyimki oznaczane były w systemie przy pomocy znacz- 
ników, słowa posiłkowe zaś, którym nadano odrębne znaki, 
umieszczane były poniżej odnośnego wyrazu. Godne uwagi jest 
różnież zastosowanie przez Conen de Prepean skrzyżowania zna- 
ków w celu oznaczania dźwięcznych spółgłosek, a to przy po- 
mocy małego przecinka. 

Metoda powyższa stała się wzorem dla Aime Paris 
(ur. 19 sierpnia 1798 r. w Quimper, urn. 29 listopada 1866 r. 
w Paryżu), który system swój po raz pierwszy wydał w 1822 r. 
W metodzie tej skrzyżowanie znaków zastosowane zostało dla 
odróżnienia spółgłosek dźwięcznych od bezdźwięcznych. Również 
i ten autor kilkakrotnie opracowywał i zmieniał znaki swego 
systemu, wreszcie w szóstem wydaniu z r. 1833 nastąpiła grun- 
towna zmJana funkcyj znaków: znaki główne wyrażały samo- 
głoski, natomiast spółgłoski oznaczane były przez znaki po- 
boczne, łączące samogłoski. Metoda Aime Paris zyskała znaczne 
rozpowszechnienie w pierwszym rzędzie dzięki pracy pedago- 
gicznej samego autora, działającego nie tylko w granicach 
Francji, ale również i w krajach sąsiednich jak w Belgji, Ho- 
landji i Szwajcarji. Niemniej jednak rozprzestrzeniała się me- 
toda ta dzięki propagandzie prowadzonej na rzecz szkoły Aime 
Paris przez stenografów parlamentarnych ojca i syna Guenin, 
którzy stali się założycielami związku zwolenników tego systemu. 

Na powyżej wspomnianych nie kończy się zastęp francuskich 
autorów systemów stenograficznych, prace ich jednak nie wniosły 
nic nowego do dziejów stenografji, były to poczęści tylko ulep- 
szenia będących w użyciu metod. 

Pismo debatowe 

(zwane też parlamentarnem lub dyskusyjneni). 

Oddzielnie rozpatrzeć należy występującą we Francji w tym 
samym okresie t. j. do 1866 r. drugą grupę autorów stenografji, 



132 

a to z tego względu, iż przy opracowywaniu systemów kiero- 
wali się inną ideą. Chodziło im mianowicie o stworzenie pisma 
debatowego, umożliwiającego sporządzenie dosłownych sprawoz- 
dań i problem ten starali się rozwiązać przez odmienny od 
poprzednio wymienionych autorów sposób wokalizacji. 

Na pierwszem miejscu znajduje się tu Theodor P. B e r t i n 
(ur. 2 listopada 1751, um. 25 stycznia 1819 r.), który w czasie 
pobytu swego w Anglji zapoznał się z metodą Taylora i po po- 
wrocie do ojczyzny zastosował ją do języka francuskiego. Opie- 
rając się ściśle na metodzie angielskiej, wprowadził autor nie- 
liczne zmiany tylko w tym kierunku, gdzie tego wymagała 
różna wymowa. Alfabet systemu Bertin, wydanego w 1792 r. 
p. t. Systeme uniuersal et complet de Stśnographie, zawierał 
szesnaście znaków, do których podstawę dała kreska prosta 
i koło. Samogłoski i dwugłoski na początku wyrazu przedsta- 
wiane były przy pomocy punktu, w środku opuszczano je zu- 
pełnie, na końcu zaś oznaczano wyraźnie, podobnie jak i dźwięki 
nosowe. Nowością było tu łączenie poszczególnych znaków wy- 
razu w ten sposób, iż przy pisaniu nie odrywano ręki za każdą 
sylabą, a więc znaki jednego słowa nie stały za sobą oddziel- 
nie, jak w innych systemach. Pomimo pewnych usterek system 
ten znalazł dość szerokie zastosowanie praktyczne w kołach 
sprawozdawców parlamentarnych, wśród których propagandę 
prowadził sam autor, pracujący również w tym zawodzie. 

Śmiało można twierdzić, iż tylko francuskie opracowania 
angielskich systemów stenograficznych, a zwłaszcza metoda 
Bertin, dopomogły kierunkowi geometrycznemu do ugruntowa- 
nia się, a to dzięki wpływowi, jaki po wielkiej rewolucji Francja 
wywierać poczęła na wszystkie kraje europejskie. 

I znowu występuje cały szereg autorów, którzy bądź to 
poprostu tylko naśladują system Bertin, bądź starają się go 
ulepszyć, względnie uzupełnić nowemi pomysłami. Pomiędzy 
nimi wybija się na pierwszy plan Hipolit Prevqst (ur. 5 lu- 
tego 1808 w Tuluzie, um. 20 lutego 1873 r. w Paryżu), jako 
ten, któremu udało się częściowo usunąć usterki wyżej wspom- 
nianej metody. Już w 17 roku życia był Prevost cenionym nau- 
czycielem stenografji, w rok później t. j. 1826 wydał po raz 
pierwszy system swój Nouueau systeme de Stśnographie. Do- 



33 

piero jednak z chwilą rozpoczęcia karjery stenografa parlamen- 
tarnego w r. 1828 zetknął się Prevost bezpośrednio z trudno- 
ściami, jakie nastręczało odczytywanie znaków. Wprowadził 
zatem do systemu Bertin pewne zmiany, a zwłaszcza w sposo- 
bie wokalizacji, oraz oznaczanie pewnych spółgłosek przy po- 
mocy t. zw. incompabilitćs t. j. znaków nieregularnie utworzo- 
nych z pisma zwykłego. Miało to na celu ułatwienie odczyty- 
wania. O znacznem rozpowszechnieniu metody Prevost świadczy 
liczba wydań podręcznika, z których siódme, a zarazem ostatnie, 
ukazało się w 1867 r. 

Nowsze systemy. 

Poprzednio już wspomniano o tern, że w pierwszych latach 
Wielkiej Rewolucji sprawozdania z posiedzeń składali logogra- 
fowie, którzy jednak w miarę rozwoju życia parlamentarnego 
ustąpili miejsca stenografom. W dalszym ciągu kształtowania 
się stosunków zorganizowano w 1845 r. w senacie oficjalne 
biuro stenograficzne, którego kierownikiem został zrazu Pre- 
vost, a następnie w 1861 r. C. Lagache. Członkowie tego biura 
składali się w części ze stenografów zmieniających się po kilku 
minutach pisania i z t. zw. „rewizorów", których zadaniem było 
oprócz spisywania przemówień także publikowanie sprawozdań. 

Z grona tych właśnie rewizorów wyszedł jeden z ważniej- 
szych autorów systemów stenogr. Dr. Albert D e 1 a u n a y (ur. 
w Paryżu 4 maja 1828 r., urn. 24 czerwca 1892 r.). Początkowo 
posługiwał się Delaunay systemem mistrza swego Prevost, nur- 
towała jednak w umyśle jego chęć spopularyzowania metody 
i uczynienia jej wyłącznie panującą we Francji. Środkiem do 
tego miało być wprowadzenie jej do szkół jako przedmiotu 
naukowego, zaś do realizacji zamiaru przyczynić się miała re- 
wizja szczegółów systemu Prevost, który sam zresztą — jako 
człowiek obdarzony silnie rozwiniętą zdolnością samokryty- 
cyzmu — nie uważał pracy swej za skończenie doskonałą. Oce- 
niając należycie dzieło swego nauczyciela, starał się Delaunay 
w systemie wydanym w 1878 r. jedynie o ulepszenie metody 
Prevost przez wprowadzenie nielicznych zresztą zmian w spo- 
sobie skróceń. Wprawdzie nie zdołał Delaunay wyprzeć innych 

3 



34 

w użyciu będących metod, jednak system jego zyskał wielu 
zwolenników i obecnie jeszcze większa część stenografów w par- 
lamencie francuskim posługuje się systemem Prevost - Delaunay. 

Jedno z najważniejszych miejsc w dziejach stenografji fran- 
cuskiej zajmuje ks. Emil Duploye (ur. 10 września 1833 r. 
w Notre Damę de Liesse, urn. w 1912 r.). Początkowo był zwo- 
lennikiem systemu Aime Paris i w 1860 r. wydał jego prze- 
róbkę. Dalsza praca w dziedzinie stenografji uwieńczona zo- 
stała wydaniem (po 'raz czwarty) w r. 1867 tym razem już ory- 
ginalnego systemu, w którym odróżnienie spółgłosek bezdźwięcz- 
nych od dźwięcznych nastąpiło przy pomocy różnych co do 
wielkości znaków. Na uwagę zasługuje sposób wokalizacji: znaki 
samogłoskowe (małe cwierckola lub półkola) mogły być pisane 
w dowolnym kierunku, byle tylko umożliwić, czy ułatwić łą- 
czenie znaków spółgłoskowych. Konsekwentne stosowanie za- 
sady fonetycznej, jasność i prostota reguł, oraz usunięcie z sy- 
stemu skróceń słownych, miało na celu stworzenie zeń pisma 
ludowego, któreby wśród najszerszych warstw ludności mogło 
zastąpić trudne pod względem ortografji zwykłe pismo fran- 
cuskie. 

Celowa propaganda, prowadzona nietylko przez samego 
autora, ale i przez braci jego, dalej stworzenie pierwszego cza- 
sopisma stenograficznego Le Stśnographe miały być środkiem 
do zrealizowania tej idei. Momentem odgrywającym ważną rolę 
w ogromnem wprost rozpowszechnieniu metody, było założenie 
w 1869 r. związku stenografów, grupującego zwolenników jego 
systemu. Obecnie liczba tych związków dochodzi do 115, co 
może być wymownem świadectwem rozprzestrzenienia metody 
Duploye. Prócz tego znalazła ona również zastosowanie w czter- 
nastu innych krajach europejskich w przekładach dokonanych 
przez poszczególnych zwolenników. 

W 1872 r. założył Duploye w Paryżu UInstitut stóno- 
graphique de deux Mondes, którego kierownictwo po wyjeździe 
Duploye z Paryża objął M. D e p o i n. W przeciwieństwie do 
Duploye, który stanowczo opierał się wprowadzeniu do systemu 
skrótów, Depoin dążył do zasadniczej zmiany w tym kierunku. 
Na skutek uchwały powziętej przez specjalnie wyłonioną z grona 
profesorów Instytutu komisję, stworzono t. zw. mełagrafję, która 



35 

stanowić miała wyższy stopień metody Duploye. Ponieważ sam 
Duploye nie godził się z tą reformą, nastąpił w 1897 r. w In- 
stytucie rozłam, co doprowadziło do utworzenia dwu odrębnych 
organizacyj, Institut stśnographique de France i Acadśmie stó- 
nographfęue grupującej zwolenników systemu Duploye. Wreszcie 
w r. 1898 Duploye sam podjął reformę systemu w celu usu- 
nięcia tego rozbicia, co jednakowoż nie dało pożądanego re- 
zultatu. 

O pulsującem życiu stenograficznem we Francji świadczyć 
nioże dobitnie ogromna ilość związków i wydawanych przez 
nie czasopism, jak również często odbywające się kongresy, 
które dają inicjatywę do urządzania konkursów stenograficz- 
nych. Do podtrzymania tego ruchu przyczynia się również w du- 
żej mierze pomoc czynników państwowych, czy to materjalna 
we formie subwencyj, czy też polegająca na wprowadzeniu ste- 
nografji do szkół. I tak stenografja jest przedmiotem naukowym 
w 517 szkołach, z czego 480 przypada na system Duploye. W r. 1908 
wprowadzono przedmiot ten do szkół wydziałowych nadobo- 
wiązkowo, zaś w 1.920 r. do oddziałów handlowych tych szkół 
jako przedmiot obowiązkowy. Jest ona również wykładana we 
wszystkich francuskich szkołach wojskowych. 

Systemy innych autorów jak R i o m, B u i s s on, L e 1 i o u x 
i inne nie zyskały znaczniejszego rozpowszechnienia. 

Metody graficzne, czy to oryginalne jak dzieło Pain- 
pare i Fayet, czy opracowane według wzoru niemieckiego, 
nie zdołały utrzymać się we Francji. 

Opracowania stenograf j i geometrycznej na inne języki. 

Wielka popularność, jaką cieszyła się stenografja w Anglji, 
wywarła znaczny wpływ na rozwój tej sztuki w krajach sąsia- 
dujących i pozostających z nią w kontakcie. Przedmiotem tego 
rozdziału jest krótkie przedstawienie stosunków stenograficz- 
nych zarówno w krajach europejskich, jak i innych częściach 
świata, których kształtowanie się zależne było od wzorów angiel- 
skich, mianowicie oryginalnych systemów geometrycznych, względ- 
nie ich opracowań na język francuski. Przedewszystkiem omówić 
należy systemy wzorowane na metodach angielskich: 

3* 



36 

Ameryka, dokąd udawali się wychodźcy angielscy, opusz- 
czający swą ojczyznę na skutek zamieszek religijno - społecznych 
i krzewiący tam równocześnie znajomość stenografji, stała się 
tym ośrodkiem, w którym — za przykładem Anglji — nale- 
życie oceniano korzyści, płynące z praktycznego jej zastosowa- 
nia. Najnowsze badania nad rozwojem stenografji na drugiej 
półkuli wykazały, że w początkach kolonizacji Ameryki pół- 
nocnej wzbudziła ona zainteresowanie przedewszystkiem wśród 
ludzi nauki, pomiędzy którymi znajdowali się również założy- 
ciele poszczególnych stanów. Dopiero z chwilą wywalczenia nie- 
podległości, a zwłaszcza powołania do życia Kongresu jako re- 
prezentacji obywateli, stenograf ja wchodzi na właściwe tory 
i staje się niezbędną w życiu publicznem. Już w 1789 r. zawo- 
dowy stenograf Thomas Lloyd podejmuje sprawozdania Kon- 
gresu, wydaje następnie w 1793 r. opracowanie systemu By- 
roma. Z metodą Taylora natomiast zapoznali się Amerykanie 
na skutek opracowania dokonanego w 1823 r. przez M. Goulda. 
Większe znaczenie posiada dzieło Phonographic Class Book, 
wydane w 1844 r. na podstawie systemu Pitmana przez St. Pearl 
Andrewsa, który następnie przy współudziale A. French 
Boyle'a opracował popularny podręcznik stenografji. W celu 
pozyskania większej liczby zwolenników założyli obaj wymie- 
nieni w 1864 r. pierwsze czasopismo stenograficzne, a w dwa 
lata później związek stenografów. Bardzo owocna była również 
w tym kierunku działalność Benn P i t m a n'a, brata Izaka, który 
po utworzeniu w 1853 r. Instytutu stenograficznego, wydał w 1855 r. 
podręcznik fonografji, a następnie w ciągu kilku lat znaczną 
ilość dzieł z tego zakresu, jak The teacher, History of Short- 
handi in. Nie przyjąwszy zmian, dokonanych przez Izaka w ory- 
ginalnej metodzie, ugruntował w Ameryce t. zw. system Benn 
Pitman („stare pismo Pitmana"). 

W dalszym ciągu wspomnieć tu należy autorów, którzy 
w pracach swych zatrzymali wcześniej przedstawiony przez Pit- 
mana sposób wokalizacji, mianowicie: A. J. Graham (1854), 
Barnes (1883), Osgoodby (1884), James (1906), oraz 
tych, którzy opierali się na nowym jego sposobie przedstawia- 
nia Samogłosek, a więc: Mouson (1857), Longley (1879) 
i wielu innych, występujących bądź z oryginalnemi pomysłami, 



37 



bądź z przeróbkami systemów francuskich. Każdy z systemów 
pozyskał dość znaczną liczbę zwolenników, z inicjatywy zatem 
Narodowego Związku zawodowych stenografów podjęto prace 
zmierzające do stworzenia jednolitego systemu, które uwieńczone 
zostały w 1921 r. pomyślnym wynikiem. Na podstawie systemu 
Benn Pitman-Graham powstał Słandardized Piłmanic shorthand 
zyskujący coraz to szersze kręgi zwolenników. 

Oprócz tych systemów geometrycznych od 1909 r. jednak 
zyskiwał w Ameryce północnej coraz większe rozpowszechnienie 
„półkursywny" system John R. Gregg'a (1897), który w ostat- 
nich latach zdołał prawie zupełnie opanować Amerykę (blisko 
100°/o), tak iż stał się tam dominującym, jak w Anglji system 
Pitmana. Gregg w systemie swoim, oznaczając samogłoski przy 
pomocy koła, lub półkola łączonego ze spółgłoską, usunął zu- 
pełnie pogrubianie znaków, starając się równocześnie o zasto- 
sowanie jednej tylko linji. 

W krajach Ameryki środkowej i południowej, których miesz- 
kańcy używają języka hiszpańskiego i portugalskiego, rozpow- 
szechniły się systemy opracowane na podstawie angielsko-fran- 
cuskiej metody Marti (p. Hiszpanja). W Argentynie wjtpowszech- 
nem użyciu jest hiszpańskie opracowanie systemu Pitmana, do- 
konane przez P a r o d y, w Brazylji portugalska przeróbka 
metody Taylora przez Silva B e 1 h o, w Meksyku zaś system 
Gregga i przeróbka systemu Duploye. 

Azja. Z pośród krajów Azji, gdzie stenograf ja w swym 
rozwoju posuwa się ogromnie powoli, jedynie Japonja wykazuje 
nieco większe zainteresowanie dla tej umiejętności. Japonja na- 
leży do krajów, które oparły się wyłącznie na systemie angiel- 
skim Pitmana. Koki Min a m oto wprowadził w 1882 r. swój 
system stenograficzny, wzbudzając zainteresowanie Japończyków 
dla tej sztuki, czego wyrazem było utworzenie w 1883 r. Towa- 
rzystwa studjów stenograficznych w Tokio. Jeden z założycieli 
tego towarzystwa, Kanzo Wakabayashi, wydał następnie 
w 1886 r. własną metodę. Od r. 1885 zaczął wychodzić dziennik 
stenograficzny, którego założycielem był Hayashi Shigeatsu, 
uczeń Minamoto Koki. Już w r. 1890 powołano do parlamentu 
japońskiego czternastu uczniów Minamoto Koki w charakterze 
urzędowych stenografów, przyczem pierwszymi kierownikami 



38 

tego biura stenograficznego byli Kanzo Wakabayashi i S. Ha- 
yashi. Systemem Minamoto Koki pisało się, jak po japońsku 
z góry w dół i od prawej strony ku lewej, później jednak przy- 
jęła stenografja japońska kierunek od lewej strony ku prawej. 
W dalszym ciągu rozwoju stosunków stenograficznych przyjął 
się w Japonji system Anglika nazwiskiem Edward Gauntlett, 
profesora literatury w kolegjum w Kariazawa (urodzonego w 1868 
w Swansea w Anglji). System ten t. zw. Phonographia Japonica 
ukazał się po raz pierwszy w 1899 r., następne zaś wydanie 
w 1906 r. 

Obecnie przystępujemy do omówienia wpływu wzorów fran- 
cuskich, który zaobserwować się daje nietylko w jej kolonjach 
pozaeuropejskich, ale również w krajach sąsiadujących z Francją* 

W B e 1 g j i właściwy rozwój stenograf ji rozpoczyna się do- 
piero z chwilą oderwania się tego kraju od Holandji i po za- 
stosowaniu jej w życiu parlamentarnem. Przedewszystkiem wy- 
mienić tu trzeba opracowania metody Aime Paris, dokonane 
przez M. J. Meysmansa, dalej metody Prevost-Delaunay, 
a zwłaszcza- Duploye, przyczem śmiało rzec można, że rozpow- 
szechnienie wszystkich trzech metod jest prawie równomierne. 
Zastosowanie stenografji w Belgji wzrasta coraz bardziej — 
szczególnie od czasu wprowadzenia przedmiotu tego do pro- 
gramów szkolnych — czego wymownem świadectwem jest zna- 
czna liczba stowarzyszeń stenograficznych, grupujących zwolen- 
ników poszczególnych systemów. Belgijskie ministerstwo poleciło 
ostatnio jednemu ze swych urzędników odbycie wspólnej kon- 
ferencji z przedstawicielami powyższych trzech systemów i wy- 
słuchanie odpowiedniego referatu o systemie każdej poszczegól- 
nej szkoły. Okazuje się więc tutaj wyraźnie dążenie do zapro- 
wadzenia jednolitego systemu w Belgji. 

W Szwajcarji, w części graniczącej z Francją, zaryso- 
wuje się silne współzawodnictwo pomiędzy zwolennikami metody 
Aime Paris, stowarzyszonymi w Union stónographique, a zwo- 
lennikami systemu Duploye, zgrupowanymi w Fódóration stó- 
nographique de la Suisse romande, z której to walki zwycięsko 
wychodzi system Duploye, nie usuwając jednak z użycia innych 
metod. W maju 1929 r. odbył się w Szwajcarji Pierwszy Naro- 
dowy Kongres Stenografów szkół szwajcarskich w Lozannie, 



39 

w którym brały udział: Szwajcarska szkoła Stolze-Schrey, Szwaj- 
carski Instytut stenograficzny (zwolennicy systemu Dyploye) 
i członkowie „Union stenographiąue" (Aime Paris). Program 
kongresu obejmował również popisy szybkości i konkursowe 
ćwiczenia w języku francuskim, włoskim, niemieckim i an- 
gielskim. 

Luksemburg. Popularyzacja stenograf ji zaczyna się tu 
od r. 1879, kiedy, to jeden z członków utworzonego przez Dra 
J. Webera „Koła stenografów luksemburskich" J. J. Weiler 
wydał po raz pierwszy opracowanie metody Duploye (wyd. II. 
w 1882 r., wyd. V. w 1908 r.) w języku niemieckim. Znaczne roz- 
powszechnienie zyskała w późniejszym okresie praca H. Brucka. 
Znajomość stenograf ji krzewiona jest za inicjatywą władz przy 
pomocy kursów wieczornych. Jest ona również przedmiotem 
w szkołach handlowych, przemysłowych, a także w niektórych 
zakładach naukowych średnich i wyższych. 

Rumun ja. Ze stenograf ją zapoznali się Rumuni przez 
przeróbkę angielskiej metody Taylora, opracowaną przez C. A. 
Rosetti (1848), ta jednak nie uzyskała praktycznego zastoso- 
wania. Dopiero dzieło Henryka Winterhaldera, który za 
podstawę obrał system francuski Tondeura, zapoczątkowało prak- 
tyczne użycie stenografji w Rumunji. Obecnie system ten w dal- 
szej przeróbce Elie Bo sianu (1861) używany jest wyłącznie 
tylko w parlamencie rumuńskim, podczas gdy szersze zastoso- 
wanie znalazła nagrodzona przez Akademję umiejętności praca 
H. S t a h 1 a (1898), wykładającego stenografję na uniwersytecie. 
Autor przy opracowaniu systemu oparł się na metodzie Duploye. 
W r. 1909 wydał Stahl „narodową" stenografję, która opracowana 
ponownie ukazała się w r. 1919 jako „stenograf ja parlamentarna", 
będąca systemem półkursywnym. W r. 1927 wyszło z druku 
V. wydanie dzieła Stahla, co świadczy o znacznem rozpowszech- 
nieniu metody. W sejmie rumuńskim zajętych jest obecnie 21 
stenografów, z tych 10 posługuje się opracowaniem Taylora, 
9 metodą Stahla, 1 stenografuje według systemu Stahl-Duploye 
i 1 podług Zotu-Duploye. Z 16 stenografów zajętych w senacie 
8 używa systemu Stahla, 5 Taylora, 2 Stahl-Duploye, 1 Gabels- 
berger-Benchen. 



40 

Hiszpanja. W dziejach stenograf ji hiszpańskiej wyróżnić 
się dadzą trzy okresy. W pierwszym od 1803 r. t. z w. szkoła 
madrycka grupuje zwolenników systemu Francisco de Paula 
Marti Tachigrafia Castellana, który w drugiem swem dziele, 
niepozbawionem oryginalnych pomysłów (pierwsze to wydane 
w 1800 r. opracowanie systemu Taylora), zatrzymał znaki sy- 
stemu angielskiego Taylora, wprowadził natomiast sposób wo- 
kalizacji według systemu francuskiego (Coulpn de Thevenot). 
System Marti uzyskał znaczne rozpowszechnienie, czego dowo- 
dem, że jeszcze w 1905 r. był wzorem dla wielu nowszych 
autorów. 

Wystąpienie D. Francisco Serra y Genestra, który wspól- 
nie z D. B. Carlos Aribau wydał w 1816 r. dzieło Trałado 
de Taquigraphia castellana, wprowadzając kilka zmian do me- 
tody Marti, spowodowało rozbicie jedności wśród jego zwo- 
lenników i utworzenie t. zw. szkoły katalońskiej z siedzibą 
w Barcelonie. 

Wreszcie Pedro Garrigay Marill zmieniając w 1864 r. 
w swej Taquigrafia sistematica zarówno zasady systemu Marti, 
jak i Serra, złączył swych zwolenników w szkole Garriga. 
System ten, posługujący się sześciu linjami, stał się dość po- 
ważnym współzawodnikiem dla rozpowszechnionej w życiu pu- 
blicznem metody Marti. 

Obok tych wymienionych trzech głównych autorów hisz- 
pańskich wystąpił cały szereg innych, prace ich jednak nie wy- 
chodziły poza ramy wspomnianych systemów. Jednym z waż- 
niejszych nowszych autorów jest L. Cortesi syn jego Ricardo 
(1860 — 1920), którego opracowanie systemu Marti-Bela jest 
przedmiotem nauki szkolnej. Dzięki zastosowaniu w parlamencie 
i wprowadzeniu do szkół handlowych i zawodowych oraz semi- 
narjów nauczycielskich żeńskich, zajmuje stenografja w Hisz- 
panji należne jej stanowisko. We wrześniu 1927 r. odbył się 
w Walencji drugi hiszpańsko- amerykańsko -filipiński Kongres 
stenografów, którego uchwały przyniosły sprawie stenografji 
w Hiszpanji znaczne korzyści. 

W P o r t u g a 1 j i znalazła zastosowanie metoda Marti, opra- 
cowana w r. 1828 przez syna jego Angelo Ramon Marti, oraz 
w 1919 r. w dalszym ciągu przez Cos ta. Znaczny wpływ wy- 



41 



warła stenografja portugalska na rozwój tej umiejętności w kra- 
jach Ameryki południowej i środkowej. 

Hol and ja. Już w drugiej połowie XVII w. krzewi się 
powoli znajomość stenografji na skutek opracowań systemów 
angielskich Sheltona i Richa, dokonanych przez J Reiner' a 
(1673) i van Helderen (1679) oraz innych autorów. Prak- 
tyczne jej zastosowanie jednak w tym okresie jest bardzo ogra- 
niczone, a istotna potrzeba tegoż zachodzi dopiero po utworze- 
niu w myśl nowej konstytucji z r. 1815 Tweecle Kamer der 
Staten-Generaal (Izba deputowanych Holandji i Belgji). Nastę- 
puje pewne ożywienie, rozpoczynają się prace, mające na celu 
przystosowanie obcych wzorów do języka holenderskiego. Wresz- 
cie w r. 1826 Sociótó royale Concordia w Brukseli rozpisuje 
konkurs na najlepszy system stenograficzny holenderski. Z po- 
śród piętnastu zawodników zwycięsko wychodzi H. Somer- 
hausen, biorący za podstawę swej' metody system Aime Paris 
i J. Bossaert, wzorujący się na dziełach Taylor-Bertin i Co- 
nen de Prepean. — Po rozerwaniu unji belgijsko-holenderskiej 
stosunki stenograficzne kształtują się odrębnie w obu krajach. 
Decydującym momentem dla rozwoju stenografji holenderskiej 
jest utworzenie w parlamencie w r. 1850 komisji mieszanej dla 
spraw stenografji, która ujęła w swe ręce organizowanie kon- 
kursów, co w dużej mierze przyczyniło się do ożywienia w tej 
dziedzinie i postawienia stenografji na należytym poziomie. 
Z grona zawodowych stenografów parlamentarnych wyszedł 
główny autor C. A. Steger (ur. 30/XI 1827, urn. 24/V 1904 r.), 
którego system (t. zw. Somerhausen-Steger), opierający się bez- 
pośrednio na pracy H. L. Tetar van Elven — której znów za wzór 
służyła metoda Somerhausen — wydany w 1867 r., poprawiony 
w 1882, stał się wyłącznie panującym i do obecnej chwili jest 
w użyciu przy sporządzaniu sprawozdań sejmowych. — System 
angielski Izaka Pitmana starał się wprowadzić tu F. de Haan, 
wydając w 1886 r. odpowiedni podręcznik i zakładając w Amster- 
damie Pitmanclub, pierwszy związek stenografów holenderskich. 

Obok systemów reprezentujących kierunek geometryczny 
rozpowszechniły się znacznie metody, wzorowane na dziełach 
autorów systemów graficznych. Pierwsza próba wprowadzenia 
systemu graficznego (tłum. metody Gabelsbergera) przez Riet- 



42 

stąpa (1869) nie powiodła się. Lepsze natomiast rezultaty 
osiągnęli: J. L. Wery (1889) — system Stolze, J. Schwab 
(1890) — system Gabelsbergera, Rients Balt (1897) i Pont 
(1904) — system Scheithauer. Większe zastosowanie zyskała ste- 
nografia narodowa Alfabetisch 'Kortschrift wydana w 1899 r. 
przez A. W. G r o o t e. Zwolenników tych systemów graficznych 
grupują liczne związki, wydające zarazem czasopisma stenogra- 
ficzne. Od r. 1900 stenograf ja stała się przedmiotem nauki szkol- 
nej, co znacznie przyczynia się do jej rozpowszechnienia wśród 
szerokich kół społeczeństwa. 

Włochy. Za pierwszy system nowoczesnej stenograf ji 
uważać należy 16-stronicowe dzieło P. M o 1 i n a, wydane w 1797 i\ 
które jednak nie wywarło wpływu na jej rozwój, gdyż nie wzbu- 
dziło zainteresowania wśród społeczeństwa nękanego zawieruchą 
wojenną. Miano „ojca stenograf ji włoskiej" zyskał Emilio Am anti, 
autor wydanego w 1809 r. w Paryżu większych rozmiarów dzieła 
Sistema uniuersale e compleło de stenografia, wzorowanego na 
angielskim systemie Taylora, dostosowanym do języka francus- 
skiego przez Bertin'a. Z chwilą wystąpienia Amanti zaznacza 
się żywszy ruch w dziedzinie stenograf ji. Wśród plejady wyróż- 
niają się trzej główni autorzy, którzy za podstawę swych prac 
obrali system Taylora, a to Filippo D e 1 p i n o, którego system 
Sistema di stenografia italiana w czasie od 1819 do 1852 r. 
osiągnął pięć wydań, dalej Antionio Magnaron autor Metodo 
teorico-pratico di stenografia (1848), wreszcie Carlo Tealdi, 
którego wydany w 1849 r. Sistema di stenografia uchodzi za 
najlepszy system geometryczny włoski. Wzory francuskie dały 
znów podstawę dalszym autorom jak: D. Rafanelli (1879) 
i C. Bradt (1886) — system Duploye, Visotti (1853) i Sel- 
vin (1864) — system Prevost, Oltrabella (1874) — system 
Thevenot i inni. 

Nowy okres w historji stenografji włoskiej rozpoczyna się 
z chwilą wprowadzenia do Włoch metody graficznej, mianowicie 
systemu Gabelsbergera, przez Henryka Noe. System ten, któ- 
rego liczba wydań do 1922 r. doszła do cyfry 21, zyskał we 
Włoszech ogromne wprost rozpowszechnienie, zwłaszcza po do- 
konanej w 1921 r. reformie, przyczem można twierdzić, iż za- 
dał ciężki cios metodom geometrycznym. Przeciwko zwolennikom 



43 

metody graficznej wystąpili w 1883 r. uczniowie G. Francini 
propagatora systemu Pitmana. W dalszym ciągu od r. 1905 
rozpowszechnia si^ system półkursywny, którego autorem jest 
Me sc hi ni, jako t. zw. „narodowa stenograf ja" włoska. 

Wielkiemu rozpowszechnieniu stenografji sprzyja poparcie 
czynników rządowych, wyrażające się wprowadzeniem stenografji 
jako przedmiotu obowiązkowego nietylko do szkół zawodowych 
handlowych, lecz także do średnich i wyższych. 

Podczas gdy do r. 1928 dopuszczone były do nauki w szko- 
łach systemy Gabelsberger-Noe, Pitman- Francini, Taylor, Mi- 
chela i Maschini, to po uprzedniej ocenie różnych systemów 
przez specjalną komisję ustalono, że system Gabelsberger-Noe 
posiada bezsprzecznie przewagę nad innemi i dekretem kró- 
lewskim z marca 1928 r. zarządzono, by nauka stenografji we 
wszystkich szkołach średnich, podległych jakiemukolwiek mini- 
sterstwu, od r. 1928/29 odbywała się jedynie według systemu 
Gabelsberger-Noe. Oznacza to ujednostajnienie stenografji we 
Włoszech. — Bolletino włoskiej Akademji stenografów, pod kie- 
rownictwem Aliprandiego, jest obecnie najobszerniejszem facho- 
wem czasopismem. Dość często odb3 r wają się we Włoszech kon- 
gresy, i tak szósty kongres stenografów włoskich odbył się w Bo- 
lonji w 1927 r. 



NIEMCY. 



Okres systemów geometrycznych (1678—1834). 

W okresie, w którym w Anglji i Francji zaznaczył się 
dość silny już rozkwit stenografji, w Niemczech dźwigających 
się po niszczących skutkach trzydziestoletniej wojny, panowała 
w dziedzinie stenografji cisza, nie można bowiem uważać za 
system stenograficzny we właściwem tego słowa znaczeniu 
pisma skróconego o dowolnie utworzonych znakach dla wyra- 
żenia słów lub całych zdań, którego autorem był D. Schwen- 
ter (1585 — 1636). Występowali wprawdzie dalej uczeni jak 
Hartlib (1630), Comenius (1641), Schott (1664) i inni, wspomi- 
nający w swoich dziełach o notach tyrońskich i stenografji 



44 

angielskiej, ale i to nie przyczyniło się zbytnio do wzbudzenia 
większego zainteresowania. Dopif ro Ramsay przeróbką an- 
gielskiej metody Sheltona, wydaną w 1678 we Frankfurcie nad 
Menem Tacheographia oder Geschwinde Schreib-Kunst, skie- 
rował uwagę współczesnych ku tej umiejętności. Wiadomości 
jednak o praktycznem zastosowaniu stenografji w ciągu tego 
okresu są bardzo skąpe. — Większe zainteresowanie dla steno- 
grafji wzbudził Buschendorf, zapoznając Niemców w 1796 r. 
z systemem angielskim Reesa i od tej chwili wzrasta ono coraz 
bardziej. 

Dalszem ważnem ogniwem było tu wydane w 1796 r. dzieło 
Fryderyka Mosengeila (1773—1839) Anleiłung żur Steno- 
graphie, oparte na systemie Taylor - Bertin, którego autor jed- 
nak, zdając sobie sprawę z niedogodności zastosowania wszyst- 
kich znaków, alfabetu stenograficznego romańskiego do języka 
niemieckiego, starał się o usunięcie tych niestosownych znaków, 
przyczem dla zwiększenia* ich rozmaitości oraz ilości wprowa- 
dził do systemu kluczkę. Jedną z głównych wad metody Mo- 
sengeila było utworzenie jednego tylko znaku dla wszystkich 
samogłosek, a dalej nadanie znakom, wyrażającym grupy spół- 
głoskowe, kilku różnych znaczeń (np. grupa br oznaczać mogła 
bl, bs, bt, bsch itd.). 

Lepsze rezultaty osiągnął K. G. Horstig (1767—1835), 
wprowadzając do systemu swego Erleichterte Deutsche Steno- 
graphie, wydanego w r. 1797, bardziej oryginalne pomysły, 
jak n. p. oznaczanie /• przy pomocy koła, s przez łuk górny, 
nadanie znakom podwójnej wysokości, wokalizację itd. Publi- 
kacja tej pracy spowodowała Mosengeila do powtórnego wy- 
dania w 1819 r. — tym razem już zreformowanego według 
Horstiga — systemu, w którym starał się o lepsze oznaczenie samo- 
głosek. 

Do znacznego rozpowszechnienia systemu Horstiga przy- 
czyniło się wprowadzenie stenografji do nowo utworzonego par- 
lamentu krajów południowo - niemieckich przez stenografa - spra- 
wozdawcę A. Wintera i dalsze praktyczne stosowanie jej przez 
uczniów jego w różnych miastach. System Horstiga stał się 
wzorem dla I. Nowaka, którego praca wydana w 1830 r. 



45 

w Wiedniu cieszyła się tam przez okres kilku lat praktycznem 
zastosowaniem parlamentarnem. Prace innych autorów nie mają 
dla historji stenografji większego znaczenia. 

B. Zasada graficzna. 
Systemy kursywne. 

Wprawdzie twórcą systemu graficznego jest Anglik Bord- 
ley (1787), lecz ani jemu, ani też innym angielskim i francu- 
skim autorom tej nowej myśli stenograficznej nie udało się 
zyskać jakiegokolwiek znaczenia. Punkt zwrotny w historji ste- 
nografji stanowi dopiero wystąpienie Niemca Gabelsber- 
g e r a, właściwego twórcy metody graficznej, który alfabet swój 
opiera na nowej podstawie, budując go z cząstek pisma zwy- 
kłego, do którego ręka jest przyzwyczajona. 

W tej części dziejów stenografji wyróżnić się dają dwa 
okresy: starszy od 1834 do 1867/71 r. — stenografja staro- 
kursywna — okres współzawodnictwa i walki pomiędzy Gabels- 
% bergerem i Stolze, oraz nowszy od 1871 do 1924 i\, zakoń- 
czony wprowadzeniem w Niemczech stenografji jednolitej. 

Wyłaniają się tutaj dwie główne grupy, a mianowicie : 

1) grupa systemów, w których występuje wokalizacja sym- 
boliczna przez zmianę znaku spółgłoskowego, łącznik, lub zmianę 
położenia (Gabelsberger, Stolze, Schrey, Faulmann, Lehman, 
Jednolita stenografja niemiecka) i 

2) grupa systemów, w których samogłoski wypisuje się 
znakami alfabetycznemi. 

Ta druga grupa dzieli się znowu na następujące podgrupy: 

1) metody, których ciągi w dół, wyrażające znaki spółgło- 
skowe, kończą się ostro linją prostą i są u dołu zmienne w celu 
połączenia ze znakiem samogłoskowym, jako także zmiennej 
długości ciągiem w górę (Arends, Roller), 

2) systemy, których ciągi w dół, oznaczające spółgłoski, 
są zupełnie niezmienne i łączą się z niezmiennemi również co 
do kształtu i długości, sztywnemi jakoby znakami, prowadzo- 
nemi w górę, a oznaczającemi samogłoski (Brauns, Scheithauer) 
i wreszcie 



46 

3) system oznaczający spółgłoski niezmiennemi ciągami 
w górę, a samogłoski zmiennemi ciągami w dół (Narodowa ste- 
nograf ja niemiecka braci Kunowskich, zwana ostatnio też „Nie- 
miecką Stenografją"). 

Poza wymienionemi powyżej głównemi grupami i syste- 
mami pojawiały się i nadal jeszcze w ostatnich czasach pojawiają 
się inne próby, których znaczenie jednak w ruchu stenogra- 
ficznym jest znikome. 

a) Starsze systemy kursywne. 
Gabelsberger. 

Franciszek Ksawery Gabelsberger urodził się 9 lu- 
tego 1789 r. w Monachjum, jako syn nadwornego fabrykanta 
instrumentów muzycznych. Po śmierci ojca trzyletni chłopiec 
zabrany został przez dziadków do Hagi, gdzie też po kilku la- 
tach oddano go na naukę rymarstwa. Ponieważ chłopiec miał 
ładny głos, nauczyciel miejscowy, a zarazem dyrygent chóru, 
Plinkhart postanowił kształcie go na śpiewaka. Wkrótce głosem 
jego zainteresował się przeor ks. benedyktynów, oddając chłopca 
na naukę do konwiktu w Ottobeuren. Po zamknięciu konwiktu 
wraca Gabelsberger do .Monachjum, kończąc w rodzinnem 
mieście własnemi siłami gimnazjum. Studja uniwersytec- 
kie utrudnił brak środków materjalnych, a ponieważ na Ga- 
belsbergera spadł obowiązek pomagania rodzinie, musiał po- 
rzucić marzenia o dalszej nauce i wziąć się do pracy zarob- 
kowej. Początkowo pracował jako diurnista w jednym z pań- 
stwowych urzędów administracji, następnie w r. 1813 awanso- 
wał na kancelistę, aż wreszcie w 1823 r. został sekretarzem 
minister jalnym. Z powodu przeprowadzonej reorganizacji w admi- 
nistracji państwa, Gabelsberger został spensjonowany, starania 
zaś jego o reaktywowanie o tyle odniosły skutek, że otrzymał 
pracę w ministerstwie skarbu w charakterze prowizorycznego 
urzędnika bez tytułu sekretarza. Po ciągłych zmaganiach się 
z przeciwnościami losu zakończył Gabelsberger nagle życie 
4 stycznia 1849 r. 

Idea stworzenia własnego systemu stenograficznego nurto- 
wała w umyśle Gabelsbergera od r. 1817, z którego to czasu 



47 



pochodzą pierwsze bruljony mistrza, zapisane znakami, wska- 
z.ującemi pochodzenie z niemieckiego pisma zwykłego t. zw. sta- 
rosaskiego duktus. Ogłoszenie konstytucji bawarskiej w 1818 
i zwołanie stanów popchnęło Gabelsbergera do intensywnej 
pracy mającej na celu przedstawienie metody, któraby umożli- 
wiła podejmowanie sprawozdań parlamentarnych. Rzeczywiście 
już w 1819 r. sporządzał Gabelsberger jako stenograf parlamen- 
tarny, wspólnie z uczniem swym Zeilerem, sprawozdania z po- 
siedzeń rady państwa, posługując się przytem opracowanym 
przez siebie systemem. 

Poszczególne znaki owego systemu Gabelsbergera kształ- 
tem nie odbiegają prawie zupełnie od obecnie używanych, pomimo 
iż liczba wydań dzieła tego doszła do dziewięciu. Charaktery- 
styczne jest nadanie przez Gabelsbergera już w tej pierwszej 
pracy spółgłoskom / i /', najczęściej łączącym się z innemi spół- 
głoskami w języku niemieckim, znaków wygodnych do tych po- 
łączeń. Dowodem dalszego dążenia do udoskonalenia systemu 
jest nadanie przez autora w r. 1822/23 znakom alfabetu zdecydo- 
wanej formy i wprowadzenie za wzorem angielskim wokalizacji 
symbolicznej. W r. 1824 przedłożył Gabelsberger dzieło swe 
do oceny ministerstwu oświaty, które wydało bardzo przychylną 
opinję, udzielając mu zarazem pozwolenia nauczania systemu. 
Już w 1831 mógł Gabelsberger utworzyć z grona swych uczniów 
oficjalne biuro stenografów sejmu bawarskiego pod własnem 
przewodnictwem. 

Owocem kilkoletniej pracy Gabelsbergera było wydanie 
w 1834 r. Anleitung zur deutschen Redezeichenkunst oder 
Stenographie, dzieła znacznej objętości (548 stron), rozpadają- 
cego się na dwie części: historyczną i teoretyczną oraz prak- 
tyczną. Znaki systemu Gabelsbergera t. zw. Redezeichenkunst, 
pisane z góry lub w obu* kierunkach, utworzone zostały z części 
liter pisma zwykłego. Równocześnie starał się autor o zastoso- 
wanie zasady iteracji i kombinacji, badając, jak często dane 
głoski w słowach występują i jak się łączą pomiędzy sobą, co 
miało na celu nadanie im wygodnego dla ręki piszącego kształtu, 
przystosowanego do połączeń w grupy spółgłoskowe. Z tego 
też względu nadał głoskom dźwięcznym formę znaków mniej- 
szych i zaokrąglonych, głoski bezdźwięczne wyrażone zostały 



48 

przy pomocy znaków większych, podobnie zaś brzmiące głoski 
otrzymały możliwie podobne co do kształtu znaki. Równocześnie 
zastosował Gabelsberger kluczkę na oznaczenie podwójnej spół- 
głoski. Spółgłoski bezpośrednio po sobie następujące zlane zo- 
stały w jeden znak (grupy spółgłoskowe) ; ten sposób ozna- 
czania jednak zastosowano również i wówczas, gdy pomiędzy 
spółgłoskami temi znajdowała się samogłoska (grupy zgłoskowe). 
Samogłoski wypisywał Gabelsberger tylko wtedy, jeżeli to było 
koniecznie potrzebne dla uniknięcia niejasności, szczególnie zaś 
na początku i na końcu wyrazu, zresztą je opuszczał. W dal- 
szym ciągu wokalizacja następowała przez pogrubienie znaku, 
wyokrąglenie lub ścięcie, podwyższenie albo zniżenie, oraz 
skrzyżowanie znaków spółgłoskowych. 

Zasadniczo był Gabelsberger przeciwnikiem wszelkich re- 
guł, dla niego istniało jedno prawidło : jak największa, prak- 
tycznie osiągalna krótkość i płynność pisma stenograficznego. 
W myśl tego odróżniał części istotne wyrazu od mniej waż- 
nych, które bez skrupułu opuszczał, o ile tylko nie były dla 
zrozumienia koniecznie potrzebne. Dalej mając na względzie 
możliwie jak największą krótkość, stosował autor opuszczanie 
w zdaniu poszczególnych słów zależnych od podmiotu (orzecze- 
nie — Pradikatkiirzung), a nawet i całych zwrotów wynikają- 
cych z sensu zdania. Ten sposób skróceń (logiczne) wyłożony 
został przez Gabelsbergera w Neue Vervollkommnungen (Nowe 
ulepszenia), wydanych w 1843 r., przyczem jednak autor stale 
podkreślał, że niecelowe i niewskazane jest uczenie się na pamięć 
skrótów, oraz mechaniczne stosowanie tych uproszczeń, lecz na- 
leży je opierać na wzajemnej gramatycznej zależności poszcze- 
gólnych wyrazów w zdaniu. Ponieważ występuje w tych wska- 
zaniach moment myślowy, zatem od stenografów wymagał Ga- 
belsberger wykształcenia wyższego, jak również znajomości ję- 
zyków obcych. 

Drugie wydanie Anleitung ukazało się w 1850 r. nakła- 
dem założonego przez Gabelsbergera Centralnego Związku ste- 
nografów w Monachjum, w opracowaniu uczniów jego Gerbera 
i Gratzmullera według pozostałego po mistrzu .manuskryptu. 
Do przedstawionych przez autora znaków doszedł tu tylko znak 



49 

na wyrażenie tsch, przejęty przez Gabelsbergera z czeskiego 
przekładu Hegera. 

Pracując bezustannie nad udoskonaleniem dzieła swego, 
przeznaczonego przedewszystkiem dla celów parlamentarnych, 
nie zaniedbał Gabelsberger równocześnie kształcenia stenogra- 
fów- sprawozdawców, czynnych następnie w sejmach wirtember- 
skim, badeńskim, saskim, wejmarskim i austrjackich. Tej inten- 
sywnej działalności w pierwszej linji przypisać należy zupełne 
pognębienie metody geometrycznej w krajach niemieckich . 
W celu rozpowszechnienia znajomości systemu udzielał Gabels- 
berger osobiście lekcyj stenograf ji na uniwersytecie, politechnice 
i znacznej liczbie kursów. 

Po śmierci Gabelsbergera w łonie szkoły grupującej jego 
zwolenników zarysowują się trzy kierunki: t. zw. monachij- 
ski, wiedeński i drezdeński. Monachijscy konserwatywni 
zwolennicy Gabelsbergera, złączeni w Centralnym Związku pod 
przewodnictwem G. Gerbera, wypowiadali się za utrzyma- 
niem przedstawionej w drugiem wydaniu Anleiłung formy sy- 
stemu bez żadnych zmian. Członkowie wiedeńskiego Centralnego 
Związku natomiast, na których czele stał stenograf - sprawo- 
zdawca parlamentarny Ignacy Heger, uważali za konieczną 
dalszą pracę w kierunku praktycznego udoskonalenia pisma parla- 
mentarnego. Wreszcie kierownik utworzonego w Dreźnie w 1835 r. 
Instytutu stenograficznego dr. Franciszek Wigard wystąpił 
z projektem reformy systemu w celu przekształcenia go w pismo 
korespondencyjne dla użytku przemysłu i handlu. Inicjatywa pod- 
jęta przez Instytut stenograficzny w celu usunięcia tych rozbieżno- 
ści częściowo tylko przywróciła jedność wśród zwolenników Gabels- 
bergera, a to przez przyjęcie ze strony uczestników pierwszego 
ogólnego kongresu stenografów, odbytego w 1852 r. w Mona- 
chjum, uchwały ogłaszającej konkurs na ułożenie zwięzłego 
podręcznika stenografji systemu Gabelsbergera. Zadania tego 
podjął się Gratzmiiller, wydając w następnym roku żą- 
dany podręcznik. Ponieważ jednak w dalszym ciągu jeszcze wy- 
stępowali członkowie poszczególnych szkół z projektami reform, 
konflikt zaostrzył się znowu, wskutek czego Instytut drezdeński 
po zbadaniu wszystkich kwestyj spornych wydał 3677 posta- 
nowień odnośnie do sposobu pisania i reguł skrótów, które za- 

4 



60 

twierdzenie zostały przez zwołany do Drezna 3 sierpnia 1857 drugi 
kongres stenografów, stanowiąc aż dor. 1902 podstawę stenograf ji 
gabelsbergerowskiej. Postanowienia drezdeńskie, w myśl których 
nastąpiło ujednostajnienie wokalizacji, odróżnienie grup spół- 
głoskowych od zgłoskowych przy pomocy odrębnych znaków, 
dalej podział materjału na trzy części : tworzenie wyrazów, 
skracanie słów i skracanie zdań i które przyczynie się miały do 
przekształcenia systemu w pismo korespondencyjne — nie zy- 
skały ogólnego uznania stenografów. Jedni wypowiadali się za 
pismem korespondencyjnem, dla innych znowu ideałem było pi- 
smo parlamentarne. Utworzona w r. 1864 komisja systemowa, 
której zadaniem było dalsze kształcenie stenografji, nie zdołała 
doprowadzić do porozumienia. Wkrótce przeciwko Instytutowi 
drezdeńskiemu występuje konserwatywny Niemiecki Związek 
stenografów Gabelsbergera (Deutscher Oabelsberger Stenogra- 
phen-Bund) założony w 1868 r. w Monachjum, biorąc nad nim górę. 

W Berlinie tymczasem, gdzie metoda Gabelsbergera zy- 
skała groźnego współzawodnika w systemie Stolze, A. Zuker- 
tort (1850 — 1895) tworzy t. zw. szkolę pruską, propagując 
podział na pismo korespondencyjne i debatowe (parlamentarne), 
przyczem starał się o nadanie systemowi swemu stałych reguł. 
Projekty zmian poszczególnych znaków, oraz sposobu skróceń 
zdań, z jakiemi występowali Zeplich al, M ann i in., nie do- 
prowadziły do poważniejszych następstw. Wreszcie konflikt mię- 
dzy Związkiem niemieckim a instytutem został załagodzony, 
a widomym znakiem tego zjednoczenia było przybycie przed- 
stawicieli wszystkich kierunków na uroczyste odsłonięcie pom- 
nika Gabelsbergera, wystawionego w Monachjum w 1890 r. na 
skutek powziętej na wspólnym kongresie uchwały. 

Wyłoniony z członków Instytutu drezdeńskiego i Niemiec- 
kiego Związku stenografów Gabelsbergera „Zbiorowy Wydział 
Szkoły Gabelsbergera" przedstawił na piątym kongresie wie- 
deńskim w 189C, r. 105 postanowień wiedeńskich, które tam 
zostały przyjęte,/dając podstawę t/zw. „starogabelsbergerowskiej 
stenografji", formie, która utrzymała się w Niemczech i Cze- 
chach do ostatnich czasów. 

Dalszą zmianę systemu wprowadziły t. zw. zasady berliń- 
skie, opracowane przez komisję, złożoną z dwunastu członków 



51 

Instytutu i Związku w Berlinie w r. 1902, według których 
pismo podzielono na korespondencyjne i parlamentarne, do alfa- 
betu wprowadzono jednolity znak na oznaczenie z, uregulowano 
kwestję wokalizacji, usunięto szereg grup spółgłoskowych i zgło- 
skowych, poddano rewizji sposób tworzenia znaczników. Prze- 
ciwko zasadom tym wystąpili zwolennicy wiedeńscy, zatrzymu- 
jąc staro - gabelsbergerowską formę, co znowu spowodowało 
rozłam w szkole, wyrażający się utworzeniem w r. 1902 oddziel- 
nego związku pod nazwą Allgemeiner Deutscher Stenogra- 
phenbund, popieranego przez rząd austrjacki. Kraje niemieckie 
natomiast, które wprowadziły swefeo czasu metodę Gabelsber- 
gera do szkół (Bawarja, Saksonja, Wejmar i in.), przyjęły za- 
sady berlińskie, zawierając w r. 1907 umowę gwarantującą 
wspólne przeprowadzenie zmian systemu. W r. 1919 wprowadził 
rząd austrjacki u siebie tę t. zw. „nową" formę systemu Gabels- 
bergera, przyłączając się do zawartej poprzednio konwencji, 
następstwem czego było przystąpienie staro - gabelsbergerow- 
skiegó Powszechnego Związku Stenografów do Niemieckiego 
Związku. 

Stolze. 

Wilhelm Stolze urodził się 20 maja 1798 w Berlinie, 
gdzie też zakończył życie 8 stycznia 1867 r. Młodość jego upły- 
nęła podobnie jak Gabelsbergera w bardzo przykrych warun- 
kach materjalnych. Na skutek śmierci ojca zmuszony był po- 
rzucić zamiar dalszych studjów i po ukończeniu gimnazjum 
objął posadę urzędnika w berlińskiem towarzystwie ubezpieczeń 
od ognia. W chwilach wolnych od zajęć studjował Stolze gor- 
liwie i z wielkiem zainteresowaniem dzieła lingwistyczne i steno- 
graficzne (Mosengeila i in.), a zwłaszcza noty tyrońskie, które 
naprowadziły go na myśl przyjęcia części liter pisma zwykłego 
za podstawę znaków stenograficznych, a więc zastosowania pier- 
wiastka graficznego. Po kilkunastu latach pracy porzucił Stolze 
swoje zajęcie, poświęcając się wyłącznie stenografji. Tymczasem 
ukazało się dzieło Gabelsbergera „Anleitung", które w ogólnych 
zarysach odpowiadało jego pomysłom i stało się bodźcem do 
dalszej w tym kierunku pracy. 



52 

W r. 1841 wydał Stolze przy poparciu pruskiego minister- 
stwa podręcznik Theoretisch- praktisches Lehrbuch der deut- 
schen Stenographie, następnie w 1845 r. zwięzłe Anleitung zur 
deutschen Stenographie oder Kurzschrift, a w 1852 Ausfiihr- 
licher Lehrgang der deutschen Stenographie. Założony przez 
uczniów jego Jaquet'a i Kreisslera w 1844 r. Związek Steno- 
graficzny Stenographischer Verein stał się ośrodkiem kształ- 
cenia i rozpowszechniania systemu, zwłaszcza z chwilą zapo- 
czątkowania wydawnictwa Archiu fur Stenographie, pierwszego 
czasopisma stenograficznego w Niemczech. W r. 1847 stanął 
Stolze na czele założonego przez siebie z grona swych uczniów 
Biura stenograficznego sejmu pruskiego, wkrótce jednak z po- 
wodu zbyt małej wprawy stenografów jego w podejmowaniu 
sprawozdań, miejsce ich zajęli zwolennicy systemu Gabelsber- 
gera. Ale już w następnym roku powrócił Stolze na poprzednie 
stanowisko i został mianowany w 1850 r. naczelnikiem biura 
stenograficznego drugiej pruskiej izby. 

Wychodząc z założenia, że stenografja powinna być przed- 
miotem nauki szkolnej, jako wyższy stopień pisma zwykłego, 
a zarazem jako własność ogółu społeczeństwa winna stać się 
pismem korespondencyjnem, starał się Stolze o regularność w two- 
rzeniu wyrazów pismem stenograficznem. Do tego pomocne mu 
były dzieła lingwistyczne (Grimma, Beckera i in.), wyjaśnia- 
jące sposób budowy niemieckich wyrazów z pierwiastkowych 
zamkniętych zgłosek. Dalej dążył Stolze do konsekwentnego 
stosowania przedstawionych reguł. 

Znaki systemu Stolzego ugrupowane zostały według trzech 
wielkości : małe, zwiększone i wielkie, brak natomiast znaków 
długich dolnych. Niektóre ze spółgłosek otrzymały dwa znaki : 
główny - większy i poboczny - mniejszy, przyczem uregulowano 
dokładnie sposób ich stosowania. Powiększenie znaku służyło 
także do wyrażenia następującego po odnośnej spółgłosce t 
Nacisk danego znaku wyrażał podwojenie tej spółgłoski. Naogół 
grupy spółgłoskowe oznaczone zostały przez, ścisłe zestawienie 
następujących po sobie znaków spółgłoskowych, przyczem pierw- 
sza spółgłoska danej grupy była nieco podniesiona. Kółka wy- 
rażające r i / w grupach zostały jakby wkręcone w odpowied- 
nie znaki. Nie uwzględniał natomiast Stolze sposobu „zlewania 



53 

znaków" w grupy spółgłoskowe. Zasada wokalizacji, której kon- 
cepcja datuje się od r. 1838, opiera się na zamkniętej zgłosce 
rdzennej, charakterystycznej dla wyrazów niemieckich. W ta- 
kiej zgłosce wyraża Stolze samogłoski symbolicznie, zasadniczo 
w znaku poprzedzającym samogłoskę (w nagłosie), przyczem 
znak ten zmienia często swe bezwzględne położenie odnośnie 
do linji głównej (przy / cały wyraz pisze się na górze, przy 
o, u pod linją). Dwugłoski eu, au au otrzymały w zgłoskach 
rdzennych swe symbole w nagłosie i wygłosie. Samogłoski w zgło- 
skach pobocznych, nie rdzennych, wyrazić musiał autor w znaku 
następującym po samogłosce, względnie alfabetycznie; na po- 
czątku i na końcu wyrazu (w zgłoskach otwartych) samogłoskę 
oznaczał częściowo alfabetycznie, częściowo symbolicznie. Celem 
uniknięcia dość kłopotliwego wyrażania samogłosek w zgłoskach 
pobocznych (przedrostkach, przyrostkach, końcówkach), wpro- 
wadził Stolze obszerny spis osobnych znaków na przedrostki, 
przyrostki, końcówki, przyczem przedrostki pisze się wyżej lub 
niżej w odniesieniu do tematu. Wielka jest również ilość znacz- 
ników w systemie. 

Zasada uwzględnienia zamkniętej zgłoski rdzennej była 
powodem niejasności wyrazów kilkuzgłoskowych i trudna do 
zastosowania w wyrazach obcego pochodzenia. Niezbyt wygod- 
ne było również pisanie na trzech linjach znaków trzech róż- 
nych wielkości, oraz stosowanie różnej wokalizacji. Przytem 
pismo Stolzego w praktyce parlamentarnej okazało się za dłu- 
gie, wobec czego powstała potrzeba jego skrócenia, co starano 
się uskutecznić przez zwiększenie liczby znaczników (przeszło 900) 
i utworzenie skrótów dla zrostków obcych. W takiej formie wy- 
miany w 1852 r. system Stolzego przemienił się w pismo zawo- 
dowców i uczonych, posługiwanie się nim wymagało dokładnej 
znajomości języków obcych i wykształcenia conajmniej średniego. 
W tej postaci t. zw. „staro -stolzowski" system przetrwał do 
1870 r. stając się podstawą prac kilku autorów. 

Inicjatywa reformy wyszła od członków Komisji egzami- 
nacyjnej utworzonej przy Berlińskim Związku, a uproszczenia 
systemu podjął się syn mistrza dr. Franciszek Stolze (1836 — 1910). 
Reforma polegała w pierwszym rzędzie na zmniejszeniu liczby 
znaczników (do 200), usunięciu reguł odnośnie do łączenia ro- 



54 

dzajników i przymiotników z poszczególnemi słowami, reguł 
o pisowni wyrazów obcych, oraz zastosowaniii^symbolicznej wo- 
kalizacji w zgłoskach pobocznych, przyczem samogłoski ozna- 
czane były w następnej spółgłosce. Nie wszyscy jednak człon- 
kowie szkoły Stolze przyjęli tę zmianę, część pozostała wierną 
starym zasadom (t. z w. staro - stolzeaniści) i rezultatem reformy 
był w r. 1870 rozłam w szkole. Wszelkie próby pojednania 
spełzły na niczem. Przewagę wkrótce zyskał nowy kierunek, które- 
go zwolennicy złączyli się w Związku Stowarzyszeń Stenogra- 
fów Stolze. W chęci jak największej popularyzacji systemu 
objawia się dążność do przekształcenia go w system jednolinjowy. 

W 1885 r. występują niektórzy zwolennicy starego kie- 
runku z projektem reformy, która wyraziła sie podziałem pisma 
na korespondencyjne i parlamentarne, przyczem nastąpiło rów- 
nież uproszczenie pierwszej części i dalsza jej zmiana w r. 1896. 
Na tern tle w łonie szkoły staro-stolzowskiej powstał konflikt, 
doprowadzający znów do rozbicia jedności wśród zwolenników 
starej formy. Mniejsza ich część zatrzymała formę z 1870 r., 
reformatorzy natomiast i zwolennicy formy z r. 1885/96 utwo- 
rzyli t. zw. szkołę średnio-stolzowską. 

W dalszym ciągu w r. 1888 zaproponowali zwolennicy no- 
wego kierunku (nowo-stolzeaniści) zmianę systemu polegającą na 
uregulowaniu sposobu wokalizacji a przedewszystkiem wprowa- 
dzeniu haczyka, tak iż forma ta otrzymała nazwę „systemu ha- 
czykowego". Dążenie do usunięcia rozbieżności w łonie szkoty 
przez podjęcie prób ujednostajnienia starej pisowni samogłosek 
w zgłosce rdzennej i nowej w zgłosce pochodnej, jak również za- 
stosowania jednej linji, nie miało większych rezultatów. W roku 
1895 dr. Franciszek Stolze (syn autora) przedstawił na kongre- 
sie stenografów w Hannowerze koncept nowego systemu jedno- 
linjowego, który miał przeciwstawić się nowo powstałej metodzie 
Schrey'a. Komisja egzaminacyjna jednak wypowiedziała się prze- 
ciwko jakiejkolwiek reformie systemu wbrew opinji członków 
Związku, skłaniających się ku systemowi Schrey'a. Mimo wszy- 
stko jednak doszło w 1897 r. do złączenia nowego i średniego 
kierunku Stolzego ze zwolennikami Schrey'a. 

Dla wyłącznego użytku stenografów zawodowych opracował 
dr. Steinbrinck w r. 1898 na podstawie zasad starego kie- 



55 

runku podręcznik Zawodowej stenógrafji Stolze (t. zw. system 
Stolze - Steinbrick), podczas gdy „zjednoczony system Stolze- 
Schrey" uważany był za stenograf ję szkolną i korespondencyjną. 
Wśród wielu reformatorów szkoły Stolze, dążących dp 
przekształcenia systemu w jednolinjowy, ważniejsze miejsce zaj- 
mują : W. Vel ten (zwolennik starej formy), autor wydanej 
w r. 1876 Stenógrafji szkolnej, a w r. 1891 Stenógrafji parła- 
mentarnej. W systemie jego, w którym prawie wszystkie znaki 
stoją na linji głównej, obniżenie spółgłoski zastosowane zostało 
dla oznaczenia samogłoski o, u; spółgłoski podwójne oznaczane 
były przy pomocy linji falistej. Ten t. zw. system Stolze-Velten 
zyskał znaczne rozpowszechnienie na zachodzie kraju w zagłę- 
biu Ruhr. Z grona nowo-stolzeanistów wyszedł O. A d 1 e r, autor 
wydanej w 1877 r. Jednolinjowej stenógrafji szkolnej a w 1881 r. 
Jednolinjowej stenógrafji debatowej, wprowadzający jednolitą 
symbolizację końcową w głoskach zasadniczych i pochodnych. 
Dr.W. Merkes usiłował połączy ó zasady systemu Stolzego z regu- 
łami Gabelbergera odnośnie do zlewania znaków spółgłoskowych 
w grupy, w wokalizacji oparł się natomiast na metodzie Faulmanna: 

Arends 

Trzecim wielkim mistrzem niemieckiej stenógrafji był Le- 
opold Arends, urodzony 4 grudnia 1817 r. w Rakiszkach na 
Litwie, syn emigranta z Brunświku. Po ukończeniu gimnazjum 
w Rydze studjował filozofję na uniwersytecie w Dorpacie, a w r. 
1844 wyjechał do Berlina, gdzie pozostał do końca swego życia 
(1882 r.). Ze stenografją zapoznał się Arends jeszcze w gim- 
nazjum po ukazaniu się dzieła Gabelsbergera, a następnie systemu 
Stolzego. Prace tych autorów jednak nie odpowiadały jego po- 
glądom na cel stenógrafji, wystąpił zatem z własnym konceptem. 
Już od 1848 r. udzielał jako nauczyciel prywatny lekcyj swej 
metody, wydając następnie w 1850 r. w Berlinie system nosząc}' 
od nazwiska wydawcy miano tablic Hempla. W dwa lata póź- 
niej na skutek wad technicznych w wykonaniu litograficznem 
zastąpione one zostały dwoma wydaniami t. zw. tablic hanno- 
werskich. Po kilku latach dalszej pracy wydał Arends w 1860 r. 
podręcznik gruntownie zmienionego systemu t. zw. stenógrafji 
racjonalnej (Leitfaden einer rationellen ebenso leicht erlern- 



56 

baren wie sicher auszufiihrenden Słenographie), której zada- 
niem miało być zastąpienie pisma zwykłego. 

Charakterystyczną cechą znaków alfabetu utworzonego 
przez Arendsa jest to, iż kończą się one u dołu kreską ostrą, 
prostą (Stabprinzip), przyczem różnią się między sobą tylko 
górną częścią odmiennego kształtu. Dolna część znaków spół- 
głoskowych nadawała się szczególnie dobrze do zaokrąglenia 
i kluczki, a przez to do łączenia z samogłoskami, które wy- 
rażał Arends zapomocą uformowanych ciągów w górę. Wskutek 
tego zbyteczne już było stosowanie pogrubienia jako symboli- 
cznej wokalizacji. (Z pomysłami takiemi jak Arends występowali 
już poprzednio niektórzy mniej ważni autorzy). Z przedstawio- 
nych przez Arendsa dalszych zasad systemu wymienić należy : 
ścisłe odróżnianie spółgłosek, jako znaków zasadniczych, od sa- 
mogłosek, które oznaczano przy pomocy ukształtowanej kreski 
łącznikowej. Zagięcia i wygięcia, oraz inne zmiany kształtu zna- 
ków spółgłoskowych służyć miały do wyrażenia różnych grup 
głoskowych jak : en, an, on, in, iln, lub grup spółgłoskowych 
jak : ng, nd, nz i t. d. Następnie charakterystyczne jest pewne 
skróceniowe, symboliczne wyrażanie /, w, a mianowicie podniesie- 
nie Spółgłoski z samogłoską oznacza następujące po tej samogłosce 
l, kreska zaś z pod linji oznacza w, które może być przedłużone 
w d, t, lub k, przyczem na miejscu przecięcia z linją główną 
czyta się /'. Podano jeszcze inne sposoby skrótów, natomiast 
ustalono niewielką tylko liczbę znaczników w tym systemie. 

Na skutek żywej propagandy i reklamy w czasopismach 
zyskał Arends dość znaczną liczbę zwolenników, zastęp ich wzra- 
stał coraz bardziej, tak iż wkrótce stali się oni poważnymi współ- 
zawodnikami zwolenników Stolzego w północnej części Niemiec. 

Ponieważ niektóre z wyrażonych przez Arendsa zasad okaza- 
ły się niezbyt praktyczne w zastosowaniu, wysunięto projekt zmia- 
ny systemu. Ze względu jednak na to, że autor był przeciwnikiem 
jakiejkolwiek reformy, ten jego upór spowodował wystąpienie ze 
szkoły dwóch wybitnych przedstawicieli : Rollera i Lehmanna. 

Po śmierci Arendsa w łonie szkoły powstały trzy kierunki : 
Zwolennicy zasad przedstawionych przez Arendsa w Leitfaden 
w r. 1860 zatrzymali tę „starą formę", część stenografów przy- 
jęła uproszczony system Arendsa, którego autor H. Matschenz 



57 



wprowadził w r. 1891 pewne zmiany do oryginalnego systemu 
(t zw. system Arends-Matschenz). Wreszcie na czele trzeciego 
odłamu stanął Engel brecht, zmieniając niektóre znaki alfa- 
betu i usuwając pewne reguły, przez co powstał t. zw, „system 
zreformowany". Próby złączenia tych kierunków nie odniosły 
skutku, a przewagę zyskał system Arends-Matschenz, który w r. 
1913 uległ dalszemu uproszczeniu przez komisję systemową 
Związku pracowników stenograficznych, a to w kierunku dosto- 
sowania go do obecnych potrzeb. 

b) Nowsze systemy kursywne. 
Faulmann. 

Z łona trzech wymienionych szkół występowały jednostki 
czujące się na siłach przedstawienia własnych pomysłów. Jednym 
z takich twórczych duchów z pośród przedstawicieli szkoły 
Gabelsbergera był Karol Faulmann (1835-1894). Jako członek 
Wiedeńskiej Komisji rewizyjnej systemu, oceniając należycie 
zalety metod Gabelsbergera i Stolzego, którego początkowo był 
zwolennikiem, zamierzał w wydanym w r. 1867 Projekcie ra- 
dykalnej reformy systemu Gabelsbergera połączyć odpowiadające 
mu zasady i reguły obu systemów. Ponieważ jednak dzieło to 
nie zyskało uznania szkoły Gabelsbergera, pracował Faulmann 
w dalszym ciągu nad udoskonaleniem systemu, wjTlając w r. 1874, 
za pośrednictwem wiedeńskiego nauczyciela G. Br auta bezimien- 
nie podręcznik Fonografji. Alfabet tego systemu obejmował 
tylko znaki małe i średnie, których powiększenie oznaczało 
następujące t. Dla grup spógłoskowych utworzone zostały znaki 
powstałe przez zlanie poszczególnych znaków spółgłoskowych. 
Główną zasługą Faulmanna było wprowadzenie jednolitej i kon- 
sekwentnej wokalizacji w znaku następującym po samogłosce- 
Oznaczanie samogłosek w sposób symboliczny następowało przez 
pogrubienie, podwyższenie lub zniżenie znaku spółgłoskowego 
następującego po samogłosce. Łącznik pomiędzy poszczególnemi 
spółgłoskami wyrażał występującą tam samogłoskę e. W alfabe- 
tycznie wyrażanych samogłoskach zawarty był symbol braku- 
jącej spółgłoski w kreseczce skierowanej w dół. W pewnych 
wypadkach przy samogłoskach bez nacisku ta kreseczka na 
końcu wyrazu mogła odpaść. 



58 



W 1880 r. nastąpiła dalsza zmiana systemu, a przyjęta 
wówczas przez autora za podstawę zasada fonetyczna, odrzu- 
cona została w nowem opracowaniu w 1883 r. 

Pismo parlamentarne z 1876 r. opracował Faulmann we- 
dług wzoru Gabelsbergera, ograniczając jednak liczbę reguł, 
przyczem usunął też znaczniki. Metoda Faulmanna rozpowszech- 
niła się w Austrji, a zwłaszcza w Wiedniu, oraz w południowej 
części Niemiec. 

Warto wspomnieć, że Faulmann był wynalazcą ruchomych 
czcionek stenograficznych systemu Gabelsbergera. 

Schrey i Stolze-Schrey. 

Większy wpływ na rozwój stosunków stenograficznych 
w Niemczech wywarło wystąpienie z łona szkoły Gabelsbergera 
Ferdynanda Schrey' a (ur. 1850), przez szereg lat gorliwego 
propagatora, który nie małe zasługi położył na polu rozposzech- 
nienia systemu tego w Nadrenji i Westfalji. Już w r. 1877 ogłosił 
Schrey t. zw. tezy solingeńskie, domagając się traktowania ste- 
nografji z punktu widzenia pisma korespondencyjnego. Nastę- 
pnie w r. 1887 po wystąpieniu ze szkoły Gabelsbergera opra- 
cował Schrey przy współudziale dra Johnena i dra S o c i n a 
uproszczoną niemiecką stenografję, w której starał się o po- 
łączenie zasad systemu Gabelsbergera i Stolzego, oznaczając równo- 
cześnie samogłoski według wzoru Faulmanna. Oryginalnym 
pomysłem było zastosoAyanie znaków przenośnych wielkich (p, 
k y t) } dochodzących na początku wyrazu do linji górnej, na końcu 
wyrazu natomiast do linji dolnej. W krajach nadreńskich system 
Schrey'a stał się niebezpiecznym współza wodnikiem dla starszych 
systemów, zwłaszcza po utworzeniu przez autora Instytutu steno- 
graficznego i Szkoły pisania na maszynie w Berlinie. To było 
momentem decydującym przy zrodzeniu hasła zjednoczenia, 
które urzeczywistniło się w nowych systemach t. j. Stolze - Schrey, 
najbardziej rozpowszechnionym w Prusiech i t. zw. narodowej 
stenografji braci Kunowskich. 

Chęć zjednoczenia i dążenia clo przeciwstawienia się potędze 
szkoły Gabelsbergera wyraziły się w propozycji połączenia obu 
kierunków, skierowanej przez szkołę Schrey pod adresem szkoły 



59 

nowo-Stolze (1896) i pokrewnych szkół. Projekt nowego systemu 
przedłożony przez dra M a n z 1 a przyjęli przedstawiciele po- 
szczególnych szkół, rezultatem czego było złączenie w r. 1897 
zwalczających się dotychczas zwolenników różnych systemów 
w potężnej organizacji Stenograficzny Związek Stolze-Schrey, 
występującej przeciwko szkole Gabelsbergera. W podręczniku 
uproszczonej niemieckiej stenograf ji (zjednoczony system Stol- 
ze-Schrey, który jest na ogół przekształconym systemem głównie 
Schrey'a), poddano rewizji poszczególne reguły obu systemów, 
przeprowadzono zmiany odnośnie do zakwestionowanych przez 
krytykę zasad, opierając się przytem na obliczeniach co do 
częstości występowania poszczególnych głosek. System powyższy 
obejmuje 10 skróceń dla zrostków, 10 dla końcówek i 56* zna- 
czników. Znaki spółgłoskowe występują w trzech wielkościach, 
przyczem każdą głoskę wyraża odrębny znak. Ogromne rozpo- 
wszechnienie systemu Stolze-Schrey w Niemczech i uznanie go 
za dominujący przez czynniki państwowe było wynikiem tego 
zjednoczenia. Pomimo wszystko i w łonie nowego związku wy- 
stępować zaczęto wkrótce z projektami zmian bądź to w kie- 
runku dalszego uproszczenia, bądź w kierunku większego skróce- 
nia pisma. Ponieważ nie nastąpiło jednak dokładne sprecyzo- 
wanie postulatów, system powyższy używany jest jeszcze dotych- 
czas w pierwotnej formie. 

R o 1 1 e r. Jak już wyżej wspomniano przeciwstawianie się 
Arendsa wszelkim projektom zmian spowodowało wystąpienie 
Rollera i Lehmanna ze szkoły. Henryk R o 1 1 e r (1839-1916), uczeń 
Arendsa, pracował . od r. 1863 jako zawodowy stenograf w Ber- 
linie. Początkowo zamierzał tylko ulepszyć system Arendsa, 
prace jednak w tym kierunku doprowadziły do wydania w 1875 r. 
własnego systemu, w którym starał się konsekwentniej przepro- 
wadzić zasadę wokalizacji przy zastosowaniu znaków kończących 
się ostro w odniesieniu do linji. Znaki spółgłoskowe występowały 
w trzech wielkościach — podobnie jak w systemie Stolze — 
przyczem brak znaków długich dolnych. Stąd przedłużenie znaku 
pod linję główną oznaczało następujące d lub t, pętlica pod 
linją następujące l, pochylenie na linji w lewo służyło do wy- 
rażenia końcówki en, pętlica na linji dla oznaczenia końcówki 
er, pogrubienie zaś wyrażało podwójną spółgłoskę. Samogłoski 



60 

otrzymały znaki trzech długości. Według wzoru Arendsa za- 
okrąglenie dolnej części znaku spółgłoskowego służyło do połą- 
czenia z następującą samogłoską. Reszta z przedstawionych przez 
Rollera reguł przypominała system Arendsa. Metoda ta zyskała 
dość znaczne koło zwolenników, a podejmowane przez nich próby 
pojednania obu kierunków nie powiodły się. 

Lehmann. Autor wydanej w 1875 r. Stenołachygrafji 
August Lehmann (1843-1893) przedstawił w systemie swym 
znaki spółgłoskowe jednej tylko wielkości, co miało na celu 
umożliwienie symbolicznego wyrażenia środkowej samogłoski 
przez powiększenie poprzedniego znaku spółgłoskowego. Orygi- 
nalnym pomysłem było również zastosowanie symbolicznego ozna- 
czania pewnych spółgłosek przez częściowe (oznacz. /'), lub cał- 
kowite przedłużenie w dół znaku (l). Ta symbolika spółgłosek 
powodowała wprawdzie nieładny wygląd poszczególnych znaków, 
pismo jednak stało się przez to krótsze. Zmniejszenie znaku 
wyrażało tu podwojenie spółgłoski. W opracowaniu innych za- 
sad oparł się Lehmann na metodach Stolzego i Arendsa. Dla sy- 
stemu swego udało się Lehmannowi pozyskać gorliwych zwolenni 
ków, wkrótce jednak w szkole nastąpiły niesnaski, wskutek czego 
Lehmann wycofał się z kierownictwa, które przeszło na Dahmsa. 

Dahms (ur. 1865). Za jego inicjatywą podejmowała Ko- 
misja egzaminacyjna dwukrotnie prace nad reformą systemu, 
uwieńczone wydaniem Uproszczonej niemieckiej stenograf ji we- 
dług systemu stenotachygrafjl W metodzie tej nastąpiła zmiana 
odnośnie do wokalizacji, usunięto zwłaszcza załamywanie znaku 
spółgłoskowego dla oznaczenia samogłoski. W 1906 r. Dams 
wystąpił ze szkoły, wydając w r. 1913 podręcznik Stenograf ji 
zreformowanej, która jednak nie zdobyła uznania szkoły. Od 
r. 1904 zwolenników tego kierunku grupuje Związek stenotachy- 
grafów niemieckich. 

Brauns (ur. 1857). Zastosowanie jednej wielkości ograni- 
czyło znacznie zasób rozporządzalnych znaków, wobec czego 
pojawiło się dążenie do uzupełnienia tego braku przez zarzu- 
cenie zasady, według której znaki kończą się kreską ostrą, a za- 
tem znaki spółgłoskowe mogą być w górnej i dolnej części roz- 
maicie kształtowane. Samogłoski oznacza się tu przy pomocy 
łącznika wyciągniętego w górę. Wśród autorów występujących 



61 

z takim konceptem ważniejszy jest dr W. Brauns, który po- 
czątkowo swój pogląd na istotę systemu stenograficznego roz- 
winął w dziesięciu tezach, a następnie w wydanej w r. 1888 
Stenografii szkolnej (Schulkurzschrift) zastosował tę właśnie za- 
sadę oznaczania samogłosek. W systemie jego samogłoski ozna- 
czane były przez prosty łącznik w górę lub falistą kreskę różnej 
długości, zależnie od wielkości następującego po samogłosce 
znaku spółgłoskowego. Ten sposób zmieniony został następnie 
przez autork pod wpływem szwedzkiego systemu Melina, tak iż 
w wydanem w r. 1901 piśmie parlamentarnem i w 1906 piśmie 
korespondencyjnem samogłoski otrzymały już znaki stałej dłu- 
gości i kierunku. Symbolicznie oznacza się samogłoski przez 
podwyższenie lub obniżenie znaku następnej spółgłoski. 

Scheithauer (ur. 1873). W międzyczasie wystąpił z ta- 
kim samym pomysłem Karol Scheithauer, wydając po Lu- 
dowej stenografii, opartej na systemie Schrey, w r, 1896 orygi- 
nalny system. Samogłoski przedstawione zostały zapomocą sta- 
łych łączników, przyczem częściej występujące oznacza się przy 
pomocy prostego łącznika. W miejsce zastosowanej przez Braunsa 
falistej linji przyjął Scheithauer za podstawę niektórych zna- 
ków spółgłoskowych łukowo wygiętą kreską. Podobnym dźwię- 
kom nadał autor podobne znaki, zaokrąglone w dolnej części 
dla wyrażenia głosek dźwięcznych. Z systemu swego usunął 
Scheithauer wszystkie reguły dotyczące skrótów. System Scheit- 
hauera, najłatwiejszy do nauki i opanowania, nie znalazł wielu 
zwolenników. Interesujące jest, że Ferdynand Schrey, dokonaw- 
szy pewnych zmian w piśmie Scheithauera, ułożył niedawno mały 
podręcznik tego systemu. 

Stenografja narodowa zwana od 1920 r. niemiecką 
stenograf ją (Deutsche Kurzschrift). Na podłożu zasad systemu 
Arendsa wydany został w 1885 r. przez dra Albrechta (ur. 1864) 
i Feliksa (1868) Kunowskich system stenograficzny, który 
następnie zmieniono w 1893 r. w ten sposób, że samogłoski oznaczo- 
no ciągami w dół skierowanemi. Podstawę znaków spółgłoskowych 
tego systemu tworzy prosta kreska, wyciągnięta od linji głównej 
w górę. Łączenie poszczególnych znaków spógłoskowych nastę- 
puje przez zastosowanie punktu względnie kółka, niemających 
w systemie odrębnego znaczenia, a więc będących tylko łącznikami. 



62 

Zjednoczenie przedstawicieli kierunków symbolicznego 
oznaczania samogłosek i wzrastająca potęga Związku Stolze- 
Schrey skłoniły zwolenników systemów Arendsa, Rollera, Braunsa 
i Kunowskich do nawiązania kontaktu, którego rezultatem było 
przyjęcie w 1898 r. przedstawionej przez braci Kunowskich 
t. zw. stenograf ji narodowej ( Nationalstenogr aphie). Do utwo- 
rzonego wówczas Związku Narodowych Stenografów przystąpili 
jednak tylko zwolennicy staro i zreformowanego systemu Arendsa, 
Matschenza i Rollera, a więc zamierzone zjednoczenie przedsta- 
wicieli kierunku alfabetycznego oznaczania samogłosek nie na- 
stąpiło. Zasady stenograf ji narodowej kilkakrotnie były zmieniane 
(1899, 1903, 1910) i w ostatnio nadanej formie zyskał system 
dość znaczne rozpowszechnienie nietylko w Niemczech, ale i w in- 
nych krajach, dokonano bowiem przekładów jego na dwadzieścia- 
dwa języki. W r. 1928 obchodzono uroczyście trzydziestolecie 
istnienia Stenografji narodowej. 

Rozpowszechnienie stenografji w Niemczech 

(do 1924 r.) 

Początkowo stenografja graficzna miała być pismem par- 
l/imentarnem, umożliwiającem podejmowanie sprawozdań z po- 
siedzeń i po raz pierwszy w tej formie znalazła zastosowanie 
w Bawarji, następnie w Badenie i Wirtembergji, przechodząc 
dalej do krajów środkowych t. j. Hesji i Saksonji, a wreszcie 
na północ i wschód do Prus i Austrji. O stanowisko stenografów 
parlamentarnych w północnej części Niemiec i oficjalne wpro- 
wadzenie danego systemu do biura sprawozdawców ubiegali się 
zarówno zwolennicy Gabelsbergera jak i Stolzego, przyczem tym 
ostatnim udało się w r. 1867 uzyskać przewagę. Ta zaciekła 
kampanja obustronna zakończona została w r. 1871 równomier- 
nym podziałem stanowisk w Biurze stenografów pomiędzy przed- 
stawicieli obu szkół. Wr. 1908 dopuszczeni tam zostali jeszcze zwo- 
lennicy Stolze-Schrey, którzy też wkrótce ^dobyli przewagę, 
tak, iż w 1923 r. skład biura stenograficznego parlamentu 
Rzeszy przedstawiał się następująco : dziewięciu stenografów 
syst. Stolze-Schrey, czterech Gabelsbergera i czterech systemu 
Stolzego. W sejmie pruskim służbę stenograficzną sprawują 



03 

przedstawiciele systemu Stolzego, natomiast w Saksónji, Bawarji 
i Brunświku dominujące stanowisko zajęła stenograf ja Gabelsber- 
gera, tak iż można było mówić o równowadze obu metod. W reszcie 
krajów związkowych nie było przepisów odnośnie do zastosowania 
tego czy innego systemu. Służba stenograficzna w publicznem życiu 
Niemiec odgrywa bardzo wielką rolę. Oprócz stenografów parla- 
mentarnych, których zadaniem jest sporządzanie sprawozdań z po- 
siedzeń, spotyka się na trybunach całe zastępy stenografów sprawo- 
zdawców poszczególnych ajencyj prasowych i dzienników. Stała się 
ona już niezbędną w sądach : stenografowie podejmują sprawozda- 
nia z procesów bądź to w charakterze prywatnym na życzenie stron, 
bądź też w charakterze urzędowym na skutek polecenia władz. Orga- 
nizacją stenografów parlamentarnych jest obok Związku niemiec- 
kich stenografów parlamentarnych założone w 1919 r. Zawodowe 
zjednoczenie (Berufsuereinigung sten. Praktiker Deutschlands). 
Za przykładem Bawarji, która w r. 1854 wprowadziła system 
Gabelsbergera jako nadobowiązkowy przedmiot nauki szkolnej 
w gimnazjum, w cztery lata później w szkołach realnych, a na- 
stępnie w seminarjach nauczycielskich i wyższych zakładach 
naukowych dla dziewcząt, poszła Austrja, z tą jednak różnicą, 
że w szkołach i akademjach handlowych stenografja jest przed- 
miotem obowiązkowym. Oprócz tego stenografji uczą we wszy- 
stkich szkołach wydziałowych, a od 1920 r. i w ludowych. W szko- 
łach Saksónji i Brunświku uznają tylko system Gabelsbergera. 
Przedstawiciele systemu Stolzego starali się również o uzyska- 
nie zezwolenia na nauczanie stenografji w szkołach pruskich, 
początkowo jednak zabiegi te nie odnosiły skutku. Wreszcie 
w r. 1908 Ministerstwo oświaty wydało takie pozwolenie dla 
żeńskich szkół wyższych, następnie w r. 1916 stenografja stała 
się przedmiotem nadobowiązkowym w szkołach handlowych, 
a w 1920 wprowadzono ją do wyższych zakładów naukowych, 
zaś w 1922 do seminarjów nauczycielskich, przyczem zalecony 
został- system Stolze-Schrey. W innych krajach Rzeszy albo do- 
puszczono tylko poszczególne systemy, albo też pozostawiono 
szkołom wolną rękę co do wyboru systemu. Krzewieniem znajo- 
mości stenografji w Niemczech zajmują się lektoraty przy uni- 
wersytetach, wyższe szkoły i akademje stenograficzne, istniejące 
w Lipsku, Dreźnie i innych miejscowościach. 



64 

Na skutek wprowadzenia stenografji do wiedeńskiej aka- 
demji handlowej (1856) i wyszkolenia całego zastępu specjalnego 
typu „stenografów dyktatowych", przeszła ona następnie do 
kantorów kupców i przemysłowców, zwłaszcza po zastosowaniu 
maszyny do pisania, a stąd do państwowych i gminnych insty- 
tucyj i urzędów, gdzie zyskiwała coraz większe uznanie, wyra- 
żające się w angażowaniu sił tylko ze znajomością stenografji. 

Ośrodkiem propagandy poszczególnych systemów niemiec- 
kich, których liczba jest bardzo znaczna, stały się związki ste- 
nografów. Pierwszy w Niemczech, założony w 1844 r. przez 
Stolzego i jego uczniów Sten. Verein w Berlinie zajął się w na- 
stępnym zaraz roku wydawaniem czasopisma stenograficznego 
Archiu f. Słenographie. Za tym przykładem powstaje w r. 1846 
Zwięzek stenografów Gabelsbergera w Lipsku, a w 1849 Cen- 
tralny Związek w Monachjum i Wiedniu, organem którego jest 
Sten. Blatter. W okresie, w którym Arends zjednoczył swych 
zwolenników, zgrupowanych w 15 stowarzyszeniach, w Związku 
berlińskim (1860), szkoła Gabelsbergera liczyła 162 związki 
z 3449 członkami, zaś Stolze 93 związki, skupiające 1594 człon- 
ków. Liczba ta ciągle wzrastała, a na skutek przystępowania 
nowych członków rekrutujących się ze stenotypistów (po wpro- 
wadzeniu maszyny do pisania), w r. 1913, statystyka ta przed- 
stawiała się jak następuje : system Gabelsbergera — 2763 zwią- 
zków, Stolze-Schrey — 2217, Stenograf ja narodowa Kunowskich — 
382, stenot achy graf ja — 320, Roller — 227, Arends — 218, • 
Scheithauer — 17, Paulmann — 12, Stolze — 10, Brauns 6 związków. 
W czasach powojennych cyfry te uległy zmniejszeniu. Niektóre 
związki stenografów utworzyły w r. 1922 pewnego rodzaju kar- 
tel. Zadaniem związków jest m. in. wydawanie czasopism steno- 
graficznych (pismem zwykłem lub stenograficznem), których 
liczba dochodziła w 1922 r. do 127. 

Co do rozprzestrzenienia dwóch głównych systemów nie- 
mieckiej stenografji można przyjąć taki podział: Bawarja, Sak- 
sonja, Austrja — system Gabelsbergera, Prusy i Szwajcarja — 
system Stolze-Schrey'a. 



65 

Dążenie do utworzenia jednolitego systemu 
w Niemczech. 

W Niemczech powstało kilkaset systemów, z tych kilka- 
naście znalazło rozpowszechnienie. Idea połączenie zasad dwóch 
głównych autorów niemieckiej stenograf ji, Gabelsbergera i Stol- 
zego, nurtowała bezustannie w umysłach poszczególnych wybi- 
tniejszych przedstawicieli szkół. W 1886 r. rozpoczęły się odno- 
śne pertraktacje kierowników tych szkół, wkrótce jednak zostały 
zerwane. Spełzły również na niczem dalsze usiłowania w kie- 
runku pogodzenia systemów Gabelsbergera i Stolzego, względnie- 
Stolze-Schrey'a, z których ostatnie datują się z 1901 r. W celu 
ostatecznego załatwienia tej sprawy postanowił prof. P f a f f 
(zwolennik syst. Gabelsbergera) z Darmstadtu zwołać urzędową 
konferencję, któraby zajęła się ujednostajnieniem stenograf ji. 
Rzeczywiście w 1906 r. odbyła się w Eisenach wspólna konfe- 
rencja przedstawicieli siedmiu szkół stenograficznych (Gabels- 
berger, Stolze-Schrey, Stolze, Sten. Narodowa. Stenotachygrafja, 
Roller, Arends), na której powzięto uchwałę zwrócenia się do 
rządu z wnioskiem powołania komisji składającej się z dwudzie- 
stutrzech członków, przedstawicieli wymienionych systemów, 
oraz systemu Braunsa i Faulmanna. Zadaniem tej komisji miało 
być opracowanie jednolitego systemu. Po zasiągnięciu w tej 
sprawie opinji rządów poszczególnych krajów niemieckich zgo- 
dził się rząd Rzeszy na projekt, z tern jednak zastrzeżeniem, 
iż praca Komisji dwudziestu trzech zostanie przedłożona do za- 
twierdzenia zwołanej w tym celu konferencji rządowej. Komisja 
dwudziestu trzech zebrała się stosunkowo dość późno, bo dopiero 
w 1912 r., odbywając następne posiedzenia w 1913 i 1914 r. 

Samej pracy nad system podjęła się podkomisja wybrana 
z łona Komisji dwudziestu trzech, przedkładając w 1914 r. zarys 
nowej stenografji, który przyjęty został przez pełną komisję 
z pewnemi nieznacznemi poprawkami. Wybuch wojny przerwał 
niestety dalszą pracę. Po ponowem zebraniu się komisji w 1917 r. 
odrzucono — na skutek podnoszonych przez zwolenników syst, 
Stolze-Schrey zarzutów — zarys opracowany w 1914 r. Rozpoczęła 
się dalsza praca, w wyniku ^której wpłynął cały szereg projek- 
tów i ostatecznie w lutym 1918 r. przyjęto dwa zarysy t. zw. 

5 



66 

„B" na podstawie systemów Gabelsberger-Stolze-Schrey i „A" 
jako uproszczony Stolze-Schrey. W maju 1918 r. oba te projekty 
przedłożono ministerstwu spraw wewnętrznych. Znowu więc 
istniały dwa projekty, pomimo, iż praca podjęta była w zamia- 
rze utworzenia jednolitego systemu. 

Powstała zatem nowa komisja, w skład której weszło jede- 
nastu przedstawicieli systemów (oprócz poprzednio podanych 
jeszcze Scheithauera i Dahmsa) i ta występując przeciwko szko- 
le Gabelsbergera, przedłożyła rządowi tylko zarys „A". To na- 
turalnie wywołało sprzeciw rządów tych krajów niemieckich, 
w których panował system Gabelsbergera. Czynniki rządowe przy- 
szły zatem do przekonania, że decydujący głos mogą mieć w tej 
sprawie tylko przedstawiciele dwóch największych szkół, a więc 
Gabelsbergera i Stolze-Schreya i na tej podstawie zaproszono 
ich do dalszych pertraktacyj (1921) r. Opracowanie systemu, 
w myśl polecenia rządu, miało nastąpić na podstawie wspomnia- 
nego powyżej zarysu. „B". Wynikiem podjętych znów prac był 
t. zw. projekt listopadowy, przedłożony rządowi. Projekt przy- 
jęty został w 1922 przez przeważną część delegatów rządowych, 
z wyjątkiem przedstawiciela pruskiego ministerstwa z Lubeki, 
który uznał go za zbyt trudny. Odnośne zmiany zawierał prze- 
robiony t. zw. projekt lipcowy (1922) i ten jednak nie zyskał 
uznania przedstawicieli syst. Stolze-Schreya jako za trudny, w na- 
stępstwie czego i rząd Prus oświadczył się przeciwko projek- 
towi. Rezultatem dalszych prac był t. zw. projekt październi- 
kowy (1922), do wydania jednak odnośnej opinji zażądali 
przedstawiciele szkoły Stolze-Schrey czterech tygodni czasu. 
Poszczególne rządy nie przyjęły projektu „październikowego" 
polecając równocześnie prof. Freyowi opracowanie nowego 
na podstawie „projektu lipcowego". W ten sposób powstał pro- 
jekt Freya, tymczasem jednak zniecierpliwiony rząd Bawarji 
i zarząd niemieckiej kolei państwowej wprowadziły z wiosną 1924 r. 
system Gabelsbergera jako obowiązkowy. 

Zdawało się, że wszystkie dotychczasowe zabiegi w kierunku 
ujednostajnienia systemu zostały przez to zniweczone. Rząd cen- 
tralny wprawdzie podjął inicjatywę uproszczenia systemu Ga- 
belsbergera, aby w ten sposób dojść do zamierzonego celu, lecz 
już w sierpniu 1924 r. pruski, minister oświaty, w porozumieniu 



67 

z ministrem handlu i gospodarstwa krajowego, wprowadził do 
podległych im szkół wyłącznie uproszczony system Stolze-Schrey, 
wówczas właśnie opracowany. Na wiadomość o tern ministerstwo 
spraw wewnętrznych zwróciło się do pruskiego prezydenta mi- 
nistrów z przedstawieniem, iż takie przeciwstawienie się „pro- 
jektowi lipcowemu" wywołuje tylko rozgoryczenie i rozdwojenie 
wśród społeczeństwa. Sejm pruski zgodził się wreszcie we wrze- 
śniu 1924 r. na „projekt lipcowy", pomimo akcentowania swych 
zastrzeżeń co do jego dobroci, pod tym jednak warunkiem, że 
zostanie on natychmiast przez wszystkie kraje niemieckie przy- 
jęty. Rzecz się powiodła i 20 września 1924 r. uznana została 
jednolita stenograf ja niemiecka (Einheitskurzschrift). Jest 
to system kompromisowy między syst. Gabelsbergera i Stolze- 
Schreya. Od Gabelsbergera przyjęto główne znaki stenografi- 
czne, prawidłowość zaś i sposób konsekwentnej wokalizacji w gło- 
sce następującej po samogłosce od Stolze-Schreya. W październiku 
tego roku wygotowano urzędowy dokument systemu (Systemur- 
kunde) pisma korespondencyjnego (Verkehrsschrift), a w marcu 
1926 r. pisma dyskusyjnego (Redeschrift). Jeszcze na wiosnę 
tego roku próbowali przeciwnicy, niezadowoleni z porażki, 
(Stolze-Schrey), obalić jednolitą stenografję, wnosząc odnośne 
podania do parlamentu, te jednak nie odnosiły skutku. 

To zainteresowanie się stenografją ze strony czynników 
państwowych świadczy dobitnie o jej znaczeniu kulturalnem 
dla społeczeństwa. 

Rozpowszechnienie stenografji w Niemczech 

od r. 1924. 

Jednolita stenografją niemiecka (Einheitskurzschrift, 
Reichskurzschrift) przez rząd uznana, znalazła pełne poparcie 
zarówno ze strony rządu Rzeszy, jak i poszczególnych krajów 
niemieckich, a także instytucyj prywatnych. W myśl wydanych 
zarządzeń we wszystkich wyższych zakładach naukowych, szko- 
łach handlowych i innych nawet powszechnych, wprowadzono 
jednolitą stenografję, bądź to jako przedmiot obowiązkowy, bądź 
też nadobowiązkowy, przyczem zastrzeżono wyłączność użycia tego 
tylko systemu. W urzędach państwowych polecono pracownikom 



68 

nauczenie się stenografji jednolitej, przyczem zapadła również 
decyzja, że władze, w biurach w których posługują się steno- 
nografją, mają w najkrótszym czasie wprowadzić stenograf ję 
jednolitą, w miejsce dotychczas używanego systemu. 

Austrja również poszła za tym przykładem, wprowadzając 
w 1926 r, jednolitą stenografię niemiecką m. in. jako przedmiot 
obowiązkowy do szkół średnich i handlowych. 

Wielką rolę w rozpowszechnianiu systemu odgrywają or- 
ganizacje stenograficzne, związki i stowarzyszenia, wśród któ- 
rych najpotężniejszym jest Niemiecki Związek Stenografów, 
utworzony z „Niemieckiego Związku Stenografów Gabelsbergera" 
i „Państwowego Związku Jednolitej Stenografji", liczący obe- 
cnie około 170 tysięcy członków, zgrupowanych w przeszło 2.000 
towarzystw. Związek ten obejmuje w swych ramach cały szereg grup 
fachowych. Oprócz tego zwolennicy jednolitej stenografji zrze- 
szają się jeszcze w kilku innych związkach. Szereg czasopism, 
wydanych w wielkich nakładach, jak również bogata literatura 
stenograficzna tego systemu świadczy dobitnie o znacznem roz- 
powszechnieniu. Rekord szybkości, osiągnięty przy zastosowaniu 
jednolitej stenografji, wynosi 480 zgłosek na minutę. 

Po utworzeniu jednolitej stenografji wielu zwolenników 
innych systemów (m. in. prawie wszyscy Gabelsbergerczycy) 
przeszli dla idei do obozu jednolitej stenografji. Z przeciwni- 
ków jej wymienić należy przedewszystkiem resztę ciągle zacię- 
tych Stolze-Schrey'anów, złączonych w związku, liczącym 50 
tysięcy członków w około 1.000 towarzystw, dalej „Związek 
państwowy do stworzenia niemieckiej stenografji ludowej". Prze- 
ciwko jednolitej stenografji niem. wysuwa się twory t. zw. Ste- 
nografji ludowej, która, podobnie jak pismo zwykłe, łączy litery 
(głoski), stawiając je obok siebie, bez zastosowania specjalnych 
znaków na pewne grupy liter. W dalszym ciągu jednolitej steno- 
graf jip rzeci wstawiają się zwolennicy innych systemów jak Naro- 
dowa Stenograf ja, Stenotachygrafja i t. d., będący członkami około 
500 towarzystw stenograficznych. Na gruncie neutralnym stoi 
Towarzystwo Stenografów parlamentarnych i zawodowych. 

Większe znaczenie dla ruchu stenograficznego posiadają 
Krajowe Instytuty stenograficzne, istniejące w Saksonji (Dre- 
zno), B.awarji (Mojiachjum), Brunświku i Hesji. Urzędowe Ko- 



69 

misje dla egzaminów na nauczycieli istnieją w Saksonji, Bawarji, 
Hesji, Turyngji, Brunświku i. Austrji, urzędowe egzamina bie- 
głości stenograficznej (Fertigkeitspriifungen) odbywają się w Iz- 
bach handlowych jako t. zw. egzamina izb handlowych (Han- 
delskammerprufungen) i egzamina stenotypistów. 

W rozpowszechnianiu stenografji odgrywa wielką rolę 
i radjo, urządzające lekcje stenografji i dyktaty dla zaawan- 
sowanych. Organizowane przez towarzystwa zawody w piśmie 
stenograficznem i nagradzanie konkursowych prac, oraz szeroko 
zakrojona propaganda, przyczyniają się wydatnie do rozpowsze- 
chnienia, tak iż Niemcy znajdują się obecnie na najlepszej dro- 
dze do uczynienia stenografji pismem powszechnem inteligencji 
piszącej. 

Przekłady stenografji kursywnej na inne języki. 

Podobnie jak metody geometryczne, tak i systemy gra- 
ficzne wywarły wpływ na rozwój stosunków stenograficznych 
w krajach sąsiadujących z Niemcami. Przedewszystkiem ludy 
Północy, pozostające w ścisłym związku kulturalnym z Niemcami, 
przejęły od nich stenografję. 

Szwecja. W XVIII w. dość. ograniczone było zastosowa- 
nie stenografji geometrycznej angielskich wzorów w przekładach 
S v a h n a i Ralamba. Pewne ożywienie następuje po wpro- 
wadzeniu przez Hub er a metody graficznej Gabelsbergera, 
która jednak mimo wszystko nie zdołała utrzymać się dłużej 
w Szwecji, a^miejsce jej zajęła stenografja Arendsa, dostosowana 
do języka szwedzkiego w r. 1879 przez E. Bergstena. W dal- 
szym ciągu przyjęła się tam od 1891 r. przeróbka systemu 
Braunsa, aż wreszcie w 1892 r. przedstawił Olaf Melin 
(dawny zwolennik Gabelsbergera) własny system, którego wo- 
kalizacja opiera się na wypisywaniu samogłosek zapomocą sta- 
łych, niezmiennych ciągów (łączników) podobnie jak u Braunsa. 
Brauns przejął od Melina ten sposób wokalizacji, Melin nato- 
miast niejedną zasadę przedstawioną przez Braunsa zastosował 
w swoim systemie. System Melina, jako przedmiot nauki szkolnej, 
zyskał znaczne rozpowszechnienie i stał się — rzec można — 
systemem panującym. Jedynie wśród stenografów parlamentar- 



70 

nych przeważają zwolennicy Bergstena. System Melina przeło- 
żony został dla użytku Szwedów na język niemiecki. 

D a n j a. Podobnie kształtowały się stosunki stenograficzne 
w Danji. System angielski usunięty zostaje w 1848 r. przez 
przeróbkę systemu Gabelsbergera, wprowadzoną do parlamentu 
przez Dessau'a: Od 1864 r. występują w Danji autorzy ste- 
nografji, którzy za podstawę swych prac biorą system Stolzego, 
Arendsa/ Rollera i in. Ważniejsze jest dzieło A. Worms'a 
a system jego z r. 1893, oparty na metodzie Stolze-Schrey'a 
staje się wkrótce współzawodnikiem systemu Gabelsberger-Des- 
sau. Od r. 1922 oba te systemy zajmują równorzędne stanowisko 
w parlamencie. Po bezskutecznych próbach zjednoczenia obu 
kierunków, stenograf parlamentarny Christ jansen podjął się 
w r. 1907 uproszczenia systemu, co uwieńczone zostało dodatnim 
wynikiem. Od r. 1912 stenografja jest w Danji obowiązkowym 
przedmiotem w szkołach handlowych. 

W Norweg j i i Finlandji utrzymała się metoda Ga- 
belsbergera, opracowana w r. 1853 przez Dessau'a, a następnie 
poprawiona przez Paulsena (1909, 1913). 

Na Łotwie rozpowszechniły się następujące systemy: 
Roller w opracowaniu Knoke (1898), Stolze-Schrey — Lang 
(1903), Gaberowa (1922), dalej oryginalny system sprawo- 
zdawcy parlamentarnego R o s e i system geometryczny Duploye 
dostosowany przez Dukelskajasową (1920). 

W Estonji używany jest system Gabelsbergera w opra- 
cowaniu Kurrika (1910), Stolze-Schrey — S eh r 6 der (1920), 
Kiviking (1921), Kotkas (1922). 

Na Litwie posługują się metodą Stolze-Schrey opraco- 
waną przez stenografa parlamentarnego Jan sen a (1920). 

Zwolennicy Gabelsbergera w powyższych krajach utworzyli 
w 1887 r. jako swą reprezentację „Północno- Gabelsbergerowski 
Związek Stenografów". 

Grecja. Na korzyści, jakie oddać może stenografja w ży- 
ciu publicznem, zwrócił uwagę Greków uczeń Gabelsbergera 
J. Mindler, wydając w r. 1856 greckie opracowanie tej me- 
tody. Wkrótce stenografja została wprowadzona do parlamentu 
i na czele utworzonego biura stenograficznego stanął w r. 1862 
Mindler, a następnie synowie jego. Naogół jeszcze stenografja 



71 

w Grecji nie zbyt jest rozpowszchniona, a podjęte przez R u t- 
sosa (1900) i Soldatesa (1918) prace w kierunku przysto- 
sowania przeróbki Mindlera do potrzeb korespondencji biurowej 
miały na celu ożywienie stosunków stenograficznych w Grecji. 

Węgry. Nowy okres w historji ruchu stenograficznego 
na Węgrzech rozpoczyna się w r. 1863 po wydaniu przez A. Fe- 
nyvessy opracowania systemu Stolzego i J. Markovica 
metody Gabelsbergera. Metoda graficzna usunęła więc zupełnie 
z użycia dotychczas panujący (od 1820) system geometryczny 
Taylora. W 1865 r. obie metody zajęły równoległe miejsce 
w biurze stenograficznem sejmu węgierskiego. Systemem panu- 
jącym na Węgrzech stał się system Gabelsbergera, a to dzięki 
dalszej pracy Markowicsa w kierunku udoskonalenia. Z pośród 
uczniów Markowicsa występuje Aleksander N a gy, autor „steno- 
grafii ludowej", dalej dr. Fabro z projektem przekształcenia 
systemu w pismo parlamentarne, zaś w r. 1912 Ra dna i wydaje 
podręcznik Uproszczonej '. stenograf ji. Do zjednoczenia poszcze- 
gólnych szkół i stworzenia jednolitej stenograf ji węgierskiej została 
powołana przez ministerstwo oświaty w r. 1920 komisja, w skład 
której weszło piętnastu przedstawicieli szkoły Markowicsa, trzech 
Fenyvessy, trzech Nagy. 

Od 12 stycznia 1927 r. posiadają Węgry jednolitą ste- 
nografię w miejsce dawnych pięciu dopuszczonych systemów. 
Ta jednolita stenograf ja jest w głównych zarysach systemem 
Beli Radnai'a, powstały w 1912 r. Radnai przełożył udatnie 
swój system dla użytku Węgrów na język niemiecki. 

Włochy. Jak już poprzednio wspomniano, system Gabels- 
berger-Noe jest we Włoszech państwową jednolitą stenograf ją. 

Jednolita stenografja niemiemiecka została dotychczas prze- 
łożona już na języki : angielski, francuski, hiszpański, rosyjski, 
polski, esperanto i łaciński. 

Stenografja u Słowian. 

Historję stenograf ji u Słowian podzielić można na trzy 
okresy : do połowy XIX w. w użyciu są systemy geometry- 
czne angielsko-francuskie, w połowie XIX w. występuje Ignacy 
Heg.er z opracowaniem metody Gabelsbergera, w okresie trze- 



72 

cim od r. 1854 w poszczególnych krajach występują już auto- 
rzy stenograf j i narodo we j. 

Czechy. Dzieło Hegera, oparte ściśle na systemie Ga- 
belsbergera, nie utrzymało się w Czechach, znaki bowiem ory- 
ginału niemieckiego nie oddawały należycie licznych grup spół- 
głoskowych i specjalnej pisowni języka czeskiego. W r. 1859 
utworzony został, dzięki inicjatywie J. Fiignera, Związek ste- 
nograficzny, co w znacznej mierze wpłynęło na ożywienie ruchu 
stenograficznego. Fugner ofiarował anonimowo 25 dukatów w zło- 
cie jako nagrodę za najlepszy przekład systemu Gabelsbergera 
na język czeski, na skutek czego wpłynęło kilka prac. Rozpa- 
trzeniem ich zajęła się komisja związku pod przewodnictwem 
sławnego fizjologa Purkyni, przekładając w r. 1862 odnośne 
sprawozdanie. Wśród nadesłanych prac znajdowało się dzieło 
ks. Fr. Ga by, wysuwającego postulat utworzenia dla stenogra- 
fji czeskiej alfabetu odmiennego od oryginału niemieckiego, by 
w ten sposób oddawała ona ducha języka czeskiego. Postulat 
ten nie znalazł jednak zrozumienia, bowiem wyprzedzał znacznie 
ówczesne rozumowanie. Żadna z prac nie zyskała uznania Ko- 
misji, przyznano jedynie nieznaczne nagrody (5 dukatów) ks. Gaby 
i Fr. Tanerowi z Pragi. 

Po raz drugi więc wyłoniono ze związku komisję, złożoną 
z siedmiu członków, która podjęła się opracowania stenogrąfji 
czeskiej i w dzień Nowego Roku 1863 wydała system oparty 
wprawdzie na metodzie Gabelsbergera, odpowiadający jednak 
bardziej wymogom języka czeskiego, t. zw. T snopis < ssky. Po 
wielu dalszych opracowaniach (1864-1905) otrzymał system ten 
(w 14 wydaniu) formę, która przetrwała do r. 1921, do którego 
to czasu wymieniony system był wyłącznie używany. Ten sy- 
stem czeski był wzorem dla autorów opracowujących stenografję 
w innych językach słowiańskich. 

Przekład systemu Gabelsbergera mimo wszystko nie zna- 
lazł powszechnego uznania, występowano wciąż z zarzutami, iż 
nie oddaje należycie ducha ojczystego. Stąd też na trzecim 
Zjeździe czeskich stenografów w Brnie w r. 1888 — postępując 
za rozumowaniem ks. Gaby — na wniosek J. Duricha i Ant. Kron- 
dla, powzięto uchwałę polecającą opracowanie nowego sytemu, 
dostosowanego do języka czeskiego. W trzy lata później na 



73 

: czwartym Zjeździe stenografów czeskich, a pierwszym Zjeździe 
stenografów słowiańskich, w Pradze w r. 1891 wybrano Nauko- 
wą Komisję stenograficzną, której zadaniem miała być ocena 
oryginalnych systemów. Autorami takich właśnie systemów, utwo- 
rzonych już w duchu języka czeskiego, byli Krondl i Al. Ho- 
las (r. 1890), następnie D lir i eh (r. 1893), którzy usiłowali 
zarazem systemy swe uczynić podstawą dla stenograf ji innych 
języków słowiańskich. W r. 1901 Naukowa Komisja stenogra- 
ficzna orzekła, iż prace trzech wymienionych autorów w zupeł- 
ności zasługują na to, by stały się podstawą dalszych opracowań. 
W rezultacie dalszych prac w tym kierunku Naukowa Komisja 
wyróżniła zaszczytnie 16 kwietnia 1620 r. system dra M. H e- 
routa i inż. S. Mikulika. 

Teraz dopiero inicjatywa przeszła na Ministerstwo oświaty, 
które w czerwcu 1920 r. ogłosiło konkurs na oryginalny system 
czeski. Do kwalifikacji prac powołana została odpowiednia ko- 
misja ministerjalna. Na skutek konkursu zgłoszono czternaście 
prac, z pośród których wyróżniono ponownie pracę H e r o u t a , 
i Mikulika uznając ją za najlepszą. W r. 1921 ta czesko- 
słowacka sten o graf ja ogłoszona została przez czynniki 
państwowe jako wyłącznie panującą i równocześnie wprowa- 
dzona do czeskich szkół. Istnieje również przekład jej na język 
niemiecki. Jak poprzednio tak i teraz starali się Czesi system 
swój uczynić podstawą stenograf ji wszechsłowiańskiej. 

W sym samym roku powstał w Pradze Państwowy Urząd 
Stenograficzny, przy którym utworzono szkołę stenografów biu- 
rowych (korespondencyjnych) i parlamentarnych. Istnieje tam 
również komisja dla kandydatów na nauczycieli stenograf ji 
i komisja egzaminacyjna dla stenografów biurowych i parla- 
mentarnych. 

System Herout-Mikulika według podręcznika Herouta dzieli 
.się na trzy części: wypisywanie wyrazów (tworzenie słów)> 
skracanie wyrazów, oraz skracanie zdań. Część pierwsza, choć 
prostsza od dawnego systemu, jest jeszcze dość trudna. Znaki 
alfabetu (spółgłoskowe) poczęści zatrzymały dawną formę (Ga- 
belsbergera), poczęści zostały zmienione i zróżnicowane według 
pięciu wielkości. Zmiękczenie spółgłosek odbywa się przez wy- 
okrąglenie, wygięcie, końcowe pogrubienie i doczepienie znaku 



74 

(na oznaczenie /). Grupy spółgłoskowe wyrażane są osobnemj 
alfabetycznemi znakami, przeważnie jednak tworzy się je przez 
ścisłe zestawienie spółgłosek, włożenie, zlanie, obniżenie, nasa- 
dzenie, symboliczne przedłużenie w górę lub pod linję w dół, 
względnie w obie strony, przekreślenie znaku, oraz kluczkę. Wo- 
kalizacja jest alf abetyczno-symboliczna : do oznaczenia e odno- 
szą się cztery prawidła, i, jak e zwyczajne, oraz zmiękczenie 
poprzedniej spółgłoski, a oznacza się według trzech sposobów 
przy oznaczaniu o zastosowanie znajdują cztery prawidła, przy 
# — siedm, ou — cztery, / (y) — trzy, eu — trzy, au — dwa 
sposoby. Podany jest tam również sposób oznaczania słowac- 
kich i polskich samogłosek (o, ą y ę). Część druga traktuje 
sprawę opuszczania głosek, podaje znaki na przedrostki, przy- 
rostki, końcówki swojskie i obce, imiona własne, liczebniki, 
abrewjatury, znaczniki główne i pochodne, łączenie ich i par- 
tykuły. Przedmiot trzeciej części „Skracanie zdań" traktowany 
jest według wzoru Gabelsbergera, na końcu umieszczone tam 
są również znaczniki parlamentarne. 

Prawie od pierwszej chwili istnienia stenografji czeskiej 
wydawane są czasopisma stenograficzne, jak urzędowe 72sno- 
pisnć Rozhledy, Tesnopisnó Listy i in. 

W krajach południowo-słowiańskich utrzymały 
się dotychczas wyłącznie przekłady syst. Gabelsbergera. Po- 
czątki stenografji w krajach należących ongiś do Austrji przy- 
padają, podobnie jak u innych Słowian pod jej panowaniem, na 
okres powstawania sejmów krajowych (lata sześćdziesiąte), u Ser- 
bów zaś i Bułgarów nastąpiło to nieco później. Do większego 
rozkwitu nie doszła tu jednak stenografja pomimo zapału 
i wysiłków poszczególnych ofiarnych jednostek. 

Do języka Kroatów dostosował syst. Gabelsbergera Mag- 
dić (1864), którego dzieło opracowane zostało na nowo przez 
Mi ho li ca (1906) zaś do języka serbskiego Milo vi ć a (1873). 
Wojna powstrzymała wszelki ruch w tej dziedzinie, dopiero 
z chwilą oswobodzenia się zaznaczyło się pewne ożywienie. 
W 1928 r. pojawił się po ośmioletniej przerwie 25-ty rocznik 
czasopisma Stenograf, wydawanego przez Towarzystwo Ste- 
nografów w Zagrzebiu. W krajach południowo-słowiańskich 
występuje również dążenie do stworzenia jednolitego systemu 



75 

Słowian południowych, którego realizacja miałaby nastąpić w ten 
sposób, że dla Serbów i Chorwatów istniałby jeden system, 
a dla języka słoweńskiego opracowanoby system, opierający się 
na tych samych zasadach. Taki postulat wysunięto właśnie 
we wspomnianem czasopiśmie, w którem równocześnie ukazał 
się projekt zreformowanego systemu Magdióa, oraz przekład 
systemu Pitmana na język chorwacki. Literatura stenograficzna 
chorwacka liczy około pięćdziesiąt wydawnictw (w tern 25 rocz- 
ników „Stenografa"), serbska — kilka czasopism. W Jugosławji 
stenografja jest nietylko przedmiotem obowiązkowym w szko- 
łach handlowych, ale również przy uniwersytecie w Zagrzebiu 
istnieje jej lektorat. 

W krajowym sejmie lublańskim posługiwano się stenogra- 
fja słoweńską już od 1863 r. (Tansek), przy jej pomocy podej- 
mowano sprawozdania także w wiedeńskiem biurze stenograficz- 
nem (1917). Dla użytku Słoweńców opracował stenografję Ga- 
belsbergera Bezenszek (1876) kontynuatorem jego był N o- 
v a k, którego podręcznik rozszedł się w kilku wydaniach. W celu 
egzaminowania nauczycieli stenografji słoweńskiej utworzona zo- 
stała Komisja w Zagrzebiu, przed którą odbył się pierwszy taki 
egzamin w 1910 r. Obecznie Komisja egzaminacyjna Słoweńców 
ma swoją siedzibę od 1920 r. w Lublanie. Po odzyskaniu niepo- 
dległości zauważyć się daje znaczne ożywienie na polu steno- 
grafji. 

Pierwszym propagatorem znajomości stenografji w -Buł- 
garii był Antoni Bezenszek, autor systemu opracowanego 
na podstawie metody Gabelsbergera (1879). Dzięki. zajmowanemu 
od 1911 r. stanowisku lektora stenografji na uniwersytecie w Sofji 
zdołał pozyskać dość znaczny zastęp uczniów. Po śmierci Bezen- 
szeka (w 1915 r.) kontynuatorem jego pracy systemowej i na- 
ukowej stał się Teodor G o 1 u b o w, energiczny i ofiarny dzia- 
łacz na polu stenografji bułgarskiej, docent stenografji na wy- 
dziale historyczno-filozoficznym uniwersytetu w Sofji, któremu 
powierzone zostało również kształcenie nauczycieli tego przed- 
miotu. Wykłady jego obejmują całokształt wiedzy i praktyki 
stenografji, oraz jej nauczania. Golubow jest jakby duszą całego 
ruchu stenograficznego w Bułgar ji. W 1924 r. rozpoczął wyda- 
wanie kwartalnika Stenografsko Spisanje, na łamach którego 



76 

roztrząsano kwestje teorji stenografji i metodyki nauczania. 
Kwartalnik wychodził do 1927 r. jedynie dzięki ofiarności ma- 
terjalnej Golubowa, który w niedużej Bułgarji nie mógł znaleźć 
dość zainteresowanych czytelników, tak aby wpływy z prenu- 
meraty mogły pokryć koszta wydawnictwa. Jako dodatek do 
tego kwartalnika pojawiła się część pierwsza Krótkiej steno- 
graficznej encyklopedji. W czasopiśmie powyższem współpraco- 
wali: Antonina Chlebarowa prof. gimn. żeńsk. w Sofji, autorka 
kilku broszur, traktujących o stenografji, Atanazy Georgiew 
sofijski okręg. insp. szkolny i Argir Mumdiew dyr. gimn. Dzięki 
inicjatywie Golubowa założony został w 1926 r. Instytut steno- 
graficzny bułgarski, który w znacznej mierze przyczynił się do 
ożywienia ruchu stenograficznego. 

Z towarzystw stenograficznych wymienić należy dalej ; 
Towarzystwo Centralne, które wydało czasopismo Stenograf i- 
czeski Westnyk (1887—1893), Związek Brzopis w Sofji, któ- 
rego przedstawicielem jest Iwan Iwanowicz Wassilieff, red. cza- 
sopisma Nowa Stenografska Biblioteka, wreszcie Instytut ste- 
nograficzny „Antoni Bezenszek t( w Filipopolu pod dyrekcją 
Argira Mumdiewa. Wśród czasopism wspomnieć również należy 
miesięcznik Mlad Stenograf organ Związku Towarzystw nauko- 
wych uczniów i Towarzystwa słuchaczy uniwersytetu. Opra- 
cowaniem planu naukowego stenografji w szkołach średnich 
i wyższych zajęła się Naukowa Komisja dla spraw stenografji- 

W biurze stenogr.aficznem parlamentu bułgarskiego pra- 
cuje szesnatu stenografów, przeważnie z wykształceniem uni- 
wersyteckiem, wszyscy posługują się przekładem systemu Ga- 
belsbergera. 

Rosja. Systenry geometryczne, opracowane na podstawie 
wzoru Taylor-Bertin przez bar. Korfa (1820), Iwanina (1858) 
i innych ustąpiły przed przeróbką systemu Gabelsbergera, któ- 
rej autorem [był Tornau (1863) i dr. Zeibig. Utworzenie 
instytucji sędziów przysięgłych ożywiło ruch stenograficzny 
w Rosji, a ogłoszony przez ministerstwo konkurs na rosyjski 
system stenograficzny spowodował wystąpienie w 1865 r. Ol- 
ch i n a, którego system oparty był na metodzie Gabelsbergera, 
oraz Paulsona i Messę r a (1868) z przeróbką systemu 
Stolzego. 



W dalszym ciągu pojawiać się zaczęły nowe opracowania 
dawnych systemów zarówno Gabelsbergera jak i Stolzego, a to 
systemu Olchina dokonane przez Gorsze newa (1893), Ga- 
belsbergera-Tesnopisu przez K r i w o s z a (1893) iBezenszeka 
(1907), Gabelsbergera-Tornau przez Kruljewa (1908). System 
Stolzego opracowany został na nowo przez Terne (1874), po- 
prawiony następnie przez Patkanową, Saponkę i Zim- 
mermanna, oraz Dłuskiego (1874/5). Opracowania systemu 
Stolze-Schrey podjęli się Schróder (1903), Mogilewski 
(1904), Friedlander i Wilpert (1905). Oprócz tych pow- 
stały nowe oryginalne systemy jak Kriwosza (1904) wypisu- 
jącego samogłoski, Żywotowskiego (1905) półkursywny sy- 
stem opracowany wegług wzoru Duploye i innych. Powołanie 
pierwszej Dumy, a zwłaszcza ogłoszenie konstytucji w r. 1906 
wywołało w Rosji żywy ruch stenograficzny, zaznaczający się 
falą systemów. 

Nowy okres w historji ruchu stenograficznego zaczyna się 
w Rosji sowieckiej, gdzie z początku zapanował istny chaos 
systemowy. Aby temu przeciwdziałać zwołano w r. 1925 do Moskwy 
pierwszy między systemowy kongres stenografów, na którym za- 
padła uchwała powołująca do ł życia Komisję dla utworzenia 
jednolitego systemu. Komisja ta ukonstytuowała się w marcu 

1926 r. i po odbyciu dwudziestu trzech posiedzień ustaliła w marcu 

1927 r. wytyczne dla, dalszej pracy, po uprzedniej ocenie wszyst- 
kich używanych w Rosji systemów w kierunku ich przydatno- 
ści dla utworzenia jednolitej stenograf ji. Z tej komisji o cha- 
rakterze nieoficjalnym wyłoniła się komisja urzędowa w składzie 
czternastu członków pod protektoratem komisarjatu dla wy- 
kształcenia ludowego. Prace tej komisji doprowadziły do wniosku, 
że żaden z używanych w Rosji sowieckiej systemów nie może 
być uważany za panujący i jedynem wyjściem z chaotycznej 
sytuacji jest utworzenie nowego systemu na podstawie ustalo- 
nych wytycznych. Na skutek ogłoszonego wezwania do składania 
projektów, w którem jako ostateczny termin wnoszenia podana 
15 stycznia 1928 r., wpłynęło dziewiętnaście projektów. W tym 
samym roku rozpoczęła komisja rozpatrywanie projektów, z któ- 
rych każdy referowany był przez dwóch członków (referat 
i krytyka). Na podstawie tych referatów poszczególne projekty 



78 

oddane zostały „Komisji trzech członków", której zadaniem było 
powzięcie odnośnej uchwały na podstawie pytań stałego kwe- 
stjonarjusza. Ze zgłoszonych dziewiętnastu projektów odrzucono 
cztery, co do reszty powzięto piętnaście uchwał i przedstawio- 
no je Komisji Trzech (Lapekin, Sokołów i Jurkowski) ż pole- 
ceniem dokończenia pracy. We wrześniu zapadła na komisji 
decyzja wypróbowania w kursach porównawczych sześciu syste- 
mów, opracowanych przez Kruljewa, Sokołowa, Lape- 
kin a, Falejewa, Hildebranda i Jurkowskiego. Wnio- 
sek ten przedstawiony został Komisji rzeczoznawców pięciu człon- 
ków, której skład mieli tworzyć niefachowcy, przypadkowo jednak 
weszła tam z nominacji również stenografka, oprócz niej zaś jeden 
filolog i trzech akademickich członków. Komisja postanowiła dopu- 
ścić do próby tylko cztery systemy, a autorom dwóch opracowań 
Gabelsbergera mianowicie Kruljewowi i t. zw. „Komisji jedno- 
litego projektu Gabelsbergera" polecono w terminie jednego 
roku dokonać uzgodnienia i połączenia swych prac. Przez to 
usunięcie systemu Gabelsbergera na rok dopuszczony byłby 
jedynie znacznie rozpowszechniony i wykazujący dobre wyniki 
w zastosowaniu system Stolzego w opracowaniu Saponki. 
Uchwała ta wywołała reakcję czynników rządowych, które nie 
zgodziły się na wykluczenie systemu Gabelsbergera od prób 
porównawczych, wobec czego komisja uchwałą z grudnia tego 
roku dopuściła również system Gabelsbergera w dwóch odmien- 
nych opracowaniach, tak iż kursy porównawcze obejmować 
mają następujące systemy: Kruljewa i komisji jednolitej (Gabels- 
berger), Sokołowa (przekład z r. 1927), Hildebranda (Stolze- 
Terne), Saponki (z r 1926), Lapekina i Falejewa (ostatnie pro- 
jekty). Po przeprowadzeniu odpowiednich kursów i stwierdzeniu 
rezultatów zadecydowane mają być losy jednolitej stenografji. 
Stenografja w Rosji sowieckiej jest przedmiotem nauki 
w szkołach handlowych, wyższych zakładach, oraz uniwersyte- 
tach ludowych, znajdując również szerokie zastosowanie prak- 
tyczne w biurach, urzędach i parlamencie, przyczem zawodowi 
stenograficznemu poświęcają się prawie wyłącznie kobiety. Orga- 
nem stenografów rosyjskich jest dwutygodnik Woprosy steno- 
grafji i maszynopisy. Tytuł zawodowy „praktyka" otrzymuję 
się w Rosji na podstawie ścisłego egzaminu, w którym kandy- 



79 

dat musi wykazać biegłość stenografowania 110 słów (300 zgło- 
sek) na minutę w warunkach odpowiadających praktyce i łat- 
wość przepisania stenogramu zwykłem pismem. 

Ukraina (Ruś). Zastosowanie stenograf ji ukraińskiej czyli 
ruskiej było do r. 1920 ograniczone tylko do części dawnej 
Galicji i o niej będzie mowa przy sposobności omawiana steno- 
grafji polskiej. Od r. 1925 na Ukrainie, wchodzącej jako samo- 
dzielne państwo do Związku sowieckich republik, zaobserwować 
się daje dążenie w kierunku posiadania własnej stenografji 
i praktycznego jej zastosowania przy pomocy stenografów. Cha- 
rakterystyczny jest fakt, że pomimo iż odczuwać się dawał 
silny brak podręczników, oraz sił nauczycielskich i teoretyków 
stenograficznych, to jednak nie zwrócono się do podręcznika 
prof. gimn. Panejki ze Lwowa (przekład Gabelsbergera) wyda- 
nego w r. 1913, a poprawionego w r. 1922, lecz początkowo 
stenografowano po rosyjsku, a następnie dopiero podjęto prace 
samodzielne. Wynikiem ich było wydanie drukiem dwóch prze- 
kładów systemu Gabelsbergera, a to opracowanego przez Ju- 
chima (1924) i Unickiego (1925). Przy tworzeniu w kilku 
miejscowościach Związków stenografów wzorowano się również 
na statucie przyjętym przez pierwszy ogólno-rosyjski kongres 
stenografów. 

Białoruś. Mała „Białoruska Rzeczpospolita" z głównem 
miastem Mińskiem liczy miljon żydów na ogólną liczbę 175 
miljona mieszkańców, dlatego też język żydowski dominuje obok 
polskiego, rosyjskiego i białoruskiego. Do niedawna jeszcze nie 
znano tu stenografji. Pierwszy zapędzony tam losem w r. 1921 
stenograf musiał dostosowywać używany przez siebie sj^stem do 
wszystkich wymienionych języków, chcąc się nim posługiwać. 
Za pierwszych pionierów ruchu stenograficznego na Białorusi 
uważać należy Sawę 1 sona i Schackina, z których pierw- 
szy opracował przekład systemu Gabelsbergera na język biało- 
ruski, drugi zaś na żargon żydowski (1923 — 1925), przyczem 
żaden nie uznaje cieniowania znaków. Oba systemy narówni 
popierane są przez rząd. 



80 



Międzynarodowe Kongresy stenograficzne. 

Oprócz kongresów okręgowych, związkowych i narodo- 
wych wymianę myśli, doświadczeń, poglądów, załatwienie spraw 
ogólnej natury, obchodzących ogół- stenografów, wreszcie oso- 
biste zapoznawanie się ułatwiają kongresy stenografów wszyst- 
kich krajów i wszystkich systemów t. zw. Międzynarodowe Kon- 
gresy Stenograficzne, odbywające się co 2—3 lat. 

Pierwszy taki kongres odbył się w 1887 r. w Londynie, 
następujących dziesięć kolejno w Paryżu, Monachjum, Berlinie, 
Chicago, Sztokholmie, Brukseli, Darmstacie, Madrycie, Budapesz- 
cie, Dwunasty z kolei kongres, odbywający się w Strassburgu 
w 1920 r. przyniósł rozdwojenie, a właściwie rozkład instytucji 
międzynarodowych kongresów. Na kongres ten nie zaproszono 
przedstawicieli b. mocarstw centralnych, a w powziętej uchwale 
zwołania następnego kongresu w r. 1923 do Lozanny nie Uwzględ- 
niono zaproszenia Niemców. Na skutek tego zwołali Niemcy 
również XII kongres do Drezna, w którym wzięli udział przed- 
stawiciele dwunastu narodowości jak w Strassburgu. Szwajcarzy 
podjęli się roli medjatora, poparci w tern przez Francuzów 
i Belgijczyków, którzy z całą stanowczością występowali prze- 
ciwko łączeniu kwestji politycznych ze sprawami naukowemi. 

Komitet Międzynarodowy jednak pod przewodnictwem Geor- 
ges-Buissona stanął na stanowisku przeciwnem i stąd dalsze po- 
dwójne kongresy XIII w Lozannie, XIV w Medjolanie (1926), 
XIII w Brukseli grupy Georges-Buisson (1927), XV w Buda- 
peszcie (1928), na który znów nie przybyła grupa Buissona 
(z Francji). Grupa Buissona zamierza urządzić następny (XIV) 
kongres w Neapolu w r. 1931, na który znowu Niemcy — o ile 
przedtem nie nastąpi przecież porozumienie — nie wyślą swych 
delegatów. 

Wspomnieć tu wreszcie należy o Międzynarodowym Urzę- 
dzie Stenograficznym w Brukseli, do którego utworzenia dał 
inicjatywę Kongres międzynarodowy stenograf ów w Sztokholmie 
w 1897 r., a który wreszcie powołano do życia na Międzynaro- 
dowym Kongresie stenograficznym grupy Buissona w Brukseli 
w r. 1927. 



CZĘŚĆ OGÓLNA. 



I. Objaśnienie pewnych pojęć zasadniczych i zasad 
gramatyki, nauki pisma i teorji stenograf ji. 

Przy omawianiu systemów stenograficznych używać się musi 
pewnych pojęć z zakresu gramatyki i nauki pisma wogóle, 
pewne pojęcia i zasady stenograficzne są także wspólne różnym 
systemom. Ponieważ zaś terminologja różnych autorów jest różna, 
różne pojęcia i zasady nie są jednakowo określone, a mają mieć 
znaczenie ogólne, dlatego należy we wstępie objaśnić i ustalić 
terminologję, omówić pewne zasady stenograficzne o ogólniej- 
szem znaczeniu. 

1. Pojęcia z zakresu języka podaję na podstawie 
„ustalonej polskiej terminologji gramatycznej", oraz gramatyki 
Szobera i Kubińskiego-Lehr-Spławińskiego. 

Wyrazy według głosów ni (fonetyki) rozkładamy na 
zgłoski (sylaby), zgłoski zaś na głoski, owe najprostsze składniki 
naszej mowy. Poszczególnym głoskom odpowiadają w zwykłem 
piśmie polskiem pewne znaki pojedyncze lub podwójne, czyli 
pojedyncze litery lub dwuznaki, nad niektóremi literami są znaki 
wyróżniające (diakrytyczne). Wyraz: owczarski ma trzy zgłoski: 
ow-czar-ski, głoski i im odpowiadające litery są: o, w, cz, a, r, 
s, k, i. Często ta sama litera służy do oznaczenia głosek różnie 
wymawianych, np. W: oWsl, ów (wymawiamy: uf), naodwrót jed- 
nakowe głoski mogą mieć różne litery np. ó = u, rz = ż. 

Głoski dzielimy na samogłoski, które się same wy- 
mawiają np. jako spójniki a, i, i t. d., same mogą tworzyć 
zgłoskę, są zgłoskotwórcze i na spółgłoski, które w regule 
nie występują w języku samoistnie (bardzo rzadkie wyjątki 
np. prr), ale zawsze współ ze samogłoskami, stąd spółgłoski. 

6 



82 



Język polski ma 8 brzmień samogłoskowych a 36 spół- 
głoskowych (ó = u, h = ch, rz = ż). 

Podział spółgłosek ze stanowiska głosowni na różnie ujęte 
grupy wskazuje następująca tabela podług Szobera: 1 



Półotwarte 

z otwarciem 

ust- :noso- 

nem i wem 


zwarto- 
szczellnowe 


szczelinowe 


zwarte 




1 i t 

3. : £ 

I < 3 

n 


dźwięczne 
bezdźwięczne 


i 


a 

i: 
•s 


o* 
8 

§ 


i 




s 








►tf 


o- 


i 

n 


1? 

CD 


i 








►a 


o; 


i 






M» 


3 






I 

o. 


ii 






Hj 


«t 






i 


H** P 


o |S- 


CO 


N 


c* 


p- 


i 

►n 


N 

er 

% 

CO 


•i 

N 
CD 
Q- 

es 

Ǥ! 

rCl>' 

N 

1 

co 














4 

i 


'** »— : 


o : Q- 
n : n« 


CO 

N 


1 






I 


p- 

! 

CD 


H- * 












ff Ł 
i 


: t* 


<* \ Nv 


CA> 


N\ 


















W 


0Q 


| 


I-d. 










K 


°^ 


ffŁ 
** 


? 

Cl 


i? 

> 



o 

CL 

N 



Os 
>»* 
0Q 

O 
W 

CD 



1 Spółgłoski, które w pewnych wymianach spółgłosek mają analo- 
giczną rolę czyli funkcję, jak spółgłoski miękkie, nazywają się funkcjo- 
nalnie miękkie, choć są fonetycznie twarde jak dz, ż i i. (noga — nodze, 
Bóg — Boże). Spółgłoski miękkie są fonetycznie i funkcjonalnie miękkie. 



83 

Zaznaczyć można, że Szober rozróżnia l \ V np. w wyra- 
zach: lany i liany, inni uważają Z jako miękkie do ł. 

Głoski ę, ą, y nigdy nie występują na początku wyrazu, 
e jest tu tylko w wyrazach obcych. (Samogłoska / łączy się 
tylko ze spółgłoskami miękkiemi, y tylko z twardemi. W języku 
polskim wykształconym spotykamy tylko ki, gi, kie, gie (nie: 
ky, gy, ke, ge). 

Dwie samogłoski w jednej zgłosce (dwugłoski) są 
w polskim języku rzadko, bo tylko w wyrazach zapożyczonych 
np. au-tor i dźwiękonaśladowczych jak miau-czec, pozatem dwie 
samogłoski łączą się tak, że każda należy do innej zgłoski: 
na-u-ka. 

Głoskę j uważa Szober za niezgłoskotwórczą samogłoskę, 
właściwie tylko i, oj-ciec = oi-ciec. Inni" uważają j za półsamo- 
głoskę lub też spółgłoskę, albo jedno i drugie. Gramatycy spra- 
wiają głoską j wogóle dużo kłopotu stenografom, każąc np. 
w wyrazach zarabia i Arabja, zgłoskę końcową bia (bja) różnie 
wymawiać, raz miękko, drugi raz twardo: b-ja. 

Zgłoski są otwarte i zamknięte: W wyrazie ow- 
czarski jest zgłoska ow- z lewej strony otwarta, zaczyna się 
samogłoską, zgłoska czar- zamknięta, gdyż samogłoskę obu- 
stronnie otaczają spółgłoski, zgłoska zaś ski jest z prawej 
strony otwarta, gdyż kończy się samogłoską, zgłoska a (samo- 
stojące) jest całkiem otwarta. 

Nazywają też zgłoskę kończącą się samogłoską, otwartą, 
spółgłoską, zamkniętą. Jest właściwością języka polskiego, że 
przeważają w nim zgłoski otwarte (z prawej strony). Polacy 
w przeciwieństwie do Niemców unikają spółgłosek na końcu 
sylab. 

Głoska, którą się zgłoska zaczyna, nazywa się nagło- 
s e m , ta, którą się kończy, wygłosem, a środkowa ś r ó d- 
głosem: W zgłosce -czar- jest cz nagłosem, r wygłosem, 
a śródgłosem, w zgłosce ow jest o nagłosem, w wygłosem, śród- 
głosu niema. W zgłosce złość jest nagłosem zł, o śródgłosem, 
ść wygłosem. Dwie lub kilka spółgłosek bezpośrednio po sobie 
następujących nazywamy grupą spółgłoskową i mówimy 
o pierwszej głosce grupy, drugiej i t. d., lub początkowej, środ- 
kowej, przedostatniej, ostatniej. 



84 

Grupę spółgłoskową z elementem samogłoskowym nazy- 
wają stenografowie grupą zgłoskową. 

Ze stanowiska słowotwórstwa (nauki o budowie wyra- 
zów) rozkładamy wyrazy na 1) rdzeń czyli pierwiastek, t. j. 
tę część, która się powtarza we wszystkich pokrewnych wyra- 
zach; 2) przedrostki, t. j. początkowe cząstki wyrazu przed 
rdzeniem i 3) przyrostki, które tworzą końcowe cząstki 
wyrazu po rdzeniu. 

Przyrostki mogą być słowotwórcze, t. j. takie, które zmie- 
niają znaczenie rdzenia, zwane krótko przyrostkami i fleksyjne 
czyli końcówki, wskazujące na rolę wyrazu w zdaniu. 

Ze względu na funkcję wyrazu w zdaniu dzielimy wyraź 
na temat czyli osnowę i końcówkę. — Temat jest to więc 
część wyrazu, pozostała po usunięciu końcówki; do tematu do- 
dajemy końcówki zależnie od związku wyrazów w zdaniu lub 
wyrażeniu (odmiana wyrazów). Temat może byó czasem równo- 
cześnie i rdzeniem, ale często zawiera prócz rdzenia przedrostki 
i przyrostki. 

Ze względu na to, czy w skład wyrazu wchodzi jeden 
rdzeń czy więcej, rozróżnia się wyrazy proste i złożone. 
Wyrazy proste mogą się składać tylko z rdzenia, nazywamy je 
wtedy rdzenne czyli nierozwinięte, lub też z rdzenia 
i innych cząstek słowotwórczych (przedrostków, przyrostków), 
wtedy nazywamy je rozwinięte. Rdzeń jest główną zgłoską, 
inne są poboczne. 

Wyrazami złożonemi mogą być zestawienia (Boże Na- 
rodzenie, obie części odmienne), zrosty (Wielkanoc, tylko 
druga część odmienna) lub złożenia (listopad, woz/woda, na 
końcu pierwszej części są przyrostki o lub /). 

Przykłady do powyższych pojęć gramatycznych: 

Wyraz prosty, nieroz winiety: wóz; rozwinięty przedrost- 
kami: wwóz, wywóz, przywóz, przewóz, powóz; rozwinięty przy- 
rostkami wóz- ek, woz- ić, woź- nica; jednem i drugiem: po- 
woź- ik, po- wy- woz- ić. 

Rdzeń może doznać pewnych dalszych wymian głosek 
i wystąpi jako: wieść, przywieść, wioz-ły, wióz-ł i t. d. W wy- 
razie „wóz" rdzeń jest i tematem (woz-u, woz-em), w wyrazie 
po-wo-zik, jest rdzeń z przedrostkiem i przyrostkiem tematem. 



85 

(powozik-ów). Słowa złożone: parowóz, woziwoda. W wyrazie 
nieposłuszeństwo jest rdzeniem słusz, są dwa przedrostki i dwa 
przyrostki. 

2. Stosunek stenografji do gramatyki: (gra- 
matyki pisma krótkiego do pisma długiego potocznego). 

a) do ortograf] i i głosowni: Gdy się nie oglądamy 
na pochodzenie wyrazów, lecz piszemy je tak, jak je wymawiamy, 
wtedy mamy pisownię (ortografję) głosowniową czyli fonetyczną. 
Takiej pisowni używa się w gramatyce lub przy nauce języków 
obcych dla dokładnego oddania dźwięków mowy. W takiej pi- 
sowni piszemy prentko (prędko), bapka (babka), japko (jabłko), 
ołuf (ołów) i t. d. Obowiązująca pisownia zwraca uwagę na po- 
chodzenie wyrazów. 

Choć spotykamy w przeważnej ilości podręczników steno- 
grafji zasadę: „pisz, jak słyszysz", to jednak w żadnym systemie 
stenograficznym polskim pisownia nie jest fonetyczna, jak wyżej 
to przedstawiono. Pisownia oficjalna nie jest wzorem i dlatego 
pismo sztuczne jak stenografja, której celem jest krótkość, może 
być konsekwentniej sze i nie musi naśladować osobliwości zwy- 
kłej pisowni. Niektóre systemy głoszą, że trzymają się ściśle 
pisowni obowiązującej, w regule jednak tak się sprawa ma, że 
system, trzymając się naogół pisowni obowiązującej, wykazuje 
swoiste odchylenia podyktowane względami stenograficznemi, 
jak graficzną krótkością t. j. dążeniem utrzymania pisma jak 
najkrótszem i innemi zasadami stenograficznemi. Owe odchyle- 
nia są bardzo często następujące: Alfabet jest jeden, dużych 
liter niema, o — u = o, rz = ż, ch = h, ł=l, rzadko są inne fone- 
tyczne zastępstwa. Spółgłoski podwójne pisze się często poje- 
dynczo. Pewne głoski zastępuje się niekiedy innemi podobnego 
brzmienia np. z, ź, ż przez s, ś, albo też tsz przez cz, j przez i, 
itp. Niektóre głoski, słabo wymawiane lub na podstawie pew- 
nych zasad, opuszcza się [pad(ł), jab(ł)ko mot(y)l]. 

Co do samych znaków na różne głoski czyli litery zacho- 
dzić mogą jeszcze następujące np. różnice. Na głoski, którym 
w zwykłem piśmie odpowiadają niekiedy dwie litery (dwuznaki) 
jak cz, dż i t. d. posiada zwykle stenografja jednolite znaki, 
podobnie mieć może nawet takie jednolite znaki na grupy gło- 
sek jak szcz, sp, str, oj, aj, i t. d. Miękkość spółgłosek oznaczają 



86 

różne systemy w różny sposób, często odmienny od zwykłego 
pisma, jak to w szczegółowej części przedstawimy; mogą tu być 
osobne znaki na miękkie głoski, których się konsekwentnie 
zawsze używa np. koń, kona, b'ały (= biały) i t. p. Nie musi 
stenograf ja przestrzegać skomplikowanych reguł naszej pisowni 
co do / i /, zależnie od tego, czy jest to wyraz obcy i mało 
rozpowszechniony, niespolszczony, czy powszechnie używany, 
spolszczony i szeregu innych postanowień. Będzie można pisać 
biust i debjut jednakowo, grub/an i ob/ad, amon/an i amo- 
nyak, i t. d. Zgłoski dia, tia i t. p. można podobnie potraktować 
jak bia, mia. 

Dalej nie musi stenografja zawsze oznaczać jakiejś głoski 
znakiem alfabetowym lub wogóle osobnym znakiem, co nazy- 
wamy w stenograf ji literalnem oznaczaniem. Może ona daną 
głoskę (samogłoskę lub spółgłoskę) wyrazić w sąsiedniej głosce 
(poprzedzającej daną głoskę lub następującej po niej) jakiemś 
graficznem znamieniem czyli symbolem, co nazywamy symbo- 
licz nem oznaczaniem głosek. Takiemi symbolami mogą być 
następujące np. znamiona: zgrubienie znaku, jego obniżenie, 
podwyższenie, skośne ustawienie, wyokrąglenie, przedłużenie 
mniejsze lub większe i t. d. 

W wymowie polskich wyrazów gra samogłoska najważniej- 
szą rolę w zgłosce, ona jest ośrodkiem każdej zgłoski, bo ona 
tylko jest zgłoskotwórczą. W piśmie zwykłem użytkowem znak 
samogłoskowy nie posiada jakichś specjalnych znamion, różnią- 
cych go od znaku spółgłoski i naodwrót; są oba rodzaje zna- 
ków równowartościowe. Czy jednak z punktu widzenia sztucz- 
nego pisma, jakiem jest stenografja, która może swoje znaki 
dowolnie tworzyć, są samogłoski czy spółgłoski ważniejsze? Cho- 
dzi o to, które z nich pominięte pozwolą nam jeszcze odtworzyć 
cały wyraz czy wyrazy w zdaniu, które więc są istotnemi skład- 
nikami wyrazu ze względu na możliwość jego odczytania. Łatwo 
się o tern na przykładzie przekonać, który podaję według Py- 
sza (1838), a więc jednego z naszych najstarszych stenografów: 
tr . dn . s . b . . w . .br . ź . ć j . k 

. . u . . o . o . . e . yo . . a . i . . a . 

. ć . żl . w . j . st z . tr . dń . ń . st . n . gr . f . 

u.ą..i.y . e . . . a . . u- . . e . e . . e . o . . a . a 



87 

Należy próbować odcyfrować całość z samych spółgłosek 
(górna linja) lub samych samogłosek (dolna linja), a zrozumiemy 
różnicę; jeżeli pewne samogłoski będą wypisane, rzecz jeszcze 
bardziej się ułatwi: trdno sbie wbrazć jk cżliwy jst ztrdnienie 
stngrfa. 

Powyższe rozważanie da nam też odpowiedź na następu- 
jące pytania: Czy racjonalniej jest spółgłoskom czy samogłoskom 
przydzielić korzystniejsze i wyraźniejsze znaki, czy lepiej sym- 
bolizować samogłoski czy spółgłoski, czy literalne wypisywanie 
samogłosek jest zawsze konieczne. 

Z nauką głosowni łączy się zasada stenograficzna, przez 
niektórych głoszona : Podobnym dźwiękom (głoskom) 
należy w stenograf j i nadawać podobne znaki. Prof- 
Korbel 1 powiada nawet: „Alfabet, podstawa stenograf ji, zbudo- 
wany jest ze znaków, których formy zbliżają się do siebie pro- 
porcjonalnie do pokrewieństwa dźwięków". Ma to „prócz podstawy 
logicznej tę praktyczną zaletę, że niedość dokładne napisanie 
znaku ułatwia odczytanie wyrazu (np. matka — madka)". 

Trudno uchwycić ową proporcjonalność zbliżania się form 
znaków odpowiednio do pokrewieństwa dźwięków, ale zastano- 
wić się najpierw należy, co nazywamy podobieństwem głosek 
(dźwięków), ich pokrewieństwem. W języku polskim możliwe są 
następujące szeregi podobieństw głosek: (p. Podział spółgłosek 
według Szobera): W kierunku poziomym widzimy najpierw 
cztery grupy głosek t. j. 1) zwarte, 2) szczelinowe, 3) zwarto- 
szczelinowe, 4) półotwarte. 

Otóż głoskom w łonie każdej z tych grup możnaby nadać 
podobne znaki. Wymienione grupy podobieństw z wyjątkiem 
półotwartych nie znalazły oddźwięku w stenografji. 

Ważniejsze są poziomo oznaczone szeregi wewnątrz po- 
wyższych grup jako głoski dźwięczne i bezdźwięczne. One też 
to są przedewszystkiem, które ma się na myśli, jeżeli się mówi 
o podobieństwie głosek (madka — maflka). 

Te szeregi par są: 

Bezdźwięczne: p,pi, -, -, f, fi, -, -, t, -, -, s, c, sz, ś, ć, cz, -, -,k, ki, 
r 'wieczne : b, bi, m, mi, w, wi, n, ń, d, ł, 1, z, dz, ż, ź, dź, dż, r, j, g, gi. 



1 Korbel: Budowa systemu stenografji. 



88 



Bezdźwięczne : eh, chi, h, hi, 
Dźwięczne : -, -, -, -, 

Jak widzimy par nie mają: m, mi, n, ń, ł, 1, r, j, eh, chi, h, hi. 

Dalsze podobieństwa idą w kierunku pionowym tablicy. Są 
to grupy : dwuwargowe, wargowo-zębowe, przednio-językowe, 
średnio- językowe, tylno-językowe. Te szeregi znalazły oddźwięk 
słaby w stenograf ji z tą modyfikacją, że łączono dwu-wargowe 
i wargowo-zębowe w jedną grupę, tak samo przednio-językowe 
i średnio- językowe, a tylno-językowe stanowiły znowu osobną 
grupę. 

Ważniejsze natomiast są znowu pionowe poddziały owych 
grup na głoski miękkie i twarde, które znowu tworzą dwa sze- 
regi następująch par: 

Twarde : p, b, m, f , w, n, t, d, ł, 1, s, z, c, dz, sz, ż, rz, cz, dż, r, -, k, g, 
Miękkie : pi, bi, mi, fi, wi, ń, -, -, -, li, -, -, -, -, ś, ź, -, ć, dź, -, j,ki,gi, 
Twarde : eh, h. 
Miękkie: chi, hi. 

Par nie mają t, d,ł, s, z, c, dz,r, j. 

Toby były grupy podobieństw, które dozwalają kombinacje. 
W systemach stenografji spotykamy jeszcze np. następujące 
grupy, już może bardziej oparte na grafice znaku: s, ś, sz — 
z, ź, ż — dz, dź, dż, (przytem może dz być podobne do d + z), c, ć, 
cz — g, h, eh. 

Co do wartości powyższej zasady, to jak to podano, ma 
ona mieć wartość, logiczną i wartość ze względu na wyrazistość 
pisma, iż nie dość dokładnie napisane słowo (madka) można 
jeszcze odczytać. Otóż co do pierwszej zalety, to istnieje ona 
tylko wtedy, jeżeli jest konsekwencja w zupełnem wyzyskaniu 
jakiejś grupy podobieństw, które muszą być oparte (o ile ma 
istnieć i druga wartość wyrazistości) na fonetycznem podobień- 
stwie a nie na graficznem liter zwykłego pisma i tej konsek- 
wencji należałoby żądać. Tymczasem zdarza się, że ktoś wpro- 
wadza podobne znaki na pary p-b, t-d, a innych par bezdźwięcz- 
nych i dźwięcznych nie uwzględnia, tak samo dzieje się przy 
miękkich i twardych, lub czyni się podobne g, h, eh, a wyklucza k 
z tego podobieństwa i t. p. 

Co do wartości podniesienia wyrazistości pisma przy uwzględ- 
nieniu zasady „podobnym głoskom podobne znaki", to rzecz się 



89 



tak. ma, że uwzględniając tę zasadę, można dojść i do dwuznacz- 
ności, jeżeli tylko zamiast przykładu madka - matka weźmiemy 
inny, np. „bada", bo przy podobieństwie b-p, d-t, moglibyśmy 
go jeszcze odczytać: pada, bata, pata, a wszystko ma jakieś zna- 
czenie. A także w przykładzie „matka", tylko wtedy wyraz 
ten dobrze odczytamy, jeżeli nie tylko t będzie podobne do d, 
ale będzie różne znacznie np. od p, r, s, ń, ł, c, ć, m, inaczej 
moglibyśmy przeczytać matka jako : mapka, marka, maska, Mańka, 
Małka, macka, Maćka, mamka. Powyższa zasada miałaby więc 
wartość wyrazistości, gdyby ta wyrazistość zależała tylko od 
jednego znaku, dźwiękiem podobnego. Dawniej przeceniano jeszcze 
bardziej powyższe głoskowo - naukowe prawo, uważając je wo- 
góle za najważniejszą zasadę kształtowania pisma stenograficz- 
nego; od powyższej zasady miałyby zależeć i inne cechy do- 
brej stenografji, które niżej przedstawimy. Naturalnie rzecz tak 
się nie ma i możemy przypisać powyższej zasadzie jedynie za- 
letę wprowadzenia pewnego porządku wśród znaków i peda- 
gogiczną zaletę ułatwienia i uprzyjemnienia nauczania nowych 
znaków. Natomiast przy układzie systemu może być ona tylko 
wtedy uwzględniona, jeżeli nie stoi w sprzeczności z innemi 
warunkami dobrego systemu. 

b) Stosunek stenografji do słowotwórstwa. 
Ponieważ przedrostki i przyrostki występują w całym szeregu 
wyrazów i mają wszędzie jednakowe znaczenie, charaktery- 
styczne dla wyrazów, stąd we wielu systemach oznaczono je 
specjalnemi krótkiemi i charakterystycznemi znakami. Stało się 
to w tym celu właśnie, aby odpowiednio do ich częstości, nie 
musieć wypisywać przedługich zgłosek, a następnie, by podnieść 
wyrazistość, czytelność pisma, gdyż znaki te charakterystyczne 
na początku i końca słowa, odróżniając się od innych, łatwo 
dadzą się ująć i ułatwiają znacznie odczytanie wyrazu; czasem 
wystarczy nawet wypisać raczej przedrostki i przyrostki lub 
część tychże, a opuścić ową główną część wyrazu t. j. rdzeń, 
bez szkody dla czytelności np. niebez . stwo (niebez- piecz -eń- 
stwo), przedsię-cie (przedsięwzięcie) i t. d. Ścisłe uwzględnienie 
słowotwórstwa prowadzić może do pewnych trudności czy kon- 
fliktów stenografa z gramatyką: Albo bowiem zaopatrzy się 
stenograf w słownik etymologiczny i kontrolować będzie, czy 



90 

np. każde początkowe „przy" jest przedrostkiem i pisać je wtedy 
będzie specjalnym znakiem, czy też należy już do rdzenia, a wtedy 
musi je normalnie wypisać, albo też nie będzie się stenograf tak 
całkiem ściśle trzymał etymologji i każde początkowe „przy" 
(chodzi tu o nieliczne przypadki) będzie wypisywał skróconym 
znakiem na przedrostki (przykro, przyjaciel). 

Słowotwórstwo poprowadziło w niektórych systemach do 
zasady „zachowania rdzenia", to znaczy graficzny 
obraz prostego rdzenia musi być zachowany, czyto w wyrazach 
rozwiniętych (przy dodaniu przedrostków i przyrostków) czyto 
w wyrazach złożonych. 

Czy rdzeń jest zawsze ważniejszy w myślowym toku zda- 
nia, czy też przedrostki i przyrostki, następnie czy końcówki 
i wszystkie przyrostki są zawsze konieczne do odczytania, na 
to podają przykłady skracania wyrazów różne podręczniki : 

Odpro — sw przyjaciel! 
Wypro — 
Przypro — „ 
— wadź „ 
Najpięk — suknia. Najpięk — suknie. 

3) Stosunek stenograf j i do pisma zwykłego 
i do nauki pisma zwykłego 1 . Określenie pojęć 
i związki. 

a) Cechy, jakie ma mieć pismo zwykłe, musi posiadać 
w wyższym stopniu pismo stenograficzne. Pismo zwykłe ma być 
piękne t. j. wyraźne i kształtne. „Ażeby pismo odpowiadało po- 
wyższym zaletom, musi je cechować prostota, czytelność, równość, 
potoczystość i czystość". 

„Prostotą odznacza się pismo, jeżeli niema w niem zby- 
tecznych ciągów, ozdób i dodatków, a tylko są zachowane 
istotne postacie liter". Podczas gdy pismo zwykłe staje się nie- 
wyraźne, gdy jest przeładowane niepotrzebnemi ciągami, wy- 
krętasami, to najmniejszy niepotrzebny ciąg zniekształca pismo 
stenograficzne, które z natury swej jest proste. 



1 Jako podstawa służy podręcznik: Stefan Tatuch: Nauka pisma 
użytkowego i ozdobnego, Lwów 1927, nakł. Kuratorjum Okr. Szk. Lw. 
Cytaty w cudzysłowie są wyjęte z tego podręcznika. 



91 

„Czytelne (wyraźne) jest pismo wtedy, gdy oko z ła- 
twością odróżnia poszczególne litery. Każda litera winna za- 
chować właściwy sobie kształt i ciągi, któreby na pierwszy 
rzut oka odróżniały ją od innych znaków". „Pismo winno za- 
trzymywać oko i zadowalać uczucie estetyczne czytającego". 

Wyrazistość jest ważną cechą pisma, gdyż każde pismo 
ma być odczytane. Litery zwykłego pisma z natury mają takie 
kształty, iż łatwo można je od siebie odróżnić. A mimo to może 
i pismo zwykłe być nieczytelne, niewyraźne. Są ludzie, którzy 
normalnie i powolne pismo mają nieczytelne, zwykłe pismo może 
stać się nieczytelne w szybkiem pisaniu. Dla stenograf ji wyra- 
zistość jest postulatem zasadniczym. Od pisma sztucznego, ste- 
nografji, musimy żądać, by znaki tu ustanowione, które z na- 
tury rzeczy będą o wiele prostsze niż znaki pisma zwykłego, 
różniły się jeszcze między sobą wybitnie i to tak, by nawet 
zniekształcenie szybkiego pisma, które tu jest częste, dawało 
możność odczytania. Wyraz powinien posiadać czytelność bez- 
względną, t. j. samostojący powinien być wyraźny, i względną 
t. j. w związku zdania nie powinien dawać powodu do dwu- 
znaczności. Czytelność nie jest więc tylko graficznie, różnicą 
znaków uwarunkowaną, ale i językowo, związkiem wyrazu w zda- 
niu. Praktyka stenograficzna przy odczytywaniu wyrazów wy- 
każe braki czytelności. Najczęstsze słowa muszą być najczytel- 
niejsze. Pokrewieństwo dźwiękowe wyrazów i gramatyczne oraz 
logiczne pojęć nie powinno się pokrywać z podobieństwem gra- 
ficznem znaków i wyrazów, o ile pismo ma być wyraźne. 

„Równość" pisma polega na jednakowem pochyleniu 
i jednakowej wielkości znaków". Podczas gdy równość pisma 
zwykłego jest zaletą pięknego pisma, to równość pisma steno- 
graficznego jest postulatem poprawnego pisma, gdyż każda 
zmiana pochylenia czy wielkości znaków może spowodować 
zmianę znaczenia znaku czy wyrazu. 

„Potoczystość (biegłość) pisma wyrabia się przez ciągłe 
ćwiczenie i wprawę. Cechują ją ciągi wykonane lekko, bez przy- 
musu i natężenia. Ćwiczenia wykonuje się wolno, starannie, lekko, 
bez pośpiechu, zachowując właściwy kształt liter". Powyższe 
słowa odnoszą się i do pisma stenograficznego. Ale prócz poto- 
czystości (biegłości) pisma, którą przypisujemy jako cechę pi- 



92 

szącemu (ktoś ma biegłość pisma), mówimy w stenografji o po- 
toczystości (biegłości), którą ma pismo jakiegoś systemu, która 
jest cechą pisma, a nie piszącego. I nazywamy biegłością znaku 
czas, jaki jest potrzebny do wykonania znaku. Wprawdzie i w pi- 
śmie zwykłem z pisma bardziej ozdobnego, wymagającego więcej 
czasu na nakreślenie, powstało u Rzymian przez pośpiech do ce- 
lów codziennego użytku pismo o formach uproszczonych, a więc 
pismo bieglejsze, zwane też stąd kursywą (cursus = bieg) i z tego 
pisma powstało nasze pismo użytkowe, ale naogół biegłość pisma 
jest to zagadnienie czysto stenograficzne, gdyż pismu zwykłemu 
nie zależy na tern, czy znaki jego dadzą się bardzo szybko na- 
pisać i dlatego tę kwestję omówi się przy zagadnieniach teorji 
samej stenografji. 

Pismo stenograficzne powinno, jak pismo zwykłe, o ile 
możności spełniać warunki estetyki, być piękne i czyste, zatrzy- 
mywać oko i zadowalać uczucie estetyczne. Ponadto czystość 
czyni pismo przejrzyste, jasne. Przybory do pisania, układ ciała 
trzymanie pióra czy ołówka, położenie zeszytu pod kątem 30° 
do krawędzi ławki i nachylenie pisma (60°) jest takie same 
w stenografji jak w piśmie zwykłem pochyłem. Pochyłe pismo 
jest w stenografji normalne, choć nie jest wykluczone pismo 
prostopadłe, a nawet nachylone w lewą stronę. 

b) Linjatura i stosunek pisma zwykłego i ste- 
nograficznego do Mnij. 

Umiejąc biegle pisać, piszemy bez linij. Ale już w zwykłem 
piśmie „linjatura jest w początkowem piśmie nieodzownie po- 
trzebna. Normuje ona proporcjonalność znaków i ich części, 
wymiary długości, wysokości i szerokości znaków, oddalenie 
liter, słów i wierszy między sobą". Ponieważ te rzeczy, które 
normuje linjatura, są dla stenografji bardziej istotne niż dla 
pisma zwykłego, bo od nich zależy poprawność pisma w stopniu 
o wiele wyższym niż w piśmie zwykłem, musimy się zająć do- 
kładniej stosunkiem pisma do linji. Najpierw należy ustalić 
pewne terminy na podstawie podręcznika nauki pisma. Litery 
pisma zwykłego dadzą się zamknąć w czterech linjach pozio- 
mych, które, od góry począwszy, nazywamy: górna skrajna, 
górna i dolna środkowa, dolna skrajna. Dolną środkową, na której 
piszemy, można nazwać podstawową. Są więc dwie linje środkowe 



93 

i dwie skrajne *. Linje skrajne ograniczają przestrzeń, na któ- 
rej w zwykłem piśmie piszemy, czyli obejmują przestrzeń pisma. 
Poza tę przestrzeń pisma, czyli poza linje skrajne pismo zwykłe 
nie wykracza, natomiast pismo stenograficzne może wyjść za nie, 
nie trzyma się więc tak ściśle przestrzeni pisma, jak pismo 
zwykłe. 

Między czterema linjami są trzy miejsca wolne, czyli pola 
i nazywamy je od góry: pole górne, środkowe, dolne 

„Odpowiednio do pól odróżniamy co do wielkości: znaki, 
zajmujące jedno pole, a to środkowe, znaki krótkie, dwa pola: 
środkowe i górne — znaki wysokie, środkowe i dolne — znaki 
głębokie i wreszcie zajmujące trzy pola: znaki długie". 

Znak, który zajmuje pole środkowe i część górnego t. j. nie 
dosięga górnej linji skrajnej, nazywa się półwysoki (t), analo- 
gicznie możnaby nazwać znak nieco mniejszy niż głęboki, pół- 
głęboki a znak mniejszy niż krótki, półkrótki. 

W systemie Gabelsbergera-Polińskiego ustalono na te znaki 
następujące nazwy od najmniejszych począwszy: znak mały, 
średni, przedłużony pionowy, długi górny, długi dolny, prze- 
długi; znaki małe mogą być normalnej szerokości lub przedłu- 
żone w kierunku poziomym. 

Oddalenie linij poziomych od siebie jest w stenografji jed- 
nakowe lub różne, a mianowicie pola górne i dolne mogą być 
szersze niż środkowe; w piśmie zwykłem pole środkowe jest 
węższe od pól skrajnych, które są jednakowej szerokości. Przyj- 
mując wysokość pola środkowego za jednostkę czyli jeden sto- 
pień, otrzyma się przy czterech lin j ach w jednakowej odległości 
od siebie, przestrzeń pisma trzystopniową, jeżeli zaś pole górne 
i dolne będzie szersze, a wtedy w stenografji jest ono lV2-stop- 
niowe, przestrzeń pisma wynosić będzie cztery stopnie. Wpływ 
wysokości pól na pismo jest takie, że przy stosunku pól środ- 
kowego do skrajnych 1 : l 1 ^ czyli 2 : 3 otrzymuje się pismo miłe 
dla oka i wyraźniejsze, przy stosunku 1 : 1 pismo jest bardziej 
krępe i nie jest powabne. Stosunek pierwszy budzi większe este- 

1 W rozmaitych podręcznikach stenografji nazywano różnie układ 
linij; jeżeli jest ich więcej, można je kolejno od góry począwszy znaczyć 
numerami 1, 2, 3, 4, 5 i t. d. Terminy: linje skrajne i środkowe mogą 
zawsze zostać. 



94 



tyczne zadowolenie i jest naturalniejszy, drugi może nieco prak- 
tyczniejszy tam, gdzie w systemach stenograficznych trzeba pod- 
wyższać lub obniżać, względnie przedłużać pewne znaki o l U sto- 
pnia i wielokrotne, wtedy podział wysokości pól jest łatwiejszy 
nieco, niż przy nierównej wysokości pól. 

Odpowiednio do wysokości pól są i znaki wysokie, głębo- 
kie i długie różnej długości przy różnej linjaturze; w prze- 
strzeni 3-stopniowej są znaki wysokie i głębokie 2-stopniowe, 
długie znaki 3-stopniowe, przy 4-stopniowej przestrzeni są one 
2*/2- i 4-stopniowe. Bywają w stenografji znaki o zmiennej 
wielkości. 

W piśmie zwykłem pola skrajne są szersze niż środkowe, 
a stosunek tych szerokości zależy od wielkości pisma wogóle, 
zmienia się więc zależnie od tego, czy pismo jest drobne, czy 
większe. W systemach stenograficznych 4-stopniowych zmienia 
się mimowoli także proporcja znaków, zależnie od tego, czy ktoś 
ma pismo drobniejsze czy większe. W piśmie zwykłem uwzglę- 
dnia się w proporcji pisma odpowiednio do wysokości i szero- 
kość pisma oraz grubość liter, co w stenografji często jest nie- 
możliwe, gdyż zmiana szerokości lub grubości może spowodo- 
wać zmianę znaczenia. 

Zbadać należy teraz możliwe przypadki zależności wy- 
razów całych i znaków, składających wyrazy od linij względnie 
od układu linij, jako układu odniesienia do nich wyrazów i znaków. 

Mogą wyrazy całe być niezależne od układu linij, t. zn. 
w jakiemkolwiek położeniu wyraz napisze się wobec dowolnego 
układu linij, względnie układu 1 linji pisma czyli podstawowej, 
zawsze da się odczytać. Takie systemy nazywamy b e z 1 i n j o w e. 
Pismo zwykłe jest niem, wyraz wyżej lub niżej wobec linji pod- 
stawowej umieszczony, poziomo lub skośnie, zawsze da się od- 
czytać. Linja nie gra tu żadnej roli. Nie znaczy to, żeby wyrazy 
musiały być pisane w rożnem położeniu wobec linji, mogą się 
trzymać linji, ale nie są od niej zależne; możemy nazwać takie 
pismo niezależne od linji, ale trzymające się linji, pismem bez- 
linjowem linijnem. 

Mogą być jednak systemy stenograficzne, gdzie nie jest 
obojętne, gdzie, w jakiem położeniu jakiś znak na wyraz się 
znajduje wobec układu linij nakreślonych, czy pomyślanych, czy 



95 

znak umieścimy wyżej lub niżej nakreślonej lub pomyślanej linji 
podstawowej. Takie systemy nazwiemy lin j owe. Tu musimy 
wiedzieć, gdzie jest linja podstawowa, względnie gdzie się jej 
trzeba domyśleć. Te same znaki wyrazowe w rożnem położeniu 
wobec domyślnej linji mają różne znaczenie. Linjowe systemy 
dzielimy dalej naj-ednolinijne i wielolinijne (dwii, 
trsy, cztero i t. d.), zależnie znowu od tego czy każdy wyraz 
przynajmniej jakąś częścią dotyka jednej linji tj. podstawowej, 
na której regularnie pisze się, czy też jest kilka równoważnych 
linij pisania, a znak jakiś ma różne znaczenie, zależnie jod tego 
na której pomyślanej czy nakreślonej linji się znajduje, nie do- 
tykając często t. zw. linji podstawowej. Systemy wielolinijne 
zwane też są pozycyjne, gdyż zależnie od pozycji czyli położe- 
nia znaku na odpowiednich linjach zależy jego znaczenie. 

Zbadać należy jeszcze zależność położenia znaków, skła- 
dających wyraz, wobec linji pisma. 

W piśmie zwykłem możemy poszczególne znaki wyrazu 
stawiać w różnych wysokościach, pierwszy na linji, drugi wy- 
dłużając łącznik wyżej, trzeci obniżyć i t. d., choć naturalnie 
nikt tak nie pisze. Tu położenie poszczególnych znaków wew- 
nątrz wyrazu jest niezależne od linji pisma, choć normalnie 
wszystkie znaki trzymają się jednej linji pisma. Żaden system 
stenograficzny nie wykazuje takiej niezależności znaków wcho- 
dzących w skład wyrazu. Mogą tu zachodzić następujące przy- 
padki położenia poszczególnych znaków wyrazu: Wszystkie znaki 
stoją na jednej linji, nazwiemy to wiernolinijnością, pismo 
wiernolinijne. Może się zdarzyć, że pewne znaki wewnątrz wy- 
razu są wobec poprzedniego podwyższone lub obniżone, ale na- 
stępne dalsze znaki nie stosują się do położenia znaku o zmie- 
nionem położeniu, lecz już znowu stoją na linji podstawowej. 
W takim wypadku linja pisma wewnątrz wyrazu nie przesuwa 
się, nie zmienia się, lecz zostaje stała i takie pismo nazwiemy 
stałolinijne. Może się wreszcie zdarzyć, że po podwyższeniu 
lub obniżeniu znaku lub wogóle po jakimś znaku następny, dal- 
szy znak stosuje się do położenia poprzedniego znaku i w sto- 
sunku do niego a nie do linji stoi na równej wysokości, wyżej 
od niego lub niżej. Tutaj często zależnie od przesunięcia czy 
wielkości jakiegoś znaku przesuwa się linja pisma wewnątrz 



96 

wyrazu o tę różnicę położenia znaku i pismo takie nazwiemy 
zmiennolini j ne. Ta zmiennolinijność jest powodem, że wy- 
razy stenograficzne wykraczają poza przestrzeń pisma w górę 
lub w dół, czasem więcej niż o 1 stopień. 

Toby była owa zależność całych wyrazów i ich części 
składowych od linji poziomej albo jakby się matematyk wy- 
raził od osi xx. 

Terminy, któreśmy ustalili, były: 

Pismo jest zależne od położenia wyrazów wobec linji — 
pismo linjowe, niezależne — bezlinjowe; wyrazy trzymają się 
jednej linji — pismo jednolinijne, wielu linij — wielolinijne. 

Wszystkie litery (znaki) wyrazu na jednej linji — pismo 
wiernolinijne, znaki mogą się przesuwać wobec linji pisma, która 
jest stała — pismo stałolinijne, wreszcie linja pisma przesuwa 
się odpowiednio do położenia jakiegoś znaku wewnątrz wy- 
razu — pismo zmiennolinijne. 

Wobec osi yy, prostopadłej do xx pismo nie wykazuje ta- 
kiej różnorodności. Całe wyrazy możemy od siebie oddalać lub 
zbliżać, nie wywiera to wpływu na ich znaczenie, jedynie 
w piśmie skracanem może to odgrywać pewną rolę, gdzie 
większa przerwa między wyrazami oznacza, iż tam jakiś wyraz 
wypuszczono. Natomiast nie wolno często poszczególnych zna- 
ków wewnątrz wyrazu dowolnie oddalać lub zbliżać do siebie, 
niema tu dowolności pisma zwykłego szerokiego lub ścieśnio- 
nego, także wymiarów poszczególnych znaków nie wolno 
bezkarnie zmieniać, chociaż czasem bywają łączniki i znaki 
stenograficzne o zmiennej wielkości. Pismo zwykłe natomiast, 
odmiennie od stenografji, nie zna szerokiego połączenia zna- 
ków, szerokich skośnych łączników i linij poziomych. 

c) Materjał znakowy pisma zwyłego i steno- 
graficznego. 

Litery składają się z linij, które nazywa się kreskami, 
„Wszystkie abecadła wogóle, a każdy znak w szczególności, 
dadzą się wyprowadzić z dwu kresek fundamentalnych: prostej 
i krzywej (owalu)". Pod owalem należy rozumieć koło i elipsę. 

„Od powyższych kresek fundamentalnych pochodzą wszyst- 
kie inne, tak zwane kreski mieszane. Cienkie kreski w górę 
prowadzone i poziome, nazywamy rzutami, pełne czyli grube 



97 

laskami, kreski krzywe czyli owale, obłączkami i półobłączkami. 
Zapomocą odpowiedniego zestawienia obłączka z laską otrzy- 
mujemy laski u dołu zaginane i laski zaginane u góry. Zesta- 
wiając znów dwa owale (obłączki), otrzymujemy kreskę podwój- 
nie zgiętą czyli wężyk i falową o rozmaitej wielkości, położeniu 
i natężeniu. Falowa może być z góry na dół pisana ze stopnio- 
wem nabrzmiewaniem ku środkowi, a wątleniem ku dołowi, lub 
też kreślona z dołu do góry cienko (rzutowo). Wydłużając owale, 
otrzymujemy kluczki górne i dolne, z naciskiem w lewo i prawo". 

Znamię, jakiem się kończy litera pisma zwykłego b i w, 
nazywa się węzełkiem, o ile jest puste, oczkiem. Zwinięcia i za- 
kręty nazywają się zwojami lub ślimacznicami. Zaokrąglenie 
u dołu nazywa się stopką, u góry główką. (Wogóle możnaby 
tak nazwać dolny i górny koniec litery). Kreski pełne, laski, 
tworzą szkielet pisma. Kreski mogą być z naciskiem wykonane 
lub bez. 

4) Hasła teorjistenografji. 

Teorja stenografji dąży do ustalenia najlepszego systemu, 
szuka wymogów dla dobrego systemu. Lecz cała trudność na tern 
polega, że nie można znaleźć jednej miary, którąby mierzyć 
dobroć systemu stenograficznego. Bo postulaty mogą być na- 
tury naukowej, logicznej, graficznej, pedagogicznej, praktycz- 
nej, postulaty te zazębiają się o siebie i kolidują często ze sobą. 
Wyraźne zło łatwo odrzucić, wśród dobrych pomysłów trudno 
powiedzieć, który lepszy, bo to zależy od dowolnie obranego 
punktu widzenia jednej miary. Słyszy się hasła krótkości, wy- 
razistości, biegłości, linijności, dokładności, ścisłości, niezawo- 
dności, prawidłowości, prostoty, łatwej nauczalności, dzielności 
i inne. Ktoś przywiązuje większe znaczenie do krótkości kosz- 
tem prawidłości pisma, inny dba o prawidłowość kosztem krót- 
kości i biegłości pisma, inny dla linijności musi poświęcić kon- 
sekwencję reguł, łatwiejszy system może wykazać mniejszą dziel- 
ność, przeciwnie system mający wprawdzie nieco więcej mate- 
rjału naukowego, ale tyle, że go przeciętny uczeń ogarnie, wy- 
każe przeciętnie lepszą przydatność i t. d. Ani ilość zwolenni- 
ków, ani poszczególne wyczyny nie mogą być absolutną miarą 
dobroci systemu. Jak zmienne mogą być zapatrywania, tego 
najlepszym dowodem jest to, że prawie wszyscy autorzy, uznaw- 

7 



98 

szy swój system za najlepszy, w którymby nie pozwolili literki 
zmienić, burzą go potem, uznając poprawiony późniejszy system 
za najlepszy po to, by ten ustąpił potem jeszcze lepszemu. Cho- 
ciaż więc nie potrafimy ustawie systemów w absolutny szereg, 
mogą być i równoważne, to jednak możemy zaznaczyć, co jest 
dobrego a. co złego lub całkiem nieudatnego w jakimś systemie. 

Niektóre z powyższych haseł rozpatrzymy w części ogól- 
nej, inne będzie można omówić w części szczegółowej przy roz- 
patrywaniu rozmaitych systemów. 

a) Dobór znaków stenograficznych, zasada 
krótkości, wyrazistości, biegłości. 

Znaki stenograficzne mają być krótkie, wyraźne i biegłe, 
ktoś może ten szereg ustawić: wyraźne, krótkie i biegłe. 

Aby znak był krótki, musi być możliwie prosty, wymaga- 
jący jak najmniej ruchów ręki, jak najmniej zmian kierunku 
ruchu ręki. Prostych znaków jest stosunkowo niewiele, stąd 
sama różnica postaci znaków nie wystarcza do oddania wszyst- 
kich znaków. Ma więc stenografja inne środki różnicowania zna- 
ków, jak użycie tej samej postaci znaku w różnej wielkości, w róż- 
nym kierunku, z różnym naciskiem, w rożnem położeniu wobec 
linji i różnie go łącząc. 

Naturalnie różnice te mogą mieć różny stopień wyrazi- 
stości. Im znak jest mniejszy, tern pewne różnice wystąpią sła- 
biej, np. małe i większe kluczki przy znakach krótkich. Im wię- 
cej stopni tego samego znaku, tern różnice są słabsze, np. uży- 
cie jakiegoś znaku w 3 wielkościach jest mniej wyraźne niż 
w 2, jeszcze mniej w 4 i więcej wielkościach. Wyrazistość zna- 
ków się potęguje, im większa jest ilość różnic między niemi. 

Znaki powinny być biegłe, to znaczy powinny się dać na- 
kreślić w jak najkrótszym czasie. Ale nie tylko znaki, lecz całe 
pismo powinno być biegłe, więc sam znak krótki nie jest jesz- 
cze najbieglejszy, gra tu jeszcze rolę to, czy się biegle, więc 
jak najszybciej łączy z sąsiedniemi znakami, mają tu znaczenie 
pauzy między końcem jednego znaku a początkiem następnego 
i wolne ciągi w powietrzu między końcem jednego wyrazu czy 
części jego a nowem osadzeniem pióra czy ołówka do nakreśle- 
nia początku dalszej części czy dalszego wyrazu. 

Chociaż przy mierzeniu czasu wchodzą w grę indywidualne, 



99 

subjektywne czynniki, jak predysponowanie i ułożenie ręki do- 
godne dla pewnych jakichś znaków, wpływ ćwiczenia i przy- 
zwyczajenia, który powoduje, iż znaki, które nam się począt- 
kowo wydawały niebiegłe, zupełnie biegle potem piszemy, to 
przecież dadzą się ustalić pewne ogólne dane co do biegłości 
znaków. Odpowiednie badania przeprowadzili Kaeding, Schrey, 
Brauns, Kunowski, w ostatnich czasach użył Saudek kinemato- 
grafu do badania szybkości pisma zwykłego, a jego rezultaty 
dadzą się odnieść i do stenografji. Pokazało się, że prędkość 
nakreślenia znaku nie jest proporcjonalna do długości znaku, 
wyrażonej np. w mm, lecz że znaki większe piszemy w tempie 
szybszem niż mniejsze, a więc czas potrzebny do nakreślenia 
np. dwustopniowej kreski całkiem nieznacznie się różni od czasu, 
potrzebnego do nakreślenia 1-stopniowej. Natomiast mają tu 
znaczenie następujące czynniki: Każde nowe osadzenie pióra na 
papierze, t. zn. każdy nowy impuls do pisania, powoduje naj- 
pierw pauzę pewną, nim wogóle ruch ręki się zacznie. Trwanie 
tej pauzy może np. wynosić 5 jednostek czasowych, gdzie je- 
dnostką jest 725 część sekundy. Każdy kąt, każda zmiana kie- 
runku, powoduje stratę kilku jednostek czasowych; np. przy 
przejściu z wstępnej kreski rzutowej litery a w kreskę owalu 
w dół wynosiła pauza 6 jednostek. 

Nakreślenie kropki trwa dłużej niż przecinka. Im szybszy jest 
ruch w jakimś kierunku np. przy kresce dłuższej, tern zawrócenie 
trwa dłużej, więc choć dłuższa kreska nie wymaga o wiele więcej 
czasu niż krótsza, to jednak powrót lub zwrot od niej trwa 
dłużej (bezwładność). Nacisk powoduje zwolnienie tempa pisania. 

Biegłe są wygięcia zgodnie skierowane, przejście z wygię- 
cia w prostą jest mniej biegłe, zmiany wygięć i kierunków 
wprost przeciwne są najmniej biegłe. Tak kształt i kierunek 
znaków ma swoje znaczenie w biegłości znaku. Ma on też zna- 
czenie dla pauz, ciągów wolnych w powietrzu między znakami, 
pauzy też się stosują do prawideł biegłości. 

Chociaż więc np. systemy geometryczne mają znaki bardzo 
krótkie, biegłe, to łączenie ich ciągle połączone ze zmianą kierunku, 
często pod kątem rozwartym, powoduje znaczne straty czasu, 
tak znaczne, że mogą tym systemom co do prędkości dorównać 
systemy kursywne (graficzne), których znaki, jako części kur- 



100 



s ywy, są wprawdzie mniej krótkie, ale za to w łączeniu tern 
bieglejsze. 

Co do łączenia znaków to graficznie najkrótszym 
sposobem _łączenia jest bezpośrednie połączenie, to znaczy znak 
następuje po znaku bez pośrednictwa jakichkolwiek kresek czy 
znaków pomocniczych. Ta graficzna krótkość nie zawsze jest 
stenograficznie najkrótsza, czyli najbieglejsza, gdyż często po- 
wstają przy takiem łączeniu kąty niebiegłe. Ażeby ich uniknąć, 
są specjalne sposoby łączenia bezpośredniego znaków, jak np. je- 
den znak wkłada się lub wkręca różnie w drugi i ustawia na 
drugim, pisze w różnych kierunkach zależnie od połączenia, albo 
też zlewa, t. zn., że jakiś znak cały, lub charakterystyczna część 
jego, przechodzi zwolna bez zmiany kierunku lub zapomocą 
okrągławych biegłych przejść w drugi znak lub część tegoż; 
w całości zlanych znaków można mniej lub więcej wyraźnie 
rozpoznać części składowe. Owe szczególne sposoby łączenia 
wymagają zwiększenia się reguł łączenia i przez to powiększają 
materjał do nauki. Czy jednak należy je zupełnie potępić np. 
zlewanie się znaków, jak to czyni ostatnio wielu teoretyków 
stenografji, czy powiększają one o tyle balast pamięciowy, by 
aż przeciążenie nastąpiło przy małej korzyści stenograficznej, 
jest kwestją otwartą. 

W przeciwieństwie do bezpośredniego łączenia mówimy 
opośredniem łączeniu znaków tam, gdzie jest jakiś po- 
średnik między poszczególnemi znakami, pośrednik niemy, mar- 
twy, t. zn. sam niemający żadnego znaczenia. Takim łącznikiem 
martwym mogą być różne kreski, najczęściej jest nim prosta, 
różnie skierowana, haczyk t. j. półkrótkie zwykłe i bez kreski 
wstępnej i kropki, węzełek, oczko. 

Wreszcie może być przerwane łączenie znaków 
t. j. odrywa się znak następny od poprzedniego i stawia się go 
blisko obok, dotyka nim znaku poprzedniego lub krzyżuje. Jest 
to połączenie mniej biegłe. 

Jeżeli teraz chodzi o przydzielenie znaków stenograficz- 
nych, o różnej przecież biegłości, poszczególnym głoskom, to 
rozważyć musimy znaczenie danej głoski w całości mowy t. zn. 
jak często występuje ona w różnych dziedzinach języka, jakie 
jest jej stanowisko w zgłosce, czy jest częściej nagłosem, śród- 



101 

głosem czy wygłosem, jak się zachowuje w połączeniach, w gru- 
pach głoskowych, czy częściej się powtarza jako pierwsza głoska 
grupy i łączyć się musi z następną, czy jako druga i łączy się 
z poprzednią i t. p. Tu przyjdą nam z pomocą badania nad 
częstotliwością, których dla polskiego języka dokonał dy- 
rektor Szkoły Zawodowej w Jarosławiu Józef Kapuściński. 

Głoskom najczęstszym nadamy znaki najbie- 
g 1 e j s z e i równocześnie naj wyraźniejsze, biegłe w po- 
łączenie z poprzedzającym znakiem lub następnym, zależnie 
znowu od częstości tych połączeń. Głoskom bardzo rzadkim bę- 
dziemy mogli nadać znaki mniej wygodne, bo też rzadziej będą 
występowały. 

Szereg częstości głosek przedstawia się w języku polskim 
według Kapuścińskiego następująco: 

W tekście samogłoski brzmiące zajmują 421. 7%o tekstu, 
a reszta t. j. 577.8°/oo przypada na spółgłoski. Samogłoski sta- 
nowią więc prawie 50% tekstu, spółgłoski zajmują nieco ponad 
50%. Szereg samogłosek wedle częstotliwości przedstawia się 
następująco: a — 97'3% , e — 93'8%o, o — 85'3%o, y — 417% 
i — 40 , 6%o, u — 24-8%o, ę — 13'5% , ą — 13-4700, 6 — ll'3°/oo 
Szereg zaś spółgłosek jest następujący : n — 67'3%o, w — 53*8, 
k — 42*4, r — 387, p — 35'5, s — 35 m — 30*5 d — 30*4, z — 26*2, 
c — 24, j — 23'4, t — 20, ł — 17, g — 16*5, 1 — 15'4, b — 14*6, 
cz — 12'4, rz — 12, eh — 1"1"5, sz — 10*5, ż — 10, ć — 8*3, ś — 8, 
dz — 7, f — 3*3, h — 17, szcz — 1*1, ź — 1, dź — 0*2. 

Na 100 różnych zgłosek w tekście przypada zgłosek z sa- 
mogłoskami: a twarde 20, ia-ja 2*5, razem 22*5%; ą twarde 2, 
ią-ją 1*5, razem 3'5%; e twarde 14*5, ie-je 8*5, razem 23%; 
ę twarde 11, ię-ję 1*9, razem 3%; o twarde 20, io-jo 07, ra- 
zem 207%; ó twarde 2*3, ió-jó 0*1, razem 2'4%; u twarde 6, 
iu-ju 0'2, razem 6*2%, y 9*8, i 8*9%. Razem zgłosek twardych 
okrągło 68%, miękkich z jotą 32%, w tern zgłosek jotowych 
okrągło 3%. 

Grupy spółgłoskowe: (w promillach) st 63, prz, r.., w.., z.. 27, 
sk 23, pr 18, dn, ść, sp 15, kt, kr 14-12, In, tr, czn, wz, wn 11-9, 
nk, nt, zn, bl, gr, tn, tw, zw 9-7, lk, nn, stw, trz, mn, rt, str, 
wsz 7-5, dt, dł, dr, gł, ks, nd, pł, sw, śl, zm 5-4, ck, gd, gl, jn, 
kł, lsk, ńsk, rm, rn, rs, spr, św, tk, wł, wsk, wz, zd, zg, żn 4-3, 



102 

bl, bn, dk, dp, dw, gn, nj, jm, jsz, ki, kw, Iw, ńst, pn, rc, rdz, 
sn, stk, szk, szt, śm, sn, śr, we, wcz, zb, zł, zp, ższ, źn 3-2, che, 
chw, en, czk, db, dcz, dm, dz, jsk, jś, jw, kc, kn, ksl, ksz, kż, Ib, 
łk, łn, łp, mp, ng, ns, ńc, pi, rcz, rd, rg, rk, rstw, rsz, sc, sm, 
sprz, strz, wk, wp, wsp, wst, wzgl, zgl, zk, zl, zr, żd 2-1, bl, 
brz, et, ctw, czt, chł, chr, dd, ds, dst, dt, dzk, fr, gdz, gm, grz, 
gw, jd, jp, kej, Id, lcz, Im, lsz, lsc, lt, łdz, ncj, nf, nst, ntr, pc, 
ps, psz, pt, rb, rl, rp, rsk, rw, rskł, stn, szc, szl, szł, tł, trw, 
wdz, wpr, wrz, wt, zwr, żk l- 1 ^. Razem grup 190. 

Na 50.000 słów t. j. 200 stron druku bitego podręcznika 
szkolnego było 30.385 grup spółgłoskowych wszystkich t. j. po- 
wtarzających się, a 763 rodzajowych. Z tej liczby 763 było grup 
bardzo częstych i częstych o częstotliwości na 1000 wyrazów 
począwszy od 63°/oo — 1 /a°/oo włącznie 191, zaś na rzadsze 
niż X A %o wypada reszta t. j. 572 grup spółgłoskowych. A dalej 
owa mniejsza liczba 191 grup przedstawia wartość 70°/o tekstu, 
a większość 572 grup przedstawia natomiast wartość tylko 30°/ 
tekstu. Wniosek jasny: Poważnie należy traktować owe 191 grup. 

Statystykę przeprowadzono na 20.000 słów. Wszystkich 
zgłosek było: na pierwszych 10.000 słów 20.838 zgłosek, na dal- 
szych 10.000 słów 20.220 zgłosek, razem 41.058 zgłosek. Na 
jedno słowo wypada średnio 2*1 zgłosek. Na jedną zgłoskę wy- 
pada średnio 2'5 litery, na jeden wyraz do sześciu liter. 

Częstotliwość głosek stanowi więc główną zasadę rozdziału 
znaków na poszczególne głoski i grupy. O ile nie będzie kolizji 
z powyższą główną zasadą, można uwzględnić też zasadę: po- 
dobnym głoskom podobne znaki. 

b) Inne zasady: 

Z innych haseł zasada dokładności wymaga, by 
pismo stenograficzne mogło odtworzyć wszelkie najdrobniejsze 
odcienie mowy czy pisma zwykłego, zasada niezawodności 
wymaga, by w piśmie nie powstawały znaki na wyrazy, któ- 
reby prowadziły do błędnego odczytania, do dwuznaczności, 
zasada prawidłowości żąda, by pisownia każdego wyrazu 
wynikała ze ściśle określonych prawideł, a nie było dowolności 
w kreśleniu wyrazów, przytem jednolite grupy pisowni powinny 
wynikać z tego samego prawidła, a nic z kilku, czasem ze sobą 
sprzecznych. 



103 

Tak np. na podstawie tej zasady wiele systemów, ozna- 
czających samogłoski symbolicznie, oznacza je od czasów Faul- 
manna w znaku po samogłosce następującym, gdyż takie ozna- 
czenie da się konsekwentnie, jednolicie przeprowadzić, natomiast 
ze stanowiska językowego jest nienaturalne, a więc np. takie 
rozdzieranie głosek: 1-it-ogr-af-ow-an-y. Jako pewne plus przy- 
tacza się też tę okoliczność, że ma się chwilkę czasu do namy- 
słu jak oznaczyć samogłoskę, gdyż dopiero w następnym znaku 
jest ona oznaczona. 

Naturalne natomiast będzie oznaczenie symboliczne samo- 
głosek w znaku poprzedzającym, ale wtedy należy sobie zdać 
sprawę, że nie da się ono jednolicie, prawidłowo przeprowadzić, 
a przynajmniej nikt tego dotychczas nie dokonał. Przyjmując 
naturalniejsze oznaczenie samogłoski w głosce poprzedniej, 
uchybia się zasadzie prawidłowości. 

Zasada linijności wymaga, by pismo możliwie utrzy- 
mać na jednej linji, gdyż ciągłe odbieganie czy przesuwanie 
linji zmniejsza biegłość pisma, czasem szpeci pismo, prowadzi 
do zbyt wysokich czy niskich obrazów na wyrazy, jest trudne 
do nauczenia. Inni jednak twierdzą, że podwyższenie przyczynia 
się do wyrazistości i łatwiejszego odczytania pisma. 

Zasada dzielności czyli sprawności wymaga 
od systemu wysokich wyczynów, w jak najkrótszym czasie na- 
leży chwycie jak najwięcej słów, ale i móc je odczytać. Ilość 
słów napisanych na minutę będzie miarą dzielności systemu 
ale i osobnika piszącego. 

Zasada wydajności żądałaby, by dana praca steno- 
graficzna wymagała jak najmniejszego nakładu energji. Z nią 
się łączy zasada prostoty i łat we j nauczał n ości. 

Jeżeli system będzie prosty, ilość reguł i znaków pamię- 
ciowych mała, mechanizm reguł jasny i przejrzysty, wtedy 
i mechanizm myślowy pisania będzie prosty i system da się 
łatwo nauczyć i zautomatyzować. 

Ten postulat prostoty poprowadził do przeciwstawienia 
stenograf j i ludowej, popularnej, stenograf j i zawo- 
dowej. Stenograf ja ludowa ma być pismem powszechnem, tak 
łatwem, żeby każdy uczeń szkoły powszechnej mógł się jej nau- 
czyć, stenografja zawodowa wymagałaby lepszego wyrobienia 



104 

umysłu, a w swoich szczytach gruntownego zawodowego i ogól- 
nego wykształcenia. 

W związku z tern podział stenografji częsty na dwie 
części, na tak zw. część korespondencyjną albo pismo 
szkolne, i część parlamentarną albo dyskusyjną, t. zw; 
pismo skrócone lub debatowe, dostosowuje się do tych postula- 
tów w ten sposób, że część pierwsza odpowiada mniej więcej 
pismu ludowemu, druga zawodowemu. 

Prostotę budowy wysunięto w ostatnich czasach na plan 
pierwszy i każdy nowy autor stenografji wykazuje swą wyższość 
z powodu większej prostoty. Zauważyć należy, że naogół im 
system jest prostszy, tern sprawność jego jest mniejsza albo też 
krótkość, biegłość, wyrazistość, czytelność, niezawodność gorzej 
na tern wychodzą, dalej trudno jest oznaczyć granicę, kiedy 
materjał pamięciowy i ilość reguł jest taka, że nie podoła jej 
przeciętny umysł i stanowi przykre przeciążenie. Jedni wolą 
pomnożyć ilość prawideł a uzyskać system sprawniejszy, inni 
wysuną prostotę przy mniejszej sprawności. 

Przy tym podziale na część ludową i zawodową gra wielką 
rolę przejście z jednej części do drugiej. Może być tak, że część 
pierwsza łatwa ale przeskok do drugiej gwałtowny: trzeba się 
wiele douczyć czy wiele nauczyć względnie przeuczyć, praca 
porządna tu się zaczyna. Albo część pierwsza trudniejsza lecz 
jeszcze dostępna dla przeciętnego, zato przejście do części za- 
wodowej łagodne i łatwe. Zdarza się i tak, że systemy prostsze 
muszą wiele rzeczy przenieść z części drugiej do pierwszej, aby 
podnieść sprawność. 

Dalej zbadaćby należało, czy uproszczenie graficzne albo 
na podstawie reguły oznacza prostotę psychiczną i nie powo- 
duje zatamowań, a przez to nie wpływa na biegłość pisma. 
Np. ktoś ustanowi ę = e, ą = o, ć = c, dz = dź = dż i t. d., 
a tylko w razie dwuznaczności dodaje diakrytyczne znaki. Przez 
to ilość znaków mniejsza, materjał pamięciowy mniejszy, nie 
trzeba osobnych reguł pisania ę, ą i t. d. A więc piszemy: mył 
reke (rękę), posypał chleb moko (mąką), cma lata, dżuma gra- 
suje i t. d. Nie mówiąc o możliwych pewnych błędach, które 
takie oznaczanie ze sobą przyniesie, wynika z tego uproszczenia 
pewna nienaturalność językowa, która, kto wie, czy nie oddziaływa 



105 

na psychiczny mechanizm pisania, przynajmniej obraża ona 
czasem nasze poczucie językowe i z tego powodu jest takie 
oznaczanie wadliwe. 

Do czynników, które utrudniają nauczenie się pewnych 
rzeczy systemu i są przyczyną ciągłych błędów, stanowią pe- 
wne wykroczenia przeciw zasadzie logiczności, kon- 
sekwencji. A więc wszystkie wyjątki dla nielicznych przy- 
padków, przy zresztą zwartej jednolitej regule. Naturalnie 
dzieje się to dla zaspokojenia jakiejś innej zasady. Tu zaliczyć 
można pewną wadę systemu, którą nazwano „filius antę patrem" 
(syn przed ojcem), to znaczy przy pisaniu pierwszego znaku 
wyrazu trzeba się kierować formą drugiego lub nawet dalszego 
znaku, albo też znak głoski dalszej wyrazu umieszcza się pier- 
wej, przed inną, a czyta się po niej. 

Czasami spotyka się zasadę zgodności między c h a- 
rakterem dźwiękowym samogłoski a jej symbo- 
lem. Tak np. słyszy się, że cechą samogłoski a jest siła, więc 
zgodnie z tern jest nacisk jej symbolem, wysokość dźwięku i 
zgadza się z symbolem podwyższenia dla i, niskość u zgadza 
się z obniżeniem, krągłość ust przy o z symbolem wypuklania, 
wyokrąglania i t. d. 

Zdać sobie trzeba sprawę z tego, że siła brzmienia a, czy 
wysokość i nie są istotnemi cechami charakteru tych głosek, 
a usta krągłą się nietylko przy o. Teoretyczno-naukowego zna- 
czenia więc owa zgodność nie ma, ważna może być metodycznie 
dla nauki jako pomoc pamięci. 

c) Skro ty i skracanie stenograficzne. 

Mimo że pismo stenograficzne pełne, t. zn. żadnych skró- 
ceń nie używające, jest o wiele krótsze i bieglejsze od pisma 
zwykłego, byłoby za długie, za rozwlekłe dla celów praktycz- 
nych. Już nawet pismo to pełne ma pewne skróty w porówna- 
niu z pismem zwykłem np. jednolite znaki na pewne grupy 
głosek, na miękkie spółgłoski, symbole i t. d. Przeważna część 
systemów potęguje swą sprawność przez skracanie dalsze i wpro- 
wadzenie skrótów. O skracaniu wyrazów przez opuszczanie 
końcówek wspominaliśmy, także o pomijaniu pewnych głosek. 
Dla skrócenia dalszego wprowadza stenografia stałe t. j. nie- 
zmienne pewne skróty na pewne często się powtarzające 



106 

części wyrazów jak przedrostki i przyrostki oraz na całe wy- 
razy. Badania częstotliwości wykazały bowiem ten niespodzie- 
wany fakt, że już kilkadziesiąt względnie kilkaset wyrazów 
tworzy przeważną część ciągle używanych słów wśród wielu 
miljonów słów, a cały szereg wyrazów występuje nadzwyczaj 
rzadko. Tak np. dla języka polskiego wykazał Kapuściński: 

Na 1000 słów wypada średnio (w promillach) 19 ten, ta, 
to i odmiana, 16 się, 8 jak, który, 6 jest, 5 można, tak, także, 
4 dla, jeden, nas, nam, 3 będzie, był, przez, raz, że, żeby, tylko, 
wszystko, 2 aby, być, czas, gdy, jednak, jeżeli, już, każdy, kto, 
muszę, powinien, prawo, przed, równy, rzecz, sam, są, więc, 
w-s-pół, wzgląd, zostań, 1 ale, albo, bardzo, drugi, inny, iż, lub, 
obecny, organizacja, praca, sobie, też, tych, wszelki, wszędzie, 
4 / 5 dziś, gdzie, istny, myśl, naród, pomoc, rząd, sprawa, sposób, 
widzi, zupełny, 7 5 aż, bez, bowiem, część, człowiek, dobry, do- 
tychczas, kiedy, leży, lub, między, obowiązek, pewien, potrzeba, 
powód, przeciw, różny, skutek, średni, trzeba, towarzysz, własny, 
właściwy, wreszcie, 2 / 5 czego, długi, fakt, jedyny, kład, ponieważ, 
prawda, przedewszystkiem, przecie, w-śród, tam, urząd, wewnątrz, 
zewnątrz, wtedy, wątpię, żaden, zwłaszcza, zwykły, 1 U bywa, choć, 
główny, kolwiek, mianowicie, natomiast, oczywisty, osoba, otóż 
podług, prawdziwy, większy, zresztą, znów, kazać, miast, ów, 
wbrew, według, atoli, bezpieczny, dowód, duży, handel, naprzód, 
obfity, sąd, bądź, bliski, natura, niebawem, obywatel, wciąż, 
brawo, prócz, bezzwłocznie, dokąd, łożę. 

Z powyższego zestawienia widzimy, że już 7 słów stanowi 
5°/ tekstów. 

Statystyka przedrostków i przyrostków przedstawia się 
następująco: 

Na 10.000 słów jest przedrostków w promillach: 40—30 
po; o, w, z, 20—10 za, na, u, do, nie, prze, 10 — 5 a, od, przy, 
roz, wy, 5 — 1 in, naj, pod, ob, kon, odp, przed, 1 — ^io ana, ab, 
ad, al, arcy, auto, bez, dyz, eks, egz, nad, nienaj, jak, naj, niebez, 
nie, niepo, niepop, nieprze, niewy, nieza, nieu, niez, pół, spół, 
przeciw, sub, trans, śród, wśród, 1 /i — ^ioo antę, anty, hiper, 
hipo, współ. 

Przyrostków zaś na 10.000 słów jest w promillach: nie 25, 
ów 14, ość 10, stwo 5, cie, cja, 4, cje 3, teczn, tych, tyczn, wszy, 



107 

wiek, rjum, racj, tach, wsk, ciół, cjacj, cjonaln, cjalistyczn, cyzm, 
dztw, ficzn, graficzn, graf, ist, istycz, liw, rjusz, sław, stateczn, 
storyczn, tacj, tet, toryczn, tracj, tryczn, tyst, tyt, tystyczn, tysm, 
urn, usz, yst, ystyczn 2. 

Korzystniej jeszcze niż dla języka polskiego przedstawia 
się dla stenografji częstotliwość wyrazów dla języka niemiec- 
kiego. Statystykę oparto tam na materjale 11 miljonów wy- 
razów. 

Dla języka niemieckiego pokazało się, że na 11 miljonów 
liczonych wyrazów z różnych .tekstów, prawie połowa wyrazów 
tylko raz występuje w tej liczbie, natomiast „die, der, und" 
wynoszą prawie dziesiątą część liczonych wyrazów, a 66 wyra- 
zów tworzy połowę liczonego materjału, około 400 wyrazów 
zaś trzy czwarte. 

Tym tak częstym wyrazom nadano, o ile już normalnie 
wypisane nie są bardzo krótkie, szczególne skróty. Skróty te 
nie tylko służą biegłości pisma, ale jako charakterystyczne, ła- 
two w oko wpadająee znaki, podnoszą wyrazistość i czytelność 
pisma. 

Przy ustanowieniu skrótu odgrywa też czasem rolę nie- 
biegłość pełnego choć stosunkowo krótkiego wyrazu, złe jego 
łączenie albo też utrzymanie linijności pisma. 

Przy ustanowieniu tych skrótów jest więc miarodajna war- 
tość skróceniowa, wyrazistościowa, biegłościowa lub linjowa. 

Pod wartością skróceniowa rozumiemy iloczyn z liczby 
zaoszczędzonych przez skrót ruchów ręki i liczby częstości 
wyrazu (na 100.000 zgłosek). Tak np. dla znacznika które 
wynosi w systemie Polińskiego liczba zaoszczędzonych przez 
skrót ruchów ręki 6, częstość wyrazu na 100.000 zgłosek jest 
około 400, wartość więc skróceniowa wynosi 6 X 400 = 2400. 
Dla się wynosi ta wartość 800, gdyż ilość zaoszczędzonych 
ruchów ręki jest 1 a częstość 800. Dla przecie zaoszczędzo- 
nych ruchów jest 2, częstość 20, wartość skróceniowa jest 40. 

Stałe te skróty nazywamy znacznikami, o ile są 
obowiązujące dla każdego używającego danego systemu lub 
do wolne mi, o ile obowiązujące nie są i ich użycie jest 
pozostawione do woli piszącego. 



108 

Skróty te stałe są zbudowane z pewnych znaków steno- 
graficznych, składowych całego wyrazu. O ile skrót jest utwo- 
rzony z nieprawidłowego zlania kilku znaków lub w dowolny 
sposób, nazywamy go monogramem. Nazwa pochodzi stąd, że 
taki skrót często składa się z jednego ciągu (monos = jeden, 
gramme = kreska). 

Prócz skrótów stałych są skróty niestałe lub swo- 
bodne t. j. wprawdzie na podstawie pewnych reguł, ale zresztą 
swobodnie utworzone; jeden i ten sam wyraz może być w ten 
sposób różnie skrócony, różne wyrazy podobnie. Tworzy się 
takie skróty przez odrzucenie pewnych części składowych bu- 
dowy słowa i zostawia się np. tylko przedrostki lub przyrostki, 
albo tylko rdzeń lub część jego i t. p. Tak skrócone wyrazy 
można odczytać tylko na podstawie ich związku myślowego 
w zdaniach, stąd też nazwano je skróceniami logicznemi. Są 
one zawsze dowolne. Wreszcie można też wogóle całe wyrazy 
opuszczać w związku zdania. 

Inni dzielą skróty na znaczniki (stałe) i dowolne skróty. 
Te ostatnie mogą być tak utworzone, że każdy wyraz ma je- 
den skrót lub też więcej. Są to skróty wyrazów w zdaniu. 

d) Zasady jakiegoś systemu są zebrane zwykle w doku- 
mencie systemowym (Systemurkunde), który tworzy pod- 
stawę w razie kwestyj spornych. 

Umiejący stenografować nazywają się stenografami. W ści- 
ślejszem znaczeniu nazywamy tak stenografów zawodowych. 
Otrzymują oni nazwę podług miejsca zatrudnienia: stenografo- 
wie Sejmu i Senatu, Rady Miejskiej, Magistratu i t. p.; zatru- 
dnieni w handlu, przemyśle, u adwokatów noszą nazwę steno- 
grafów biurowych. Stenografami parlamentarnymi nazywa się 
praktyków, którzy bardzo biegle piszą (pismem parlamentar- 
nem); aby nie było nieporozumienia, że to są stenografowie 
piszący w parlamencie, zaproponowano nazwę stenografów dys- 
kusyjnych (Zgliński). 

Każde pismo znakami stenograficznemi nosi nazwę steno- 
gramu. Przepisany pismem zwykłem stenogram nazywa się 
przekładem. 



109 



II. Krótka historja pisma w Polsce. 1 

W odległej starożytności narody północnej Europy, a za- 
tem i Polski, używały pisma runicznego. Składało się ono ze 
znaków prostokątnych (patyczków), ułożonych w różne figury 
(znaki). Pismo to było najbardziej w użyciu u Germanów. 
Około IV w. po Chr. z pisma runicznego powstał gotyk. 

Św. Hieronim ustalił dla Słowian obrządku rzymskiego 
pismo, zwane głagolicą, oparte na piśmie runicznem i greckiem, 
dla Słowian obrządku greckiego św. Cyryl pismo, zwane cyry- 
licą, które uproszczone pod wpływem pisma łacińskiego jest jako 
grażdanka do dziś w użyciu. 

W Polsce używano za czasów zaprowadzania wiary chrze- 
ścijańskiej pisma rzymskiego t. zw. „antiąua", w w. XII. dostaje 
się do nas gotyk i fraktura, które panują przez kilka wieków. 

Znajomość pisma była przywilejem duchowieństwa, szer- 
szemu ogółowi było pismo mało znane. Mnisi pisali księgi ko- 
ścielne, spisywali dzieje współczesne i sporządzali wszelkie 
pisma i przywileje na dworach królów i magnatów. 

Wraz z silniejszem zapotrzebowaniem pisma poczęto uży- 
wać pisma pochyłego, kancelaryjnego, na wzór rzymskiej kur- 
sywy, z którego wyrobiło się dzisiejsze nasze pismo użytkowe 
(potoczne). 

Początkowo pisano litery luźnie obok siebie, później przez 
szybkie pisanie zaczęto łączyć znaki ze sobą zapomocą ciągów. 

Pierwszym nowatorem pisma odręcznego i drukowanego 
był Jan Januszowski w dziele „Nowy karakter Polski" (1594), 
wprowadzając zamiast gotyku „charakter dwójpolski" t. j. prosty 
i ukośny, dalej wymienić wypada „Forschryfty nowe polskie" 
(Gróll, Warszawa 1773), „Sztuka pisania" z r. 1791 oraz „Wzór 
pisma" dodany do „Elementarza dla szkół parafjalnych i naro- 
dowych" Komisji Edukacyjnej z r. 1785. Największe zasługi na 
polu kaligrafji położył ks. Onufry Kopczyński, autor dzieła 
„Nauka o dobrem piśmie". Warszawa 1807. 



1 Na podstawie Tatucha j. w., zobacz też: „Nauka pisania na no- 
wych poglądach" J. Gołębiowskiego 1917, oraz pracę J. Czerneckiego: 
„Najdawniejsze wzory pisma polskiego", Lwów 1902. 



110 



III. Sprawozdania sejmowe 
w dawnej niepodległej Polsce. v 

Z dawnej niepodległej Polski zachowało się mnóstwo dia- 
rjuszów sejmowych. Diarjuszem nazywamy opisy wypadków, 
podające ich przebieg dzień za dniem. W Polsce istnieją diarju- 
sze sejmowe od początku XVI w. Podawano w nich przebieg 
obrad, pomieszczając też w obszernych streszczeniach lub in 
extenso wygłaszane mowy. Zwłaszcza po sejmach, które budziły 
większe zainteresowanie pozostały bardzo obszerne diarjusze. 
Notowano w czasie sesji ich przebieg, poczem dopiero składano 
diarjusz, uzupełniając go przez mowy, które spisane nieraz 
obiegały w czasie sejmu, oraz przez inne akta, jak różne pro- 
jekty ustaw i t. d. Taki diarjusz potem przepisywano, to znowu 
streszczano. Redagowanie i powstawanie diarjusza nie jest cał- 
kiem dokładnie znane. Odpisywano też, a w w. XVIII także 
często drukowano poszczególne mowy sejmowe; z sejmu czte- 
roletniego wydano w 12 tomach zbiór mów i pism niektórych. 
A jednak, jak też pisze Jackowski w dziale historyczno-kry- 
tycznym swej nauki stenografji (str. 80): „Nie mamy żadnych 
dat historycznych, ażeby w Polsce używano rzeczywiście w da- 
wniejszych, a nawet nowszych czasach jakiegoś pisma stenogra- 
ficznego do spisywania owych szumnych i kwiecistych mów 
sejmowych w czasach minionych", a można jeszcze dodać, nie 
mamy danych, czy spisywano wprost za mówiącym choćby 
w streszczeniu jego mowę. 



1 Powyższe dane zebrane podług dzieła: Stanisław Kutrzeba: Hi- 
storja źródeł dawnego prawa polskiego. Lwów T. I, str. 21—26; por. też: 
Resl: Geschichte der poln. Stenographie 1908 oraz: Diarjusze dawnych 
Sejmów (Przegląd Stenograficzny 1928 (str. 9—13). 



CZĘŚĆ SZCZEGÓŁOWA. 

1. Najdawniejsze ślady stenografji w Polsce. 

Podział dziejów stenografji polskiej na okresy. 

Pisze Resl * w swych dziejach: „Z postępem kultury na 
wschód Europy znalazła tam i stenografja swe wejście i roz- 
powszechnienie. I jeżeli to się stało stosunkowo później, to je- 
dnak Polacy nie byli wcale ostatnimi między słowiańskimi 
ludami, które przyswoiły sobie stenografję i zaczęły ją pielęg- 
nować. Mimo utraty swej państwowej wolności przy podziale 
potężnego dawniej państwa, rozwinęła się dość wcześnie steno- 
grafja u Polaków, ba nawet osiągnęła w połowie XIX w. zna- 
czny stopień rozwoju". 

Następnie cytuje"Resl dziełko Nowickiego p. t. Steganografja 
czyli sztuka sekretnego i niedocieczonego pisania (z francu- 
skiego) Warszawa 1805, lecz dzieło to ze stenografja nic nie ma 
wspólnego, prócz nazwy w tytule, jest to pismo szyfrowe, po- 
wstałe ze zwykłego pisma, przez zmianę prawidłową kilku liter. 
Tak samo nic nie ma wspólnego ze stenografja dzieło A. Wa- 
łacha p. t. Praktyczna nauka skoropisania dla szkół polskich, 
Bern 1860, cytowane przez Jenikego w Tyg. Illustr. z r. 1864. 
Jest to dzieło z zakresu kaligrafji, a kaligrafowie, nazywają 
skoropisem kursywę, pismo potoczne użytkowe, w przeciwsta- 
wieniu do powolnego pisma ozdobnego; u stenografów zaś naj- 
dawniejszych stenografję nazywano też skoropisem. 

Co do najdawniejszych śladów stenografi polskiej i jej 
używania musimy się oprzeć na wiadomościach, jakie podaje 
Jan Radwański w krakowskim „Czasie" nr. 57 z r. 1864. Pisze 



1 Resl: Geschichte j. w. zob. Bibljografję. 



112 



on: „Wiadomo być powinno, że przed rokiem 1830 skoropisy- 
wano w Warszawie sławniejsze lekcje uniwersyteckie, na które 
publiczność większa uczęszczała. Nie rozszerzyła się później ta 
nauka na urząd, bo dla wiadomych okoliczności nie miała spo- 
sobnego pola do popisu, a umiejący ją zmienili życia narzędzie. 
Jednak nie upadła... W Wilnie prześladował Nowosilców uczniów, 
u których znaleziono zapiski stenografowane prelekcyj, za jakie 
więziono i dręczono, podejrzywając o tajemne pismo". Pismo, 
o którem wspomina Radwański, jest stenografją Krupskiego. 

Najdawniejszym znanym nam artykułem drukowanym, ty- 
czącym się stenografji, jest artykuł w „Rozrywkach umysło- 
wych" Kraków 1841 p. t. „Zatrudnienie stenografa", cytowany 
też przez Pysza w jego stenografji. 

Jeżeli się jeszcze chwilkę zatrzymamy przy tych najdaw- 
niejszych śladach naszej stenografji, to wspomnieć należy, że 
w r. 1838 przygotował Pysz do druku swą stenograf ję, choć 
jej nie drukowano, myślał nad nią już w r. 1825. 

W r. 1848 w kwietniu odniosły się Stany Krajowe we 
Lwowie do Ig. J. Hegera we Wiedniu o kształcenie stenografów 
polskich, sprawa jednak upadła z powodu zmian stosunków po- 
litycznych. * 

Jenike w Tyg. Illustr. z r. 1864 Nr. 244 donosi o wspo- 
mnianej pracy Wałacha, dalej podaje pracę „Stenografją po- 
wszechna praca lat 10-ciu, zapowiedziana w r. 1859 przez Piotra 
Muszyńskiego (czy wyszła niewiadomo), następnie pisze: „Wresz- 
cie zajmowali się u nas stenografją Władysław Sabowski, Karol 
Estreicher i podpisany (Jenike), który od r. 1848 nie spuszczał 
z oka postępu tej nauki tak w kraju jak zagranicą badając 
teoretycznie i praktycznie rozmaite jej systemy". 

Pierwszą drukowaną stenografją geometryczną jest „Ste- 
nografją polska" Krupskiego (pośmiertnie w Warszawie wr. 1858), 
pierwszą graficzną dla języka polskiego w języku polskim Jó- 
zefa Polińskiego we Lwowie 1861, w obcym języku Hegera 
(Gabelsberger-1849) i Kwaśniewskiego (Stolze 1857). 

Jeżeli teraz rzucimy okiem na całość dziejów stenografji 
polskiej, aby ją móc podzielić na okresy, i uczynimy krótki 



1 Zob. Bibljografję. Taub: Dzieje biura sten. dawnego Sejmu galie. 



113 

przegląd prac i usiłowań na tern polu, to rzecz przedstawia się 
następująco: 

Najdawniejsze czasy należą do stenografji geometrycznej, 
podobnie jak w innych krajach. Zaczynają się gdzieś w r. 1825 
(początki pracy Krupskiego i Pysza), kończą w r. 1863 (Saxe), 
z epigonami (Pyrek 1910 — 1923). Stenografja geometryczna nie 
znalazła w Polsce zastosowania i ma znaczenie jedynie teore- 
tyczne. 

Praktyczne znaczenie osiągnęły tylko systemy graficzne, 
a wśród nich przedewszystkiem przekład Gabelsbergera, doko- 
nany przez Józefa Polińskiego (pierwsze dzieło w r. 1861, kiedy 
to Sejm we Lwowie zapotrzebował stenografów). Zapanował ten 
system wychodząc ze Lwowa, najpierw w Małopolsce, znacho- 
dząc tu zastosowanie w sejmie, w szkołach, na wiecach, w biu- 
rach, przy spisywaniu wykładów na uniwersytecie i t. d. Z Ma- 
łopolski chwycił najpierw grunt pod nogami w Warszawie (Se- 
kuło wicz 1909) a po zdobyciu niepodległości Polski opanował 
całą Polskę, znalazłszy rozpowszechnienie prawie we wszystkicli 
szkołach, nauczających stenografji, we wszystkich lektoratach 
uniwersyteckich i w życiu handlowem. 

Naturalnie nie obeszło się bez konkurentów. Początkowo 
walczyły z przekładem Polińskiego inne przekłady Gabelsber- 
gera, potem od r. 1900 przekłady pojawiających się w kraju 
i zagranicą coraz to innych systemów graficznych lub półgra- 
ficznych, wreszcie systemy, które mianowały się specjalnie 
narodowo-polskie lub polskie. Wynik tej konkurencji praktyczny 
jest taki, że głównie zwolennicy systemu Stolze-Gumińskiego, 
otrzymawszy już raz państwowe posady stenografów, zajęli 
biuro stenograficzne najpierw Rady Stanu K. P. (1918), a potem 
Sejmu i Senatu, pozatem ogranicza się nauka tego systemu do 
kilku (3 — 4) szkół w Warszawie, szerszej działalności nie rozwinęli ; 
Roller-Ożarowski wykształcił nielicznych stenografów, z których 
kilku utrzymało się w biurze Rady miasta Warszawy (1918); 
system Stolze-Schrey-Balczyńska zdołał zyskać garstkę zwolen- 
ników i także wstęp do szkół Górnego Śląska (1919), wyparł go 
stąd częściowo system Gabelsbergera-Polińskiego, spoczywający 
w rękach energicznego Zespołu Towarzystw Stenograficz- 

8 



114 

nych systemu Gabelsbergera -Polińskiego Woj. Śląsk, i Zagł. 
Dąbr. (1927); w ostatnich wreszcie czasach (1929) próbuje 
„Polski system stenografji" Korbla uzyskać wstęp do szkół 
i w kilku szkołach go się naucza; system ten jednak nie jest 
bardziej „polski" od systemu Polińskiego, a pewne zalety, jakie 
osiągnął w porównaniu z systemem Polińskiego, równoważą 
inne nowe wady. W r. 1930 także Kotas z Cieszyna wprowadza 
do szkół swój „Rychłopis polski", oryg. system. Rozpętała się 
nowa walka. Inne przekłady i systemy praktycznie żadnego zna- 
czenia nie osiągnęły. 

Z powyższego przeglądu widzimy, że dzieje stenografji 
graficznej w Polsce łączą się ściśle z rozwojem systemu Ga- 
belsbergera-Polińskiego i podział na okresy będzie się musiał 
opierać na systemie Polińskiego z pewnem uwzględnieniem 
ważniejszych wymienionych faktów z dziejów innych systemów. 

Nim przystąpimy do podziału dziejów na okresy, zazna- 
czyć przedtem wypada, że poparcie rządowe i zrozumienie od- 
powiednie ruchu stenograficznego polskiego przez właściwe 
czynniki jest naogół słabe. W dawniejszych czasach niejakiego 
poparcia udzielał na krzewienie ruchu stenograficznego gali- 
cyjski Wydział Krajowy. 

W niepodległej współczesnej Polsce chlubny wyjątek sta- 
nowi Wydział Oświecenia Publicznego Województwa Śląskiego, 
który zarówno moralnie jak i wydatnie materjalnie poparł ruch 
stenograficzny w województwie śląskiem i posiada też złotą 
kartę w dziejach stenografji polskiej. 

Podział dziejów stenografji polskiej przedstawiałby się 
następująco: 

I. Era stenografji geometrycznej od czasów 
najdawniejszych do r. 1863, z epigonem (1923). Ważniejsi przed- 
stawiciele: Krupski (1858), Pysz (1866), Saxe (1863), Pyrek (1923). 
(W nawiasach są daty druku dzieł). Praktycznego znaczenia 
stenografja geometryczna w Polsce nie znalazła. 

II. Era stenografji graficznej, związana głów- 
nie z rozwojem systemu Gabelsbergera-Poliń- 
skiego od r. 1861 do czasów obecnych. 

Do Wielkiej Wojny (1914). 



115 



1) Okres małopolski 1861—1920. 

A) Kierunek lwowski, Lwów głównym ośrodkiem 
ruchu stenograficznego. 

a) 1861 — 1901; czas powstania, walk, pierwszej świetności 
oraz pierwszego upadku ruchu stenograficznego w Małopolsce 
do śmierci Józefa Polińskiego (1901), związany z nazwiskami 
Józefa Polińskiego oraz jego rywali Lubina Olewińskiego 
i Felicjana Jackowskiego. 

§. Czas walk i świetności pierwszych towarzystw i cza- 
sopism we Lwowie 1861 — 1875; w Krakowie powstaje w latach 
siedemdziesiątych towarzystwo i czasopismo. Biuro sejmu gali- 
cyjskiego we Lwowie spoczywa naprzemian w różnych rękach 
stron walczących, ostatecznie (1875) wychodzi Poliński zwycięsko. 

§§. Czas upadku ruchu 1876 — 1901, z próbami ożywienia 
go przez Józefa Polińskiego w pierwszej połowie 90-tych lat; 
biuro sejmowe lwowskie stale w ręku Polińskiego, następnie 
prowadzi je J. Poliński na spółkę z synem Romanem, który wy- 
daje też podręcznik stenograf ji. W r. 1900 I. wyd. Gumińskiego. 

b) 1901 — 1914; czas następców Józefa Polińskiego 
we Lwowie i Warszawie. 

§. Słaby ruch w latach 1901—1907, Czajkowski wydaje pod- 
ręcznik. Biuro sejmowe w różnych rękach, (Roman Poliński, Wind, 
dr. Górnicki), stenografja głównie w szkołach się utrzymuje. 

§§. Wznowienie próby podniesienia stenografji we Lwowie 
1908 — 1914, nowe podręczniki (Czajkowski, Bojarski, Janiec- 
Mesuse), we Lwowie tworzy się „Związek sten." (1911) i wychodzi 
czasopismo 1911/12 (Marjan Grzegorczyk, Janiec, Mesuse), za- 
kłada się prywatne szkoły stenografji. W Warszawie zaczyna 
pracę Ig. J. Sekułowicz 1909 (podręcznik, szkoła). Biuro sej- 
mowe w rękach „Stałego biura stenograficznego" (Dr. Górnicki, 
Chwojka, Wind, Roman Poliński). 

Wielka Wojna i Niepodległa Polska. 

c) 1914 — 1916 zupełny upadek stenografji. 

B) Kierunek szkoły krakowskiej 1917—1920 
St. Korbel i jego podręcznik (1917) dają impuls do rozwoju 
stenografji. 

8* 



116 



2) Okres warszawski „Wojnarowski". 

1920 — 1925. Okres drugiego rozkwitu. 

§. Pionierem i organizatorem ruchu jest Antoni Wojnar 
z Cieszyna, działający w Warszawie z braćmi (Franciszek 
Rudolf), zakłada Instytut stenograficzny w Warszawie, wydaje 
czasopismo, podręcznik, czytanki, zakłada „Związek Centralny 
syst. Gab.-Polińskiego", organizuje kongresy. 

Ujednostajnienie stenograf ji systemu Gabelsbergera-Poliń- 
skiego (1923), Bogocz, Kapuściński, Korbel, Kotas, dr. Taub, 
Wojnar (Dzieje: dr. Taub 1924/25, Częstotliwość głosek: Józef 
Kapuściński). 

§§. Zwolennicy systemu Stolze-Gumińskiego dostają się do 
biura sten. Rady Stanu K. P. (1917) a następnie Sejmu i Senatu 
zakładają swój „Związek" (Gumiński), pozatem działalność nie- 
znaczna (Wanda Suchecka, Zgliński). 

§§§. Ożarowski i kilku zwolenników (czek) jego systemu 
pracuje w biurze Rady Miejskiej w Warszawie. 

§§§§. Balczyńska naucza swego przekładu Stolze-Schreya 
w kilku szkołach w Katowicach 

3) 1927 do chwili obecnej: Okres Śląski. 

§. Zespół Towarzystw Stenograficznych syst. Gabelsb-Po- 
lińskiego Woj. Śl. i Zagł. Dąbrowskiego (Brachaczek, Cholewa, 
Chrapusta, Dąbrowski, Foiek, Grześ, Jung, Kotas, Mańkowa, 
Nowak, Świerczyna) organizuje ruch sten. i krzewi na Górnym 
Śląsku: powstaje tu Instytut Stenograficzny syst. Gabelsb.-Poliń- 
skiego w Katowicach (Chrapusta, Jung), wychodzi czasopismo 
(Jung), Wydział Oświecenia Publicznego wprowadza stenografję 
do szkół powszechnych, wyżej uorganizowanych, popiera moral- 
nie i materjalnie ruch stenograficzny na Śląsku. J, Dadok na 
Śląsku Czeskim. 

§§. St. Korbel i Fr. Kotas wprowadzają swe systemy do 
szkół. Nowa walka (dr. Taub, Korbel, Kotas). Sprawa ujedno- 
stajnienia systemu na konferencji w Katowicach w marcu 1930 
i na I, Og. Kraj, Zjeździe naucz, szkół handl, w grudniu 1930. 



117 



II. Systemy geometryczne. 

Prób przekładów systemów geometrycznych na język 
polski jest siedem: 

1) Najdawniejszy, rozpoczęty prawdopodobnie w r. 1828, 
a wydany pośmiertnie w Warszawie w r. 1858 jest to system pozy- 
cyjny literata Krupskiego podług „Okygraphie" H. Blanca (1801). i 

2) Następny, przygotowany do druku w r. 1838, a wydany 
również pośmiertnie w Krakowie w r. 1866, to system profe- 
sora Pysza podług francuskiego systemu Bertin'a, który znowu 
jest przekładem angielskiego Taylora. 

3) Stenografja lekarza Saxego w Warszawie z r. 1863 jest 
przekładem francuskiego Prevost (1820), który również opiera 
się na Taylorze, względnie rozwija system Bertin'a. 

4) Rękopis, znajdujący się w Muzeum Czartoryskich 
(nr. 2937), na którym znajduje się niewyraźna data 1867, „Art 
abreviateur" jest także systemem geometrycznym podług Prevost. 

5) Z r. 1923 pochodzi wydanie czwarte stenograf ji inż. 
Pyrka podług Duploye (1865). (Dawniejszych wydań nie udało 
mi sie zobaczyć, były prawdopodobnie litograf owane do użytku 
szkoły). 

6) Również z r. 1923 pochodzi jeden „List stenografji 
polskiej" Rowińskiego także podług Duploye, wreszcie należy tu: 

7) Bez daty wydany „Podręcznik stenografji mnemotech- 
nicznej" Słonimskiego oparty na różnych systemach francuskich, 
oznaczających samogłoski, a także częściowo na zasadach Pit- 
mana (1837) ze względu na odróżnianie par dźwięcznych i bez- 
dźwięcznych głosek zapomocą nacisku. 

Systemy geometryczne, jak już wspomniano, wywodzą swe 
znaki z elementów geometrycznych prostej i owalu, łączą je 
bezpośrednio, tak jak następują po sobie i jak się dadzą po- 
łączyć, stąd powstają niewygodne, niebiegłe połączenia kątów 
rozwartych i gwałtowne zmiany kierunku, niewygodne i niebiegłe 
też są linje zgóry wdół i poziome; bieglejsze połączenie, unikając 

1 Dokładne tytuły i opis wydawnictw zob. Bibljografję. 
Okygraphie = skoropis (okys = prędki, skory, grafo = piszę). 



118 

kątów, starał się osiągnąć Duploye, oznaczając samogłoski kół- 
kami, lub częściami tychże, pisanemi w różnych kierunkach > 
jak tego wymaga dogodniejsze połączenie. 

Kazimierz Krupski. 

Życiorys (według Encyklopedji Orgelbranda) : 
Krupski Jan Nepomucen Kazimierz, literat, urodzony 1799, 
umarł 1856 w Warszawie. Po roku 1831 redagował przez lat 
kilka Gazetę Warszawską, potem Gazetę Codzienną, następnie 
był bibljotekarzem Akademji Duchownej rzymsko-kat. w War- 
szawie. Osobno wydał: Rozmaitości krajowe i zagraniczne (1831) 
Łaźnie parowe rosyjskie (1835), Światowid (zbiór powieści i arty- 
kułów 9 tomów 1835—37), Strategika szachowa (1835 i 44) 

Działalność na polu stenografji. 

Krupski był prawdopodobnie pierwszy w Polsce, który się 
zajmował stenografją. Stworzył nie tylko system, ale i teorję 
stenografji. Był więc pierwszym autorem systemu i teoretykiem 
stenografji i rzec można, wiele miał ciekawych pomysłów teorji 
także pierwszy zajmował się częstotliwością głosek. W związku, 
ze stenografją próbował reformować pisownię polską. 

Współczesny Krupskiemu literat i publicysta Ludwik 
Jenike 1 podaje, że Krupski wypracował swój system jeszcze 
w r. 1828 i miał on być przeznaczony do użytku sejmu, rękopis 
atoli spoczywał nie wydany przez lat 30. Wydany został po 
śmierci autora w r. 1858. „Pozwolono drukować z obowiązkiem 
złożenia w komitecie cenzury prawem oznaczonej liczby egzem- 
plarzy. Wilno, 11 września 1857 r." Podręcznik zawiera przed- 
mowę wydawcy, wstęp autora, o pisowni polskiej, stenografję 
oraz 27 tablic. 

Z zapatrywań Krupskiego, tyczących się pi- 
sowni polskiej i teorji stenografji niektóre wy- 
łuszczymy tu zaraz na wstępie, inne podamy w związku ze 
stenografją jego. 



1 „O stenografji Krupskiego" Bibl. Warsz., maj 1858. 



119 

Pisze Krupski: „Nim przystąpię do wykładania stenograf]' i 
czyli sztuki prędkiego pisania, wypada mi uczynić niektóre 
uwagi nad pisownią polską, na której skoropisowi wiele zależy". 
A dalej: „Uwagi te jeszcze w r. 1816 napisane, lecz jako zbyt 
młodemu z łatwością wydanie ich odradzono". Nie wynika z po- 
wyższych słów, czy i stenografją zajmował się Krupski już 
w r. 1816. 

W uwagach swych „O pisowni polskiej" skarży się autor, 
że zamykamy 46 głęsek języka w 24 figurach, zastępując ten 
niedostatek w różny sposób (kreski, kropki dwie figury na 
jedno brzmienie i t. p.) Otóż „stenografją, której głównym 
środkiem do osiągnięcia celu jest doskonałość pisowni, tworząc 
właściwe sobie figury, musiała ich liczbę zastosować do po- 
trzeby języka". Samogłoski dzieli na otwarte (a, e, o), ścieśnione 
(e, ó), nosowe (ą, ę), miękkie (i), grube (u, y). Spółgłoski dzieli 
na twarde (b, c, d, f, g, h, k, ł, m, n, p, r, s, t, w, x, z), 
przyciskowe (cz, eh, sz, ż, rz, dż), nie łączące się z samogłoską 
i, i miękkie (b' c' i t. cl.), Do oznaczania przyciskowych spół- 
głosek radzi użyć kropki (c, d i t. d.), na miękkie stale apostrofu 
(słońca, drop', drop'a), dla eh zaś znaku h, przekreślonego jak ł. 
Autor kruszy też kopję o spółgłoskę / zamiast pisanego /lub y, 
„kłuy" piszmy „kłuj" powiada. Te zmiany uprościłyby pisownię, 
zmniejszając ilość głosek w składzie wyrazów, a więc i objętość 
książek i koszta drukarskie; obliczenia, przeprowadzone przez 
Krupskiego na dziele Śniadeckiego p. t. Teorja jestestw orga- 
nicznych, wykazują oszczędność 100.000 głosek czyli 7 arkuszy 
druku. Pisze Krupski: „Samogłoski są właściwie same głosami 
całemi, one stanowią, że tak powiem, szkielet cały mowy, a na 
nich wspierają się wszystkie spółgłoski, które są tylko przy- 
głoskami." 

Ciekawe są obliczenia Krupskiego, odnoszące się do czę- 
stotliwości głosek i zgłosek. Nie podaje Krupski, jak przepro- 
wadzał te obliczenia, a z jego słów nie można się ściśle do- 
myślić sprawy; zdaje się, że czynił to w niewłaściwy sposób, 
gdyż liczy prawdopodobnie podług słownika języka polskiego 
częstość znajdujących się tam głosek i zgłosek, a nie według 
częstości ich powtarzania się w żywej mowie potocznej różnych 



120 

dziedzin. Toteż nie można jego badań porównać z nowszemi, 
ale nawet w tej formie, w jakiej są te obliczenia, stanowią cie- 
kawy materjał. Pisze Krupski: „Różnica między głoskami co do 
ich używania jest bardzo znaczna, spółgłoska np. „p" zaczyna 
przeszło 3.600 wyrazów, gdy tymczasem „h" zaledwie 1.70 wy- 
razom daje początek. Na samogłoskę „o" zaczyna się 2.050 wy- 
razów, na samogłoskę „e" tylko 100. Samogłoski ą, ę, e, o, y na 
początku wyrazów wcale nie są używane." I zestawia Krupski 
częstość używania głosek w następujący sposób (liczby w na- 
wiasie oznaczają ilość wyrazów): 

Język polski posiada wyrazów zaczynających się od: a 
(przeszło 500), e (100), i (130), o (2.050), od (600), ob (400), 
u (740), ą, ę, e, o, y (0), b (1200), ba, bą (200), be, bę (430), bez 
(400), bi (70), bo (100), bu (120), by (20), bl, bł (70), br (170), 
bz (9), c (400), ca, cą (20), ce, cę (807), ci (60), co (7), cu (10), 
cy (70), ck (1), cl (2), cm (5), en (2), cw (15), cz (120), d (900), 
da, dą (45), de, dę (90), do (470), du (20), dy (80), db (l), dj (2), 
dl, dł (20), dm (7), dn (20), dw (3), dr (80), dz (80), f (300), 
fa (50), fe (30), fi (50), fo (60), fu (30), fi (35), fr (40), g (540). 
ga, gą (140), ge, gę (10), gi (50), go (70), gu (25), gb (l), gd (5), 
gl (60), gm (5), gn (15), gr (140), gw (20), gz (3), h=ch (430), 
j (230), ja (100), je (80), jo (20), ju (30), k (1360), ka, ką (400), 
ke, kę (9), ki (90), ko (470), ku (150), ki, kł (100), km (7), kn (10), 
kp (4), kr (160), ks=x (— ), kt (4), kw (40), 1, ł (610), la, lą, ła, 
łą (180), le, lę, łe, łę (150), li (90), lo, ło (80) lu, łu (90), ły (10), 
Ib, Ig, łg (2), łk (1), In (2), ls, Iw (l), Iz, łz (5), m (760), ma, 
mą (300), me, mę (90), mi (80), mo (100), mu (70), my (10), 
md (2), mg (2), mh (l), mk (l), ml, mł (15), mn (7), mr (20), 
ms (7), mż (1), n (1350), na (1030), ne (30), nie (200), ni (40), 
nd (40), nu (5), ny (5), p (3600), pa, pą (320), pe, pę (170), 
pi (70), po (2400), pu (50), py (15), pi, pł (130), pn (2), pr (340), 
z tego prz (170), ps (11), pt (2), r (1050), ra, rą (105), re, rę 
(100), ro (700), z tego roz (620), ru (50), ry (60), rdz (2), rw (l), 
rz (42), rż (l), s (1600) sa, są (120), se, sę (70), sie (50), si (10), 
so (7), sn (60), sy (35), sc (40), z tego ść (30), sf (3), sh (22), 
sk (170), sl, sł (45), sm (40), sn (18), sp (200), sr (17), ss (l), 
st(200), sw(50), sz (440), t (460), ta, tą(l00), te, tę (75), to (40), 



121 

tu (55), ty (35), th (3), tk (2), tl, tł (8), tr (150), tw (7), u (2040), 
wp. wą (140), we, wę (100), wi (70), wo (35), wu (3), wy (1000), 
wb (7), we (20), wd (20), wg (12), wh (4), wk (25), wl, wł (38) 
wm (20), wn (30), wp (35), wr (35), ws (110), wt (10), ww (6), 
wz (170), x (imiona własne), z (2200), za (1500). 

Razem obliczenie przeprowadzono dla wyrazów 22550, do 
czego dodać należy „wyrazy wynikłe z czasowania, przypadko- 
wania, stopniowania, imiona wielorako zdrobniałe i zgrubiałe", 
przyczem >y liczba ta podnosi się do kilkukroó sto tysięcy". 

Dalej stwierdza Krupski, że j, n, ń, x, nie łączą się na po- 
czątku z żadną spółgłoską tylko z samogłoskami, b łączy się 
tylko ze spółgłoskami 1, r, z ; c — początkowe nie łączy się ze 
spółgłoskami b, c, cl, f, g, h, j, p, r, s, t, x, — d nie łączy się 
z głoskami i, c, f, g, h, k, p, s, t, x — /z żadnemi prócz 1, r, — 
g nie łączy się z y, c, f, h, j, k, p, s, t, x — j z żadną spółgłoską 
oraz i, y — k nie łączy się z y, b, c, d, f, g, h, j, x, z — / nie 
łączy się z y, b, k — ł nie łączy się z i, n, s, w — li ł nie 
łączą się z c, d, f, h, j, m, p, r, t, x — m nie łączy się z b,.c, f, 
j, h, t, w, x — n z żadną spółgłoską — p nie łączy się z b, c, d, 
g,j, k, m, w, x, z — r nie łączy się z i, a ze spółgłoskami tylko 
dz, w, z — s nie łączy się z b, d, g, j, x — t nie łączy się z i, 
a ze spółgłoskami tylko z h, k, 1, ł, r, w — w łączy się ze 
wszystkiemi spółgłoskami prócz f, x — x nie łączy się ani 
z poprzedzającą, ani z następującą spółgłoską — z łączy się, 
będąc zarazem przyimkiem, ze wszystkiemi głoskami, jest ono 
po spółgłosce p najbardziej cenione w stenografji. Chociaż wy- 
mienione połączenia nie występują, to powyższe grupy spółgło- 
sek „w środku wyrazów, chociaż się ze sobą nie łączą w mó- 
wieniu, ale sąsiadują i łączą w pisaniu np. koncert". 

System stenograficzny. 

Linjatura systemu składa się z trzech linij w jednako- 
wych odległościach. Pismo jest linjowe, siedmiopozy- 
cyjne, gdyż te same znaki mają różne znaczenie* zależne od 
siedmiu pozycyj. Znaki mogą być: 1) nad pierwszą linją, 2) na 
pierwszej linji, względnie ją przecinają, 3) między pierwszą 



122 

a drugą, 4) na drugiej lub w przecięciu z nią, 5) między drugą 
a trzecią, 6) na trzeciej, 7) pod trzecią. 

Przestrzeń pisma jest jeszcze nieco większa, gdyż 
liczby stawia się jeszcze nieco wyżej nad pierwszą linją, po- 
nadto jeżeli początek wyrazu stoi nad pierwszą lub pod trzecią 
linją, to koniec idzie dalej w górę lub w dół. 

Znaki alfabetu są dwojakiego rodzaju, względnie dwa są 
alfabety: Jeden alfabet głosek początkowych (na 42 głoski, 
niektórych niema na początku) a więc zaczynających wyraz, 
oraz drugi alfabet głosek następowych, t. j. następujących po 
początkowych, a więc środkowych i końcowjrch (47 głosek). 

Oba alfabety są zbudowane zasadniczo z tych samych dwu 
kresek. Są niemi prosta i półkole. Różnica zaś polega na tern, 
że alfabet początkowy używa tych kresek, które tu są zawsze 
jednakowej wielkości (półkola półstopniowe, kreski jednosto- 
pniowe), w różnych kierunkach i w rożnem położeniu owych 
7 pozycyj — a znaki drugiego alfabetu są niezależne od po- 
zycji (położenia wobec linij), a tylko zależne od kierunku i wiel- 
kości. Wielkość głosek następowych może być 72, 1^2 ^ l U sto- 
pniowa, półkola mogą być wydłużone w płaski owal lub zam- 
knięte koło. 

Znaki na samogłoski nie mają szczególnych cech od- 
różniających je od spółgłosek ; wypisuje się samogłoski literal- 
nie. W jednozgłoskowych wyrazach opuszcza się pewne samo- 
głoski na tej zasadzie, że spółgłoski nazywają się i czytają 
w jednozgłoskowych* wyrazach w ten sposób, że twarde i przy- 
ciskowe łączy się z samogłoską a, więc b=ba, cz=cza, ps=pas 
i t. d., a miękkie spółgłoski z e, więc b'=bie, p , s=pies i t. d. 
Z temi to samogłoskami owe spółgłoski najczęściej zwykły się 
łączyć. W wielozgłoskowych wyrazach opuszczanie to nie może 
mieć miejsca, p-s-y mogłoby wtedy oznaczać psy lub pasy. 

Łączenie znaków jest zasadniczo bezpośrednie, czasem 
przerwane, znak następny dotyka poprzedniego od dołu lub z boku, 
albo się znaki krzyżują. Grup spółgłoskowych specjalnych nie- 
ma, dwuznaki zwykłego pisma mają tu pojedyncze znaki. 

Miękczenie jest uwzględnione, miękkie spółgłoski maj ą 
osobne znaki: Przed z, przed miękkiemi samogłoskami i spół- 



123 

głoskami, używa się twardych znaków, gdyż tak czy tak miękko 
wymawiać się muszą, a więc ciskać nie ciskać, sćana nie ściana, 
siad nie ślad i t. d. 

Jotowanie t. j. oznaczanie głoski,/ jest literalne, w środku 
wyrazu zastępuje sięy przez z, tylko po przyimkach w y z używa./ 
początkowego. 

Ustanawia Krupski, że „figury głosek stenograficznych 
służą i do oznaczenia liczb, piszą się cokolwiek większemi 
figurami nad szlakiem". Są też figury dla ułamków (kropka 
oddziela licznik od mianownika), i dat („kropka między licz- 
bami w kierunku prostopadłym położonemi oznacza datę dnia, 
miesiąca i roku", który obok w skróceniu się mieści). 

Co do t e o r j i swych znaków, ich rozdziału na poszcze- 
gólne głoski oraz wartości swego systemu podaje Krupski na- 
stępujące zasady: „Stenografja mając w równym czasie jak 
mowa ludzka oddać wiernie jej kopie, przyjęła za zasadę, aby 
każda głoska jednym rysem czyli jednem poruszeniem pióra 
wykonaną była; a ponieważ w naturze kształtu tylko trzy figury 
z pojedynczych poruszeń złożone znajdują się, to jest linja wy- 
pukła, wklęsła i prosta, czyli dwa półkola i średnica. Od ich 
przeto położenia, kierunku, miejsca i wielkości oznaczenie 
wszystkich głosek zależy". 

Głoski najwięcej używane mają najsposobniejsze „miejsce 
do łączenia z innemi głoskami i figury najłatwiejsze do wy- 
kreślenia". Głoska p najwięcej używana stoi na czele alfabetu. 
„Samogłoski początkowe jako najmniej na początku wyrazów 
używane, najmniej też zręczną do łączenia się z innemi ozna- 
czone są figurą, to jest linijką lewą ukośną lub prostopadłą", 
ale za to otrzymały one dogodne znaki w alfabecie następo- 
wym, gdyż te należą „do najużywańszych głosek", samogłoska 
a ma tu najłatwiejszą figurę. W alfabecie początkowym „są 
najbardziej używane głoski o, p, w, w drugim głoski potrójne, 
t. zn. takie, które występują jako twarde, przyciskowe i miękkie 
np. s, sz, ś, c, ć, cz, szczególnie zaś ich miękkie są najużytecz- 
niejsze" i mają one po samogłosce a najdogodniejsze znaki. 
„W wyborze figur dla każdej głoski okazała się koniecznie po- 



124 

trzeba, abj' mieć wzgląd nie tylko na użyteczność głosek, ale 
i na ich łączenie się ze sobą", względnie sąsiadowanie. 

Uwzględnia też Krupski zasadę, by podobnym, względnie 
do jednej kategorji zaliczanym głoskom, nadać analogiczne po- 
zycje, względnie znaki. Pisze, że spamiętanie znaków na pozy- 
cjach ułatwione jest przez to, że spółgłoski miękkie znajdują 
się na linjach, twarde podwójne (t. j. o 2 głosach np. więc tylko 
jako twarde i miękkie jak b i b') nad linjami, twarde potrójne 
na linjach, a przyciskowe, przeciwnie jak twarde, podwójne na 
linjach, potrójne między linjami. Pojedyncze spółgłoski wreszcie 
jak j (jeden głos, bez podobnego mu) znajdują się nad pierw- 
szą linją. 

W alfabecie zaś głosek następowych w doborze figur dla 
spółgłosek potrójnych „zachowane jest prawidło, żeby spółgłoski 
twarde, jako głoski pojedyncze najmniejszemi i najłatwiejszemi, 
miękkie jako dwie częstokroć trzy głoski obejmujące, najwięk- 
szemi, a przyciskowe z dwóch złożone, średniemi oznaczone 
były figurami". 

„Figury głosek pochodnych t. j. przyciskowych i mięk- 
kich podobne są do swych pierwotnych". 

Krupski wylicza następujące ułatwienia swego pisma 
stenograficznego. 1) Używanie papieru w szlaki z trzech linij 
czerwonych, przez co głoski mają miejsce ściśle oznaczone, 
skrócenia są umożliwione. Jeżeli nie rozchodzi się o prędkość, 
można obejść się bez linij, lub też pisząc na cienkim papierze, 
zastąpić je podkładaniem podobnych ryg. 2) Używanie dwu alfa- 
betów, używając bowiem tylko alfabetu początkowego zależnego 
od linij, otrzymalibyśmy pismo niewiązane, coby je tylko opóź- 
niało, w drugim wypadku mamy pismo wiązane. Zdatny a wpra- 
wny stenograf ograniczyć się może na alfabecie głosek nastę- 
powych. 3) Dalsze ułatwienia widzi Krupski we wspomnianem 
nieoznaczaniu samogłosek a i e w wyrazach jednozgłoskowych 
po spółgłoskach odpowiednich, upraszcza pismo opuszczanie i 
po miękkich, pojedyncze znaki na dwuznaki pisma zwykłego 
i skrócenia. 

Skrócenia. Powiada Krupski: „Pomimo użycia w ste- 
nografji jednoporuszeniowych głosek, nietylko komplikacja na- 



125 

rzędzi, jako to: ręki, pióra, atramentu i papieru, przeznaczo- 
nych do przelewania mowy ustnej na papier, ale samo tarcie 
byłoby dostateczną przeszkodą do zupełnego wyrównania w szyb- 
kości językowi, dlatego w tym rodzaju nawet pisania, skrócenia 
okazały się nieodzowną potrzebą. Nie stanowią one jednak ża- 
dnej trudności"... ^Skrócenia te... samej tylko stenograf] i są 
właściwe, za ich pomocą wiele całych zgłosek czyli sylab, a tern 
samem i całych jednozgłoskowych wyrazów, jednem częstokroć 
poruszeniem pióra oznaczyć można, ułatwiając zarazem czytanie, 
kilka bowiem głosek jednorysową oddając figurą a nawet kilka 
zgłosek jedną takąż figurą kilku poruszeniami zrobioną, których 
jednak liczba rzadko przenosi liczbę poruszeń zwyczajnej głoski m, 
przedstawia objęciu jednego rzutu oka najdłuższe wyrazy, które 
kilku jego rzutów w zwyczajnem piśmie wymagają* 4 . 

Co do skróceń, to odróżnia Krupski dwojakie: 1) Wy- 
nikające z układu stenografji i jej alfabetu wyrozumowane, 
2) powstające przez zastąpienie najużywańszych wyrazów i za- 
kończeń pewnemi figurami z niemi związek mającemi. Te 
ostatnie skrócenia są zależne od pamięci, można ich liczbę od- 
powiednio do dobroci pamięci powiększyć lub zmniejszyć. 

Skrócenia z układu polegają: l) na opuszczeniu samo- 
głoski a po spółgłoskach twardych i przyciskowych początko- 
wych, jeżeli przed następną samogłoską znajduje się spółgłoska 
miękka n. p. k(a)nwie, ż(a)bie, cz(a)rt. 2) Opuszcza się i, e po 
spółgłoskach, oprócz po następowych c, n, s, z, po których się 
tylko / opuszcza, na końcu za« słowa e: ciebi(e). 3) Samo- 
głoskę a następowe opuszcza się po spółgłosce początkowej, 
którą natomiast zastępczo powiększa się w dwójnasób, a więc 
pewnego rodzaju symboliczne oznaczenie; n. p. p(a)nowie, a opusz 
cza się, p dwa razy powiększa. 4) Po spółgłoskach n, x, opusz- 
czamy zawsze a f gdyż te spółgłoski nie łączą się z żadną spół- 
głoską. 5) Skracamy wyrazy zlewając dwie lub kilka figur 
w jedną. 

Skrócenia zaś pamięciowe są dwojakie: początkowe (przed- 
rostki i znaczniki jednozgłoskowe) i następowe czyli końcowa 
(przyrostki, końcówki). Skrócenia zmian końcowych (końcówek) 
służą raczej do oznaczania przypadków, aniżeli ich zakończeń 



126 

właściwych, tak n. p. 6-tj r przypadek przymiotników kończy się 
emi czy ymi, rzeczowników ami. Podobne skrócenia są i na 
inne przypadki. Wprowadza Krupski skróty na zakończenia 
czasowników, zakończenia nazwisk ludzi (ski, cki, wicz). Skró- 
cenia początkowe służą do oznaczenia najużywańszych zgłosek 
początkowych lub całych wyrazów częstych, jak słów posiłko- 
wych, przyimków, przysłówków, spójników. 

Zarys pisma Krupskiego przedstawia tablica. Na niej 
widzimy stosunek przekładu do pierwowzoru, z któ- 
rego Krupski czerpał t. j. „Okygraphie" H. Blanc'a (1801). Ła- 
two zauważyć zgodność zasadniczą, jedynie znaki głosek są 
zmienione. 

Krytyka. System Krupskiego, na pozór bardzo prosty, 
pozostawia wiele do życzenia i wykazuje liczne wady, najważ- 
niejszą jak wielolinijność, trudną do zachowania, a w następ- 
stwie nieczytelność, zawodność, a dalej mimo graficznej krót- 
kości znaków silną niebiegłość w łączeniu i w następstwie łą- 
czenia cudaczne znaki na wyrazy, tak że nie można tego sy- 
stemu uznać praktycznym. Mimo to jednak dokładniej omówiono 
system i jego zasady, nie tylko z powodu tego, że jest to 
pierwszy w naszej literaturze, ale że równocześnie pierwszy ten 
autor miał pełne zrozumienie .teorji stenograf ji i niejedno zdrowe 
ziarno posiał, między innemi poznał znaczenie badań częstotli- 
wości dla stenografji, miękczenia i t. d. Te jego pierwsze myśli 
teoretyczne należało dokładnie przedstawić. 

Kytykę zresztą tego systemu, wkrótce po jego ukazaniu 
się, dał Jenike w wymienionej rozprawce z r. 1858 w Bibljo- 
tece Warszawskiej. 

Sądzi, że nie samogłoski są szkieletem mowy a spółgłoski 
przygłosami, lecz przeciwnie spółgłoski to szkielet, a raczej 
ciało wyrazów, a samogłoski to ich ożywcze tchnienie; takie 
zapatrywanie, powiada Jenike, ma zasadniczy wpływ na steno- 
graf ję, gdyż samogłoski możemy często bez szwanku opuścić 
(gdyż nie są szkieletem), a głównym celem skoropisma jest 
uchwycenie obrazowego kształtu wyrazu. Pochwala Jenike wpro- 
wadzenie do alfabetu polskiego znaków głosek miękkich, a przez 
to uproszczenie pisma. Zaprzecza, jakoby były „w naturze 



127 

kształtu tylko trzy figury z pojedynczych poruszeń złożone", 
to jest linja wypukła, wklęsła i prosta, wskazuje na systemy 
graficzne, które mają takich znaków prostych więcej, czerpa- 
nych ze zwykłej kursywy. Wskazuje na niedogodność znaków 
prostopadłych i ukośnych od lewej góry ku prawej dół, najdo- 
godniejsze znaki to półkole i prosta, ale w położeniu poziomem 
lub ukośnem w górę od lewej do prawej, dalej lin je wężyko- 
wate, zadzierzgnięcia linij kolistych, a nadto pochylone od lewej 
ku prawej. Nie ułatwieniem, lecz utrudnieniem są trzy szlaki 
pisma, które w szybkiem pisaniu trudno zachować", a najmniej- 
sza niedokładność sprowadza powikłanie. Natomiast pisanie bez 
linij systemem Krupskiego, choć dogodniejsze, to znowu w od- 
czytaniu sprawiałoby poważne trudności. System kilku linij, 
wyborny w teorji, okazał się w praktyce niedobry i zarzucono 
go zagranicą. Lepiej powiększyć liczbę znaków, choćby sztu- 
czniej skombinowanych, niż mitrężyć uwagę i krępować piszą- 
cego, żeby nie wykroczył poza linję. Kwestjonuje Jenike uła- 
twienie, które mają sprowadzać dwa alfabety; jest to tylko ob- 
ciążenie pamięci, a nie przyspieszenie pisma. Niepotrzebne są 
też znaki na liczby i daty, które i tak są krótkie, iż nadążyć 
za mową można, a potrzebna tu już jest zupełna ścisłość, bo ze 
związku zdania tu niczego domyśleć się nie można. Co do wy- 
mówienia spółgłosek miękkich z e a twardych i przyciskowych 
z a i dalszych tego konsekwencyj, to jest to dobre niekiedy, 
lecz przyzwyczaić się trzeba do nazw i zawsze to będzie igraszką, 
nie opartą na prawdziwem brzmieniu spółgłoski, lecz na nazwie 
dowolnie jej nadanej. Jako zalety systemu podnosi Jenike prze- 
prowadzenie całości, sumienne bardzo i pracowite obliczenia 
połączeń głosek i częstotliwości, jako wyborny materjał dla 
przyszłego autora stenografji polskiej, gdyż bez zbadania kom- 
binacji głosek nie podobna ułożyć alfabetu stenograficznego, 
bo dla głosek, najczęściej powtarzających się, trzeba znaków 
najprostszych, najłatwiej wykonalnych i dogodnych w łączeniu. 
Kończy krytykę mówiąc, że jak wszelka praca początkowa, tak 
i dzieło Krupskiego nie może nosić na sobie cechy doskona- 
łości, lecz nie zmniejsza to jego zasługi, choćby nawet steno- 
grafja jego nie znalazła zastosowania. Wreszcie zaprzecza Jenike 



128 

twierdzeniu wydawcy w przedmowie dzieła, iż każdy w parę 
tygodni z łatwością nauczy się tego sposobu pisania, byłoby to 
złudzeniem nawet wtedy, gdyby system Krupskiego był odpo<- 
wiedni wymaganiom sztuki stenograficznej. 

Jackowski pisze między innemi o systemie Krupskiego: 
„W całym układzie widzimy tylko dążność, aby jednem poru- 
szeniem ręki każdy znak wypisywać, mniej zaś baczności — 
a nawet spostrzegamy i zupełne zapoznanie sposobów takiego 
samego wyrażenia całych zgłosek, co jedynie zbliżyć może pismo 
stenograficzne do ideału szybkości i łatwości". 

Rozpowszechnienie systemu. 

L_j";Pisze Radwański w Czasie 1864, '„że Krupski pierw uspo- 
sobił kilku uczniów, nim wydał swą stenografję. Nie rozszerzyła 
się później ta nauka na urząd, bo dla wiadomych okoliczności 
nie miała sposobnego pola popisu, a umiejący ją zmienili życia 
narzędzie". Ukazanie się podręcznika w r. 1858 nie zmieniło 
stanu rzeczy, nikt, zdaje się, nie uczył się ani nie nauczał sy- 
stemu Krupskiego. 

Józef Pysz. 

Życiorys według wstępu do wydanego dzieła, skreślony 
przez Jana Radwańskiego. 

Urodził się Pysz 30 kwietnia 1793, pochodził z wieśniaczej 
rodziny, z ojca Jana i matki Agnieszki z Becków, rz. kat., we 
wsi Hałcnowie blisko Białej i Bielska. Pisał się Pysch i Pysz. 
Po ukończeniu lat 6, szczupłej będąc budowy, nauczył się czy- 
tać, przez dwa lata uczęszczał do szkółki parafjalnej w Hałcno- 
wie. W 8 r. życia odumarli go rodzice, a nieco starszy brat 
zaprowadził go w r. 1807 do Krakowa. Tu szybko postępował 
w nauce, ukończył gimnazjum św. Anny w r. 1814. Potem Za- 
ciągnął się do Akademji Krakowskiej na wydział filozoficzno- 
literacki i otrzymuje zaletne świadectwa z filozofji, historji 
powszechnej, geografji, krytyki i fizyki. W r. 1815/16 słucha 
prawa i umiejętności politycznych i zdaje egzamin. Wnet po 
egzaminie złamał rękę, kuracja go zubożyła. Przyjmuje nauczy- 
cielstwo prywatne, a w r. 1820 po utworzeniu Wolnego Miasta 



129 

Krakowa i organizacji szkół otrzymuje, po złożeniu konkursu 
z języków, posadę kollaboratora do języka niemieckiego i fran- 
cuskiego w liceum św. Barbary. Skromny, potulny, nie umiał 
się wybić; innych mianowano rzeczywistymi nauczycielami, jego 
zwolniono 1821. Zapisuje się teraz na wydział filozoficzno- 
matematyczny, lecz nie mając utrzymania, chwycił się korepe- 
tycyj, t. j. został nauczycielem domowym w Kongresówce. 
W r. 1824/25 wraca do Krakowa, przyjmuje obowiązki na pen- 
sji pewnego profesora uniwersytetu, a w godzinach wolnych 
uczęszcza do Akademji na łacinę i język włoski, z którego 
składa egzamin, dalej na historję naturalną i prawo rzymskie. 
W r. 1826 mianowany zastępcą nauczyciela w liceum św. Anny, 
w r. 1828 ożenił się z Katarzyną Janikowską. W r. 1830 zostaje 
rzeczywistym profesorem, a skoro liceum zamieniono na szkołę 
wydziałową, pozostaje i tu Pysz aż do śmierci (27/3 1850). 

Pysz nabył wiele nauk, ciągle się kształcił, lubił poezję, 
lecz sprzedać nie umiał swych wiadomości. Pozostawił w ręko- 
pisach wiele dzieł, gotowych do druku, drukiem ukazała się za 
jego życia jedna rozprawa: „O edukacji" w programie szkol- 
nym. Pozostały też i rękopisy do druku nieprzeznaczone. 

Działalność Pysza na polu s t e n o g r a f j i. 

Pysz jest drugim nam znanym pracownikiem na niwie 
stenografji polskiej. 

Pisze Radwański w „Czasie" 1864: „W Krakowie, r. 1825 
myślał nad nią (stenografją) Józef Pysz, a w r. 1838 dał wy- 
pracowany rękopis do drukarni St. Gierzkowskiemu (gdzie tenże 
zaginął), wreszcie na nowo z notat ułożył i przedstawił do 
druku r. 1840 a potem 1843". Karty tytułowe podręcznika 
Pysza także podają do wiadomości, że stenografją przygoto- 
wana była do druku w r. 1838, a potem powtórnie do druku 
przedstawiona w r. 1843, co niektórzy mylnie zrozumieli i po- 
dawali, jakoby podręcznik ten w tych latach rzeczywiście był 
wydrukowany. Pisze dalej Radwański, że Pysz pokazywał mu 
dwie części rękopisu w r. 1849, czytał mu z części praktycznej 
i o łatwości pisania i odczytywania zapewniał. Mówił Pysz, że 
skarbu tego nie zakopywał, starał się drukiem ogłosić rękopis, 



130 

oddając go darmo, ale rzecz rozbiła się b koszta znaczne, o spro- 
wadzenie abecadeł, o odlewanie znaków skoropisowych, o brak 
dobrej litograf ji, a księgarz się wcale nie kwapił, nie tusząc 
sobie rozprzedaży tej nowości. Po śmierci Pysza starał się 
Radwański, by któreś lwowskie towarzystwo stenograficzne rzecz 
wydrukowało, ale i tu sprawa nie powiodła się. Dopiero „po 
wielu usiłowaniach płonnych zrobienia pamiątki po Pyszu, wy- 
danie Stenograf ji- zawdzięczać należy Zarządowi drukarni Czastb 
szlachetnej bezinteresowności stawiacza drukarni p. J. Ostrow- 
skiego i zacnej dobroczynności pewnej osoby, która kilkanaście 
reńskich na to poświęciła". W ten sposób wydano Stenografję 
Pysza w r. 1866. 

We wstępie przytoczyć należy pewne zapatrywania 
Pysza na pisownię i pewne ogólniejsze s p r a wy. 

Tego głębokiego ujęcia, co Krupski, nie ma. W pewnych 
wypadkach przeciwstawia się jemu. 

Stenografja jest sztuką pisania za mówiącym. Pomimo 
wielu jej zalet nie wszędzie się rozszerza, „a to dlatego, że no- 
wościom, nawet najużyteczniejszym, stają na zawadzie: niezna- 
jomość rzeczy, potęga zadawnionego nałogu, wstręt do nowych 
usiłowań, pogarda i zazdrość". 

Najdogodniejsze do pisania są pióra platynowe, napełniane 
atramentem, stalowe, krucze i gęsie pióra trzeba zaostrzyć do- 
brze i dziobek mało co rozciąć. Można się obejść bez atramentu 
i piór. „Namazawszj' masą tłustą z sadzami zmieszaną arkusz 
papieru, połóż na nim czysty arkusz jedwabnego papieru oliwą 
napuszczony, ten przyjmuje kolor podłożonego arkusza wszędzie, 
gdzie rylec, którym kreślisz, przechodzi. Chcąc przeczytać, co 
napisano, przyłóż popisany arkusz do czystego białego. Umieść 
ciwszy papier poczerniony pomiędzy dwoma olejnemi, otrzy- 
masz od razu dwa egzemplarze. Rylec do pisania robi się 
z ciał twardych, z drutu, kości, rogu, bukszpanu, hebanu". 

Co do pisowni powiada: „Ile... pojedynczych jest brzmień 
spółgłoskowych, tyle też być powinnno znaków pojedynczych 
w piśmie rozróżnionych, czego właśnie w abecadłach pisanych 
nie zachowano, a z czego tak rozmaita w językach pistfwnia 
i różne jednychże głosek wymawiania wyniknąć musiały". Mimo 



131 

powyższego zapatrywania nie uwzględnia Pysz, jak zobaczymy 
tylu znaków pojedynczych w alfabecie stenograficznym, ile jest 
pojedynczych brzmień. 

Co do spółgłosek miękkich powiada: „Język polski nie 
używa wszystkich spółgłosek miękkich, a nawet w używańszych 
ć, ń, ś, ź, dź, tudzież kropkowanych ż, dż, kreskę i kropkę 
chybnie zaniedbuje". Na podstawie tego zapatrywania nie ozna- 
cza Pysz w swej stenografji tych głosek osobnym znakiem lub 
też znamieniem. Dalej pisze : „Pytanie, czyliby i miękczącego 
zastąpić nie można kreskowaniem spółgłoski? Nie, bo pismo 
bardziejby się kreskami najeżj^ło i łatwiej bez odrywania ręki 
i zwłaszcza bez kropki napisać można w ciągu wyrazu, aniżeli 
kreskę za odrywaniem ręki". Natomiast znaki złożone «jak rz, 
dz i t. d. prostszemi zastąpićb}' można. W uwadze pisze: „Zdu- 
miewam się, naliczywszy na arkuszu miernego druku przeszło 
tysiąc kropek nad samem z. Rosyjskie y, greckie i, J duże są 
bez punktu. Prostota za naturą, elegancja zaś postępuje za zwy- 
czajem i modą". 

System stenograficzny Pysza. 

Na okładce tytułowej czytamy, że jest to „Stenografja za- 
stosowalna do wszystkich języków i dyalektów". 

Jest to system oparty na francuskich przekładach Taylora, 
głównie Bertin, przy uwzględnieniu kierunków oznaczających 
samogłoski. 

S3'stem jest bez lin jo wy, o linijności także trudno mó- 
wić. Naogół jednak dąży pismo do utrzymania się na 
linji. W tym celu czasem znaki początkowe zaczyna się pisać 
nieco wyżej, by koniec słowa wypadł na pomyślanej linji pod- 
stawowej. Nie znaczy to jednak, by znak początkowy był pod- 
wyższony wobec następnego, lecz obraz całego wyrazu jest pod- 
wyższony. Tak n. j). jest pisze się st, a mianowicie s kreska 
pozioma, t pionowa pod kątem prostym wobec s; otóż s nie 
pisze się na linji podstawowej a t popod linję, lecz 5 nieco wy- 
żej, by koniec t padł na linję. 

Co do przestrzeni pisma, to nie przekracza ona 
wielkości trzech stopni. 

9* 



132 

Znaki- spółgłoskowe są to kreski w różnych kie- 
runkach, czasem zaczynające się lub kończące obłączkami lub 
kółkami, wreszcie półkola w rożnem położeniu. Wielkość zna- 
ków przeważnie 1-stopniowa, rzadko nieco większa albo pół- 
stopniowa i mniejsza; w kierunku poziomym występują także 
dwie wielkości. Wielkość znaku nie gra tak wielkiej roli jak 
jego kierunek. 

Odróżnia Pysz aż trzy alfabety: 1) wolny, 2) średni, 
którego się trzyma i 3) ścisły z 12 tylko znaków złożony. Róż- 
nica między niemi polega na różnym teoretycznym podkładzie. 
Alfabet trzeci ścisły t, zn. najkrótszy ma najmniej znaków; 
w tym alfabecie głoski b\ b, p, p' mają jeden znak, analogicznie 
inne gr,upy głosek. Alfabet zaś średni różni się od wolnego nie 
ilością znaków, lecz podziałem znaków na głoski według zasady: 
podobnym głoskom podobne znaki. Zasada ta przeprowadzona 
jest w alfabecie średnim widocznie, niema zaś jej w alfabecie 
wolnym. 

Samogłoski oznacza Pysz za pomocą znaku i pozycji: 
znak samogłoski stoi luźnie nad lub pod obrazem znaku wy- 
razu, złożonego z samych spółgłosek. Ma pięć znaków na sa- 
mogłoski i 2 pozycje. Kropka u góry, oznacza e, u dołu a, 
kreska pionowa (t, zn. zgóry wdół prowadzona) u góry umiesz- 
czona oznacza y, u dołu i, pozioma u góry oznacza u, u dołu 
o, haczyk u dołu w prawą stronę zagięty jest ą, w lewą ę. 

Liczby mają osobne znaki. 

Łączenie znaków spółgłoskowych jest bezpośrednie 
w alfabecie średnim, znak następny dopisuje się bez łącznika 
tam, gdzie poprzedni się kończy, przyczem n, p. w jako kreska 
skośna od lewej ku prawej, następująca po znaku taką samą 
kreską się kończącym, wyraża się poprostu przedłużeniem w tym 
kierunku; podobnie ma się rzecz z innemi znakami kreskowemi, 
a dalej znaki półkoliste jak n, zlewają się z kreską pionową 
bez łącznika. Na dwuznaki ch=h, cz, sz, dz i grupę szcz ma 
Pysz pojedyncze znaki. Podwojenie spółgłoski wyraża Pysz przez 
jej powiększenie o jakie 1 U stopnia; także kółka piszą się przy- 
tem zwiększone. 



133 

Wyżej przedstawione łączenie znaków odnosi się do alfa- 
betu średniego, wogóle zaś odróżnia Pysz cztery sposoby 
stenografowania, polegające na rożnem łączeniu znaków 
i rożnem uwzględnianiu samogłosek. Są one: A) oddzielno- 
głoskowy (literalny) zachowujący wszystkie samogłoski, a znaki 
spółgłosek i samogłosek stoją luźnie obok siebie, łączenie prze- 
rywane ; B) sylabowy, gdzie łączy się z sobą znaki spółgłoskowe 
do jednej sylaby należące, lub zbiegowe z poprzedniej i następ- 
nej sylaby (mw = mowa) i skromnie używa oznaczania samogło- 
sek ; C) monogramiczny, używa wedle potrzeby i dogodności sa- 
mogłosek, a znaki spółgłoskowe łączy z całego wyrazu ; D) mo- 
nogramiczny ścisły, najwłaściwszy dla stenografji używa wszel- 
kich skróceń i rzadko gdzie samogłoskę oznacza. 

„Sposób A, nawet i B w drukarni, inne zaś w litograf j i 
tylko miejsce mieć mogą; B i D najodpowiedniejsze do ręcznego 
pisma; C niedogodny dla mylnego odnoszenia samogłosek do 
właściwych sylab swoich". 

Znaki na cyfry łączy też ze sobą w liczby. 

Miękczenia spółgłosek Pysz nie uwzględnia; b=b', 
z = ź = ż, dz = dź = dż i t. d., rz ma osobny znak różny od ż. Choć 
więc dla pisma zwykłego żąda, by było tyle znaków ile brzmień 
różnych, nie uwzględnia tego w stenografji. 

Joto w anie dla Pysza nie istnieje, gdyż przeważnie j 
opuszcza n. p. jest=st, jego=g, lub czasem zastępuje przez i 
n. p. je = i z zagięciem u górj' na oznaczenie e (=ie). J uważa 
Pysz za samogłoskę, u niego ja=ia, ją=ią, jej=iey, jaja=iaia i t, d. 
Oznaczenie takich wyrazów musi podać osobno, nie istnieje ono 
w francuszczyźnie. Pisze: „Gdyby wyraz składał się z samogło- 
sek jedynie, n. p. ia, ią, ie, iey, iaia, które w polszczyźnie od- 
dzielne i wyraźne mają brzmienie, wtedy sposób, który steno- 
grafja francuska na oznaczenie samogłosek w zakończeniach 
wyrazów podaje, jako właściwy francuszczyźnie, byłby dla sa- 
mogłosek mowy polskiej niedostateczny. Z tego powodu, od- 
stępując od toru szczegółowego, ogólne wyrażenia samogłosek 
sposób, łatwo do każdego języka zastosowalny do użycia do- 
wolnego podajemy". 



134 

Co do zapatrywań Pysza odnośnie do teorji steno- 
graf] i wymienić należy: „Linja prosta, koło przecięte w pion 
i poziom, linja prosta z kółkiem lub haczykiem połączona, dają 
znaków łatwych do skreślenia, które do wyrażenia spółgłosek 
w abecadle każdego języka wystarczają, tymbardziej, że główne 
tylko organów mownych ruchy i wyraźniejsze owych odcienia 
osobnemi kształtami skreśla, a podrzędne pod główne podciąga". 
Dalej powiada: „Lubo wyprowadzenie i dobieranie znaków ste- 
nograficznych jest dowolnem, wszelako na pewne okoliczności 
wzgląd zachować należy: a) na systematyczne, a łatwe onych 
z jednej zasady wyprowadzenie, b) aby się niebardzo oddalić 
od ich zastosowania przez inne narody wprzódy uskutecznionego, 
c) aby ilość tych znaków była jak najszczuplejsza i do połą- 
czenia ze sobą ile możność dogodna". 

Z powyższych względów i innych ustanawia Pysz, jak wi- 
dzieliśmy, aż trzy alfabety. Następnie pisze jeszcze: „Łuk i li- 
nję prostą wygodnie od reki lewej ku prawej rozszerzyć a tym- 
czasem jednąż postacią, już większą już mniejszą, dwie różne 
spółgłoski zwyczajnie wyrazić i połączenia ich uskutecznić mo- 
żna". (Tak n. p, u Pysza s, sz, są wyrażone kreską poziomą* 
s krótszą, sz dłuższą, podobnie m, n, półkolami o różnej dłu- 
gości). Ale dalej piszei „W pośpiechu jednak wielkości podob- 
nych znaków nie rozróżniamy pismem, pamiętając jedynie w ilu 
znaczeniach kształt stenograficzny był przyjętym". Znaki d i /• 
są u Pysza wprawdzie też jednakowe, ale piszą się w różnych 
kierunkach, a gdyby wypadło napisać /' samo, wtedy dla* od- 
różnienia od d używa znaku r pisma zwykłego. 

Skróty i skrócenia, Pisze Pysz: „Nie od samej pro- 
stoty niepotrzebowania głosek wielkich i znamion pisarskich, 
ale najwięcej od pomijania samogłosek, skracania początku 
i końca wyrazów przydłuższych, łączenia spółgłosek w mono- 
gram, przez co żaden prawie ruch pióra nie jest daremny, zna- 
kowania wyrazów często się powtarzających w ciągu mowy, ja- 
koteż zupełnego pomijania łatwo domyślnych — szybkość na- 
szego skoropisma zależy". 

Że samogłoski „są mniej istotnemi wyrazów członkami, 
najjaśniej widzieć w pisowni języków wschodnich", podobnie 



, v w czeskim i bośniackim dyalekcie wiele wyrazów pisze się bez 
wszelkiej samogłoski a w ukraińskim wiele słów tak wymawiają, 
że nie rozeznać, jaka właściwie samogłoska". 

OpuszGza Pysz i spółgłoski, a mianowicie „zbiór wielu 
spółgłosek na początku wyrazu umniejszyć można przez opusz- 
czenie jednej lub dwóch łatwo domyślnych, przez apostrof przy- 
jęty". N. p. dźbło (źdźbło), rząszcz (chrząszcz), ws, wsz, zw, 
szw oznacza się apostrofem, spółgłoski przekreślone oznaczają 
prócz siebie rz. 

Dalej ma Pysz osobne skrócone znaki na początki i za- 
kończenia wyrazów i to takie, że n. p. zakończenia podobne 
podciąga pod jeden znak, który kładzie u góry lub u dołu* 
N. p. two, ctwo, uctwo, ictwo, adztwo, iedztwo, dztwo, stwo i t. cl. 
jednym znakiem oznacza, podobnie końcówki przypadków, bez- 
okolicznika, imiesłowów, stopniowanie zaś cyframi 2, 3, przy- 
słówki zerem, osoby czasowników kreskami. Także ma znaki 
skrócone na wyrazy częstego użycia. Tytuły pisze wiekszemi 
znakami, „choć kiedy pospiech nie nagli, należy wypisać imiona 
własne, tytuły, wyrazy techniczne i nieznane bez skróceń a na- 
wet pismem zwyczajnem". Co większa, całkowite wyrazy i zda- 
nia łatwo domyślne opuszczać można w ciągu mowy, n. p.: Każda 
lis.... Wreszcie „słownik stenograficzny wykazałby skrócenia 
śmiałe, ułatwiałby odgadnienia monogramów wieloznacznych. 
Tym sposobem dopiero możnaby skąpstwo stenograficzne do 
zadziwiającej posunąć prostoty i chyżości". 

Odczytywanie pisma stenograficznego. Po- 
nieważ stenogram Pysza składa się głównie ze spółgłosek, infor- 
muje nas Pysz, że „do odcyfrowania pisma stenograficznego 
koniecznie potrzebna jest gruntowna znajomość języka, którym 
pisano, znajomość i przystępność materji. Głównym zaś prze- 
wodnikiem w odgadnieniu cyfer jest związek logiczny, zacho- 
dzący między myślami i wyrazami. Wprawę mający odrazu ko- 
pjować, dyktować, nawet odczytać pismo stenograficzne potrafi. 
W praktyce rozbieram każdy monogram na spółgłoski zwy- 
czajne, poczem myślą lub pismem umieszczam samogłoski na 
początku lub w środku i w końcu spółgłosek, poty je przerzu- 
cając, aż wyraz wypadnie do sensu. Gdybym którego wyrazu 



136 

nie mógł odgadnąć, tedy mijam go, biorąc coraz dalszy. W końcu 
odnosząc monogramy nierozwiązane do wyrazów poprzednich 
i następnych, znanych w piśmie zwyczajnem, łatwo znaczenie 
ich odkryję". Tak n. p. wygląda przykład, w którym potrzeba 
odpowiednio doczepiać i przerzucać samogłoski, by odgadnąć 
całość: „ztrd-nie stengrf. trdn sb wbrzć k czlw st strdnie stn 
w parz i w lndn blsk 5 gdzn a mz i wcj sdz zmknt w swj klatc 
w ktrj zldw g plpt się pmsc i hwt kzd słw mwc ktrg cł zsłg 
n t czstkrc plg z w klk mnth ptk słw wyl". (Zatrudnienie ste- 
nografa. Trudno sobie wyobrazić, jak uciążliwe jest zatrudnie- 
nie stenografa w Paryżu i w Londynie. Blisko 5 godzin a może 
i więcej siedzi zamknięty w swej klatce, w której zaledwie jego 
pulpit się pomieści i chwyta każde słowo mówcy, którego cała 
zasługa na tern częstokroć polega, że w kilku minutach potok 
słów wyleje). 

System Pysza a źródła francuskie. 

Porównując alfabet wolny Pysza z Bertin'em (1792), 
widzimy jednakowe znaki na jednakowe brzmienia b, p, d, t, r, 
w, k, m, n, s, 1. Znaki Pysza c, cz, sz, z, ł, x, dz, szcz istnieją 
u Bertin'a, lecz w innem znaczeniu. Znak /, po części g jak 
jak u Conena Prepeana, h jak u Prevosta. W alfabecie śred- 
nim znak / upodobnił się do w, g do k (podobne znaki Astier 
1816), h i eh otrzymało jeden znak, in podobne do n (Prepean), 
w alfabecie ścisłym i x jak u Prepeana. Ostatniego przj^pomina 
też zasada, by podobne znaki podobnie oznaczać, a w praktyce 
ich nie odróżniać. Wokalizacja odstępuje z konieczności od 
Bertin'a, który przeważnie tylko na końcu oznaczał samogłoski, 
idzie tu Pj^sz za wzorami francuskiemi, oznaczającemi samogłoski. 
W znakach na zakończenia i na liczby naśladuje Bertii^a. 
W sposobie stenografowania oddzielno głoskowym i sylabo- 
wym przypomina Jana Coulona Thevenot, który pisał poszcze- 
gólne zgłoski słowa oddzielnie obok siebie, oznaczając ściśle 
samogłoski. 

Krytyka. Co do ocenj' systemu powtórzyć można sąd 
Jackowskiego o Taylorze: „Niezaprzeczenie system ten jest 
bardzo zwięzły, ; pojedynczy i łatwy do nauczania się, lecz z po- 



137 



wodu jego na 19 liter ograniczonego alfabetu, jeden znak wy- 
raża najczęściej 2 litery. To samo dla braku stałych i pewnych 
oznaczeń dla brzmień samogłoskowych i przy okoliczności, że 
stałe skrócenia czj^li znaczki, jednym i tym samym sposobem 
wypisane, oznaczać mogą kilka wyrazów naraz — użycie tego 
.systemu w praktycznem życiu bardzo jest trudnem, bo chociaż 
wyuczymy się wprawdzie z łatwością nim pisać, to zawsze na- 
wet po kilkuletniej usilnej i mozolnej pracy, nie można jeszcze 
"uchronić w odczytywaniu dwuznaczności i niejasności". A dalej : 
„Pomimo iż pisma, powstałe na podstawie kombinacji linij geo- 
metrycznych, mogą przedstawiać co do pojedynczych znaków 
oderwanie napisanych kształty istotnie bardzo pojedyncze — to 
w każdym razie, z powodu swego łączenia się w wyrazy tylko pod 
pewnemi kątami, utykać one muszą na niepokonanej i rękę 
bardzo trudzącej niedogodności". Chociaż pewne zarzuty Jac- 
kowskiego są zbyt skrajnie przedstawione, gdyż przy wprawie 
można się przeważnie do każdego systemu przyzwyczaić i do- 
brze oraz biegle go stosować, to jednak na ogół trafiają w se- 
dno rzeczy. 

Do Pysza można też odnieść krytykę Jenikego co do sy- 
stemu Saxego, dalej umieszczoną, W każdym razie nie uwzględ- 
nia Pysz właściwości miękczenia i jotowania, oraz należytej 
wokalizacji. Chociaż cj'tuje Pysz słowa Rousseau, że „ii serait 
aise de faire avec les seules consonnes une langue tres claire", 
to już żyjące niektóre języki bez samogłosek się nie obejdą 
i choć one często szkieletu nie stanowią, to mają swe znaczenie 
dla płynnego i pewnego odczytania oraz wyrazistości pisma, 
także dla naszego poczucia językowego i nie można ich całkiem 
pomijać. Zarzucićby też można Pyszowi pewną chwiejność. Po- 
dobnie jak w życiu rozpraszał się, a nie umiał skoncentrować 
na jednem, tak samo i w stenografji. Wspomnę, że przytacza 
aż trzy alfabety i cztery sposoby pisania, choć używa jednego 
alfabetu i sposobu stenografowania. Za bardzo chodziło mu 
o krótkość pisma, jak wogóle systemom geometrycznym, krót- 
kość, zakrojoną jedynie na pismo dyskusyjne, Chciał. Pysz aż 
słownik pisać wieloznacznych monogramów, by skąpstwo 
stenograficzne posunąć do zadziwiającej prostoty i chyżości. 



138 



To mści się na wyrazistości, dokładności i łatwej czytelności 
pisma. 

Rozpowszechnienie systemu Pysza. 

Pisze Radwański, iż wie od Pysza, że ten dawniej jeszcze 
wyuczył trzy osoby swego systemu, ale co miał z niemi zrobić? 
Wyuczywszy się, później rozeszły się każda winną stronę świata 
za kawałkiem chleba. A Pysz w roku 1843 przygotował po raz 
wtóry swój rękopis do druku, gdy otrzymał wyrzuty od członka 
sejmu krakowskiego, że tych, których wyuczył skoropisu, nie 
zatrzymał przy sobie. 



Saxe Feliks. 

O życiu Saxego nie wiele wiemy. Wiadomo tylko, że był 
lekarzem praktykującym w Warszawie, cudzoziemcem w Polsce, 
lecz uważał ten kraj, gdzie doznał wiele życzliwości, za swą 
drugą ojczyznę. 

Działalność stenograficzna 

polega na wydaniu kilku dzieł stenograficznych. Pierwsze bez 
daty, lecz jak wynika z oceny Jenikego w r. 1864, ukazało się 
ono w Warszawie z końcem roku 1863 p. t. Najłatwiejsza 
stenograf ja p olsk a,- Ponadto jak pisze Jenike, miał Saxe 
w r. 1864 prawie przygotowaną do druku broszurkę p. t. Wy- 
kład treściwy stenografji polskiej. Tego „Wykładu" 
nie widziałem, wspomina o nim też Zeibig w Dziejach i litera* 
turze stenografji (1878), a także Gumiński w swych dziejach. 
Zeibig wymienia też dzieło: Traite de Stenographie 
franęaise par F-Stella de Saxe (1864), jako rękopis 
w posiadaniu Polsko-ruskiego Towarzystwa Stenografów we 
Lwowie. 

Rzeczywiście „Wiadomości z dziedziny stenografji i kali- 
grafji", wychodzące we Lwowie, donoszą w czerwcu 1869 r., że 
Saxe przygotował trzy dziełka stenograficzne do druku, a to 
naukę stenografji polskiej, rosyjskiej i francuskiej. „Czeka je- 



13£ 

dnak nakładcy, gdyż pierwsza publikacja Saxego nieszczęśliwie 
wypadła, a to głównie, jak się dowiadujemy, dlatego, że nakładca 
bez wiedzy i woli autora miał poczynić wiele zmian wedle 
własnego rzeczy widzenia, czem oczywiście autorowi nie małą 
krzywdę wyrządził". A w numerze 9/10 r. 1869 tego samego 
czasopisma czytamy, że bibljoteka Polsko-ruskiego Towarzystwa 
Stenografów we Lwowie pomnożyła się trzema bardzo cennemi 
nabytkami, a mianowicie były to rękopisy: Traite de Ste- 
nographie franęaise par Felix Stella de Saxe (1864 w ję- 
zyku francuskim), przełożył na język polski p. Aleksander Sz, 
pod tytułem: Nowa Stenograf ja polska, Warszawa 1868. 
a wreszcie to samo po rosyjsku: Ł eh kij sposib prepo- 
dawaniju nisk oj stenograf j i Felixa Saxa 1865 r. Piszą 
Wiadomości: „Żałować tylko należy, że tłumaczenie polskie nie 
jest dokładne i dla swoich usterek dalszej pracy i korekty wy- 
magać będzie. Natomiast tekst francuski przedstawia pracę su- 
mienną i pod wielu względami nie bez wartości. Rosyjski prze- 
kład także zaliczyć nie możemy do pracy należycie pojętej i wy- 
konanej". Towarzystwo stenograficzne we Lwowie postanowiło 
ze względu na ubóstwo polskiej literatury stenograficznej tę 
pracę wydrukować, choć nie zgadza się na naukę Saxego, w któ- 
rym to celu Walne Zgromadzenie w grudniu 1869 roku miało 
fundusze obmyśleć. Dalszych wzmianek o rękopisach niema, cała 
bibljoteka Polsko-ruskiego Tow. Sten. gdzieś przepadła, a wraz 
z nią i rękopisy. 

System stenograficzny 

Saxego jest w zasadzie identyczny z syste m e m P y- 
s z a, ostateczne źródło jest przecież to samo, a i rodzaj prze- 
kładu i uwzględnienie względnie nie uwzględnienie właściwości 
języka polskiego jest także podobne. Dlatego zalety i wady przy- 
toczone u Pysza odnoszą się i do s Saxego. 

Pewne właściwości systemowe i zapatrywania autora przy- 
toczymy. Uważe Saxe, że łatwość ma być jedyną zaletą ste- 
nograf ji; tą łatwością swego systemu wywyższa się nad spół- 
czesny mu system Potulskiego. Jego systemu można wyuczy 'ć 
się w 1 — 2 godzinach, „a najmniejsza wprawa dostateczną jest 



140 

do tego, iżby podług naszej stenografji tak prędko pisać, jak 
się mówi. Samo przez się rozumie się, że w stenografji często 
zbyteczną jest rzeczą zwracać uwagę na ortografię, ani 
też na piękne pisanie — celem jej wyłącznym jest pochwycić 
mowę i przelać ją na papier tak szybko, aby zdążyć za naj- 
bieglejszym mówcą". • 

Znaki spółgłoskowe zasadniczo takie same jak u Py- 
sza, tylko innym dźwiękom przydzielone, występują czasem 
w dwu podobnych formach dla dogodniejszego łączenia z sąsie- 
dniemi znakami; łączenie to zresztą identyczne z Pyszem. Na 
dwuznaki cz, sz, eh nie ma Saxe pojedynczych znaków, lecz 
tworzy je jako grupy z połączenia znaków je składających 
w zwykłem piśmie, tak samo szcz. Gdzie rz brzmi jak z, pi- 
sze i. Podwojenie wyraża jak Pysz powiększeniem. 

Samogłoski wypisuje zawsze na początku i końcu słów 
swemi znakami, a to osobno lub razem zależnie od tego, cz3 r 
się dadzą połączyć lub nie t. zn. czy można je napisać w tym 
samym kierunku co spółgłoska lub nie. Znaki ma na samogłoski 
a, e, i, y, o, u, ą, ę. W środku wyrazu opuszcza samogłoski, 
o ile jednak wyrazy są dwuznaczne, jak pewność (pwnść) i po- 
winność (pwnść), to się dopisuje o w powinność; podobnie nos, 
nas i t. d.; ą, ę wyraża przez om, en w środku wyrazów lub 
zastępuje ę przez e, na końcu wyrazów oddaje się ą, §> znakami 
a, e z dodaniem ogonków. 

Łączenie znaków jak u Pysza. Przytem dla ułatwienia 
czytania i pisania można wyrazy zwłaszcza złożone dzielić, to 
ułatwi też dodanie samogłoski, n. p. nie-dostat-kiem. 

Skróty i skracanie. 

Na niektóre przyimki i przedrostki używa skróceń i tak: 
Nad, na oznacza kreską poziomą położoną nad wyrazem*, przy 
pisze się ukośnie przekreślone p; sprzy, z przy przekreśla się 
p, które następuje po s, z; prze pisze się zapomocą p poziomo 
przekreślonego; w wyrazach, które po prze zaczynają się od p 
n. p. przeprowadzić, pisze się albo prze osobno, lub jako ppro- 
wadzić, przyczem owe dwa p na początku oznacza się podwo- 
jonym t. j. powiększonym znakiem v i przekreśla się kółko; 



141 

przed piszemy jako prze i dołączamy d według łączenia zna- 
ków, tak samo przez; pod wyraża się kreską poziomą pod wy- 
razem, roz wyraża się kreską przecinającą pierwsze litery wy- 
razu; podwójne przybranki rozprze wyraża się zapomocą po- 
dwójnego przekreślenia, w rzeczownikach zaczynających się od 
roz przekreśla się także pierwszą literę po roz, w wyrazach, 
gdzie po roz następuje p, pisze się roz (-rz), osobno, a p się 
nie przekreśla, gdyż czytałoby się prze, gdzie rz brzmi jak sz, 
pisze się lepiej sz n, p. w wyrazie krzywda. 

Końcówki rzeczowników, przymiotników, imiesłowów i słów 
oznacza specjalnemi znakami bez zmian dla różnych przy- 
padków. 

Pisze Saxe: „Niektóre wyrazy mniej znaczne, a nie naru- 
szające myśli, można opuścić n. p. w krótszym daleko czasie, 
wyraz „daleko" można opuścić. Wykończać pisz kończyć, roz- 
począć pisz począć". „Można nawet zmieniać zdania i okresy, 
wyrażając krócej, n. p. zamiast okresu: można więcej Jkorzyści 
osiągnąć z tego, pisalibyśmy: można korzyść mieć i t. d. Współ- 
towarzystwo pisze się towarzystwo. On znikczemniał, pisz, do 
niczego. W słowach w czasie przj^szłym można używać przyim- 
ków na, za, po, z, n. p. zamiast będę pisać, napiszę, będę grać,. 
zagram i t. d,". 

Na 24 wyrazy ustanawia znaczniki. Liczby do dziesięciu 
pisze zwykłemi cyframi, od dziesięciu zamiast zera używa 
punktu, tysiące pisze się stenograficznie łs, miljony ml, dzie- 
siątkować 10 i kw, 2, 3, 4 razy pisze się 2, 3, 4 i przekreśla. 

Ponieważ interpunkcja zwykłego pisma oznacza samogło- 
ski, więc ustanawia dla punktu znak równości, dla przecinka 
kreskę poziomą, znak pytania i wykrzyknik jak w piśmie 
zwykłem. 

Źródło stenograf ji Saxego stanowią, podobnie jak dla 
stenografji Pysza, francuskie przekłady systemu Taylora, głów- 
nie Prevost, który jest kontynuatorem przekładu Bertin. 

Krytyka. Do uwag, wypowiedzianych przy Pyszu, dodać 
można ocenę Jenikego z Tyg. Ilustr. 1864 r. w artykule: „Czem 
jest i czem być powinna nauka stenografji". Pisze Jenike: Ksią- 
żeczkę Saxego, „która stała się dla nas głównym powodem do 



142 



napisania tego artykułu, wkrótce po wyjściu niesłusznie wyszy- 
dził w „Kurjerze Niedzielnym" jakiś p, F. F. Autor stenografji 
napisał odpowiedź, którą przysłał nam z prośbą o wydruko- 
wanie". W odpowiedzi przytacza Saxe czworowiersz Brodziń- 
skiego, który wielu krytykom możnaby przypomnieć: 

„Niejedną cząstkę życia na tom ja poświęcił 
Bym co dobre wyszukał i drugich zachęcił. 
Chcesz lub nie chcesz korzystać z minionego znoju, 
Ja tobie życzę szczęścia, ty mi życz spokoju". 

Co do opuszczania samogłosek, zauważa Saxe, że ten nie- 
dostatek napotyka się we wszystkich systemach stenograficznych, 
co przekonywa, że należało poświęcić łatwość czytania dla pręd- 
kości pisania, to jest dla głównego celu stenografji. Nie zgadza 
się z tern Jenike, gdyż powinno iść w parze łatwość pisania 
i czytania tego, co się napisało, zresztą są systemy, które od- 
dają samogłoski z równą dokładnością, jak pismo zwyczajne. 
Kwestjonuje Jenike możność wyuczenia się stenografji w kilku 
godzinach, biegłość musi wymagać kilkuletniej wprawy, a do- 
skonałość w tej sztuce, by podążyć za najszybszym mówcą, nie 
każdemu jest dostępna i wymaga też jeszcze gruntownej teore- 
tycznej i praktycznej znajomości języka, ogólnego wykształce- 
nia, bystrej pamięci, przytomności umysłu, daru szybkiego po- 
chwycenia myśli i lekkiej ręki. 

W alfabecie nie może Jenike pochwalić jednakowego 
kształtu znaków d i /•, różnych jedynie co do kierunku pisania ; 
uważa za niepotrzebne, a nawet szkodliwe podawanie dwu zna- 
ków na pewne głoski, co jakkolwiek przedstawiać może pewną 
dogodność w łączeniu, to z drugiej strony utrudnia czytanie 
i odbiera pismu stenograficznemu ów charakter pewności i pre- 
cyzji, stanowiących jedną z jego głównych zalet, „W ogólności 
cały wykład p. Saxe grzeszy powierzchownem traktowaniem 
przedmiotu i niezastosowaniem go do potrzeb naszego języka. 
Każdy język, odpowiednio do swej natury, wymaga innego sy- 
stemu, innych prawideł, a zatem odmiennego także alfabetu 
i odmiennych znaków. Otóż w alfabecie powyższym uderzy 
każdego, kto tylko nad tym przedmiotem się zastanawiał, brak 



143 



spółgłosek miękkich, bez których stenografja polska, jeżeli spo- 
cząć ma na podstawie naukowo-praktycznej, obejść się nie może 
Ile przez to zyskuje się na czasie, wykażę tu na przykładzie: 
Głoska /, zdarzająca się najczęściej w języku polskim, na ósem- 
kowej stronicy druku mieści się przeciętnie 120 razy. Z owych 
jednak 120 i połowa, t, j. około 60, będzie znakiem zmiękczenia, 
który w alfabecie stenograficznem opuszczamy, zastępując go 
spółgłoskami miękkiemi. Napisawszy przeto mowę, obejmującą, 
przypuśćmy, stronicę druku alfabetu, w którym niema spółgło- 
sek miękkich, nakreślilibyśmy głoskę i 1200 razy bez żadnej 
potrzeby". Zarzuca Jenike, że skrócenia, które autor podaje 
(kończyć zam. wykańczać i t. d.), wskazują, że autor nie zna 
dostatecznie naszego języka. Natomiast „dobrze pomyślane są 
skrócenia na zgłoski początkowe nad, na, przy, prze, pod, roz, 
lecz należało dodać jeszcze: do, ko, naj, nie, ob, od, pa, po, wy, 
za, również często powtarzające się na początku wyrazów. Na 
zgłoski końcowe p. Saxe podaje także skrócenia, osobno dla 
rzeczowników, przymiotników, imiesłowów i słów. Skrócenia te 
polegają n*i jakimś zakręcie jednakowym przy wszystkich przy- 
padkach, rodzajach i liczbach, a zatem szerokie pole zostawia- 
jącym dowolności. N. p. urcz z zakrętem ma znaczyć uroczy- 
stość, a może tak samo znaczyć i uraczenie, albo uroczystością, 
uraczeniami i t. p.; kpw z zakrętem ma znaczyć kupować, 
a może tak samo uchodzić za kopiować i t. p, tt . 

Kończy Jenike: „Wypowiedziawszy, cośmy mieli do zarzu- 
cenia pracy p. Saxe, dodać jednak winniśmy, że w każdym ra- 
zie nie zasługuje ona na lekceważenie lub szyderstwo". 

Rozpowszechnienie. Systemu używał, zdaje się wy- 
łącznie tylko sam autor. Pisze Jenike: „Przekonaliśmy się na- 
ocznie, że sam twórca rozbieranej przez nas metody, pojedyncze 
wyrazy kreśli dość szybko sposobem stenograficznym; pewni 
jednak jesteśmy, iż za mówcą powoli nawet prawiącym jeszczeby 
nie zdążył. Wprawdzie p. Saxe jako cudzoziemiec z wyjątko- 
wemi walczyć tu musi trudnościami, ale nie mało też zapewne 
czasu poświęcił na wprawienie się w swą metodę", 



144 

W Muzeum Czartoryskich w Krakowie, rękopis nr. 2937 
zawiera: Art a b r e vi a t eu r: Ć er i turę my ster ieuse, 
od strony 23: Variations de la met ho de Stenogra- 
phiąue Francaise, Adaptees a la langue P o 1 o- 
naise, z niewyraźną datą, ołówkiem na okładce napisaną 1867. 
Ani autor więc ani dokładna data powstania nie są znane. 

System ten stenograficzny należy do tej samej grupy, 
co dwa ostatnie. Część francuska znowu zupełnie przypomina 
system Prevost, różni się od niego nieco w wokalizacji. 

Część polska tern się różni od systemów Pysza i Sa- 
xego, że autor uwzględnia l) samogłoski w stopniu 
o wiele wyższym niż dwaj ostatni, 2) spółgłoski miękkie. 

Spółgłoski mają znaki podobne do znaków systemów 
poprzednich. Podnieść należy, że d różni się od c tylko cie- 
niem, j ma znak osobny, eh znak różny od h, dwuznaki cz, rz, 
ż, sz mają znaki pojedyncze, dz=«d-fz, dż = d + ż, dź = dż z ozna- 
czeniem miękczenia. Niektóre spółgłoski mają dwa znaki (w) 
lub kreślą swe kółko w różnym kierunku, zależnie od wygody. 

Łączenie spółgłosek odbywa się jak u Pysza czy Saxego. 
Gdyby dwie spółgłoski nie dały się ze względu na swój kształt 
połączyć, można je napisać oddzielnie i użyci między niemi 
osobnego znaku, oznaczającego łączność spółgłosek. 

Samogłoski wyraża autor na początku i w środku 
słów znakami luźnemi, postawionemi nad, obok lub pod wy- 
razem, przytem uważać należy, by możliwie znaki samogłoskowe 
ściśle łączyć z odpowiedniemi spółgłoskami, aby nie powstała 
dwuznaczność; na końcu słów łączą się znaki samogłoskowe 
bezpośrednio ze spółgłoską i to obojętnie, czy wypadają w kie- 
runku kreślenia tychże lub też w innym. Samogłoskę & wy- 
raża przecinkiem u góry, e przecinkiem na linji, / dwoma krop- 
kami poziomo lub pionowo, jak dogodniej, / jako spójnik ma 
osobny znak, o kreską ukośną od lewej ku prawej, jak akcent 
grave franenski nad linją, u taką samą kreską na linji, o ile 
następuje po /, zresztą obłączkiem przechodzącym w prostą, i/ 
grubą kropką zawsze pod spółgłoską, ą zygzakiem, ę krótką 
kreską skośną podobną do o, ewentualnie drugim znakiem do- 
godniejszym do łączenia, albo też zgrubieniem znaku jak w części 



145 

francuskiej, ć przecinkiem pod linją, ó podwójnym znakiem 
dla u. 

Na dwie samogłoski (dwugłoski) ma osobne znaki i to dwo- 
jakie, jedne na grupy, o ile samogłoski tworzą tylko jeden 
dźwięk ia, ie, io, iu, drugie, jeżeli wymawiają się osobno, ai, ao i t. d. 

Osobne znaki ustanawia na dźwięki nosowe podobne do 
francuskich on, an, en. 

Żeby nie było powodu do niejasności, każe tylko znaki 
na dwugłoski pisać na linji, a inne ściśle przy końcu spółgłosek, 
do których należą. 

W wszystkich wypadkach, gdzie można opuścić samogłosko 
bez szkody dla zrozumiałości i dokładności tekstu, należy to 
uczynić, aby jak najmniej obciążać pismo kreskami przy wyrazach. 

Gdyby powstała niejasność z tego powodu, że wyraz kończy 
się na samogłoskę, a następny od samogłosek zaczyna, można 
między wyrazami takiemi użyć osobnego znaku oznaczającego 
rozłączenie. Lepiej jest jednak unikać tego znaku, a znaki tego 
samego wyrazu pisać ściśle obok siebie, między wyrazami zaś 
zostawiać dość wolnej przestrzeni. Z tego samego powodu wyra- 
zistości należy każde zdanie zaczynać od nowej linji. 

Miękczenie spółgłosek oznacza autor zapomocą małe j 
kreseczki poziomej, którą zwykle kładzie nad znakiem odpo- 
wiedniej spółgłoski twardej, tylko dla ń kładzie ew. tę kresko 
także pod znakiem dla n, dla ć także obok znaku na c. 

Jeżeli po spółgłosce twardej następuje z, wtedy nie używa 
się znaku na zmiękczenie. 

Joto w anie: / wypisuje znakiem alf abetowym. Skrótów 
autor nie podaje. By nauczyć się systemu, zaleca autor : 
l) dobrze przestudjować tę metodę, 2) ćwiczyć się w pisaniu, 
3) ćwiczyć się w odczyty waniu tego, co się napisało. Autor sądzi- 
że najwyżej w miesiącu osiągnie się zupełny rezultat w wymie- 
nionych trzech kierunkach. Podaje za maksymę: L/Impossible, 
n* est pas francais ... et ne peut, ni doit etre non plus polonais. 

Krytyka. Należy podnieść szerokie uwzględnienie przez 
autora właściwości języka polskiego, zarówno co do samogłosek 
i miernego ich pomijania, jak i co do miękczenia spćigłosek 
na czem zyskała czytelność pisma. Lecz sposób wypisywania samo, 

10 



Hft 

głosek i ich miękczenia jest taki, że do niebiegłości łączenia znaków 
dołączają się luźne, a więc niebiegle doczepione kreski samogłosek 
i zmiękczeń, tak że każdy wyraz i całe pismo jeży się od owych 
luźnych znaków, a niebiegłośc wzrasta zpowodu trudności ścisłego 
umieszczania znaków samogłoskowych i miękczących tuż obok 
odpowiednich spółgłosek. 

Rozpowszechnienie żadne. Na rękopis zwrócił uwagę 
prof. Leon Rymar, opracowano powyższe uwagi na podstawie 
kopji rękopisu, dokonanej przez red. Władysława Chrapuste-, 

Pyrek Gracjan 

inżynier, ur. 17 grudnia 1877 r. w Warszawie, studjował na poli- 
technice w Paryżu (1900), gdzie też otrzymał dyplom inżyniera. 
Wróciwszy do kraju, założył w Warszawie w r. 1906 Kursy han- 
dlowe i języków obcych, które prowadzi aż do obecnej chwili. 

Działalność stenograficzna. W Paryżu zwrócił 
mu uwagę na system stenograficzny Duploye pewien Chińczyk, 
student, którego uczył języka rosyjskiego. Zapoznał się wtedy 
jeszcze z innemi systemami ale szczególnie zasady Duploye i Pit- 
mana przypadły mu do gustu. Ćwiczył się w systemie Duploye od 
r. 1900, a w roku 1906(10 XII) mianowany został członkiem Aka- 
demji Stenograficznej Duploye za poprawne stenografowanie. Steno- 
graf ja dawała mu utrzymanie w Paryżu i przemyśliwał już wtedy 
nad przełożeniem jej na język polski. Pierwsze egzemplarze swej 
stenograf ji polskiej hektografowane miał wydać w r. 1910 do 
użytku swej szkoły. Udało mi się otrzymać od autora jego „Ćwicze- 
nia stenograficzne" z r. 1923, które są oznaczone jako wydanie 
czwarte systemu, znacznie uzupełnione, drukowane. Ćwiczenia te 
składają się z 2 zeszytów, zawierających instrukcję metodyczną 
i wzory „fonograf ji" t. j. pisma dźwiękowego, ponadto w miejsce 
następnych zeszytów, które miały się ukazać, 5 małych tablic, 
objaśniających dalsze części stenografji (wyższy stopień). 

Instrukcje metodyczne Pyrka : 
Wiktor Hugo powiedział : „Stenograf ja będzie pismem pospolitem 
i powszechnem XX wieku". Ogólny rozwój prowadzi i do udoskona- 
lenia pisma. „Stenograf ja fonetyczna — to fotografowanie dźwięków 



147 

mowy ludzkiej". „Rozpowszechniajcie stenograf ję ! Przysporzy 
Wam ona czasu, ułatwi i uprzyjemni studja oraz uprości pracę". 

Instrukcja podaje l) na jakim papierze należy pisać (począt- 
kowo linjowany, potem gładki, matowy, zwilżony, na którym 
ołówek atramentowy pozostawia czytelne ślady) ; 2) jak należy 
trzymać papier (równolegle do brzegu stołu) ; 3) jakim ołówkiem 
stenografować (ołówkiem, nie piórem, o twardości dobranej do 
ręki, ostro a niezbyt długo zatemperowanym, „Penkala"); 4) jak 
trzymać ołówek (jak w szkole uczą); 5) jak trzymać rękę (do 
łokcia na stole, opartą na małym palcu); 6) jaki stół i krzesło 
(stół 71 cm. conajmniej i odpowiednie krzesło); 7) jak ćwiczyć 
rękę (ćwiczyć staw napięstkowy, podnosząc i opuszczając oraz 
obracając w nim rękę przy nieruchomym łokciu) ; 8) kiedy i jak 
pisać (po uprzedniem gruntownem przestudjowaniu teorji, stale, 
wytrwale, systematycznie, codziennie aż do zupełnego zdobycia 
swobody ręki i ścisłości ruchów. System idealny łączy maksimum 
szybkości z czytelnością, pisać bez odrywania ręki od papieru, 
błędnie napisany wyraz przekreślić i na nowo napisać, a nie 
poprawiać, bo przez to ręka „narowi się"); 9) jak ćwiczyć się 
w odczytywaniu stenogramu (równocześnie pisać i czytać, poprze- 
dnie ćwiczenia odczytywać): 10) kiedy robić transkrypcję (bez- 
pośrednio po napisaniu stenogramu); 11) jak zyskać swowodę 
i pewność ręki (początkowo analizować wyraz na dźwięki, za- 
znaczać ich kontury bez połączeń, następnie połączyć, by otrzy- 
mać całość czytelną, estetyczną, bez odrywania ręki, potem można 
to samo robić palcem w powietrzu); 12) jak stenografować, aby 
nie forsować ręki (ćwiczyć z przerwami, początkowo 15-20 min. 
przy posiedzeniu 2-3 godzinnem, przy bólu w ręce przestać 
i pisać, gdy ból ustanie, ew. masować i nacierać spirytusem aż 
do łokcia); 13) jak pisać i odczytywać stenogram (od lewej 
ręki ku prawej). 

System stenograficzny. 

System jest bezlinjowy, przestrzeń pisma nie jest 
ściśle określona, podobnie jak w innych systemach stenograficz- 
nych geometrycznych, nie przekracza w praktyce trzech stopni. 

Znaki na spółgłoski mają kształty kresek prostych 
(fonogramy proste), falistych (f. faliste), półkola (f. półkoliste) 

10* 



148 

i łuku (f. łukowe). Wielkość ich jest jednostopniowa i pół- 
stopniowa, w kierunku poziomym występują również dwie wiel- 
kości; grupy spółgłoskowe (i zgłoskowe) mogą mieć wielkość 
dwustopniową. Kierunek znaku odgrywa również rolę. 

Dwuznaki cz, dz, dż, rz, sz oraz śó mają pojedyncze znaki. 

Przydział znaków na poszczególne głoski odbywa się 
według zasady: podobnym głoskom podobne znaki, przyczem 
uwzględniono szeregi podobieństw: głosek dźwięcznych i bez- 
dźwięcznych, twardych i miękkich, oraz pewne inne podobieństwa. 
Głoski dźwięczne i bezdźwięczne różnią się przeważnie wielko- 
ścią, twarde i miękkie kształtem, a mianowicie fonogramom pro- 
stym i półkolistym dźwięków twardych odpowiadają faliste 
i łukowe dźwięków miękkich, podobne dalej są m i n, r i 1. 

Stenograf ja Pyrka nie uznaje ortograf j i, pisze on 
trz = cz, poszedł = poszet, h = ch, rz = ż, s = z, c~dz, ś = ź, ść^źclź, 
ont = on = ą, ent = en = ę i t. p. 

Znaki na samogłoski są to kółka (a, o), łuczki małe 
(e, i), ślimacznica (u, o), kreski skośne (ą, ę, y). Samogłoskom 
częstszym przydzielono znaki bieglejsze, dogodniejsze w łączeniu. 

Dwie samogłoski stojące obok siebie mają osobne znaki, 

Miękczenie spółgłosek uwzględnia, wprowadzając oso- 
bne znaki na spółgłoski miękkie, z tern zastrzeżeniem, że g' = g, 
k' = k, ł=l, co jest zrozumiałe. 

Jotowaniu także poświęca autor uwagę. Prócz znaku j 
w alfabecie, ustanawia znaki, jak powiada na „dyftongi" je, ej, 
ja, aj, jo, oj, ju, uj, ją, ję, yj, ij, jej, jaj, joj, juj. 

Łączenie znaków odbywa się według zasad systemów 
geometry cznay eh bezpośredniego dopisywania znaków nastę- 
pnych do poprzednich ; niebiegłość takiego łączenia jest tu w wielu 
wypadkach złagodzona przez znaki kółkowe samogłosek, które 
ponadto można kreślić w różnych kierunkach, zależnie od wy- 
gody i biegłości, a dalej i tern, że na pewne grupy spółgłos- 
kowe i zgłoskowe ustanowiono okrągławe znaki złożone. 

Skróty i skracanie. Podaje Pyrek skróty na nieliczne 
przedrostki także na rdzenie, dalej na frazeogramy (wyrażenia 
potoczne partykularne), synonimy (wyrazy o pokrewnem zna- 
czeniu). Skraca przez elizję (wyrzutnię) samogłosek i spółgłosek 



149 

np. z(a)mek, s(u)nąć, m(a)zać, z(o)wie, częs(t)o, wszys(t)ko,prę(d)ko, 
mie(js)ce i t. d. Stopień wyższy przymiotników oznacza przez pod- 
kreślenie stopnia równego, stopień najwyższy dwoma podkreśle- 
niami, tak samo wyrazy powtarzające się zastępuje podkreśleniem 
pierwszego (bardzo a bardzo). Dalej są skróty, t. zn. krypto- 
gramy, ideogramy, stenoideogramy, logogramy. Kryptogramy to 
są abrewjacje na sposób pisma zwykłego jak i t.p., b. r., M. W. R. 
i O. P. i t. cl., ideogramy oznaczają pojęcie jakieś przedstawione 
odpowiednim obrazowym znakiem n. p.wyraz nawias-nawiasem, 
krzyk-wykrzyknikiem, wodór-H, kwadrat-kwadracikiem i t. p. 
Stenoideogramy, to kombinacje stenogramów z obrazowemi ideo- 
gramami n. p. clo-koła,piszemywdo i rysujemy kółko, wreszcie 
logogramy to skróty stenograficzne, domyślne logicznie, opusz^- 
czone są w nich głoski n. p. albo-ao, absolutnie-abs i t. p. 

Liczebniki są podobnie skrócone jak w systemie Gabelsber- 
gera oraz skróty od liczebników pochodzące. 

W wyrazach złożonych pisze części składowe oddzielnie 
n. p. drogo-cenny. 

Wśród teórji, przykładów wyrazów i tekstów znajdujemy 
stenogramy polskie, francuskie, niemieckie, rosyjskie, czeskie, wło- 
skie, hiszpańskie, łacińskie. 

System Pyrka jest pr z ekła de m francuskiego systemu 
Duploye. Autor trzyma się oryginału i nawiązuje do niego, 
gdzie można, jak to łatwo wykaże porównanie obu systemów. 
Naturalnie musiał Pyrek, uwzględniając właściwości języka pol- 
skiego, uzupełnić materjał znakowy, który zaczerpnął głównie 
z Pitmana (łuki) i poczynić pewne zmiany w grupach, skrótach i t. d. 

Krytyka: Podnieść przedewszystkiein wypada należyte 
uwzględnienie z jednej strony właściwości języka polskiego w mięk- 
czeniu i jotowaniu, ale z drugiej strony identyfikowanie za 
wzorami francuskiemi pewnych dźwięków jak s-z, c-dz, ś-ź, ść-źdź 
nie jest wskazane i nafaet w związku wyrazów w zdaniu może 
to prowadzić do dwuznaczności. 

Małą biegłość łączenia znaków geometrycznych, unikanie 
kątów (eviter les angles) starał się Duploye, a za nim i Pyrek 
osiągnąć przez samogłoski kółkowe a, o i inne, pisane w różnych 
kierunkach zależnie od dogodności łączenia. Ta różnokierunko- 



150 

wośó, ruchomość Trierunku jest tu charakterystyczna. Mimo to 
zostało sporo niebiegłości w grupach spółgłoskowych i łączeniu 
pewnych samogłosek, pionowym lub prawoskośnym kierunku 
znaków, łączeniu półkoła z łukiem, wężyka i linji prostej i t. d. 
Wprawdzie wprawa i przyzwyczajenie, jak się przekonać można, 
uczyni to pismo, nie tak niebiegłe, jakiem się wydaje na pierwszy 
rzut oka, jednak mimo to uważać je należy za dość niebiegłe. 
Do tego dołącza się zbyt wielkie podobieństwo niektórych znaków, 
zwłaszcza na pewne samogłoski oraz na dwie samogłoski i grupy 
jotowe. Prócz a, o, po części i w, są wymienione znaki przeważnie 
drobne i tak podobne kształtem, że chyba lupą je odróżnić można, 
co utrudnia i pisanie i czyteh^ść pisma, chociaż autor chciał 
właśnie jak najbardziej uwzględnić wszystkie głoski wyrazów. 
Niekorzystne jest identyfikowanie ą-on-ont, e-en-ent. Metodycznie 
chybione uważać należy równoczesne traktowanie wielu języków. 
Nie jest właściwe zastępowanie wyrazów przez ich synonimy 
n. p. dlatego, że = bo, niewypowiedzialnie = niezmiennie = nad- 
zwyczajnie i t. p., jak to już czynił Saxe. Skrótów pamięciowych 
jest dosyć. Dość dowcipne są ideogramy, choć nie zawsze całkiem 
udałe, ułatwiają spamiętanie skróceń, najtrudniejsze logogramy. 
Skrócenia logiczne ograniczone jedynie do przysłowiowych wyra- 
żeń, których początek wypisuje się, a końca należy się domyśleć. 
Mimo tych wad nie można bezwzględnie potępiać i wyszy- 
dzać tego systemu, jak to n. p. czyni Gumiński (Nieco wiado- 
mości o stenograf ji): „Tablice stenograficzne Duploye zapełnione 
są zygzakami, wobec których hieroglify egipskie wydają się 
igraszką. Wydawać się może, że autorowie specjalnie „głowili" 
się nad tern, jakby stworzyć pismo, którego zawiłość techniczna 
byłaby w rażącej niezgodzie z wymaganiami szybkości". „Dziwić 
się wobec tego należy, że znajdują się ludzie, którzy mają od- 
wagę popierać w Polsce system Duploye, nazywając go powsze- 
chnym i wysławiając ponad inne". Dalej krytykuje Gumiński 
„owocność jakichś „fonetyczno-między narodowy eh" systemów". 
Jeżeli w tym ostatnim względzie może mieć rację, to co do 
innych zarzutów powiedzieć można, że w każdym systemie 
a i p. Gumińskiego, znajdą się znaki, które na pierwszy rzut 
oka wydadzą się zygzakami, wobec których hieroglify egipskie 



151 

są igraszką. Zniknie to złudzenie, gdy wejdziemy w intencje autora' 
wżyjemy się nieco w jego system, wczujemy, stopniowo nakre- 
ślimy obce nam początkowo znaki. Zbyt surowym krytykom należy 
przypomnieć cytowany wyżej przez Saxego czterowiersza Bro- 
dzińskiego. 

Rozpowszechnienie systemu. Autor nauczał systemu 
na swych kursach handlowych w Warszawie i pewne jednostki 
w nim wykształcił. Uznał, zdaje się jednak, że system geometryczny 
nie potrafi z powodzeniem współzawodniczyć z systemami gra- 
ficznemi i od r. 1924 uczy w swej szkole systemu Gabelsber- 
gera-Polińskiego. 

Rowiński Jan 

były student uniwersytetu nauk matematycznych, prowadził 
w Warszawie handlowe „Kursy Akademickie" w r. 1922, 

Działalność stenograficzna. 
Autor, prowadząc kursy handlowe, uczył na nich stenografii 
i podobno wydał litografowane lekcje swego systemu, których 
jednak nawet od samego autora nie można było otrzymać. Nato- 
miast w kwietniu 1923 przed Wielkanocą otrzymały może wszyst- 
kie gimnazja, a napewnb i szkoły zawodowe kilkadziesiąt 
(gimnazjum w Gródku 80) egzemplarzy drukowanego Listu I 
stenograf ji z datą 25 III 1923 stron 4 od „Biura Stenografów 
wWarszawie,Zielna 3-20, podpisany dyrektor Biura Jan Rowiński". 
Do listu drukowanego dołączono list pismem maszynowem do 
Dyrekcji danej szkoły z prośbą o polecenie uczniom prenume- 
raty listów stenograficznych. List zwraca się do „Drogiego 
Kolegi" zachęcając do nauki stenografji i prawiąc o jej korzy- 
ściach, z prośbą o nadesłanie kilku lub kilkunastu tysięcy Mp, 
zależnie od możności, jeżeliby uczniowie nadesłali po 10000, to 
nadeśle im autor drukowane odpowiedzi, poprawione ćwiczenia 
i list do Rodziców, aby wiedzieli, czego ich dziecko pilnie się uczy. 

System stenograficzny. 
Z jednego listu trudno mówić o całości, przytoczyć można dla próbki 
tylko to, co ten list zawiera. 

Jak powiada autor, chciał on rzekomo oprzeć znaki swego 
systemu na częstości głosek w języku polskim, bo posiadając dru- 



152 

karkę i składając czcionki, badał powtarzanie się liter, a czego 
okiem nie uchwyci, to ręka zapamięta. 

System Duploye najbardziej mu się podobał i starał się 
o przystosowanie tego systemu do języka polskiego. W pierw- 
szym liście znajdujemy znaki na spółgłoski d, t, b, p, 
1, ł, r (prostckreskowe o różnych kierunkach, analogiczne do 
znaków Duploye), c, cz (łuki wdół zwrócone), g, k (łuki ku linji 
podstawowej kreślone, podobne do francuskiego eu) } oraz h = ch 
(luk od lewej ku prawej, ku linji), Znaki na samogłoski przy- 
tacza o, a (kółka jak we francuskiem), i jest to kropka, względnie 
węzełek, e oraz miękkiego ie (je) nie oznacza wcale. Łączenie 
znaków jak u Duploye względnie Pyrka, „całe słowo musi się 
pisać jedną płynną, niezłamaną linją". Imiona własne podkreśla. 

Podaje wskazówki metodyczne nauki oraz pytania z teorji 
stenografji. 

Wpadł pisze wpad. 

Druk listu jest niewyraźny, tak że z objaśnień, względnie 
przy poprzedniej znajomości systemu Duploye można dopiero 
odcyfrować znaki listu. 

Rozpowszechnienie. Autor, osoba bardzo ambitna, 
reklamą afiszową i gazetową i odczytami w Warszawie i w pew- 
nych innych miastach jak Łodzi oraz takiemi sposobami, jak 
owym listem, przez siebie drukowanym, starał się zyskać zwolen- 
ników, co mu się jednak nie udało. Antoni Wojnar (Gabelsberger- 
Poliński) wdał się w walkę z nim, przyszło nawet do rozpraw 
sądowych, wreszcie wyparł go, jako nie mającego odpowiednich 
kwalifikacyj i prawnych podstaw do nauczania stenografji. 

Józef Słonimski. 

Podręcznik stenografji mnemotechniczne j 
dla w s z y s t k i c h j ęzy kó w. Data ukazania się nieznana, niewia- 
dome bliższe dane co do autora. 

Znaków spółgłoskowych różnych jest 10, każdy znak , 
na dwa znaczenia zależnie od tego, czy jest grubo czy cienko 
napisany, choć ta różnica może zniknąć, a wtedy jeden znak 
oznacza dwa podobne głosy. Znakami są kreska prosta, koło 
półkole, łuk, kropka w rożnem położeniu. Podobnym głosom 



153 



odpowiadają podobne znaki: n = ń, c = ć = ts, eh — h, cz, trz = tsz, 
1 = 1, rz = ż = s = ś = ź = z. Liter dużych i podwójnych nie używa się. 

Znaków samogłoskowych, jest pięć; a, e, i, o, u 
są z tych samych elementów złożone co spółgłoski. Samogłosko- 
wych znaków używa się wtedy, gdy stoją oddzielnie, w połącze- 
niu zaś ze spółgłoskami zastępuje je łącznik, lecz gdzie tako- 
wego niema, tam spółgłoski tworzą grupy. Lecz i ten łącznik 
na oznaczenie samogłoski można opuścić, jeżeli użycie jego nie 
jest wygodne, z wyjątkiem słów zaczynających się na samogłoskę. 
Znaku alfabetowego na i(j) używa się na początku lub końcu 
wyrazu, w środku natomiast pisze się kropkę. Zamiast o lub u 
pisze się niekiedy kreskę na krzyż. ą = ę = n, i=j, y— j. 

Liczby mają osobne znaki, które pisze się nad linją. 

Łączenie znaków odbywa się bezpośrednio, przy gru- 
pach spółgłoskowych samogłoskę między spółgłoskami oznacza 
się łącznikiem, który opuszcza się, jeżeli jest niewygodny w łącze- 
niu. Są pewne specjalne prawidła łączenia i tworzenia grup 
spółgłoskowych i zgłoskowych: Jeżeli znaki t, d, k, g lub b, p, 
m, n, albo r, 1, w, f następują po sobie, to nie należy ich powtarzać, 
lecz dany znak przedłużyć. Znaki półkoliste i łukowe mogą 
w razie konieczności, t. j. dogodniejszego łączenia ulegać zmia- 
nie w tym sensie, że znak zwrócony ku górze można napisać 
rozwarciem ku dołowi i naodwrót, tę zmianę oznacza się pod- 
kreśleniem w środku wyrazu, a na początku lub końcu zakrę- 
ceniem znaku do środka. Znaki półkoliste i łukowe mogą się 
też łączyć przez krzyżowanie. 

Miękczenia nie uwzględnia, jotowaniem nie zajmuje 
się bliżej. 

Skróty i skracanie: Znaków specjalnych na jakie- 
kolwiek wyrazy czy ich części niema. Skraca się dowolnie wyrazy 
dłuższe i tylko wtedy, gdy odczytanie w związku z innemi wyra- 
zami nie nastręcza trudności. 

Sposoby stenografowania są dwa. Odróżnia autor 
formę określoną, czyli dokładną, złożoną ze znaków cienkich 
i grubych oraz nieokreśloną czyli symboliczną, złożoną ze zna- 
ków jednakowej grubości. Od formy określonej przechodzi się 
stopniowo do formy nieokreślonej, która właśnie ma na celu 



154 

wyćwiczenie i wzmocnienie zmysłu wzroku. Wobec tego, że pod- 
ręcznik niniejszy przeznaczony jest głównie dla piszących steno- 
graficznie o przedmiotach, z któremi są mniej lub więcej obeznani, 
więc forma nieokreślona wystarcza, „aby z jednego rzutu oka 
na ogólny zarys słowa mogli je sobie odrazu uprzytomnić" i używa 
też autor tylko formy nieokreślonej. Tablice podają przykłady 
na powyższe reguły. 

Pismo systemu, w rzeczywistości złożonego z elementów geo- 
metrycznych, robi wrażenie systemu graficznego przez owe dowolne 
łączenie znaków. 

Zapatrywania autora teoretyczno naukowe 
co do swego systemu: Podręcznik „ma na cekinietylko podawanie 
zupełnie nowych zasad stenografowania, lecz także wyćwiczenie 
zmysłu wzrokowego przy pomocy znaków stenograficznych". 
Zalicza się autor do grupy systemów geometrycznych, jeżeli po- 
wiada, że „każda linja prosta czy krzywa oznacza zależnie od 
położenia, długości i grubości pewne określone dźwięki". Sądzi 
autor, że „połączenie takich linij daje oczywiście dość. dokładny 
zarys słowa". Chwali autor swój system, gdyż istniejące dotąd 
sposoby stenografowania są zbytecznie skomplikowane, ponieważ 
mają zbyt dużo skróceń i prawideł łączenia ziaków alfabetycz- 
nych w słowa. Przytem wszystkie mają tę wadę, że obfitują 
w znaki specjalne dla przyrostków i końcówek a dlatego mogą 
być stosowane tylko do danego języka". Natomiast pisze autor: 
„Mój system oparty jest na zupełnie innych zasadach. Przede- 
wszystkiem niema w nim żadnych skrótów, więc może być zasto- 
sowany do wszystkich języków", następnie ma dwie formy steno- 
grafowania, z których druga jest krótka i ćwiczy wzrok. System 
jego ściśle fonetyczny, dźwięki głośne (dźwięczne) mają cienkie, 
znaki ciche (bezdźwięczne) grube znaki. Znaki te zaś są tak 
proste i dogodne, że każdy nauczyć się może w ciągu kilku 
godzin łączenia ich w słowa czyli stenografowania. 

Krytyka. Zasady autora są piękne, mówi ono ćwiczeniu 
zmysłu wzrokowego, o znakach prostych, łatwo łączących się 
w dość dokładny zarys słowa, o zastosowaniu systemu do 
wszystkich języków przez ścisłą fonetyczność — w rzeczywistości 
jednak w naszem pojęciu jest ono mało czytelne i rzeczywiście 



155 

sztuki mnemotechnicznej potrzeba, żeby opanować tę stenografję 
mnemotechniczną, gdyż ostatecznie w praktyce ten sam znak może 
oznaczać b, p, m, n, r, 1, ł, w, f , inny d, t, g, k i t. p. Pismo, które 
w elementach wykazuje podobieństwo do pewnych angielskich 
systemów geometrycznych jak Pi tmana i francuskich przekładów 
systemów geometrycznych, wyradza się w nieokreśloną dowolność. 
Rozpowszechnienie żadne. 

Zakończenie. 

Skończyliśmy przegląd systemów geometrycznych polskich. 
Mają one obok wad pewne znaczne zalety, tak że nie można ich 
wczambuł zgóry potępiać i wymyślać im od dziwolągów. Zaletami 
temi są niezależność od linji, krótkość znaków wielka, która wyna- 
gradza niebiegłość łączenia, za krótkością znaków idzie szczupłość 
miejsca, jakiego potrzebują, konsekwencja w przeprowadzeniu sy- 
stemu, prawidłowość, w związku z tern łatwość nauczenia się.Prostota 
owa może być doprowadzona do ostatecznych granic przy 
zaniechaniu oznaczania samogłosek, naturalnie ze szkodą dla 
wyrazistości i czytelności pisma. Uwzględnienie właściwości języka 
polskiego jak samogłosek, zmiękczania i jotowania prowadzi do 
pewnych trudności : Albo powiększa się ilość znaków, które łączą 
się ze sobą nieprzerwanie, jednak ze szkodą dla wyrazistości, 
gdyż materjał znaków geometrycznych i ich położeń jest stosun- 
kowo ograniczony, tak że przy większej ich ilości różnice pomię- 
dzy poszczególnemi znakami się zacierają i cierpi wyrazistość. 
Albo używa się w tym przypadku znaków diakrytycznych luźnie 
związanych z resztą obrazu słownego i przez to zwiększa niebie- 
głość, lecz za to równocześnie rośnie czytelność. Sprawność syste- 
mów geometrycznych nie musi ustępować sprawności systemów 
graficznych, przyzwyczajenie i wprawa, oraz indywidualne 
zdolności, odgrywają tutaj jak wszędzie odpowiednią rolę. 

Co do rozpowszechnienia tych systemów u nas, to 
do powyżej przytoczonych już faktów dodać należy następujące: 
Czytamy w „Stenografie* z r. 1869, że rozprawy Sejmu galicyj- 
skiego, zwołanego po raz pierwszy w r. 1861, spisywane były 
przez biuro redaktorskie, złożone z szybkopisarzy, piszących 
także po części systemem Taylora. Powiada też Poliński w swej 



156 

Bibliotece Stenograficznej z r. 1865, walcząc z Olewińskim, że 
Olewiński nic więcej w Sejmie nie dokonał jak zwolennicy począt- 
kujący systemu Taylora; również wspomina o jednym stenografie 
metody Taylora, który spisywał rozprawy na Sejmie. Może był 
to Albin Doliński, o którym donoszą „Wiadomości z dziedziny 
.stenografji" z r. 1871, że zajmował się przed Polińskim (1861) 
systemem Taylora. Nazwisko Albina Dolińskiego spotykamy też 
jako świadka na pierwszym protokole, spisanym w kwietniu 
1861 r. ze stenografami, którzy mieli notować rozprawy Sejmu 
galicyjskiego. Niewiadomo, jaki był przekład tych Taylorowców, 
prawdopodobnie samoistny, nie żaden z powyżej rozpatrzonych. 
Naogół jednak zaznaczyć należy, że systemy geometryczne 
nie odegrały w Polsce dotychczas żadnej roli. 




Systemy graficzne. 

Przegląd ogólny dziejów. 

Próby przekładu systemów graficznych na język pol- 
ski pojawiają się po raz pierwszy w obcych językach, a mia- 
nowicie: Heger w r. 1849 wydaje w języku niemieckim 
i czeskim: Zarys przekładu systemu Gabelsbergera na czte- 
ry główne języki słowiańskie, w tern i na język polski, 
a w czasopiśmie Michaelis Zeitschrift fur Stenographie und 
Ortographie jest w r. 1857 sprawozdanie z przekładu sy- 
stemu Stolziego na język polski, dokonanego przez Bolesła- 
wa Kwaśniewskiego, członka zagranicznego Towarzystwa 
stenograficznego w Lesznie (Lissa), przedłożony temu to- 
warzystwu w lutym 1856 r. 

Systemy powyższe nie znalazły praktycznego zastoso- 
wania wśród Polaków. 

Praktycznie zaczynają się dzieje stenografji polskiej 
graficznej, a właściwie stenografji polskiej wogóle w r. 1861, 
.kiedy to po zaprowadzeniu konstytucji w Austrji rozpoczął 
obrady Sejm galicyjski we Lwowie. Zapotrzebowano ste- 
nografów. Znala&ło się dwóch ludzi we Lwowie, którzy 
równocześnie zajęli się przekładem stenografji systemu Ga- 
belsbergera na język polski, a mianowicie Józef Polmski, 
wówczas urzędnik skarbowy we Lwowie i Lubin Olewiński, 
który właśnie wystąpił dobrowolnie z wojska w stopniu 
porucznika i przebywał na wsi, w dobrach swego ojca. Za- 
częła się rywalizacja, walka obu o system, o biuro steno- 
graficzne sejmowe we Lwowie i wogóle o rynekj i życie ste- 
nografji polskiej. Walkę tę prowadzili w wydawanych przez 
siebie czasopismjach, w dziennikach, wszędzie gdziekolwiek 



158 

była sposobność po ternu, a pomagali im zwolennicy, zgru- 
powani w przeciwnych towarzystwach. Przegrupowanie na- 
stępuje, gdy wystąpił jeszcze trzeci rywal z nowym prze- 
kładem Gabelbergera, Jackowski, walcząc przeciw Poliń- 
skiemu i Olewińskiemu, którzy pogodzili się. Próby ugo- 
dowe załatwienia sporu były podejmowane, ale pozostały 
bez skutku, gdyż były nierzetelne (czasy walki to czasy 
rozkwitu systemu). Ostatecznie zwyciężył Poliński i od r. 
1875 zapanował bezapelacyjnie w świecie stenograficznym 
polskim, w biurze sejmowem lwowskiem do swej śmierci 
(1901). Nauka jego rozszerzała się jedynie prawie, w Ma- 
łopolsce, po prowincji w gimnazjach, w Krakowie zaś po- 
wstało w r. 1875 również krótkotrwałe towarzystwo i wy- 
chodzi przez 2 lata czasopismo. 

Do śmierci Polińskiego nie było więc rywali. Pominąć 
można Sucheckiego, który wystąpił z własnym systemem 
graficznym (3 wydaaiia 1866, 1883, ostatnio 1894), ale nie zna- 
lazł zwolenników — oraz przekład Stolzego (1886) i system 
Kohza (Berlin 1899, Stolze-Schrey). 

W r. 1900 roztpoczął konkurencję przekład Stolzego, do- 
konany przez adwokata Guinińskiego w Warszawie.. Wpływ 
tego systemu ograinjiczia się jednlak do r. 1918 clo nauczania 
go w kilku szkołach w Warszawie, po za którą prawie że 
nie wyszedł. 

Od r. 1901 następcy Polińskiego kontynuują jego pracę 
we Lwowie, pojawiają się tu nowe podręczniki (Roman Po- 
liński, Czajkowski, Bojarski, Janiec-Mesuse), biuro sejmowe 
jest w rękach uczniów Józefa Polińskiego, nowy „Związek 
Stenograficzny" we Lwowie i czasopismo „Przegląd" (1911, 
1912), próbują wskrzesić słaby ruch stenografów. W War- 
szawie działa od 1909 r. zwolennik Polińskiego, pochodzący 
z Małopolski Ig. J. Sekułowicz, wydaje podręcznik, prowa- 
dzi szkołę handlową, w której naucza stenograf ji. 

Wielka Wojna przerywa pracę. 

Tymczasem zaczęły się pojawiać i inne przekłady i tak: 
Drugi przekład Stolzego w Warszawie przez inż. Polakie- 
wicza (1907). W Poznańskiem pod wpływem systemu nie- 



159 

nmeckiego, mającego przewagę w Prusiech są te przekłady 
Stplze-Schrey ł a w Poznaniu przez Mellina (1904), Elsner- 
.Napolskiego (1911). Dalej powstają przekłady systemów 
wypisujących samogłoski w Warszawie, jako to Rollera 
przez Ożarowskiego (1904), (w rękopisie pozostał podobny 
przekład Sobczyńskiego w Szydłowie 1905), Scheithauera 
przez niejakiego S. G. w Warszawie (1904). Wszystkie te 
przekłady albo nie miały żadnego rozpowszechnienia, albo 
ich użytek ograniczał się do zakładu naukowego prywatnego, 
który autor prowadził. Bliższe szczegóły ich rozpowszech- 
nienia nie są wiadome. 

W czasie Wielkiej Wojny zauważyć się daje naogół zu- 
pełny zanik nauki i życia stenograficznego, choć poszcze- 
gólne wtedy właśnie wydane podręczniki, to niby jaskółki, 
przeczuwające i zwiastujące zbliżającą się Niepodległość, 
podczas której życie stenograficzne miało na nowo się roz- 
budzić, rozwinąć i zakwitnąć ponownie. 

W r. 1914 wychodzi 2 wydanie Ożarowskiego (Roller), 
w r. 1915: Łatwa metoda stenograf ji polskiej podług Stolze- 
Schreya, opracowana przez Haniczyka, w r. 1917 drugie wy- 
danie Napolskiego, dalej Stenotaehygrafja Wiśniakowskiego, 
wreszcie podręcznik Korbla podług systemu Gabelsbergera- 
Polińskiego. Zwolennicy Gumińskiego organizują Związek 
(1917) i aiauzyiijają ćwiczyć i przygotowywać się do ujęcia 
służby stenograficznej parlamentarnej w swe ręce. 

Kiedy w r. 1918 zaświtała niepodległość Państwa Pol- 
skiego zaozął się ruch żywszy. Praktyczni Gumińczycy, 
będący w Warszawie i mający wpływowego autora systemu 
za sobą, zakrzątali się około obsadzenia biura stenograficzne- 
go Rady Stanu K. P., a potem. Sejmu-, i Senatu i przeważnie 
zwolennicy Gumińskiego wypełnili biuro. (Trzej członkowie 
biura piszą systemem Polińskiego, jedna pani ad hoc zasto- 
sowanym systemem Kriwosza). 

Podczas gdy w dawnem biurze stenograficznem gali- 
cyjskiem pracowali wyłącznie mężczyźni, i to prawie sami 
studenci akademicy lub ludzie z ukończonemi studjami aka- 
demickimi, głównie prawnicy, to nowe biuro posiadało prawie 



160 

wyłącznie kobiety, przeważnie młode panny. Dawni steno- 
grafowie sejmu lwowskiego, prawnicy, objęli kierownictwa 
biur korespondencyjnych, Paty i t. p. lub zostali adwokata- 
mi, profesorami, lekarzami i t. cl. i rzucili karjerę stenogra- 
ficzną. Wprawdzie kierownik dawnego biura lwowskiego 
Chwojka, jakiś czas kierował biurem warszawskiem, ale byt 
już mało energiczny i wkrótce umarł (1922). W biurze re- 
daktorskiem sprawozdań sejmowych i diarjusza pracują 
dawni stenografowie lwowscy Karol Irzykowski i E. Gross. 
Zreiszłtą brakło zmysłu praktycznego Szkole Polińskiego, 
brakło ochotnych. 

Inni jeszcze zaczęli się krzątać. Wychodzą dalsze wyda- 
nia Napolskiego (1920, 1923), Haiiiczyka (1919), nowy prze- 
kład Stfc)lze-Schrey'a przez Balczyńską (1919) w Poznaniu, 
potem w Katowicach, również przekład Stolze-Schrey ł a przez 
Majerskiego (Poznań 1922), Gumińskiego podręcznik pojawia 
się też w dalszych wydaniach, Gabelsbcrger-Kin w Lodzi 
(1919). 

Wszystkie jednak te systemy nie obejmują szerszego 
terenu, ich wpływ jest minimalny, sięga co najwyżej do 
kilku s^kół w tej miejscowości, gdzie autorzy systemów 
przebywają. Próbował także Ożarowski w Warszawie i na 
prowincji rozpowszechniać swój system, starał się o biuro 
stenograficzne sejmu, ostatecznie jednak udało mu się dla, 
kilku swoich zwolenników, względnie zwolenniczek uzy- 
skać posady stenografów (ek) w Magistracie warszawskim 
i po kilku latach swej działalności znika z areny. 

Tymczasem podręcznik Korbla, który już w r. 1918 
ukazał się w 2 wydaniu (potem w III i IV), znajduje roz- 
powszechnienie w szkołach handlowych i to nie tylko w Ma- 
łopolsce, ale i w innych okręgach Polski. Daje impuls sam 
autor do żywszego ruchu, nauczając stenograf ji w Krakowie 
na uniwersytecie i w szkołach zawodowych, kształcąc wielu 
swych uczniów, którzy roznieśli system Polińskiego po Pol- 
sce i przywiązanie do pisowni Korbla. W ten sposób system 
Polińskiego samorzutnie rozprzestrzenia się po Polsce. Tak- 



KU 



że lektoraty na wszystkich uniwersytetach są w ręku zwo- 
lenników systemu Polińskiego. 

Znalazł się jednak teraz i człowiek z Bożej łaski, który 
zajął się organizacją i propagandą, reklamą systemu Poliń- 
skiego, Antoni Wojnar ze Śląska Cieszyńskiego. Z końcem 
roku 1920 wydaje on z Cieszyna pierwszy numer „Steno- 
grafa Polskiego", odr : azu z silnym rozmachem reklamowym 
rozsyła go po wszystkich szkołach średnich i zawodowych, 
zyskując zwolenników i skupiając rozprószonych stenogra- 
fów. Z początkiem roku 1921 przenosi się do Warszawy 
i stamtąd kontynuuje swą pracę. Wydaje dalej „Stenografa" 
a z braćmi, najpierw z Franciszkiem, potem i z Rudolfem, 
tworzy szkołę stenograficzną, jako „Kursy" następnie jako 
„Instytut", staje się z braćmi założycielem Centralnego 
Związku Stenografów syst. Gabelsb.-Polińskiego w Warsza- 
wie, którego liczne oddziały tworzą się w całej Polsce, wy- 
daje podręcznik. Następnie organizuje trzy Kongresy steno- 
graficzne systemu Polińskiego, których głównym rezultatem 
było ujednostajnienie pisowni systemu Polińskiego (1923), 
badania częstotliwości (Kapuściński) i opracowanie dziejów 
(Taub). Ale energja jego wkońcu zmalała (1926), złamana 
tern, że nie dopiął wyniku, jakiego się spodziewał, t. j. że 
nie zyskał dla stenografji powszechnego rozpowszechnienia 
i uznania, oraz zorganizowania. 

Rolę kierowniczą objął od r. 1927 „Zespół Tow. Sten. 
syst. Gabelsb.-Polińskiego Woj. SI. i Zagł. Dąbr." Na Śląsku 
Cieszyńskim datuje się byt stenografji od r. 1899, ale na 
Śląsku Górnym dopiero od czasów niepodległości Państwa 
Polskiego. Po nieudałej próbie wprowadzenia tu systemu 
Stolze-Schrey ł a z Niemiec (Skorsetz 1919) i systemu Steno- 
tachygrafji „Reformia" (Siwy 1920) zyskały zwolenników: 
system Gabelsbergera Polińskiego samorzutnie u tamtejsze- 
go ludu robotniczego (założenie kółka „Piast" w Król. Hucie 
1921) i propagowany przez Balczyńską - Bartosze wieżową 
przekład jej Stolze-Schrey ł a. Jakiś czas utrzymywał się sil- 
nie system Balczyńskiej, aż zyskał przewagę system Poliń- 
skiego, rozpowszechniany przez „Zespół"* 

li 



162 



Ostatnio systemy nowe Korbla i Kotasa wprowadziły 
tu pewien ferment. 

„Zespół Towarzystw Sten. Systemu Gabelsb.-Polińskie- 
go Woj. śl. i Zagł. Dąbr." utworzony w czerwcu 1927 r. wy- 
daje czasopismo „Czytanki" stenograficzne od r. 1928. 

Wydział Oświecenia Publ. Woj. Śląskiego stanowi chlub- 
ny wyjątek w kartach dziejów stenografji polskiej, popie- 
rając moralnie i ni.aterjalnie rozwój stenografji na Śląsku;. 
Moralnie, przez troskliwą opiekę nad stenograf ją i żywe 
zainteresowanie się sprawami stenografji i także przez* 
wprowadzenie stenografji do szkół powszechnych a mate- 
rjalnje, przez udzielenie zasiłków ńa krzewienie ruchu ste- 
nograficznego. 

Prócz podręcznika Korbla, syst. Polińskiego, pojawiają 
się i inne w tym czasie: Sekuło wicza III wydanie, Wojnara 
3 wydania, Olszewskiego (1928). 

Choć system Gabelsbergera-Polińskiego w ten sposób 
osiągnął największe rozprzestrzenienie w Polsce,, nie brakło 
i nie brak obecnie prób tworzenia nowych przekładów, uza- 
sjadniającyich rację swego bytu różnemi względami, prze- 
ważnie powołujących się na większą łatwość wyuczenia, 
a zamykających przytem oczy na inne własne wady. 

W r. 1921 wydaje Wicher Kurs stenografji narodowej 
polskiej. W r. 1923 syste'in Kunowskiego Narodowej wzglę- 
dnie Międzynarodowej stenografji wprasza się na Śląsk 
Górny. W r. 1924 w manuskrypcie zaistniał system podobny 
do Scłieithauera w kombinacji z innemi przez S. Glarier- 
Stegawskiego. W r. 1925 próbuje szczęścia Halbina z syste- 
mem wypisującym samogłoski a la Roller, w r. 1926 pojawia 
się przekład Gregga (półgraficzny system) przez Widzow- 
skiego, w r. 1927 przekład jednolitego, w Niemczech obowią^ 
żującego systemu „Einheitskurzschrift", przez Hackego, po- 
prawiony następnie i zbliżony w pewnych względach do Po- 
lińskiego przez Hackegio i Tauba (1930), a obliczony do nauki 
dla tych niemiecko-polskich stenografów, którzy stenografują 
niemiecką „Einheitskurzschrift", a chcieliby mieć pokrewny 
system dla języka polskiego. W r. 1929 wydaje Korbela 



163' 

swój „Polski system stenografji' 4 (przeważnie ópafty 
tez na Polińskim ale i innych systemach) i ftiając od- 
powiednie wpływy, naucza go sam i przez kilku innych 
w kilku szkołach. Ostatnio zajmowali się budową systemów 
Kapuściński, Kotas, Wysocki w Katowicach i Zugehoer 
w Poznaniu, Taub w Gródku Jag., choć ich dotychczas nie 
ogłosili, prócz Kotasa, który wydał podręcznik swego sy- 
stemu w r. 1930. Wydał Kotas też przedtem przekład syste- 
jmu Polańskiego na język niemiecki (1929). 

W r. 1930 reklamuje się też Najnowszy, najkrótszy 
i najłatwiejszy Stenograficzny System Powszechnego Insty- 
tutu Sten. i Propagandowo- Wydawniczego „Kultura" w War- 
szawie. 

W r. 1930 wybuchają nowe tarcia: Nawoływanie do 
ujednostajnienia systemu sten. w Polsce (Taub) i walka 
z nowemi systemami (Taub, Wojnar contra Korbel, Kotas). 

Jaki system utrzyma się jako jednolity w całej Polsce 
trudno przewidzieć. Dzieje bowiem stenografji, jak dotych- 
czas, wykazują, że żaden system nie wyszedł drogą jakby 
doboru naturalnego, jako najlepszy i jako taki się utrzymał. 
Wogóle kwestja najlepszego systemu jest otwarta. Więk- 
szość głosów „za" nie jest także próbą absolutną, jak to 
i w Polsce już mogliśmy zauważyć. Obok dobroci systemu od- 
grywa tu rolę energja kierowników, talent organizacyjny, 
propaganda, reklama. Przypomnę tylko, że wcale nie naj- 
lepszy, a może naw^t i nie taki dobry system Taylora stał 
się rzeczywiście uniwersalny, bo przełożono go na wszystkie 
języki prawie, a równie nie o wiele lepszy system Pitmana 
zdołał ogarnąć całą ludność angielską, dzięki zaletom Pit- 
hiana i jego rodziny, a nie systemu, ale dał mu radę 
w Stanach Zjednoczonych, również, jak zobaczymy, z nasze- 
go punktu widzenia nie świetny system Gregga. 

Do jednolitości systemu może przyjść przez dobrowol- 
ną zgodę wszystkich systemów, rzecz bardzo rzadka albo 
przez rozporządzenie urzędowe (Niemcy, Włochy i i.). 

Nauczano systemów graficznych w szkołach od r. 1862 
(we Lwowie, wkrótce i w Krakowie i na prowincji w Mało- 

11* 



164 



polsce), od r. 1871 tylko systemu Gabelsbergera-Polińskiego 
w szkołach średnich austrjackich nadobowiązkowo, od r. 18v)2 
w szkołach handlowych obowiązkowo. Około tysiąc młodzie- 
ży rocznie się uozyło. W niepodległej Polsce początkowo 
nauczano również za remuneracją państwową stenografji 
nadobowiązkowo w szkołach średnich, obowiązkowo w han- 
dlowych. Odkąd jednak zniesiono remunerację za przedmioty 
nadobowiązkowe w szkołach średnich (1925), znikła tu prawie 
stenografja, z wyjątkiem Śląska. Nie ma przepisanego sy- 
stemu stenograficznego do nauczania w Polsce, stąd możli- 
we są dowolności wprowadzania różnorodnych systemów ze 
szkodą dla jednolitości. W systemie Gabelsbergera-Polińskie- 
go, przynajmniej w zakresie podręczników, uznało Minister- 
stwo pisownię, ustaloną przez Kongres stenografów tego 
systemu. 

Komisyj egzaminacyjnych na nauczycieli stenograf ji jest 
dwie. Jedna we Lwowie na uniwersytecie od r. 1865 dla 
stenograf ji polskiej, ruskiej i niemieckiej, druga od r. 192 L 
w Krakowie w Szkole Ekonomiczno-Handlowej. Komisja 
lwowska od czasu śmierci przewodniczącego dra Tilla (1920) 
jest nieczynna. 

Poza szkołą używano stenograf ji dawniej w sejmie lwow- 
skim, w biurach, redakcjach gazet, w życiu handlowem, na 
^gromadzeniach, rzadko w sądach. Poza szkołami uczono 
jej w towarzystwach i specjalnych szkołach stenografji. 
Obecnie stenografja ma zastosowanie w biurze stenogra- 
ficznem Sejmu i Senatu w Warszawie, w Sejmie Śląskim, 
w biurach, w redakcjach dzienników, w życiu handlowem, 
rzadko na zgromadzeniach i w sądzie. Na Zachodzie, w Kra- 
kowskiem i na Górnym Śląsku jest zapotrzebowanie steno- 
grafów największe. 

Kontakt zwolenników Polińskiego z zagranicą żywy, 
szedł z natury rzeczy, w stronę oryginału Gabelsbergera 
do Niemiec i Wiednia, także ku Słowianom zachodnim i po- 
łudniowym (Czechom, Jugosłowianom). Zaznaczyć jednak 
należy polskość tego kontaktu i wogóle ruchu stenogra- 
ficznego w Małopolsce. Pisze dr Stanisław Homme w Prze- 



165 



gładzie Sten. we Lwowie w r. 1911 w sprawozdaniu o swoim 
pobycie na Międzynarodowym Kongresie sten. syst. Ga- 
belsbergera, odbytym w Kopenhadze w r. 1911: „Udział Po- 
laków w kongresach międzynarodowych ma też do pewnego 
stopnia znaczenie narodowe. Ma je zwłaszcza wtedy, jeżeli 
w swych oficjalnych wystąpieniach czy prywatnych rozmo- 
wach zaznaczają dobitnie, że nie przybywają ze Lwowa, lub 
Krakowa, Warszawy lub Poznania, ale z Polski, która 
sama w Europie liczy 20 miljonów dusz, z Polski, która 
w pochodzie cywilizacyjnym ludów kroczy wytrwale i sku- 
tecznie naprzód mimo swego wprost tragicznego położenia 
politycznego i innym narodom dzielnie dotrzymuje kroku, 
a niejedne wyprzedza na polu pracy naukowej i społecznej 44 . 

W niepodległej Polsce nie zmienił się zasadniczo stosu- 
nek szkoły Polińskiego do zagranicy (Wojnar utrzymywał 
jakiś czas obszerniejszą styczność). 

Z innych systemów nawiązali łączność z zagranicą tylko 
Gumińczycy, a mianowicie z Francją, szkoła Balczyńskiej 
utrzymuje kontakt z macierzystym systemem S-S. 

Zestawienie liczbowe literatury i działalności różnych 
systemów w Polsce, da się następująco przedstawić: 

Przekładów Gabelsbergera jest 4 (Heger, Poliński, Ole- 
wiński, Jackowski), opartych na Gabelsbergerże 1 (Kin), na 
Gabelsbergerze i innych systemach 2 (Suchecki, Wicher), na 
Polińskim i innych systemach 1 (Korbel). 

Podręczników do nauki różnych autorów w. powyższych 
przekładach jest 15, ilość wydań ich razem 44, tomów 49, 
w' tern podręczników różnych autorów systemu Polińskie- 
go -10, wydań 34. Opracowań dziejów obszerniejszych jest 
tu 4. Czasopism różnych było 12, wtem według Polińskiego 
9, ich roczników 46, wg Polińskiego 37 (zob. Bibljografję). 

W systemie Polińskiego liczne artykuły w czasopismach; 
dziennikach oraz inne wydawnictwa (czy tanki, kalendarzy- 
ki, broszurki propagandowe, ulotki i t. dv). Towarzystw by- 
ło 9 z licznemi oddziałami prowincjonalnemi. Wystaw sten. 
kilka. Rozpowszechnienie po całej Polsce, wszystkie lekto- 
raty (obecnie Korbel w Krakowie uczy swego systemu), pra- 



166 

wie wszystkie szkoły. Jest tu przeważna ilość (prawie wy- 
łączna) egzaminowanych nauczycieli. Tu skupiają się wy- 
łącznie prawie naukowcy stenografji. Trzy kongresy syste- 
mowi odbyły się. Największa tu ilość zrzeszonych i zorga- 
nizowanych. Propaganda, krzewienie najsilniejsze. Kontakt 
l zagranicą. (Słowiańszczyzna, Niemcy). 

Przekładów Stolzego 3 (Kwaśniewski, Gumiński, Pola- 
kiewicz), podręczników 2, wydań Gumińskiego 5 oraz znacz- 
niki. Dzieje 1, czasopismo 1 (rocznie 1 zeszyt od 1918), to- 
warzystw 1 (kilkunastu członków), artykułów nieliczne. 
Rozpowszechnienie: kilka szkół w Warszawie, Gumińczycy, 
zjajmują przeważnie biuro Sejmu i Senatu. Propaganda żad- 
na. Kontakt z zagranicą (Francja, Włochy). 

Przekładów Stolze-Schrey'a było 7 (Kohz, Mellin, Na- 
polski, Hamczyk, Balczyńska, Skorsetz, Majerski, podręczni- 
ków różnych 7, wydań 17. Czasopism 1. Innych wydawnictw 
kilkanaście (Czyrtanek 15). Towarzystwo 1. Rozpowszech- 
nienie głównie na Górnym Śląsku, bardzo słabe w Poznaniu. 

Inne systemy wykazują znikomą ilość wydawnictw i cał- 
kiem małą działalność. Roller-Ożarowski (1 podręcznik w 2 
wydaniach, 2 Czy tanki, 1 Dyktator, 1 numer czasopisma, 
kilka stenografek w Warszawie, 1 wystawa sten.). Roller- 
Sobczyński (1), Roller-Halbina (1). Scheithauer 1 (S. U.) 
i zbliżony do niego przekład 1 (S. Glarier-Stegawski), Steno- 
tachygrafja 1 (Wiśniakowski), Reforma 1 (Siwy), Nation.jLl- 
Stenographie 1 (Kunowski 2 wydania), Einheitskurzchrift 2 
(Hacke i Hacke-Taub), Gregg 1 (Widzowski), Rychłopis 
polski, oryginalny syst. sten. 1 i Klucz do tego 1 (Kotas), 
Powszechny najkrótszy i najłatwiejszy Stenograficzny Sy- 
stem „Kultura" (1). 

Wśród systemów uniwersalnych, mających się dać użyć 
do wszystkich języków, znajdujemy tu' i ówdzie próbki pol- 
skie, podobnie są stenogramy polskie wśród prób czeskich 
systemów wszechslowiańskich. 



1K7 



2. Przekłady systemu Gabelsbergera. 
Ignacy Jakób Heger (1808-1854), życiorys. 

W historji Jackowskiego czytamy:*) „Do mężów, którzy 
na polu śtenografji Gabelsbergerowskiej najznakomitsze u- 
sługi oddali> policzamy pobratymca naszego Ig. J. Hegera, 
pierwszego i najdziehiiejszego apostoła śtenografji w Au- 
strji". Urodził się w Policzku 1808 r., jako syn niezamożnego 
rolnika. Umarł w Wiedniu 11 mają 1854 r. Miał niepohamo- 
wany zapał do nauki i mimo trudności i bez wszelkich za- 
sobów materjalnych ukończył gimnazjum a potem t. zw. 
studja filozoficzne (1825) w Ołomuńcu. Skoro go nie przyjęto 
do seminarjum duchownego w Ołomuńcu, choć było jego naj- 
gorętszem życzeniem poświęcenie się zawodowi duchownego, 
oddaje się studjom prawniczym. Troska o byt i nadmiar 
pracy przyprawiły go o długotrwałą chorobę. Przyszedłszy 
do zdrowia udaje się (1833) do Wiednia, tu kończy prawa 
(1835) i wstępuje do służby magistratu jako praktykant.. 

Działalność stenograficzna. 

Objąwszy posadę rozpoczyna pracę około śtenografji. Za- 
gaajamia się najpierw z systemem Taylora w wydaniu 
Pąnzera, następnie Nowaka. Na podstawie Nowaka opraco- 
wuje swój własny system, według którego rozpoczął (1838) 
prywatne wykłady za zezwoleniem rządu. „Atoli już w roku 
następnym 839) zarzucił swój system z uznania godnem 
oparciem su, i przyjął system Gabelsbergera, bo bystry 
.jego umysł nie mógł nie poz/nać wszechstronnej doskonałości 
uauki tego mistrza. Odtąd zniósłszy się i zaprzyjaźniwszy 
& Gabelsbergerein, z stateczną wytrwałością propaguje ou 
system Gabelsbergera 4 *. Nie zważając na trudności, na jakie 
napotkał, jeździł z Wiednia do Pragi i napowrót, miewając 
publiczne wykłady o śtenografji (od 1842). Od r. 1843 na- 
ucza niemieckiej śtenografji w wiedeńskiem „Technikum", 



*) Streszczenie i pewne uzupełnienie. 



168 



od 1844 na uniwersytetach we Wiedniu i Pradze, od 1845 
w Pradze także czeskiej stenografji według swego przekładu 
(1845). W r. 1840 naucza stenografji czeskiej urzędników 
Stanów Krajowych czeskich. W r. 1847 pozwolono mu na 
jego prośbę założyć Centralne Towarzystwo Stenografów 
we Wiedniu. W r. 1848 zwracają się do niego galicyjskie 
Stany Krajowe o kształcenie stenografów polskich do sejmu, 
co jednak nie doszło do skutku. W r. 1849 wydaje przekład 
Gabelsbergera na 4 główne języki słowiańskie, w r. 1850 
wydaje czasopismo stenograficzne. Wykonywa sam cały sze- 
reg prac praktycznych, spisując rozprawy, kierując biu- 
rem stenograficznem sejmu dolno-austrjackiego (1849). Za 
pracę swą zostaje kilkakrotnie odznaczony. Stenografja cze : 
ska jego z r. 1845 pozostała w rękopisie, przechowywana 
jest przez Instytut w Pradze. Śmierć przerwała Hegerowi 
pracę nad większem dziełem stenograficznem. 

Od Hegera pochodzi znak Gabelsbergerowski na tsz, 
podobny do l zwykłego pisma, który też jako cz wszedł 
potem do stenografji czeskiej i polskiej, a także znak małej 
kreseczki poziomej, używanej w stenografji zamiast kropki. 

N a s obcho cl z i tu jego Kurze A n 1 c i t u n g zur Ste- 
notachygraphie fur die vier Slawischcn Hauptsprachen ais 
die bóhmische, polnische, ilirische und russische w języku 
(rześkim i niemieckim. Tu po raz pierwszy wypowiedziano 
myśl jednolitej stenografji dla języków słowiańskich, a ró- 
wnocześnie jest to pierwsza próba urzeczywistnienia takiego 
projektu. Chociaż języki słowiańskie są bliżej ze sobą po- 
krewne, niż którykolwiek z nich z językiem jakimś germań- 
skim, to jednak pozostaje zagadnienie otwarte, czy i tu. 
w grupie języków słowiańskich, wobec mimo wszystko 
istniejącej różnorodności dźwięków i użycia samogłosek, da 
się utworzyć system jednolity bez głębszych zmian, analo- 
gicznych do przekładu z języka germańskiego czy innegoi 



169 



System stenograficz n y. 

Przestrzeń pisma i 1 i n j a t u r a, której zresztą He- 
ger nie podaje, jest taka sama jak w piśmie zwykłem. Pi- 
smo jest linjowe, lecz ta linjowość ogranicza się do nie- 
licznych przypadków pisma elementarnego, głównie w za- 
kresie znaków t, f, p, które w różnych polach umieszczone 
inogą mieć różne znaczenie; chodzi tu raczej o zgłoski niż 
o całe wyrazy. Pismo nieskracane jest dalej w zasa- 
dzie jednolinijne (z małemi wyjątkami n. p. „Cilja" 
pisze całe nad linją) i to s t a ł o 1 i n i j n e. 

Znaki spółgłoskowe są graficzne, mają kierunek pi- 
sma zwykłego t. j. głównie są pochylone od prawej strony 
u góry ku lewej u dołu; przeciwny, niegraficzny kierunek 
wykazują r, rz, ń, u, y, ponadto z geometrycznych syste- 
mów przyjęto półkola- (k). Przy przydziale znaków na po- 
szczególne głoski nie kierowano się częstotliwością głosek, 
co też byłoby niemożliwe, gdyż te same znaki mają być 
możliwie wspólne dla wszystkich czterech języków i dla 
oryginału niemieckiego. Zasada: „podobnym głoskom po- 
dobne znaki" została uwzględniona tylko ułamkowo. Nato- 
miast zwrócono uwagę na właściwości języka polskiego 
przez uwzględnienie pewnych spółgłosek miękkich, oddziel- 
nych znaków nai v 1 i ł, v? i ż. Dż traktuje jako grupę spół- 
głoskową. Pewne głoski mają po 2 znaki (c), pewne piszą 
się w S kierunkach (t, f, pr). Podwojenie spółgłosek wyraża- 
powtórzeniem znaku danego (bb) lub zapomocą pętlicy owi- 
jającej znak (tt). 

Co do wielkości są znaki półkrótkie, krótkie, pólwy- 
sokie, wysokie, głębokie i długie. Często różna wielkość 
lub tylko położenie znaku albo różny kierunek pisania na- 
daje mu inne znaczenie. 

Samogłoski wyraża Heger albo literalnie, przytem 
możliwie w jednym ciągu ze spółgłoskami, albo obrazowe 
(symbolicznie) lub wreszcie opusfecza je. Nie jest też dla 
niego rz,ec*zą istotną, czy znak na oznaczenie samogłoski' 
umieszczono po jakiejś spółgłosce, choć brzmi samogłoska 



170 



przed tą spółgłoską i naodwrót, o ile całe słowo pozwala 
niedwuznacznie na słuszne odczytanie go. 

Znaki samogłoskowe są na wszystkie samogłoski z wy- 
jątkiem ó, które oznacza jako o lub u. Znaku aJfabetowego 
y nie używa w praktyce. Obok większego półkola na ą, uży- 
wa na ą — on lub nawet ą = om (zomb — ząb zastępstwa 
głosek). Znaki samogłoskowe (o, u) zlewa ze znakami spół- 
głosek. O pisze się jako górne półkole lub dolne, u czasem 
ku górze (ku). Symbolicznie oznacza samogłoskę w znaku 
poprzedzającym samogłoskę, a środkami symbolu są: a) po- 
grubienie i to całego ciągu w dół (laski) lub jej części gór- 
nej lub dolnej (dla a, i), b) wyokrąglenie (o) i to łącznika 
lub laski albo też całej litery, nigdy zaś kluczki, c) zmiana 
położenia znaku wobec linji (i, y, u), d) zaostrzenie stopki 
znaku (i, y), e) wydłużenie (mi). 

Jedną i tę samą samogłoskę oznacza Heger często w róż- 
ny sposób i to tak, że w danym przypadku można użyć 
każdego sposobu, a wybór oznaczenia jest dowolny. Niema 
reguł, kiedy jakiego oznaczenia użyć należy. Tak n. p. sa- 
samogłoskę a, oznaczyć można przez pogrubienie znaku spół- 
głoski poprzedzającej a, albo podwyższenie jej o 1/2 stopnia 
lub też wypisanie a, które często w jednym ciągu pisze się ize 
spółgłoską. Otóż Heger chociaż w reguły tego nie ujmuje, 
pogrubienia może wogóle nie stosuje w praktyce, przynaj- 
mniej w litograf ji nie jest to wyraźne, środkowego położenia 
a używa rzadko, a bardzo chętnie wypisuje a, choć możnaby 
pogrubić znak poprzedzającej spółgłoski. W wyrazie służyć 
wypisuje u, w wyrazie zaś słuch, oznacza u przez obniżenie 
grupy sl. Vr oznacza pogrubieniem «. 

Ze względu na oznaczenie samogłosek pismo wykazuje 
częściowo cechy systemów wypisujących samogłoski (e,a, ę, 
poczęści o, a, i) i systemów symbolizujących samogłoski (a, 
i, u, o). 

Ł ą c żeni e z nakó w jest albo bezpośrednie, przyczeiu 
jeden znak może się znaleźć u góry drugiego lub obok dru- 
giego, mogą dwa znaki zlewać się ze sobą (dr, pt i i.), wkręcać 
(bs) albo łączenie jest pośrednie, gdzie kreska rzutowa 



171 



(łącznik) łąozy dwa znaki (rr) albo wreszcie przerywane, 
gdzjie część wyrazu dalszą odrywa się od początku i znaki 
te dalsze stawia się możliwie blisko znaków, tworzących 
początek wyrazu (od-puść). Z grup spółgłoskowych zwracają, 
naszą uwagę grupy z w (wyokrąglenie kluczki), grupy 
z r (dr i i.), oraz szp. 

Miękczenie uwzględnia Heger, a mianowicie w ten 
sposób, że głoski 6, ś oznacza znakami c, s nad linją umiesz- 
cgonemi, odrębne ma znaki na dź, ź, ń, miękkie zaś b, p, w, 
ozftiacza jako bi, pi, wi zaostrzeniem stopki, przyczein bi — 
wi. Wogóle zasadą dla zmiękczenia jest oznaczanie i, czyto 
przez symboliczne położenie znaku twardego nad linją, czyto 
przez zaostrzenie lub początkowe zgrubienie albo wypisanie 
i; cz^asejn zmiękczenia nie uwzględnia, zastępując miękką 
spółgłoskę przez odpowiednią twardą (ziemia — zemia, 
ciebie — cebie). Ć oznacza w praktyce często wyżej umiesz- 
caonem cz, na końcu wyrazów oddaje analogicznie ś przez 
podwyższenie sz. W wyrazie „dziób" wypisuje i, które obniża 
dla oznaczenia u, mi pisze większem m. 

Jotowanie jest niejednolite, względnie dwojakie: albo 
się wypisuje ; alfabetowo lub zastępuje przez i, a to w spo- 
sób dowolny. „Moja" pisze „moia", ale „twoja" wypisuje j. 
Ej oznacza za pomocą ukośnej kreski dłuższej (podwyższa- 
jąc w środku wyrazu znak następny), tak samo oznacza aj. 

Skróty i skracanie. Na przedrostki oraz przyrost- 
ki i zakończenia nie podaje Heger osobnych znaków. Tak 
samo nie ma znaczników na często powtarzające się wyrazy. 
Za znaczniki możnaby jedynie uważać skróconą odmianę sło- 
wa „jestem", którą znajdujemy w podręczniku. 

, Natomiast skracanie wyrazów odróżnia dwojakie: jako 
skrócenia pisma (pismo stenograficzne jako takie jest krót 
kie) i skrócenia pisania; skrócenia pisania zaś dzieli na 
gramatyczne, syntaktyłczne i logiczdie. Skrócenia grama- 
tyczne polegają na korzystnem łączeniu pewnych znaków 
. prz*ez. opuszcjząn}ie głosek lub zastępstwie jednych gł.psęk 
przjez inne podobnego brzmienia oraz na .» symbolice samo- 
głosek. Syntaktyczne skracanie polega na skracaniu wy- 



172 



razów w związku ich z imierai wyrazami w zdaniu, 
głównie skracamy orzeczenie, którego domyśleć się można 
z czynili oś ci albo bierności podmiotu. Można też skracać 
samym przedrostkiem, przyrostkiem lub końcówką. Części 
skrócone umieszcza się często nad linją lub pod linją po- 
dług samogłoski, jaką zawierają (i, u) a także i z tego 
względu, by rzucały się w oko jako wyrazy skrócone. Wy- 
razy zależne od przyimków i czasowników rządzących pe- 
wnerni przypadkami można wypisać bez końcówek; Wreszcie 
logiqzne skrócenia polegają na tern, że skraca się całe zda- 
nia w związku z innemi, albo zwroty zdań w mowie, opusz- 
cza się całe wyrazy; całe uzupełnienia zdań łatwo domyślne. 
Znaki interpunkcji służą też do skracania, używa się też 
skróceń pisma zwykłego bez kropki po nich. Obszerniej 
w osobnej części nie uwzględnia pisma skróconego. ; 

Stosunek do gramatyki i języka jako całości. 

Chociaż F,eger cytuje zasadę: „pisz jak słyszysz", to 
jednak odchylenia pisma jego od ortografji już wyżej wy- 
mienione są nieznaczne. W pewnych przypadkach tylko po- 
zwala sobie dla bieglejszego. oznaczania na pisownię taką 
jak: lef, kref, . spinak. 

Ponieważ na przedrostki i przyrostki nie ma osobnych 
znaków, więc też nie istnieją dla niego trudności etymolo- 
giczne. Nie dopuszcza się także okaleczeń zbytnich języka, 
stosując ostrożnie grupy zgłoskowe; z pominięciem samogło- 
sek tworzy grupy:, b (e) z, cl (a) rz, p (e) r, r (y) s, 
sw. (a) r, tw (o) rz, w (a) r, w (ia) s : , oznacza samogłoskę 
w grupach baw, kop, kość. Przez niewłaściwe umieszczenie 
znaku samogłoski rzadko powstają okaleczenia: „umrzeć 44 
pisze „murzeć 44 . 

Uwagi krytyczne*). 
Przekład Hegera jest. pierwszym przekładem systemu 
graficznego na języki słowiańskie wogóle, a na język polski 

*) Uwagi krytyczne nie mogą się tyczyć szczegółów, choćby tu 
było niejedno do omówienia; muszą one w całkiem ogólnych zarysach 
przedstawiać rzeczy najważniejsze. 





Pierwsi pionierzy stenograf ji graficznej w Polsce 

1. Józef Poliński (1801). 2. Lubin Olewiński (18G1). 
3. Dr Felicjan Jackowski (1865). 



173 



w szczególe. Trzeba sobie zdać sprawę z tego, że Heger nie 
opanowywał tak dobrze języka polskiego jak czeskiego. 
Dlatego też tern bardziej należy umieć ocenić jego uwzglę- 
dnienie właściwości języka polskiego. Nie popadł też Heger 
w swem dziele w skrajność oryginału Gabelsbergera, t. j. 
poświęcenia dla krótkości stenogramu całego szeregu innych 
zasad i zarzuty skierowanie przeciw systemowi Gabelsber- 
gera i przekładom jego, o których jeszcze potem będzie 
mowa, nie dadzą się odnieść do Hegera. 

Przedewszystkiem podnieść należy brak prawideł ści- 
słych oraz jednolitego oznaczania samogłosek, a w związku 
z tern miękczenia i jotowania. Pewne różnice oznaczania 
są zbyt drobne n. p. podwyższanie dla symbolu samogłosek 
a i i, a przyt-em to podwyższanie nie zawsze wygodne, 
w związku z tern i miękczenie. Pismo w praktyce stanie się 
wyraźne, ale mało sprawne przez dość częste wypisywanie 
samogłosek oraz za słabe uwzględnienie grup spółgłosko- 
wych i zgłoskowych. Dopiero skracanie Hegera syntaktycz- 
ne i logiczne mogłoby nadać pismu większą sprawność, lecz 
to skracanie nie zostało szerzej rozwinięte przez Hegera. 

System Hegera pozostanie zawsze ciekawą pierwszą pró- 
bą przekładu systemu graficznego na język polski, a zara- 
zem próbą zespolenia Słowian wspólnem pismem stenogra- 
ficzjnem, do czego dążyli prawie wyłącznie Czesi i potem 
aż do dni dzisiejszych. 

Rozpowszechnienia naturalnie system nie znalazł, 
gdyż nie był to jeszcze odpowiedni czas. Jak wspominaliś- 
my udały się do Hegera w r. 1848 Stany Galicyjskie o kształ- 
cenie stenografów polskich, ale zawierucha dziejowa roz- 
wiała te zaczątki ruchu stenograficznego. 

Okres Małopolski: 

A. Kierunek lwowski. 

1. Podokres: Dzieje początków i rozwoju steno- 
graf ji wiatach 1861-1901. (do śmierci Józefa Polińskiego). 
Rok 1861, w którym zaczyna działać Sejm galicyjski 



174 

we Lwowie, daje impuls do właściwego powstania i rozwoju 
stenograf ji w Polsce. Potrzeba stenografów sejmowych rodzi 
dwu autorów przekładu stenografji Gabelsbergera: Józefa Po- 
lińskiego i Lubina Olewińskiego. Zaczyna się walka między 
nimi i założonemi przez nich towarzystwami (Pierwsze Ga- 
licyjskie Tow. Stenografów we Lwowie J. Polińskiego i To- 
warzystwo Stenografów Polskich i Ruskich szkoły Lubina 
Olewińskiego), głównie na terenie Sejmu, za pośrednictwem 
wydanych czasopism stenograficznych (Bibljoteka Steno- 
graficzna Polińskiego i Czytanka stenograf ji polskiej i ru- 
skiej szkoły L. Olewińskiego). Złożenie broni i pokój między 
nimi następuje w r. 1868, zwolennicy obu łączą się w powsta- 
łem teraz Centralnem Towarzystwie Stenografów we Lwo- 
wie. Tymczasem jednak zagorzała nowa walka trzeciego 
z pogodzonymi, a to nowego autora przekładu stenografji 
Gabelsbergera i wroga dwu pierwszych autorów, t. j. Fe- 
licjana Jackowskiego, który zatrzymał w Polsko-ruskiem 
Towarzystwie Stenografów (przechrzczone nieco dawne to- 
warzystwo) nieprzyjaciół tamtych autorów. Zaczyna się taka 
sama walka o to samo, tylko front inny, nowe czasopismo 
(Wiadomości z dziedziny stenografji) jest organem tej wro- 
giej partji. Czasy tych walk to czasy pierwszego rozkwitu 
stenografji polskiej. Głośno też było zagranicą o stenografji 
polskiej, echa walki odbiły się w czasopismach zagranicznych 
czeskich i niemieckich. Skoro jednak ta walka się skończyła 
w r. 1875, upada też stenografja, której nie dźwignęły już 
starania J. Polińskiego w r. 1893, jego próby wskrzeszenia 
Centralnego Towarzystwa i czasopism, które przestały wy- 
chodzić i trwało to tak do jego śmierci w r. 1901. 

Głównym terenem ruchu stenograficznego był Lwów 
w tym całym okresie. Próbował i Kraków swych sił, zało- 
żono tam w r. 1875 Towarzystwo. Wydawano w r.' 1875 i 1877 
Gazetę stenograficzną, ale też wszystko skończyło się na 
kilku latach wysiłków. 

Poczynania i wyniki tego okresu poniżej szerzej rozpa- 
trzymy, a ponieważ pierwszc/in dziełem wydanem w r. 1861 
jest przekład Polińskiego Józefa, od niego rozpocząć wypadnie. 



175 



Józef Poliński (1828-1901)*). 

Urodził się 16 lutego 1828 r. we Lwowie. Po ukończeniu 
niższej szkoły realnej we Lwowie wstąpił do wojska, gdzie 
dosłużył się rangi porucznika. Odbył kampanjc włoską 
1848/49. W latach 50- tych ożenił się z Matyldą Hofmanówną 
ze Lwowa, miał 4 synów i 2 córki. Z synów Roman zasłynął 
jako stenograf, dwaj inni (Kornel, Kazimierz) oraz córka 
Olga byli praktycznymi stenografami, córka zaś Matylda 
Pólińska-Lewicka jest znaną śpiewaczką opery w Warsza- 
wie. Po opuszczeniu wojska i zdaniu egzaminów zostaje u- 
rzędnikiem cłowym (z końcem lat 50-tych). Stenografja po- 
prowadziła Polińskiego do' studjów językowych i w r. 1863 
zdaje Poliński we Wiedniu egzamin z języka niemieckiego 
i stylistyki, języka polskiego i literatury a także z kupiec- 
kiej rachunkowości, statystyki i administracji • rządowej. 
Jakiś czas (w r. 1865) jest Poliński pomocniczym nauczycie- 
lem (suplentem) języka polskiego w szkole realnej we Lwo- 
wie. W latach 70- ty eh jest on administratorem Gazety Naro- 
dowej we Lwowie, około r. 1875 otwiera Biuro pośrednictwa 
pracy we Lwowie, z którego czerpie dochody, a które dzie- 
dziczą jego dzieci, istnieje ono dotychczas. Umiera 17 lutego 
1901 r., przeżywszy lat 73. Pochowany na cmentarzu łycza- 
kowskim we Lwowie, prosty krzyż drewniany z blaszaną 
kartką znaczy grób jego. 

Działalność stenograficzna. 

Józef Poliński zapoznał się ze stenografja u swego szwa- 
gra" Hofmana i tak ją polubił, że stała się ośrodkiem jego 
życia. W r. 1861 występuje z pierwszem swem dziełem p. t. 
,, Stenografja polska według zasad Gabelsbergera". W tym 
samym roku zdaje w drodze pisemnej przed Komisją egza- 
minacyjną we Wiedniu egzamin ze stenografji. Na podsta- 



*) Porównaj: Resl, Geschichte; dalej: „Historję uniwersytetu 
lwowskiego" (1894) str. 313, Bibl. Sten.. Stenografa z r. 1894 i Kram- 
sall, Geschichte. 



176 



wie tego egzaminu otrzymał od Ministerstwa Stanu w r. 1862 
„pozwolenie do udzielania nauki stenografii na c. k, Aka- 
demji technicznej we Lwowie". Nawiązuje Poliński kontakt 
z zagranicą, zostaje członkiem Centralnego . To w. Sten. we 
Wiedniu oraz towarzystw w Pradze i Bernie. Istnieje łącz- 
ność z prasą stenograficzną zagraniczną. Z powodu zapotrze- 
bowania stenografów w Sejmie lwowskim wysłał 3 stycznia 
1863 r. Poliński 5 uczniów na konkurs stenograficzny ze 
szkołą Olewińskiego. Wprawdzie konkurs nie wypadł dla, 
obu stron pomyślnie,, ale uczniowie Polińskiego wykazali 
wyższość nad przeciwnikami. Biura stenograficznego Poliński 
nie otrzymał z powodu wygórowanych żądań. W r. 1863 wy- 
daje zmieniony pod wpływem czeskim przekład Gabelsber- 
gera p. t. „Nauka praktycznej stenografji"; w tym roku 
wychodzą 2 pierwsze zeszyty „Nauki", dalsze 2 (skracanie 
słów) wyszły w r. 1869 i 1866. 

W kwietniu r. 1864 zakłada „ Pierwsze Galicyjskie To- 
warzystwo Stenografów we Lwowie", równocześnie zaczyna 
wydawać czasopismo „Biblioteka stenograficzna", którą pi- 
sał, redagował i utrzymywał z wielkiem poświęceniem i na- 
kładem kosztów prawie bez przerwy do r. 1884, a więc lat 
20. W r. 1864 zaczyna się rozogniać w czasopismach steno- 
graficznych walka między nim a Olewińskim. W r. 1864 też 
rozpoczyna Poliński naukę stenografji w lwowskich szko- 
łach średnich, a mianowicie w Wyższej Szkole realnej, gdzie 
uczył do r. 1893. (W II gimnazjum we Lwowie uczył w latach 
1873-1890, w III od 1874-1890, w IV od 1880-1894). Kiedy 
w r. 1865 utworzono we Lwowie Komisję egzaminacyjną 
dla kandydatów na nauczycieli stenografji, zamianowano je- 
dynym egzaminatorem Olewińskiego; podanie zaś Polińskie- 
go o zamianowanie go drugim egzaminatorem Ministerstwa 
odrzucało aż do r. 1868, do czasu, kiedy to pogodził się z 0- 
lewińskim i wtedy dopiero dopuszczono jego system jaka 
przedmiot egzaminu. W r. 1865 bierze jakiś czas udział jako 
praktyczny stenograf w biurze sten. lwowskiem pod kierow- 
nictwem Olewińskiego. W r. 1867 wydaje Poliński „Wzorki 
do nauki stenografji polskiej" (nowy zwrot w nauce jego), 



177 

a potem w r. 1868 „Naukę stenografji polskiej do użytku 
szkolnego". W r. 1868 godzi się z Olewińskim, powstaje Cen- 
tralne Towarzystwo, w którem w r. 1869 przyjęto system 
Polińskiego jako obowiązujący członków, podczas gdy do 
tego czasu systemy Polińskiego i Olewińskiego były równo- 
rzędne, a wyłoniony z towarzystwa „wydział systemowy 44 , 
który miał pogodzić przeciwne kierunki, nie doprowadził do 
żadnego wyniku w ustaleniu i ujednostajnieniu stenografji. 
W r. 1869 wydaje też Poliński tablice do stenografji niemiec- 
kiej p. t. „Stenografischer Unterricht nach dem Gabelsber- 
gerschen System fur den Schulvortag zusammengestellt 44 . 
W r. 1871 wydaje Poliński ustalony swój system p. t. „Kom- 
pletna Nauka stenografji polskiej 44 , to samo w r. 1872 jako 
'„Wzorki do nauki stenografji 44 (tylko stenografowane, bez 
objaśnień drukiem). W r. 1872 przesłał na Wystawę po- 
wszechną we Wiedniu 25 prac stenograficznych polsTrich, lecz 
zaginęły one po drodze w Krakowie. Od r. 1872; po odbytej 
próbie, otrzymuje kierownictwo biura stenograficznego sej- 
mowego we Lwowie i piastuje je do śmierci mimo, że na 
każdą sesję rozpisywano konkurs. Zaznaczyć należy, że sam 
Poliński był praktycznym stenografem i pisał w Sejmie. 
W r. 1874 wydaje Poliński „Szkołę praktyczną stenografji 
polskiej 44 , w 2 częściach,- jest to szkoła skracania logiczne- 
go, zakrojona na wielką skalę. Na to wydawnictwo otrzymał 
Poliński od Wydziału zasiłek' 200 złr ze względu na gorliwe 
usiłowania w pracy około rozpowszechnienia nauki steno- 
grafji w Polsce oraz poprawność sprawozdań z obrad sejmo- 
wych. Kiedy w r. 1874 urządzało To w. sten. w Pradze na 
wystawie stenograficznej w Lipsku wystawę- słowiańską, 
przesłało prace polskie Centralne Tow. we Lwowie i Tow. 
sten. w Krakowie. Prace te wystawiono najpierw na Wysta- 
wie w Pradze (18—19 czerwca), a potem w Lipsku (15, 16, 
17 sierpnia). Przedtem nieco, bo 21 lutego 1874 r. mianował 
Związek praski na Walnem zgromadzeniu Józefa Polińskie- 
go, profesora stenografji we Lwowie, prezesa Centr. Tow. 
za zasługi około stenografji słowiańskiej swym członkiem 
korespondującym. W r. 1875 był Poliński obecny na konsty- 

12 



178 



tuującem zebraniu Tow. Sten. w Krakowie, mianowano go 
tu członkiem honorowym, a system jego uznano za obowią- 
zujący dla towarzystwa; ale wkrótce potem krakowska Ga- 
zeta stenograficzna, która wprawdzie nie była oficjalnynt 
organem towarzystwa, sprawiła przykrość Polińskiemu, a- 
takując jego system. W r. 1879 otrzymuje Poliński po śmier- 
ci Olewińskiego lektorat stenografji na uniwersytecie lwow- 
skipi i piastuje go do śmierci. W r. 1891 udaje się Poliński 
na Kongres słowiańskich stenografów w Pradze (16 VIII). 
Dzieła jego znalazły się tu na jubileuszowej wystawie w Pra- 
dze przy równoczesnym IV zjeździe stenografów czeskich, 
a pierwszym stenografów słowiańskich. Poliński uzyskał 
;&a swe prace szczególnie zaszczytne uznanie. W r. 1891 
wydaje Poliński Stenografję ruską. W r. 1892 podejmuje Po- 
liński starania około wskrzeszenia zamarłego ruchu steno- 
graficznego, powołania do życia Centralnego Tow., co mu 
się w następnym roku udaje. Tymczasem (1892) wydaje 
kwartalnik „Stenograf polsko-ruski", oraz część pierwszą 
ostatniego swego podręcznika stenografji p. t. „Elementar- 
na nauka stenografji". W następnym roku (1893) ukazuje 
się Nauki dział II jako „Skracanie wyrazów" i dział III 
jako „Skracanie zdań". Wszystkie dzieła i czasopisma wy- 
dawał Poliński własnym nakładem. Totv. Centralne, wskrze- 
szone W r. 1893, nie trwało długo, zakończyło swój żywot 
z końcem r. 1894. W r. 1894 wydawał Poliński miesięcznik 
p. t. „Stenograf". Dalej przygotował Poliński w tym roku na 
Wystawę Krajową we Lwowie 31 dzieł stenograficznych pol- 
skich, wzory prac uczniów swoich, prof. Kosińskiego w Kra- 
kowie, prof. Bojarskiego w Przemyślu oraz stenogramy 
oryginalne z jednego posiedzenia sejmu z r. 1894, razem 
numerów 54. Na podstawie tych prac „jury wystawy Kra- 
jowej przyznały P. J. Polińskiemu za urządzenie wystawy 
dzieł stenograficznych i za podniesienie sztuki stenografji 
w kraju srebrny medal zasługi, zaś Panu Łucyanowi Zawi- 
stowskiemu z Krakowa, za przepisanie pismem stenograficz- 
nem „Grażyny" Mickiewicza medal bronzowy". Korzy- 
stając ze sposobności wystawy chciał Poliński urządzić zjazd 



179 

stenografów we Lwowie, ale że na zaproszenie Dyrekcji 
Centr. Tow. zgłosiło się tyl^o 6 panów, zjazd się nie odbył. 
W latach 9Q-tych doznał Pojiński całego szeregu przykrości. 
Skoro i tak życie poskąpiło mu, i dawniej uznania i radosne- 
go oglądania bujnych plonów rozsianych ziaren wartościo- 
wych, odnosiły się teraz władze szkolne niechętnie do Poliń- 
-skiego. Mówiono, że ma „biuro sług" i jako takiemu nie 
wypada powierzać nauki w szkołach średnich i usuwano 
go powoli w sposób chłodny rnimo wieloletniej jego owocnej 
pracy i zasług jego około stenografji (p. Stenograf 1894). 
Wielką przykrość sprawiła też Polińskiemu ujemna kryty- 
ka jego „Elementarnej Nauki" z r. 1892 przez prof. gimn. 
Dra Władysława Kosińskiego w Krakowie; z powodu tej 
oceny Rada szkolna krajowa we Lwowie nie poleciła tego 
podręcznika do użytku szkolnego. Nic więc dziwnego, że 
Poliński na starość nie tylko z racji wieku, ale i z powodu 
doznanych zawodów ciągle zrzędził. 

Pisze Stenograf z r. 1894: W rozpowszechnieniu steno- 
grafji w kraju naszym największa zasługa należy się p. Jó- 
zefowi Polińskiemu, autorowi systemu stenografji polskiej 
i długoletniemu nauczycielowi tego przedmiotu. Układ jego 
stenografii bez żadnego nakazu z góry, bez żadnej protekcji 
wpływowych osób, bez żadnej nawet pomocy materjalnej ze 
strony władz lub mecenasów sztuki, jedynie tylko jego nie- 
zmordowaną pracą i ofiarnością, a sama nauka wewnętrzną 
oswoją wartością i praktycznością zjednała sobie przystęp 
u znacznego grona zwolenników' i nauczycieli z zawodu, któ- 
rzy zdawszy przepisany egzamin z dobrym skutkiem, roz- 
krzewiają dalej pożyteczną tę sztukę w szkołach. Od r. 
1861 wydał Poliński własnym nakładem kilkanaście pod- 
ręczników do nauki stenografji, które rozeszły się po kraju 
w przeszło 5.000 egzemplarzach. . . . Komisja egzaminacyjna 
przyjęła . . . układ Polińskiego za podstawę do egzaminu. 
Prócz wykładów na Wszechnicy i Akademji technicznej we 
Lwowie, tudzież licznych bezpłatnych publicznych kursów, 
uczył Poliński stenografji w wielu zakładach naukowych 
.średnich" przez długi szereg lat. Z grona tych uczniów wy- 

12* 



180 



chodzili praktyczni stenografowie sejmu. Poliński „Krajowi 
przysporzył jeden z najpiękniejszych i najpożyteczniejszych 
wynalazków, literalnie całe życie poświęcił krzewieniu i udo- 
skonaleniu sztuki stenograficznej, nie szczędząc ofiar ma- 
terialnych, często jego siłę przechodzących". Od lat kilku- 
dziesięciu jest. zasłużonym Dyrektorem sejmowego biura 
stenografów. . A sam Poliński pisze w przedmowie swej 
„Nauki" z r. 1893: „Stenograf ję polską postawiłem, jak mnie- 
mam, na stopniu najwyższej doskonałości, tak pod względem 
teorji jakoteż i praktyki, co też uznanem zostało w świecie 
stenograficznym zagranicą . . . Dziś jednak na schyłku ży- 
cia* mego muszę wyrazić ubolewanie, że to wielkie moje po- 
święcenie ze strony kraju i jego władz nie. doznało żadnego 
poparcia, a przecież uproszczenie pisma uznano w świecie 
cywilizowanym obok zużytkowania pary, a w. ostatnich cza- 
sach, i elektryczności, za największą zdobycz kulturalną. 
Bardzo to dla mnie bolesne, ale nemo propheta sua splendi- 
dus in patria". ? 

Przegląd r o z w o j u systemu Józefa P o 1 i ń s k i e g o. 

Za dalekoby nas to poprowadziło, gdybyśmy .chcieli do- 
kładnie omówić wszelkie etapy myśli i rozważań oraz sta- 
rań Polińskiego nad rozwojem, systemu jego. Bo owe wy- 
siłki wyrażone są w następujących licznych publikacjach: 
1) Podręcznik z r. 1861, ?) Nauka z r. 1863—66, 3) Bibljote- 
ka stenograficzna 1866 nr. 1 i 3, (Skrócenia logiczne), 4) 
Dodatek do nr. .3 Bibljoteki, sten, z< r: 1866 na stronach I— 
VIII. przedstawiono system i zmiany dalsze, .5) . „Poprawki" 
w nr. 1 Bihl. sten, z r. 1S>67, 6) . „Poprawki 4 ' w nr. 2 Bibl. 
sten. z r. 1867, 7) „Poprawna stenografja" od nr, 4 Bibl. 
sten. z r. . 1867, 8) „Poprawki" zawiera .sierpniowy numer 
Bibl. sten. z r. 1867 > 9) „Wzorki do nauki stenograf ji" z r. 
1867, 10) „Poprawki" w nr. 3 JBibl. sten. 1868, 11) „Popraw- 
ki"- w nr. 4/5. Bibl. z r. 1868, 12) „Nauka stenograf ji do. u- 
żytku szkolnego 1868, 13) „Poprawki" w nr. 4 Bibl. z r. 1869, 
J4) „Poprawki" w nr. 9 Bibl. 1869, 15) „Kompletna nauka" 



181 

z r. 1871 i „Wzorki" z r. 1872, 16) „Skracania mieszane" 
w Bibl. nr. 8/9 1873, 17) „Szkoła praktyczna stenografii" 
1874, 18) Bibl. nr. 3 z r. 1883 (grupa rsz), 19) „Stenograf" 
nr. 1 z r. 1892 zawiera „Nowe abrewiacye" i wreszcie 20) 
„Nauka stenograf ji polskiej nowo ułożona i nowemi kom- 
binacjami uzupełniona" w .3 tomach z r. 1892/93. 

Z tych licznych prób wypadnie zaznaczyć tylko główne 
staclja rozwojowe, ogólnie je scharakteryzować, a dokładnie 
omówi się koronę wysiłków i pracy Polińskiego, filar nauki 
jego, t. j. dzieło z r. 1892/3. Zarzucał surowo przeciwnikom 
Poliński, że ciągle wprowadzają jakieś zmiany w swych sy- 
stemach, a sam to czynił. Pisze w Bibl. sten. nr. 4/5 z r. 
1868: „Dochodzą nas skargi, że zbyt często przedsiębiorąc 
zmiany utrudniamy naukę. Zarzut ten byłby poniekąd słu- 
szny, gdybyśmy już mieli system ustalony lub gdybyśmy 
byli jakąś wspólną umową zobowiązani przedsiębrać zmiany* 
tylko za wspólnem porozumieniem i zgodą. Gdy atoli do 
tego u nas jeszcze nie przyszło wobec zaś usiłowań innych 
stenografów, głoszących swoje prace za lepsze i praktycz- 
niejsze, my w tyle pozostać nie chcemy, nawet nie po- 
winniśmy, sądzimy, że zwolennikom naszym podając od 
ezasu do czasu do wiadomości rezultat badań naszych na 
polu -teorii i doświadczeń praktycznych, tylko przysługę 
robimy". 

Ogólnie zaznaczyć można, że żaden system stenogra- 
ficzny nie jest doskonały i umysł krytyczny zawsze będzie 
dążył do poprawek i polepszeń. Rozwój systemu Poliń- 
skiego przedstawiałby się następująco: Pierwszy etap to 
podręcznik r. 1861, wydany w pośpiechu, by zadowolić po- 
trzebę Sejmu lwowskiego. Sam Poliński uważał tę swą 
pierwszą próbę za nieudałą i po części wstydził się jej. 
Rzecz jeszcze nieprzemyślana, litograf ja i wydawnictwo nie- 
dbałe. Na serjo traktuje Poliński dopiero swą „Naukę" 
z r. 1863, która stanowi następny etap rozwoju. Pisze Po- 
liński: „Zaczerpnąłem z najlepszych źródeł szkoły tego mi- 
strza (Gabelsbergera), przyczem wdzięcznie tu zapisać mu- 
szę, że z wielu stron doznałem przyjaznej pomocy, głównie 



182 



zaś od czeskiego towarzystwa w Pradze, a mianowicie pre- 
zesa tegoż, prof. p. Nowotnego, któremu bardzo wiele prak- 
tycznych sposobów i fortelów w pisaniu zawdzięczam". Ste- 
nograf ja Polińskiego z r. 1863 pozostaje więc z jednej strony 
pod wyraźnym wpływem stenograf ji czeskiej i jej „Tśsno- 
pisu", ułożonego przez Komisję systemową, choć nie ślepo 
naśladował Poliński Czechów, na co narzekali, lecz uwzglę- 
dniał rozumnie właściwości języka polskiego, z drugiej stro- 
ny hołduje hasłu, by nie narażając istoty stenografji t. j. 
krótkości i wyrazistości wprowadzać — w porównaniu z 
oryginałem niemieckim — tylko takie zmiany, jakich ko- 
niecznie wymaga właściwość języka polskiego. Ten drugi 
postulat wypływa z praktycznych powodów, chodziło o uła- 
twienie nauczania się niemieckiej stenografji, gdyż w ów- 
czesnym stanie politycznym wymagano od stenografa bie- 
głości w stenografowaniu w obu językach. Porzuci go po- 
tem Poliński, a rozwiąże inaczej w r. 1929 prof. Kotas 
z Cieszyna, tłumacząc system Polińskiego na język nie- 
miecki. Trudno omawiać całość dzieła, zaznaczyć możnaby 
tylko, że wprowadza znaki na spółgłoski miękkie przez, 
zwiększanie znaku spółgłoski twardej, zresztą pod wpły- 
wem Gabelsbergera (zwiększone m =mi), a co do symbo- 
licznego oznaczenia samogłosek w poprzedzającej ją lub 
następującej spółgłosce, co do czego dotychczas był niezde- 
cydowany, ustanawia pod wpływem czeskim: „Ponieważ 
w języku polskim zgłoski zaczynają się zwykle od spół- 
głoski, a kończą nierównie częściej samogłoską, niż w ję- 
zyku niemieckim, przeto wyraża się charakter lub symbo- 
liczne znamię samogłoski zazwyczaj w podgłosie zgłoski 
(Anlaut)". Zaznaczyć możnaby wprowadzenie nowych grup 
spółgłoskowych i zgłoskowych, przyimków z p (propo, popro 
i t. d.). Z zarzutów podnieśćby można zarzut Jackowskie- 
go 6-ciu różnych stopni wielkości znaków i 3 rodzajów 
cieniowania, oraz zbyt gwałtowne stosowanie bezpośredniego 
łączenia znaków (grup zgłoskowych), zamiast pośredniego. 
Porma zewnętrzna podręcznika, druk i wykonanie ste* 
nogramów jest tu bardzo staranne. 



183 



Dalszy krok naprzód postawiono w „Dodatku" do nr. 3 
Bibl. sten. z r. 1866, gdzie dopiero uwzględnia Poliński nie- 
mieckie „Uchwały Drezdeńskie 44 z r. 1857, podczas gdy 
dawne jego prace opierały się na Gabelsbergerze samym 
i pewnych innych opracowaniach niemieckich tego systemu 
(Ratzsch, Conn), . oraz wprowadza samodzielnie pewne po- 
prawki, dążące do uproszczenia, zwięzłości i jasności przed- 
stawienia systemu. Wspomnieć można usunięcie trzech cie- 
niowali przez wprowadzenie nowego znaku na br, ujedno- 
stajnienie miękkich spółgłosek, naciskanie dla symbolu a do- 
tychczas zawsze niecieniowanych znaków t; f, usunięcie 
oznaczenia a przez pośrednie postawienie znaku spółgłosko- 
wego, nowego znaku ś według propozycji Bernera, znaku mr. 

Rok 1867 to znowu rok fermentowania coraz to nowych 
pomysłów, nowych prób wyrażony w poprawkach różnych, 
aż krystalizacja nastąpi w „Poprawnej stenografji 44 wzglę- 
dnie we „Wzorkach 44 tego roku i „Nauce stenografji do 
Użytku szkolnego 44 z r. 1868. Ta fermentacja z r. 1867 jest 
w związku z jednej strony z dążeniami zagranicy (propo- 
zycje Marcovitsa z Budapesztu i Zeplichtala z Insbruka 
co do reformy znaków zmiennych, w 2 kierunkach pisa- 
nych, t, f, p, v, reformy Faulmana i zmian w „Tesnopisie 44 
czeskim), z drugiej strony z dążeniem ujednostajnienia pol- 
skiej stenografji po pogodzeniu się Polińskiego z Olewiń- 
skim. Wybrano* we Lwowie komitet z najzdolniejszych ste- 
nografów tak pod względem nauki jakoteż i praktyki, roz- 
pisano konkurs na systemy, na które wpłynęły propozycje 
różnych autorów nawet z Czech, ostatecznie jednak komi- 
tet ten nic nie zdziałał. Poliński na własną rękę wprowa- 
dzał poprawki, a ostateczna redakcja ich już jest bardzo 
zbliżona do późniejszego ustalonego systemu, zasadniczych 
zmian już potem nie było. Poprawki te tyczyły się głów- 
nie niewygodnego w polskiein, a tak częstego (jak już wtedy 
wskazał Krupski) znaku p, który był dotychczas taki jak 
w niemieckiem w tendencji zbliżenia obu systemów. To 
stanowisko porzuca Poliński, początkowo mienia znaki b 
i p, potem znak p niemiecki wprowadza dla h, wreszcie go 



184 



wyrzuca całkiem. Inne poprawki tyczą sig w związku z p 
znaków dla to, także kluczki dla iv, dalej poprawiono g, li, 
cli, które otrzymały teraz podobne znaki, następnie z, ź, ż, 
dz, dź, dż, oraz c, ć środkowo — końcowe, różniące się 
odtąd wielkością kluczki, a nie wielkością c-ałego znaku, 
dalej grupy szr, zr i t. p. W wokalizacji pewne nowości 
przy oznaczeniu o, (odwracaniem i c dla oznaczenia o), ozna- 
czanie ę znakiem n przed t, ć, eh, cie. Wszystkie zmianyi 
trudno uwzględnić. Rok 1867 trzeba więc uznać za prze- 
łomowy. Borykanie się i szamotanie się z pewnemi niedo- 
godnościami poprowadziło do zmian trwałych postępu w zna- 
kach alfabetu, jasnego rozgraniczenia grup spółgłoskowych 
i zgłoskowych, ostrożniejszego użycia grup zgłoskowych, 
jaśniejszego sformułowania wokalizacji, ściślejszego ujęcia 
skracania wyrazów i zdań. Dalsze poprawki w następnych 
latach już są drobne, najważniejsze z nich to słuszna zamiana 
dotychczasowych znaków! ź i ż, dź i dż (pierwotnie z prze- 
dłużone było pod linję, ż nad linję, podobnie dź i dż, inaczej 
więc jak inne zmiękczone spółgłoski). Bibljoteka steno- 
graficzna z r. 1871, zawierająca Kompletną Naukę steno- 
grafii polskiej i to już system zupełnie ustalony, jak powia- 
da Poliński, nabiera stałej wartości i nieznacznie różni się 
od- już w r. 1867/8 wprowadzonych zmian. „Szkoła" zaś 
praktyczna z r. 1874 to potężne rozwinięcie praktyczne 
skróceń logiczilych, praca rzeczywiście olbrzymia na siły k 
jednego człowieka, skarbiec prawdziwy dla przygotowania 
się praktycznego stenografa. 

Dalsze zmiany nio istotnego nie wniosły, zebrania ca- 
łości najdoskonalszego dokonał wreszcie Poliński w osta- 
tnim swem dziele „Nauce" z r. 1892/93, którą nam dokładniej 
omówić wypadnie. 

S y s t e m : 

Pr z e s t r z e ń p i s m a zasadniczo jak w piśmie zwy- 
kłem, w pewnych razach przekracza pismo linję górną 
skrajną, linjatura jak w piśmie zwykłem wielkość pól i od- 



185 



ległośó linji 11/2: 1:11/2. Pismo pełne jest lin j owe nie 
tylko dla znaków alfabetowych t i f i pewnych wyrazów 
z nich utworzonych, gdyż t jest kreską długą w polach 
górnem! i średniem, / takąż kreską w polach średniem idol- 
nem, ale też dź-dż, ź-ż, ch-gw, chm-mp, cht-wrz i i., zwłasz- 
cza skróty (znaczniki) i skracania logiczne wprowadzają 
linjowość. Ponadto jest pismo zmiennolinijne, linja 
pisma przesuwa się zaś zasadniczo tylko w górę (po i i 
w znakach po t w górę, c, ś środkowo-końcowem, po je i ś), 
czasem niektóre półkrótkie znaki doczepiamy na linji skraj- 
nej^ dolnej, przy znakach, tam się kończących lub zaczyna- 
jących. 

Znaki spółgłoskowe graficzne, (kierunek prawoskośny, 
niegraficzny, mają tylko r, rz, u, au, w\ urz, óiv, po części 
k, k'). Znaki różnią się od siebie bądźto kształtem (b-c), 
bądźto tylko wielkością (n. p. twarde i miękkie b-b ł ), kie- 
runkiem pisania (c-st, t-cie), położeniem (t-f), naciskiem 
(to-bro, ę-n). Wielkość znaków w kierunku pionowym jest 
pięcioraka, są znaki 1/2, 1, 11/2, 21/2, 4 stopniowe; w kie- 
runku poziomym są znaki dwojakiej długości (e-ę, k-k 4 ), 
rzadko trojakiej (n-ń-nienie). Znaki są półkrótkie, krótkie' 
półwysokie, wysokie, głębokie i długie, w terminologji Po- 
lińskiego małe, średnie, przedłużone, długie (wysokie, głę- 
bokie, długie). Przydział znaków nastąpił po części według 
częstości głosek, głoskom częstym starano się przydzielić 
znaki bieglejsze, choć bez 1 dostatecznej, dokładnej podstawy 
obliczeniowej, po części uwzględniono zasadę: podobnym 
głoskom — podobne znaki (twarde-miękkie, e-ę, o-ą), nie- 
które dwuznaki pisma zwykłego tłumaczy się jako zlane: 
dz = d + z, szcz = sz + cz. Pewne głoski mają po dwa znaki 
c, ć (znak początkowy i środkowo-końcowy), ę (znak po- 
mocniczy jako cienkie n przed t, c, eh, cie), w (3 znaki, 
zwykłe w, przedrostkowo-przyimkowe i dla pewnych grup 
spółgłoskowych). Pewne znaki piszą się w dwu kierun- 
kach, bez ściśle określonych reguł (f, t, s, ś, st). Pewne 
różne głoski mają jeden znak (ł-1). Podwaja się spółgłoskę 
tylko w razie potrzeby odróżnienia. 



186 



Samogłoski oznacza się literalnie lub symbolicznie,, 
względnie można je opuścić w zgłoskach pobocznych (nie 
źródłosłowowych). Symbol stosuje się zasadniczo w znaku 
spółgłoskowym, poprzedzającym samogłoskę, czasami jednak 
symbol jest w znaku następnym (n. p. przy podwyższaniu 
znaków lub stroniem ich postawieniu po i). 

Znakami alfabetowemi dla samogłosek są: węzełek 
względnie kropka dla a, kreska nieco skośna krótka dla e y 
dłuższa dla ę (także n), półkrótka o norinalnem skośnem 
położeniu w dół lub górę pisana dla i (y), półkole w górę 
otwarte dla o (czasem odwrócone), dłuższe dla 4, linja falista, 
pionowo — nieco prawoskośnie — poprowadzona dla u (na 
początku wyrazów krótka kreska z pod linji zwykle), ó = o 
= u, i = y, gdyż są osobne znaki na miękkie spółgłoski, po 
których czytamy i, po twardych y. Środkami symbolizacji 
i oznaczeń samogłoski nie literalnie są: zwykłe połączenie 
znaków łącznikiem lub czasem bez niego dla e, szersze połą- 
czenie dla ę, nacisk dla a, (na początku wyrazów przed 1, 
ł, r = e), podwyższenie znaku poprzedniego lub następnego, 
wpisanie (zaostrzenie) w poprzednim lub czasem w następ- 
nym (początkowe pogrubienie), strome ustawienie nastę- 
pnego znaku, to są symbole dla i (y), wyokrąglenie łączni- 
ka lub końca prostego znaku, całego lub części znaku albo 
kluczki dla o (ą), dla u obniżenie lub zlanie się znaku da- 
nego ze znakiem dla u. Samogłoskę oznacza się o ile moż- 
ności symbolicznie lub wpisuje sposobem najkrótszym, .w 
ostateczności wypisuje literalnie (zwykle na początku). Dwie 
samogłoski oznacza się: wypisując obie, symbolizując obie, 
symbolizując jedną, drugą wypisując lub opuszczając. 

Łączenie znaków prostych; w grupy spółgłoskowe 
lub łączenie ich i grup w zgłoski jest: 1) bezpośrednie (bez 
łącznika), normalnie w ten sposób, żę gdzie poprzedni znak 
się kończy, tam doczepia się następny; czasem trzeba znak 
następny oderwać (często w skróceniach), ustawić obok 
poprzedniego bliskp lub nawet tak, by go dotknął (u-godził, 
wat-ę, ha-ft), czasem znaki się krzyżują i to bez odrywania 
ręki w jednym ciągu lub luźnie (en, fr), czasem należy 



187 



znak poprzedni podnieść do wysokości początku następnego 
(Ig), nasadzić na drugi lub podłożyć pod inny (rb, ger), 
czasem trzeba długie spółgłoski skrócić (t-wgórę), by nie 
wyjść zbytnio poza granicę przestrzeni pisma, wreszcie mo- 
gą jedne znaki w całości lub częściami swemi przeohadzić 
w inne, wkręcać się w nie lub nawijać, względnie charakte- 
rystycznie jakoś być wyrażonemi, co nazywa Poliński wpi- 
sanie lub zlanie (nd, dr, bs, tl, mr), 2) pośrednie, z łączni- 
kiem, który tu jest stale prostą kreską, czasem dość dftigą,, 
martwą, jeżeli od dolnej lub górnej skrajnej trzeba przejść 
na linję główną. Jako charakterystyczne trzeba podnieść 
znaki zlane, gdzie część jakiegoś znaku przechodzi zwolna 
w drugi, lub część tegoż albo też przybiera znak jakiś kie- 
runek innej części składowej (mr), a całość wygląda jak 
znak ] ednolity i łączy się jako znak jednolity. Podobne nie- 
co sĄ ziiaki wpisane, lecz części wchodzące tu w grupę są 
całemi znakami i dokładnie jako takie rozpoznawalne. Ob- 
fitość połączeń jest więc dość różnorodna. 

Miękc zenie. Poliński jest pierwszy, który wprowa- 
dził racjonalny i odpowiadający duchowi języka polskiego 
jednolity sposób oznaczania zmiękczania, a mianowicie 
ptźfez utworzenie znaków na miękkie spółgłoski, których 
się fc tale używa, a więo i przed samogłoską i; korzyść z tego 
jest i taka, że y można oznaczać tym samym znakiem co i y 
po twardej przeczytamy y, po miękkiej i. Te miękkie spół- 
głoski różnią się od odpowiednich twardych. Sam Poliński 
jednak nie przeprowadził swej zasady całkiem konsekwen- 
tnie, omijając znaki f, eh', (g'), 1\ 

J o t o w a n i e. Znak alf abetowy jest powiększonem i, 
który normalnie się stosuje dla oznaczenia ;, ponadto za- 
stępuje ; przez i (ja po spółgłosce, jo); dla je ma znak 
osobny, jednak użycie jego jest dowolne często, po samo- 
głosce zaś wypisuje je znakiem alfabetycznym: yi — ii — 
ji — pisze i (teorji-teori), sya=sia, zya=zia. 

Grupy zgłoskowe: Język polski posiadający zgło- 
ski zwykle otwarte, obfite więc w samogłoski, musi się sta- 
rać skracać cale zgłoski, niby tworzyć skróty na zgłoski, 



188 



przez opuszczanie samogłosek wśród znaków spółgłosek, 
które złącza si^ krótko bezpośrednio w grupę. Sposób ten 
tworzenia grup zgłoskowych przyjęty z niemieckiego Ga- 
belsbergśra' i dlat-ego systemu charakterystyczny, znalazł 
odpowiednie podłoże w języku polskim, gdzie używano 
i nadużywano 'tych grup. Poliński nazwy „grupa zgłosko- 
wa" nie wprowadza i nie zna; mówi o opuszczaniu samo- 
głosek w środku wyrazów, w końcowych zgłoskach, na pod- 
stawie praktyki stenograficznej, jak w zgłoskach ber, bar, 
der, delrz- dacz i i., dalej po £ kreślonem ku górze, jeżeli sa- 
mogłoska da się odgadnąć z figurki całego wyrazu, opuszcza 
dalej t; żw. spójkę, t. j. samogłoskę między źródłosłowem, 
a ostatńiem zakończeniem (zbaw-i-ciel). Na ogół trzeba 
przyznać; że używa Poliński grup zgłoskowych umiarko- 
wanie. 

Skróty i skracanie: Skraca Poliński wyrazy naj- 
pierw w ten sposób; że pomija niektóre głoski na podstawie 
praktyki stenograficznej, etymologji lub fonetyki. Prócz o- 
puśzczailia samogłosek (grupy zgłoskowe), oijuszćza spółgło- 
ski (n. p. przyrostki n, Je, w, loa, wi, jak : cias-h-ego, kasztaiio- 
wa-ty) lub całe zgłoski jak niej, ta (n. p. pięk-niej-szy, nieclos- 
ta-tek). Rzadko pozwala sobie na nieprawidłowy, w regułę 
nie ujęty obraz wyrazu, dla uzyskania krótszego pisina 
(n. p. cios). Dalsze skrócenia uzyskuje Poliński, wprowadza- 
jąc dość znaczną ilość skrótów na przedrostki proste i nie- 
które złożone (popo, popro), oraz na przyrostki. Przedrostki 
pisze osobno lub razem ze źródłosłowem, przyczem półkrót- 
kie i krótkie znaki przedrostków stosują się do znaku po- 
czątkowego źródłosłowa i dopisuje się je przy linjach skraj- 
nych u góry lub na dole. Wszystkie te dotychczas wymienio- 
ne rodzaje skracań traktuje Poliński w części elementarnej 
i zalicza je do elementarnej nauki. W dziale II, t. j. nauce 
o „Skracaniu wyrazów", podaje znaczniki, których spis (pier- 
wotnych znaczników i pochodnych t. j. odmian i słów zło- 
żonych z danego znacznika pierwotnego) jest wcale pokaź- 
ny (20 stron litografowanych). Ponadto przedstawia Poliń- 
ski w dziale II przypadki opuszczania zakończeń deklina- 



189 



cyjnych i konjugacyjnych, przy stopniowaniu, skróty na 
liczby i liczebniki, znaki pisarskie, jako skróty pewnych 
pojęć. Dział III (pismo parlamentarne) objaśnia skracanie 
zdań, t. j... skracanie wyrazów cząstką ich całkowitych zna- 
ków w związku ich w zdaniu, gdzie z konieczności jeden 
wyraz wywołuje drugi. Odróżnia Poliński: 1) Skracanie for- 
mą wyrazów i .to a) samem zakończeniem, b) samym przed- 
rostkiem,, : c) przedrostkiem i zakończeniem. 2) Skracanie 
źródłosjtowa a) końcem jego, b) początkiem, c) samogłoską 
źródłpsłowa. 3) „Skracanie mieszane" a) przedrostek ścią- 
gnięty z ostatniem zakończeniem. 4) Skracanie logiczne czyli 
zupełne opuszczenie ^yrazów domyśleć sięgających. W pod- 
ręczniku niema dawniej używanych t, zw. skrótów krzyżo- 
wych przez krzyżowanie znaków początkowych i końcowych 
wyrazu, co oznaczało w środku wyrazu i (y). Przykłady: 
1) a) księżyc ...i. b) Zachodzi niebez... c) Jest bez...ny 
(bez.. .nie), 2) a) Dobry ...eb, gdy niema kołaczy b) Kto złym 
przeba..., dobrym. szko... c) Dniestr ...a.., do Morza. Czarnego, 
3) a) Przedsięcie (przedsięwzięcie) b) Wieczór cuny (cud- 
ny), 4) Ojciec czując. .słaby, położyŁ.do łóżka. 

Odczytanie stenogramu o tyle łatwiejsze, że skróty n. p. 
końcem źr.ódłosłojva, czy zakończeniem lub samogłoską ivó- 
dłosłową umieszcza się nad linją. 

Stosun.eJk do ortograf j i i etymolog j i. Odstęp- 
stwa od ort.ogrjafji są nieznaczne. Polegają one na zastęp- 
stwie, pewny eh głosek, przez inne jak ó ='u =o, z, ź, ż za- 
stępuje przez s x ś, sz, w obcych wyrazach sz przez s (stan- 
dar). Ponieważ .stenograf ja < Polińskiego przestrzega roz- 
członkowania wyrazu na cząstki słowotwórcze i takie, roz- 
członkowanie tu. jest ważne przy skrótach i skracaniu, stąd 
jak pisze Poliński, każdy „uczący się. stenograf ji powinien 
być obznajomionym z etymolog ją* \ 

Uwagi krytyczne:*) W Niemczech był system. Ga- 
belsbergera pierwszym udatnym systemem graficznym, 



**) Zob.: Stenograf 1894, Gumiński: Stenograf ja wyd. I. i Przegląd 
Stenograf. 1911, 



190 



w Polsce jego przekład przez Polińskiego. Każdy więc twór- 
ca nowego systemu musiał zaatakować przedewszystkiem 
ten system, zachwalając nowy towar. Toteż przenicowano 
go na wszystkie strony, doszukiwano się najrozmaitszych 
błędów, aby- obalić ten pierwszy filar. Jaki jest rezultat, 
jakie finale tej walki. Na pierwszem miejscu należałoby, 
oceniając system, postawić praktyczność danego systemu, 
już w części elementarnej, a więc jego sprawność, polega- 
jącą na krótkości i biegłości, czytelności tego, co się napi- 
sało, przy uwzględnieniu właściwości danego języka i unika- 
niu obrazy poczucia językowego, na drugiem miejscu byłyby 
względy pedagogiczne, łatwej nauczali}ości systemu, polega- 
jące na prostocie i logiczności systemu, na trzeciem miejscu 
szłyby inne względy idealne, wynikające z innych haseł ste- 
nograficznych, jak estetyki, linjowości, linijności pisma i i. 
Nie można zbytnio forsować względu pedagogicznego, przy 
mniejszej praktyczności systemu, czyto pod względem bie- 
głości czyto czytelności, lub okaleczeń mowy, nie mówiąc 
już o postulatach na trzeciem miejscu stojących. Krytyka 
Polińskiego (a i Gabelsbergera) zgodnie przyznaje jego sy- 
stemowi jako zalety wielką krótkość, biegłość, wyrazistość, 
czytelność i estetyczność, a więc pra.ktyczność, do okale- 
czenia języka prowadzić może tylko nadużywanie grup zgło- 
skowych, od czego uchronić się można. Także skracanie wy- 
razów przez opuszczanie głosek i w związku zdania obmy- 
ślił Poliński wyczerpująco, tak że następcy jego nie mieli 
wiele do dorzucenia. Teorja stenograf ji zarzuca Gabelsberge- 
rowi, a i Polińskiemu, co do znaków pisanie w 2 kierunkach 
t i /, st, stąd niepewność pewnych sposobów pisania, niegra- 
ficzne r, w wokalizacji krytykuje się zbytnią jej różnorod- 
ność i niejednostajność w poprzednim lub następnym znaku, 
tak n. p. też wyokrąglenie przy o, które odbywa się najroz- 
maiciej, liczne reguły co do i, w grupach spółgłoskowych 
zbytnie uwzględnianie zlewania się znaków, co prowadzi 
do całkiem nowych form, których trzeba właściwie uczyć 
się na pamięć. Wmiękczeniu zasługą wielką jest Polińskiego 
wprowadzenie osobnych znaków jia miękkie spółgłoski, je- 



191 

dnak możnaby zarzucić nie całkiem jednolite przeprowadze- 
nie reguły, dobrej (brak f , eh 1 , T), nie całkiem proste i jedno- 
lite jotowanie. Trudne są sposoby łączenia przedrostków 
u linji skrajnej górnej lub na skrajnej dolnej, o ile tam się 
zaczyna znak początku źródłosłowa, zlewanie przedrostków 
z początkowym znakiem źródłosłowa. 

Z zarzutów tych, najbardziej ważki zarzut, to usunięcie 
dwukierunkowości t, f, (st), wogóle pewne znaki alfabetu 
dałyby się z korzyścią zmienić (teoretycznie należy uczynić 
możliwe odróżnianie 1 i ł przez znak diakrytyczny), dwa 
znaki na jeden . głos zredukować, dalej ważnem byłoby u- 
proszczenie wokalizacji, zwłaszcza i, o, pewne grupy spółgło- 
skowe wymagałyby zmiaft lub usunięcia, usunąć w pewnych 
przypadkach zlewanie i t. d. Specjalnie wydaniu Polińskiego 
z r. 1892 zarzucićby jeszcze można nieśmiałe, względnie nie- 
jednolite stosowanie pewnych reguł n. p. w grupach rg, rw 
zlewa r z następnym znakiem, analogiczne rm pisze przez 
ścisłe zestawienie znaków, ii. Te w różnych względach nie- 
śmiało rozpoczęte próby konsekwentniej wykorzystali jego 
następcy. Nie uważam za zarzut niestosowanie się, do regu- 
ły: podobnym głoskom (dźwięcznym i bezdźwięcznym) nale- 
ży podać podobne znaki, i czworaką wielkość znaków od 
linji głównej w górę, jakoże praktyka lat 65 nie wykazała 
tu trudności, pewne inne zarzuty nie wytrzymują też kry- 
tyki. 

Rozpatrując postulaty częstości języka polskiego można- 
by usunąć pewne nie częste grupy spółgłoskowe, przedrostki, 
przyrostki, znaczniki i wogóle porównywąjąc częstość ję< 
zyka polskiego ze znakami i ich biegłością ocenić ich war- 
tość. Z tego punktu widzenia niekorzystne jest różnorakie 
oznaczenie częstego przyimka i przedrostka z, nie całkiem 
szczęśliwe jest przedrostkowe w, dwustronne oznaczanie naj- 
częstszej grupy st, różnorakie i(y) it»d. 

Powyżej wymieniona pewna nieregularność wokalizacji, 
niepewność pisowni niektórych wyrazów z powodu dwukie- 
runkowości t, f, st, różnorodność grup spółgłoskowych, spo- 
sób łączenia przedrostków, dość liefcne skróty, były powo- 



192 



ciem, że system ze stanowiska postulatów pedagogicznych, 
okrzyczano za trudny i nie nadający się do elementarne- 
go masowego nauczania. Przyznawano mu. .zalety pisma dys- 
kusyjnego, gdyż dąży się do możliwej krótkości na koszt 
łatwości, pisząc słowa tak, by wypadły najkrócej, opuszcza- 
jąc wszystko, cokolwiek, gdziekolwiek było zbyteczne, ale 
nie chciano przyznać zalet jako pismu elementarnemu. A tym- 
czasem i tu praktyka wieloletnia wykazuje coś innego. Je- 
żeli chodzi o młodzież a o tą tylko chodzi, — bo starzy, tacy, 
którzyby może często czytać i pisać się nie nauczyli, nie 
wchodzą w rachubę, — to przy całkiem przeciętnej zdolności 
i przy przeciętnej pilności, każdy z młodych nauczy się 
dostatecznie tego systemu,, średnio w 40 godzinach, co nie 
świadczy o takiej trudności, żeby system nie nadawał się do 
masowej nauki. Co do nabycia wprawy, to i w najłatwiej- 
szym systemie potrzebna jest odpowiednia pilność i ćwicze : 
nie. Jeżeli się zaś zważy, że aiieco większą trudność systemu 
wynagradza wartość praktyczna jego, sprawność w używa- 
niu, to uznać trzeba, że opłaci się nieco większy wysiłek na- 
uczenia cię. go. Dalej zaznaczyć należy, że przejście od nauki 
elementarnej do szczytów zawodowca nie przedstawia w tym 
systemie żadnych nowych trudności. Nauka wyższego stopnia 
apeluje tylko do inteligencji ucznia nie do jego pamięci, 
a przytem jest tak idealnie łatwą,, że po większej części, 
wprawdzie nie w całej rozciągłości, ale w wielkiej części, 
elementarnie da się bez wysiłku pamięci nauczy ć v powiększa- 
jąc sprawność systemu elementarnego. Źe w praktyce osią- 
ga się czasem słabe wyniki, to tylko z powodu braku ćwi- 
czenia, którego potrzeba du£o wszędzie, w każdym systemie, 
a że. dalej w praktyce tak mało ludzi używa w codziennem 
życiu stenograf ji, choć się jej uczyli, a nie ćwicząc zapomina 
ją zupełnie, to przyczyny : tu trzeba szukać w opornej bezwład- 
ności i pewnem lenistwie człowieka, który nie zmuszony ko- 
niecznością naglącą używania stenograf ji, używa z mniejszym 
oporem zwykłego pisma, do którego tak nawykł i stąd wy- 
daje mu się dogodniejsze; że tak jest w. istocie, to wskazują 
na to i skargi zagranicą i to wśród zwolenników t. zw. 



193 

łatwych systemów, że z nauczonych mało korzysta ze steno- 
graf ji; dopiero pewna konieczność życiowa może tu wpro- 
wadzić zmianę. Że jednak systemu Polińskiego nauczyło się 
wiele jednostek i to do szczytów zawodowców, wskazuje 
cała falanga stenografów sejmowych lwowskich, stenografów 
biurowych, Patowych, dziennikarskich i innych, zawody 
szkolne, corocznie odbywane w kilku miejscowościach o cał- 
kiem wystarczających wyczynach przy nauce szkolnej. 

Jak wielce mogą się różnić oceny i krytyki nawet fa- 
chowców, autorów podręczników, jeżeli opierają się tylko 
na pewnem poczuciu dobroci, a nie wychodzą ze zasad pe- 
wnych zgóry określonych, wskazuje fakt, że w Przeglądzie 
Stenograficznym z r. 1911 Honime, stenograf i teoretyk, 
uważa dzieło Polińskiego z r. 1892/3 za wyczerpujące i sy- 
stem tam przedstawiony za dobrze przemyślany, choć w szcze- 
gółach wymagający uzupełnienia, a Bojarski w temże czaso- 
piśmie równocześnie powiada, że stenografja Polińskiego to 
fcaledwie szkic prymitywnie założony, pełen sprzeczności 
i niekonsekwencji, istny chaos, a przeciwstawia mu wykoń- 
czone systemy Gabelsbergerowskie niemiecki i czeski, pod- 
czas gdy w Niemczech i Czechach właśnie też przeciw nim 
ostro wystąpiono. Najciekawsze jednak, że ten sam Bojar- 
ski obecnie uważa tenże sam sytem za najdoskonalszy w po- 
równaniu z późniejszemi opracowaniami Polińskiego i tego 
feamego zdania jest wielu starszych stenografów lwowskich. 

Rozpowszechnienie systemu omówi się potem. 

W związku z systemem i podręcznikami Józefa Poliń- 
skiego wypadnie omówić pokrótce: Krótki rys stenograf ji 
polskiej prof. H. Mendochy i podręcznik syna Józefa 
Polińskiego Romana Polińskiego. 

Podręcznik Mendochy z początku 1865 r. opiera się 
na systemie J. Polińskiego z r. 1863, a ponieważ system Po- 
lińskiego wychodził częściami (ostatnia 1866), więc tymcza- 
sem wydał Mendocha w porozumieniu z Polinskim swój 
krótki „Rys", w którym zwłaszcza dział o skracaniu wyra- 
zów t i zdań opracowano za osobistem porozumieniem się 
z Polińskim, który tych części jeszcze nie wydał. 

13 



194 



Roman Po liński urodził się 1856 r., umarł we Lwo- 
wie 31 grudnia 1918. Uczęszczał niechętnie do szkoły re- 
alnej, miał żal, że nie zapisano go do, gimnazju(m, 
potem zaczął studja inżynierskie, porzucił je, oddał się 
dziennikarstwu, miał żyłkę poetycką, pisał poezje. Wreszcie 
został urzędnikiem magistratu lwowskiego i pracował tu 
w biurze statystycznem do śmierci. 

Był jednym z tych synów Józefa Polińskiego, który 
najbardziej przejął się stenografją. W sejmie lwowskim spo- 
tykamy go od roku 1875, tu pracuje do końca działalności 
tego sejmu, kilkakrotnie był tu kierownikiem biura steno- 
graficznego z ojcem lub z Windem. Pismo Romana było 
piękne i wyraźne i podczas rozpraw sejmowych zabierali 
stenografowie zawsze stenogram korektora Romana, który 
pomagał im, gcly nie mogli własnego pisma odczytać. 

Od r. 1878 autografuje Roman Bibljotekę stenograficzną 
redagowaną przez ojca. W tym samym roku wydaje „Na- 
ukę stenografii do wykładu w szkołach", która doczekała się 
11 wydań, od siódmego wydania (1907) nosi tytuł „Podręczni- 
ka do nauki stenografji polskiej", od dziewiątego zalecona 
jest przez Radę Szkolną Krajową we Lwowie do użytku 
szkolnego, 11-te pośmiertne wydanie jest przedrukiem 10-go. 
Prócz tego wydał on: „Początki nauki stenografji do wykła- 
du w szkołach" (1909), a w r. 1917 „Stenograficzne Listy" 
(dwa), jako lekturę dla stenografów praktycznych, nauczy- 
cieli i młodzieży. Połową pierwszą swych prac tkwi Roman 
w 1-szym okresie, drugą połową wchodzi w dwa okresy na- 
stępne. 

Podręczniki Romana, mimo że niekorzystnie ocenione 
przez Hommego, cieszyły się popularnością i wzięciem, skoro 
doczekały się 11 wydań, choć równocześnie wyszły inne. 
Cechuje je pewna krótkość i zwięzłość, której szukają uczą- 
cy się, chcąc w jak najkrótszym czasie i przy najmniejszym 
wysiłku dojść do wyniku. 

Trudnoby było przechodzić wszystkie wydania podręcz- 
nika i omawiać je. Na ogół zgodne są one z systemem 
Józefa i uzupełniały jego podręczniki, w czasie gdy ich nie 





U góry: Józef Poliński. 
U dołu: Lubin Olewiński z żoną. 



195 



"było, tak w czasie między 1871 a 1892 i dalej po r. 1892. 
Stąd spotykamy w pierwszych z nich z przed r. 1892 piso- 
wnię, której Józef Poliński użył dopiero w swym podręczni- 
ku w r. 1892/93. Między poszczególnemi wydaniami po r. 
1892 są drobne różnice. Jako pewne szczegóły zaznaczyć 
można doczepianie znaku e końcowego po t i / w górę pisa- 
nych, zapomocą oczka, a nie dopisywanie niżej jak u Józefa, 
dalej wznowienie skrtóceń krzyżowych (od wydania X.), 
pewne nowości w t. zw. znacznikach parlamentarnych. 

Wspomnieć tu też wreszcie można pewne artykuły sy- 
stemowe w Gazecie Stenograficznej Krakowskiej z r. 1875 
i 1877. Podnoszą tam trudności jotowania, piszą tych od- 
wróconem eh, te końcowe proponują za pomocą oczka jak 
to pisał Roman Poliński i i. 

Lubin Olewiński. 

Równocześnie z Polińskim występuje potężny rywal jego 
Olewiński, walcząc z Polińskim o wprowadzenie swego prze- 
kładu i o opanowanie świata stenograficznego. Początkowo 
jest górą, lecz po kilku latach musi ustąpić z powodu szcze- 
gólnego zbiegu okoliczności. „Choć padł wśród zawodu, dał 
innym szczebel do sławy grodu 44 . 

Olewiński Lubin Franciszek *) 

urodzony w Żórawnie 11 marca 1825 r. W latach 1836 do 
1843 uczęszczał do gimnazjum w Brzeżanach, które ukoń- 
czył 31. 12. 1843 r. Potem zapisał się na Wydział filozo- 
ficzny uniwersytetu we Lwowie i zdawał jako prywatysta, 
lecz w samej filozof ji nie szczęściło mu się tutaj, choć w in- 
nych przedmiotach osiągnął pomyślne wyniki. W r. 1843 
jest praktykantem w Dyrekcji skarbowej w Stryju, od r. 
1844/46 poborcą podatkowym i aktuarjuszem dominikalnym 



*) Opracowano na podstawie aktów i pamiątek po Olewińskim, 
znajdujących się we wzorowym zbiorze zięcia Olewińskiego, profesora 
Politechniki lwowskiej, Inż. Dra Jana Sas Zubrzyckiego, architekta, 
Lwów, Nabielaka 29. 

13* 



196 



w państwie Żórawno, od września 1846 do marca 1849 prak- 
tykantem w Urzędzie okręgowym (cyrkule- Kreisamt) w Stry- 
ju, gdzie jak świadczy poświadczenie, sprawował się niena- 
gannie i jest dobrze wychowany. W marcu 1849 wzięty do 
wojska, początkowo na koszt rządowy, potem na własny 
jako jednoroczny ochotnik, służy tu do końca roku 1860 pra- 
wie więc lat 12, z tego lat 9 jako oficer, ustępuje jako po- 
rucznik z prawem noszenia medalu wojennego z powodu 
uczestnictwa swego w kampanji włoskiej w r. 1848/9. Z do- 
kumentu wojskowego^ dowiadujemy się, że był wysoki na 
5 stóp 4 całą i 3 kreski, i „von angemessenem Aeusseren". 

Narzeczona Julja z Huberów czekała na Olewińskiego 
przez cały czas nieobecności jego podczas służby wojskowej. 
Żeni się z nią Olewiński w styczniu 1861, opuściwszy woj- 
sko i osiadłszy przy ojcu w posiadłości tegoż w Tejsarowie. 
Dwie córki Olewińskiego wyszły za mąż za prof. Polit. Inż. 
Dra. Jana Sas Zubrzyckiego, który po śmierci starszej, po- 
ślubił młodszą. Po utworzeniu Sejmu we Lwowie został po- 
wołanym Olewiński w styczniu 1862 r. przez Wydział Kra- 
jowy we Lwowie i otrzymuje najpierw diurnum, potem jest 
urzędnikiem, postępując w szczeblach karjery urzędniczej. 
Tu służy do śmierci, która nastąpiła we Lwowie 5 września 
1879 r., pochowany na cmentarzu łyczakowskim. 

Jak powiada lista służbowa, był Olewiński skromny, 
szczególnie dbały o dobro służby, spełniał swe obowiązki 
zawsze i pod każdym względem wzorowo. Była to też 
dusza artystyczna, rysował i tworzył wiersze. Charaktery- 
styczny jest następujący: 

Nie ów, co podczas wojennych zawiei 
W tysiącznych bitwach wsławił się orężem, 
Lecz kto wśród losów okropnych kolei 
Nie upadł na duchu, nie stracił nadziei, 
Ten w całem słowa znaczeniu jest mężem. 

Działalność stenograficzna. W Gracu w Sty r ji 
nauczył się Olewiński stenografji niemieckiej Gabelsber- 
gera, jak pisze w Czytance z 31. 5. 1864 r. „nie w innym 



197 

celu, jak tylko by się zająć zastosowaniem tej umiejętności 
do ojczystego języka". Ze stycznia r. 1858 pochodzi karta 
przyjęcia jego, jako podporucznika w Sanoku, na członka 
korespondenta do Centralnego Towarzystwa Sten. we Wie- 
dniu. W r. 1861, kiedy potrzebowano stenografów po utwo- 
rzeniu się Sejmu we Lwowie, dowiedział się o Olewińskim 
i o jego pracy nad polską stenograf ją Wydział Krajowy i po- 
wołał Olewińskiego ze Stryja, a zatrudniając go od po- 
czątku r. 1862 dał mu sposobność rozszerzania nauki ste- 
nografji. Ministerstwo Stanu (Staatyninisterium) pozwoliło 
w marcu 1862 r. Olewińskiemu, na jego prośbę, na nauczanie 
stenograf ji polskiej na uniwersytecie .lwowskim od II. półro- 
cza r. szk. 1861/2. Rzeczywiście rozpoczął Olewiński w 
kwietniu 1862 r. naukę na uniwersytecie, miał początkowo 
24 uczniów, lecz liczba ich zmalała do 8. Odbyli oni 
18. 11. 1862 r. próbę stenografowania w Wydziale Krajo- 
wym, lecz próba ta nie odpowiadała oczekiwaniom. Ogło- 
szenia w dziennikach zachęcały też do nauki stenografji. 

Równocześnie napisał Olewiński podręcznik „Nauka ste- 
nografji", lecz ponieważ Wydział Krajowy odmówił prośbie 
Olewińskiego wydania tej książki, musiała ona przeleżeć 
2 lata, nim doczekała się druku. W sierpniu 1862 r. podaje 
się Olewiński, prowizoryczny nauczyciel na Wszechnicy, 
o dyspensę od egzaminu ze stenografji, by móc osiągnąć 
definitywną posadę jako nauczyciel i Min. Stanu zwolniło 
go od egzaminu rozp. 28 stycznia 1863 r. 1. 13719, poczem 
mianowano go stałym nauczycielem stenografji na Wszech- 
nicy Lwowskiej, uczy tu do śmierci lat 17. W grudniu 1863 r. 
otrzymał Olewiński 100 złr. zasiłku od Wydziału na wy- 
jazd do Wiednia dla zapoznania się z czynnościami tamtej- 
szego biura stenograficznego Rady Państwa. Z początkiem 
r. 1$64 wychodzi przy pomocy prenumeraty „Nauka" Ole- 
wińskiego, ciekawa z tego względu, że stenogramy są dru- 
kowane ruchomemi czcionkami Paulmana we Wiedniu. Ste- 
jiografja ta ma też próbki ruskiej stenografji. W maju 
1864 następuje uroczyste ukonstytuowanie się Towarzystwa 
stenografów polskich i ruskich, założonego przez Olewiń- 



198 



skiego, równocześnie zaczyna wydawać Olewiński swą Czy- 
tankę stenograficzną polsko-ruską, podług nauki Lubina Ole- 
wińskiego, otrzymawszy pozwolenie z Dyrekcji policji z tern 
zastrzeżeniem, że nie będą w niej omawiane ani polityczne 
wiadomości z dnia (Tagesgeschichten) ani wogóle kwestje 
polityczne, religijne czy socjalne. Czytanka wychodziła lat 3. 
Od r. 1864 zaczyna się ostra walka między Olewińskim 
a Polińskim, trzeba przyznać, że Olewiński był stroną za- 
czepioną. Z walki tej chwilowo wychodził zwycięsko Ole- 
wiński. Próbki zastosowania systemu Olewińskiego do ję- 
zyka czeskiego znajdujemy w Czytance, a z końcem r. 1864 
zapragnął Olewiński rozciągnąć swój system na całą Sło- 
wiańszczyznę jako system jednolity i wydał z początkiem 
r. 1865" broszurkę: „Den stenografierenden Slaven", lecz 
broszurka spotkała się z ostrą krytyką i odprawą ze strony 
I. Gabelsb. Tow. Sten. w Pradze w odpowiedzi p. t. „Die 
polnisch-ruthenische Stenographie ' an sich und ais Grimd- 
lage eines allgemeinslavischen Schriftsystems". Na wnio- 
sek Rudyńskiego na Waln. Zgromadzeniu Towarzystwa Ole- 
wińskiego w grudniu 1864 r. i na skutek prośby Olewiń- 
skiego z marca 1865 ustanowiono w lipcu 1865 Komisję 
egzaminacyjną dla stenograf ji polskiej, ruskiej i niemieckiej 
we Lwowie, a jedynym egzaminatorem został Olewiński. 
W marcu 1865 r. rozpoczyna Olewiński naukę stenograf)' i 
w gimnazjum Fr. Józefa we Lwowie, lecz nie uczy tu długo. 
W marcu 1865 r. uznało Min. Stanu starania Olewińskiego 
około szerzenia wiedzy stenograf ji. W październiku 1865 r. 
oddaje Wydział Krajowy Olewińskiemu kierownictwo biura 
stenograficznego na kadencję listopadową, z tego czasu po- 
chodzi najdawniejsza fotografja biura lwowskiego. Na tej 
kadencji, jak pisze Olewiński otrzymał system jego chrzest 
i okazał się praktycznym. Z tym szczytem jego potęgi za- 
czyna się upadek. Z powodu sporu o część dywidendy 
z dochodów sejmowych, którą miał Olewiński wypłacać To- 
warzystwu, a tego nie zrobił, zaczęły się ataki na Olewiń- 
skiego ze strony Towarzystwa, głównie prowadzone przez 
kasjera tego towarzystwa młodego, a gwałtownego Felicja- 



199 



na Jackowskiego. Zarzucano Olewińskiemu samo władztwo, 
dumę, apoteozowanie siebie, samowolne rozporządzanie bez 
zgody Wydziału majątkiem towarzystwa. Przyszło do przy- 
krych procesów sądowych, Olewiński złożył przewodnictwo 
Towarzystwa w marcu 1866, objął je znowu w maju tego 
roku, a w lipcu 1866 wykluczyło Towarzystwo swego zało- 
życiela. Do dalszych zaburzeń przyszło w lutym 1867 i\, 
gdzie Olewiński próbował na Walnem Zgromadzeniu To- 
warzystwa odzyskać swój autorytet, co mu się jednak nie 
udało. Epilog tej polemiki nastąpił w dziennikach (Inserat: 
Czas 1. 3. 1867 i odpowiedź Olewińskiego) i w sądzie. Od- 
tąd Olewiński usuwa się właściwie z życia stenograficznego 
poza pracą swą na uniwersytecie i w komisji egzaminacyj- 
nej, dopomagając przez to Polińskiemu do zwycięstwa. Go- 
dzi się wprawdzie oficjalnie z Polińskim, przystępuje do 
Centralnego Tow. we Lwowie, które utworzyło się ze zwo- 
lenników obu autorów i gdzie też początkowo oba systemy 
były równorzędne, ale czynnego udziału w życiu nie bierze. 
System jego też wkrótce z Tow. Centralnego usunięto. 

Tymczasem jednak jeszcze w r. 1866 przygotował Ole- 
wiński do druku drugie wydanie swej Nauki, wyszło w paź- 
dzierniku 1867 r. z datą 1868. Starał się przy pomocy uni- 
wersytetu o polecenie tej Nauki przez Ministerstwo, co mu 
się nie udało. Ministerstwo uważało, że polecenie jego pod- 
ręcznika byłoby równoznaczne z wyłącznem uznaniem jego 
systemu, a sąd, co do tego musiało sobie Ministerstwo za- 
strzec na przyszłość. Naturalnie wolno Olewińskiemu, twier- 
dziło Ministerstwo, jak długo jest egzaminatorem, pytać kan- 
dydatów podług swego systemu. Na podstawie tego wi- 
dnieje na podręczniku Olewińskiego napis: Przyzwolona 
przez Ministerstwo Stanu za podstawę dla komisji egzami- 
nacyjnej. Systemu Olewińskiego uczono się jeszcze w pierw- 
szych latach siedmdziesiątych, naturalnie po śmierci jego 
zupełnie system zniknął. Praktycznym stenografem Ole- 
wiński sam nie był nigdy. 



200 



System Olewińskiego. 

Przegląd rozwoju systemu Olewińskiego przedstawia się 
następująco. W r. 1864 wyszła jego „Nauka", w „Czytance" 
nr. 1 z 31. 5. 1864 spotykamy „Dodatek" do dzieła „Nauka", 
gdzie uzupełnia wokalizację, następnem dziełem systemo- 
wem, to jego broszura „Den stenografirenden Slaven", pewne 
uzupełnienia do niej są w „Czytance" nr. 10 — 11, r. 1865, dalej 
w „Czytance" nr. 5 z r. 1865 znajdujemy uproszczenia nie- 
których oznaczeń w stenógrafji polskiej i ruskiej, nr. 12, 
13, 14 „Czytanki" z r. 1865 zawierają alfabet stenógrafji pol- 
skiej i ruskiej, odmianę „być", znaczniki, przedrostki obce, 
nr. 2 Czytanki z r. 1866 zawiera „Upojedyńczenia steno>- 
grafji" są tło zmiany, jakie proponował Olewiński komisji, 
mającej przeprowadzić połączenie obu wrogich towarzystw 
i ujednostajnienie pisowni, wreszcie w r. 1866 wypracował 
Olewiński ponownie swą „Naukę", wydanie poprawne i wy- 
dał je z końcem r. 1867. Dla braku miejsca omówi się tylko 
to ostatnie, uwydatniając różnice z systemem Polińskiego. 

Przestrzeń pisma i zależność od linji zasad- 
niczo jak u Polińskiego. 

Znaki spółgłoskowe również analogiczne jak u 
Polińskiego, choć innym przydzielone głoskom. Brak u Po- 
lińskiego jedynie kształtu znaku z (podługowata, ścieśniona 
kluczka), choć był on w dawnych jego wydaniach. Z wy- 
jątkiem półwysokiego -p, brak innych znaków półwysokich 
(przedłużonych), znak dz natomiast byłby półgłęboki. 
W alfabecie zaznaczyć należy niewygodne w polskiem \i — 
Gabelsbergerowskie, które zresztą ma drugą formę podobną 
do b, poczwórną formę dla w kilkakierunkowego, dwukie- 
runkowe f, t, s. Z różni się od 1 naciskiem, dż = dz, eh = h. 
Podwojenie spółgłosek m, w, t, p, c, che, czc wyraża kluczką 
( = w Polińskiego), pozatem inne pisze podwójnie zwykłym 
ich znakiem. 

Samogłoski i w ok a lizać ja przedstawia następu- 
jące różnice. Samogłoska a ma jeszcze drugi znak t. j. 
kreskę poziomą (na początku przed b, 1, r, m, na końcu po 



201 

1, s, sz), ą jest wężykiem pochylonym jak r, w dół kreślo- 
nym, ę wężykiem skośnym w górę kreślonym. Symbol dla a 
najpospolitszego brzmienia polskiego w zgłoskach otwar- 
tych, to sam znak spółgłoskowy w normalnem położeniu, 
który czytamy z wygłosem a, w zgłoskach zamkniętych na- 
ciska się znak spółgłoskowy następujący po a, o ile ten się 
nie da nacisnąć (t w górę) naciskamy poprzedni, wreszcie 
można tu wyrazić a postawieniem półkrótkiego znaku w po- 
środku obok krótkiego, sposób zarzucony przez Niemców 
i Polińskiego. Samogłoskę e symbolizuje jak a (normalne po- 
łożenie znaków obok siebie),. a„ ze zbiegu tedy liter spółgło- 
sek stykających się w słowie odpoznajemy po dźwięku, czy 
w niem mamy odczytywać samogłoskę a czy też e", w razie 
dwuznaczności można nacisnąć dla a, lub wypisać e przy t, 
zgłoskę zaś pe pisze się dolnem p, pa górnem; na początku 
słów można e pominąć: (e) legant. 

Samogłoskę ę, ą, wyraża zawsze literalnie (zgłoski nę, 
ną mają osobne znaki), ę, ą zlewają się z p górnem. Samo- 
głoskę i (y) oznacza zasadniczo tak różnorako jak Poliński 
z temi jeszcze dodatkami, że i literalne pisze przeważnie 
z łącznikami, a nie jako kreseczkę półkrótką bez łączników, 
na końcu wyrazów odróżnia w razie potrzeby y od i dłuższą 
kreseczką, specjalne oznaczania mają by, py, dy, wy, my, 
(by kreska średnia, py ostre dolne p, pi = p górne, dy, wy 
dla odróżnienia od dź, wi są znakami zaostrzonemi półwyso- 
kiemi, my jest półwysokie m). Samogłoskę o opuścić można 
po s, po / w górę, pozatem jak u Polińskiego. Samogłoskę u 
oznacza w zgłoskach otwartych obniżenie znaku poprzedza- 
jącego u, w zgłoskach zamkniętych następującego po u, o ile 
to nie jest znak długi lub taki, który obniżyć się nie da, 
gdyż wtedy obniżamy poprzedni. Na początku wyrazów nie 
oznaicza u kreską z pod linji jak Poliński, tylko literalnie, 
u przed spółgłoską zlewa tylko z s i /. 

Łączenie znaków jak u Polińskiego z tern zastrze- 
żeniem, że luźne, t. j. z odrywaniem ręki połączone krzy- 
żowanie znaków jest o wiele rzadsze (pętlica przy podwa- 
janiu), a na pewne grupy spółgłoskowe są specjalne znaki 



202 



jak sp, ść, szcz, których Olewiński nie tłumaczy jako zlane 
czy w inny sposób wyprowadzone ze znaków składowych. 
Wśród grup zwracają uwagę trz, prz oraz grupy czworakie- 
go w. 

Miękczenie jest zasadniczo różne od Polińskiego 
i wprowadza Olewiński drugi typ miękczenia, który potem 
stosowano w innych systemach graficznych: Pewne miękkie 
wyraża się odpowiedniemi twardemi tak ń, ś, ź, osobny znak 
ma końcówka ć oraz znak dź (kończaste d). Co do b 4 , p\ 
f , w', m ł , i innych, to przed i zostawia znaki twarde, ana- 
logicznie jak w piśmie zwykłem, a miękcz^ące ia, ie (bia, bie 
i t. d.) wyraża się w środku słów p r z e d ł u ż o n y m ł ą c z n i- 
k i e m między znakami, w razie potrzeby odróżnia się ia 
od ie cieniowaniem znaku po ia następującym; dział, dzieł 
odróżnia się w ten sposób, że dział pisze znakiem dź, łącz- 
nikiem krótkim i ł, dzieł pisze d, łącznik miękczący długi 
i ł. Końcowe ie to ukośna kreska, ia wypisane jako podwyż- 
szone literalne a. W literach długich c, t, f, eh, sp uwidocznia 
się ia, ie ukośnem postawieniem tych liter; ic oznacza prze- 
dłużoną kreskę wężykowatą samogłoski ę, przy t i 6 zaś 
ukośnem ustawieniem tych liter, przy równoczesnem nada- 
niu im kształtu wężykowatego, io jest plaskiem wydłużo- 
nem o, lub gdzie nie można znaku przedłużyć, dopisuje się 
o podwyższone zapomocą kreski stromej, iu oznacza się wy- 
wyższeniem u na kresce stromej, niu pochyłem i dłuższem 
n dołączonem do słowa, lub przedłużonem n oderwanem i jn-a- 
kreślonem pod słowem, dziu to zniżone dź, ii = i. W wielu wy- 
padkach więc, jak widzimy, wypisuje miękczące i, podno- 
sząc w górę literalny znak samogłoski, po niem następu- 
jącej. 

J o t o w a n i e. Znak alfabetyczny jak u Polińskiego, 
t. j. krótkie i, pozatem cały szereg reguł normują t. zw. przez 
Olewińskiego „jotowe dwugłoski". Oznacza on je jako 
miękczenie, względnie naodwrót miękczenie oznaczył jako 
jotowanie t. j. stosownie do „przeciągłego brzmienia" joto- 
wych dwugłosek oznacza się je „przedłużeniem kreski sa- 
mogłosek", lub też w razie niemożebności takiego ozna- 



203 



czenia dołącza się do kreski stromej znaki alfabetowe od- 
powiednich samogłosek. W szczegółach oznacza: ja na po- 
czątku, czasem w środku literalnem j, je na początku kre- 
ską przedłużoną e; ja, je, ję, jo, ją, ju, ji jak miękczące ia, 
ie, ię, 10, ią, iu, ii; w rozziewie opuszcza ;, w razie nieja- 
sności wypisuje, lub oznacza początkowem je n. p. pi/j/a, 
male/j/e = malje. Następnie oznacza aj literalnem a z do- 
łączeniem kreski stromej i, ej kreską poziomą przedłużoną, 
iej = ie z dołączeniem literalnego i, w środku słów opuszcza 
się tu ; (n. p. mie/j/scem), po t uwydatnia się ej ukośnem 
ustawieniem t, lub o ile to niemożliwe doczepiamy poziome 
ej zapomocą kluczki pustej; na] na początku wyrazów, 
nej na końcu wyraża się płasko przedłużonem n, naj na 
końcu zaś naciśniętem n i kreską w górę dla i, kiej wyraża 
się płasko przedłużonem jfe, niej pisze się nie z małem i lite- 
ralnem, w środku słów przy stopniowaniu przymiotników 
opuszcza się /, ij na końcu wyraża się podwyższonem lite- 
ralnem i, lub o ile i wyrażone zostało w poprzednim znaku, 
dopisaniem kreski w górę dla i; oj, aj jak o, u z dołączeniem 
kreski pionowej dla i. 

Grupy zgłoskowe. Używa ich miernie Olewiński. 
Najcharakterystyczniejsze są grupy uzyskane przez wyra- 
żenie podwojenia liter zapomocą kluczki, więc: m z kluczką 
oznacza mam, to, t, z kluczką wew, tet (wewnątrz, nie- 
stety), analogicznie pisze pajmga,, papier, dziedzina,, świe- 
cie i i., a ponieważ che i czc także wyraża kluczką, więc też 
i zgłoski: chcia-łem, na,u-czyciel. Dalej grupami zgłoskowemi 
pisze na końcu wyrazów bar, barz, der, derz i t. p. wreszcie 
bez, byś, raz, nas, was i t. p. 

Skróty i skracanie: Skraca wyrazy w dziale 
pierwszym przez opuszczanie pewnych głosek (o samogło- 
skach była już mowa), jak ;, w, w rozziewie (male-j-e, kró- 
lo-w-a), oiwych pisze o i odwrócone eh, w zgłoskach tować, 
towali opuszcza ow, w tywny pomija w, dalej w pr^ed sz i ski, ż 
przed sz, słabe brzmienia pomija n. p. świa-d-czy, króle-w-sz- 
czyzna, dalej g po ą n. p. cią-g-nie, pisze jedno n zamiast 



204 



podwójnego, in-n-y, w iczny, łyczn pomija cz, końcowe or 
skraca jako o. 

Dział II. traktuje „skracanie słów pojedynczo", które' 
według Olewińskiego polega na wyrażaniu zwięzłem słów 
złożonych, oznaczaniu krótkiem końcówek, co umożliwi o- 
puszczenie przyrostków między źródłosłowem a zakończe- 
niem, krótkiem oznaczaniu nieodmiennych części mowy, do 
których zalicza i przedrostki, nakoniec właściwem używa- 
niu liczebników i znaków pisarskich. 

Z przedrostków zwrócić trzeba uwagę na: z (trojakie, 
jako z u góry, e, s), za (samo a), przedrostki na p się zaczy- 
nające, a mianowicie przy jako 1 1/2 stopniowa naciśnięta 
kreska z kreską dla i przy słowie umieszczona, taka sama 
kreska bez i ozaiajcza przed, a postawiona pod linją pod, 
przekreślona kreseczką dla e wynaża prze (zamiast przekre- 
ślenia można połączyć e kluczką), natomiast prze pisane od- 
rębnie, nie w połączeniu ze źródłosłowem (wyrazem) jest to 
przez. Partykuły — ż, że (tenże, takaż) oznacza podkreśle- 
niem samogłoską e, partykułę to (tento) podkreśleniem sa- 
mogłoską o, ci (tenci) (c) oznacza małem t nad słowem, kol- 
wiek skraca jako ko, bądź jako ą nad linją. Zaimek zwrotny 
się wyraża trojako (jako się, s wkręcone, dalej jako e lub 
ę nad słowem). 

Podczas gdy skracanie wyrazów cząstkami całości uwa- 
ża się zwykle jako skróty najwyższego stopnia, dające się 
odczytać tylko w związku wyrazów w zdaniu, to Olewiński 
wiele skrótów tego rodzaju zalicza do „skracania słów poje- 
dynczo", czyli sądzi, że owe skrócone wyrazy, pojedynczo 
stojące, nie w związku zdania, dadzą się odczytać. Traktuje 
je zatem w części drugiej stenografji, dającej się zaliczyć 
do części elementarnej, a także pismo normalne, nie specjal- 
nie dyskusyjnie skracane, zawarte n. p. w jego „Czytan- 
kach", opiera się już na takich skrótach. I tak co do skra- 
cania imion, a więc rzeczowników, przymiotników, zaimków/ 
liczebników powiada, że przedługie imiona oznacza się tylko 
pierwszą zgłoską źródłosłowa na zwykłem miejscu prze- 
strzeni pisma, a opuszczając dalsze części źródłosłowa i przy- 



205 



rostki, dopisuje się zakończenie blisko obok tej zgłoski nad 
linją wierszową. W razie dwuznaczności wzmacniamy zakoń- 
czenie poprzedzającą je literą lub zgłoską. A więc pisze: 
monarcha jako mo (na linji) i a (kropka wyżej), łaskawszy — 
la (na linji) i szy (nad linją), stale samem zakończeniem nad 
linją oznacza wielki (lki), większy (kszy), mniejszy (ejszy), 
dobry (ry), lepszy (szy). Dalej podaje skróty zaimków i li- 
czebników, skróconą odmianę słówka „być", z którego się 
„pewne względy innych czasowników składają"; słowo nie- 
dokonane (bywać) wyraża jak „być", dołączając kreskę po- 
ziomą dla a lub literalne a, słowa t. zw. posiłkowe jak mogę, 
muszę, i i. mają też skrócenia. Inne zaś czasowniki skraca 
się w ten sposób, że wypisuje się wstępne głoski lub zgłoski 
czasownika i dopisuje nad niemi zakończenie (o ile przed 
zakończeniem jest u, pisze się zakończenie pod linją). 

Dalej spotykamy w części II liczne skrócenia nieodmien- 
nych części mowy, i objaśnienie znaków pisarskich jako 
skrótów. Osobno poucza Olewiński jak skracać obce słowa, 
a mianowicie skraca się je jak polskie, przyczem zakończe- 
nie obce cya pisze się jako cia względnie tylko ia (ja), zya 
zaś jako ś. Kończą część drugą znaczniki. Należy wspomnieć,, 
że wyraz znacznik jest tworem Olewińskiego. Pisze on 
w swej Nauce z r. 1864 mówiąc o abrewjacjach Rzymian 
i niemieckich „Sigel": „Nie potrzebujemy się jednak w tym 
względzie posługiwać wyrazami obcemi, gdyż bogactwo ję- 
zyka polskiego pozwala nam używać dla oznaczenia tego 
pojęcia własnego wyrazu. Wyraz „znacznik" odpowiada na- 
szemu założeniu najzupełniej. Dlatego też w gramatyce ni- 
niejszej pod słowem „znacznik" rozumiemy użycie jednej 
lub więcej liter do stałego oznaczenia pewnego słowa, czyli 
wyrazu". W wydaniu zaś z r. 1868 powiada: „Pod wyrazem 
„znacznik" rozumiemy użycie pewnych głosek lub zgłosek 
najwybitniejszych w słowie, do oznaczenia stałego wyrazów 
powtarzających się często w rozprawach". Jednak praktyka 
Olewińskiego nie wykazuje zgodności z definicją, gdyż za- 
raz niżej powiada: „Zakończeniem „ria" możemy wyrażać 
słowa jak np.: kategorya, materya, promemorya, symetrya,. 



206 



kancelarya; żanclarmerya, i t. p.". Nie jest to więc stałe o- 
znaczenie wyrazów lecz swobodne, dowolne, jakich w skra- 
caniu wyrazów w zdaniu używamy. Definicja nie zawiera 
też przymusu obowiązkowego używania znaczników stale 
w ich formie i w stałem znaczeniu, a i Olewiński nie wyma- 
gał tego, skoro powiada, że każdy biegły stenograf może 
sobie tworzyć nowe takie znaczniki. 

Dział III zawiera „skracanie słów w składni" t. j. wy- 
razów na podstawie wzajemnej ich zależności w zdaniu. 
Podział, jaki przeprowadza tu Olewiński jest chaotyczny 
i wskazuje, że nie rozumiał dokładnie sprawy. Wziął go 
z „Preisschrift" Gratzmullera (wyd. 1863), którą to książecz- 
kę naśladuje formą i układem, zmieniając ją odpowiednio 
w zastosowaniu i treści. Skrócenia te mają być bowiem: 
Oznaczeniem 1) formy słów, 2) dźwięku, 3) formy z dźwię- 
kiem. Oznaczenie formy zaś wyraża: 1) trzonową zgłoską 
(t. j. źródłosłowem), 2) wygłosem — przez co rozumie osta- 
tnią głoskę słowa, może to być końcówka, wygłos źródłosło- 
wa i t. d., 3) wygłosem wzmocnionym, 4) zrostkiem, 5) zrosi. - 
kiem z wygłosem. Przez dźwięk zaś rozumie Olewiński 
brzmienie słowa najwyrazistsze. 

Olewiński uwzględnia w swej stenograf ji podział wyrazu 
na cząstki słowotwórcze, a odstępstwa jego pisma od orto- 
grafii są nieznaczne: ń, ś, ź = n, s, z, eh = h, dz, z, ź 
zastępuje czasem przez s. 

Uwagi krytyczne: 

Uwagi tyczące się Polińskiego można przeważnie zasto- 
sować do Olewińskiego. Niema tu wprawdzie może tyle zle- 
wań w całość, tej różnorodności grup spółgłoskowych i zgło- 
skowych, przedrostki są jednostajniej zbudowane, natomiast 
jest tu większa różnorodność w miękczeniu i jotowaniu, 
wielorakie jest oznaczanie bardzo częstej w polskiem głoski u\ 
System Gabels ; bergera i jego przekłady są już w części 
elementarnej przez swą krótkość zakrojone na pismo dysku- 
syjne. Jeżeli obok pewnej elementarnej różnorodności wpro- 



207 



wadzi się tu jeszcze swobodne skróty, jak to czyni Olewiń- 
ski, chociaż traktuje on te skróty jako skracanie pojedynczo 
stojących wyrazów, to pismo takie traci zupełnie charakter 
pisma elementarnego, nadającego się dla szerokich mas. Zbyt 
wielka swoboda pisma odbiera mu cechę prostoty, prawidło- 
wości a zatem przystępności dla młodzieży. I nie znalazło 
ono też znaczniejszego zastosowania w nauce szkolnej choć 
jako pismo dyskusyjne otrzymało chrzest w Sejmie lwow- 
skim. 

Rozpowszechnienie: Początkowo rozpowszechnie- 
nie stenografji Olewińskiego było dość znaczne. Kilkudzie- 
sięciu członków Towarzystwa Olewińskiego stenografowało 
jego syste'm;em, stenografowie kadencji 1865/6 byli to prze- 
ważnie zwolennicy Olewińskiego, pierwsi egzaminowani nau- 
czyciele stenografji byli to stenografowie jego systemu, bo do 
r. 1868 ten system był wyłącznie dopuszczalny przy egza- 
minie. Uczył sam Olewiński stenografji od 1862 roku do 
śmierci na Wszechnicy lwowskiej, w r. 1865 w Gimnazjum 
Fr. Józefa we Lwowie. Uczniowie Olewińskiego uczyli jego 
stenografji na prowincji. W r. 1863 w Rzeszowie w gimna- 
zjum Józef Brajer, w r. 1864 Jan Barański na uniwersytecie 
krakowskim, dalej uczono jej w Buczaczu, w Tarnopolu, 
w Brzeżanach, w Przemyślu. Od r. 1868 upada nauka jego 
stenografji, jeszcze z początkiem 70-tych lat może jej uczo- 
no, a ze śmiercią Olewińskiego zniknął jej ślad. Jedynie nie- 
dawno zmarli nestorowie stenografji, jak długoletni prze- 
wodniczący Komisji lwowskiej prof. Dr. Till i Radca Alek- 
sander Barwiński wspominali mistrza, którego byli uczniami. 

Dr. Felicjan Jackowski*). 

Felicjan J. Jackowski urodził się 20 października 1843 r. 
w Busku. Studjował prawa na uniwersytecie lwowskim, zdał 
doktorat praw i odbywszy praktykę otworzył kancelarję 
adwokacką we Lwowie. Uzyskał sławę i rozgłos jako zdolny, 
energiczny, ale i gwałtowny obrońca, którego bali się prze- 



*) Porównaj „Monitor" lwowski z 23. XII. 1900 r. 



208 



ciwnicy. Namiętna zawziętość przeciw pewnym osobom przy- 
sporzyła mu wrogów; wmieszany w jakąś aferę, utracił 
tytuł doktora i kancelarję adwokacką. Rozpoczął gwałtowną 
kampanję przeciw, jak nazywał „osiemu gniazdu 14 poten- 
tatów sądu i palestry, (p. Monitor z lat 1897 — 1900), której 
jednak nie wygrał. Kiedy we Wiedniu załatwiono odmownie 
jego zażalenie, już przedtem chory, umarł na zapalenie 
opon mózgowych 18 grudnia 1900 r., pochowany na cmenta- 
rzu łyczakowskim we Lwowie. 

Działalność stenograficzna: 

Jako słuchacz praw, po ukończeniu kursu stenograficz- 
nego u Olewińskiego,. pojawia się w grudniu 1865 r. w Towa- 
rzystwie stenografów polskich i ruskich. Odrazu zapropono- 
wano go i wybrano kasjerem Towarzystwa. Pisze w sejmie 
lwowskim za kierownictwa Olewińskiego w r. 1865/6 (p. fo- 
tograf ję tego biura). Jako natura zdolna ale gwałtowna 
i nieco awanturnicza, był Jackowski zaślepiony bezkrytycz- 
nie w tern, co sani robił, jako w czeinś najlepszej, nie cofał 
się przed żadnymi środkami, by pognębić i zohydzić prze- 
ciwników. W spokojnej dotychczas „Czytance" Olewińskiego 
spotykamy w nr. 8 i 9 z r. 1865 artykuł podpiisany Fr. J. p. t. 
„Medium tenere debeas", gdzie staje Jackowski w obronie 
przekładu Olewińskiego, a druzgoce system i działalność 
Polińskiego. Gorzej było, gdy ostrze zwrócił przeciw nauczy- 
cielowi swemu i przewodniczącemu Towarzystwa Olewiń- 
skiemu. Jackowski wichrząc w Towarzystwie, wywołał a- 
wanturę o dywidendę, która spowodowała usunięcie Olewiń- 
skiego. Występował odtąd gwałtownie przeciw obydwom 
przeciwnikom. A więc najpierw w r. 1867 przeciw Olewiń- 
skiemu, by ten nie otrzymał ponownie kierownictwa biura 
stenograficznego sejmowego, a potem przeciw Polińskieinu 
(od r. 1869). W walce tej nie przebierał w środkach, raz na- 
wet pobił laską Polińskiego. Dwa razy udało mu się osiągnąć 
biuro t. j. w r. 1870 i 1871, ale ponieważ wyczyny jego biura 
były słabsze niż Polińskiego, więc musiał ostatecznie ustąpić, 



209 



ostatnia próba konkurencyjna i walka odbyła się w r. 1875 
w biurze sejmowem, poczem Jackowski znika z życia steno- 
graficznego, oddany prawdopodobnie swej kancelarji adwo- 
kackiej. 

Po usunięciu Olewińskiego z Towarzystwa bywał Jac- 
kowski zastępcą przewodniczącego, a także przewodniczą- 
cym Polsko-ruskiego Towarzystwa Stenografów, jak się ono 
teraz nazywało. Towarzystwo wydawało czasopismo „Wia- 
domości", w którem prowadziło walkę z przeciwnikami. 
Także na polu systemu walczono. Na pozór dążono do pojed- 
nania obu wrogich towarzystw i do ujednostajnienia steno- 
graf ji. Kiedy w sierpniu 1867 r. zawiązała się Komisja syste- 
mowa dla ujednostajnienia stenografji polskiej i ruskiej, na- 
leżał do niej i Jackowski, ale równocześnie pracował nad 
własnym systemem i podręcznikiem. Albowiem 24/2 1867 r. 
Polsko-ruskie Towarzystwo stenografów czując żywo brak 
rzeczywiście dobrej i praktycznej, a wymaganiom języka 
polskiego odpowiedniej stenografji, poleciło Jackowskiemu 
opracowanie „Nauki 44 , a 9 lutego 1868 Komisja rzeczoznaw- 
ców, praktycznych stenografów Towarzystwa stenografów 
polsko-ruskich kollauduje Jackowskiego „Naukę 44 . „Wzory 44 
jej wyszły w marcu 1868 a podręcznik ukazał się w paździer- 
niku lub listopadzie 1868 r. Ważny jest on przedewszystkiem 
z tego względu, że część pierwsza t.j. dział historyczno-kry- 
tyczny zawiera pierwsze i ostatnie do dnia dzisiejszego o- 
gólne dzieje stenografji w języku polskim. Naturalnie oma- 
wiając systemy polskie, nie zaniechał sponiewierać ich Jac- 
kowski, odpłacił mu się Poliński, dostawszy w rękę „Wzory 44 
jego „Nauki 44 , pisząc: „Ma on tam wprawdzie i coś nowego 
i coś trochę dobrego, tylko, mówiąc słowy Niebuhra, wielka 
szkoda, że to nowe nie jest dobre, a to dobre nie jest nowe, 
bo splagiowane z książek Olewińskiego lub Polińskiego 44 . 
Wykładał i uczył też Jackowski stenografji na kursach 
w gimnazjum lwowskiem t.zw. ruskiem w latach 1868/72. 
Dla celów tych kursów wydawał „Wzory 44 pisma stenogra- 
ficznego, pierwsze w marcu 1868, następne 1871/72. 

14 



210 



System. 

Rozwój systemu przedstawia się następująco: Z marca 
1868 są „Wzory", z listopada tego roku „Nauka", z r. 1871/72 
„Wzory", nr. 12 czasopisma „Wiadomości z dziedziny steuo- 
grafji" podaje stałe skrócenia nieco odmienne od „Nauki", 
nr. 8 „Wiadomości" z r. 1872 zawiera „Zasady skróceń wyż- 
szego rzędu", a na końcu broszurki, która wyszła w r. 1872 
p. t. „Kilka uwag o potrzebie zaprowadzenia nauki steno- 
grafji jako przedmiotu obowiązkowego w szkołach średnich" 
przez L. K., znajdujemy na dwu stronicach: Zarys nauki 
stenografji polskiej, ułożone przez dra F. Jackowskiego. 

Tutaj omówimy „Naukę" z r. 1868. Pisze o swym syste- 
mie Jackowski: Co do wymagań i właściwości języka pol- 
skiego, „pod tym względem, sądzę, że praca moja jest pierw- 
szą tego rodzaju, jak również pierwszą samoistną pracą, 
z najściślejszem uwzględnieniem teoryj gramatycznych ję- 
zyka polskiego". W „Zaproszeniu" do przedpłaty zaś na 
dzieło Jackowskiego uważa Tow. Sten. pols. i rus. wszystkie 
poprzednie prace za nieudałe, w których starano się publicz- 
ność przewrotnenii i na nazwę nauki stenografji niezasługu- 
jącemi książkami tylko wyzyskać". W obronie pokrzywdzo- 
nych stanął Mikulski (Gazeta Polska nr. 83 i 91 z r. 1869), 
broni się też sam Poliński (nr. 1 i 7 Bibl. sten. z r. 1869), 
powiadając, że zdania co do doskonałości systemu mogą być 
różne, ale w żadnym razie poprzednicy Jackowskiego nie za- 
sługują na zarzut rozmyślnego okpiwania publiczności, bo 
nie tylko żmudną pracą ale i mnogiemi materjalnemi ofiara- 
mi przyczynili się znakomicie do rozbudzenia stenografji 
w kraju. Co do systemu zaś Jackowskiego, to zauważa Mi- 
kulski, że każdy znając choć powierzchownie dawny system 
Olewińskiego, pozna zaraz, na pierwszy rzut oka system ten 
w książce ucznia jego p. Jackowskiego z nieznacznemi i wca;- 
le niekorzystnemi zmianami, a Poliński oblicza, że przejął 
Jackowski znaków stenograficznych od Gabelsbergera ory- 
ginału i Hegera 104, od Olewińskiego 111, od Polińskiego 11, 
a praca jego samoistna ogranicza się do znaków 21, a dalej 



211 



€0 do wewnętrznego układu książki t. j. tekstu wykazuje 
Poliński paragrafami podobieństwo książki Jackowskiego 
z Olewińskim, Raetzschem, Polińskim, Małeckim (gramatyka 
polska), oryginałem Gabelsbergera i Krupskim. Naturalnie 
odpowiedziały „Wiadomości", że całe to zestawienie jest fał- 
szywe i kazali Polińskiemu leczyć się u psychjatry, a nie 
zabierać się do rozpraw naukowych. Suchecki zaś („Steno- 
graf 4 ' 1869 nr. 2, 3, 5 i w broszurce: Nauka sten. J. Poliń- 
skiego oraz kilka uwag o Nauce Jackowskiego 1869) powia- 
da, że Jackowski widzi drzazgę w oku drugiego,, a w swojem 
belki nie dostrzega. 

Z powyższego wynika, że należy rozpatrzyć .tylko róż- 
nice w porównaniu z Olewińskim, co też poniżej uskutecz- 
niono. 

W znakach spółgłoskowych spotykamy tenden- 
cję jak największego ograniczenia t. zw. znaków nierucho- 
mych, t. j. znaków zależnych od linji i pól, w których nie- 
zmiennie się je pisze, bez możności zmiany ich miejsca 
w przestrzeni pisma. (Znaki ruchome zaś mogą zmieniać swe 
położenie w przestrzeni pisma i łączyć się z innemi^ zależnie 
od potrzeby w polach górnem lub dolnem). Tak uruchomił 
Jackowski n. p. eh (można je pisać i na dolnej skrajnej), i, 
(można je zastąpić pomocniczem c) i inne, nieruchome 
/.'ostlały c, /, p, dż, petoocnicze cz, ż a z przedrostków tylko po, 
pod, przed. W późniejszych „Wzorach' 4 uruchomia jeszcze c, 
dż, jako względnie ruchome określa f, p, sp, dz, t. Ze znaków 
spółgłoskowych są nowe lub zmienione c (dwa znaki, począt- 
kowy i środkowo-końcowy), cz, f (w dwu kierunkach pisane) 
dz, dź, dż, niema górnego p, tylko dolne w 2 kierunkach pi- 
sane, z ma dwa. znaki. Wewnątrz pola środkowego wprowa- 
dza znaki trojakiej wielkości: 1) 1/2-stopniowe, względnie 
mniejsze, 2) 2/3-stopniowe i 3) 1-stopniowe (ś, s,,sz — ść, sc, 
szcz). 

Co do znaku p pisze: P jest jedno z najużywańszych 
w mowie naszej, a znak nie jest najszczęśliwszy. Od p za- 
czyna się w mowie naszej 4500 wyrazów, z tego na po 2060, 
prze — 700, przy — 650, pod — 340, przed — 150, razem 3900, 



212 



„Postawiwszy więc dla tych zgłosek po, prze, przy, pod, 
przed jako przybranek oddzielne i łatwe znaki szczegółowe, 
zostaje nam się mała liczba innych wyrazów na p, leciwie 
około 600 i to mniej używanych. Dla tych znak p zupełnie 
wystarcza". Podwojanie spółgłosek jest jak u Olewińskiego. 
Spółgłoski pisze Jackowski cienko, bez jakiegokolwiek cie- 
niowania. 

Znaki alfabetowe samogłosek są te same, jak u Ole- 
wińskiego. W oznaczaniu samogłosek w wyrazach są pewne 
różnice. Dla oznaczenia a (e) w zgłoskach otwartych umiesz- 
cza się symbol w znaku poprzedzającym a (znak spółgłosko- 
wy w normalnem położeniu czyta się z wygłosem a), w zgło- 
skach zaś zamkniętych w znaku następującym po a lub po- 
przedzającym; symbol i, u oznacza się tylko w znaku po tych 
samogłoskach następującym, względnie przy podwyższaniu 
znaku dla i, ów mały łącznik w górę, to jest znak i. Gdzie 
wyraz kończy się na spółgłoskę (w zgłoskach zamkniętych), 
a zachodziłaby obawa na wygłos samogłoskowy miasto spół- 
głoskowego (gdyż każda spółgłoska czyta się z samogłoską a), 
to wtedy- cieniuje się spółgłoskę wygłosową, dla oznaczania, 
iż głoska kończąca wyraz jest zamknięta. Tego samego cie- 
niowania używa się w środku lub na początku słowa dla 
odróżnienia a od e; są to, według Jackowskiego, tylko wy- 
jątkowe przypadki. Dalej oznacza Jackowski i na początku 
częściej względnie prawie wyłącznie kreską w górę, nie jak 
Olewiński alfabetowem i z łącznikami; y oznacza jak i bez 
obawy dwuznaczności, w razie potrzeby odróżnienia na koń- 
cu wyrazu pisze y kreską w górę, i kreską „klinkowato" 
wdół. Dalej w zgłoskach by, czy, chy, py, wy, my, ty, yt, 
fy, yf oznacza y przez końcowe zaostrzenie, początkowe 
względnie końcowe naciśnięcie albo też powiększenie znaku, 
przytem ty, py, yf, yt mogą służyć też dla ti, pi, if, it, nato- 
miast bi, mi, wi, pi, pisze się przez dodanie krótkiej piono- 
wej kreski w górę dla oznaczenia i; li od ły w razie dwuzna- 
czności odróżnia się cieniem dla ł. Początkowe u wyraża się 
bądź kreską z pod linji jak Poliński, lub wypisuje, o ile 
możności zlewając z następnym znakiem; gdzie u nie da się 



213 

wyrazić obniżeniem następnego po nim znaku, wypisuje się 
je, zlewając u ze znakiem poprzedzającym lub następnym, 
tylko cu początkowe oznacza się obniżeniem e pomocniczego, 
co właściwie według Jackowskiego oznacza uc, uc zaś pisze 
się u zlanem ze znakiem c głównym, ponieważ, jak powiada 
Jackowski, jest tylko 15 wyrazów na uc i to rzadko używa- 
nych, i, u na końcu wyrazu wypisuje się, chyba że można 
je opuścić bez narażenia się na dwuznaczność. Zmienia Jac- 
kowski znak au pisząc najpierw a jako pozioma kreska lub 
kropka, potem u. 

Łączenie znaków zasadniczo to samo jak u dawniej- 
szych autorów, tylko że nowe w alfabecie znaki wykazują 
nowe grupy spółgłoskowe, zresztą w ten sam sposób utwo- 
rzone jak inne, więc np.: cł, cm, cw, czw, fi, fr; nowa jest 
grupa zl, gdzie z jest tylko kreską stopniową, średnią, na 
nią jest nawinięte 1; mniejsze niż 1/2 stopnia ść odróżnia 
się od 1/2 stopniowego sc. 

M i ę k c z e n i e : Odnośnie do miękczenia pisze Jackow- 
ski: Głoski zmiękczone wypadałoby, idąc za przewodnią 
zasadą C4abelsbergera, oznaczać przez cieniowanie lub prze- 
dłużanie pierwotnych znaków. „Atoli z uwagi, że podobne 
modyfikacje w praktycznem użyciu z powodu właściwości 
języka naszego bez obawy zamętu i dla prostej niemożli- 
wości, w praktyce nie dadzą się konsekwentnie przeprowa- 
dzić, wolimy pozostać przy niezmienionych znakach pier- 
wotnych, oznaczając zmiękczenie odpowiedjnich spółgłosek 
tylko znakiem ie (t. j. jak Olewiński przedłużonem skośnem, 
średniem e), zwłaszcza, że przy ich dość mieniem użyciu 
jako wygłos w naszej mowie, względy fonetyki i (Wewnętrzny 
układ języka, uchronią nas niezawodnie od wszelkich mo- 
żliwych dwuznaczności". Uznaje więc Jackowski racjonal- 
ność oznaczania miękkich spółgłosek na sposób Polińskiego, 
ale uważa go rzekomo za niemożliwy do przeprowadzenia 
w praktyce. Mimo powyższych zasad wprowadza znaki na 
ć (końcowe), dź, ś, ź (mniejsze niż 1/2 stopniowe 3, z), ść 
(obok sc). Całkiem jak Poliński oznacza kie, nie, nia, mia- 
nowicie powiada: Złożone samogłoski czyli dwugłoski nie 



214 

dają się symbolicznie oznaczać, jedno tylko ie, które mieści 
w sobie pochyłość ukośną jako znamię zawartej w sobie 
samogłoski e, przedłuża I: w kie y n w nie, p w pie, t w eie; lak 
samo ia przedłuża n w nia lecz cieniowane; dwugłoska ia, 
jako końcówka, da się bardzo dobrze wyrazić przez ie lecz 
poziomo pisane. Czasem wypisuje Jackowski dla oznacze- 
nia zmiękczenia zwykłe i z łącznikami, czasem podwyższa 
znak samogłoskowy, albo zmiękczenia wogóle nie oznacza. 

Jotowanie. Na początku wypisuje często ;, ale bez 
kreski wstępnej, albo też oznacza ja (ia) jako poziomą dłuż- 
szą kreskę, je jest to skośna średnia kreska, jo przedłużone 
o, ponieważ zaś niema nigdy na początku ą, ę, można tych 
znaków używać tu dla ją, ję. W środku wyrazów wypisuje 
również znak alfabetowy ;', lub zastępuje przez i (jak Ole- 
wiński), ja pisze samo j, je jako ukośną kreskę, na końcu 
wyrazów pisze aj poziomą kreską dłuższą albo poziomem a 
i pionowem i, ej jak je lub kreską wdół (i); oj pisze wydłu- 
żoną prawą stroną o, jo (joj) wydłużoną lewą stroną, ją, 
ją jest to ą, q, wypełniające pole średnie, ju jak i pod linją 
z kreską łącznikową z prawej strony, uj tak samo z oby- 
dwoma łącznikami (na początku wyrazów). 

Grupy zgłoskowe: Grup zgłoskowych używa mało. 
Spotykamy następujące: tyci, der, dep, dop, chom, karz, 
komp, res, stęp, dalej używa jak Olewiński w grupach zgło- 
skowych kluczki podwajającej spółgłoskę. 

Skróty i skracanie: Opuszczanie głosek jak u Ole- 
wińskiego. Nauka o skracaniu wyrazów ma inny charakter 
niż u Olewińskiego. Mają one charakter stałych skróceń, 
a nie swobodnych. Podaje więc stałe skrócenia na przed- 
rostki (kilka nowych, nie podnosi ich), rdzeń wyrazu, przy- 
rostki, a opuszcza ewentualnie zakończenia gramatyczne 
w związku wyrazów; wyrazy o kilkuzgłoskowych źródłosło- 
wach stara się skrócić o ile możności do jednozgłoskowego 
rdzenia, dalej podaje stałe i niezmienne skróty na nieod- 
hiienne części mowy i znaki pisarskie, wreszcie znaczniki 
dla najczęściej powtarzających się wyrazów lub słów trud- 
nych do nakreślenia. Materjał pamięciowy jest tu wielki, 



215 

samych znaczników jest ponad 400, ponadto około 300 skró- 
ceń nieodmiennych części mowy. Podaje wzory wszystkich 
odmian imion i czasowników, zestawia w tabelce odpowie- 
dnie znaki na końcówki, praca jest pod tym względem bardzo 
sumienna. Znaczniki są to, według Jackowskiego, albo zna- 
ki zastępcze, nie mające nic wspólnego z danym systemem 
stenograficznym — prócz natury pomocniczej, — fl1 bo są 
to śmiałe skrócenia wyrazów, zapomocą cechującej zgłoski 
lub nawet głoski lub formy. Niema ścisłych prawideł co 
do tworzenia znaczników. Wprawdzie każdy stenograf może 
sobie tworzyć znaczniki, ale nie należy tego czynić, aby 
nie utrudniać sprawy, nie oddalać się od skróceń prawidło- 
wych i powszechnie przyjętych. Pismo skracane w powyż- 
szy sposób nazywa się „korespondencyjne 44 ; „pismo parla- 
mentarne 44 obejmuje skrócenia wyższego rzędu, skraca się ' 
tu jak najbardziej wyrazy, o ile tylko na to pozwala zwią- 
zek zdania (skracanie zdań). O tych skróceniach mówi Jac- 
kowski tylko na czterech stronach, dzieli je na ogólne 
i uzupełniające, które odpowiadają skróceniom źródlosło- 
wem i formą. 

U wagi k r y t y c z n e : Ogólnie biorąc, można uważać 
system Jackowskiego za elementarne rozwinięcie części ko- 
respondencyjnej Olewińskiego. Podczas gdy Olewiński za- 
kroił odrazu swój system na pismo parlamentarne, odczy- 
tanie wyrazów jest zależne od związku myślowego zdania, 
to Jackowski kładzie nacisk na tworzenie wyrazów i skra- 
canie stałe, a swobodne traktuje na czterech stronicach. 
W wielu wypadkach też ściślej formułuje sposoby pisania, 
choć nie brak i u niego chwiejności pisowni, dwojakich lub 
trojakich możliwości pisania, niezrozumiały jest n. p. po- 
dwójny znak dla cz. Naukę swą szczegółowo rozwinął, ale 
i obciążył silnie pamięć wielką ilością materjału, dającego 
się tylko wykuć. 

Naturalnie, jak widzieliśmy, był Jackowski nadzwyczaj 
dumny i zarozumiały na swą pracę i piszą jego „Wiado- 
mości 4 * (1869), że „dotąd nikt a nikt nie miał odwagi wy- 
stąpić z krytyką poważną lub na miano naukowej zasługu- 



216 

jącą", nazywając paszkwilami krytyki, które się pojawiły. 
Z tych „paszkwilów" wspomnianego Mikulskiego, Polińskie- 
go, Sucheckiego oraz „Monatsschrift" des ersten Gabelsb. 
Sten. Verein, Prag, 1869, prócz tego, co już przytoczono 
wyżej na początku systemu, należałoby dodać: Nie podoba 
się przeciwnikom pisanie znaków całkiem cienko, bez cie- 
niowania, pismo staje się niekaligraficzne. Ganią oni uru- 
chomienie znaków, przez co pismo schodzi czasem na linję 
dolną skrajną, zamiast utrzymać się na linji podstawowej. 
Każda głoska powinna mieć swój znak, niema tego u Jac- 
kowskiego. Używanie znaku pomocniczego c zamiast t mo- 
że prowadzić do dwuznaczności: palet — palec. Odróżnia- 
nie 1/2 — 2/3 — 1 stopniowych kluczek dla ś-s-sz, ść-sc-szcz, 
jest niemożliwe. 

Zarzucając Polińskiemu zbytnią różnorodność wielkości 
znaków, to samo czyni Jackowski, prócz powyższych przykła- 
dów ma jeszcze ą-ją-nę, k-kie i i. Nie może podobać się różna 
wokalizacja w zgłosce otwartej, a zamkniętej, co zresztą 
czynił i Olewiński. Ganią krytycy jednakowe symbolizo- 
wanie głosek a i e, jakby mowa nasza nie dopuszczała 
zamiany tych samogłosek; Jackowski podaje jako przykłady 
dawa, bada, któriych nikt nie czyta dewe, bede, a prze- 
ciwnicy podają: cale-cele, capy-cepy, działo-dzieło, piasek- 
piesek i i. „Arcypocieszne" powiadają, są wywody Jackow- 
skiego co do miękczenia; on w teorji uznaje cieniowanie 
i przedłużanie znaków na oznaczenie miękczenia, ale w prak- 
tyce woli dodać do znaku twardego znak na je(ie). Niepo- 
doba się jotowanie ej-je-jej, jo-joj. 

Rozpowszechnienie systemu Jackowskiego było 
nie wielkie w latach 1868/72, kiedy to uczył go Jackowski 
na kursach prywatnych we Lwowie i Polsko-ruskiem Towa- 
rzystwie sten., które go popierało. Podręcznika poszukiwali 
kandydaci na nauczycieli stenografji, z powodu jego części 
historyczno-kry tycznej. 

Można tu wspomnieć, że V „Uczebnyku" ruskiej steno- 
grafji Jaworskiego z r. 1871 znajdują się na str. 39— 42 „Pra- 
widła stenografji polskiej", głównie podług Jackowskiego. 



FjjSg* 



- STE Mi©© « A r « w . - 

2~> 7^-^r polskich i ruskich v*Ng> 

... >-^_ 

liej 









poświadcza niniejszem, iż 



EM 

v- . - if ■. .♦ - -■:,... 

i przyjętym został do tegoż Towarzystwa jako Członek 



Lw O V 









i 







Karta przyjęcia do Towarzystwa Stenografów Polskich i Ruskich 
we Lwowie (1864). 



217 

Propagandę systemu Jackowskiego podjęła także, wy- 
mieniona broszurka niejakiego L. K. (Leopold Krawczyk) 
z r. 1SJ2, który „mając li tylko rzetelny interes stenograf ji 
na oku, z całą sumiennością i ścisłością wypowiada prawdę, 
bez względu na to, czy będzie ona komu miła lub nie" 
i uważa wprowadzenie obowiązkowej nauki stenograf ji, jako 
jedyne racjonalne rozwiązanie sprawy i to tylko systemu 
Jackowskiego, jako najlepszego. 

W tym samym czasie bowiem Towarzystwo Pedago- 
giczne w Tarnowie, a na jego wniosek główny Zarząd tego 
towarzystwa we Lwowie żądał remuiieracji dla nauczycieli 
stenografji z funduszów krajowych. 

Towarzystwa Stenograficzne 

pierwszego podokresu. 

Oficjalnie zebrało się jako pierwsze Pierwsze Gali- 
cyjskie Towarzystwo Stenografów we Lwowie na 
Walnem Zgromadzeniu dnia 10 kwietnia 1864 r. Wpisanych 
było członków 39, zebrało się 26. Utworzono trzy sekcje, 
prezesem sekcji polskiej i całego Tow. był Józef Poliński, 
ruskiej Albin Doliński, niemieckiej Dr. Józef Kohn. Towa- 
rzystwo odbywało miesięczne zebrania. Nawiązało ono kon- 
takt z Centralnem Tow. niem. we Wiedniu, z Towarzystwem 
sten. w Pradze, oraz Instytutem Stenograficznym w Dreź- 
nie. Wpisani tu byli członkowie z ówczesnej Kongresówki 
p. Antoni Mikulski i Ludwik Jenike. Posiadało Towarzy- 
stwo dość znaczną bibljotekę dzieł stenograficznych (około 
100). Urządzało ono bezpłatne kursy nauki stenografji 
i dziejów jej. Istniało do r. 1868 i przeszło w Centralne 
Tow. Sten. we Lwowie. Prezesem Towarzystwa bywał zaw- 
sze Józef Poliński. Ilość członków przekroczyła nieco liczbę 50. 
Statutów tego towarzystwa nie udało się odszukać. 
Organem nieoficjalnym towarzystwa była Bibljoteka steno- 
graficzna. 

Drugie z kolei Towarzystwo Stenografów pol- 
skich i ruskich szkoły Lubina Olewińskiego 



218 

ukonstytuowało się dnia 31 maja 1864 na Wahlem Zgro- 
madzeniu w sali Uniwersytetu lwowskiego. Twierdził Ole- 
wiński i podniósł to w przemowie na Walu. Zgrali., że 
właściwie zawiązało się towarzystwo 1 grudnia 1863 r., ale 
były ważne przyczyny odroczenia pierwszego Walu. Zgrom.; 
chodziło bowiem o dokonanie jeszcze pewnych prac prak- 
tycznych (spisywano wykłady W. Pola), aby mieć pod- 
stawę i rękojmię racjonalności istnienia Towarzystwa. Po- 
dawanie tej wcześniejszej daty założenia wyprowadzało zaw- 
sze z równowagi Polińskiego, gdyż byłoby wtedy to towarzy- 
stwo wcześniejsze od jego towarzystwa, wszędzie więc ją 
prostował na datę pierwszego Waln. Zgromadzenia, gdyż 
inaczej, jak powiadał, możnaby powstanie liczyć od Adama 
i Ewy. 

Liczyło Towarzystwo Olewińskiego początkowo człon- 
ków 88, zamianowało 6 honorowych. Prezesem przez pierw- 
sze trzy lata był Lubin Olewiński. Organem towarzystwa 
była „Czy tanka stenografji" Olewińskiego. Ponieważ ucz- 
niowie Olewińskiego udawali się po ukończeniu studjów na 
prowincję, liczyło w r. 1865 towarzystwo 15 członków za- 
miejscowych. Nawiązało kontakt z Wiedniem i Dreznem. 

Podczas gdy do r. 186(p wybierano Olewińskiego preze- 
sem z wielkieih uznaniem jego zasług i pracy ofiarnej, to 
w r. 1866 wkradły się zaburzenia na teren towarzystwa 
z powodu dywidendy z dochodów biura sten. sejmowego, 
które miało towarzystwo otrzymać, a nie otrzymało. Przewo- 
dnikiem opozycji był Jackowski. Toteż w marcu 1866 r. zło- 
żył Olewiński przewodnictwo na ręce prof. Siedmiograja, 
podjął się jednak znowu przewodnictwa z końcem maja 1866 r. 
ale już się nie mógł utrzymać. Przyszło do przykrych spo- 
rów i procesów sądowych, towarzystwo wykluczyło zasłużo- 
nego swego założyciela w lipcu 1866 r. (zob. „Czytanka" 1866, 
Bibl. Sten. 1867, 1868). Olewiński zaproszony jeszcze potem 
na Walne Zgromadzenie 24/2 1867, wystąpił tu przeciw po- 
gwałceniu praw swoich do towarzystwa, wezwał uczniów 
do utrzymania jego nauki i do dalszego zgodnego z nim po- 
stępowania. Przeciwko temu wystąpił nowy przewodniczący 



219 

towarzystwa, scysja doprowadziła do wielkiego wzburzenia 
między zgromadzonymi, a obecny prof. Małecki, członek 
honorowy, opuścił salę. Epilog sprawy odbył się w dzienni- 
kach, w sądzie, Olewiński starał się przez podania do władz 
obalić nowy zarząd towarzystwa, rozwiązać towarzystwo, 
zmienić statuta, co mu się jednak nie udało, gdyż zarząd 
został wybrany zgodnie ze statutem. Wystąpił więc z towa- 
rzystwa Olewiński i jego zwolennicy i były dwa skupienia 
stenografów dawnego towarzystwa. (Zob. nr. 46 Gaz. Nar. 
i Czas z l/III nr. 50 oraz Bibl. Sten. tego roku). Nowym 
przewodniczącym był w latach 1867 i 1870 prof. Siedmiograj. 
zastępcą Jackowski, a po wyjeździe Siedmiograja ze Lwowa 
w r. 1871 Jackowski był prezesem. Towarzystwo wystę- 
powało korporatywnie o biuro stenograficzne sejmowe, do 
subwencji jednak nie miało już szczęścia. Ilość członków 
gwałtownie zmalała (do 50). Zmieniło też towarzystwo w r. 1868 
statuta, by ukrócić władzę prezesa oraz nazwę na Polsko- 
ruskie Tow. stenografów, dalsza znowu zmiana w r. 1871. 
Urządzało kursą stenografji, popisy i wyścigi stenograficzne, 
wydało w r. 1868 podręcznik Jackowskiego, od r. 1869 wy- 
dawało czasopismo Wiadomości z dziedziny stenografji (Re- 
daktor Paweł Sobota). W r. 1869 otrzymuje towarzystwo po- 
chwałę od Rady szkolnej we Lwowie za starania koło krze- 
wienia stenografji. Zawiązano biuro praktycznych steno- 
grafów z Jackowskim na czele. Mianowało ono, stenogra- 
fów I-szej i II-giej klasy, po odbytej próbie. W r. 1872 czło- 
nek towarzystwa L. K. (Leopold Krawczyk?) wydaje bro- 
szurkę: O potrzebie zaprowadzenia nauki stenografji w szko- 
łach średnich, zachwalając system Jackowskiego. Towarzy- 
stwo posiadało bibljotekę, Wiadomości z r. 1873 ogłaszają 
regulamin Czytelni i Bibljoteki. W r. 1873 chyli się towa- 
rzystwo ku upadkowi. Wyczerpawszy swe siły w walce o biu- 
ro stenograficzne sejmu lwowskiego, którego ostatecznie 
nie zdobyło, cofa się i upada wraz z Jackowskim. Prawdo»- 
podobnie słaby żywot prowadziło do r. 1875. 

Centralne Towarzystwo Stenografów we 
Lwowie powstało, po poprzedniem rozesłaniu odezwy, 3 ma- 



220 

ja 1868 r. z członków I-go Galie. Tow. Sten. Polińskiego 
i zwolenników i uczniów Olewińskiego. Pierwszym przewo- 
dniczącym był Edward Hamerski, prof. gimn., przewodniczą- 
cymi sekcyj polskiej, ruskiej i niemieckiej byli Olewiń- 
ski, Junowicz i Poliński. Postanowiono wnieść prośbę o za- 
mianowanie Polińskiego komisarzem egzaminacyjnym w pań- 
stwowej Komisji egzaminacyjnej i wystosować odezwę do 
Polsko-ruskiego Tow. celem połączenia się. Organem towa- 
rzystwa było czasopismo „Stenograf" (z dodatkiem ruskim). 
Towarzystwo używało początkowo dwu systemów t. j. Poliń- 
skiego i Olewińskiego („Stenograf" zawierał artykuły w je- 
duern i drugiem piśmie); potem wybrano Wydział systemo- 
wy pod przewodnictwem Bieńkowskiego celem ujednostaj- 
nienia systemu, lecz wkońcu uznano jako jedynie obowiązu- 
jący system Polińskiego (30/XII 1870), który w r. 1872 zo- 
stał przewodniczącym i był nim w latach następnych. Prof. 
Till był zastępcą jakiś czas. Silną działalność celem utworze- 
nia systemu ruskiego rozwija sekcja ruska towarzystwa. 
W lutym r. 1875 słyszymy jeszcze o Walnem Zgromadzeniu 
od r. 1876 wrogie towarzystwa nie zwalczają się, nie hańbią 
się wzajemnie publicznie, ale też nic nie słychać o nich. Jesz- 
cze w lutym 1878 odbywa się Walne Zgromadzenie (przew. 
Poliński) potem cicho. Od r. 1891 próbuje wskrzesić towarzy- 
stwo J. Poliński, udaje mu się w r. 1893 powołać do życia. 
{Przew. A. Lewandowski, sekretarz K. Czajkowski i M. Za- 
wadzki, obecnych 22), lecz nie na długo, w r. 1894 rozpada 
się ono znowu. 

Pomiędzy wymienionemi towarzystwami przeciwneini 
{Polsko-ruskie Tow. z jednej strony, I-sze Galie. Tow. a po- 
tem Centralne Tow. z drugiej strony) toczyła się walka o biu- 
ro sejmowe, o wpływy, o system. Były próby pogodzenia 
wrogich obozów, układano punkty zgody, ale to zawsze było 
nieszczere, żaden przeciwnik nie chciał rzetelnie z niczego 
ustąpić. To też do zgody prawdziwej nigdy nie doszło, a tyl- 
ko konieczność życiowa wymusiła n. p. zgodę między Poliń- 
skim a Olewińskim i jego zwolennikami, usuniętymi z mat- 
czynego towarzystwa, ale i tu do kompromisu nie doszło, 



Stf ini*i.«fM \\o\Xif\ ifn>Vif| 

,./•>/..... /y.. /., 






SIEWOCRAr 



% Wi:tdofn<.ici / tlzied/itiy i 

STHOCBHP!!KALIGRAfll'i . 

■"■'■ TYPOGRAFII 



MMHlTFJil Slt.\l)(,llliia\l 



STENOGRAF 






KWARTALNIK 

STENOGRAFICZNY 



CZYTANKI 
STENOGRAFICZNI 

*\t>l»-U\«0 HSMU IUMH MlMMl 



I C/l 

! H 

I ni 

i-Z 

lilO 

i 73 
i 1 > 

\ Tl 



STENOGRAF 






f~7? 



*£ GA ZEW 4^1?^ 

l^ r J- NO C,R.4 F l C 7>- Jj" 



łłai J 



STENOGRAFICZNY 



i ''/•■■ --i ... f,ot»hth 



Przcslad 



CujiC£enlaSł£nogrQficzne' 

Członkom Eauazku Stenograf dii) 



Prasa stenograficzna polska. 

1. rząd u górv: Czytanka Olewińskiego (1864 — - 1866), Wiadomości z dzie- 
dziny Btenografji, kaligr. i typografji (1868-1873), Stenograf (1861)— 1870). 

2. rząd: Dodatek ruski do Stenografa (1870), Bibljoteka Sten. Felińskiego 

(1864—1883), Gazeta Stenograficzna Krakowska (1875 — 1877). 

3. rząd: Stenograf polsko-ruski (1892), Stenograf (1894), Przegląd Sten. (1911). 

4. i 5. rząd: Dwutygodnik sten. uczniów gimn. III we Lwowie (1894), 
Stenograf Ożarowskiego (1918), Kwartalnik Sten. Sekułowicza (1921), Prze- 
gląd Sten. Związku G Umińskiego (od 1918). 

6. rząd: Czytaniu sten. Katowickie ,, Zespołu" (od 1928), Stenograf Polski 
Wojnarów (od 1920), Ćwiczenia Sten. Związku Balczyńskiej (od 1929). 



221 

tylko do przewagi jednego przeciwnika t. j. Polińskiego. 
Walka przeciwnych obozów była ożywczem tchnieniem roz- 
woju, gdyż każda strona walcząca starała się swą pracą 
górować ponad drugą, by zwyciężyć w konkurencji. Skorq 
ta walka skończyła się, rozstrzygnęła na korzyść jednego 
przeciwnika, upada ruch, bo zrozumienia wartości zrze- 
szenia jako takiego, organizacji ruchu stenograficznego, nie 
było. 

W tym pierwszym okresie powstaje poza LwoWem jedno 
towarzystwo, a mianowicie Krakowskie Towarzy- 
stwo stenografów. Zebranie celem założenia towarzy- 
stwa odbyło się w kwietniu 1873 r., ale Walne Zgromadze- 
nie pierwsze dopiero w marcu 1875 r., przewodniczącym 
został Władysław Sabowski (Wołody Skiba), długoletni ko- 
rektor literacki i stenograf sejmu lwowskiego, zastępcą Dr. 
H. Meissner. Nieoficjalnym organem była Gazeta Steno- 
graficzna w r. 1875, oficjalnie w r. 1877. Sam Józef Poliń- 
ski był obecny na pierwszem Walnem Zgromadzeniu, został 
mianowany członkiem honorowym towarzystwa, jego sy- 
stem uznano za obowiązujący dla towarzystwa, choć potem 
wprowadzono pewne zmiany w nim bez zgody Polińskiego. 
Na pierwszem Waln. Zgromadzeniu był też delegat czeski. 
Żywszy ruch trwał tu jakie trzy lata. 

Wszystkie towarzystwa pierwszego podokresu opanowa- 
ne najlepszemi chęciami stworzyć nie zdołały potężniejszych 
organizacyj. 

Czasopisma pierwszego podokresu :*) 

Najdawniejszem czasopismem jest Bibljoteka ste- 
nograficzna, wydawana w nakładzie własnym i pod 
redakcją Józefa Polińskiego od kwietnia 1864 do r. 1884 
z przerwami, miesięcznik. Artykuły i autografja przeważ- 
nie też pióra J. Polińskiego, potem autografówał syn Roman 
Poliński. Nie zawiera wprawdzie artykułów pierwszorzęd- 
nej wagi, ale przecież dość artykułów fachowych z praktyki 

*) Dokładny opis roczników w BibJjografji. 



222 

stenograficznej, z dziejów stenografji, teorji systemu, o ru- 
chu w kraju i zagranicą, wreszcie wiele niaterjału do czy- 
tania i ćwiczeń. Poczesne miejsce zajmuje naturalnie też 
polemika z przeciwnikami. 

Drugiem z kolei pismem była Czy tanka stenogra- 
f j i polskiej i ruskiej szkoły Lubina Olewińskiego od 
maja 1864 do lipca 1866 r. (dwutygodnik) wydawana, reda- 
gowana i autografowana znowu przez Olewińskiego. Cha- 
rakter jej podobny do Bibljoteki sten., głównym jej celem 
było dostarczanie ćwiczeń do czytania i wzorów do pisania 
stenografją polską i ruską, stąd ten materjał przeważa. 

Trzeciem z kolei pismem były „W iadomości z dzie- 
dziny stenografii 11 , pierwszy numer w październiku 
1868, wychodziły do r. 1873 (miesięcznik), nakładem Polsko- 
ruskiego Tow. stenografów, oficjalnie odp. redaktorem był 
D. Czajkowski, księgarz. 

Czwarte pismo to „Stenograf* (miesięcznik) organ 
Centr. Tow. Sten. wychodzący we Lwowie w latach 1869 
i 1870 z dodatkiem ruskim w r. 1870 (zestawiona tu Ruska 
Skoropyś). 

Następnie 5 pismo krakowskie „Gazeta Stenogra- 
ficzna", wydawana w r. 1875 nakładem i pod redakcją 
Dra Henryka Meissnera, a w r. 1877 nakładem Tow. Sten. 
w Krakowie pod redakcją prof. Henryka Mendochy (z ar- 
tykułów zasługują na uwagę: Porównanie języka polskiego 
z niemieckim pod względem stenografji przez Wł. Sabow- 
skiego i propozycje poprawek systemu), (miesięcznik), auto- 
graf o wał Jan Bołoz Antoniewicz, .późniejszy profesor uni- 
wersytetu lwowskiego. 

Szóste to był „Stenograf polsko-ruski 44 , kwar- 
talnik, wychodził w r. 1892, redaktor i nakładca Józef Po- 
liński, wreszcie wydawał tenże w r. 1894 czasopismo p. t. 
„Stenograf 44 , miesięcznik, jako organ Centr. Tow. Sten., 
właśnie wskrzeszonego. 

W końcu wspomnieć też należy, że uczniowie gimnazjum 
ówczesnego Fr. Józefa we Lwowie, Aleksander Zawadzki 
i Stanisław Homme, wydali jeden numer „Dwutygodnika 



223 

s te n o graf i oz n ego" z datą 15 kwietnia 1894, który, 
jak podaje „Stenograf z r. 1894, był wzorowo pisany co 
do systemu. Dalsze zapowiedziane numery nie ukazały się. 

Nauka stenografji w I. podokresi e. 

Nauka stenografji rozpoczyna się w r. 1862, kiedy to 
w kwietniu zaczął wykłady na uniwersytecie lwowskim 
Olewiński, a zdaje się w jesieni tegoż roku rozpoczął na- 
ukę na Akademji Technicznej we Lwowie Józef Poliński, 
równocześnie ogłoszenia w dziennikach zachęcały do udziału 
w kursach. Już w r. 1863 przenosi się nauka stenografji 
na prowincję Małopolski, prof. gimn. Józef Brajer uczy 
stenografji w Rzeszowie, w r. 1864 ruch staje się coraz żyw- 
szy, krzątają się Olewiński i Poliński. Uczniowie Olewiń- 
skiego oddają się pracy praktycznej. „Czas" krakowski 
ogłasza wykłady Jana Barańskiego, oficjała krak. Izby Ob- 
rach., na uniwersytecie krakowskim, Tuma uczy w Insty- 
tucie technicznym w Krakowie, Poliński w Szkole realnej 
we Lwowie, Berner w gimnazjum w Sączu, Brajer w Rzeszo- 
wie. Nawet w Warszawie próbuje Z. Mikulski, członek Gal. 
Tow., skupić grono miłośników w Szkole Głównej. 

Na Walneni Zgromadzeniu (17/XII 1864) Tow. Sten. pols, 
i rus. przedstawia Adolf Rudyński wniosek o stworzenie 
K o ni i s j i e g z a m i n a c y j n e j na nauczycieli. Na podanie 
Olewińskiego, wniesione za pośrednictwem uniwersytetu przy 
poparciu Senatu, pozwolono w lipcu 1865 na utworzenie pań- 
stwowej Komisji egzaminacyjnej przy uniwersytecie lwow- 
skim, dla stenografji polskiej, ruskiej i niemieckiej. Rozpo- 
częła ona swe czynności 1 grudnia 1865 r. na podstawie re- 
gulaminu zatwierdzonego przez namiestnictwo. Pierwszym 
przewodniczącym był dr. Handl do r. 1870, egzaminatorem 
L. Olewiński, dalszymi przewodniczącymi dr. Rulf (1871), 
dr. Czerkawski (do r. 1894), dr. Ćwikliński (do 1901), egza- 
minatorami: J. Poliński od r. 1869, dr. Till (1892). Pierwsze 
egzainina w r. 1866 składali prawdopodobnie Lukas (słuch, 
nieci.) i Karol Wiesner, suplent gimn. w Przemyślu, w r. 1867 



224 

R. Junowicz i Wł. Gliński. Stenografja dalej dostaje się do 
gimnazjów na prowincję (Dębica — Tuina, Przemyśl — Wies- 
ner, Tarnopol — Doliński, Tarnów — Przybyło, Brzeżany 
— Barwiński). W r. 1867 urządza Poliński Kurs dla oficerów 
załogi lwowskiej (39 uczestników), w tymże roku stara się 
o koncesję do wykładów stenografji w Warszawie, lecz od- 
mówiono, bo, jak się wyraziła dyplomatyczna kancelarja 
przy boku namiestnika w Warszawie, stenografja nie wcho- 
dzi w plan naukowy tamtejszych zakładów naukowych. 

W r. 1868 Jackowski ogłasza kursą, w tym samym roku 
w Krakowie na uniwersytecie wykłada Mirosław Suchecki, 
zdawszy najpierw egzamin we Lwowie. W r. 1868 otrzymał 
R. Junowicz pozwolenie na wykłady stenografji polskiej 
i ruskiej w gimnazjum ruskiem we Lwowie r potem uczy Ja- 
worski w gimnazjum ruskiem. W r. 1869 dociera stenografja 
polska do Suczawy na Bukowinie, gdzie powstaje Tow. sten. 
w gimnazjum (Halicki ze Lwowa tworzy, zdał egzamin we 
Lwowie 1869). W zakładach, w których się uczy stenografji, 
urządza się popisy, słyszymy o takim u pani Pożakowskiej, 
gdzie z 29 uczenic(!) wytrwało 19,(1869). Na podstawie rozpo- 
rządzenia Ministerstwa austr. z 8/6 1871 wprowadza się 
naukę stenografji, tylko systemu Gabelsbergera, jako przed- 
miotu nadobowiązkowego do szkół średnich, o ile znajdą 
się odpowiedni nauczyciele i zgłosi się w gimnazjach niż- 
szych 15, w zupełnych 30 uczniów. Uczniowie klas 1 — 4 byli 
wykluczeni od nauki stenografji. W r. 1872 niejaki p. Kru- 
ger próbuje wprowadzić przekład lwowski w Poznaniu. 
W r. 1872 zapisanych było w gimnazjach lwowskich około 
250 uczniów na naukę stenografji. W r. 1875 dopuściło Mini- 
sterstwo austr. i kobiety do egzaminu ze stenografji. Od 
r. 1875 żywszy ruch w gimnazjach krakowskich i okolicy. 
W latach 1875—1900 uczono przeciętnie w 7 — 10 zakładach 
średnich w Małopolsce rocznie około 300 — 450 uczniów 
(p. Sprawozdania Rady Szkolnej). W r. 1892 zaprowadzono ste- 
nograf ję obowiązkowo w szkołach handlowych. W r. 1899/1900 
w Cieszynie na Śląsku w gimnazjum polskiem Macierzy 
Polskiej tworzy Dr. Janik w klasie 5-tej pierwsze kursą 




Biuro stenograficzne Sejmu lwowskiego z r. 1865/6 

pod kier. Lubina Olewińskiego 
(trzyma kartkę, z napisom: Stenografowie Sejmu Krajowego 1865/6). 
Od lewej ku prawej: 1) góra: Jackowski Feliks, Baczakiewicz, Lukas 
Adolf, Olszewski Alfred, Romański Włodzimierz, Rogoziński Stefan, Cehet- 
gruber Władysław, Mendocha Henryk. 2) dół: Rewakowicz (korektor), 
Łoziński Marceli, Lubin Olewiński, Bieńkowski Ludwik, Gliński Włodzi- 
mierz. 3) na samym dole: Muller Józef. 




Biuro stenograficzne Sejmu lwowskiego z r. 1880. 

Od lewej ku prawej: 1) góra, stoją: Kazimierz Czarnik (późniejszy adwo- 
kat), Zygmunt Schneider (proi\), Kazimierz Pawlikowski (adwokat), Jan 
Sk Warczyński, Krystyniacki (pro I'.), Stanisław Tokarski (notarjusz), Alek- 
sander Lewandowski (sędzia). 2) dół, siedzą: Karyczak, Lux (urz. kolej.), 
Bronisław Dobrzański (prof.), Józef Politiski, Władysław Zimmermann 
(prof.), Władysław Sabowski (,,Wolody Skiba", red.), Roman Poliński. 




Biuro stenograficzne Sejmu lwowskiego z r. 1896. 

Od lewej ku prawej: 1) góra, stoją: Woźny sejmowy, Fijałkiewicz, Krezek 
Franciszek (dr. prof.), Lau Ignacy (dr. adwokat), Rewakowicz Henryk 
(red.), Wind Joachim (red.), Chwojka Józef (urz.), Górnicki Marjan (dr. 
adwokat). 2) dół, siedzą: Aleksander Zawadzki (lekarz), Roman Poliński 
(ulz.), Józef Poliński (G8 letni), dr. Ernest Adam. 



225 

stenografji polskiej. Dr. Janik sam zajmował się stenografją 
z amatorstwa, porwał zapałem całą 5-tą (do niej uczęszczał 
dzisiejszy działacz na Śląsku prof. Fr. Bogocz). 

Praktyka stenograficzna. Stenografją w biu- 
rze stenograficznym sejmu galicyjskiego. 

W pierwszym okresie stenografowie mieli sposobność 
praktyki na Walnych Zebraniach różnych towarzystw, w są- 
dach, a że to byli przeważnie akademicy, więc na uniwersy- 
tecie, w sporządzaniu skryptów. Powoli dostawała się ste- 
nografją do dzienników, biur rozmaitego rodzaju, kancela- 
ryj adwokackich, choć tu było zapotrzebowanie w mniej- 
szym stopniu. Głównym terenem praktyki było biuro ste- 
nograficzne sejmu galicyjskiego, o które się dobijano. *) 

W r. 1861 posiedzenie pierwszego sejmu spisywali pseu- 
do-stenografowie pod przewodnictwem niejakiego Pełczyń- 
skiego i Wojewódki. W r. 1863, po nieszczęśliwie odbytej 
próbie uczniów Olewińskiego i Polińskiego, otrzymał biuro 
redaktor Adolf Rudyński z kilku stenografami i redaktora- 
mi. W r. 1865/6 kierownictwo biura otrzymał Lubin Olewiń- 
ski, pisał w niem jakiś czas i Józef Poliński. W r. 1868 
otrzymał biuro Adolf Rudyński, który współpracował z Ole- 
wińskim. W r. 1869 przyszło do próby między biurem Jac- 
kowskiego a Rewakowicza (uczniowie Polińskiego); wpraw- 
dzie próba dla obu stron nie była korzystna, ale znaczną 
przewagę wykazało biuro Rewakowicza, któremu też poleco- 
no spisywanie rozpraw. W latach 1870 i 1871 otrzymał biu- 
ro bez próby Jackowski, w r. 1872 znowu przyszło do próby, 
w której zwyciężył Poliński, otrzymał biuro w tym roku 
i w dwu następnych latach. Ostatnia próba i współzawodnic- 
two między Polińskim a To w. polsko-ruskiem odbyła się 
w r. 1875, zwyciężył Poliński, i odtąd utrzymał się przy 
biurze do śmierci, w ostatnich latach na spółkę ze swym 
synem Romanem. 



') Zoh. Taub: Dzieje biura sten. dawnego Sejmu galie. 

15 



226 

Stenografami tego biura rzadko byli ludzie tylko z u- 
kończoną maturą, przeważnie zaś akademicy, późniejsi teo- 
logowie, prawnicy, profesorowie, lekarze. Tu znajdywali oni 
źródło utrzymania się do studjów, wielu z nich wybiło się 
w późniejszej karjerze. 

Inni autorowie i krzewiciele sten o graf] i 
w I. pod o kresie. 

Czasopisma niemieckie (Wiener Wochenblatt 1863 nr. 3, 
1864 nr. 21, Correspondenzblatt w Dreźnie 1866 str. 38 i 43), 
a za niemi Zeibig w swych Dziejach (1878) podają niejakiego 
Tumę jako autora przekładu Gabelsbergera. Bliższych wia- 
domości brak. Donosi tylko Bibl. Sten. 1864 str. 80. 
P. Arnold Tu ma, członek kilku towarzystw niemieckich, 
który podczas swego pobytu w Krakowie dłuższy czas udzie- 
lał mauki sten. przy tamtejszym Instytucie technicznym, 
donosi nam teraz z Dębicy, że zamyśla napisać przystęp- 
ne dla każdego dziełko o .stenografji polskiej, a tern sa- 
mem rozszerzyć prawdziwą naukę Gabelsbergera w kraju, 
ponieważ przekład p. Olewińskiego zupełnie dowolny i nie 
oparty na zasadach tego mistrza, nie odpowiada celowi. 
Autografję tego dziełka przyjął n,a siebie p. Ratzsch z Dre- 
zna. Tak donosi Bibljoteka, o wydaniu dziełka jednak nie 
ma dalszych wiadomości. 

Współcześnie z pierwszemi próbami stenografji gra- 
ficznej we Lwowie miał się zajmować w Warszawie układa- 
niem systemu stenograficznego Władysław Sab o ws ki 
(Wołody Skiba) znany literat i powieściopisarz. Twierdzi Je- 
nike w r. 1864, że Sabowski przygotował system, ale go nie 
ogłosił, Encyklopedja Warszawska donosi, że w artyku- 
łach ulotnych w gazetach pisał o stenografji Wł. Sabow- 
ski. A jednak później miał Sabowski ten system ogłosić. 
Przynajmniej w rozprawce L. K. z r. 1872 (zob. Bibljo- 
grafję) czytamy, że Sabowski w październikowych zeszy- 
tach ,, Kłosów" warszawskich z tego roku ogłosił swój sy- 
stem. Gazeta Stenograficzna zaś krakowska z r. 1875, w któ- 
rej pracował też wtedy Sabowski, pisze: „Redaktor Dzień- 



2.27 

nika mód", p. Wł. Sabow^ki, pewną część artykułów prze- 
znaczonych do tego pisma, już od miesiąca przeszło pi- 
suje korespondencyjnym pismem swego systemu i zece- 
rzy drukarni p. Gumplowicz i T. Machalski, składają wprost 
ze stenograficznego rękopisu. Nadmienić należy, że p. Ma- 
chalski systemu p. Sabowskiego wyuczył się sam. Dla cie- 
kawych tego systemu podajemy, że był on ogłoszony w pi- 
śmie warszawskiem „Opiekun domowy*' w r. 1870 i że 
autor ma zamiar wydać go wkrótce oddzielnie, a tymcza- 
sem nikomu nie odmawia szczegółów bądź ustnie, bądź 
korespondencyjnie". Poszukiwania za tym systemem w po- 
wyższych czasopismach nie doprowadziły do rezultatu, nie 
można go było odnaleźć, może był na okładkach zeszytów, 
których niema w oprawnych egzemplarzach. Co do tego 
systemu czytamy jeszcze w artykule Błydowskiego, skie- 
rowanym do pań, o „Stenografji" w Dzienniku Mód w Kra- 
kowie w r. 1873 nr. 18 str, 212, którego redaktorem był Sa- 
bo wski: System pomysłu p. Wł. Sabowskiego ogłoszony był 
w r. 1870 w piśmie warszawskiem „Opiekun domowy". 
Różni się od innych stenografji i od wszelkiego pisma tern 
przedewszystkiem, że nie ma różnych znaków na litery, 
lecz oznacza je innym sposobem zupełnie jednakowym dla 
całego abecadła oraz tein jeszcze, że do pisania używa 
się w niem odpowiednio polinjowanego papieru. Ta ostatnia 
różnica jest tylko pozorna, gdyż wszelkie pismo, tak zwy- 
czajne jak stenograficzne, stosować się musi do pewnych 
linji na papierze, których jednak po dojściu do biegłości 
w pisaniu można nie nakreślać, tylko je sobie wyobrażać, 
a więc i w stenografji, o której mówimy. Dziennik mód 
obiecał podać ten system i zagadki w tern piśmie, ale tych 
rzeczy nie można było odnaleźć. Pismo Sabowskiego było 
więc, zdaje się, systemem pozycyjnym, coś w rodzaju Krup- 
skiego. 

Ciekawy jest artykuł Sabowskiego, umieszczony w Ga- 
zecie Stenograficznej w Krakowie z r. 1877, p. t. Poro wna- 
n i c języka polskiego z nie m i e o k i m pod względem 



228 



341 


niemieckim 502 


318 


310 


216 


131 


62 


52 


22 


5 


3 





1 






stenografji, gdzie omawia porównawczo długość wyra- 
zów i zgłosek w obu językach. 

Z różnych książek i dzienników rozklasyfikował Sa- 
bowski wyrazy i wypadło na l.ÓOO wyrazów, słów niestano- 
wiących osobnej zgłoski jak przyimka w lub z, w języku 
polskim 37, niemieckim 0. 

Wyrazów 1 zgłoskowych w języku polskim 341 
o 

11 * n n » ■» 

n " w 11 11 11 

Ł 

W * 11 11 11 11 

r 
n u ii ii » ii 

ii " ii ii ii ii 

7 

n ' ii u ii ii 

Czyli język niemiecki ma więcej wyrazów 1 zgłoskowych 
niż polski, równą ilość dwuzgłoskowych, a mniejszą ilość 
więcejzgłoskowych. Jeżeli mówca wymawia 4 zgłoski na 
sek., t. j. 240 na min. (szybkie mowy 300), to 240 zgłosek da 
jakie 120 słów polskich a 137 — 138 niemieckich. Przyjąwszy 
równy czas potrzebny do ich napisania, równą wprawę, 
to stosunek równocześnie spisanych wyrazów polskich do 
niemieckich jest jak 120 : 138, okrągło 7 : 8, czyli steno- 
graf piszący 70 wyrazów polskich na minutę, z równą bie- 
głością napisałby w tym czasie 80 niemieckich. Stąd licząc 
wprawę pisania ilością wyrazów napisanych w minucie, 
[mogliby się Niemcy pochlubić rzekomo większą biegłością. 
Nie jest dalej rzeczą obojętną ilość głosek w zgłosce, bo 
nie jest to samo napisanie 3 zgłosek o 4 dźwiękach lub 
3 zgłosek o 12 dźwiękach. Ważny też jest stosunek dźwię- 
ków spółgłoskowych do samogłoskowych w wyrazach, gdyż 
systemy stenograficzne różnie je oznaczają i skracają. Jeżeli 
dąży się w stenografji, by każdą zgłoskę wyrazić znakiem 
o jednem poruszeniu ręki, co zresztą nie zawsze da się usku- 
tecznić, to jednak łatwiej to będzie tam, gdzie ilość głodek 
w zgłosce będzie mniejsza. Pod tym względem, gdyby to był 
jedyny wzgląd rozstrzygający, język polski przedstawia się 
korzystniej niż niemiecki, gdyż na 1.000 zgłosek przypada 
W polskiem 2458 dźwięków, a w niemieckiem 2845 dźwię- 



229 

ków; kiedy więc stenograf polski ma jednem poruszeniem 
ręki wyrazić niespełna 2,5 różnych dźwięków w zgłosce, 
to niemiecki ma ich blisko 3. Trudność zadania rosłaby w sto- 
sunku do kwadratów ilości znaków mających wyrazić dźwię- 
ki jednem poruszeniem pióra, czyli w przybliżeniu prawie 
jak 3:4. Lecz są i inne względy. Stenograf ja, chcąc być 
krótką, musi używać znaków najprostszych, najkrótszych. 
Liczba ich jest ograniczono, i gdy ją przekroczymy, są 
tam tylko znaki coraz to więcej skomplikowane i do na- 
kreślenia trudniejsze. Im więcej więc różnych dźwięków 
w jakimś języku, które należy oznaczyć różnemi znakami, 
tern biegłość, znaków się zmniejsza. Tu znowu język nie- 
miecki z maksymalną ilością dźwięków 32 góruje nad pol- 
skim z ilością przynajniej 42 i to równoważy dogodność 
wykazaną dla języka polskiego. Otóż tu trudność rośnie 
znowu w stosunku kwadratów ogólnej liczby różnorodnych 
dźwięków w językach porównywanych (42: 32), okrągło wy- 
nosi ten stosunek 12 : 7 na niekorzyść stenografa polskiego. 
Mnożąc stosunek ten przez powyższy 3 : 4, otrzymamy sto- 
sunek trudności zadania stenografa polskiego do niemiec- 
kiego jak 36 : 27 czyli 9 : 7. Jeżeli więc 70 wyrazów pol- 
skich = 80 niemieckich, to dalej spełnia stenograf polski 
to zadanie w języku, którego budowa jest bardziej skom- 
plikowana i wskutek tego stenografja jest o bardzo znacz- 
ny procent trudniejsza. Z tego stanowiska więc zapatrywać 
się należy, i te względy brać na uwagę przy porównywaniu 
dzielności różnorodnych i różnojęzycznych stenografów. 

Pracował też Sabowski przez jakiś czas w biurze sej- 
liiowem lwowskiem jako korektor literacki. 

Kiedy w sierpniu 1867 r. został utworzony za staraniem 
Polińskiego komitet do wypracowania jednolitej stenografji 
polskiej i ruskiej i kiedy komitet ten uwiadomił fachow- 
ców i towarzystwa słowiańskie zapomocą obcych czasopism 
stenograficznych o swem powstaniu z prośbą o zgłaszanie 
wniosków, wtedy wpłynęły na to zaproszenie propozycje, 
z których dwie ogłasza Bibl. Sten. 

Pierwszy projekt nadesłał p. Ber ner ogłoszony w Bibl. 



230 

Sten. nr. IX. z r. 1867. W alfabecie różnią się od Poliń- 
skiego znaki dz, dź, f, j, p (pr, prz, przy) t, ż, następnie 
niema znaków na miękkie spółgłoski. Główna różnica, to 
znak na p, odwrotnie cl Polińskiego, którego to znaku niema 
w systemie niemieckim. Chodziło według Bernera o to, by 
uczący się obu stenografij, nie musiał przeuczać się i pi- 
sząc po polsku używać danego znaku w innem znaczeniu 
niż pisząc po niemiecku, raczej lepszy jest znak nowy, 
biegły, zwłaszcza, że i niemieckie p jest w polskiem nie- 
wygodne. Znak t uruchomiono, na / jest inny znak (czeski). 
Miękczenie spółgłosek wyraża, gdzie tego potrzeba (po- 
dobnie zresztą jak Olewiński) znakiem kreski ukośnej, śred- 
niej wielkości, którą dopisuje się do znaku twardej spół- 
głoski i znak następny podnosi (odróżnienie od ę). Jeżeli 
po tym znaku zmiękczenia następuje e, przedłuża się go, 
pochylając bardziej na prawo, następne o, dopisuje się, 
przy następującem a, naciska się znak spółgłoski twardej 
i dołącza kreskę miękczącą. Pa ś nie wypisuje 6 lecz pisze t y 
a ewentualnie przekreśla t znakiem zmiękczenia. 

Drugą odpowiedź na zaproszenie nadesłał Pr. Brzo- 
b o h a t y, doktoranci praw, z Luhaczowic z datą 25/8 1867, 
ogłoszony w Bibl. Sten. nr. 10 z r. 1867 z poprawkami w nr. 
11 tego czasopisma. Podaje on przegląd propozycyj popra- 
wek, ogłoszomych w czasopismach czeskich, a tyczących 
się języka czeskiego i odpowiednio polskiego języka, a na- 
stępnie przedstawia własne myśli. Z tych wybierzemy naj- 
ważniejsze. Zmiękczenie należy wyrazić przez nacisk znaku 
twardej spółgłoski, który był dotychczas symbolem dla a 
(1 naciśnięte ł). Wobec tego a oznac'zy się, jako najczęstsze 
brzmienie symbolicznie jak e (znak alfabetowy zostaje), 
e zaś dłuższym łącznikiem średnim (niemieckie ei), ę jeszcze 
dłuższe. Samogłoska u to małe półkole pionowe prawe lub 
lewe. W niemieckiem tylko l i r stoją często w grupach 
spółgłoskowych przed jak i po drugiej spółgłosce i mają 
odpowiednie w tym celu małe znaki, a ponieważ w sło- 
wiańskich językach odnosi się to także do n, ń> w, j, otóż 
i one muszą mieć odpowiednie małe znaki. Proponuje więc 



231 

dla w Gabelsbergerowskie l y dla l znak Gabelsbergera 
s lewym obrotem pisany (s zostaje prawym obrotem), ; jest 
małe dawne b (haczyk a Stolzego). T jest dawne lecz ru- 
chome, / jak w czeskiem i u Jackowskiego, m dawne m 
lecz małe. Niektóre grupy spółgłoskowe mają osobne znaki, 
nie utworzone przez zlanie czy w inny sposób. Te pewne 
grupy wynikają z powodu niedogodnego łączenia się w pew- 
nych wypadkach znaku ł, jak kł i innych. 

Suchecki Mieroslaw 

oddawał się z prawdziwą pasją i zamiłowaniem stenografji, 
choć stał na uboczu* i wcale aktywnie nie dążył do wprowa- 
dzenia w czyn, do rozpowszechnienia swych pomysłów, 
prócz ogłaszania ich drukiem. 

Urodzony 1 ) 9 kwietnia 1843 w Zakopanem, po ukończe- 
niu niższego gimnazjum we Lwowie i (Pradze, wyżsfcfcj szkoły 
realnej i politechnicznego instytutu w Pradze, a następnie 
techniki w Krakowie, wstąpił 7/10 1869 do służby kolejo- 
wej, służył jako inżynier w kolei północnej do r. 1905, 
umarł 24 czerwca 1912 we Wiedniu. Ożeniony od r. 1870 
z Emilją z domu Karaś, miał trzech synów. 

Działalność stenograficzna. 

Jeszcze w r. 1858, ucząc się niemieckiej stenografji 
Gabelsbergera, próbował podług tych samych zasad pisać 
słowa polskie, przyjmując inowe znaki tylko na brzmienia 
językowi polskiemu właściwe, jak to czynili Olewiński i Po- 
liński. Wielokrotne doświadczenia jednak zniewoliły go do 
stopniowych zmian. Nauka Olewińskiego i Polińskiego nie 
zadowoliła go, dlatego wydał własną „Stenografję polską" 
ułożoną według organizmu języka polskiego, w Pradze, 
z datą 1866, choć już wyszła z końcem r. 1865. Przedtem 
jeszcze umieścił szczegółową krytykę Olewińskiego w Blat- 



l ) Daty podało mi austr. Bundesministerium f. Handel- u. Verkehr 
z dawnej karty służbowej. 



232 

ter f. Stenographie aus Bohinen 1865, nr. 9 i 10. Cały wolny 
swój czas poświęcał z zamiłowaniem stenografji. W r. 1869 
umieścił w czasopiśmie „Stenograf" krytykę Jackowskiego 
i wydał małą litografowaną broszurkę p. t. „Rozbiór dzieła: 
Nauka stenografii polskiej J. Polińskiego oraz kilka uwag 
o Nauce stenjografji polskiej F. J. Jackowskiego". W r. 1883 
ogłasza we Wiedniu wydanie II., poprawione i uzupełnione 
swej Stenografji, której wydanie udoskonalone ukazało się 
w r. 1893, w r. 1894 nowe Tablice do tego wydania z pew- 
nemi zmianami. Ponadto ogłasza w r. 1885 „Kritische Be- 
merkungen iiber Faulmanns System", w r. 1893 broszurkę 
p. t. „Pisownia uchwalona a wymowa rodzima". Wszystko 
to wydawał nakładem własnym i sam autografował. W r. 
1905 wydaje: Essai d'un nouveau systeme de stenographie 
francaise, skorio już dawniej wspominał, że jego system 
może być z łatwością przystosowany do języków słowiań- 
skich i języka francuskiego pisze też: Essai d'un systeme 
facile de stenographie francaise (Obie rozprawki są w Insty- 
tucie Sten. w Pradze). 

Na artykuł Janca w „Słowie Polskiem" we Lwowie 
z d. 21/2 1911 p. t. Związek stenografów polskich, reaguje 
Suchecki listeten, który przytacza w streszczeniu „Przegląd 
stenograficzny" z r. 1911 nr. 6 i 7: Po krytyce systemu 
Polińskiego przeciwstawia on tu swe zasady i swoje opra- 
cowanie z r. 1893, twierdząc, iż jedną z przyczyn, dla któ- 
rych jego metoda nie mogła rozkrzewić się w Polsce, była 
niemożność zajęcia się osobiście propagandą w kraju, gdyż 
przebywał jako urzędnik we Wiedniu, drugą przyczyną 
było nieuznanie przez niego dzisiejszego bekliwego żargonu 
salonowego mowy polskiej, niezgodnego z wymową rodzimą, 
a protegowanego od r. 1893 przez nową pisownię, co było 
powodem, że Rada szkolna krajowa nie udzieliła mu po- 
parcia. Z listu jego dowiadujemy się też, że wobec dążeń 
w Niemczech ułożenia jednolitego systemu urzędowego, obo- 
wiązkowego i ustanowienia odpowiedniej komisji, nadesłał 
i Suchecki projekt, którego ocenę umieściło czasopismo „Ar- 
chiv f. Stenographie" z r. 1911 str. 127—128. 



233 

Wreszcie nadmienić należy, że Suchecki zdawał egzamin 
ze stenografji niemieckiej przed Komisją egz. we Lwowie 
w r. 1868 i został uznany za uzdolnionego, że nauczał ste- 
nografji polskiej i niemieckiej w gimnazjach krakowskich 
i że od lipca 1868 był mianowany nauczycielem stenografji 
na uniwersytecie krakowskim, gdzie jeszcze w r. 1869 uczył, 
lecz zrzekł się nauki z powodu zbyt szczupłej liczby słu- 
chaczów. Pisał też jakiś czas w biurze stenograficznem 
sejmowem lwowskiem. Był członkiem towarzystw stenogra- 
ficznych w Pradze, Wiedniu i Lwowie. 

Z dzieł i pracy systemowej Sucheckiego można tu, dla 
szczupłości miejsca, podnieść tylko rzeczy najważniejsze i to 
jego podręcznika ostatniego. 

Pisze: „Usiłowaniem meni było stworzyć pismo ste- 
nograficzne, któreby miało własności następu- 
jące: 1. zgodnjość z naturą języka naszego, 2. niezawisłość 
od linji wierszowej, 3. łatwą czytelność, 4. reguły nieza- 
wikłane i wreszcie 5. krótkość ciągów dostateczną. Te włas- 
ności osiągam przez to, że chociaż układ opieram głównie 
na systemie Gabelsbergera, unikam przecież naśladownic- 
twa, nie zgadzającego się z naturą polszczyzny". 

Określenie . stenografji Sucheckiego nie akcentuje wy- 
łącznie jej zadania jako pisma dyskusyjnego do spisywania 
najszybszych mów, jak to zwykle bywało i bywa, ale wo- 
góle' jej wartość skróceniową. Pisze: „Stenografja uczy pi- 
sać o wiele prędzej, niż pismem zwyczajnym, a jej najwyż- 
szem zadaniem jest nabycie chyżości, dozwalającej chwycić 
miernie mowę czyjąś". 

Zużytkował Suchecki obok pracy Gabelsbergera pewne 
hasła Stolzego i pewne propozycje Faulmana. Nie idzie za 
Stolzem w jego wokalizacji i spowodowanej tern trzylinjo- 
wości pism<a, przeciwnie żąda niezawisłości od linji wier- 
szowej (głównej) pojedynczych znaków alfabetu i całego 
pisma, i to bezwzględnie w piśmie kupieckiem (korespon- 
dencyjnem), dopuszcza zależność w piśmie parlamentarnem. 
Pismo jego jest więc bezlinjowem z pewnem zastrze- 
żeniem A mianowicie powiada co do „trzymania się liniji 



234 

wierszowej'*: „Chociaż znaczenie znaków czyto samych, czy 
w słowie, nie jest zależne od położenia ich względem liniji 
wiersza, tylko od położenia wzajemnego, starać się trzeba, 
aby największa część stała na linji albo się przynajmniej 
od niej zbyt nie oddalała". Innemi słowy: Gdyby słowa, 
zaczęte od linji, zbytnio schodziły wdół pod linję (z po- 
wodu symbolu w lub z innych względów, jak grup spół- 
głoskowych), lub wystrzeliwały w górę (np. dla oznaczenia i), 
wtedy należy zacząć pisać początek słów wyżej nad linją 
względnie niżej pod linją, aby utrzymać się na linji. Po- 
trzebna jest więc konstrukcja wsteczna, filius antę 
patrem, która zniekształca i utrudnia zasadę bezlinjowości. 
Wprawdzie teoretycznie dozwolone jest zawsze zaczęcie od 
linji, ale wtedy skoki ręki w powietrzu podczas pauz mię- 
dzy słowami poszczególnemi byłyby zbyt częste i wiellkie. 

Pismo Sucheckiego jest zmień nolinijne i tu znowu 
stara się Suchecki utrzymać stałolinijność w ten sposób, 
że o ile jakiś znak wewnątrz słowa odbiegnie od linji (dla 
symbolu i), to stara się już następnym powrócić do linji. 

Za Stolzem idzie w tworzeniu pewnych znaków na nie- 
które głoski, a głównie w przestrzeganiu bezwzglęclnem 
zasady : dla dźwięków podobnych znaki podobne, 
w przeciwieństwie do rządzącej normy, iż bez względu 
na ewentualne podobieństwa, należiy najczęściej powtarzają- 
cym się głoskom dobrać znaki o formach najprostszych. 
I przyznać trzeba, że przeprowadził tę zasadę konsekwent- 
nie i tó odpowiednio do właściwości języka polskiego w kil- 
ku szeregach: Przeciewszystkiem podobne są znaki spółgło- 
sek dźwięcznych i bezdźwięcznych, które to znaki odpo- 
wiednie różnią się wielkością, rozciągłością zaś różnią się 
r, nij m 4 — rz, n, ń, kształtem nieco zmienionym lecz po- 
dobnym spółgłoski twarde i miękkie, l jest przewróconein ł, 
dalej podobne są e-ę, o-ą, i-y-j, u-ów. v 

Przytem zauważyć należy, że wielkość znaków Su- 
checkiego jest trojaka i to w stosunku: 1/2 : 1 : 1 1/2 stopnia. 
Są więc znaki półkrótkie, krótkie i wysokie, brak głębo- 
kich. Co do tego stosunku wielkości znaków pisze: „Przy- 



235 

padkowe niedochowanie takowego a więc pomięszanie zna- 
ków i brzmień powinowatych; t z d h k z g, itd. nie sprowadza 
jeszcze nieczytelności. Mała zaś stosunkowo wielkość zna- 
ków wysokich czyni je zdolniejszymi do wznoszenia i opusz- 
czania bez narażania się wejścia w wiersz poprzedni lub 
następny". W dwu kierunkach pisze według potrzeby 
e> ę, o, ą, i, j, w, ś, pierwsze cztery od prawej ku lewej, 
następne z dołu do góry, przyczemi' ; może stracić krzywiznę. 
Żąda Suchecki (1911) zupełnego usunięcia znaków po- 
mocniczych i posługiwania się jedną wyłącznie formą, 
jednakże przy zastosowaniu takich modyfikacyj, jak od- 
wrócenie znaku, wygięcie, załamanie, kluczka itp., a to 
celem spotęgowania łatwości w łączeniu z innemi znakami. 

Wokalizacja jest prostsza niż u Gabelsbergera-Po- 
lińskiego, choć ciągle jeszcze niejednolita: Skompli- 
kowane o (półkole górne-dolne wypisane lub wyokrąglenie 
w poprzednim znaku, zlewanie z następnym), podnoszenie 
następnego znaku dla i (czasem trzeba zacząć pod linją), 
obniżanie następnego dla u, które jest kreską poziomą, na- 
cisk dla a (znak alfabetowy Stolzego), kreska nieco pochyła 
— łącznik dla e; ę, ą, są dłuższem e, o. Uproszczenie wo- 
kalizacji okupuje się często niebiegłemi połączeniami kre- 
sek rzutowych cienkich pod kątami rozwartemi. W r. 1911 
żąda systematycznego, jednolitego przeprowadzenia woka- 
lizacji na początku, w pierwszej zgłosce (Stolzel), zacho- 
wania dotychczasowych prawideł i sposobów w zgłoskach 
dalszych. 

Grupy spółgłoskowe tworzy przez 1) zlew, 2) po- 
łączenie bezpośrednie, 3) przystawienie, '4) przekreślenie, 
5) wpisanie, 6) nadstawianie i podstawianie, 7) połączenia 
zbliżone. Zaznaczyć można, że przekreślenie znaku spół- 
głoski znakiem samogłoskowym symbolizuje; r po spółgłosce. 
Grupy są dość skomplikowane, i wymagają dość częstego 
odrywania ręki (przekreślenie, przystawienie), lub konstruk- 
cji wstecznej (nadstawienie). 

Miękczenie przeprowadza jednolicie zapomocą zna- 
ków na miękkie spółgłoski, j o t o w a n i e odbywa się często 



236 

zapomocą wypisania alfabetowego ; (kreska jednostopniowa 
u dołu w lewo wygięta), czasem przedłużenie proste lub 
zakrzywienie znaków samogłoskowych oznacza j. Często 
kreśli się 7 w górę bez krzywizny, jotowanie powoduje też 
niebiegłe łączenia pod niebiegłemi kątami. 

Nauka stenograficzna Sucheckiego rozpada się 
w jego terminologji na trzy części: I. Pisanie słów bez 
skracań. II. Skracanie słów niezależne. III. Skracanie słów 
zależne (od myśli w zdaniu). 

Skracanie słów nie wykazuje szczególnych wła- 
ściwości. Skracanie wyrazów niezależne t. j. samostojących, 
nie w związku zdania, wymaga, jak zwykle, obarczenia pa- 
mięci stałemi oznaczeniami skróceń, przedrostków, przy- 
rostków, zakończeń czy też całych słów. Skracanie zależne 
(w związku słów w zdaniu) nie wnosi żadnych nowości. 

Na zakończenie pierwszego podokresu stenografji pol- 
skiej nie wolno zapomnieć o dwu mężach, którzy drukiem 
szerzyli wiadomość o stenografji w b. Kongresówce a przez to 
przyczyniali się do jej krzewienia. Są to Ludwik Jenike 
i Leopold Mikulski. 

Ludwik Jenike 

(1818 — 1903) literat, pierwszy i długoletni redaktor „Ty- 
godnika ilustrowanego 44 w Warszawie, od r. 1848 nie spusz- 
czał z oka postępu stenografji tak w kraju jak i zagra- 
nicą, badając różne systemy teoretycznie i praktycznie. 
(Był członkiem Galie. Tów. Sten.). 

Ważne są przedewszystkiem obok innych artykułów je- 
go dwie rozprawki, a mianowicie z r. 1858 w Bibljotece 
Warszawskiej p. t. „Stenografja polska przez K. Krup- 
skiego 44 i w „Tygodniku Ilustrowanym 44 z-8/IV. 1864 p. t. 
„Czem jest i czem być powinna nauka stenografji 44 . Obie 
te rozprawki zawierają szereg cennych wskazówek teore- 
tycznych i praktycznych, dziś < jeszcze ważnych i aktual- 
nych. Pomijając je, wspomnieć wypada, że wierzy Jenike, 
iż stenografja, która jest pismem jak zwykłe, udoskona- 
lonem tylko co do ekonomji czasu i miejsca, wyprze kie- 



237 

dyś pismo zwykłe długie, trzeba tylko z niej usunąć wszel- 
kie dowolności i zgodzić się na jeden system niewzruszony. 
Ten system musi być wprowadzony potem do elemen- 
tarnego nauczania w szkole, książki będą nim drukowane, 
a dziecko niezawodnie to pismo sobie przyswoi — trzeba 
pamiętać, że i nauka pisma zwyczajnego kilka lat pracy 
zabiera — i będzie go używać przez całe życie. Natomiast 
gdy osoba dorosła uczy się stenografji, musi odwyknąć do- 
piero od nałogowego usposobienia ręki, zaniechać rzeczy 
już niabytej i łamać się z trudnościami nowego rodzaju, ku 
czemu oczywiście wrodzona człowiekowi opieszałość naj- 
częściej staje na przeszkodzie „A niema zawodu praktycz- 
nego, niema gałęzi wiedzy ludzkiej, w którejby skoropismo 
nie było prawdziwem dobrodziejstwem' 4 . 

Leopold Mikulski, 

również członek Galie. Tow. Sten., pisał artykuły „O zna- 
czeniu i doniosłości stenografji", (Opiekun domowy 1865, 
Kłosy 1866) pisał recenzje o systemach Olchina, Sucheckie- 
go, Pysza, Olewińskiego, Polińskiego, Jackowskiego, do- 
kładny spis zawiera Bibljografja. 

Jako mtecenasa wreszcie stenografji wspomnieć należy 

Stanisława Szczepan o w s kiego, 

pioniera przemysłu naftowego (umarł 1900), który kazał, 
w dobrem zrozumieniu znaczenia stenografji, stenografo- 
wać swe mowy, dobrze płacił stenografów, brał ich ze sobą 
w podróże swe. Za jego przykładem znaczniejsze insty- 
tucje finansowe dawały zarobek stenografom, polecając im 
spisywanie swych obrad. Potem to upadło. 



2. 3. Podokres 1901-1917: 

Czas kontynuatorów i reformatorów nauki J. 
Polińskiego we Lwowie i Warszawie. 

Wstęp: 

Józef Poliński nie cierpiał żadnych zmian cudzych w 
ewyrn systemie i innych podręczników stenografji. I póki 
mistrz żył, nie było innych wydań prócz jego, z wyjątkiem 
Mendochy (1865), które wyszło w porozumieniu z nimj i syna 
jego Romana, który sięgfa i ;w ten podokres i jiawet następny 
licznemi wydaniami swego podręcznika, ostatnie 1921. Ale 
skoro tylko mistrz zamknął powieki, pojawia się nowy 
podręcznik we Lwowie i to z licznemi zmianami Karola 
Czajkowskiego (1901) w 500 egzemplarzach, dziś to białe 
kruki, w drugiem wydaniu to samo w 2 zeszytach w latach 
1908—1911. 

W r. 1908 pojawia się obok podręcznika Czajkowskiego 
książka Bojarskiego we Lwowie, zatwierdzona do użytku 
szkolnego, w r. 1909 w Warszawie wychodzą „Listy do nauki 
stenografji" Sekuło wicza, wreszcie w r. 1912 we Lwowie 
podręcznik Janca i Mesusego. 

Ruchu ożywionego na polu stenografji w tym czasie 
nie było. Uczono stenografji w kilkunastu zakładach śred- 
nich w Małopolsce, w szkołach handlowych, na kursach 
i w szkołach stenograficznych prywatnych i te potrzebowały 
podręczników. W Sejmie lwowskim było biuro jak dawniej. 
W Warszawie krzewi stenografję Sekułowicz, ucząc jej na 
kursach handlowych. Lektoraty stenografji były na uni- 
wersytetach we Lwowie i Krakowie. Kontakt z zagranicą 
utrzymywali Czajkowski i Homme, prof. gimn. i lektor 
stenografji. Wprawdzie grono ludzi próbowało odnowić życie, 
•założyło Związek stenografów we Lwowie końcem r. 1911, 
zaczęło wydawać czasopismo „Przegląd stenograficzny**, ale 
fwszystko trwało nie długo, skończyło się w r. 1912. 



239 

W Krakowie uczył (1911) esperanckiej stenografji Ga- 
belsbergera-Schrama student uniwersytetu Jagiellońskiego 
Juljusz Kriss, przewodniczący „Akademickiego Tow. Esperan- 
tystów" a mianowicie uczył członków tego towarzystwa i no- 
sił się z myślą utworzenia akademickiego kółka stenograficz- 
nego ogólnego, ale sprawa nie doszła do skutku. Tak sa- 
;mo spełzł na niczem zamiar Dra Józefa Turyna, sędziego 
w Rzeszowie i egz. nauczyciela stenografji, wydawania 
w Rzeszowie czasopisma (1911). W r. 1911 zakłada w Łodzi 
Piotr Jahnke 1 ) towarzystwo systemu Gabelsbergera dla ste- 
nografji rosyjskiej, niemieckiej i polskiej, towarzystwo nie 
wykazało żywotności. 

Łata zaś 1914 — 1917, to lata zupełnego upadku i za- 
niku stenografji, bo i szkoły tylko nieliczne były czynne. 



Czajkowski Karol, 

urodzony 23-go października 1873 roku, uczęszczał do 
III gimnazjum we Lwowie, matura w roku 1892. W la- 
tach 1893 — 7 studjuje we Lwowie na wydziale filo- 
zoficznym matematykę i fizykę, a po ukończeniu stu- 
djów i zdaniu egzaminów służy w różnych gimnazjach 
początkowo na prowincji potem we Lwowie. Podczas wojny 
iwstępuje do wojska jako profesor szkoły kadeckiej, osiąg- 
nąwszy stopień pułkownika, od r. 1930 w stanie spoczynku. 
Stenografji nauczył się jeszcze w 3 klasie gimnazjalnej 
u Józefa Polińskiego. Zaraz po maturze stenografował w sej- 
mie lwowskim lat kilka z pewnemi# przerwami, ostatni raz 
w roku 1899. Egzamin ze stenografji złożył w r. 1898 i u- 



*) P. Jahnke ur. 29|6 1879 r. w ziemi warszawskiej nad Wisłą. 
Nauczył się sten. niem. syst. Gab. sam jako uczeń seminarjum naucz, 
rosyjskiego w Warszawie 1895 r., potem nauczył się sten. rosyjskiej 
i polskiej. Od r. 1903 w Łodzi naucza stenografji polskiej i niemieckiej 
na kursach. Artykuły jego o stenografji rosyjskiej i polskiej w Praxis 
des Sten. Unterrichts 1906, 1908, 1909, Deutsche Stenographenzeitung 
1909, 1912, Korrespondenzblatt 1914. 



240 

czył jej odtąd w gimnazjach, w których służył. (IV gimn. 
we Lwowie. 1899, Buczacz 1900—1903, Przemyśl 1904—1907, 
Lwów od 1908). We Lwowie uczył też stenograf ji na spe- 
cjalnych kursach w szkole Mickiewicza. Był członkiem pań- 
stwowej Komisji egz. sten. we Lwowie w latach 1909—1912 
i lektorem stenografji w technice lwowskiej w latach 1913 
i 1914. Utrzymywał kontakt z Niemcami listowny i przez 
artykuły w czasopismach niemieckich. 

W ostatnich pracach Felińskiego brał Czajkowski u- 
dział jako jego autograf. W dziełach stenograficznych, któ- 
re mają dać wzór pisma, pismo jest rzeczą ogromnego zna- 
czenia, a stosunek pisarza do autora jest taki, jak wirtu- 
oza do kompozytora. Autografował Czajkowski jako wirtuoz 
Polińskiego Stenografję ruską (1891), Stenografa polsko-ru- 
skiego z r. 1892 (z wyjątkiem stron 49— 56 i 89—96, które 
są autogramem Polińskiego), dalej Stenografa z r. 1894 
(z wyjątkiem stron 66 — 81 ,które autografował Chmielow- 
ski), a wreszcie Polińskiego Elementarną Naukę stenografji 
(z wyj. str. 49—56, pisarz nieznana i str. 57—64, autogram 
Polińskiego). 

Podręcznik własny wydał w r. 1900, tu chciał wyrazić 
pewne swe nowe idee (500 egzemplarzy, białe kruki I). Ale 
jwłaściwem jego dziełem jest podręcznik późniejszy, któ- 
rego część I. wyszła w r. 1908 a II. w r. 1911, osobno 
jeszcze znaczniki, jako odbitka z II. cz. Miał też zamiar 
napisać stenografję rosyjską, zaczął układać stenografję 
ruską, Bardyn jeden z twórców stenografji ruskiej, był 
jego uczniem. 

Za daleko by nas poprowadziło wykazywanie w szcze- 
gółach różnic pisowni J. Polińskiego a Czajkowskiego. 
Uwzględniając tylko wydanie z r. 1908—11, wymienić moż- 
na tylko rzeczy najważniejsze. Jak powiada sam autor zmia- 
ny jego nie naruszają podstaw systemu Polińskiego, a ma- 
ją się przyczynić głównie do tego, aby uczynić pismo wy- 
raźniejsze i usunąć choć w części liczne dowolności i oprzeć 
pismo na naukowych podstawach. 



241 

W alfabecie spotykamy c — środkowo-końcowe z pę- 
tlicą w prawo i lewo kreśloną (c — początkowego używa 
czasem w środku słów), ł ma osobny znak, stąd i pewne 
grupy spółgłoskowe z „ł łt mają osobne znaki, odmienne 
od grup „1", zmiany są w przedrostkach pewnych (np. pod 
niemieckie wieder, złożone przedrostki jak dopo, popo itd. 
pisze całe na linji podstawowej nie częściowo pod nią, 
przedrostkowego „w" nie wygina przed prze, przedrostki ob- 
ce zmienione na wzór niemiecki); w zakończeniach pisze 
np. ów w środku wyrazów jako u, stwo zachowuje swój 
charakterystyczny znak podczas odmiany, ujednostajnione 
jest cie, cje i td.; zmienione są pewne znaczniki. W wo- 
kalizacji odwraca jednostajnie pętlicę znaku przy so, co 
(su, cu) a nie pisze odwróconem o, są zmiany w wyrażaniu 
i y, znak u zlewa jednolicie z następnym, podobnie kon- 
sekwentnie zlewa „r, prze, przy" z następnym znakiem, 
odróżnia je i ję końcowe. Zmienia pewne grupy spółgło- 
skowe. Dokładnie zestawia i odgranicza grupy spółgłosko- 
we od zgłoskowych, który to ostatni termin wprowadza. 
Żąda, aby grupy spółgłoskowe zawsze czemś się różniły 
od grup zgłoskowych, a więc np. choćby kształtem zna- 
ków ścieśnionymi i niecieniowanym, chyba że wyraz bez 
tej samogłoski wymówić się nie da lub bez niej nie ma 
żadnego znaczenia; połączenie pętlicą lub bez niej może 
też różnić grupę spółgłoskową od zgłoskowej. Cała część 
I. opracowana jest z wielką starannością i sumiennością 
oraz ścisłością. 

Dokończenie cz. I. Nauki stenografji t. j. „Tworzenia 
wyrazów 44 , znajduje się obok dalszych części w zeszycie II. 
A mianowicie omawia tu Czajkowski najpierw „Znacz- 
niki 44 i to pnie pierwotne znaczników i znaczniki po- 
chodne, następnie „skracanie wyrazów 44 pojedynczych, sa- 
mostojących, t. zn. takie skracanie, gdzie do odczytania 
skróconego wyrazu niekoniecznie trzeba szukać związku 
logicznego lub grajm/atycznego tego wyrazu z innemi wy- 
razami w zdaniu, lecz już samostojący, pojedynczy wyraz 
musi oznaczać to, co stenograf chciał napisać. Do takich 

16 



242 

skróceń nadają się wyrazy na pozór trudne do napisania, 
Iwielozgłoskowe, złożone z przedrostków, pnia, przyrostków 
i końcówki. Co można tu opuścić, na to reguł niema, zależy 
skrócenie od tego, o ile skrócony znak może zastąpić cały 
'wyraz. Opu»sz l cza się tu części rdzenia (pnia), przyrostki, 
części złożonego zakończenia wyrazów, przedrostków zaś, 
które nadają ważną treść znaczeniową wyrazowi i koń- 
cówek, jako form opuścić tu nie można. Pewnej ilości tak 
skróconych wyrazów używa się ogólniej i te noszą nazwę 
stałych skróceń czyli abrewiacyj. W odróżnieniu od znacz- 
ników nie są one obowiązkowe, ale zaleca się wyuczenia 
na pamjęć pewnej liczby takich skróceń, wyrazów naj- 
pospoliciej się pojawiających. Czajkowski podaje obszerny 
wykaz tych abrewiacyj, niektóre z nich może trudne do 
odczytania przy małej wartości skróceniowej. Część I. koń- 
czy artykuł: O istocie stenograficznej praktyki, szczegól- 
nie parlamentarnej podług Kronsbeina. 

Gdy już w części I. panuje ścisłość, to w cz. II.: „Skra- 
canie wyrazów w zdaniu" i III. p. t. „Skracanie zdań" 
logika i naukowe ugruntowanie święcą triumfy. W czę- 
ściach tych odbiega Czajkowski od Polińskiego i innych 
feiutorów, wprowadzając tu ścisłą systematyczność etymo- 
logiczna, odróżniając z matematyczną dokładnością pnie od 
przedrostków, przyrostków i końcówek. 

Powiada Czajkowski: Skracanie wyrazów w zdaniu, 
chociaż pozostawione jest swobodzie skracającego, musi się 
opierać na pewnych regułach, jeżeli skrócony wyraz ma być 
czytelny dla każdego znającego system stenograficzny. Re- 
guły te wyprowadzone są z prawideł mówieni.a i myśle- 
nia. A mianowicie zwi'ązek wyrazów w zdaniu może być 
gramatyczny lub logiczny. Na podstawie związku grama- 
tycznego forma jednego wyrazu może być zależna od in- 
nego wyrazu w zdaniu, można więc taką formę (końcówkę) 
opuścić. Skrócenia polegające na związku gramatycznym 
s wyrazów w zdaniu, są właściwie więc opuszczaniem koń- 
cówek deklinacyjnych, konjugacyjnych i końcówek przy 



243 

stopniowaniu. Tego rodzaju skracanie omawia Czajkowski 
na licznych przykładach. 

„Związek logiczny zaś objawia się tern, że znacze- 
nie jednego wyrazu może być zależne od jakiegoś innego 
\wyrazu w zdaniu, a ponieważ znaczenie wyrazu mieści się 
w pniu, zatem skracanie, opierające się na związku logicz- 
nym jest skracanie pni". „Odczytanie skróconych wy- 
razów w obu powyższych przypadkach opiera się na ich 
związku w zdaniu, dlatego nazywamy ten sposób uprasz- 
czania pisma skracaniem wyrazów". 

Co do skracania logicznego (pni) odróżnia Czajkowski 
skracanie pni a) przez wypisanie początkowych głosek, 
pnia (skracanie* początkiem pnia), b) wypisanie samogłoski 
(skr. dźwiękiem), c) wypisanie końcowych głosek pnia (skr. 
końcem pnia) a wreszcie opuścić można cały pień, a wtedy 
pozostaje z wyrazu przedrostek lub końcówka i mówi się 
d) o skracaaiiu prtzez wypisanie przedrostka (skr. przed- 
rostkiem) lub e) przez wypisanie końcówki (skr. formą). 
Przedrostków nie opuiszcza się z wyjątkiem w i z, gdy one 
nie stanowią zgłoski a początek pnia ma być opuszczony, 
natomiast wolno opuszczać końcówki,. Wkońcu mogą być 
skrócenia mijeszaaie przez dopisywanie przedrostków i za- 
kończeń do skróconych pni, co daje jeszcze następujące 
kombinacje: aa) skracanie początkiem pnia mieszane, bb) 
skr. dźwiękijem pnia mieszane, cc) skracanie końcem pnia 
mieszanie dd) skr. przedrostkiem mieszane. Liczne przy- 
kłady objaśniają powyższe rodzaje skracania wyrazów. 

Część III: Skracanie zdań objaśnia, że. ono polega na 
tein, iż mniej ważne wyrazy opuszcza się a wypisuje się te, 
które zawierają myśl główną, pod warunkiem, że opuszczone 
iWyrazy w tein samem brzmieniu a w ostateczności w tern 
samem znaczeniu dadzą się odtworzyć. 

Na zakończenie podaje zwroty i formalności nadające 
się do skracania zdań w praktyce parlamentarnej, a dodatek 
z jednego posiedzenia sejmu galicyjskiego objaśnia sprawę 
praktycznie. 

Uwagi krytyczne: Jako ścisły matematyk dążył Czaj- 

16* 



244 

kowski do tego, aby pismo stenograficzne wypływało do- 
kładnie ze ściśle określonych definicyj i reguł. Raziły go 
wszelkie dowolności i ewentualny brak podstaw, pewnych 
zasad jednolicie określonych, z którychby pisownia niezbicie 
wypływała. Różne rzeczy, których inne podręczniki nie ujmo- 
wały w reguły, tylko kazały się ich domyślać z podanych 
przykładów, np. podwyższanie pewnych znaków (jak l, n, 
i inne) po znakach pętlicowych (jak s, ś), to Czajkowski ze- 
Istawia to podnoszenie dokładnie w regułę, nie każe się 
niczego domyślać uczącemu. Dokładnie zestawione są 
i odgraniczone grupy spółgłoskowe i zgłoskowe. W stosunku 
do ortograf ji i etymologji jest zupełnie poprawny: Odchy- 
lenia od . ortograf ji są dokładnie określone, a budowę słowo- 
twórczą uwzględnia ściśle tak, że filologowie-stenografowie, 
od których raczej należałoby się tu spodziewać rygorystycz- 
ności, nazywają jego, matematyka, z pewnym wyrzutem, 
purystą językowym. Może rzeczywiście stwarza tu pewne 
czasem trudności większe niż w piśmie zwykłem, rozróż- 
niając np. słowo „kość" od przyrostka „kość 44 i pisząc oba 
wyrazy odmiennie, może czasem jest zbyt przesadny w tym 
Względzie. Na ogół jednak nie można z tego czynić zarzutu, 
choć pewne uproszczenia są tu możliwe. Pismo stenograficzne 
ma być dosłowne, dlatego odróżnia „1" i „ł"; jest tu także 
w swej skrupulatności może przesadny nieco. W grupach 
.spółgłoskowych, gdzie przy łączeniu znaków, nie wypływa 
całkiem jasno, czy jest łącznik między znakami, który ozna- 
cza „e", czy też go niemia, pozwala teoretycznie to „e" 
dopisać jako poziomą kreseczkę, odrywając pismo, chociaż 
w praktyce tego nigdy nie używa; np. w grupie „mch" 
{można teoretycznie dopisać „e", dla odczytania mech. 

Tak więc niema najdrobniejszej kreski, najmniejszego 
cieniowania, któreby nie zostało objaśnione, niczego nie 
zostawia się do zauważenia naśladującemu uczniowi. Dałby 
się ten podręcznik porównać z metodą nauki języków Tous- 
saint-Langenscheidt: wymaga się wysiłku, ale kto przebrnął, 
ten umie przedmiot w szczegółach dokładnie i na wylot. 
Wzorowy porządek, wyczerpująca dokładność oraz metodycz- 



245 

ność panują w podręczniku. Kto układając system, chce go 
następnie wypróbować, może to uczynić na zbiorze przy- 
kładów podręcznika Czajkowskiego. 

Homme*) krytykując i chwaląc bardzo jako całość 
podręcznik Czajkowskiego w Muzeum (1910) uważa odróż- 
nianie ł od 1 za niepożądane a zbyteczne jest, powiada, 
tworzenie znaków ścieśnionych dla grup spółgłoskowych, 
dopisywanie „e", niefortunne jest przekreślanie znakiem „e" 
grup fer, tel itd. Dalej gani pewne nowe grupy spółgłoskowe 
ale inne chwali, niepotrzebnie według niego zaniechano gru- 
py pt (ptak) Polińskiego. W słowie Michał chciałby Homme 
podwyższyć m (miękkie) dla wyrażenia i, anie podwyższać eh. 
Nieodpowiednie jest, według Hommego, opuszczanie j 
w słowach pójść, spojrzał itd. Nowością jest, powiada, sy- 
stematyczne zestawienie grup zgłoskowych, praktyczne nowe 
przedrostki, przyrostki i zakończenia oraz znaczniki (z pew- 
liemi wyj'ątkami). Dobór przykładów chwali i dobrą auto- 
grafję. Tyle Homme. 

Nauce o skracaniu wyrazów i zdań, prócz może nie- 
których mniej udałych abrewiacyj, nic zarzucić nie można. 
Czajkowski niezadowolony ze ścisłości i jednolitości, jaką 
można osiągnąć systemem Polińskiego, od dawna zastanawia 
się nad systemem opartym na Polińskim, ale konsekwen- 
tnym, prostszym, bardziej jednolitym i tworzy go. Nowego 
tego systemu jednak dotychczas nie ogłosił. 
{Zob.: Próby reform systemu Polińskiego!) 



Bojarski Władysław, 

(ur. 17/ VII 1858 we Lwowie), profesor gimnazjalny fi- 
lologji klasycznej, a potem dyrektor gimnazjalny, zdał 
egzamin ze stenografji w roku 1891 i uczył steno- 
graf ji od roku 1890 w gimnazjach w Przemyślu i we 
Lwowie, w Akademji handlowej i Szkole handlowej żeń- 
skiej we Lwowie, jest lektorem na Technice we Lwowie od 



*) Zob. Bibljografję; powyżej tylko wyciąg krytyki Hommego. 



246 

r. 1912 i członkiem Komisji egzaminacyjnej we Lwowie. 
W sejmie galicyjskim nie pisał, natomiast stenografował 
obrady ankiet Rady szkolnej Krajowej we Lwowie. Brał 
czynny udział w Związku stenografów, powstałym w r. 1911 
we Lwowie, był w redakcji pisma wydawanego przez ten 
związek (Prziegląd stenograficzny). W r. 1923 brał udział 
w zjeździe Komitetu wykonawczego pierwszego Kongresu 
sten. syst. Gab.-Pol., który się odbył w Krakowie celem 
uproszczenia i ujednostajnienia stenografji, jednak nie zga- 
dzał się z uchwałami Komitetu. Sprawa systemu stenografji 
zajmuje go żywo przez całe życie. 

W r. 1908 wydał Podręcznik stenografji polskiej, który 
■Rada szkolna aprobowała do użytku szkolnego, drugie wy- 
danie podręcznika przygotował w r. 1923, jednak nie wyszło 
ono z powodu trudności nakładowych. Inne swe pomysły co 
do 'zmiany pisowni stenograficznej umieszczał w Przeglą- 
dzie stenograficznym, w r. 1911/12. 

Z podręcznika z r. 1908 można tu tylko najogólniej nad- 
mienić pewne osobliwości. 

W przeciwstawieniu do zwolenników bezwzględnej ,,or- 
tografji" i „etymologji" „purystów", jak nazywa Bojarski 
Czajkowskiego i Hommego, jest dla niego szybkość pisma 
celem stenografji, dla której trzeba poświęcić względy ję- 
zykowe. Powiada, że uzupełnia on pewne luki Polińskiego 
z r. 1892/3, niektóre forjmly zmienia na praktyczniejsze, 
ponieważ system nie jest jeszcze skodyfikowany, co miało 
być zadaniem przyszłego towarzystwa stenograficznego. Nie 
trzyma się podziału stenografji na trzy części, lecz świa- 
domie na podstawie praktyki, traktuje pojedyncze partje 
skracania zdań, na której właściwie opiera się cała sztuka 
stenograficzna, przygodnie w części drugiej a nawet pierw- 
szej, aby uczniowie jak najwcześniej zaprawiali się do skra- 
cania wyrazów i zdań, co jest i z tego powodu konieczne, 
iż te części przypadają zwykle na koniec roku szkolnego 
i omawia się je dlatego zwykle powierzchownie lub pomija. 
Ogranicza Bojarski część teoretyczrią ad minimum, nato- 
miiast chce przerabiać wszystkie reguły praktycznie na 



247 

wzorach i przykładach i to możliwie zdań pełnych i ustę- 
pów ciągłych, mających wartość pedagogiczną. 

W alfabecie niema osobliwych zmian. Co do / i t, pisa- 
nych w dwu kierunkach, zauważa, że dozwalają one zaczy- 
nać kreślenie słów na linji podstawowej lub poza nią i na- 
leży kierować się zasadą: zaczymać nowy wyraz na tern 
polu, nia którem skończyło się wyraz poprzedni, aby nie 
tracić daremnie poruszenia ręki. Przytem znaki małe i śre- 
dnie (krótkie i półkrótkie) s'ą ruchome, można je przenieść 
tam, gdzie się zaczynia lub kończy poprzedzający znak. 
Jeżeli znak przeniesiemy poza linję, musimy pomyśleć sobie 
tam nową linję podstawową, pisać na niej dalej, starając 
się przy pierwszej sposobności powrócić na właściwą linję 
podstawową, aby pismo utrzymać w położeniu normalnem. 
Żeby nie przekraczać przestrzeni pisma, można wszystkie 
znaki, prócz krótkich, skracać, byleby nie zatraciły swego 
charakteru. Co do / i t należy się też trzymać zasady: Jeżeli 
się słyszy blisko początku słowa / lub t, lepiej jest nie 
zaczynać pisać od linji podstawowej, lecz od górnej skrajnej 
(przy t) lub dolnej skrajnej przy /. 

W wokalizacji dozwala odwracanie kluczkowego s przed 
samogłoską e (n. p. sen) dla odróżnienia od grupy spółgło- 
skowej sn. Samogłoskę o pisze często odwróconem o (so, 
s nie jest odwrócone). O ile samogłoska i znajduje się 
w pierwszej zgłosce, chętnie ją podwyższa (półkrótkie, krót- 
kie a nawet półwysokie znaki) dla symbolu i, u początkowe 
pisze przed pewnemi znakami stale kreską z pod linji, przed 
innemi wypisuje u alfabetowe, przed jeszcze innemi dozwala 
pisać tak lub owak, u przed spółgłoską zlewa lub też tylko 
ściśle zestawia. Wogóle co do oznaczania samogłosek panuje 
u niego zas,ad-a, że, jeżeli nie jest możliwe symboliczne 
oznaczenie s»amogłoski, to się ją albo opuszcza albo wy- 
pisuje literalnie, jeżeli to jest konieczne dla jasności lub 
uniknięcia dwuznaczności. Obawa, iż mogłaby nastąpić tru- 
dność w odczytywaniu, gdybyśmy samogłoski nie wypisy- 
wali, znika w miarę postępu w nauce, im więcej wprawy, 
tern mniej zważa się na samogłoski. Pdnadto zauważyć moż- 



248 

na u Bojarskiego, że literalne wypisane samogłoski na po- 
czątku wyrazu (n. p. o) nie pisze na linji podstawowej ale 
wyżej tam, gdzie się następny znak spółgłoskowy zaczyna. 

W grupach spółgłoskowych są pewne zmiany. Uważa 
ściśle na klasyfikację grup i na nazywanie odpowiednie 
klas grup oraz na zaliczanie danej grupy do odpowiedniej 
klasy (zlewanie, wpisanie itd.). Grupy sr (śr) pisze prze- 
kreślaniem kluczki s znakiem r, w tch przekreśla t przez 
eh, zatrzymuje grupę Polińskiego pt, grupy fr, fi i pokrewne 
pisze przeciwnie niż Czajkowski, t. j. przerywa pismo do- 
czepiając r, Z, do znaku f, u Czajkowskiego są to zaś grupy 
zgłoskowe. Wydatnie używa wpisania znaków n, r (z na- 
stępnem d, dz, cz itd.), podwyższania pierwszego znaku 
grupy przed drugim, grupy jak rg (prze-g), rm, rch i po- 
krewne można tworzyć dowolnie jako zlewane lub też nie 
zlewane a ściśle zestawione podwyższając r. W grupie krw 
używa kluczki dla w, nie znaku takiego jak Poliński i Czaj- 
kowski. 

W grupach zgłoskowych (nazwy tej nie używa) akcen- 
tuje grupy z kluczkowem w. Grupa spółgłoskowa piv może 
oznaczać pow, można z niej utworzyć paw, powo, pową, powu, 
piew, piaw, analogicznie mw — mow, a odpowiednio symbo- 
lizując maw, mów, miew. 

W miękczeuiu i jotowaniu stosuje się do Polińskiego. 
W skracaniu wyrazów tworzy nowe znaczniki pewne, ob- 
szernie zestawia oznaczenia partykuł i niektórych zwrotów 
przysłówkowych. W skróceniach zdań odnawia skrócenia 
końcowe Polińskiego i każe skrócenia końcowe pisać na 
górnem polu, tuż przy linji drugiej, w odróżnieniu od gór- 
nych znaczników, które należy stawiać o ile możności wyżej 
t. j. przy linji trzeciej. 

Uwagi krytyczne: 

Krytyka podręcznika Bojarskiego pojawiła się w cza- 
sopiśmie „Muzeum" w r. 1909 przez Duchowicza, w r. 1910 
przez Hommego. Duchowicz uważa podręcznik za dobry, 
i odpowiedni, chwali ' nowości, gani stronę kaligraficzną pi- 



249> 

sina. Homme nie jest zachwycony podręcznikiem. Wytyka, 
że ryzykowne jest twierdzenie, jakoby nauka stenografji 
opierała się na skracaniu zdań, twierdzi, że najpierw 
należy dokładnie pisać bez skróceń. Ostrożnie należy po- 
dawać regułę: Pisz jak słyszysz. Fałszywa jest zasada: 
zaczynać wyraz następny tam, gdzie kończy się poprzedni, 
by nie tracić ruchów ręki. Fałszywa też zasada, że im 
więcej wprawy, tern mniej się zważa na samogłoski. Złe 
jest częste o odwrócone. Gani Homme niektóre grupy spół- 
głoskowe inne jak u Polińskiego, kluczkowego w nie należy 
używać w grupach zgłoskowych jak pow-óz, podw-ozi itp. 
Niepodobają się Hommemu inaczej pisane niż u Polińskiego 
końcówki, niewłaściwe jest skracanie przez 2-punktowe a 
(2 kropki) końcówek jak tacja, cjacja i i., niepraktyczne 
i niepotrzebne są zmiany w znacznikach (32 nowych), 
mnóstwo inowacji w partykułach i zwrotach przysłówko- 
wych, miljon, miljard pisze inaczej niż Poliński. Odróżnianie 
skrótów końcowych, pisanych przy 2 linji, od znaczników 
przy 3 linji jest niepotrzebne, nie znał tego ani Gabelsber- 
ger, ani Poliński. Niepotrzebne też rozróżnianie podkreś- 
lania imion poziomo, a miejscowości skośnie. Gani też ka- 
ligrafję podręcznika, pismo zupełnie bez cienia, często nie- 
jasne. 

Ale najcięższy zarzut i to niestety dość słuszny, to 
•zarzut Honornego co do bnaku ścisłości i konjsekwencji; 
w przeprowadzeniu zasad i sposobów pisania w podręczni- 
ku, tak że często równorzędnie możliwe jest trojakie pi- 
sanie tego samego. To „tak lub owak" występuje zwłasz- 
cza przy zlewaniu znaków u, r, prze itp. z następnemi zna- 
kami. 

Pewne dalsze zmiany pisowni podał Bojarski w „Prze- 
glądzie stenograficznym" lwowskim w r. 1911. Pisze: „A rzu- 
cił Poliński w swej stenografji, jakby od niechcenia wiele 
bardzo trafnych pomysłów, których jednak nie rozwinął na- 
leżycie i stosował jakoś lękliwie, niekonsekwentnie". Otóż 
Bojarski rozwija te pomysły: Wprowadza stale znak na ist, 
yść, (u Polińskiego tylko na przyrostki), przyrostek ość 



250 

(spiralka) stale jako ść, jaszcze raz akcentuje grupy klucz- 
kowego iv, stale zlewa przedrostki po, pro, od, przed, nad, 
do z następnym p (po-po itcf.) i p" , radzi pisać przedrostkowe 
iv małem w alfabetowem, chciałby w stenografji widzieć 
najmniej ścisłej gramatyki, ortografji i etymologji, i co 
za tern idzie najmniej wyjątków i piętrzenia trudności, gdyż 
postulaty stenografji są ważniejsze niż gramatyki. Dalej 
twierdzi, że łatwość łączenia dwuch lub więcej zbiegających 
się razem znaków spółgłoskowych (u nas nie rzadko aż 5!), 
możność szybkiego odróżnienia połączeń bezpośrednich od 
pośrednich, świadczy bezwątpienia o wartości systemu. Mi- 
mo to jednak grupy zlane rw i pokrewne są niemożliwe 
w połączeniu z o (ą) i dlatego nie można ich utrzymać. 
Gani podnoszenie znaku spółgłoskowego dla symbolu na- 
stępnego i. Dla odróżnienia grup spółgłoskowych i zgłosko- 
wych po znaku s (ś), radzi s odwracać dla grup zgłoskowych 
z e (sk-sek). Tyle Bojarski. 

Janiec i Meeuse. 

Do grupy lwowskich podręczników i do szkoły lwow- 
skiej należy „Wykład stenografji polskiej" podług systemu 
Gabelsbergera-Polińskiego przez Janca i Mesusego z r, 1912. 

Leonard Janiec, oficer, następnie urzędnik pocztowy, 
zmarł w kwietniu 1921 r. w Podhajcach. Dr. Maksymiljan 
Mesuse ur. w Przemjyślu w r. 1877, dr. praw, urzędnik, 
potem kierownik oddziału Powszechnego Banku Związko- 
wego we Lwowie, ostatnio adwokat. 

Janiec zajmował się pierwszy układaniem podręcznika. 
Nie mając środków do nakładu, połączył się z Mesusem, 
odtąd szła praca wspólna. Założyli „Lwowską Szkołę steno- 
grafji" w r. 1910, gdzie uczyli. Dla potraeby szkoły odbito 
najpierw podręcznik na cyklostylu, potem ogłoszono go 
drukiem i litognafją w r. 1912. Podręcznik autografował 
Janiec, który mtiał piękne pismo. Wielkie tablice steno- 
graficzne, przedstawiające system Poliriskiego i zestawienie 
różnych systemów obcych, wykonane tuszem przez Janca, 



251 

znajdują się w s.ali uniwersytetu we Lwowie, w której 
Mesuse wykłada stenografję. Z inicjatywy „Lwowskiej 
Szkoły Stenografji" powstaje w r. 1911 Związek stenogra- 
ficzny we Lwowie, sekretarzem był Janiec, skarbnikiem 
Mesuse. Janiec też był jakiś czas redaktorem wydawanego 
we Lwowie w r. 1911/12 Przeglądu Stenograficznego. Za- 
mierzał też Janiec napisać dzieje stenograf ji polskiej, w tym 
celu zbierał m^te^jały i fotografje. Przeniesiony na pro- 
wincję traci Janiec kontakt z Lwowską Szkołą Stenografju 
którą obejmuje wyłącznie Mesuse, prowadząc ją do dnia 
dzisiejszego. W maju r. 1912 mianowano Mesusego lekto- 
rem uniwersytetu lwowskiego, piastuje lektorat do dnia 
dzisiejszego. Sze^ył też wiadomości ó stenpgrafji w Po- 
wszechnych wykładach Uniwersyteckich i Politechnicznych. 

Omawiając podręcznik trzeba się ograniczyć clo rze- 
czy najważniejszych. Autorowie, jak powiadają, układając 
podręcznik, nfieli na oku jedynie względy praktyczne, a 
dział teoretyczny^ jnierjaz zawiły, a zawsze dla uczniów 
nieprzyjemny i odstraszający, rozmieścili partjami wśród 
całej książki, apuszczaj&c rozmyślnie cały szereg reguł, 
któremi przepełnione są t. zw. urzędowe podręczniki. Wzglę- 
dy naukowo-teoretyczne muszą zejść na drugi plan wobec 
wymogów praktyki. Dalej twierdzą, że etymologja i orto- 
graf ja, rzeczy zbędne w piśmie stenograficznem, były dotąd 
kulą u nogi dla stenografa, to też należało ten balast odrzucić.. 

W alfabecie zestawiają znaki grupami genetycznie, jak 
mówią, a właściwie graficznie, tj. podobne znaki obok sie- 
bie, a więc: t-f, e-ę-je, d-dz itd. Znaki t i / można pisać bez. 
różnicy, zależnie od potrzeby, w obu kierunkach. 

W wokalizacji e piszą zawsze skośną nieco kreską, 
odwracają też s przed e (np. sen) jak Bojarski, nie nacis- 
kają węzełka l dla symbolu a, gdyż jest to strata czasu, 
trudne do wykonania, a praktycznie niepotrzebne. Znaku i 
przez dolne nacieniowanie używają też w gi i hi, brak 
w podręczniku reguł na u środkowe, gdzie znaku zniżyć 
nie można. Po je podnoszą znaki małe na średnią linję, po 
samogłosce e wypisują je alfabetowem j. 



252 

W grupach spółgłoskowych uderza przedewszystkiem 
tworzenie najpierw wszystkich grup przez ścisłe zestawie- 
nie znaków odpowiednich a więc też br, dr, itd., a dopiero 
potem przeuczanie się na zlewanie tych grup. Nie nasadza 
się r (rz) na b, gdyż nie jest to wygodne w szybkiem piśmie. 
Po znaku ś podnosi się też b (prośba),, po s także d (osada). 
W grupach zgłoskowych fer, ter wypisuje się e przerywając 
pismo, tylko w końcowych zgłoskach opuszcza się to e; 
co do skrupulatnego dopisywania e naśladują nieraz pisow- 
nię Czajkowskiego. 

Co do przedrostków to z ma trzy znaki i jakkolwiek 
wszystkich trzech sposobów można używać dowolnie, to 
jednak przez wzgląd na wygodę w połączeniu podają pew- 
ne obowiązujące prawidła używania z jako kreseczki, jako 
zmniejszonego z i zastępstwa znaku z przez s. Najważniej- 
szą jednak zmlianą i nowością w podręczniku jest łączenie, 
względnie zlewanie przedrostków prze, przy z pierwszą zgło- 
ską źródłosłowa, przyczem tracą one lewe ramię, lewy „bok", 
a więc piszą się jako r; tak np. zlane rs oznacza prze-s 
(przesyłam). 

Znaczniki, które grupami rozmieszczone są w podręcz- 
niku, są stale i fachowe, które to tworzy sobie każdy ste- 
nograf, zależnie od potrzeby i zawodu. Nie podają autoro- 
wie teoretycznego wywodu tworzenia znaczników fachowych, 
wspominają tylko, że znaczniki utworzone z początku wy- 
razu, pisze się na linji podstawowej, utworzone zaś ze środ- 
ka lub końca wyrazu pod linją skrajną górną (jak Bojarski). 

Co do skraciatniia wyrazów przez opuszczanie głosek, 
to powinien stenograf skracać, gdy zachodzi konieczna te- 
go potrzeba; jeżeli zaś nie musi skrócić wyr,azu, powinien 
go nakreślić w całości, nadużywanie bowiem skróceń pro- 
wadzi do niejasności i trudności w odczytaniu. Stenogram 
prawidłowo skracany, powinien każdy odczytać. Skraca się 
wyrazy dłuższe, w pisaniu niewygodne i od innych wyra- 
zów w zdaniu zawisłe. Części III, skracania zdań logicz- 
nego, podręcznik nie 1113., autorowie mieli wydać tę część 



253 

oddzielnie, na zasadach innych niż u Polińskiego, ale nie 
uczynili tego. 

Uwagi krytyczne: To, czem autorowie się chlubią że 
pominęli teorję lub rozmieścili ją partjami w całej książce, 
stanowi właśnie jej słabą stronę. Uczeń wynosi chaos nie- 
uporządkowany, w którym się gubi, nie widzi harmonji, 
a znaczniki, choć rozmieszczone partjami, przez zbyt wiel- 
ką ilość naraz podawaną, obciążają pamięć. Teorja musi 
iść w parze zgodnie z priaktyką i tworzyć harmonijną, 
przejrzystą całość. Także lekceważenie gramatyki nie jest 
odpowiednie (są w książce zaniecfbania a może tylko prze- 
oczenia, nazywa się bezokolicznik imiesłowem, stwórcą 
w zdaniu: Bóg jest stwórcą, ma być określeniem przyim- 
kowem czy przysłówkowem itp.). Razi pisownia rzeź 
jako żeś. Błędem teorji stenografji zasadniczym, wzglę- 
dnie spaczeniem systemu Gabelsbergera, jest pisanie grup 
dr, pr i podobnych przez ścisłe zestawienie znaków i do- 
piero późniejsze wprowadzenie tych grup jak zlewania zna- 
ków; teorja Gabelsbergera wymaga przeciwnie ścisłego ze- 
stawienia dopiero tam, gdzie zlewanie znaków jest niemo- 
żliwe. Niepotrzebne jest tu zresztą przeuczanie się. Nie moż- 
na też serjo brać twierdzenia, że „stenograf ja istnieje, jak 
nazwa wskazuje, już 2000 lat temu", wszak nazwa pochodzi 
z r. 1602. 

Do zalet książki należą pewne praktyczne wskazówki 
pomagające nieporadności ucznia, którego trzeba wszędzie 
podeprzeć, dalej pisownaa, a to skracanie przedrostków 
prze, przy, przez opuszczzanie lewego ramienia praktyczna 
jest w piśmie parlamentarnem (pisze tak potem Korbel). 

Mesuse marzył o nowem wydaniu, gdy stare wyczer- 
pało się, ale brakło kaligrafa Janca, chyba mógłby więp 
fotograficznie odbić dawny podręcznik, a należałoby coś 
poprawić. Zakochany jest w swym podręczniku i pieści 
go jak dziecko, nie widzi świata poza swem dziełem, u- 
bóstwianem przez siebie, w którem nie pozwoliłby nic 
zmienić. 



254 



Sekulowicz Ignacy. 

Urodził się w Nowym Sączu w r. 1880. Studja handlowe 
ukończył we Wiedniu, poczem w r. 1906 przybył do War- 
szawy, gdzie rozpoczął pracę pedagogiczną, krzewiąc wie- 
dzę handlową, ucząc też tu w szkołach handlowych i śred- 
nich języka niemieckiego. W r. 1915 wywieziony jako obco- 
krajowiec na Syberję, nie ustawał i na obczyźnie w pracy 
pedagogicznej i założył w r. 1916, po ucieczce do Charkowa, 
.średnią szkołę polską dla dzieci emigrantów z Polski. Po 
powrocie do Warszawy założył w r. 1925 pierwszą w Polsce 
praktyczną szkołę nauczania przedmiotów handlowych przez 
korespondencję. Wydawał też miesięcznik „Merkury Pol- 
ski", poświęcony zagadnieniom nauk handlowych i przygo- 
towaniu do życia praktycznego. Wielce pożyteczną i przy- 
tem i^iestrudzorią działalność na niwie szkolnictwa zawo- 
dowego przerwała przedwczesna śmierć 26 lutego 1929 r. 
,|Kursy Handlowe im. Ign. Sekułowicza trwają nadal i roz- 
wijają swą działalność w myśl wskazań założyciela. 

Z Małopolski rodem potrafił pierwszy przeszczepić z do- 
brym skutkiem system Polińskiego na grunt warszawski 
ówczesnego Królestwa Kongresowego. Wzorowe Kursy Ste- 
nograf ji, które podobno przed nim prowadził w Warszawie 
niejaki Świniarski, istniały od r. 1907, były one jednemi 
z pierwszych pionierów tej nauki w Polsce, zwłaszcza 
w Kongresówce. Wydał też przed Wielką Wojną podręcz- 
nik stenografji p. t. „Dziesięć listów do nauki stenografji 
podług sytemu Grabelsbergera-Polińskiego", pierwsza i do- 
tychczas jedyna w Polsce tego rodzaju publikacja, zresztą 
na wzór podobnych listów niemieckiej stenografji. Data 
dokładna pierwszego wydania nie jest wiadomą, bo nie po- 
dana na listach, autor oznaczał j'ą jako 1909. Jeszcze drugie 
wydanie ukazało się przed wojną. Wydał też „Skróty ogólne 
i kupieckie" (2 wydania), oraz „Co każdy inteligentny czło- 
wiek powinien wiedzieć o stenografji' 4 . 

Ponieważ system w tym czasie nie był skodyfikowany 
i jednolity, więc i opracowanie „Listów" nastręczało Sęku- 




Prof. Ignacy J. Sekułowicz 



255 

łowiczowi pewnych trudności i różni się po części pisownia 
jego od innych współczesnych. Różnice są drobne, niema 
zmian szczególnie zasługujących na wyróżnienie. Wspom- 
nieć można o grupach z r jak pi% tr itp., gdzie r doczepione 
pod kanciastym kątem, a niema łagodnego zaokrąglonego 
przejścia ku r; br nie dosięga górnej linji granicznej, klucz- 
kowe w wyokrąglą się dla symbolu o, przedrostki złożone 
pisze często osobno, znaczniki częściowo są zmienione, za- 
licza też tu t. zw. abrewiacje. Naogół trzyma się pisowni 
Józefa Polińskiego. O wydaniu trzeciem będzie mowa póź- 
niej. 

Inni działacze 2-go podokresu. 

Resl Włodzimierz, prof. gimn., któremu powie- 
rzono naukę stenografji w gimnazjach lwowskich na miejsce 
Józefa Polińskiego, nie całkiem dobrze władał językiem 
i stenografją polską. Objął po Polińskim w r. 1901 lektorat, 
który piastował do śmierci (1909), był także członkiem Ko- 
misji egzaminacyjnej stenografji we Lwowie w latach 1902 
do 1908. Zasługą jego to Historja stenografji polskiej, ogło- 
szona najpierw w Archiv fur Stenographie w r. 1905, oraz 
obszerniej to samo, także po niemiecku, w Sprawozdaniu II 
gimnazjum we Lwowie, wówczas niemieckiego (1908). Mimo 
pewnych błędów i niedokładności, jest to pierwsza bezstron- 
na, (nie jak u Jackowskiego stronnicza) historja stenografji^ 
polskiej. 

W związku z tenii dziejami wspomnieć można Histo- 
rję ruskiej stenografji ks. Filipa Łabeńs kiego 
w Sprawozdaniu gimnazjum z ruskim językiem wykłado- 
wym w Kołomyi z r. 1912/13, zawierającą też pewne nie- 
dokładności i błędy, oraz H i s t o r j ę (rękopis) odnoszącą 
się do tego sanijego czasokresu, co wymienione, skreśloną 
dla Wojnara w r. 1921 przez Emila Kramsalla, dy- 
rektora Komisji egz. dla stenografji we Wiedniu, na pod- 
stawie aktów ministerstwa oświaty we Wiedniu, a zawie- 
rającą ciekawe szczegóły walki Olewińskiego z Polińskim 



256 

i wogóle urzędowe akty co do pierwszych dziejów steno- 
grafji we Lwowie. 

Dr. Horn me Stanisław, prof. gimn., zmarł przed- 
wcześnie licząc lat 33 w lutym 1912 r. Nekrolog w „Prze- 
glądzie Stenograficznym* * lwowskim narzeka, że sztuka 
stenograficzna, Związek lwowski stenografów i Przegląd, 
poniosły wielką stratę prz&z śmierć niestrudzonego i nad- 
zwyczaj cennego pracownika dra Hommego. 

Jedną z wielkich zasług jego to utrzymywanie prestige 
polskiej stenografji zagranicą. Utrzymywał on bliskie sto- 
sunki z redakcjami najpoważniejszych czasopism stenogra- 
ficznych niemieckich, do których pisywał, także z wybit- 
nymi niemieckimi stenografami, był członkiem korespon- 
dentem Król. saskiego Instytutu Sten. w Dreźnie. W r. 1911 
udał się z lektorowi uniwersytetu Jagiellońskiego, naczel- 
nikiem Biura Korespondencyjnego w Krakowie, Henrykiem 
Nennelem, na V. Międzynarodowy Kongres stenografów syst, 
Gabelsbergera w Kopenhadze, gdzie wygłosił dwa refe- 
raty: O stenogr,afji w Polsce i „O egzaminach dla kandy- 
datów na nauczycieli stenografji przekładów niemieckiego 
systemu Gabelsbergera'*, kończąc referat 8 wnioskami, nad 
któremi wywiązała się żywa dyskusja i które przekazano 
ściślejszemu wydziałowi do rozpatrzenia. Sprawozdanie 
o Kongresie ukazało się we Lwowie w „Słowie Polskiem". 

We Lwowie uczył stenografji w kilku gimnazjach, 
w szkole handlowej, na Politechnice i., miał objąć lekto- 
rat na uniwersytecie. Był recenzentem dla prac stenogra- 
ficznych z ramienia Rady Szkolnej Krajowej we Lwowie. 
Pisał krytyki podręczników Bojarskiego i Czajkowskiego 
w „Muzeum" oraz artykuły w Przeglądzie stenograficz- 
nym. 

Towarzystwa s t e no graficzne i czasopisma, 
drugiego podokresu. 

Jedyne w tym podokresie towarzystwo „Związek ste- 
nografów" i czasopismo „Przegląd Stenograficzny" są 
w ścisłej ze sobą łączności, tak że można je razem omówić. 



257 

We wrześniu 1911 r. pojawił się we Lwowie nr. 1 cza- 
sopisma „Przegląd stenograficzny 44 , jako wydawca figuruje 
„Związek stenografów polskich 44 , jako redaktor Marjan 
Grzegorczyk. 

Czytamy w tym pierwszym numerze: Mimo że cała 
historia dotychczasowego ruchu stenograficznego wykazuje 
wciąż zmaganie się dobrej woli jednostek z ciężkimi wa- 
rnikami pracy i z obojętnością jeśli nawet nie apatją 
ogółu, mimo upadku już 7-miu czasopism, odważają się 
wydawać nowe czasopismo, składające się z 2 części t. j. 
drukowanej, mającej interesować szerszy ogół czytelników 
i stenografowanej dla fachowców stenografów, z artyku- 
łami pedagogicznemu, i do ćwiczeń w pisaniu i czytaniu. 
A dalej: Ażeby usunąć ujemne strony braku organizacji 
stenografów, braku pracy wspólnej ,podjęła myśl towarzy- 
stwa stenograficznego ,przez wiele jednostek żywo odczu- 
waną i niejednokrotnie prywatnie poruszaną, „Lwowska 
szkoła stenografji 44 wraz z Marjanem Grzegorczykiem i przy 
współudziale szeregu wybitnych na polu stenografji jedno- 
stek zamieniła ją w czyn, statut nowego towarzystwa, no- 
szącego nazwę „Związek Stenografów Polskich 44 , został już 
zatwierdzony. 

A w numerze październikowym r. 1911 czytamy w Prze- 
glądzie, że w niefdzielę 8 października zwołał prof. uni- 
jwersytetu dr. Till pierwsze zebranie tymczasowej Komisji 
statutowej, w którean wziięło udział ośm osób (Bojarski, 
Czajkowski, Grzegorczyk, Homme, Janiec, Mesuse, Opu- 
sz^yński, Till) i wybrano na przewodniczącego Komisji or- 
ganizacyjnej prof. Tilla, wybrano komisję redakcyjną „Prze- 
glądu 44 i skarbnika (Mesusego). 

Ale już w dwa miesiące później narzeka „Przegląd 44 , 
że z powodu mjałej liczby abonentów, musi ograniczyć część 
drukowaną, a artykuł „Memento 44 mówi o braku poczucia 
łączności, konsolidacji, zrzeszenia się dla wspólnych celów, 
o słomianym ogniui i bezowocnych najlepszych usiłowaniach 
i ofiarności jednostek. 

Prócz artykułów fachowych podejmuje „Przegląd 44 re- 

17 



258 

formę systemu Polińskiego ,nie chodziło o zastąpienie jed- 
nej wartości równorzędną drugą, lecz wyższą, bardziej lo- 
giczną, więcej doskonałą od dotychczasowej. Na wezwanie 
„Przeglądu* ' zgłosili wnioski reformy Bojarski, Frostig, prof. 
Heczko, Pilasiewicz, Suchecki. Referentem sprawy pisowni 
i jej ujednostajnienia był Bojj&nski. 

W lutym 1912 odbyło się Konstytuujące Walne Zgro- 
madzenie „Związku". Na zgromadzeniu było 22 członków, 
wszystkich liczyło towarzystwo 53. Wybrano przewodniczą- 
cym prof. Tilla, zastępcą adwokata dr. Górnickiego, kie- 
rownika biupa sejmowego sten., do wydziału weszli Bo- 
jarski, Cengiel, Czajkowski, Janiec (sekretarz), Landau, Me- 
suse, Opuszyński, „Przegląd" liczył 65 prenumeratorów (w tein 
21 uczniów). We wrześniu 1912 r. stwierdza „Przegląd", 
że z nuchem stenograficznym u nas „jest źle i to bardzo 
źle", a w październiku 1912 już „Przegląd" nie wyszedł, 
cały ruch upadł. 

O usiłowaniach akademika Krisa, stworzenia . Związku 
akad. stenografów w Krakowie i sędziego Turyna wyda- 
wania czasopisma w Rzeszowie oraz o Jahnkem i jego towa- 
rzystwie była mowa we wstępie. 

Nauka, rozpowszechnienie, praktyka, biuro sejmowe. 

Jak wskazują sprawozdania Rady szkolnej krajowej, 
udzielano w Małopolsce nauki stenograf j i w r. 1901/2 
w 16 szkołach średnich ogólno-kształcących 884 uczniom, 
w r. 1907/8 wzrosła liczba zakładów do 33, uczniów 944, 
w r. 1908/9 liczba uczniów uczących się stenografji wyno- 
siła w gimnazjach 1 i szkołach realnych 1483. Ponadto uczono 
obowiązkowo stenografji we wszelkich szkołach handlowych 
w Małopolsce. Nauka stenografji rozpowszechniała się też 
.w rozmaitych szkołach i kursach prywatnych specjalnie 
stenograficznych, które w tym czasie powstają, jak we 
Lwowie „Lwowska Szkoła Stenografji", „Ecole reformę", 
kursy Czajkowskiego w szkole Mickiewicza we Lwowie po- 
dobnie i w Kraskowie powstają takie szkoły. Lektoraty są 



259 

na uniwersytetach we Lwowie i Krakowie (Resl, Mesuse, 
Nennel, Ry^ar), i na Politechnice we Lwowie (Homme, 
Bojarski). 

Hoinme podajó w swoim referacie kopenhaskim, że pod- 
czas 45 letniego istnienia lwowska Komisja egzaminacyjna 
aprobowała 68 kandydatów jako nauczycieli stenografji. 

Co do praktyki to jak donosi „Przegląd": „Steno- 
graf ja cała rozpadła się u nas z jednej strony na nieliczne 
grono stenografów praktycznych, rozprószonych po redak- 
cjach i biurach prywatnych, oraz jeszcze szczuplejsze kół- 
ko teoretyków (przeważnie profesorów gimnazjalnych), z dru- 
giej zaś stnony na nie wiele obszerniejszą garstkę ludzi, 
obznajomiony.ch z sytemem stenografji, ale nie kultywu- 
jących jej i skutkiem tego pozbawionych wszelkiej wprawy". 
Dalej pisze, że szuka się stenografów, płaci ich się nieźle, 
każda instytucja zatrudnia ich już po kilku. Co do płacy 
stenografów, to za godzinę stenografowania płacono 20—80 
koron, przeciętnie 50 koron. Pisze Górnicki w liście do 
Hommego, że za godzinę stenografowania ankiet, otrzymy- 
wano 80 K. za godzinę, lub 6 zł od arkusza zwykłego pisma. 

Co do biura sejmowego stenograficznego we 
Lwowie, to po śmierci Józefa Polińskiego, otrzymał biuro 
w r. 1901 dr. Ernest Adam, w r. 1902 Roman Poliński i Jo- 
achim Wind, od r. 1904 dr. Marjan Górnicki, który od r. 
1909 był kierownikiem spółki stenografów t. zw. „Stałego 
biura stenograficznego'*, które otrzymywało biuro sejmowe. 
Po śmierci Górnickiego w r. 1911, spisywaniem sprawozdań 
sejmowych kieruje Józef Chwojka, jako kierownik „Stałego 
biura stenograficznego" do Wielkiej Wojny. Prócz biura 
stenograficznego sejmowego zorganizował Wydział Krajowy 
we Lwowie t. zw. „Korespondencję sejmową" z dwoma ste- 
nografami Milko i Gross ,którzy mieli dostarczać dzienni- 
kom sprawozdań z obrad sejmowych. 



l ?• 



260 



B) Kierunek krakowski „Korbelowski" od r. 1917. 

WSTĘP. 

W czasie Wielkiej Wojny w r. 1917, kiedy już jednak 
zaczęły świtać przebłyski Wolności, ukazał się w Krakowie 
nowy podręcznik stenograf ji p. t. „Stenograf ja polska* 1 (sy- 
stem Gabelsberger-Poliński), podręcznik dla szkół i dla 
samouków, przez Stanisława Korbla, profesora Akademji 
Handlowej w Krakowie. Jak autor w przedmowie zaznacza, 
miał on na celu dać wyczerpujący a zwięzły wykład steno- 
graf ji polskiej oraz zmniejszyć ciężar pamięciowy „znaczni- 
ków", których lic2tfbę zmniejszył do najkonieczniejsgych, 
a skrócenia stale inne podał ze skróceniami logicznemi nie 
po alfabecie, lecz w systematycznym wykładzie; wreszcie 
chciał autor dać podręcznik odpowiadający pod względem 
zewnętrznym wymaganiom najnowszym techniki wydawni- 
czej. 

Podręcznik Korbla, który poleciła Rada Szkolna Kra- 
jowa do użytku w szkołach, rozszedł się szybko najpierw 
po całej Małopolsce, tak szybko, że już w następnym roku 
wyszło wydanie drugie poprawione. Swoim podręcznikiem, 
który po osiągnięciu niepodległości rozchodził się po całej 
Polsce zyskiwał Korbel zwolenników, którzy nawykali do 
pisowni jego, znowu nieco odmiennej od poprzedników, a nie 
mniej potężny był bezpośredni wpływ jego osobisty na ucz- 
niów, których wielu wykształcił, czy to w Akademji Han- 
dlowej, na Kursach Handlowych, czy jako lektor na uni- 
wersytecie. Ponieważ zaś ci uczniowie głównie rozeszli się 
po Polsce, obejmując posady nauczycieli stenografji prze- 
dewszystkiem w szkołach handlowych ale i na lektoratach, 
roznieśli oni przywiązanie do pisowni Korbla daleko po 
Polsce wraz z przywiązaniem do swego dawnego nauczy- 
ciela. To też i w r. 1923 przy ujednostajnieniu pisowni sy- 
stemu Polińskiego w Krakowie przeważyły wpływy Korbla. 
Od r. 1917 obejmuje Korbel spuściznę szkoły dawnej lwow- 
.skiej. Kierunek krakowski „Korbelowski" osiągnął naj- 




Stanisław Korbel 
prof. .Szkoły Ek.-Handl. w Krakowie, lektor Uniw. Jag. 



261 

większe znaczenie w latach 1917 — 1924. Od r. 1929 stara 
się Korbel zyskać zwolenników dla swego (zresztą na Po- 
lińskim opartego) nowego „Polskiego systemu stenografjr', 
stąd zmiana kierunku szkoły krakowskiej (zob. próby re-. 
form Polińskiego). 

Korbel Stanisław. 

Urodził się w Krakowie w r. 1882. Uczy stenografji 
w gimnazjach krakowskich od r. 1908, po prof. Rymarze zaś 
jest od r. 1910 profesorem stenografji i geografji w Aka- 
demji Handlowej w Krakowie (dzisiejszej Szkole Ekonomicz- 
no-Handlowej), od r. 1917 lektorem stenografji na Uniwer- 
sytecie Jagiellońskim. Prócz stenografji zajmował się i kar- 
tograf ją, której jest wybitnym przedstawicielem' i lektorem 
na uniwersytecie Jagiellońskim. Lata silniejszego poświę- 
cenia się stenogrjafji na przemian biegną z latami inten- 
sywniejszego oddania się kartografji. Umiejętność Korbla 
rysunku, kaligrafji i techniki reprodukcyjnej sprawiła, że 
wydawnictwa jego stenograficzne są pociągające już pod' 
względem szaty zewnętrznej i wykonania stenogramów. 

W r. 1912 wydaje jako druk Akademji Handlowej 
w Krakowie prospekt kursu stenografji polskiej i niemiec- 
kiej p. t. Doniosłość i korzyści nauki stenografji, wzywa- 
jąc do nauki stenografji pracodawców handlowych i prze- 
mysłowych, pracowników kupieckich, urzędników prywat- 
nych, uczniów handlowych i innych interesowanych, wogóle 
wszystkich pracowników pióra, którzy tracą 80% swego 
czasu nieprodukcyjnie na czymność pisania. Przed wojną 
układa skrypta, lekcje litografowane stenografji dla Ko- 
respondencyjnej Szkoły nauk.-handl. i stenografji w Kra- 
kowie, z tego czasu pochodzą litografowan,e „Znaczniki" 
(stałe skrócenia, abrewiacje i logiczne skróty) oraz Zasady 
stenografji polskiej, litografowiane na 4 stronach. Jest to 
czas fermentacji, pierwsze skrystalizowanie nastąpiło w r. 
1917 w podręczniku Stenografji polskiej. Podręcznik ten 
pociągający pod względem wykonania, a wykazujący nowe 
metodyczne ujęcie przedmiotu, ukazał się w r. 1918 w dra- 



262 

giem a w r. 1927 w czwartem wydaniu. Ponadto wydał 
Korbel w r. 1920 litograf o wane : Zasady stenograf ji, a przed- 
tem jeszcze w r. 1917 „Repetitorium der deutechen Steno- 
graphie**. Skoro zamilkli Czajkowski i Bojarski, został Kor- 
bel w latach 1917 — 1920 jedynym teoretykiem, naukowcem 
stenografji. 

Był Korbel też twórcą przepisów egzaminacyjnych dla 
nowo utworzonej (1921) Komisji egzaminacyjnej krakow- 
skiej dla kandydatów stenografji, której jest fachowym 
egzaminatorem. 

Prócz pracy nad systemem stenografji zajmowała Kor- 
bla też metodykja i dydaktyka nauki stenografji. Nurtowały 
w nim myśli elementarnej stenografji, pisma dla najszer- 
szego ogółu, troską jego było metodyczne przeprowadzenie 
nauki stenografji z uczniami w szkole i na uniwersytecie. 
To też także referatami jego na Kongresach, jakie się od- 
były w latach 1922, 1923, i 1924, były: „Stenograf ja ele- 
mentarna i sejmowa 4 *, „Jak należy uczyć stenografji 4 * (o- 
sobno też drukowane w sprawozdaniu), od kandydatów zaś 
na nauczycieli stenografji żąda lekcyj próbnych i proto- 
kółów metodycznych lekcyj. Urządzał z uczniami swymi 
konkursy stenograficzne, dla zachęcania ich do sumiennej 
pracy i wzbudzenia rywalizacji. 

W ostatnich latach, niezadowolony z systemu Poliń- 
skiego, zabrał się Korbel do gruntownej przebudowy tego 
systemu od podstaw, a rezultatem tych poczynań jest „Pol- 
ski system stenogr.af ji** (1929). O tym systemie będzie mowa 
później przy omawianiu reform systemu Polińskiego. 

Pierwsze trzy wydania podręcznika Korbla i ich 
pisownię, wystarczy ogólnie scharakteryzować, nie bawiąc 
się w szczegóły. 

Najpierw zaznaczyć należy, że różnią się one między 
sobą i pisownią i metodycznem ułożeniem. 

Co do układu, to drugie wydanie w przeciwieństwie 
do pierwszego, umieszcza grupy spółgłoskowe po wokali- 
zacji, którą przeprowadza się dla każdej samogłoski z o- 



263: 

sobna, w trzeciem wydaniu i wotyfclizaoja potraktowana 
jest metodycznie odmiennie. 

Co do pisowni w poszczególnych wydaniach to ■ są 
np. różnice w oznaczeniu początkowego e poziomą lub nieco 
skośną kreseczką, w oznaczaniu i, w łączeniu znaków wy- 
stępują różnice w podwyższaniu początkowego znaku jak 
nie przed eh (niech), są zmiany w grupach spółgłoskowych 
i zgłoskowych, w używaniu pętlicy w łączeniu g, h, eh, i i. 

W wiadomościach wstępnych nietrafnie określa się, że 
system głoskowy to jest taki, który ma za podstawę alfa- 
bet, utworzony z cząstek pisma zwykłego. 

Jeżeli porównamy pisownię Korbla z poprzednikami, 
to zobaczymy, że jest on konsekwentnym kontynuatorem 
Czajkowskiego, Bojarskiego, po części Jańca-Mesusego w kie- 
runku osiągnięcia jaknajkrótszego pisma, przyczem wpro- 
wadza i pewne swoiste zmiany. 

Co do kierunkowiości t i f ustala, że / na początku wy- 
razu pisze się od dołu, t od góry, w środku i na końcu od- 
wrotnie. Używa stale t na -końcu wyrazu zamiast c, nie 
jak poprzednicy tylko w bezokoliczniku. Alfabetowe a na 
początku wyrazu doczepia do następnego znaku wyżej (am, 
ap, za Bojarskim) tam, gdzie się ten znak zaczyna i czyni 
to często, podobnie chętnie podwyższa na początku wy- 
razu i inne znaki, samogłoskowi i spółgłoskowe oraz przed- 
rostkowe, co nie jest korzystne dla uczącego się, dla któ- 
rego jest naturalniejsze zaczynanie od linji podstawowej; 
obciąża zaś pamięć podnoszenie znaku na początku wyrazu, 
W zgłosce początkowej na nie naciska za Mesusem n (pierw- 
sze wydania). Samogłoskę e na końcu wyrazów w regule 
pisania określa jako poziomą kreseczkę, choć jest ona prze- 
ważnie wyraźnie nieco skośną kreską, w Me opuszcza e. 
W odwracaniu s (c) przed o idzie za Czajkowskim, w nie- 
których wydaniach używa jeszcze odwróconego o (ksią, 
cją, ością), i (y) wykazuje tę samą jak dawniej różnoro- 
dność, podnosi się znak poprzedzający i w początkowej 
zgłosce, używa zgrubienia końcowego w gi, hi, chi, a sil- 
niejszego w gia, hia, chia, co zresztą w praktyce trudno 



264 

Iwykonalne, nie oznacza i (y) przed t, c> cie, je, chyba w ra- 
zie dwuznaczności lub nieczytelności, przy zbiegu dwóch i 
(ih yj> yi> ii) opuszcza jedno. Znak ;' często zastępuje przez; 
i, na końcu wyrazów kreską w dół, zgłoskę je pisze stale 
osobnym jej znakiem (z wyjątkiem tje), opuszczając sa- 
mogłoskę poprzedzającą je (leje, myje), ej oznacza jak je 
lecz podnosząc następną spółgłoskę. Ustala na przykładach 
u początkowe kreską z pod linji oraz zlewanie się go 
przed spółgłoską i po spółgłosce, tam gdzie nie można ob- 
niżyć znaku. 

W łączeniu znaków podwyższa pewne półkrótkie znaki 
po s i innych pętlicowych, choć nie ujmuje tego w regułę, 
po podwyższonem sz, ż wraca małym znakiem na linję 
(łyżka), nieprawidłowo łączy w wyrazie warunek r pod w 
bez łącznika, zlewania znaków r (prze, przy) z następują- 
cym znakiem spółgłoskowym używa konsekwentnie jak 
Czajkowski, rozszerzając nawet zakres użycia, przy prze, 
przy opuszcza za Mesusem czasem lewe ramię. 

Obfita jest liczba grup spółgłoskowych, w któ- 
rych wykazuje pewne osobiste pojmowanie; grupy gr, hr, chr, 
łączy w poszczególnych wydaniach z pętlicą lub bez, mr 
pisze prawoskośnem m lub później zlewa oba znaki prze- 
chodząc z m w r, pętlicę w po znaku t używa czasem tylko 
u dołu nie u góry, tch pisze przekreśleniem t przez eh (tch), 
r zlewa z następnym znakiem, także w grupach jak r.wo, 
rzcho itp., co niektór-zy uważają za niedopuszczalne i nie- 
wyraźne. 

Grupy zgłoskowe, któne pojawiają się dopiero w II wy- 
daniu, są ulubionym przedmiotem Korbla i jego trosk o naj- 
krótsze pismo. Pnowadzi to do zbyt śmiałych ściągnięć, 
do okaleczenia języka w p*ewiiych wypadkach, do błędu 
filius antę patrem. ' Do takich ściągnięć za daleko idących 
zaliczyłbym np. grupy hot (chot), hater, kórz ( — krzo), 
kaz ( — ksa) i podobne, res (rys), rzęs (rzys) w początko- 
wych zgłoskach wyrazu i inn,e. 

Taką samą dążność ściągnięć zgłosek, gdzie już nie 
jedna zgłoska ale i dwie pisz'ą się jednolitym znakiem, 



265 

spotyka się w przedrostkach złożonych, w których 
drugi przedrostek zaczyna, się od p, względnie, gdy po 
przedrostku następuje rdzeń wyrazu zaczynający się od p, 
a więc w grupach do-pe ( — dp), do-pi (dpi) podobne jest 
de-fi, tylko dłuższe od dopi, do-pa, do-pą do-pią, do-pro, 
do-prz, do-pu ,po-p, pa-p i pa-p', po-pro, pro-po itd.; w zło- 
żeniach tych p zlewając się z poprzednim znakiem pisze 
się pod linją podstawową. Po-sp pisze jak Czajkowski pod- 
wider, podobnie pospie. 

Przedrostki niepotrzebnie często podwyższa, przedrost- 
kowe względnie przyimkowe w pisze w pewnych wypad- 
kach zwykłem alfabetowem w, natomiast po-w-, za- w-, do-w-, 
kluczkowem w. Od-dalić pis^e odalić, od-znaczyć pisze o- 
dz-naczyć, więc nie tak jak Czajkowski. 

W przyrostkach i końcówkach obficie stosuje też zle- 
wania, nowe zlane formy, są tu tość, gość, itp. z grupami 
zgłoskowemi odpowiedniemi jak tość-tność-twość-towość, 
szość-szność, żość-żność itd. W przyrostkach obcych po- 
święca uwagę przyrostkom cya-icja-tacja-cjacja-tracja, cjal- 
ny, cjalistyczny, ista, tyzm, urn, uar, niektóre z nich w po- 
szczególnych wydaniach doznały różnego potraktowania. 

Przy skracaniu wyrazu korzysta wydatnie z opuszcze- 
nia dźwięków samogłosek, czy spółgłosek, byleby uzyskać 
tylko krótkie oznaczenie wyrazu, pewne znaczniki są nowe 
(pompc), lub zmienione, w dalszych wydaniach stara się 
Korbel zmniejszyć ich liczbę. 

Ta dążność do możliwie największej, lnonogramicznej 
w pewnych wypadkach, krótkości znaków na wyrazy całe 
a w grupach zgłoskowych ściąganie nawet kilku zgłosek, 
opuszczenie głosek, stoi w pewnej sprzeczności z drugiem 
dążeniem autora, ucz[ynienia pisma stenograficznego pismem 
elenient,arneni, dostępnem dla wszystkich. 

Część druga, skrócenia. logiczne, sympatycznie i 
dość systematycznie przeprowadzona, choć podział skróceń 
logicznych nie jest całkiem ścisły. 

Bardzo wyczerpująco i słusznie są potraktowane skró- 
cenia początkowe, najłatwiejsze i najchętniej używane przez 



266 

ucznia, także' skrócenia innego rodzaju są wyczerpujące 
i odpowiednie. Dobór odpowiednich skróceń jest prawie 
zawsze właściwy i wystarczający. Wprowadza Korbel też 
skrócenia krzyżowe Polińskiego. Ta druga część znalazła 
też potem naśladowców. 

Krótki rys dziejów stenografji ruskiej 

(ukraińskiej) w Małopolsce wschodniej. 

Kończąc dzieje okresu małopolskiego, należy wspom- 
nieć o rozwoju stenografji ruskiej, będącej w ścisłym związ- 
ku z dziejami stenografji polskiej w tym okresie 1 ). 

Najdawniejszą publikacją jest artykuł, drukowany 
w „Słowie" w r. 1864 nr. 23 p. t. Mychałewycz Łew: Kilka 
słów o stenografji (jiji potreba. Istorycznyj ócerk.).- 

Poliński w początkach swej działalności zupełnie się 
nie zajmował stenograf ją ruską, natomiast Olewiński po- 
święca od sarniego początku baczną uwagę i stenografji 
ruskiej. W r; 1863 urządził Olewiński pierwszy kurs ste- 
nografji ruskiej na uniwersytecie lwowskim i spisywali 
uczniowie jego obrady ruskiej „Matycy". Wprawdzie jego 
podręczniki t. j. Nauka z r. 1864 i 1868 or:az rozprawka: 
Den stenografirenden Slaven, ein Grundriss der poln. und 
ruth. Stenographie z r. 1865, tylko całkiem przygodnie i po- 
bieżnie traktują stenograf ję ruską, (Nauka z r. 1864 przy- 
tacza obszerniejsze próbki z posiedzenia sejmu), lecz jego 
„Czytanka stenografji polskiej i ruskiej" obszernie uwzględ- 
nia i stenografję ruską. Każdy numer „Czytanki", począw- 
szy od pierwszego maja 1864, zawiera ustępy stenografo- 
wane po rusku, ponadto znajdujemy tu- i teorję stenografji 
ruskiej. „Czytanka" z r. 1864 nr. 1 podaje zmiany co do 
oznaczania samogłosek ruskich w porównaniu z „Nauką" 
z r. 1864, „Czytankja" nr. 8 z r. 1865 donosi, że Stenograf ja 
ruska, wypracowana przez Glińskiego, Olewińskiego i Gery- 



Zob. też: Ks. F. Łabeński: Historja stenogr. ruskiej (Sprawo- 
zdanie gimn. rusk. w Kołomyi 1912/13 i A. Pańejko. Ukraińska Steno- 
grafja (Stenograf polski 1925).' 



267 

nowicza jest na ukończeniu i lada dzień zostanie oddana 
do druku, o czem jednak potem głucho, tylko „Czy tank a" 
nr. 12 z r. 1865 zawiera odpowiedni alfabet stenografji 
ruskiej, a numery 20-21 podają znaczniki ruskie. To t6ż 
stenografowie Rusini grupują się początkowo głównie w to- 
warzystwie stenografów polskich i ruskich Lubina Olewiń- 
skiego, chociaż i w Pierwszem Galie. To w. Sten. Poliń- 
skiego była sekcja ruska pod kierownictwem Albina Doliń- 
skiego. W ' sejmie lwowskim spisywali członkowie biura 
stenograficznego, umiejący po rusku, mowy ruskie owymi' 
systemem ruskim Olewińskiego lub polskim Polińskiega 
Donosi np. też „Czytanka", że -Olewiński w swein biurze 
stenograficznem z r. 1865 przybrał specjalnie do steno- 
grafowania mów ruskich Rusina Glińskiego, ponieważ nie. 
(wszyscy członkowie jego biura umieli po rusku. 

Kiedy pojawiły się dążenia pogodzenia systemów Poliń- 
skiego i Olewińskiego i ujednostajnienia stenografji to i ru- 
ską stenogr^afję miano na oku, utworzył się komitet do' 
wypracowania jednolitej stenografji polskiej i ruskiej (zob. 
Bibl. sten. 1867). 

W Centrsalnem Towarzystwie, utworzonem w r. 1868 ze 
zwolenników Polińskiego i Olewińskiego, sekcja ruska, u- 
konstytuowana obok polskiej i niemieckiej, rozwija ener- 
giczną działalność. W Czasopiśmie „Stenograf 4 , organie te- 
go towarzystwa, spotykamy w r. 1869 stenogramy ruskie, 
ponadto od nr. 1 ciągnie się szkic „Ruska skoropyś" (Ru- 
dolfa Junowicza), w r. 1870 wychodził osobny „Dodatek" 
ruski (2 zeszyty a 5 numerów), zawierający najpierw Spra- 
wozdanie z działalności ruskiej sekcji, a następnie na 20 
stronach jest „Rusklaja Stenograf ij a", korotkoje sostawie- 
nie nauky W. Jaworskoho,. uczyt sten. Przeprowadzono 
przedtem też i ogłoszono obliczenia częstości głosek, grup 
spółgłoskowych itd. na podstawie poematu „Marusi". W i\ 
1871 wychodzi „Uczebnyk" stenografji po systemi Fr. Ks. 
Habelsberhera", zestawił W. Jaworski przy pomocy R. Ja- 
mo wicza i L. Halickiego, oparty na Gabelsbergerze, Ole- 
wińskim, po części Olekinie, Tornayu, Polińskim i Tesno- 



268 

pisie. Ma też i alfabet polskiej stenografji. W r. 1870 spo 
tykamy po raz pierwszy w Bibliotece Stenograficznej, wy- 
dawanej przez Polińskiego ustępy stenografowane po rusku 
(Zazula), według jego sytemu, w r. 1891 wydaje Poliński 
swą stenografję ruską (autografował K. Czajkowski), cza- 
sopismo Stenograf polsko-ruski z r. 1892, wydawany przez 
Polińskiego zawiera też ustępy stenografowane systemem 
Polińskiego po rusku. 

Wszystkie te próby uważa prof. A. Panejko za nie- 
udolne, za polską stenografję żywcem przystosowaną do 
ruskiego języka ,bez uwzględnienia jego gramatyki i wła- 
ściwości. 

Pierwsza właściwa ruska stenografja (syst. Gabelsber- 
gera) wyszła we Lwowie p. t. „Aleksander Panejko i Roman 
Bardyn: Nauka ukrainskoji stenograf i ji", w której widać 
wprawdzie wpływ Polińskiego, ale praca liczy się z właści- 
wościami języka ruskiego. Po śmierci Bardyna (1917) wy- 
dał prof. Aleksander Panejko zmienioną naukę w r. 1922 
jako podręcznik p. t. Ukraińska Stenografija, jedyny dzisiaj 
w Małopolsce podręcznik ruskiej stenografji. 

Autorowie przekładów Gabelsbergera w Ukrainie Ra- 
dzieckiej wydali niezależnie od prac w Małopolsce i nie li- 
cząc się z niemi swe przekłady (od 1924). 

Co do nauki stenografji ruskiej, to jak podają czaso- 
pisma lwowskie, uczył Rudolf Junowicz stenografji ruskiej 
•w r. 1868, potem Jaworski od r. 1869 w Gimnazjum ruskiem 
we Lwowie, także Jackowski miał od tego czasu wykładać 
publicznie stenografję ruską we Lwowie. Junowicz założył 
kółko stenograficzne w lwowskiem cluchownem Seminarjum. 
W tym czasie uczyli też na prowincji Aleksander Barwiń- 
ski, Włodzimierz Gliński, Stefan Dubrawski. 
t Ten okres silniejszego ruchu trwa do r. 1880, od r. 
1880 do 1906 nie było prawie nauki stenografji ruskiej, 
tylko w r. 1895/6 uczył jej Bojarski w gimn. nieiniec- 
kiem we Lwowie. Czajkowski uczył jej w ruskiem akad. 
gimn. w r. 1907/8. Do najstarszych dziś żyjących nauczy- 
cieli stenografji ruskiej zalicza się przebywający we Lwowie 



269 

Antoni Pawęcki, który uczył stenografji ruskiej w gim- 
nazjach i Akademji handlowej we Lwowie. Także prof. 
Panejko uczył stenografji swej we Lwowie i na prowincji, 
oraz historjograf ks. Lateński nauczał stenografji. 

Stenografja ruska pędzi swój żywot głównie w ruskich 
szkołach handlowych i nielicznych szkołach średnich ogólno- 
kształcących, wyłącznie prawie zdaje się we Lwowie. 

Towarzystwa stenograficznego ruskiego niema, czaso- 
pism nie wydaje się żadnych, niema skupień stenografów 
i życia stenograficznego oraz teoretykówfi naukowców prócz 
prof. Panejki. 

Wielu Rusinów w harmonji polsko-ruskiej położyło za- 
sługi na polu stenografji polskiej np. Czajkowski i Bojarski. 

O stenografji ukraińskiej po za Małopolską była mowa 
w Ogólnych dziejach stenografji. 



Okres warszawski „Wojnarowski". 

WSTĘP. 

Z końcem roku 1920 otrzymały szkoły średnie ogólno- 
kształcące i zawodowe w Polsce nr. 1 czasopisma „Steno- 
graf Polski 44 , kwartalnika zwolenników systemu Polińskiego, 
którego redaktorem był Wojnar Antoni z Cieszyna Polskie- 
go, administratorem brat Franciszek, ówcześnie już w War- 
szawie. Równocześnie przysłała administracja czasopisma 
jednostronicowy kwelstjonarjujśz z datą 30/X 1920 Warsza- 
wa, w którym bracia Wojnarowie zapytują o naukę i o nau- 
czycieli stenografji w danym zakładzie w celu, jak piszą, 
podniesienia w kraju tak pożytecznej sztuki, jaką jest ste- 
nografja. 

Niktby się nie spodziewał, że to zacznie się silny ruch 
w obozie Polińskiego, rozkwit stenografji, trwający lat kilka, 
ruch żywy, który przejdzie potem na gałąź boczną, Śląsk, 
trwający do dnia dzisiejszego. 

Przez rozesłanie Stenografa i kwestjonarjusza do wszyst- 
kich odpowiednich zakładów, weszli Wojnarowie w kontakt 



270 

ze stenograf ami w całej Polsce, wysłali macki, o które za- 
haczyły ręce z różnych stron, wydali głos, który ozwał się 
echem, posypały się do nich listy, na które skwapliwie 
odpowiedzieli, utrzymując nić łączącą i tak organizowali 
życie zbiorowe. 

(Trzej bracia Wojnarowie, młodzi, zabrali się do pracy, 
prócz wymienionych Antoniego i Franciszka, wciągnął się 
i trzeci Rudolf, lecz właściwym, najenergiczniejszym dzia- 
łaczem i organiziatorem „zajadłym" na stenografję był An- 
toni Wojnar. Wszyscy działali od r. 1921 z Warszawy. 

Powstają w Warszawie uczelnie Wojnarów (Kursa, 
Instytut), zakładają Wojnarowie Centralny Związek Steno- 
grafów i oddziały Związku na prowincji, organizują kon- 
gresy, umieszczają w dziennikach najrozmaitszych ogłosze- 
nia o nauce stenograf ji w swych uczelniach i ^nauczają w dro- 
dze korespondencyjnej. Dokładnie o tych sprawach będzie 
7110 wa w poszczególnych rozdziałach, części szczegółowej, 
gdzie zobaczymy ogrom pracy, którą wykonano i co 
wogóle zrobiono. Tu ogólnie zaznaczyć można, że zwró- 
cono się do Władz oświatowych o poparcie nauki stenogra- 
fji, niestety z małym skutkiem, że starano się o jak najwięk- 
sze rozkrzewienie stenografji, że ruch wywołany dał po- 
czątek nowym badaniom naukowym na polu stenografji 
(teoretyczno-systemowym Kapuściński, Korbel, Kotas, Taub, 
•dziejów Taub, bibljografji Chrapusta-Taub, metodyki Kor- 
bel, częstości języka polskiego Kapuściński), że ujednostaj- 
niono pisownię systemu Gabelsbergera-Polińskiego. Obok 
•dawnych podręczników Korbla i Sekułowicza w nowem wy- 
daniu, ukazują się nowe Wojnara i Olszewskiego. 

Ruch ten wywołany głównie przez Antoniego Wojnara, 
twy:magał nie tylko wielkich ofiar czasu i pracy, ale po- 
ciągał za sobą ofiary materjalne. Rzucał Antoni Wojnar 
na wszystkie strony ogłoszenia, ulotki, kwestjonarjusze, nu- 
mery „Stenografa". Prenumeratorowie „Stenograf a" liczni 
nieuiścili się ze zobowiązań, cierpieli na tern i niechęcili 
się ci, którzy sumiennie płacili zgóry, gdyż nie otrzymali 
„Stenografa", który w takich warunkach nie mógł wycho- 



271 

dzić. I tak musiał upaść „Stenograf Polski", zniknęli abo- 
nenci, zniknęła ale i nić łącząca drobnych stenografów. 
Upadł też związek i liczne jego oddziały. Upadek zaczął 
się z rokiem 1926. Zniechęcił się i Wojnar, gdyż mimo 
wszelkich wysiłków, mimo wszelkich prób nie potrafił 
ruszyć mas z bezwładnego spoczynku, a zabrnąwszy w dłu- 
gi (stąd opuścili go i bracia) musiał zrezygnować z ruchu 
na wielką skalę. Poprzestał na nauce stenografji w War- 
szawie, na codziennych ogłoszeniach nauki stenografji w II- 
lustr. Kurjerze krakowskim i innych gazetach. Inicjatywa 
przeszła na Śląsk, o czem będzie później mowa. 

Niezależnie od ruchu wywołanego przez Wojnarów, dzia- 
łał w Warszawie w dalszym ciągu Ignacy Sekułowicz. Dzia- 
łał przez swe Kursy Handlowe, naukę i propagandę ste- 
nografji; częste ogłoszenia w gazetach. Ponadto jest jednym 
z założycieli „Związku stenograficznego" (1919), który sku- 
piał początkowo w łonie swoim różne systemy, potem tylko 
Gabelsbergera-Polińskiego, oraz wydał jeden zeszyt „Kwa- 
talnika Stenograficznego" organu Związku. Pojawia się też 
nowe wydanie 10 Listów do nauki stenografji oraz 5 listów 
nauki stenografji parlamentarnej. 

W r. 1919 wydaje Paweł Kin w Łodzi Nową Steno- 
grafję polską, opartą na Gabelsbergerze, lecz różną od 
przekładu Poliń&kiego. System żadnego znaczenia nie o- 
siągnął. 

Antoni Wojnar i jego bracia. 

Wojnar Antoni urodził się 28 stycznia 1896 w Lyż- 
bicach na Śląsku Cieszyńskim, skończył seminarjum nauczy- 
cielskie, przenosi się ze strony czeskiej Śląska na polską, 
do Cieszyna, skąd w r. 1920 rozpoczyna swą działalność, 
w r. 1921 przenosi się do Warszawy, gdzie cały oddaje się 
stenografji do dnia dzisiejsziego. 

Brat jego starszy Franciszek (ur. 1893), po ukończeniu 
seminarjum udaje się również do Warszawy, gdzie jest 
kierownikiem szkoły powszechnej, początkowo współpracuje 



272 

z Antonin!, jest jakiś cz^as lektorem stenografji na Poli- 
technice warszawskiej, następnie ogranicza się do nauki 
stenografji w zakładach średnich ogólńo-kształcących i za- 
wodowych. Wydał pierwszy kalendarz stenograficzny syst, 
Gabelsbergera-Połińskiego w Polsce (zawiera: O życiu i dzia- 
łalności J. Polińskiego pióra E. Tilla), następnie wydał 
„W gościnie u małp" pismem stenograficznem, administruje 
przez pewien czas „Stenografa Polskiego". 

Brat młodszy Rudolf (ur. 1897), najpierw stenograf a- 
jencji „East-Express" poświęca się potem pracy w handlu, 
wydaje jakiś czas na spółkę z Antonim Stenografa Polskie- 
go, jest autografem i współautorem prawie wszystkich prac 
stenograficznych wydawanych przez braci Wojnarów. 

Wojnar Antoni zaczął swą pracę w Cieszynie. Tu wy- 
dał Mickiewicza: Ballady i romanse pismem stenograficz- 
nem, a następnie Znaczniki, stąd zaczął redagować i wy- 
dawać Stenografa Polskiego. Od r. 1921 w Warszawie jest 
krótko lektorem stenografji w Uniwersytecie warszawskim, 
także w Wolnej Wszechnicy Polskiej oraz Szkole Dzienni- 
karskiej w Warszawie, pozatem uczy w szkołach średnich, 
a przedewszystkiem na „Kursach stenograficznych Braci 
'Wojnarów", oraz w t. z w. „Instytucie Stenograficznym An- 
toniego Wojnara", zatwierdzonym przez Min. W. R. i O. P. 
17 marca 1921 nr. 599/21, którego jest kierownikiem, z ty- 
tułem dyrektora. Naukę w swej prywatnej Szkole prowadzi 
w drodze korespondencyjnej, ogłaszając naukę codziennie 
w Ilustr. Kurjerze Krakowskim, a często i w innych dzien- 
nikach. W r. 1921 zakłada z braćmi „Centralny Związek". 
Nawiązuje kontakt korespondencyjny z zagranicą, przesyła 
różnym towarzystwom swego „Stenografa", otrzymując wza- 
imian ich czasopisma, pisze artykuły do obcych czasopism 
o stenografji w Polsce, wreszcie w r. 1922 jest z Bohdanem 
Wyżnikiewiczem z Warszawy na Kongresie Międzynarodo- 
wym w Dreźnie (7 — 10 lipca), gdzie wygłasza referat „O ste- 
nografji w Polsce" i przedstawia wniosek o obo wiązko weiu 
nauczaniu stenogr.afj.i we wszystkich państwach cywilizo- 
wanych, który to wniosek kongres uchwala. 



273 

Organizuje j^ntoni kongresy polskie syst. Gabelsber- 
gera-Polińskiego w latach 1922, 23, 24. W r. 1923 opracował 
„Samouczek stenognafji Polskiej 44 , który w II wydaniu 
ukazał się jako „Stenografja Polska 44 , wykład metodyczny, 
następnie jeszcze w wydaniu III. i III. wznowionem. W r. 
1924 ukazało się jego pismo propagandowe: „Dlaczego, gdzie, 
jak należy uczyć się stenograf ji 4ł , a przedtem jeszcze (w r. 
1923) „Jak należy uczyć się stenografji 44 jako odbitka cza- 
sopisma dla młodzieży „Czyn 44 . Równocześnie rozsyłał czyto 
jako redaktor „Stenografa 44 czy przewodniczący „Związku 44 
lub dyrektor Instytutu Sten. do wszystkich szkół średnich 
ogólno-kształcących i zawodowych, oraz do osób zaintere- 
sowanych stenografja odezwy, ulotki, kwestjonarjusze w 
sprawie organizacji ruchu stenograficznego, statystyki, cza- 
sopisma, wydawnictw stenograficznych itd. W r. 1928 i 1929 
wydaje „Zbiór 44 listów kupiecko-handlowych 44 i „Słownik 
stenograficzny wyrażeń kupiecko-handlowych 44 , oraz dwa 
tomy „Czy tanki stenograficznej 44 , wreszcie w r. 1930 „Ste- 
nografję parlamentarną 44 , wykład metodyczny. 

Antoni Wojnar włożywszy całą swą energję w propa- 
gandę stenografji, sądził, że zdoła porwać masy, wywołać 
ruch na wielką skalę: Marzył, że wszystko obejmie swemi 
skrzydłami, marzył o kongresie międzynarodowym stenogra- 
fów w Warszawie, polsko- amerykańskim kongresie stenogra- 
fów w Chicago, Komisji egzaminacyjnej w Warszawie itd. 
i temu wszystkiemu miałby patronować., Tymczasem i masy 
bezwładne porwać się nie dały, a oo najgorsze, to władze 
oświatowe nie poparły ruchu 1 i stan bierny dawny pozostał. 
Złamało to Wojnara. I pewne inne przykrości go spotkały, 
zresztą okresowo się powtarzające. Jak dawniej Olewiński, 
Poliński i Jackowski, nie mogli ścierpieć obok siebie in- 
nych bogów, a całe kierownictwo - chcieli skupić w swem 
ręku, zaizdrośni, by ktoś inny nie przejął części głównej 
roli, tak i Wojnar niechętnie widział rywali, wyłamujących 
się z pod jego zwierzchności, a działających na własną 
rękę, autonoaniczaiie a nie centralistycznie. Już w pierw- 
szych latach 20-tych przyszło do nieporozumień między Woj- 

18 



274 

narem a członkami Związku Centralnego B. .Wyżnikiewiczem 
i K. Krupińskim na tle utworzenia biura stenograficznego, 
które Wojnar Antoni chciał mieć przy swoim Instytucie 
czy Związku Centralnym a tamci chcieli je mieć samodziel- 
nie, przyszło do tarć między apodyktycznym Antonim, 
a jego braćmi, wreszcie do napięć między stolicą Warszawą 
a Śląskiem, który zaczął sobie poczynać bardziej samodziel- 
nie. To wszystko spowodowało, że ucichł Antoni w swym 
(wielkim rozmachu, wzbudziwszy ruch osiadł z pewną rezy- 
gnacją, puszczając wodze biegowi wypadków, sądząc, że 
przez cichą pracę osiągnie system Gabelsbergera-Polińskie- 
go zwycięstwo, bez walki i propagandy na wielką skalę, 
która nie dała należytych rezultatów. 

Towarzystwa i czasopisma. 

W r. 1919 (26 marca) zatwierdzony został i zarejestro- 
wany statut stowarzyszenia p. n. „Zwijązek stenografów 
w Warszawie", założonego przez prof. Ign. Sekułowicza, Wt. 
Chojnackiego i M. Majewską. Do zwią^&u należeli człon- 
kowie różnych systemów i pierwszy okres z r. 1919 wyka- 
zuje 163 członków, z tego 98 syst. Gabelsbergera-Polińskiego, 
62 Stolze-Schreya (Hamczyk), 3 Rollera. Do zarządu pierw- 
szego weszli jako prezes prof. Ign. Sekuło wicz, a jako 
członkowie S. Hamczyk, M. Majewska, H. Michałowski, Wł. 
Chojnacki (sekretarz) i Wł. Burzyński. Zorganizowano kur- 
sy stenograf ji (początek 1 września 1919) według Polińskiego 
i Stolze-Schreya (Hamczyka). Ale „Praktyka życia wyka- 
pała, że Związek, którego członkowie stenografują według 
różnych systempw, z korzyścią ogólną działać nie może, 
gdyż każda grupa członków, starając się swój system pro- 
pagować, szkodzi przedewszystkiem samej stenografji, uje- 
dnostajnienie bowiem systemu jest ze wszechmiar koniecz- 
ne". Toteż w grudniu 1919 r. przedstawiciel stenografu- 
jących podług systemu Stolze-Schreya, a zarazem wice- 
prezes Związku S. Hamczyk wycofał swą grupę ze Związku. 
Pozostali członkowie grupy Gabelsbergera-Polińskiego u- 



275 

tworzyli teraz „Związek stenografów syst. Gabelsbergera- 

Polińskiego w Warszawie", przyjmując tylko osoby steno- 
grafujące tym systemem (prezes Sekułowicz). Członków li- 
czył Związek początkowo 70, potem 142. Prowadził kursą 
stenografji dla miejscowych i listownie dla zamiejscowych. 
Nie trwał jednak długo, ostatnie prawdopodobnie Walne 
Zgromadzenie odbyło się 20 marca 1921 r. i w tym roku, 
jak się zdaje, związek Sekuło wicza żywot zakończył. 

Przedtem jeszcze w kwietniu (bez daty, ale jak z treści 
wynika r. 1921) ,wydał Związek jako swój organ, zeszyt 1 
czasopismla p. t. „Kwantalnik stenograficzny", z którego 
zaczerpnięto powyższe dane. Kwartalnik miał służyć do 
zadzierzgnięcia silniejszych węzłów między członkami Związ- 
ku na prowincji a Centralą. Zawiera zeszyt 1 artykuły: 
Z dziejów stenografji (H. M.), O przyszłości stenografji (Leo 
Belinont), Zagadnienie prędkości w stenografji (Belmont), 
O sposobie kształcenia dobrych stenografów (Sekułowicz). 
Zapowiedziany zeszyt drugi kwartalnika nie wyszedł. 

W r. 1921 (11 kwietnia) zatwierdza Min. Spraw We- 
wnętrznych statut stowarzyszenia pod nazwą: „Centralny 
Związek Stenografów systemu Gabelsbergera - Polińskiego 
Rzeczypospolitej Polskiej w Warszawie". Jako założyciele 
figurują: Wojnar Antoni, Rudolf i Franciszek. Na konsty- 
tuującem zebraniu w dniu 13 maja 1921 r. wybrano prezesem 
Franciszka Wojnara, wiceprezesem Antoniego, sekretarzem 
Rudolfa. Postanowiono odbywać miesięczne posiedzenia. 

Przez utworzenie „Centralnego Związku" Wojnarów, po- 
wstała pewna konkurencja wobec „Związku" Sekułowicza, 
a przez to i pewne rozproszenie, rozdrobnienie zwolenników 
systemu Gabelsbergera-Polińskiego. Nowicjusze na gruncie 
warszawskim Wojnarowie z Cieszyna konkurują z dawno 
osiadłym Sekułowiczem, z Małopolski pochodzącym. 

Lecz „Związek" Sekułowicza chylił się właśnie ku u- 
padkowi, a „Związek" Wojnarów zdołał rozwinąć się i zy- 
skać w najbliższych latach członków zarówno w Warzawie, 
jak» i w całej Polsce. 

Tworzą się pod wpływem propagandy A. Wojnara 

18* 



276 

oddziały: Pierwszy w Królewskiej Hucie na Śląsku „Piast 44 
(październik 1921, prezes Antoni Nowak), który organizuje 
odr,azu żywy ruch, kursy, konkursy stenograficzne i który 
obejmie rolę kierowniczą po upadku Warszawy; potem po- 
wstają oddziały i w innych miejscowościach Śląska Górnego, 
następnie w Krakowie (3 I. 1922 St. Korbel), Cieszynie 
(7 IV. 1922 Fr. Bogocz 107 członków), Poznaniu (24 X. 1922 
Kazimierz Mikusiński), Łodzi (5 XII. 1922 Henryk Berman), 
Gnieźnie (29 I. 1923 Wojciech Rzeźniacki 25 czł.), Lucku 
(5 IX. 1923, z inicjatywy Czesława Trębickiego, przew. 
Anatoljusz Burski), Sosnowcu (1924) i i. 

W oddziałach tych organizowano naukę, życie towa- 
rzyskie stenografów. Lecz jak dawniej tak i teraz okazał 
się ten ruch jako ogień słomiany (z wyjątkiem Śląska). 
Zapłonął i wkrótce spłonął. W latach 1925 i następnych 
ruch zamiera, do zera, gdzieniegdzie tylko słabo tli jeszcze. 

Wo jnarowie byli wydawcami i redaktorami c z a s o p i s- 
m a p. t. „Stenograf Polski 44 (nr. 1, październik-grudzień 
1920). Czasopismo składało się z dwu części t. j. części dru- 
kowanej i stenograficznej t. zw. „Przewodnika Stenogra- 
fów 44 . Pierwszy numer wyszedł w Cieszynie, następne 
w Warszawie. Początkowo wychodzi czasopismo jako kwar- 
talnik, od r. 1924 jako miesięcznik, od r. 1926 dość niere- 
gularnie, w r. 1927 tylko 3 numery, 1928 i 1929 po dwa, 
wr. 1930 cztery, w r. 1931 dwa, poczem wydawnictwo ustało. 
Ogółem wyszło 46 zeszytów czasopisma, licząc podwójne 
i wielokrotne numery za dłuższy okres czasu jako jeden 
zeszyt, stron druku zawierają okrągło 600, stenograficznych 
ponad 300. 

Redaktorem i wydawcą pisma był sam Antoni Wojnar 
do sierpnia 1924, od września 1924 figurują jako redaktorzy 
i wydawcy obok Antoniego jeszcze bracia Franciszek (daw- 
niej administrator „Stenografa 44 ), i Rudolf, od nr. 6/10 1925 
są redaktorami i wydawcami Antoni i Rudolf, administrato- 
rem Rudolf Wojnar, w r. 1926 nr. 1—3 sam Rudolf, w r. 
,1928 i 1 929 redaktorem Antoni, wydawcami Antoni i Ru- 




-2 55(3 



277 

dolf, w r. 1930 i 1931 redaktorem i wydawcą jest Antoni 
Wojnar. 

Od r. 1921 do końca 1925 r. jest „Stenograf Polski 44 , 
jak głosi tytuł, organem Instytutu Sten. A. Wojnara i Centr. 
' Związku, od r. 1926 zaś zupełnie niezależną od nikogo in- 
stytucją. 

Ważniejsze artykuły są: A. Wojnara: „O znaczeniu 
stenograf ji" (1920) R. Wojnara: „Stenograf ja w dzienni- 
karstwie (1922) „Reforma administracji państwowej 44 (1925), 
Skracanie wyrazów i zdań (1926), Fr. Wojnara: System 
Gabelsbergera-Polińskiego w Warszawie, T. Czystohor- 
s kie go: W Niemczech i u nas (1926), J. Kapuścińskie- 
go: Uwagi krytyczne nad „Nową stenograf ją polską Bal- 
czyńskiej 44 , St. Korbla: O rozwoju stenograf ji w Polsce 
(1921), Pr. Kotasa: Stenograf ja na Śląsku (1921), prof. 
Panejko: Ukraińska stenograf ja (1925), prof. Pawlina: 
Stenograf ja w Slawonji (1924), dra Tauba: O konieczności 
wprowadzenia obowiązkowej nauki stenografji w szkołach 
śreclnich (1921), Refleksje na temat historji stenografji 
w Polsce (1924), Pokłosie literatury stenograficznej dzie- 
sięciolecia 1918—1928 (1928), Woj tano wic za: I Narodo- 
wy Kongres Stenografów polskich w Warszawie (1921), 
D. Z glin s kie go: Skrócenie przestrzeni i czasu w życiu 
człowieka (1922). 

„Stenograf Polski 44 jest ważnym zwierciadłem ruchu 
stenograficznego systemu Gabelsbergera-Polińskiego w la- 
tach 1920—1931. 

Zarzucano czasopismu, że nie stoi na wysokiej wyżynie 
naukowej, usprawiedliwiała to redakcja jakością czytelni- 
ków, którzy rekrutowali się głównie z pomiędzy młodzieży 
szkolnej. 

Kongresy szkoły systemu Gabelsbergera-Polińskiego 1 ). 

W numerze 4-tym Stenografa Polskiego z r. 1921 poja- 
wia się artykuł prof. gimn. w Jarosławiu Zygmunta Woj- 



*) Zebrane według sprawozdań „Stenografa Polskiego". 



278 

tanowicza: p. t. „Pierwszy Narodowy Kongres Stenogra- 
fów Polskich w Warszawie 44 . Planowany Kongres ma mieć 
według, tego artykułu, podwójny charakter: naukowy i or- • 
ganizacyjny. Ma zwrócić na stenograf ję uwagę Rządu i spo- 
łeczeństwa, ma położyć kres rozbieżności pisowni i ustalić 
kanon stenograficzny i podręcznik jednolity obowiązujący 
w całej Polsce. Od kongresu „zależy, czy stenograf ja pol- 
ska będzie się rozwijać normalnie i jednolicie, czy też 
potworzą się różne kółka i koterje, które przy znanej skłon- 
ności do sporów i kłótni, doprowadzą do zupełnego rozbicia 
i dezorjentacji". Organizacyjnie najważniejszą sprawą jest 
skupienie wszystkich stenografów w Centralnym Związku 
w Warszawie. Artykuł podaje plan kongresu: I. Zagajenie 
o treści informacyjnej i programowej. II. Część naukowa. 
1) Sprawa obowiązkowej nauki stenografji, 2) Alfabet ste- 
nograficzny i pisownia, 3) Skróty gramatyczne, zrostki, 
znaczniki, skracanie zdań, referait i korneferat, 4) Podręcznik 
jednolity dla całej Polski, 5) Zarys historji stenografji 
w Polsce. III. Część organizacyjna: 1) Utworzenie Komisji 
Stenograficznej lub Akademji Stenograficznej i dyrektywy 
dla niej, 2) Wnioski i interpelacje, 3) Przemówienie koń- 
cowe. 

Chwycił myśl Kongresu według powyższego planu A. 
Wojnar, złożono komitet organizacyjny, (Wojnarowie, Abiń- 
ski, Komorowska, Krupiński, Wyżnikiewicz), ułożono regu- 
lamin, rozesłano zaproszenia (pracę nad regulaminem i ko- 
respondencję objął A. Wojnar) i w dniach' 5 i 6 lipca 1922 r. 
odbył się pierwszy kongres w Warszawie na Politechnice. 

W kongresie wzięło udział około 120 osób, w tern de- 
legaci ze Śląska Cieszyńskiego i Górnego, Małopolski, Po- 
znańskiego i Wilna. 

Przemówienie powitalne wygłosił prof. Leon Stanie- 
wicz, rektor Politechniki Warszawskiej. 

Referaty na kongresie były w porządku wygłoszenia 
następujące: Daniel Zgliński, literat z Warszawy: Steno- 
grafja, przestrzeń i czas", prof. gimn. Fr. Bogocz z Cieszyna. 
„O znaczeniu stenografji* ł , Antoni Wojnar: „Rzut oka na 



279 

rozwój stenograf ji zagranicą i w Polsce 4 '. Odczytano re- 
ferat Z. Wojtanowicza, który na zjazd nie przybył, p. t. 
„Zarys his tor ji stenograf ji polskiej", następnie wygłosili 
referaty: Bohdan Wyżnikiewicz z Warszawy: „Stenograf ja 
na ziemiach byłego zaboru rosyjskiego i pruskiego dawniej 
i dziś", St. Korbel z Krakowa: „Stenograf ja elementarna 
i sejmowa, dr. Szymon Taub, prof. gimn. Gródek-Jag. „Al- 
fabet stenograficzny i pisownia", Franciszek Kotas, prof. 
Szkoły handl. z Cieszyna: „Skróty gramatyczne, przedrostki, 
przyrostki, końcówki,. znaczniki i skracanie zdań" wreszcie 
Józef Kapuściński, wówczas profesor szkoły handlowej 
w Tarnowie, wygłosił referat p. t.: „Zagadnienia wzorowego 
stenotypisty". W tym referacie przedstawiono częstotliwość 
liter, grup, cyfr i znaków pisarskich w języku polskim. 

Po dyskusji nad referatami uchwalono ważniejsze wnio- 
ski następujące: 1) W związku z referatami dra Tauba i Ko- 
tasa wybrać komisję, któraby się zastanowiła nad ujedno- 
stajnieniem pisowni i w przeciągu roku podała plan powo- 
łanym czynnikom do sankcjonowania (dr. Taub) 2) a) za- 
prowadzić jednolite odznaki dla stenografów, b) podręczniki 
o jednolitej pisowni („Piast" z Huty Królewskiej), 3) zało- 
żenie „Muzeum stenograficznego" (S. Grabianka), 4) Wnie- 
sienie do Magistratów we Lwowie i Warszawie -prośby o na- 
zwanie jednej z ulic imieniem Józefa Polińskiego (Wyżni- 
kiewicz), wreszcie wystosowanie apelu do nauczycieli roz- 
powszechniania i organizowania stenografji (A. Wojnar). 
Następny kongres uchwalono zwołać na r. 1923. 

Kongres był pełen powagi i zawierał dobrze opraco- 
wane i to wszechstronne referaty z dziedziny stenografji. 
Wybrano 10 osobowy Komitet Wykonawczy (Bogocz, Ka- 
puściński, Korbel, Kotas, Krupiński, Rymar, Taub, A. i R. 
Wojnar, Wyżnikiewicz, prze w. A. Wojnar). Udano się do 
Ministerstwa W.R. i O.P. w delegacji i złożono tam Me- 
[uiorjał Kongresowy. Stwierdzając, „że stenograf ja jest je- 
dnym z ważnych czynników kultury, że posiada olbrzymie 
praktyczne znaczenie w życiu narodu i jako nauka przy- 
czynia się w wielkim stopniu do formalnego wykształcenia 



280 

młodzieży", domagano się zasadniczo wprowadzenia obo- 
wiązkowej nauki stenografji w szkołach średnich ogólno- 
kształcących, seminarjach naucz., szkołach zawodowych i po- 
wszechnych wyżej zorganizowanych, chwilowo jednak ze 
względu na panujące stosunki nadobowiązkowej, dalej obo- 
wiązkowej nauki bezwzględnie we wszystkich szkołach han- 
dlowych oraz powierzenia w każdem Kuratorjum fachowcom 
nadzoru nad nauką, następnie proszono o poparcie steno- 
grafji, między innemi przez upaństwowienie Instytutu ste- 
nograficznego we Warszawie. 

Odpowiedź Ministerstwa na memorjał nie wypadła po- 
(myślnie. Ministerstwo W.R. i O.P. oparło swe nieprzy- 
chylne stanowisko wobec stenograf ji na następującem: 1) na- 
uka stenogrlafji nie ma znaczenia pedagogicznego, 2) ste- 
nografja nie jest nauką w ścisłem tego słowa znaczeniu, 
3) istnieje dążność do możliwego ograniczenia przedmiotów 
w szkołach średnich ogólnokształcących, dlatego nie wpro- 
wadza się stenografji ani obowiązkowo ani nadobowiązkowo. 
Uznając jednak znaczenie stenografji w niektórych prak- 
tycznych dziedzinach, oświadczyło Ministerstwo, że nie bę- 
dzie się sprzeciwiać, gdy poszczególne szkoły życzyć sobie 
będą tej nauki. Z powyższych też powodów jak i ze wzglę- 
du na to, że' stenograf ja nie jest „nauką" nie upaństwowiło 
Ministerstwo Instytutu. Oo do szkół handlowych odpowie- 
działo, że nauka stenografji jest tu wprowadzona a usta- 
nowienie specjalnej fachowej kontroli uważa się za zby- 
teczne. 

Po tern oświadczeniu się Ministerstwa złożono memorjał 
uzupełniający, który pozostał bez odpowiedzi, a wreszcie 
trzeci memorjał po odbytym drugim kongresie w Krakowie 
(1923), gdzie starano się udowodnić mylność zapatrywań 
Ministerstwa co do naukowego i pedagogicznego znaczenia 
stenografji. Ale i ten memorjał nie osiągnął skutku. 

Komitet Wykonawczy pierwszego kongresu (w nieco 
zmienionym składzie: wystąpili Wyżnikiewicz i Krupiński, 
poróżniwszy się z A. Wojnarem co do utworzenia biura 
stenograficznego, na ich miejsce weszli Wł. Bojarski ze 



281 

Lwowa i Jan Pilch z Krakowa), odbył zjazd w Krakowie 
w dniach 17, 18, 19 lutego 1923 r., gdzie obradował nad 
ujednostajnieniem pisowni stenograficznej. Referował różne 
dotychczasowe sposoby pisania dr. Taub, przedstawiał wnio- 
ski i uzasadniał co do ujednostajnienia pisowni. Wyniki 
głosowania nad nową pisownią nie wypadały po myśli re- 
ferenta, zwyciężały poglądy Korbla, , który , miał przewagę 
zwolenników w Komitecie. Referat z uchwałami przeka- 
zano do ostatecznego załatwienia drugiemu Kongresowi, 
który miał się odbyć w Zielone Święta tegoż roku w Kra- 
kowie. Szczególnie z uchwał niezadowolony Bojarski ze 
Lwowa,, usunął się z komitetu i na kongres nie przybył. 

Rzeczywiście w dniach 20 i 21 mają 1923 r, w sali 
Collegium physicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Kra- 
kowie odbył się drugi , kongres przy udziale 127 de- 
legatów. 

Po zatwierdzeniu regulaminu Kongresu wygłosił referat 
Dr. K. Lubecki p. t. : „Stenograf ja na tle kultury". W związ- 
ku z referatem wywiązała się dyskusja, w której m. i. dr. 
Jan Wyród przedstawił wielkie zadanie, jakie mogłaby speł- 
niać stenograf ja w . administracji państwowej i prywatnej, 
a następnie dyskutowano nąd odpowiedzią Ministerstwa W.R. 
i O.P. na memorjał pierwszego kongresu. 

Po dyskusji wybrano 20 członków Komisji Naukowej, 
której zadaniem było, przygotowanie, ostateczne ujednostaj- 
nionej pisowni i oddania jej do usankcjonowania przez 
kongres. 

Komisja obradowała, całe popołudnie w obecności u- 
czestników kongresu pod przewodnictwem prof. Fr. Bo- 
gocza. 

System jednolitej i uproszczonej pisowni stenograficz- 
nej referował dr. Taub, korreferat zastępował prof. Korbel. 
Referent stał na stanpwisku, że stenografja w zasadzie 
jest pismem ^rtograficznem i etymologicznem, i że prawi- 
dłowość i prostota mają pierwszeństwo przed przesadną 
krótkością pisma. Prowadzono ożywioną dyskusję co do 
kwestyj spornych w pisowni kierunku krakowskiego (Kor- 



282 

bel) i lwowskiego oraz pewnych uproszczeń (dr. Taub). 
Po przeprowadzeniu uchwal wytoczono całą sprawę na- 
stępnego dnia raz jeszcze przed całern forum kongresu, 
nastąpiła ponowna żywa dyskusja przy ogólneni zaintere- 
sowaniu, określono ją jako „formalny pojedynek 44 naukowy, 
stoczony dla dobra zasad stenografji przez dwu głównych 
przeciwników prof. Korbla i dr. Tauba. W rezultacie wyni- 
ków uchwalono jednostajną pisownię. Wynik był jednostron- 
ny z powodu liczebnej znacznej przewagi na miejscu bę- 
dących zwolenników Korbla. Ponieważ uchwały przecho- 
dziły większością wszystkich uczestników kongresu, powo- 
łanych a często i niepowołanych, stąd sprawę przesądzono 
zwykle w myśl wywodów Korbla. Co do sposobu uchwał 
pisze potem Kapuściński 1 ): Na ostatnim kongresie w Kra- 
kowie przyjęła się zasada, że o zmianach pisowni decyduje 
ogół uczestników kongresu zwykłą większością głosów. Stąd 
niektóre wnioski Komisji naukowej należycie ugruntowane, 
poparte autorytetem znawców, jednem nieraz głosem odrzu- 
cono. Trzeba być przygotowanym odpowiednio, znać ca- 
łokształt sprawy, by można decydować, gdyż często zmie- 
niony jeden punkt pociąga za sobą zmianę wielu innych 
w systemie należycie uporządkowanym i organicznie po- 
wiązanym i całość często upada. Stąd nie chcąc odbierać 
kongresowi władzy legislatywnej, należałoby pójść drogą 
kompromisową: Na dłuższy czas przed kongresem ogłosić 
zmianiy, by. ogół mógł się z niemi gruntownie zapoznać 
i przygotować do obrad, aby decyzje zapadały kwalifiko- 
waną a nie jak dotąd zwykłą większością głosów. 

Na kongresie wygłoszono jeszcze następujące referaty: 
Dr. Leon Rymar: Pedagogiczne znaczenie nauki stenografji 
w Polsce. Józef Kapuściński: Polskie abecadło, grupy spół- 
głoskowe, zrostki i znaczniki w świetle cyfr, jako dalszy 
ciąg badań nad częstotliwością języka polskiego. 

Jak już wspomniano wystosowano znowu memorjał do 
Ministerstwa w sprawie nauki stenografji i opieki nad nią, 



*) Zob. Księga Pam. III. kongresu. Refleksje po II. kongresie. 



..«*•****'>. 



"lw«fi" 






i',/- 

Ir* 

V 



I 



k 



■IM 

w* 



? * % T? 



:fte***H* 



.^fi^-1 



iii/ 



*w* ■ 



-V 






W 4s i 



Ol 

CD 



o3 

Sm 
CD 

O 

CH) 



GO 



P4 *-< „ ~ w 
.o f_ 



w 



O 

bo 

CD 
CO 



o 



CO 

co 
CD 

*H 

to 

Pi 

O 



O 



co 
CD 

N 
O 



O 



o s-s ~ 



CC 



CO . w R <-> 

".#*& 

>oo£ cd 

^Icf .« 

" cc _^ 

i-H . C TH ^3 

£^ . 8* 

Q »da~ p 

.. ^ co cd 

va^r:S fl 

T3 O O ctf « 



283 

a ponadto zwrócono się do Rządu z prośbą, by w nowem. 
ustawodawstwie, dotyczącem procedury cywilnej i karnej, 
oraz w postępowaniu administracyjnem nie wykluczono moż- 
ności posługiwania się stenografją w wewnętrznem urzędo- 
waniu i by umiejętność stenografowania umieszczcnio w rzę- 
dzie wymaganych kwalifikacyj dla sił kancelaryjnych i za- 
pewniono pierwszeństwo siłom stenografującym. 

Zgodnie z zaproszeniem delegatów z Królewskiej. Huty 
postanowiono tam odbyć kongres w r. 1924. 

Wybrano znowu komitet wykonawczy. (St. Korbel 
przew., dalej Dr. Lubecki dyr. gimn., A. Nowak, J. Pilch, 
red. Skalski, dr. Taub, A. i R. Wojnarowie, dr. Wyród). 

Zapowiedziany III Kongres odbył się w dniach 8 i 9 
czerwca 1924 r. w auli liceum żeńskiego Sw. Cecylji, w Kró- 
lewskiej Hucie przy udziale około 150 delegatów z całej 
Polski, przedstawicieli władz szkół i dziennikarstwa, zwo- 
lenników systemu Stolze-Schrey-Balczyńskiej i towarzystw 
niemieckiej stenografji. 

Chociaż organizacja poprzednich kongresów była wzo- 
rowa, to szczególnie ciepłą atmosferą i troskliwością tchnęła 
organizacja na Górnym Śląsku. Uczestnicy otrzymali od- 
znaki, (srebrne pióra stenograficzne), Księgę Pamiątkową, 
oraz zgotowano im szereg przyjemności, dzięki komitetowi 
organizacyjnemu i poparciu Kongresu ze strony Prezydenta 
miasta p. Dombka, Dyr. Policji p. Niciewiczą i Radoy p. 
Grzesia. 

Księga Pamiątkowa pod redakcją Władysława Chra- 
pusty zawierała artykuły: Lefebvre, Generała Sekretario 
de la „Societe de Stenographie Aimć Paris" en Paris: Pri 
la stenografio en roman-kaj anglalingvaj landoj; Dr. Taub: 
Czego nas uczą dzieje stenografji polskiej; Prof. Wojtano- 
wicz: Stenografją w szkole; J. Kapuściński: Refleksje po 
II kongresie; Antistenographos: Nowej Stenografji Polskiej 
B. Balczyńskiej Cz. II; Wł. Chrapusta: O maszynach ste- 
nograficznych słów kilka. 

Na kongresie wygłoszono referaty: A. Wojnar: O me- 
todach wzorowej organizacji ruchu stenograficznego w Pols- 



284 

ce (omawia obowiązek należenia do Związku, zakładanie 
oddziałów Związku, szkolne kółka sten., wykłady w szko 
łach, kursy sten., pośrednictwo pracy, kształcenie nauczy 
cieli, znajomość dziejów sten. zwłaszcza polskiej, czaso 
pisma, korespondencję sten., nagrody, dyplomy, kongresy) 
dr. Taub: Refleksje na temat historji stenograf ji polskiej 
(obojętność ogółu ą nawet stenografów wobec stenografj 
i jej dziejów ,stąd zaprzepaszczenie zbiorów polskiej steno- 
graf ji przez właściwe czynniki); Polek: Stenograf ja na Ślą- 
sku( jej dzieje, pierwszym elementem uczącym się tu byli 
robotnicy i górnicy, poświęcający czas po ciężkiej pracy 
na naukę; uzupełnili wywody p. Folka, profesorowie Bo- 
gocz i Kotas obrazem rozwoju stenograf ji na Śląsku Cie- 
szyńskim); J. Kapuściński: Krytyczne porównanie steno- 
graf ji Gabelsbergera Polińskiego z polskim przekładem sy- 
stemu Stolzę-Schręya przez p. Balczyńską; prof. Korbel: 
Jak należy uczyć stenograf ji. 

Wreszcie prof. Kapuściński przedstawił nieoficjalnie 
pewne propozycje gruntownych zmian systemu Gabelsber- 
gera-Polińskiego w kierunku usunięcia pewnych wad tego 
systemu i w uwzględnieniu badań nad częstotliwością ję- 
izyka polskiego. Przyjęto z uznaniem do wiadomości za- 
początkowane prace prof. Kapuścińskiego i poruczono Ko- 
mitetowi Wykonawczemu kontynuowanie tych prac. 

Uchwalono zwrócić się znoWu do Władz oświatowych 
w sprawie nauki stenografji. Wybrano Komitet wykonaw- 
czy (dr. Bączek z Katowic, prof. Bogocz, red. Chrapusta, 
naucz. Polek, J, Kapuściński, Fr. Kotas, St. Korbel, dyr. 
Mangold, A. Nowak, dr. Taub, A. Wojnar, J. Wyród). 

Następnego kongresu nie zapowiedziano, w tym kie- 
runku, zaznaczył się pewien zastój. Kongresy minęły, nie- 
zatarte i we. wspomnieniu wielu uczestniczących amatorów 
stenografów, tak n. p. inż. Polaczka — Korneckiego, dyrekto- 
ra kolei elektr. w Krakowie, współpracującego w Komisji 
ujednostajnienia systemu w r. 1923 i sekretarzującego na 
kongresie 1924. Natomiast zarysowała się na kongresie ten- 
dencja, cicho jeszcze nurtująca, zmian, zasadniczych re- 
form systemu Gabelsbergera-Polińskiego. 




Członkowie Zjazdu Komitetu Wykonawczego I. Kongresu Sten. Pols. syst. 
Polińskiego w Krakowie 17 — 19 lutego 1923 r. w sprawie ustalenia syst. 

Polińskiego. ) 

Od lewej u góry stoją: Pilch, Kotas, Taub, Kapuściński, Bogocz. U dołu 
siedzą: llymar, Bojarski, A. Wojnar, Korbel. 



285 



Ujednostajniony system Gabelsbergera-Polińskiego, według 
uchwał Kongresu w Krakowie- 

W rozdziale o kongresach była mowa o tern, w jaki spo- 
sób doszło do ujednostajnienia systemu. Tu wypadnie omó- 
wić zmiany, jakie wprowadzono, i jak się w praktyce do nich 
ustosunkowano. 

Co do zmian, to zgóry zaznaczyć należy, że nie zostały 
one w wirze walki dokładnie spisane na kongresie, tak że 
w drobnostkach pozostały wątpliwości, jak sprawę osta- 
tecznie załatwiono. Zresztą była to ogromna praca a czas 
krótki. Stąd i w ujednostajnionym systemie będą drobne 
różnice między autorami podręczników. Zasady stenografji 
polskiej elementarnej, ustalone na kongresie, są w „Steno- 
grafie Polskim" nr. 3 r. 1920, ale nie wyczerpująco przed- 
stawione. 

Co do praktycznego wprowadzenia tych zmian, to sto- 
sują się do nich z wymienionem zastrzeżeniem podręczniki 
Korbla (4 wyd), Wojnara, Olszewskiego ,nie przestrzegają 
ich „Listy" Sekułowicza. Podnieść jednak jiależy, że przy 
udzielaniu aprobaty podręcznikom syst. Gabelsbergera-Po- 
lińskiego do użytku szkolnego Komisja oceny książek i po- 
anocy szkolnych przy Min. W.R. i O.P. zażądała zastoso- 
Jwania się do ujednostajnionej pisowni, nim zatwierdzała 
podręcznik. 

Ujednostajnienie i zmiany ustalone byłyby następujące: 
Ustalono nazwy linij, pól i znaków oraz przestrzeni 
pisma (linje: górna, średnia, główna, dolna, pole górne, środ- 
kowe, dolne, znaki małe, średnie, przedłużone pionowe i po- 
ziome, długie górne, dolne, przedługie, pole środkowe węższe 
od równych sobie górnego i dolnego). 

Ustalono stosunek do ortografji: pismo w za- 
sadzie ortograficzne nie fonetyczne (pisz jak słyszysz), 
wszelkie odchylenia od ortografji zostały oznaczone. W s t o- 
sunku do etymolog ji zgodzono się również, że w za- 
sadzie zważa się na słowotwórstwo, jednak nie należy stwa- 
rzać zbytecznych trudności jak np. odróżnianie w pisowni 



286 

przyrostków ość i tematowego ość (w wyrazach kość- 
wielkość, piszemy kość jednakowo), tak samo odnośnie do 
pewnych przedrostków. Postulat referenta, by nigdy nie zo- 
stawiać dwu lub kilku możliwości pisania do wy- 
boru, nie został w pełni uwzględniony. 

Podzielono stenograf] ę na dwie części: Część 
elementarną (budowa wyrazów, znaczniki, skracanie na pod- 
stawie fleksji i składni, zalecono tu ostrożność z grupami 
zgłoskowemi i przesadnem zlewaniem znaków) i część wyż- 
szą (wszelkie możliwe skracanie). 

W alfabecie ustalono, gdzie się zaczynają znaki 
(zwłaszcza h, eh i miękkie, od linji średniej), kiedy używa się 
odwróconego s (c). Ustalono: t na początku pnia pisze się 
wdół, / w górę, w środku, jak wypadnie. Niestety nie za- 
stosowano tego do st początkowego, jak proponował referent, 
stąd niepewność tu pisowni. W łączeniu znaków ozna- 
czono, kiedy i jakie znaki małe względnie średnie podnosi 
się po znakach kończących się kluczką (pętlicą) na linji 
podstawowej (s, c, g itd.). 

W wokalizacji dozwolono opuszczanie samogłosek, 
zwłaszcza w zgłoskach pobocznych i w regule w środku 
słowa po znakach' t i f w górę pisanemi z pewnemi zastrze- 
żeniami. Ustalono, jak pisać początkowe i końcowe c, względ- 
nie, gdzie się je opuszcza, choć nie skodyfikowano tego,, 
stąd różnice, między autorami, na końcu miało być e skośną 
nieco kreską, także w Me (nie k'), dzie itp; Tak samo usta- 
lono, pisownię c (kiedy wężyk), a (kreska na początku tylko 
al-el, nie ar), o (zniesiono odwrócone o zupełnie), ustalono 
kiedy początkowe u pisze się kreską z pod linji, a kiedy 
alfabetowe ew. zlane; obniżenie jako symbol u ma pierw- 
szeństwo przed zlaniem, gdzie l trudno obniżyć zlewa się 
z u. Najważniejsze jednak zmiany tyczą się samogłoski i 
(y) oraz związanego z tern ;. Chociaż wprowadzono tu pewne 
uproszczenia, to jednak nie tak dalece, jak chciał referent. 
Usunięto przedewszystkiem podnoszenie w pierwszej zgłosce 
znaku przed i stojącego (z wyjątkiem przed znakami prze- 
długiemi), natomiast zasadniczo wyraża się i podniesieniem 



287 

o 1/2 stopnia reszty znaków słowa po i następujących; o ile 
się ich podnieść nie da (znaki przedługie, przed je itp), 
opuszcza się i. Podniesienie ma też pierwszeństwo przed 
wpisanem i (referent proponował przeciwnie, by nie było 
dwojakiej pisowni (np. pył, podwyższenie a pytel, wpisanie). 
Alfabetowe i to zasadniczo kreska w górę, także na końcu 
słów,tylko po t w górę pisanem pisze się i w dół, oraz tam, 
gdzie się je wypisuje z łącznikami. Zniesiono początkowe 
zgrubienia dla wyrażania i (y) jak if, yt. Zostały natomiast 
niewygodne wpisania jak gi, hi, itp. 

Co do j to na początku pnia, w ja, dalej ]a, gdzie się 
cla ; obniżyć, pisze się alfabetowo, pozatem zastępuje się 
przez i, chyba, że nie można tego i wypisać kreską (tja, 
gdy t w górę się ciągnie), je pisze się znakiem osobnym 
(z wyjątkiem znowu tje po t w górę), ew. opuszcza się sa- 
mogłoskę przed je, ej pisze się jak je, podwyższając rów- 
nocześnie następne znaki, ; końcowe jak i, ale kreską 
w dół. Gja, dja itp. naciśniętem wpisaniem gi, di. Często 
się ; opuszcza. 

Co do dwu samogłosek względnie dwugłosek, pisze się 
alfabetowe au obniżeniem znaku dla a. 

Wbrew wnioskowi referenta uchwalono początkowe al- 
fabetowe saimiogłoski pisiać tam, gdzie się^następny znak 
zaczyna, więc np. w om, am podwyższa się o, a. 

Ustalono znaki grup spółgłoskowych, których 
ilość po części zredukowano. Zlewania grup pewnych (rch, 
rg itp.) postanowiono przenieść do części wyższej. Nie 
przyjęto propowanego przez referenta rozszerzenia używa- 
nia kluczkowego w (gw, chw itd.), także w grupie tw, po 
/ pisanem w górę, uchwalono wypisywać w zwykłe, jak 
to uporczywie proponował Korbel mimo sprzeciwu refe- 
renta. Przeszła kluczka w komisji, utrącono ją na plenum. 
Potem jednak w swem 4 wyd. Stenografji pisze sam Kor- 
bel tw zawsze z kluczkowem w. 

Co do grup zgłoskowych uchwalono, zwłaszcza 
w części elementarnej, zachować należytą miarę i nie ka- 



288 

leczyć niemi poczucia językowego (unikać więc np. pisania: 
krzo-yść — korz-yść — korzyść). 

Ustalono i zredukowano skrócenia na przedrost- 
ki, przyrostki i znaczniki. Przedrostki naj, przeciw, 
pisze się zasadniczo oddzielnie. Co do przedrostków i przy- 
rostków z i to nie została sprawa ściśle załatwiona. W-u 
pisze się osobno, w- w (w-f) dwoma złączonemi przedrost- 
kowemi w (jedno w dół ,drugie w górę) ew. zwykłem w 
i przedrostkowem w, względnie osobno dwa przedrostkowe 
w (do wypróbowania 1). Połączenia jednolite zlane przed- 
rostków z następnem p jak od-p, nad-p itp. pozostawiono 
tam, gdzie niema w środku samogłoski (więc nie: dep), 
połączenia zlane d (e) p, p (o) p, p (a) p itp. przeniesiono do 
części wyższej. 

Ustalono pisownię niektórych przyrostków, jak i s t a, 
is tyczny. Przedrostki małe i średnie podnosi się na po- 
czątku pnia do miejsca, gdzie znak początkowy pnia się 
zaczyna. Omawiano też opuszczania niektórych głosek, o- 
sobne względnie łączne pisanie kilku słów razem, lecz tych 
rzeczy nie skodyfikowano. 

W części wyższej, której nie omawiano, pozostawiono 
większą dowolność. 

Uwagi krytyczne: Ujednostajnienie pisowni ma 
wielkie znaczenie- jako krok naprzód w idei jednolitej wo- 
góle pisowni w całej Polsce. Różne kierunki zostały wy- 
równane. Chociaż pewne różnice jeszcze pozostały, to 
większe zniknęły i już niema tych rozbieżności, jakie daw- 
niej panowały. Wprawdzie może ujednostajniona pisownia 
nie wszystkich zadowoliła, na ogół jednak podręczniki, któ- 
re się ukazały, a według których się uczy, trzymają się kar- 
nie tej pisowni. Najbardziej niezadowoleni byli ci, którzy 
nie zgadzali się z przeforsowanemi przez Korbla nie zawsze 
najprostszenii sposobami pisania. Bojarski wręcz pisze: „Rę- 
ka Korbla złowrogo zaciężyła nad całą reformą". Chodziło 
bowiem o uproszczenie, a tymczasem zwyciężyły często 
przyzwyczajenia dawne, forsujące krótkość przed prostotą. 
Chociaż ograniczono dwukierunkowość t i /, nie uczyniono 



289 

tego dla st. W wokalizacji dałoby się uzyskać więcej u- 
proszczeń, tak samo w grupach spółgłoskowych. Nie znie- 
siono, lecz zatrzymano podnoszenia znaków na początku 
wyrazów, jak samogłosek i przedrostków, co sprawia trud- 
ność. Duch krótkości, a nie prostoty, której wprawdzie 
wymagano, unosił się ciągle nad reformą. 

Nowe podręczniki systemu Gabelsbergera-Poliliskiego. 

W r. 1925 wyszło jako I wydanie, a w r. 1929 III 
wydanie podręcznika A. i R. Wojnarów p.t. Steno- 
graf ja polska Wykład metodyczny, ostatnio za- 
twierdzony do użytku szkolnego. Oba wydania, z których 
trzecie jest poprawione i bardziej metodyczne, stosują się 
do uchwał ujednostajnionej pisowni. Po wstępie: Jak na- 
leży uczyć się steoiiografji, następuje nauka w trzydziestu- 
kilku jednostkach metodycznych, którą też można wyczer- 
pać przy należytym tempie nauki w 35 godzinach, używając 
dalszego czasu na ugruntowanie, pogłębienie i ćwiczenie. 
Na końcu książki jest 7 ustępów do czytania. Jako materjał 
do czytania i ćwiczeń służy też „Czytanka stenograficzna* ł 
(2 tomy) tychże autorów. 

Większą dowolność natomiast wykazuje „Zbiór li- 
stów kupiecko-handlo wy eh" ale pismem parlamen- 
tarnem opracowany przez Antoniego Wojnara. Na końców- 
ki liczby mnogiej czasowników ustanowił tu Wojnar małą 
kreseczkę i (y) pisaną nad słowem lub pod (o ile poprze- 
dza jeszcze u), zastępuje z, sz, ż z reguły przez odwrócone 
s, wiele śmiałych grup zgłoskowych. W r. 1930 wydał 
Wojnar też „Stenografję polską parlamentarną", 
którą omówi się wśród prób reform systemu Polińskiego. 

Według pisowni kongresu w Krakowie poprawione zo- 
stało wydanie czwarte podręcznika Korbla p. t. Stenogra- 
fja polska dla szkół i samouków (1927). Układ metodyczny 
podobny do poprzedniego wydania. Pewne odchylenia od 
uchwalonej pisowni są następujące: Pozostawianie znaków, 
następujących po podniesionych sz, ż, na linji głównej (łyż- 

19 



290 

ka, liszka), podniesienie znaku poprzedzającego i (y) w 
zgłosce pierwszej (syte), grupa spółgłoskowa tw u góry 
z kluczką (wbrew swemu stanowisku na kongresie), grupy 
•zgłoskowe gier, gar i pokrewne, oraz ter, stale łączne 
pisanie przedrostkja naj, pewne znaczniki (na, ów). 

Jako całkiem nowy podręcznik pojawia się „S t e n o- 
g raf ja polska* 4 (metodyczny podręcznik dla szkół i sa- 
mouków) Zygmunta Olszewskiego we Lwowie, na- 
kładem Książnicy Atlas (1928). 

Podręcznik jest obszerny i wyczerpujący, pierwszy ta- 
ki po podręczniku Czajkowskiego, który też przypomina. Za- 
wiera dwie części, zatytułowane jako „Pismo nieskrócone" 
i „Pismo skrócone", oraz „Wstęp" i na końcu „Teksty ste- 
nogramów do części pierwszej". 

Układ podręcznika systematyczny, przykłady są liczne 
zarówno w luźnych wyrazach jak i w zdaniach i ustępach 
ciągłych, dobór ich staranny. 

, Minio pewnych usterek zaliczyć należy książkę do do- 
brych podręczników. Pisownia według uchwał kongresu kra- 
kowskiego. Gdzie jednak autor nie mógł przeboleć pewnych 
dawnych sposobów pisania, tam w uwadze u dołu pisze: 
Niektórzy stenografowie piszą to tak a tak itp., wskazując 
na sposób odmienny od uchwalonej pisowni. Tak między in- 
nemi oświadcza się za pierwszeństwem wpisanego i zamiast 
podwyższonego, podaje dawne znaczniki w ustępie: „Alfa- 
betyczny spis niektórych skrótów", wplatając w część 
pierwszą: Ogólne zasady skracań t. zw. „logicznych" itp. 
Podręcznik, podobnie jak Czajkowskiego, nadaje się dla 
tych, którzy nawykli do systematycznej, wytrwałej pracy, 
by przedmiot gruntownie opanować, a nie szukają łatwej 
strawy. 

Do dobrych inowacyj podręcznika należy także wska- 
zanie wadliwych sposobów kreślenia znaków i słów obok 
poprawnych, i mały odstęp między układem każdych czte- 
rech linij, by znaki nie zachodziły na siebie (zresztą idzie 
tu za wzorami niemieckiemi). Stenogram jest czysty, sta- 



291 

ranny także i forma zewnętrzna książki, zarzucićby można 
tylko pismu; że jest zbytnio wielkie. 

Wreszcie wymienić należy nowe, trzecie wydanie Sę- 
ku ł o w i c z a 10 Listów do nauki stenograf] i i pier- 
wsze wydanie 5 Listów do nauki stenograf] i par- 
1 a ni e n t a r n e j, oba wydania bez daty ; pierwsze z nich 
wyszło w każdym razie po r. 1925, drugie zostało opra- 
cowane w r. 1929 tuż przed śmiercią autora. 

Sekułowicz nie trzyma się pisowni ustalonej na kongre- 
sie, natomiast w 3 wydaniu zbliża się wielce do pisowni 
Korbla. Zostało ono poprawione, i uzupełnione, głównie w za- 
kresie grup spółgłoskowych i zgłoskowych, gdzie idzie 
w ślady Korbla. 

Z pewnych nowości, które sam wprowadza należy wy- 
śnienie: W wokalizacji nie naciska dla symbolu a znaków 
1 (ł), czasem i t (talent), u zlewa ze znakiem g u dołu w po- 
staci ogonka, często wypisuje lub zlewa u, gdzieby można 
obniżyć, ów pisze osobno obok znaku /, dla symbolu o wy- 
pukła kluczkę dla w (bow). W jotowaniu pisze końcowe 
ja znakiem ma je i doczepia a, dalej ustanawia reguły, 
gdzie pisać je, tym znakiem zastępuje też i ; w środku 
wyrazów (tajniki — tajeniki). W grupie zgłoskowej kier 
pisze miękkie k, nie kr. Przedrostek w łączy pod kątem 
rozwartym ze znakiem je, pisze znakiem na przedrostek lub 
znaczniki także wyrazy jak pułapka (pół-apka), rzeczmy 
(rzecz-my), pozwala rz pisać przez ż. 

W stenografji parlamentarnej, którą opiera również na 
Korblu, nie wykazuje szczegółów godnych wymienienia. 
Uproszczone znaki stenograf ji parlamentarnej nazywa skró- 
ceniami, w odróżnieniu od skrótów tj. stałych, niezmien- 
nych znaczników. 

„Listami" działał Sekułowicz na swych Kursach han- 
dlowych i w nauce drogą korespondencyjną. 

W końcu wymienić należy podręcznik wydany w Cze- 
chosłowacji przez Józefa Dadoka ze Śląska, o autorze obszer- 
niej napisano przy omawianiu stosunków śląskich. 

19* 



292 

Józef DADOK, zdawał egzamin ze stenograf ji w Kra- 
kowie u Korbla i stąd to pisownia jego podręcznika jest 
naogół identyczną z pisownią podręcznika Korbla z r. 1927, 
a tern samem z uchwałami jednolitej pisowni Kongresowej. 
W szczegółach jednak wprowadza cały szereg swoistych 
zmian. 

Podręcznik jest obszerny i wyczerpujący, staje w rzędzie 
podręczników Polińskiego „Elementarnej Nauki", Czajkow- 
skiego i Olszewskiego. Sam autor zaznacza, że podręcznik 
jego jako jedyny w Czechosłowacji i dopuszczony do użyt- 
ku w tamtejszych szkołach, musi być obszerniejszy od wy- 
danych w Polsce, by uczniom dostarczyć dostatecznej ilości 
przykładów i materjałów do ćwiczeń. Ponadto jest podręcz- 
nik ciekawy z tego względu, że podaje zastosowanie systemu 
Polińskiego do ję2?yka czeskiego i niemieckiego, a więc 
nadaje się dla trójję^ycznych stenografów, jakich potrzeba 
w Czechosłowacji. 

Z ważniejszjych różnic pisowni zaznaczyć należy: Co 
do użycia znaków alfabetowych, to znak / pisze na po- 
czątku wyrazu często wdół (nie zawsze w górę, jak uchwa- 
lono). Znaki długie górne t, c, itp., o ile ich cijągi w górę 
miałyby się zacząć od linji dolnej granicznej, dociąga 
tylko do linji średniej, a nie górnej granicznej, stąd pisze 
n.p. kaftan tak, jakby się normalnie napisało kaffin. 

Co do utrzymania 1 i n i j n o ś c i pisma, to czasem w wy- 
razach dłuższych wraca od górnego pola do linji, jeżeli się 
znaki do tego nadają, n.p. w słowie awanturniczy wraca 
ze znakiem długim cz na linję. 

W wokalizacji są następujące różnice: Znaki i, y, 
pisze na początku wyrazów kreską w górę, albo „w razie 
potrzeby" i wdół i to przed różnemi znakami spółgłosko- 
wemi, a często pozostawia dowolność pisania i w górę 
i wdół. Początkowe U pisze naciśnięciem u góry znaku 
t, znak i (y) w pierwszej zgłosce wyrazu oznacza czasem 
przez podwyższenie znaku początkowego, co zniesiono na 
kongresie, tak n.p. w słowie rycerski pisze r początkowe 
jiasadzone na c dla oznaczenia y. W środku lub na końcu 



293 

wyrazu pisze i {y) y a także /, zapomocą kreski półkrótkiej 
i, skierowanej zawsze wdół. 

Zgłoską toio pisze przez obniżenie miękkiego tv, stąd 
otrzymuje właściwie znak wr, zlewa często znak spółgłosko- 
wy ze znakiem u, gdzieby można to u wyrazić symbolicznie 
przez obniżenie n. p. su. Niekiedy wypisuje też niepotrzeb- 
nie e, a, o. 

Co do grup spółgłoskowych i zgłoskowych, to 
znaki gr, grz itp. pisze przez podsadzanie r pod znak g, 
cliWy giv pisze kluczką dla w, choć i używa przedłużenia 
znaku wdół przedrostkowem w, jak w ujednostajnionej, 
pisowni, dalej wprowadza dawny znak Polińskiego dla gru- 
py pt y rż = rsz. 

W grupach zgłoskowych ma jeszcze większą tendencję 
niż Korbel do ściągania zgłosek w monogramicznym znaku. 
Pisze więc wrokiem zamiast workiem, tworzy grupy zgło- 
skowe gas, gos, has, hos itp., wkręcając s u dołu do środka, 
stąd hasło pisze się podobnie jak halo, gdzie h ma pętlicę. 
Tworzy też grupę gaus jak wyższej gas, lecz jeszcze obni- 
żoną dla symbolu u. Dalej prócz grupy chasz tworzy analo- 
giczny hasz, gasz, gosz, także chat, chata, hat i t. p. Grupę 
śru pisze zawsze jak znacznik śród. Pętlicy dla iv używa 
też w grupach zgłoskowych, przyczem miękkie w wyraża 
powiększoną pętlicą. A więc: Wawel pisze naciśniętem 
w (wa) i nawija pętlicę dopisując el (wel); piwa pisze 
przez nawinięcie pętlicy na miękkie p, przyczem podwyższa 
pętlicę o pół stopnia dla wyrażenia i, podobnie piwiarnia, 
przyczem jeszcze powiększa kluczkę dla oznaczenia zmięk- 
czenia. 

Przedrostk i, które mają częściowo inne znaki niż 
uchwalone, dopisuje na początku pnia, zależnie od potrzeby 
wyżej, czasem przed t podwyższa początek pnia schodząc 
ze znakiem t na linję n. p. w słowie patrząc jest pa u góry 
doczepione przed trząc. W przedrostkach złożonych lub gdzie 
po d i p następuje znowu p jak dopro, popro itp. wpro- 
wadza także dalej idące ściągnięcia, n.p. poproś pisze jedno- 



294 

litym znakiem popro (p dłubie wclół) i wkręca jeszcze 
ś do środka. 

Przyrostkowe ość pisze też i w środku wyrazów 
n. p. Kościuszko pisze Kość-uszko, pościel pisze też spiralką 
pość-el, jak to dawniej proponował Bojarski. W wyrazach 
ścisłość, coś, zawija spiralkę z lewej strony części znaku ć. 

W opuszczaniu i zastępstwie głosek idzie dalej niż 
uchwały kongresu, obce szp, szt każe pisać jak dawniej 
Poliński przez sp, st (szpital, sztuka). 

Znaczników ma o wiele więcej niż uchwalono, a czę- 
ściowo są one inne od uchwał. Także niektóre skracania 
z życia praktycznego są nowe, n. p. petycyjny pisze grupą 
pt jako ptyny, pod tytułem pisze dt zlane, stąd wygląda 
jak post. 

Niektóre reguły są nieścisłe, często podaje się pi- 
sownię jakąś jako „niekiedy 44 „nieraz 44 pisze się, nieokrc- 
ślając dokładnie użycia „kiedy 44 . 

Naogół jednak podręcznik jest bardzo wyczerpujący 
i wprowadza gruntownie w naukę stenograf ji polskiej, cze- 
skiej i niemieckiej; odpowiednie przykłady i znaczniki są 
też dla języka czeskiego i niemieckiego. Obok przekładu 
Kotasa jest to drujga próba zastosowania Polińskiego. do 
języka, niemieckiego a pierwsza udatna próba przekładu 
Polińskiego na język czeski. 




Dr. Ludwik Ręgorowicz 

Naczelnik Wydziału Oświecenia Publicznego 
przy Śląskim Urzędzie Wojewódzkim. 



Okres Śląski od r. 1927. 

Kiedy ruch ustał na polu stenograf ji kierowany z War- 
szawy przez Antoniego Wojnara, zjawił się nowy czynnik 
energetyczny, który podjął inicjatywę, tj. Zespół Towa- 
rzystw stenograficznych syst. Gabelsbergera-Polińskiego, 
Woj. SI. i Zagł. Dąbr. w Katowicach. 

Chcąc zrozumieć to zjawisko, należy się dokładniej za- 
poznać z dziejami ste.nogr.afji na Śląsku. 

Na Śląsku Cieszyńskim zaczyna się rozwój ste- 
nografji jeszcze w roku 1899, kiedy prof. ginin. Dr. Janik, 
amator stenografji, wprowadził tę naukę w klasie V nowo 
utworzonego w r. 1895 gimnazjum polskiego Macierzy szkol- 
nej w Cieszynie. Przerwano potem naukę stenografji, lecz 
prowadzono ją znowu z początkiem roku szk. 1907 i udzie- 
lał wtedy tej nauki prof. Heczko w dwu oddziałach (56 u- 
czniów). W gimnazjum w Orłowej (obecnie pod zaborem 
czeskim) uczono stenografji w latach 1914/15 i 1918/19, 
ponadto wykładano tam stenografję na Kursie Handlowym 
w r. 1914/15. Szkoła Handlowa powstała w Orłowej dopiero 
w roku 1918, kilka miesięcy przed upadkiem Austrji. Na 
Śląsku Cieszyńskim uczy się stenografji również w szko- 
łach wydziałowych mioże jedynie w całej Polsce, a miano- 
wicie w Cieszynie (2 szk.), Dąbrowie, i niemieckiej Lutyni 
(ostatnie dwie szkoły pod zaborem czeskim). Oprócz tego 
naucza się stenogr,afji w Państwowej Szkole Handlowej 
w Cieszynie, dalej na kursie wieczornym dla dorosłych w tej 
szkole i na prywatnych kursach stenograficznych Francisz- 
ka Bogocza, prof. gimnazjum. Nauczaniem stenografji wpo- 
Iwyższych szkołach i kursach zajmowało się 3 prof. gimna- 



296 

zjalnych, 2 nauczycieli szkół handlowych, 1 nauczyciel i 1 na- 
uczycielka szkoły powszechnej. 

Że na Śląsku Cieszyńskim stenograf] a jest popularna, 
o tein świadczy i ten fakt, że inicjatywę ruchu stenogra- 
ficznego w odnodzonej Polsce ujęli w swe ręce bracia Woj- 
narowie, pochodzący ze Śląska Cieszyńskiego. 

Z innych działaczy na Śląsku Cieszyńskim wymienić się 
musi Franciszka Kotasa, prof. Państw. Szkoły Han- 
dlowej w Cieszynie, metodykia i teoretyka stenograf ji, który 
współpracował referatami na kongresach, wypracował włas- 
ny polski system stenografji, wreszcie poprzedziwszy roz- 
prawką: „O dwujęzycznej stenografji" wydał podręcznik 
„Stenognafja niejnieckia", jest to przekład niemiecki pol- 
skiego systemu Gabelsberiegera-Polińskiego. 

Na Śląsku, należącym do Czechosłowacji, wśród tam- 
tejszej Polonji, ważną bardzo jest działalność Józefa I) a- 
d o k a, kierownika i właściciela prywatnej szkoły steno- 
grafji polskiej i pisma maszynowego w Orłowej. J. Dadok 
zdał egzamin ze stenografji przed Komisją Egz. w Kra- 
kowie w r. 1926, nostryfikował go w Czechosłowacji (1927), 
gdzie otworzył w r. 1926 na podstawie pozwolenia Min. 
Szkolnictwa i Oświaty Narodowej w Pradze szkołę steno- 
grafji w Orłowej: Kierowała nim myśl, by samemu nauczyć 
i wykształcić nauczycieli do szkół wydziałowych na Śląsku 
Czechosłowackim, w których programie figurowała stenogra- 
fja, lecz nie udzielano jej dla braku nauczycieli. To mu się 
też udało i niemal we wszystkie szkoły wydz. wprowadził już 
naukę stenografji. Pierwsze wpisy do Szkoły stenografji 
odbyły się 18 i 19 grudnia 1926. Zapisało się 46 uczestników. 
Dnia 3 kwietnia 1927 odbyła się w polskiem gimnazjum re- 
kinem w Orłowej pierwsza pokazowa lekcja praktyczna 
z dobrym wynikiem, druga taka lekcja 30 paźdź. 1927 i\, 
a potem i dalsze. W ciągu krótkiego czasu tj. lat trzech 
wykształcono około 500 kandydatów, co świadczy o dziel- 
ności szkoły i o wzroście zainteresowania się stenografją. 
Wydał też Dadok w r. 1929 podręcznik stenografji p. t. 
„Stenografją polska, wykład według systemu Gabelsber- 



297 

gera-Polińskiego. Dla szkół wydziałowych i zawodowych. 
Min. Szkoln. i Ośw. Nar. w Pradze dopuściło podręcznik do 
użytku szkolnego w Czechosłowacji". Podręcznik rozchodzi 
się we wszystkich szkołach w Czechosłowacji, gdzie się na- 
ucza stenografji. Omówiono podręcznik wyżej. 

Wreszcie nadmienić wypada, że na Powszechnej Wy- 
stawie Krajowej w r. 1929 w Poznaniu widniały, jako je- 
den przykład z całkiem nielicznych eksponatów na polu 
stenografji, prace uczniów J. Dadoka, między niemi ol- 
brzymi gruby tom poezyj polskich, przepisanych pismem 
. stenograf icznem. 

Jeżeli chodzi o Śląsk Górny, to przed wojną światową 
nie mogło być tu mowy o jakiemś naucz-aniu stenografji 
polskiej wskutek antypolskiej polityki rządu niemieckiego 
a i praktyczne zastosowanie byłoby niemożliwe, gdyż usunięto 
przecież język polski z życia handlowego i wogóle pu- 
blicznego. A zresztą inne i wiele ważniejsze zadania czekały 
urzeczywistnienia, że wymienić choćby wzbudzanie pol- 
skości i ducha narodowego. Tymczasem istniały więc na 
Śląsku tylko niemieckie Towarzystwa stenograficzne sy- 
stemu Gabelsbergera i Stolze-Schreya i uczono niemieckiej 
stenografji w niemieckich szkołach handlowych. 

Ale skoro tylko zaświtała jutrzenka wolności, zjawia 
się i stenografja i ruch stenograficzny. Początek przypada 
już na okres przed plebiscytowy. Lud górnośląski, 
którego gniotła przemoc wroga, starającego się poniżyć 
w jego oczach walory kultury polskiej — może niedoceniał 
w dostatecznym stopniu intelektualnych zdobyczy polskiej 
nauki. Trzeba mu było więc otwierać oczy na wartości 
polskie, także i na polu stenografji, tein więcej, że i wzglę- 
dy praktyczne odgrywały tu niemałą rolę. Można się było 
przecież spodziewać, że rozwinie się polskie życie handlowe, 
co w następstwie wywoła silne zapotrzebowanie stenogra- 
fów polskich. 

Pierwszym pionierem stenografji polskiej na Śląsku Gór- 
nym był Emil Siwy z Łagiewnik, obecnie naczelnik gminy 
w Chorzowie. Wybrał do nauki system niemieckiej steno- 



298 

tachygrafji, na której oparł swoją „Sten ograł" ję Reforma" 
(podręcznik w r. 1920). Urządzał on kursą swej stenograf j i 
w latach 1919/20 w Łagiewnikach, Król. -Hucie, Zabrzu i Gli- 
wicach, liczyły on,e przeciętnie po 30 uczestników. Brat 
jego, student uniwersytetu berlińskiego, uczył tego syste- 
mu wśród Polonji w Berlinie. Wkrótce jednak usuwa się 
Siwy z życia stenograficznego, a równocześnie upada jego 
stenografia. O systemie jego będzie mowa przy przekła- 
dach stenotachygrafji. 

Prawie równocześnie zaczęto uczyć stenograf j i na kur- 
sie księgowości w Wielkich Hajdukach, urządzonym prze/. 
Szkołę Kupiecką Itejewskiego z Bytomia. Uczył Jas kół a 
(obecny urzędnik wojewódzki) systemem Stolze-Schreya. 
Był to system prawie wyłącznie znany na Górnym Śląsku. 

Lecz kursiści doszli do przekonania, że system ten 
nie odpowiada duchowi języka polskiego. Za bardzo też 
przypominał Berlin, gdzie i miał swoją główną siedzibę. 
Zaczęto więc szukać odpowiedniego systemu, a ponieważ 
brakło znajomości stosunków stenograficznych, szukano go 
niejako z latarnią w ręku. 

Z ogłoszeń w gazetach śląskich dowiedziano się o sy- 
stemie GabeLsbergera-Polińskiego. Józef Nowak, obecnie 
naczelnik gminy w Nowych Hajdukach, postarał się o pod- 
ręcznik, i ucząc się sani, uczył innych kursistów w liczbie 
około 30, pochodzących z różnych okolicznych towarzystw 
polskich, głównie robotniczych. Kurs trwał od paździer- 
nika 1919 r. do końca lutego 1.920 r. Zainteresowanie było 
wielkie, widać to już z tego, że starano się wszelkiemi spo- 
sobami kurs nadal utrzymać i zastanawiano się nad zdo- 
byciem potrzebnych ku temu środków. A, że popularne 
były i dozwolone przedstawienia amatorskie, więc przygo- 
tował komitet z członków byłego kursu sztukę „ Dymitr 
i Marja", którą zamierzano kilkakrotnie odegrać dla uzy- 
skania funduszów. Lecz nie było to tak jeszcze łatwe, 
jak się zdawało. Mimo rządów Komisji Aljantów i Niemcy 
mieli swe wpływy, a ponieważ według ustaw niemieckich 
mogły tylko zarejestrowane towarzystwa wystawiać sztuki 




Franciszek Grześ 
radca miejski w Król. -Hucie, członek honorowy Piasta i człone 
rowy Zespołu Tow. Stenograficznych na śląsku. 



hono- 




Antoni Nowak 

założyciel i prezes honorowy ,. Piasta" i honorowy członek Zespołu. 



299' 

amatorskie, więc zakazano przedstawienia. Nie zrazili się 
tein stenografowie. Założyli szybko „Towarzystwo Polskich 
Stenografistów" z siedzibą w Wielkich Hajdukach. Do za- 
rządu towarzystwa weszli między innymi główni inicjatorzy 
Jaskóła i J. Nowak. Ale i teraz jeszcze nie skończyły się 
trudności. Tym razem pochodziły one ze strony polskiej, 
z innego obozu polskiego. Rozgłoszono, że „Towarzystwo 
Polskich Stenografów" to towarzystwo niemieckie, a można 
było wówczas tein łatwiej wprowadzić w błąd opinję pu- 
bliczną, iż nikt jeszcze nie słyszał wtedy o „polskich 
stenografistach"; nic też dziwnego, że podejrzy wano w o- 
fwym czasie najgorętszej walki plebiscytowej, iż są to Niem- 
cy, którzy pod płaszczykiem polskości chcieliby przyciąg- 
nąć lud polski do siebie. Lecz szczęśliwie i ta trudność 
minęła. Publiczność zapoznała się z treścią sztuki, prze- 
konano się o polskości grających i odegrano sztuczkę z po- 
wodzeniem w Król Hucie, Świętochłowicach i Wielkich 
Hajdukach. Założone towarzystwo przestało istnieć z wio- 
sną r. 1920, gdy wielu członków tego towarzystwa rozjechało 
się na kursą nauczycielskie i urzędnicze. Niektórzy człon- 
kowie dawnego towarzystwa starali się wprawdzie założyć 
podobne stowarzyszenia w Król. -Hucie, Chorzowie i innych 
miejscowościach, ale udało się to tylko w Chropaczowie, gdzie 
założone towarzystwo o 60 członkach utrzymało się 6 mie- 
sięcy. Naogół nie był to czas sprzyjający, czas plebiscytu, 
niepewnego jutra, więc wszystko inne interesowało ludzi, 
jedynie nie stenografja. 

Nowa era działalności zaczyna się po u k o ń c żeni u 
plebiscytu i zlikwidowaniu trzeciego powstania. Dnia 
1.7 listopada 1921 r. zwołał na godz. 7-mą Antoni No- 
wak w Król. -Hucie zebranie „lubowników" stenograf ji pol- 
skiej, celem utworzenia kółka stenograf ji polskiej. Założono 
rzeczywiście w Król. Hucie stowarzyszenie pod nazwą: 
Polskie Kółko Stenografów „P i a s t", którego głów- 
nymi inicjatorami byli radca Magistratu Franciszek 
Grześ i Antoni Nowak. 

Dzieje „Piasta": Prezesem towarzystwa wybrano 



300 

Antoniego Nowaka, zastępcą radcę Grzesia, (sekretarką 
Jadwigę Fikównę), funkcje nauczyciela objął chwilowo rad- 
ca Grześ. Zaczęła się praca. Ciężkie były początkowe czasy 
z powodu braku środków materjalnych i zawodowych nau- 
czycieli, a przecież zdołało towarzystwo przetrzymać je 
dzięki tylko ofiarnej i bezinteresownej pracy prezesa oraz 
•wiceprezesa. Szczególnie zasłużył się radca Grześ. Będąc 
w zarządzie Z.Z.P. udzielił towarzystwu stenograficznemu 
sali na lekcje i zebrania. A była to jedyna sala w Król- 
Hucie z tablicą, do szkół nie miano wtedy jeszcze dostę- 
pu. Naturalnie nie było mowy o wymogach pedagogiczno- 
dydaktycznych. Zamiast ławek szkolnych były krzesła i sto- 
ły, udzący się musieli nieraz siedzieć tyłem obróceni do 
tablicy, ale mimo wszystko miejsce było na 100 osób, z któ- 
rych składał się ten pierwszy kurs. Nauki udzielał bez- 
interesownie radca Grześ, a chociaż liczba uczestników 
zmalała do połowy, kurs dobił szczęśliwie do końca. 

Co do wyboru systemu wahano się długo. Odraza do 
systemu Stolze-Schreya, przedstawiciela niemczyzny, popro- 
wadziła do systemu Gabelsbergera-Polińskiego, odpowiada- 
jącego duchowi języka polskiego. 

W latach 1922-24 t. j.do kongresu w Król.-Hucie wr. 1.924 
odbyło się w „Piaście" 7 kursów z przeciętną liczbą 30 — 40 
członków na początku kursów, a połową tej ilości przy 
końcu. Różne znowu nastręczały się trudności. Pokazało 
się, że bezpłatne względnie zbyt tanie kursą demoralizują 
uczestników, którzy dla tej taniości lekceważą je sobie 
i opuszczają naukę, co ujemnie wpływało na innych ucze- 
stników i na nauczyciela. Dalej wyłoniły się trudności ję- 
zykowe. Z uczących się stenografji nikt nie uczył się ję- 
zyka polskiego w szkole i nie zn#ł gramatyki języka. 
Przeważna część mówiła narzeczem śląskiem, tern większa 
nastręczała się trudność w nauce stenografji. Czasem trze- 
ba było tracić długi czas, rozwodząc się nad znaczeniem, 
językowem i objaśniając pewne reguły stenografji. Wreszcie 
i materjał uczących się zarówno co do zawodu jak i wieku 
był najbardziej różnorodny: Obok 15-letnich (chłopca lub 



301 

dziewczynki) zasiadał na ławie mężczyzna 30 — 40 letni. 
Nauczyciel znalazł się więc wobec wielkich trudności peda- 
gogicznych, metodycznych, dydaktycznych i językowych. 
Główną więc teraz uwagę skierowano na trudności językowe 
i w dalszych kursach przeznaczano jedną godzinę na język 
polski, drugą z&ś na stenografję. 

Tych, którzy ukończyli kurs stenografji przyjmowano 
na członków towarzystwa „Piast" po poprzedniem wniesie- 
niu przez kandydata prośby pismem stenograficznem. 

Rozmachu nabrało towarzystwo po objęciu Górnego 
Śląska przez Polskę. Otrzymano za poparciem racicy Grzesia 
od Magistratu wygodne sale szkolne w liceum żeńskiem do 
swego rozporządzenia. Nie ograniczono się na suchych lek- 
cjach szkolnych, lecz dbano o zaspokajanie potrzeb kultu- 
ralnych, umysłowych i towarzyskich swych członków. Ze- 
brania towarzystwa odbywały się co miesiąc, urządzano 
tam wykłady, nietylko na temat stenografji (głównie pre- 
zes Nowak) ale również i z innych dziedzin. Prenumerowa- 
no obowiązkowo „Stenografa Polskiego". Urządzano wspólne 
wycieczki i zabawy z tańcami, a grosz i nie-stenografów 
napełniał wtedy obok tańczącej „Polski stenograficznej" 
pustą kasę Towarzystwa. 

Członków czynnych liczyło towarzystwo w tym czasie 
około 100. 

Dla członków biegłych w stenografji starano się o po- 
sady. Nie było trudu o zajęcie, gdyż zawsze poszukiwano 
dobrych stenografów. 

Przeważna ilość członków to ludzie od młota lub ki- 
lofa, którzy po znojnej pracy w kopalni lub hucie z amator- 
stwa poświęcili wolny czas stenografji. Dzięki temu zapało- 
wi zdołano osiągnąć poważne rezultaty. W drugą rocznicę 
istnienia towarzystwa urządzono popisy konkursowe 39 u- 
czestników. Do komisji zaproszona prof. Korbla, który też 
przybył. Pierwszą nagrodę za stenografowanie 150 zgłosek 
na minutę zdobył hutnik z zawodu Malczyk, drugą górnik 
Kosiński za 120 zgłosek. Słusznie więc piszą Ślązacy z Tow. 
„Piasta" z pewną dumą: „Jakiż wstyd powinien ogarnąć 



302 

wszystkich tych licznych urzędników i nauczycieli, którym 
przecież stenografja przyniosłaby olbrzymie korzyści w ich 
zawodzie". Wynoszą się nie bez słuszności jako dobrze 
zorganizowana placówka stenogr. ponad taki n. p. Kraków 
z jego licznemi szkołami różnego typu i całą armję profeso- 
rów i nauczycieli. Przez kilka lat było To w. „Piast/ 4 jedyną 
taką placówką syst. Gabelsbergera-Polińskiego, gdzie sku- 
piało się życie stenograficzne i skąd promieniowało na cały 
Śląsk polski. 

Z chwilą przyłączenia Górnego Śląska do Polski i więk- 
szego napływu inteligencji polskiej zjawiają się też i inne 
jednostki interesujące się stenografja, uczą się jej same 
i innych. Ciekawem jest zjawiskiem, że nie przybyły tu 
egzaminowane siły syst. Gabelsbergera-Polińskiego, które- 
by uczyły i szerzyły ten system. Natomiast w r. 1921 przy- 
była tu Balczyńska-Bartoszewiczowa, która zdawszy egza- 
min w Krakowie, miała prawne podstawy rozszerzenia na 
'Śląsku swego przekładu systemu Stolze-Schreya. Urządziła 
ona też kurs specjalnie dla nauczycieli, z których wyszedł 
spory zastęp nauczycieli stenografji szerzących jej system. 
Uczono jej systemu w szkołach handlowych Śląska. A z sy- 
stemu Gabelsbergera-Polińskiego przeciwstawiali się tylko 
ludzie dobrej woli, amator o wie, lecz nie egzaminowani nau- 
czyciele. I tak wymienić tu należy kier. szkoły Mangolda, 
który zaszczepił system Gabelsbergera-Polińskiego w pod- 
władnem sobie i okolicznem nauczycielstwie, a tern samem 
odwiódł ich od systemu Pałczyńskiej. Przełożył Mentza dzieje 
sten., ale ich nie wydał. Dalej wymienić trzeba kursą Prus- 
Napiórkowskiej i Kalety z Katowic oraz Kańczyka z Załęża. 
W Król. -Hucie obok kółka „Piast 44 , uczył też systemu Ga- 
belsbergera-Polińskiego Karcel Teodor. 

Zjawiają się też jednostki, które węsząc ponętny łup, 
pragną robić dobre interesa na nauce stenografji, będąc 
sami niefachowemi siłami. Naturalnie szkodzi to sprawie 
stenografji, odbiera zaufanie do tej nauki i zniechęca ludzi. 
Tak n. p. zjawił się w Król. -Hucie jakiś „wielki profesor 44 , 
który podszywając się pod firmę Związku Powstańców zało- 



303 

żył kursą stenografji i księgowości, grubo sobie kazał pła- 
cić, a wyniki osiągnął marne i nic dziwnego, gdyż sam nie 
umiał stenografji. 

Jan Kańczyk i Przewłoka, ożywieni dobremi chęciami, 
odpowiednią reklamą starali się przyciągnąć uczniów: pod- 
czas różnych obchodów w Katowicach występowali ich ucz- 
niowie ubrani w barwne czapki „stenografów" z własną 
-muzyką, nosząc przed oddziałem tablice z napisami szkoły 
stenograficznej. 

Troską „Piasta" było w oWym czasie postaranie się 
o egzaminowanych nauczycieli, którychby można wprowa- 
dzić do szkół i tu przez młodzież zacząć pracę od dołu. 
Sam „Piast" robił wszystko, co było w jego mocy, by sze- 
rzyć stenografję wśród najszerszych mas ludowych, nie 
zrażał się żadnemi trudnościami, mając to przeświadczenie, 
że pracuje dla dobra Ojczyzny i Państwa. 

W r. 1924, po trzech latach pracy twórczej, zdobył się 
„Piast/ 4 na podziwu godny wysiłek, zwołując w nader go- 
ścinne mury miasta Król. Huty III Kongres stenografów 
Polskich, o którym wyżej była mowa. Było to koroną dzia- 
łalności jego na Śląsku. 

Działalność po kongresowa 

zaczyna się pewnym upadkiem ruchu stenograficznego „Pia- 
sta" do r. 1926 z powodu równoczesnego kryzysu gospodar- 
czego w Polsce. Maleje gwałtownie frekwencja kursów ste- 
nografji. Zarząd nie opuścił bezwładnie rąk, lecz zabrał 
się do energicznej pracy. Utworzono stałą komisję pedago- 
giczną, która miała układać program naukowy kursów i czu- 
wać nad ruchem towarzyskim. Weszli do niej Folek, Bra- 
chaczek, Tomala, Świerczyna, Fikówna, Klama i Malczyk. 
W r. 1925 przystąpiło koło do Zespołu Zrzeszeń Polskicl) 
w Król. Hucie, biorąc udział żywy w jego zebraniach mie- 
sięoziiiiych. Sfearaoio się urządzić kurs stenograficzny dla 
nauczycieli, lecz zamiar spełzł na niczem z powodu braku 
zainteresowania i zrozumienia dla tej dziedziny. Nie odstra- 
szyło to zarządu. W r. 1926 urządzono wojewódzkie popisy 



304 

stenograficzne, które stały się zwiastunem lepszego jutra. 
Brało w nich udział około 40 uczestników, pisano z szyb- 
kością 80 — 200 zgłosek na minutę. Nagrody na 200 zgł. 
zdobyło trzech członków i; Piasta". Do komisji ocen należeli 
prof. Korbel, prof. Kotas i red; Chrąptusta. Popisami zdo- 
byto suk ces,. .były, one bodźcem do dalszej pracy, najważ- 
niejszym zaś wynikiem, jaki osiągnięto było to, że popisami 
temi zaintereśowjały się władze: r Sejm Śląski, Magistrat 
Król. Huty, fzba Handlowa a dalej Zakłady hąndlowo-prze- 
jnysłowe. Instytucje te poparły finansowo. popis, co umożli- 
wiło rozdanie 18 cennych nagród pamiątkowych. Ruch pod- 
niósł się, ilość członków koła wzrasta. 'Lecz zaznaczył się 
ten rok i smtftnym momentem, zmarł zasłużony członek 
honorowy „Piasta", pierwszy Prezydent Król. Huty, Paweł 
Dombek, . *. .. 

W r. 1926 osiągnięto dalsze wyniki. Dzięki staraniom 
zarządu przez utrzyomiande stałego kontaktu; z władzami: 
Wydziałejn Ośw. Publ. i Magistratem w Król. Hucie, wpro- 
wadzono system Gabelsbergera-Polińskiego w Szkole Han- 
dlowej i Gimnazjum Handlowem w Król. Hucie z rokiem 
szkolnym 1926/27, gdzie nauczycielem został na wniosek 
zarządu Polek, długoletni członek „Piasta". 

Tymczasem powstały na Śląsku i 7 inne stowarzyszenia 
stenograficzne i kółka: w Katowicach, Rudzie itd., a red. 
Władysław Chrapusta utworzył Instytut stenograficzny 
w Katowicach. .,. * 

Mimo tycji świetnych wyników pqpostał w pamięci nie- 
dawny upadek rpchu stenograficznego na Śląsku i pewna 
niepewność, stąd troska* o. przyszłość, o umocnienie i skon- 
solidowanie ruchu, poddała działaczom stenograf ji ila Śląsku 
myśl skupienia sił z całego ; Śląska i zogniskowania ich 
przez utworzenie je,dnostki obęjpiującej organizacyjnie cały 
Śląsk. Poprowadziło to do utworzenia „Zespołu" towarzystw 
stenograficznych na Śląsku. Odkładając, dalsze dzieje „Pia- 
sta" na później, naLeży się zająć teraz powstaniem i roz- 
wojem tego „Zespołu", a następnie Towarzystw do niego 
należących. 




Redaktor Władysław Chrapusta 

pierwszy prezes Zespołu To w. Stenograficznych na śląsku. 



305 



Zespól Towarzyptw Stenograficznych syst. G&betebergera- 
Polińskiego Woj. SI. i Zagl. Dąbr. w Katowicach. 

Dnia 27 marca 1927 r. na Walnem Zgromadzeniu Tow. 
„Piast" w Król. Hucie na wniosek obecnych z Katowic 
Jana Kańczyka i Wilhelma Cholewy weszła po raz pierwszy 
pod obrady myśl utworzenia jednostki organizacyjnej ste- 
nograficznej, obejmującej mniejsze grupy organizacyjne tj. 
kółka, towarzystwa, związki na Śląsku, przyczem jednostkę 
tę nazwano wtedy: „Śląski Oddział stenograficzny". Uchwa- 
lono jednogłośnie odpowiedni wniosek. Wyłoniony komitet 
jako Wydział Wykonawczy ;potem już nazwanego Zespołu 
Towarzystw Stenograficznych Województwa Śląskiego odbył 
posiedzenie pierwsze dnia 15 maja 1927 r. w Król. Hucie 
przy spółudziale członków Wydziału, z Król. Huty Anto- 
niego Nowaka i Emila Świerczyny, z Katowic Władysława 
Ohrapusty, Wilhelma Cholewy i Jana Kańczyka. Utwo- 
rzono prezydjum Wydziału wybierając prezesem A. Nowa- 
ka, jego zastępcą W. Chrapustę, sekretarzem W. Cholewę, 
zastępcą E. Świerczynę i postanowiono powołać do Wy- 
działu profesorów Dąbrowskiego z Katowic, Polka z Nowych 
Hajduk i Achtego z Katowic. Następnie zapoczątkowano 
opracowanie statutu Zespołu. Na drugieni posiedzeniu w dniu 
29 maja 1927 r. także w Król. Hucie uchwalono statut 
Zespołu i postanowiono zwołać pierwszy walny zjazd de- 
legatów poszczególnych towarzystw i związków. Zjazd od- 
był się 27 czerwca tegoż roku. Regrezentowane tam były 
następujące organizacje stenograficzne: „Piast" z Król. Hu- 
ty, Związek Sten. z Katowic, Kółka młodzieży szkół za- 
wodowych w Dąbrowie Górniczej i Cieszynie. Obecni byli: 
Z Król. Huty A. Nowak i E. Swierczyna, z Katowic Cho- 
lewa, Chrapusta, Adolf Jung, J. Kańczyk, z Dąbrowy Gór- 
niczej prof. Mańko wa, z Cieszyna Pr. Kotas. W wyj Liku 
obrad powołano do życia Zespół Tow. Sten. syst. Gabelsb.- 
Polińskiego Woj. Śląskiego i Zagł. Dąbr. z siedzibą w Ka- 
towicach. Wybrano jako zarząd Zespołu: prezesem red. 
( ■ li r a p u s t ę, wiceprezesem A. Nowaka, sekretarzem A. .Jun- 

20 



306 

ga, zastępcą prof. Mańkową, skarbnikiem Folka, ławnikami 
Cholewę i Kotasa. Działalność Zespołu zmierzała najpierw 
głównie do uporządkowania spraw organizacyjnych i rozbu- 
dowy poszczególnych placówek. A więc przekształcano ist- 
niejące związki stenograficzne jednolicie na towarzystwa, 
popierano powstawanie nowych kół jak w Lipinach, Nowej 
Wsi, Sosnowcu, potem dalszych w Świętochłowicach, Ty- 
chach; pewne kółka powstawały i rychło upadały. Na tle 
uporządkowań organizowanie i ustrojowo przyszło do pew- 
nych tarć. Usunięto pewne, dawniej czynne, ale może nie- 
odpowiednio postępujące jednostki jak Kańczyka i jego to- 
warzyszy, do tarć przyszło między Zespołem, a najdawniej- 
szym Związkiem w Król. Hucie co do silniejszej centrali- 
zacji względnie decentralizacji towarzystw w Zespole i od- 
powiedniej egzekutywy tegoż. Tarcia te jednak udało się 
złagodzić, a następnie na dłuższy czas całkowicie wyelimi- 
nować. 

Zabrano się następnie do pracy zawodowej krzewienia 
ruchu stenograficznego. Wystosowano 1 sierpnia 1927 r. 
do Wydziału Oświecenia Publicznego Województwa Śląskie- 
go „Memorjał" domagający się wprowadzenia nauki steno- 
graf ji systemu Gabelsbergera - Felińskiego obowiązkowo 
w szkołach zawodowych i średnich, ew. nadobowiązkowo, 
następnie też obowiązkowo w seminarjach naucz, celem 
przygotowania nauczycieli zawodowych w tym przedmiocie, 
przyczem Zespół oddawał do zrealizowania tych postulatów 
swe siły naukowe do rozporządzenia, nawet bezpłatnie do 
czasu zdobycia funduszów państwowych. Podpisani na me- 
morjale za Zespół: Chrapusta (prezes) i Folek (sekr.), za 
kierownictwo Instytutu Stenogr. w Katowicach: Jung i Cho- 
lewa. 

Od początku r. 1928, po wyjeździe Chrapusty do Kra- 
kowa, wybrano prezesem Zespołu profesora Miejskiej Szkoły 
Handlowej w Katowicach Józefa Dąbrowskiego. 

Dzięki nowemu prezesowi Dąbrowskiemu udała się akcja, 
że władze wojewódzkie zainteresowały się silniej „Zespo- 
łem 44 i jego działalnością, w wyniku czego nie odmawiały 



307 

mu wydatnego poparcia moralnego i pomocy materjalnej, 
co z wielkiem uznaniem należy podnieść. 

Tego poparcia użyczyło Województwo całe: nie szczędził 
go energiczny i wielce zasłużony dla Śląska P. Wojewoda 
Dr. Grażyński, patronowali rozwojowi stenografji polskiej 
P. Naczelnik Wydziału Oświecenia Publ. na Śląsku Dr. Lu- 
dwik Ręgorowicz, PP. Wizytatorowie Inż. Kwieciński i Dr. 
Koczwara. 

Okólnikiem z' dnia 31 lipca 1928 r. wprowadził Wydział 
Oświecenia Publicznego program nauki dla ósmego oddziału 
szkoły powszechnej, zatwierdzony reskr. Min. W.R. i O.P;, 
który obejmuje też naukę stenografji (1 godzina). Jako re- 
alny sym ; bol wdzięczności za zrozumienie doniosłości ste- 
nografji na polu oświaty szkolnej i pozaszkolnej, poświęcił 
Zespół Dyplom P. Naczelnikowi Drowi Ręgowiczowi z wy- 
razami uznania za jego wydatne poparcie 'wysiłków Zespołu. 

W kwestji stenografji niemieckiej względnie dwujęzycz- 
nej, polskiej i niemieckiej, zarządził W.O.P., że i w szko- 
łach mniejszościowych należy wprowadzić system prof. Ko- 
tasa, jego przekład Gabelsbergera-Polińskiego, stąd uzyska- 
no polską jednolitość. 

Użyczał też Wydział Oświecenia Publ. Zespołowi znacz- 
nych subwencyj na krzewienie ruchu stenograficznego na 
Śląsku, Dzięki prezesowi Dąbrowskiemu rozpoczął się też 
druk niniejszej Encyklopedji stenografji. Zespół otrzymaw- 
szy zł. 2000 na prowadzenie nauczycielskiego kursu steno- 
graficznego, potrafił drobnem wpisowem doprowadzić kurs 
do stanu samowystarczalności, a dotację obrócić na pokrycie 
pierwszych kosztów związanych z drukiem dziejów sten. 

Działalność Zespołu w kierunku zawodowym obejmowała 
akcję zwalczania szkodliwych dla sprawy stenografji kur- 
sów pokątnych, a następnie organizowano corocznie popisy 
stenograficzne z udziałem drużyn wszystkich szkół han- 
dlowych i jednostek organizacyjnych Zespołu. 

We wrześniu zaś 1928 r. przystąpił zarząd Zespołu do 
wydawania czasopisma perjodycznego, przeznaczonego głów- 
nie dla młodzieży szkolnej pod tytułem: „Czytanki Steno- 

2Q* 



308 

graficzne". Początkowo redakcję tego wydawnictwa pro- 
wadzi A. Jung, przyczem autografy wykonuje prof. Fr. Ko- 
tas. Czasopismo polecił Wydział Ośw, Publ. w Katowicach, 
jako lekturę fachową do szkół. Współpracownicy pisma 
to głównie dr. Taub > prof. Dąbrowski, Polek, prezesi Bier- 
natek, Brachaczek. Czytanki uwzględniają od r. 1929 w swej 
części stenografowanej obok stenogramów pismem nieskra- 
canern, równolegle stenogramy pismem parlamentarnem. 
Obecnie są „Czytanki 44 w Polsce drugiem stałem czasopismem 
stehograficznem syst. Gabelsb-Polińskiego. 

W roku 1929 zostali zamianowani przez Zespół jego 
członkami honorowymi: Nacz. Wydz. O.P. Dr.Ręgorowicz, 
Prezydent miasta Katowic Dr. Kocur, Racica Magistratu 
Król. Huty Pr. Grześ, Lektor sten. Uniw. Jagieł, w Kra- 
kowie St. Korbel, Prof. gimii. Dr. Taub w Gródku Jagiel- 
lońskim, Redaktor W. . Chrapusta, prof. Szkoły Handlowej 
w Cieszynie Fr. Kotas i Dyrektor Kazimierz Mazak. Człon- 
kowie honorowi otrzymali artystycznie wykonane dyplomy. 

Program pracy Zespołu na r. 1930 przewidywał prze- 
dewszystkiem pogłębienie działalności w kierunku syste- 
mowym. Zwołał więc Zespół na 30 marca 1930 r, do Ka- 
towic „ogólnopolską konferencję autorów stenograf ji", chcąc 
dać upust tendencjom, nurtującym w gronie stenografów 
systemu Gabelsbergera-Polińskiego w kierunku uproszczenia 
i przekształcenia systemu Polińskiego w myśl rozwoju ste- 
nografji, a równocześnie chcąc ukrócić w imię dobra steno- 
grafji indywidualizm autorski i wybujałą ambicję autorów, 
zdając sobie z tego sprawę, że zbyt daleko posunięty indy- 
widualizm może stać się głównym powodem rozbicia ruchu 
stenograficznego w Polsce, będącego w dodatku dopiero 
w stadjum. konsolidacji. 

Konferencja odbyła się rzeczywiście, jej program miał 
obejmować referaty: dra. Tauba: Kwest ja ujednostajnienia 
systemu stenograficznego zagnanioą i u nas, dalej prof. 
Korbla o jego Polskim systemie, w obronie przeciw walorom 
Polińskiego, którego, miał zastępować Antoni Wojnar (Wa- 
lory systemu Polińskiego i prof. Korbla, ref. Wojnar i Kor- 



309 

bel), a dyr. Kapuściński miał przedstawić „Budowę systemu 
stenograficznego 44 na zasadzie częstotliwości znaków. Na 
konferencję, na której był obecny i wizytator Dr. Koczwara, 
przybyli: Chrapusta, Kapuściński, Kotas, Mańkowa, Dr. 
Taub, Wojnar: nie przybył prof. Korbel, przysyłając list 
z oświadczeniem, że uważa dyskusję nad swoim systemem 
za bezcelową, gdyż zmienia go dość gruntownie, wydając 
drucie wydanie swego Polskiego systemu stenografji. 

Dr. Taub w referacie swoim: Kwest ja ujednostajnienia 
systemu stenogr. zagranicą i u nas, przedstawił pokrótce, 
jak osiągnięto jednolitość systemową w różnych krajach 
zagranicą, a następnie omówił sprawę jednolitości u nas. 
Wyłuszczył najpierw kwestje ogólnej natury, jak 1. czy 
należy dążyć do jednolitej stenografji, czy może pozostawić 
różnorodność, a oświadczywszy się za zapatrywaniem, że 
jednolitość ma znaczenie społeczno-ekonomiczne, że to jest 
jeszcze jeden węzeł umacniający państwo i sj3ajający na- 
ród, zapytał 2. czy pora jest odpowiednia ujednostajnienia 
stenografji (tak!), 3. kto ma się tą sprawą zająć? (Odpo- 
wiedź: Czynniki państwowe obok inicjatywy prywatnej ze 
strony stenografów, gdyż, jak dotychczasowe doświadczenie 
uczy, bez ingerencji państwa nigdzie nie osiągnięto je- 
dnolitości, sama inicjatywa stenografów nigdzie nie dopro- 
wadziła do pożądanego wyniku). Następną kwestją było 
4. jak ma wyglądać ten system jednolity, czy to ma być 
jeden z systemów już istniejących czy nowy, opracowany 
jednostkowo czy zbiorowo, czy tak zw. „narodowy 44 „pol- 
ski 44 czy może się oprzeć na wzorach obcych i zbliżyć do 
nich. W związku z tą kwestją roztrząsano tezy dobrego 
systemu stenografji polskiej i odbyto przegląd dotychczaso- 
wych systemów polskich (wraz z ostatnim systemem Kor- 
bla) z ich zaletami i wadami. 

Ostatecznie tezy referatu brzmiały: 1. Żaden z dotych- 
czasowych systemów stenografji polskiej nie uwzględnia 
w całej pełni właściwości języka polskiego i nie jest zbu- 
dowany odpowiednio do wymogów teoretycznych, z jakiemi 



310 

należałoby wystąpić wobec dobrego polskiego systemu. Ulep- 
szenia względnie lepsze systemy są możliwe. 

2. Należy dążyć do jednolitego systemu w całej Polsce 

pod egidą odpowiednich Władz Państwowych. { 

3. System jednolity powinien uwzględnić w całej pełni j ; 
właściwości języka polskiego i czynić zadość pewnym za- ]j 
sadniczym postulatom teoretycznym stenografji. (Wytyczne 
podadzą we współpracy fachowcy różnych systemów ste- 
nografji, poloniści, przedstawiciele władz i krytyczni laicy. 

Taka Komisja naukowa powinnaby być ustalona). 

4. Należałoby rozpisać konkurs na najlepszy system 
stenograficzny. 

5. Nim wprowadzi się urzędowo system jednolity, należy 
uczyć systemu Gabelsbergera-Polińskiego, który ma bez- 
iwzględną przewagę w Polsce i okazał się stosunkowo naj- 
odpowiedniejszy ze wszystkich dotychczasowych systemów. 
Pewne doraźne zmiany dla uproszczenia są tu możliwe. 

6. Wszelkie ulepszenia względnie nowe twory powinny 
być poddane ocenie i wypróbowaniu Komisji naukowej, nim 
wprowadzi się je do szkół, przynajmniej państwowych. Na- 
tomiast należy przeciwdziałać chaosowi, rozbiciu i dezo- 
rjentacji, co łacno stać się może wskutek samowolnego wpro- 
wadzenia nowych systemów. 

7. Należy dążyć do utworzenia Państwowego Instytutu 
Stenograficznego, lub Wydziału Stenografji przy jakiejś 
Wyższej (akademickiej) Szkole Zawodowej czy Handlowej, 
(najlepiej w Katowicach), gdzieby skupiał się całokształt 
wiedzy i nauczania stenografji (egzaminacyjnie, naukowo). 
Koszt takiego instytutu nie byłby znaczny. 

Po referacie co do ujednostajnienia systemu Antoni Woj- 
nar wywodził sprawę następująco: Wskazał na dysharmonję 
wśród stenografów syst. Gab.-Poiińskiego, jaka się wytwo- 
rzyła zupełnie niepotrzebnie w ostatnim czasie. Nie uważał 
za stosowne tłumaczyć, jakie są błędy i zalety systemu 
Polińskdego wobec autorytorjum składającego się ze znaw- 
ców tego systemu. Należy dążyć do ewolucji a nie do 
rewolucji stenograficznej, której nie znosi natura. System 



311 

Polińskiego ma za sobą już wyrobione wartości moralne 
i praktyczne, ustalił swoje stanowisko pierwsze i nieza- 
leżnie w Polsce. Albo chodzić będzie o ujednostajnienie, 
systemu, a wtedy należałoby dojść do porozumienia i zgo : 
dy ze zwolennikami innych systemów, przedewszystkiem 
Balczyńskiej i Gumińskiego, aby wytworzyć system po- 
średni, kompromisowy (Wojnar jest pewny, że nie dojdzie 
do porozumienia), albo też chodzi o wprowadzenie upatrzo- 
nego już systemu prof. Korbla, który zachwala Dr. Rymar 
w kilku gazetach. W drugim wypadku ocenę tego nowego 
systemu przeprowadzą uczący się go, a przyszłość okaże 
jego walory. Przeciwstawia się Wojnar w r ywodom dr. Iły- 
mara w gazetach, obniżających do zera wartość syst. Po- 
lińskiego i jego szkoły. Szkoła Gab.-Polińskiego wytężyła 
wszystkie siły, aby stworzyć zharmonizowaną całość, celem 
uzyskania przewagi nad przeciwnikami systemowymi, by 
po pewnym czasie dążyć do ulepszenia własnego systemu. 
To co z trudem zyskało przewagę w opinji społecznej 
i w opinji rządowej wystawia się na zbyt wczesną krytykę. 
Zespół Tow. sten. syst. Gab.-Polińskiego na Śląsku powinien 
w myśl zatwierdzonego statutu zastęppwać system Poliń- 
skiego tak długo — jak długo jako taki oficjalnie istnieje, 
albo należałoby zlikwidować Zespół i stworzyć nową or- 
ganizację, któraby reprezentowała nowy system. Każda or- 
ganizacja musi mieć pewne poczucie honoru. Brak organi- 
zacji i konsekwentnej polityki na dłuższym odcinku czasu 
podrywa zaufanie sfer miarodajnych. Twierdzenie jakoby 
przez wprowadzenie nowego systemu całość sprawy uległa 
polepszeniu, jest mylne. 

Wreszcie dyrektor Józef Kapuściński poddał system 
Polińskiego krytyce w świetle cyfr częstotliwości języka 
polskiego, wykazując, gdzie są niedomagania ze względu na 
statystykę językową, którą pomysłowo przedstawił na licz- 
nych diagramach, oraz wskazując, jak ze względu na sta- 
tystykę ma postępować praca nad udoskonaleniem systemu 
i jakie wogóle są postulaty dobrego systemu stenograf j i od- 
nośnie do zjawisk częstotliwości. 



312 

Po referatach wizytator dr. Koezwara przedstawił mo- 
tywy przychylnego stosunku Władz wojewódzkich do za- 
mierzeń Zespołu, zauważył też, że należy system steno- 
graficzny uniezależnić od obcych wpływów, reformę ma 
cechować duchowość i twórczość polska. 

W ciągu dyskusji, jaka się wyłoniła ńld referatami, 
dały się zauważyć następujące tendencje: Jedna (prof. Dą- 
browski, Polek, Mańkowa i część innych) chcieliby już 
„Polski system 44 Korbla uważać za tę reformę, która mia- 
łaby zastąpić system Polińskiego; inni: (Jung, Kapuściński, 
Taub, Król.-Huta-„Piast") nie uważali i nowego systemu 
Korbla za coś odpowiedniego i godnego w miejsce Poliń- 
skiego, inni wreszcie byli zdania (Kotas), iż w każdym razie 
należałoby dziś najsilniejszego Polińskiego rozbić lub oba- 
lić, jafcoże jest to system nieodpowiedni, no a potem iść 
własną drogą i stworzyć ale indywidualnie, nie gremjalnie, 
system dostosowany ściśle do właściwości języka polskie- 
go, prawdziwie polski (sam Kotas miał taki system w r zana- 
drzu). Co do aprobaty takiego systemu, sądzi Kotas, że 
wyjdzie on drogą naturalnego niby doboru, bo o ile zdoła 
ten system „skupić w sobie zalety wszystkich naszych 
przekładów, to tern łatwiej będzie zjednoczyć pod jego 
sztandarem wszystkich stenografów, rozbitych na liczne o- 
bozy i doprowadić do tego, że w Zjednoczonej i Wol- 
nej Polsce będziemy pisać jednolitym, pol- 
skim sy s te me m 44 . 

W ten sposób, przynajmniej w dyskusji, rozbiła się 
konsolidacja ruchu stenograficznego na Śląsku, a skutki 
nie dały długo na siebie czekać, gdyż już w następnym 
roku przyszło do jawnej i zdecydowanej walki, w której star- 
ły się ostatecznie dwa prądy: nowy Korblowski i dotych- 
czasowy Polińskiego. Natomiast w „Uwagach do IV zjazdu 
delegatów Towarzystw Sten. 44 , które skreślił prezes Ze- 
społu Dąbrowski w „Czy tankach 44 dopiero co w lutym 1930 r., 
czytamy: „ Stwierdzić wypada, że głównym powodem roz- 
bicia ruchu stenograficznego w Polsce jest zbyt daleko 
posunięty „indywidualizm 44 autorski i niemożność jego po- 



313 

skromienia. Cóż znaczą papierowe uchwały Komitetu Wy- 
konawczego, nie mającego za sobą żadnego, organizacyjnego 
i autorytatywnego poparcia? Nic! Z tych względów należy 
zabrać się do uzdrowienia ruchu stenograficznego w Polsce 
w porządku wręcz odwrotnym niż to robili nasi poprzed- 
nicy i w tym kierunku idą też poczynania Zarządu Zespołu, 
który chce najpierw cementować organizacje; drogą pracy 
użytecznej zapewnić sobie uznanie społeczeństwa i władz 
państwowych, a będąc obecnie prawie u celu, zamierza wdać 
się w „dyplomatyczne rozmowy" z autorami, celem dopro- 
wadzenia do ujednostajnienia systemu". 

Tak mówił Zespół przez usta swego prezesa. 

Ostatecznie w wyniku obrad „konferencji autorów 1 ' po- 
wołano do życia Komisję systemową, w skład której we- 
szli: Chrapusta, Dąbrowski, Kapuściński, Korbel, (którego 
miano zaprosić), Kotas, Taub, Wojnar. Wątpić jednak nale- 
żało, czy ta komisja okaże jakąkolwiek żywotność. Zada- 
niem komisji było opracowanie konkretnych wniosków do 
t. zw. „miałej" i „wielkiej 4 ' reformy systemu. Sekretarstwo 
Komisji miało być przy Zespole. 

Łącznie z konferencją autorów odbył się po niej roczny 
Zjazd delegatów Towarzystw stenograficznych należących 
do Zespołu, a dnia poprzedniego odbyły się popisy steno- 
graficzne drużynowe i indywidualne wszystkich szkół han- 
dlowych Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego przy uczestnic- 
twie 131 osób. 

Do nowego Zarządu Zespołu wybrano ua rok 1930 po- 
nownie na przewodniczącego Dąbrowskiego, na sekretarza 
Tomalę. 

W ciągu całego okresu kadencji tego zarządu po- 
czynał zarysowywać się prąd wsteczny od programowego 
oświadczenia prezesa prof. Dąbrowskiego, powyżej cytowa- 
nego. Niezwykle charakterystycznym objawem powstającego 
fermjentu był niezrozumiały odwrót gwałtowny i bezpardo- 
nowy samego chorążego tej idei prof. Dąbrowskiego, a z nim 
prof. Folka i sekretao^a Tomali, którzy bez ogródek już 
zdecydowanie zamierzali Zespół przeobrazić w instytucję 



314 

czysto Korblowską i wpływami swemi system Korbla prze- 
forsować jako system jednolity przynajmniej na Śląsku, 
dając tein samem prejudykat na całą Polskę. Dla nowej 
koncepcji starał się prezes Zespołu w prywatnych rozmo- 
wach i konwentyklach pozyskać tych ludzi, co do których 
mógł przypuszczać, że nie dadzą się zbyt łatwo przekonać 
do uznania systemu Korbla. 

Upłynął tymczasem rok i zbliżał się czas Walnego 
Zjazdu Delegatów Towarzystw stenograficznych należących 
do Zespołu. Akcja zakulisowa propagatorów nowego prądu 
wzmogła się na sile i stale rosła. Atmosfera stawała się 
coraz cięższa i nie ulegało już wątpliwości, że życie steno- 
graficzne na Śląsku w szybkiem tempie zbliża do konfliktu. 
Krótko przed zjazdem pojawił się w „Kurjerze Śląskim" 
artykuł świerczyny, w którym autor ostro przeciwstawia 
się przyjmowaniu „nowinek" za doskonałość, w przeddzień 
zaś zjazdu redaktor Cholewa na łamach „Polski Zachodniej" 
w artykule swym przestrzegał zjazd przed zbyt pochopnem 
deklarowaniem się na rzecz systemu prof. Korbla, tern wię- 
cej, że o wartości jego winna decydować zdolność stoso- 
wania go w życiu, a nie saniozachwalanie przez autora sy- 
stemu i jego apostołów. 

Dnia 18 st^znia 1931 r. na Walnym Zjeździe Delegatów 
{wszystkich towarzystw stenograficznych systemu Gabels- 
bergera-Polińskiego na Śląsku, należących do Zespołu, przy- 
szło do ostatecznej rozgrywki między pnof. Dąbrowskim 
i Folkiem z jednej strony, reprezentujących system Korbla 
a Świerczyną i red. Cholewą z drugiej strony, stojących na 
gruncie sta,tus quo do czasu, kiedy stworzony zostanie sy- 
stem, co do którego z całą pewnością stwierdzić będzie 
można, że jest istotnie lepszym, bezkonkurencyjnym i mo- 
gącym śmiało wytrzymać próbę życia. Delegaci w żywej 
dyskusji przygniatającą większością podzielili przekonanie 
Świerczyny i Cholewy, w następstwie czego dotychczasowy 
prezes prof. Dąbrowski i Polek usunęli się od prac w Ze- 
spole. Zjazd delegatów w wyborach powołał do zarządu 
Zespołu : jako prezesa red. Wilhelma C h o 1 e av ę, sekre- 




Redaktor Wilhelm Bolesław Cholewa 

obecny prezes „Zespołu". 




prof. Józef Dąbrowski 
b. wieloletni prezes Zespołu To w. Stenograficznych na śląsku. 



315 

tarza Emila Świerczynę, stenografa Sejmu Śląskiego i skarb- 
nika w osobie Jana Biernatka, dając równocześnie wyraz 
uznania prof. Dąbrowskiemu za jego trudy położone około 
rozwoju stenograf ji w czasie ostatnich lat jego prezesury. 

Tarcia ostatnie spowodowały też wykluczenie dawnego 
sekretarza Zespołu Junga, ze Zespołu, likwidację Instytutu 
stenograficznego w Katowicach, który był własnością Chra- 
pusty a prowadził potem Jung i to, że redakcja „Czytanek 
Stenograficznych" przeszła od Junga najpierw w ręce Folka 
a następnie powierzył zjazd redakcję „Czytanek'* preze- 
sowi Zespołu red. Cholewie. W numerze 9, a pierwszym za 
nowej redakcji, oświadcza się, że „Zespół Towarzystw Ste- 
nograficznych systemu Polińskiego na Województwo Ślą- 
skie" (taka teraz powstała oficjalna nazwa Zespołu), „nie 
angażując się w żadnym kierunku, bacznie jednak śledził 
będzie przebieg „rozgrywek" systemowych" wstrzymując 
się se swą ostateczną decyzją do chwili, w której jeden 
ż tych prądów okaże się zbawczym i bezapelacyjnie lepszym 
od innych. Na razie w mgławicy walk jeden tylko 
s y s t e ni Polińskiego posiada swą realną war- 
tość". 

Zwolennicy systemu Korbla, t. j. głównie Dąbrowski i Fo- 
lek zakładają nowe towarzystwo „Odrodzenie", ale z chwilą 
wybrania tegorocznego zarządu (1931) wypad prof. Korbla 
w stronę Śląska i chęć rozciągnięcia swych wpływów na Ze- 
spół, będący w obecnej chwili jedyną zwartą reprezentacją 
polskiego ruchu stenograficznego, zakończyły się niepowo- 
dzeniem. 

Takie byłyby dzieje dotychczasowe Zespołu. Obok niego 
i z nim współpracują jego poszczególne towarzystwa ,a są 
one obecnie w następujących miejscowościach: „Piast" 
w Królewskiej Hucie (112 członków), Ruda (56 członków), 
Katowice (34 członków), Tychy (23 członków), Lipiny (18 
członków), Świętochłowice (14 członków) i Towarzystwo ste- 
nograficzne „Stenos" w Tarnowskich Górach (60 członków), 

Najruchliwsze z nich to ciągle „Piast", którego dalsze 
dzieje są następujące: W r. 1927 złożył długoletni prezes 



316 

Antoni Nowak swój urząd /wybrano go prezesem honoro- 
wym, którym jest do dnia dzisiejszego. Prezesem był przez 
następnych 17 2 roku Jan Polek, od r. 1929 i obecnie jest 
nim Augustyn Brachaczek (sekretarz Swierczyna). Od po- 
łowy 1928 r. zaczyna się w towarzystwie żywszy ruch, 
niby odrodzenie. Zreorganizowano kursy nauczania, urzą- 
dzając odtąd naukę stenografji polskiej i niemieckiej, oraz 
pisania na maszynach. Kursy wizytowane przez nauczycieli 
egzaminowanych kończą się egzaminem. Z kursów tych 
napływają członkowie do towarzystwa, następnie jednak 
niestety odpływają, gdy, osiągnąwszy odpowiednie wyniki 
i posadę, nie wyczuwają już nadal należytego interesu pozo- 
stawania w towarzystwie; nieliczne tylko jednostki dla idei 
pozostają, pracując gorliwie dla sprawy stenografji. Pod- 
stawą towarzystwa pozostają jednak zawsze kursy dla po- 
czątkujących. Kursów stenograficznych było dotychczas 0- 
krągło 20 (początkowych, dokształcających i wyższych) i 7 
kursów pisania na maszynie, dla celu których zakupiono 
maszyny do pisania. W r. 1928 urządzono po raz drugi kurs 
dla nauczycieli szkół powszechnych - w Król. -Hucie. Kilku 
nauczycieli kurs ukończyło i uczy obecnie w szkołach po- 
wszechnych. 

Towarzystwo „Piast 4 * kieruje się myślą pierwszych pio- 
nierów ruchu stenograficznego na Śląsku, pracując przez 
krzewienie stenografji dla dobra towarzystwa i dobra spo- 
łecznego w myśl hasła: 

„Bierzmy się do pracy, bo nadchodzi czas, 
Szerzyć stenografję wśród szerokich mas. 
Ucz się, pókiś młody, póki sił ci stać, 
Stenografję polską każdy musi znać". 

Towarzystwo w Katowicach (dalszy ciąg dawnego 
Związku Kańczyka) z prezesami najpierw Cholewa, potem 
Dąbrow r ski, sekretarz (Jung) prowadził kursy propagandowe, 
wykonuje przez swych stenografów dyskusyjnych prace za- 
rodowe na terenie Śląska, zdobywając sobie pełne uznanie 
władz państwowych, samorządowych i organizacyj społe- 




Emil Świerczyna 

stenograf Sejmu śląskiego i sekretarz. Zespołu Tow. Stenograficznych 

na śląsku. 




Augustyn Brachaczek 

prezes Tow. Stenograficznego „Piast" w Królewskiej Hucie. 




Prof. Jan Polek 




T. Kozioł 




Bernard Witt 
długoletni skarbnik Towarzystwa Stenograficznego „Piast" w Król.-Hucie. 




Jan Biernatek 
skarbnik Zespołu To w. Stenograficznych na Śląsku. 




Prof. Franciszek Kotas 




Dyr. Józef Kapuściński 



317 

cznych, zajmuje się wiedzą stenograficzną. W r. 1928 uczciło 
towarzystwo stulecie stenografji polskiej i urodzin J. Po- 
lińskiego odczytem przez radjo katowickie (Jung), co było 
pierwszą tego rodzaju propagandą w Polsce. W r. 1929 
prowadzono z ramienia Zespołu kurs kwalifikacyjny steno- 
graf ji dla nauczycielstwa szkół powszechnych; wykładowca- 
mi byli członkowie towarzystwa. 

W zgodnym chórze powyższych dwu głównych towa- 
rzystw pracują pomniejsze inne na Śląsku, należące do Ze- 
społu. 

Prócz towarzystw należących do Zespołu, istnieją „kółka 
stenograficzne" systemu Polińskiego wśród uczącej się mło- 
dzieży w szkołach na Śląsku. 

Poza „Zespołem" są na Śląsku stowarzyszenia systemu 
Stolze-Schrey-Balczyńskiej, niemieckie towarzystwa Stolze- 
Schreya, Gabelsbergera i jednolitej stenografji (Einheits- 
kurzschrift). Jan Kańczyk, z powodu wykluczenia go ze Ze- 
społu, utworzył „Kółko sten. im. prof. Korbla", propagując 
tegoż Polski system stenografji. Jakiś Polski Zakład Steno- 
graficzny systemu Stolze-Schreya (jednak nie Balczyńskiej) 
ogłasza się w Szopienicach, system Kunowskiego i inne szu- 
kały tu również oparcia jednak bez rezultatu. 

Sylwetki biograficzne ważniejszych pracow- 
ników na Śląsku. 

(Zestawienie alfabetyczne). 

1. BRACHACZEK Augustyn, obecny prezep „Pia- 
sta", ur. 3 VIII 1896 r. w Dolnych Kaczycach pow. Cie- 
szyński, długoletni pracownik „Piasta", kierownik kursów 
dla początkujących. 

2 CHOLEWA Wilhelm Bolesław, obecny pre- 
zes „Zespołu", b. prezes Tow. w Katowicach ,urodził się 
26 maja 1901 r. w Tokarni, woj. Krakowskie. Studja (gimna- 
zjum, Akademja Handlowa i Instytut Spółdzielczy Uniw. 
Jag.) kończył w Krakowie. Brał udział w walkach o niepo- 
dległość Polski. W r. 1926 osiedlił się w Katowicach, poświę- 



318 

! cając się karjerze dziennikarskiej. Obecnie jest redaktorom 
„Polski Zachodniej". Należy do grona osób, które powołały 
do życia Zespół Tow. Stenograficznych, systemu Polińskiego 
na województwo śląskie. 

3. CHRAPUSTA Władysław, ur. 1896 w Łoponiu, 
pow. brzeski, gimnazjum w Tarnowie. Od r. 1923 jest 
stenografem w Polskiej Agencji Telegraficznej i „Polonji" 
w Katowicach, od 1928 w Ilustr. Kuryerze Codziennym 
w Krakowie. Był prezesem Zespołu, redaktorem Księgi pa- 
miątkowej III Kongresu, twórcą Instytutu sten. w Katowi- 
cach, w którym przeprowadził pierwszy kurs stenograf j i 
(13 uczniów ukończyło 8), autorem licznych artykułów sten., 
propagatorem na Śląsku. Artykuły te są: „O maszynach sten. 
słów kilka" (Księga pam. III kongresu 1924), „O stenogra- 
fję w szkołach województwa Śląskiego (Gazeta lud. 1924), 
„Propaganda stenografji Stolze-Schreya" (Polonia 1925), 
„Dlaczego i jakiej mamy się uczyć stenografji" (Echo Pra- 
cownika Śląskiego 1926). Tłumaczył Hagena „Noty Tyroń- 
skie". Wystosował „Memorjał" do władz śląskich w sprawie 
nauczania stenografji na Śląsku. Wreszcie zaznaczyć na- 
leży, że posiada bogate i piękne zbiory odnoszące się do 
stenografji polskiej, gdyż nie szczędząc pieniędzy, zakupywał 
i gromadził książki, fotografje i. t. p., ratując w ten sposób 
niejeden zabytek tyczący się stenografji polskiej. Wydał 
też własnym kosztem dra Tauba „Dzieje biura sten. dawne- 
go Sejmu lwowskiego". 

4. DĄBROWSKI Józef, ur. w Krakowie 8 1X1903, 
Studja w Krakowie, od r. 1924 w Katowicach, ucząc w Miej- 
skiej Szkole Handlowej. Uczył stenografji w Sosnowcu 
i w Państw, gimn. w Katowicach. Brał udział w obronie 
Lwowa i Warszawy i w III powstaniu górnośląskiem w r. 1921. 
Jest oficerem rezerwy. Prezes „Zespołu" od r. 1928 do 1931. 

5. Polek Jan, ur. 13. VIII 1896 w Kobielicach pow. 
pszczyński, egz. nauczyciel stenografji. 

6. Grześ Franciszek, ur. 9. I. 1879 w Rosku, woj. 
poznańskiem, radca miejski, pierwszy nauczyciel stenografji 
Nv Król. Hucie, członek honorowy „Piasta" i „Zespołu". 



319 

7. Jung Adolf, ur. 3 VII 1894 w Nowosielicy, w Ma- 
łopolsce, w czasie Wielkiej Wojny pełnił funkcję steno- 
grafa w służbie łącznikowej VII armji. Po wojnie po- 
święca się zawodowo stenografji. Od r. 1927 w Katowicach. 
Był sekretarzem Zespołu, i redaktorem „Czytanek Steno- 
graficznych". 

8. Kozioł Teodor, ur. 24 X 1889 w Rokietnicy, 
pow. bytomski, członek honorowy „Piasta", długoletni czło- 
nek zarządu. 

9. Nowak Antoni, ur. 8 V 1885 r. w Król. Hucie, 
założyciel „Piasta 4 *, prezes honorowy „Piasta 4 *, członek ho- 
norowy „Zespołu 44 , oraz b. pierwszy prezes Zespołu. Główny 
inicjator i kierownik ruchu na Śląsku. 

10. Świerczyna Emil, ur. 9 XI 1906 w Wielkich 
Kończycach, pow. cieszyński, sekretarz energiczny, obecnie 
„Piasta", i „Zespołu 44 , zdobywca pierwszej nagrody na 200 
.zgłosek w popisach wojewódzkich w Król. Hucie i Katowi- 
cach, jeden z założycieli „Zespołu 4 *, obecnie stenograf Sejmu 
Śląskiego. 

11. Tomala Jan, ur. 19 VI 1904 w Dolnych Kaczy- 
cach, pow. cieszyński, b. sekretarz Zespołu. 

12. Witt Bernard, ur. 4. V 1899 w Król Hucie, 
obecnie skarbnik „Piasta**, zdobywca nagrody w szybkości 
200 zgł. na min. w popisach wojewódzkich w Król. Hucie 
i Katowicach. 

Życiorysy pewnych działaczy stenografji, którzy byli 
czynni też i na Śląsku (Kotas, Korbel) są skreślone na in- 
nem miejscu. 

Nauka i praktyka stenografji w niepodległej Polsce. 

Mimo wzbudzonego ruchu stenograficznego, o którym 
była mowa, nauka i praktyka stenografji, jej rozpowszech- 
nienie i wzięcie były stosunkowo nikłe Jak na tak wielkie 
państwo jak Polska. 

Dokładnych cyfrowo danych podać nie można, gdyż 
niema urzędowej statystyki nauki w szkołach i na kursach, 



320 

a i prywatna inicjatywa (Wojnar, Taub), osiągnięcia takiej 
statystyki nie dała rezultatów, rozbijając się o obojętność 
odpowiednich czynników. Toteż tylko zgrubsza można oce- 
nić te sprawy. 

Z zaświtaniem niepodległości uczono stenograf ji w nie- 
licznych gimnazjach, dalej i w szkołach handlowych, 
ale prawie wyłącznie w Małopolsce, potem przenosili ją 
Małopolanie do innych gimnazjów w całej Polsce, a głów- 
nemi uczelniami były szkoły handlowe, państwowe i pry- 
watne i kursą prywatne stenografji i pisania na maszynie. 
Także lektorlaty n<a uniwersytetach szerzyły wiedzę steno- 
graficzna. Od lutego 1924 niekorzystne dla stenografji roz- 
porządzenie Min. W.R. i O.P. znosząc z powodu oszczęd- 
ności remunerację za przedmioty nadobowiązkowe w szko- 
łach średnich ogólnokształcących i przenoszące ew. ciężar 
zapłaty za naukę tych przedmiotów na uczniów, pogrzebało 
<w gimnazjach prawie zupełnie naukę stenografji. Ostała 
się stenograf ja w szkołach handlowych, których ilość wzro- 
sła do liczby stu kilkudziesięciu (160) a może do 200, li- 
cząc różne kursy stenografji i w niektórych szkołach po- 
wszechnych na Śląsku. 

Do roku 1929 stan systemowy nauki był następujący: 

Uczono w szkołach stenografji prawie wyłącznie systemu 
Polińskiego. Nauczyciele z Małopolski rozprószyli się po 
całej Polsce, przeszczepiając tam stenografję Polińskiego. 
Śmiało można powiedzieć ponad 90% było w szkołach ste- 
nografji Polińskiego. W kilku szkołach w Warszawie uczono 
systemu Gumińskiego, a w nielicznych szkołach w Poznaniu 
najpierw ,a potem na Śląsku Górnym rozpowszechnił się 
system Balczyńskiej; ocenić można 4% Gumińskiego, 6% 
Balczyńskiej. System Polińskiego był więc prawie po- 
wszechny. 

Od r. 1929 nastąpiło rozbicie. Korbel, wydawszy swój 
„Polski system stenografji", użył swych dawnych wpływów 
i silnej reklamy dla rozpowszechnienia swej nauki. W Kra- 
kpwskiem i na Śląsku głównie ale i dalej wprowadzono 
w szkołach ten nowy system. 



321 

W r. 1930 podobnie postąpił sobie Kotas. Wystosowaw- 
szy memorjał do Wydziału O.P. województwa śląskiego prze- 
ciw Polińskieitfu, prosił o polecenie w szkołach swego nowego 
systemu ,którego podręcznik wydał. Naucza swego systemu 
w Cieszyńskiem. 

Co do lektoratów na uniwersytecie, to były one 
pierwotnie też wyłącznie systemu Polińskiego. We Lwowie 
uczył i uczy Mesuse, w Krakowie Korbel, w Poznaniu} 
najpierw D. Kromczyńska, potem Dr. Salkowski, (uczeń 
Korbla), w Warszawie najpierw Antoni Wojnar, potem Ta- 
deusz Czystohorski, który w Warszawie zyskał zaufanie 
kształcąc uczniów, na technice warszawskiej jakiś czas 
był Franciszek Wojnar, na technice lwowskiej uczy "Wła- 
dysław Bojarski. Od r. 1929 uczy w Krakowie na uniwersy- 
tecie Korbel swego uproszczonego systemu. 

Ilości różnych Kursów stenograf ji nie zliczy. Wspomnę 
silniej reklamujące się w dziennikach np. we Lwowie: Ecole 
reformę, Szkoła Rutkowskiego, Lwowska Szkoła stenografji 
Mesusego, Kursy Olszewskiego, w Krakowie Jana Pilcha, 
St. Nycza, Schóngutówna, w Warszawie A. Wojnar, J. Se- 
kułowicza, na Śląsku Instytutu Sten. w Katowicach i to- 
warzystw „Piast" i innych, należących do Zespołu, w Prze- 
fcnyślu S. Karitana itd. itd. Kursy te nauczały też do nie- 
dawna systemu Polińskiego, od 1929 niektóre wprowadziły 
system Korbla. 

Co do zastosowania stenografji to używa się jej w biu- 
rach stenograficznych Sejmu i Sen.atu w Warszawie i na 
Śląsku, o nich będzie mowa później, zatrudniają stenografów 
redakcje dzienników, czysta się codziennie w dziennikach 
ogłoszenia firm i przedsiębiorstw zwłaszcza w Krakowskiem 
i na Śląsku, poszukujących stenotypistów(ek) polsko-nie- 
mieckich, nieliczni adwokaci zatrudniają też stenograf ów(ki), 
tu i ówdzie angażuje się stenografów w roli urzędników 
w sądzie lub policji państw, w oddzielę śledczym. Major 
Skrzywan wykładał stenografję dla protokolantów przy 
Wojsk. Sądzie nr. 1 w Warszawie. 

W Poznaniu przyczyniła się do rozpowszechnienia ste- 

21 



322 

nografji Polińskiego Marja Laszkiewiczowa, krakowianka, 
egzaminowana nauczycielka Liceum handlowego w Poznaniu, 
uczennica Korbla, która od r. 1919 przebywa w Poznaniu, 
W r. 1920 pracując w charakterze referentki w Minister- 
stwie byłej dzielnicy pruskiej w Poznaniu, prowadziła 3 kur- 
sy trzymiesięczne dla urzędników tego Ministerstwa, urzą- 
dzone z inicjatywy Departamentu Centralnego. Uczyła wtedy 
(1920) na kursach handlowych Organizacji Obywateli Pracy 
(4 kursy), a potem w Liceum handlowem, gdzie założyła 
kółko stenograficzne uczniów „Młody stenograf 44 , które wy- 
dawało gazetkę stenograficzną. 

W Poznaniu i Poznańskiem jeszcze kilku innych uczniów 
Korbla rozpowszechniało system Polińskiego. 

Kursy stenografji dla urzędników prócz wspomnianych 
pierwszych, poprowadzonych , przez Laszkiewiczowa, odbyły 
się w Warszawie dla urzędników Ministerstwa Rolnictwa 
w iv 1923 (trzymiesięczny), na których uczyła Wanda Su- 
checka systemu Gumińskiego i Ministerstwa Spraw Zagra- 
nicznych w r. 1929, gdzie uczył Antoni Wojnar. 

Wspomnieć należy działalność Dra Kazimierza Lubec- 
kiego, dyrektora gimnazjum w Koźminie, który we wszyst- 
kich zakładach, w których służył, uczył stenografji, orga- 
nizował kółka stenograficzne, propagował stenografję, o- 
statnio jako dyrektor w Koźminie. Miewał też referaty na 
kongresach stenograficznych polskich i pisał artykuły do 
„Stenografa Polskiego 44 . 

Ważne są zawody stenograficzne międzyszkolne dla 
młodzieży szkół handlowych. Zawody takie urządzała daw- 
niej Szkoła Ekonomiczno-Handlowa w Krakowie, systemem 
Polińskiego (Prof. Korbel), wciągając szkoły śląskie na- 
stępnie Szkoły Handlowe w Przemyślu, Jarosławiu (Dyr. 
Kapuściński) (1930), Stowarzyszenie Dyrektorów Społeczn- 
Szkół Handl. T. S. H. we Lwowie (Dr. Tomanek, Kapuściń- 
ski 1931) oraz Lodzi (Mieczysław Garztecki 1930), dalej na 
Śląsku Tow. „Piast 4 *, oraz „Zespół 44 Tow. sten. na Śląsku 
corocznie. Zawody odbywały się grupami reprezentującymi 
szkoły i indywidualnie do 200 zgłosek na minutę. Ostatnio 



323 

zaproponował dyr. Kapuściński z Jarosławia między-kura- 
torjalne zawody stenograficzne młodzieży szkół handlowych; 
będzie do walnym środkiem rozbudzenia zainteresowania 
i ruchu stenograficznego. Dyr. Kapuściński, który jest ini- 
cjatorem zawodów w okręgu szkolnym lwowskim, uważa 
za cel konkursów podniesienie w szkołach handlowych ste- 
nografji praktycznej i w miyśl naukowej organizacji wy- 
łowienie jednostek najbardziej do stenograf ji uzdolnionych. 

Na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu w r. 
1929 mało było eksponatów, tyczących się stenografji, co 
też świadczy o słabem zainteresowaniu się tą sztuką u nas. 
Piękny gruby tom prac stenograficznych (zawierający po- 
emat „Pan Tadeulsz" i inne) oraz zeszyty stenograficzne, 
przedstawił Józef Dadok ze Śląska czeskiego. Prof. Korbel 
reklamował swój uproszczony system stenografji, nieliczne 
szkoły handlowe (Kraków, Stanisławów) przysłały zeszyty 
z pracami uczniów. M. Wierciński wygłosił 25/8 31 w Radjo 
iwarszawskiem odczyt: Stenograf ja i jej znaczenie. 

W końcu nie wolno pominąć konferencyj nauczycieli 
szkół zawodowych, zwoływanych z inicjatywy naczelnika 
szkół zawodowych KOSL dr. Karola Zagajewskiego. Na 
jednej z takich konferencyj, która odbyła się we Lwowie 
na zaproszenie tamtejszego profesora stenografji Szkoły 
Ekon. Handlowej K. Karpińskiego, omawiał dyrektor Ka- 
puściński zjawiska częstotliwości w języku polskim, przed- 
stawił krytykę systemu Polińskiego z tego punktu widzenia, 
wreszcie wyłuszczył pomysły swego nowego systemu. 

Komisje egzaminacyjne dla kandydatów na na- 
uczycieli stenografji były dwie: Dawna w uniwersytecie we 
Lwowie dla stenografji polskiej, ruskiej i niemieckiej( od 
1865 r.) i nowa w Krakowie, utworzona w r. 1921 przy 
Szkole Ekonomiczno-handlowej w Krakowie, jako: Państw. 
Komisja egz. dla kandydatów na nauczycieli sten. w szko- 
łach. 

Komisja lwowska miała przewodniczących profesorów 
uniwersytetu lwowskiego: Dr, Handl (do r. 1870), dr. Rulf 
(1871), dr. Czerkawski (do 1894), dr. Ćwikliński (do 1901), 

21* 



324 

dr. Till (do 1926), dr. Twardowski (od 1926). Egzaminato- 
rami byli: Olewiński (1865—1878), Józef Poliński (1869 do 
1901), dr. Till (1892—1901), Roman Lewandowski, radca są- 
dowy (1902), Włodzimierz Resl, prof. gimn. i lektor sten. 
(1902—1908), Homme Stanisław, prof. gimn. (1908—1912), 
Karol Czajkowski, prof. gimn. (1909), Władysław Bojarski, 
prof. gimn. od 1912, Dworzak, radca sądowy we Lwowie, 
dr. . Mesnuse (od 1926), Piwocki, notarjusz od 1926. Od 
1901 r. do 1913 r. zdało tu egzamin 28 kandydatów. 

W Krakowie przewodniczącym pierwszym Komisji był 
Józef Kannenberg ,dyrektor tamtejszej Szkoły Ekonomiczno- 
handlowej, a po jego śmierci następny dyrektor Herkulan 
Weigt. Egzaminatorami fachowymi tu są: prof. Korbel, dyr. 
Kapuściński, Dr. Jan Wyród, naczelnik wydziału wojewódz- 
kiego, egz. na|uczyciel stenograf ji, dawniej jeszcze prof. 
Władysław Koch. Przez Komisję egzaminacyjną w Kra- 
kowie przeszło kilkudziesięciu kandydatów i kandydatek. 

Kwalifikacje zawodowe do nauczania stenografji w szko- 
łach zawodowych określa rozporządzenie Prezydenta Rze- 
czypospolitej z dnia 7 marca 1928 r. (Dz. U. nr. 29 z 1928 i\ 
poz. 271), które zalicza stetoografję do przedmiotów po- 
mocniczych i w artykule 12 ust. 2 postanawia: „Za posia- 
dające kwalifikacje nauczycielskie do nauczania kaligrafji, 
stenografji oraz pisiania na maszynie uważa się również 
osoby, posiadające świadectwa z egzaminu państwowego na 
nauczycieli kaligrafji, stenografji lub pisania na maszynie 
dla szkół zawodowych na zasadach określonych przez Mi- 
nistra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego 1 *. 

Owe zasady egzaminu państwowego opracowuje właśnie 
Ministerstwo i jest tendencja połączenia egzaminu ze ste- 
nografji z egzaminem pisania na maszynie, natomiast od- 
dzielnego traktowania egzaminu z kaligrafji. 

Rozporządzenie Min. Wyz. Rei. i Ośw. Publ. z dnia 28 
listopada 1930 r. w sprawie wykonania rozporządzenia o kwa- 
lifikacjach zawodowych postanawia do art. 12: § 4: Wa- 
runki dopuszczenia do państwowego egzaminu na nauczyciela 
kaligrafji, stenografji lub pisania na maszynie dla szkół 



325 

zawodowych są następujące: a) obywatelstwo polskie; b) nie- 
skazitelna przeszłość, udowodniona poświadczeniem właści- 
wej władzy administracyjnej ogólnej; c) zdatność fizyczna 
do zawodu nauczycielskiego; d) ukończenie 21 lat życia; 
e) posiadanie świadectwa dojrzałości szkoły średniej ogólno- 
kształcącej lub semrnarjum nauczycielskiego, lub świadec- 
two ukończenia państwowej lub niepaństwowej, uznanej za 
równorzędną szkoły zawodowej, do której warunkiem przy- 
jęcia jest ukończenie 6 klas szkoły średniej ogólnokształ- 
cącej lub posiadanie cenzusu równowartościowego, a nauka 
w niej trwa nie krócej niż 2 lata, lub takiej państwowej 
lub niepaństwowej, uznanej za równorzędną szkoły zawo- 
dowej, do której warunkiem przyjęcia jest ukończenie 7-miu 
oddziałów siedmio- lub sześcio-klasowej publicznej szkoły 
powszechnej, a nauka w niej trwa nie krócej, niż trzy lata. 
Kandydaci ubiegający się o uzyskanie kwalifikacyj na nau- 
czycieli stenografji lub pisania na maszynie, winni ponadto 
wykazać się świadectwem z odbycia conajmniej 2-letniej 
praktyki zawodowej. 

Wymagania fachowe ze strony Komisji krakow- 
skiej są następujące: 1) Kandydat dopuszczony do egza- 
(minu otrzymuje temat do lekcji próbnej w klasie i te- 
mat do pisemnego opracowania domowego. Praca ta wy- 
nosić musi przynajmniej 2 strony arkuszowe pisma ste- 
nograficznego bez skróceń logicznych, wykonanego piórem. 
2) Kandydat ma stenografować około 10-minutowy dyktat 
z szybkością około 80 słów na minutę, następnie stenogram 
gładko i wiernie odczytać. 3) Napisać stenograficznie dłuż- 
sze zdanie, wolno dyktowane, i poprawnie przepisać pismem 
zwykłem. 4) Odpowiedzieć na pytania z zakresu teorji ste- 
nografji polskiej i wykazać nietylko znajomość prawideł, 
lecz i jasność i zręczność w ich przedstawieniu i doborze 
przykładów. 5) Odpowiedzieć na pytania z zakresu gra- 
matyki polskiej. 6) Wykazać w ogólnym zarysie znajomość 
historji stenografji (zrozumienie głównie zasad współcześnie 
stosowanych systemów). 7) Odbyć próbną lekcję w klasie 
i przeprowadzić praktycznie temat, poprzednio do obmyśle- 
nia zadany. 



326 



Przekłady Gabelsbergera nie oparte na Polińskim, wydane 
w niepodległej Polsce. 

W r. 1919 ukazała się w Łodzi „Nowa stenografja 
polska" według systemu Pawła Kina w zastosowaniu 
do pisowni polskiej ustalonej przez uchwały ostateczne wy- 
działu filologicznego Akadeniji. Autor chwali się, że nowa 
jego stenografja odznacza się nietylko nowością systemu > 
lecz również zupełnie odmiennym wykładem, nie zastosowa- 
nym dotąd jeszcze ani u nas ani zagranicą, a mianowicie 
zaletami jego nowej metody mają być: 1. ścisłe zastosowanie 
stenograf ji do ortograf ji polskiej, 2. nadzwyczajna łatwość 
przyswojenia sobie jego nauki dla jej prostoty i dokład- 
ności w przeciwieństwie do wielkiej liczby prawideł i wy- 
jątków w innych systemach. W końcu jednak przyznaje 
sam autor, że system jego oparty jest na zasadach Gabels- 
bergera. 

Przestrzeń pisma i stosunki lin jow -ości czy li- 
nijności pisma są takie same jak u Gabelsbergera, względ- 
nie w przekładach tego systemu; po podwyższonym lub 
obniżonym znaku stara się autor w następnym znaku wrócić 
na linję główną. Wogóle można znaki małe i średnie sta- 
wiać u góry lub u dołu znaków długich, by utrzymać pismo 
na linji głównej. 

Znaki alf abetowe spółgłosek, to materjał Gabels- 
bergerowski, choć przydział co do głosek inny niż u Ga- 
belsbergera i Polińskiego. Znaki b, c, cz, d, f, g, h, cli, 
k, 1, m, p, r, s, t, w, sz jak u Gabelsbergera; rz jak u Po- 
lińskiego, głoski s, z, ł mają podobne znaki a mianowicie 
kółko (oczko) 1 stopniowe dla s, 1/2 stopniowe dla / i z 
w różnych kierunkach pisane, znak ż zaś to 1 stopniowa 
kreska, znak ;, to ukośnie ustawione m (ng niemieckie, 
dawne mr Polińskiego). Znak c (początkowe u Polińskiego) 
można pisać nad linją główną lub schodząc pod nią, znak li- 
na, dwa znaki (po samogłosce i po spółgłosce). Zauważyć 
należy, że zostawił Kin Gabelsbergerowskie dwukierunko- 
we t i f a także niewygodne dwukierunkowe p, które 



327 

należy pisać w takim kierunku, aby główna część wyrazu 
była na liriji głównej. Na głoski dz, dż niema osobnych 
znaków, lecz przedstawia je jako grupy spółgłoskowe, d£ 
i z wyraża przez zmiękczenie dż i ż. Podwójne spółgłoski 
pisze przez ścisłe zestawienie, rr przez przekreślenie zna- 
kiem rz, ww jak niemieckie wieder (jeden znak w nasa* 
dzony na drugi). 

Wokalizacja u niego w ogólnych zarysach nastę- 
pująca: Alfabetowego oznaczenia samogłosek używa tylko 
tam, gdzie symboliczne oznaczenie nie jest możliwe. A mia- 
nowicie: Na początku wyraża e jako krótką skośną kreskę, 
która przechodzi wprost w dalszy ciąg początkowego znaku 
spółgłoski (g, h, ra, ;) lub wyprostowuje kreskę wstępną 
(k, n y ) lub poziomo łączy się z następnym znakiein (ech), 
na końcu zaś jest to też krótka skośna kreska; znaki al- 
fabetowe dla a, o, u, jak u Gabelsbergera, przyczem u na 
początku pisze się zawsze kreską z pod linji (czasem można 
i zlać alfalbetiowe u z następnym znakiem), znak i jest 
to ukośna dłuższa 1-stopniowa kreska rzutowa, po której 
podwyższa się ew. znak następny, y jest Gabelsbergerow- 
skie i z łącznikami, na końcu kreska pionowa w górę. 
Znak ą jest to pogrubione o (a rf- o), c końcowe krótka 
kreska pozioma, ó jest to obniżone o (o + u) lub o z kreską 
nad znakiem (podobnie oznaczał 6 Brzobohaty zob. BibL 
Sten. 1867). Symbolami samogłosek (stosowane zwykle 
w środku i ew. na końcu słów) jest pogrubienie i wyokrą- 
glenie dla ą, wyokrąglenie i obniżenie dla d, krótki łącznik 
biiędzy znakami spółgłoskowemi oznacza e, oderwany i do- 
czepiony osobno krótki łącznik jest to symbol dla q, y 
symbolicznie oznacza się prziez podniesienie następującego 
po nim znaku o 1/2 stopnia w górę, i tak samo ale skośnie 
Ponadto oznacza czasem y przez elanie ze znakiem spół- 
głoskowym, czyli końcowe lub początkowe pogrubienie znaku 
spółgłoskowego (dy, wy, ży,yt), czasem dla symbolu i pod- 
nosi się znak poprzedzający i (prkecl it, yt). Gdzie nie 
można obniżyć znaku dla symbolu u, tam się znak u alfa- 
betowy zlewa ze znakiem spółgłoskowym lub się dopisuje 



328 

u normalnie; przy tein zlane u — g, u — h każe Kin czytać 
gu, hu, zaś u + ni = urn. Gdzie nie można znaku wy- 
okrąglić, dopisuje się o alfabetowe (np. po s, z). 

Dwie po sobie następujące samogłoski oznacza w ten 
sposób, że albo jedną symbolizuje, drugą wypisuje (a-a), 
albo obie symbolizuje (a-u), albo obie wypisuje (e-a, e-e), 

Łączenie znaków jest tego samego typu jak u Ga- 
belsbergera względnie Polińskiego z tern zastrzeżeniem, że 
dość często występuje przerywane łączenie: Symbol bo- 
wiem ę wymaga przerwy w piśmie, dalej końcowe te, tę, 
tje, tję, tji, najstępnie podwojenie r, wreszcie wyrazy skom- 
plikowane rozrywa w piśmie na 2 części. Powiada Kin: 
„Podczas gdy trudność zwykłego pisma polega dla począt- 
kujących na kreśleniu oddzielnych liter a nie na łączeniu, 
to w stemognafji jest odwrjotnie. Dlatego systematyczne 
łącznie znaków jest podwaliną systemu!. Grupy spółgłos- 
kowe są tego samego typu co u Polińskiego, przyczem 
w grupach spółgłoskowych z ł, kluczka owija imię znaki 
lub l się wkręca odpowiednio, niektóre grupy są jeszcze, 
które dawno zarzucono w systemie Gabelsbergera np. trz 
jako prawoskośne t. 

, Miękczenie spółgłosek wyraża Kin następująco : 
Pewne miękkie spółgłoski mają osobne znaki, jak ć, ń 
(jak n Polińskiego), ś. Pozatem oznacza zmiękczenie przez 
długi łącznik (i) po symbolu samogłoski albo przez zao- 
krąglenie szerokie, gdzie było ono węższe po twardej spół- 
głosce, wreszcie przed i zmiękczenia nie oznacza się. 
A więc np. mia pisze się ma i doczepia łącznik szeroki, 
mio pisze się mo ale wyokrąglenie o wiele szersze (Poliń- 
skiego mą), analogicznie min jak mu i łącznik szeroki, 
ią jest szersze ą, itd. Ewentualnie wypisuje się a alfabe- 
tycznie i dodaje długi łącznik (tja). Znaki ch } t, /, cz przyj- 
mują po miękkiej spółgłosce kierumek skośny. Miękkie 
£ i cl£ oz;naczła ż i dż y z długim łącznikiem dla zmiękczenia. 

Jotowanie oznacza trojako. Powiada: W wyrazach 
„jej m;agja" znajdujemy trzy różne ;, które wymawiamy 
trojako i tak oznaczamy; 1) ; spółgłoskowe, tj. ; na po- 



329 

czątku wyrazu lub wogóle przed samogłoską, względnie 
między samogłoskami, oznaczamy alfabetowo (wsteczne m); 
nadaje mu się symbole wokalizacji następujących po nim 
samogłosek ,jest ono w brzmieniu najsilniejsze z trzech 
występujących brzmień głoski ;. 2) Drugie ; (ej), nazywa 
Kin samogłoskowe ponieważ jest ono najbardziej podobne 
do samogłoski i, spotyka się je tylko po samogłosce, z którą 
się zlewa w jeden dźwięk dwugłoskowy; oznacza się je tą 
samą małą kreską naciskową jak y alfabetowe, gdyż głoski 
y nie spotykamy po samogłosce. 3) Trzecie ;, najsłabsze 
w dźwięku, znajduje się tylko po spółgłosce (gja), i służy 
jedynie dla jej zmiękczenia, jest to ; miękczące, dlatego 
pisze się ; jak i miękczące długą kreską rzutową (włosko- 
wą), względnie szerszeni wyokrąleniem. 

Skróty i skracanie: Ustanawia Kin znaki na 
przedrostki, przyrostki i zakończenia oraz wymienia dość 
wielką ilość (praesato 300) znaczników, które są przeważ- 
nie utworzone jako skrócenia początkowe, rzadziej końcowe 
lub specjalne znaki. Posiada skróty na liczby. Przedrostki 
stosują się w łączeniu do pierwszego znaku pnija, można 
je więc pisać nad lub pod linją. Ozjęści dyskusyjnej pod- 
ręezaiik nie posiada. 

Stosunek do gramatyki: Kin chwali się,, że pi- 
sownia jego steniognaficzinu, zgadza się zupełnie z pisownią 
zwykłą, zwłaszcza dokładnie oznaczone są wszystkie samo- 
głoski. Także etymologicznie dzieli wyrazy na przedrostki, 
pień i przyrostki, oraz za/koncąenfia, choć caasem używa 
znaków na przedrostki i przyrostki w pniu. Przyimki pisze 
razem z następującemi po nich wyrazami. 

Uw-agi krytyczne. Jeżeli autor poczytuje za zaletę 
swego systemu zgodność z pisownią zwykłą, to może mieć 
słuszność w tym względzie, a także w wielu wypadkach 
co do konsekwencji reguł. N-atpn^iast nie posiada system 
tej prostoty i łatwości, jaką mu przypisuje autor. Jednym 
z główniejszych błędów, jest błąd filius antę patrem. Chroma 
na tein całe zmiękczenie. Oznaczając np. bia, piszemy naj- 
pierw ba, a potejm doczepiamy kreskę oznaczającą zmięk- 



330 

cienie. (Podobnie oznaczał zmiękczenio Berner, zob. BibL 
sten. 1867). Tak siaano ug, uh n^amiy c|zytać gu, hu. W gru- 
pach spółgłoskowych piszjemy saf, daz, a mamy czytać sfa, 
dza, podobnie trz-strz, chat-.chta, pła-pał itd. 

W alfabecie niekorzystnie odbija się brak znaków dz,. 
dż, które się traktuje jako grupy spółgłoskowe, a dź, ź ozna- 
cza się jako zmiękczone dż, ź. 

Niebiegłe są przerywane łączenia bardzo częste (ę, te, 
tje, tję, ait, ae, ei, ie, oe, uit, rr); jak również wygięcie ku 
środkowi prawoskośnie znaków dla sym)bolu o (żo, rzo, trzo, 
drzo itd.). Graficznie prawie niewykonalne, a więc niebiegłe 
są w pewnych wypadkach końcowe zgrubienia dla y np. 
ży, rzy, gdzie znak krótki jest do połowy cienki a wkońcu 
zgrabiony. Także wiele grup spółgłoskowych nie jest szczę- 
śliwie poniy sianych, są niewygodne i zupełnie niebiegłe, 
zawłaszcza w połączeniu z symbolem samogłoskowyrn( żro > 
przu). Znak na przyimkowe w łączy i zlewa z następującym 
znakiem spółgłoskowym w grupę spółgłoskową; stąd po- 
wstają nienaturalne obrazy (wż-ołądku, wsz-ynie). 

Gumiński*) gani jeszcze kwiatki stylistyczne w podręcz- 
niku i pewne wyrazy, obrane jako przykłady. Wytyka, 
Gumiński, że znaki nie są dobrane odpowiednio do częstości 
głosek w języku polskim i do podziału głosek języka pol- 
skiego na twarde i miękkie, mocne i słabe (dźwięczne i bez- 
dźwięczne). Przerywane łączenie i wyokrąglanie znaku 
w środku odrzuca Gumiński a limine, jako, że są one wbrew 
technice, pisania, tak samo cz.ęfete przedłużanie łącznika. 
Złe są jednakowe znaki t, f, tylko w różnych polach pi- 
sanie, niedobra jest dwukieramkowość znaków. Gani znaki 
podwójne dla k, dalej 1, ł, s, następnie prawoskośne r, rz, 
j, trz, prz, i zupełnie dowolne formułowanie grup spółgło- 
skowych. Pomijamy inne zarzuty Gumińskiego oraz jego 
dosadną gwałtowność, jaką stosuje w krytykach cudzych 
systemów. 

Rozp o wsze chnienie systemu było minimalne, na- 
uczał go prawdopodobnie autor w swej Szkole Handlowej,, 
nic bliżej o tern niewiadomo. 

*) Zob. Gumiński : Przegląd Sten. nr. 6, 1921. 



331 



Próby reform systemu Polińskiego i nowe systemy 
członków dawnego obozu Polińskiego. 

Czasy najnowsze od r. 1929, walka o jednolity system 
stenograficzny polski. 

System. Polińskiego znalazł l^aj więcej zwolenników, 
a tern samem 1 i ludzi zajmujących się wiedzą stenograficzną. 
Ci, patrząc krytycznie na system, widzieli jego zalety, ale 
i wady. Pojawiały się dążności zwłaszcza uproszczenia sy- 
stemu, wprowadzenia większej prawidłowości i jednolitej 
konsekwentnej pisowni, a tu i ówdzie starania silniejszego 
jeszcze dostosowania go do ducha i właściwości języka 
polskiego. Myślano w obozie Polińskiego o „małej" i „wiel- 
kiej" reformie Polińskiego, albo też o całkiem nowym, na- 
rodowym polskim systemie stenografji. Już na pierwszym 
Kongresie stenografów te dążności wypłynęły (referat dra, 
Tauba, prof. Korbla i Kotasa), a znalazły tymczasowo uj- 
ście w ujednostajnieniu systemu Gabelsbergera-Polińskiego 
przez prace w Komitecie w Krakowie i na Kongresie w Kra- 
kowie w r. 1922. Ujednostajnienie miało być równocześnie 
i uproszczeniem, miało się zrezygnować z dążeń do wielkiej 
krótkości pisma na korzyść prostoty i prawidłowości. Ale 
zamiary te były tylko w ustach reformatorów a w praktyce, 
za duchowem przewodnictwem prof. Korbla, krótkość pi- 
sowni zwyciężała znowu nad' prostotą i prawidłowością. 
Trzymano się jednak solidarnie razem. Zobowiązano się po- 
zostać przy ujednostajnionej a i rzekomo uproszczonej pi- 
sowni. Ale ciążenia do uproszczenia i zmodernizowania sy- 
stemu Polińskiego nurtowały w duszach. W r. 1924 na III 
Kongresie stenografów syst. Gabelsbergera - Polińskiego 
w Król.*Hucie przedstawił dyrektor Kapuściński w zarysie 
pomysł swego nowego systemu, lecz przeszło to bez echa, 
jak również nie dało wyniku ponowne rozwinięcie tego 
systeimr przez autora na konferencji stenograficznej we 
Lwowie w kwietniu 1928 r. Zresztą dyr. Kapuściński nie 
napierał silniej i nie forsował swego systemu, przychodząc 
do tego przekonania, że burząc coś dobrego dawnego, należy 



332 

na to miejsce dać coś we wszystkich szczegółach doskonal- 
szego, a tymczasem zwykle okazywało się, że fundamenty 
i podstawa nowości dobre, ale dalej w górę słabnie je całość 
a szczyty psują wszystko. Nie chciał więc Kapuściński ułom- 
nie twory wstawić na miejsce dawnych, choćby niedoskona- 
łych jeszcze systemów. Drukiem swych prac nie ogłaszał. 
Poza zrzeszonymi w Kongresach stenografami uczuwał puł- 
kownik prof. Karol Czajkowski, autor podręcznika steno- 
graf ji, potrzebę uproszczenia i budował reformę, ale pu- 
blicznie z nią nie występował, gdyż żywił przekonanie, że 
„dla zapewnienia nowemu systemowi powodzenia potrzeba 
szukać zwolenników, potrzeba stworzyć własną szkołę, po- 
trzeba walczyć, z drugiej strony miał skrupuły ,czy jest rze- 
czą godziwą, aby w społeczeństwie, gdzie stenografja ciągle 
jest jeszcze w powijakach i gdzie sam system Polińskiego 
jeszcze jest w walce o pierwszeństwo ,podważać jego stano- 
wisko przez nowe rozdwojenie 44 . 

Dr. Taub przedstawił doraźnie ulotką i w Czytankach 
katowickich próbę uproszczenia pisowni głoski i (j), a mia- 
nowicie (obok opuszczenia i w pewnych wypadkach) miało- 
by się to „i 44 pisać stale kreską w górę, przytem dla połą- 
łączenla służyłby „haczyk 44 (półkrótkie b); haczyk ten mógł- 
by uprościć pisownię i w kilku innych wypadkach, gdzie 
należałoby łączyć ze sobą kreski rzutowe (cienkie ciągi 
w górę, w-je, w-e i t. d.). Propozycja ta przeszła bez echa. 

W r. 1929 wystąpił prof. Korbel z nowym systemem, nie 
porozumiawszy się z ogółem stenografów, z którymi współ- 
pracował na kongresach i uchwalał jednostajną pisownię 
Polińskiego. System swój wydał jako: „Polski system steno- 
graf ji". Poprzedził wydanie podręcznika artykułem w Spra- 
wozdaniu Szkoły Ekonomiczno-Handlowej w Krakowie p. t. 
„Budowa systemu stenograf ji" (także osobno jako broszurka). 
W artykule tym krytykuje Korbel ostro wady systemu Poliń- 
skiego, osądza go, jako pozbawionego wszelkich zasług i za- 
pominając o wynikach, jakie sam osiągnął, o zawodach szkol- 
nych, które sam urządzał i gdzie zwyciężały drużyny jego 



333 

uczniów i uczenie, mówi o 60 latach jedynie „złudzeń i zawo- 
dów" zwolenników trudnego systemu Polińskiego. 

Posiadał prof. Korbel wielką ilość uczniów i uczenie, 
szczerze przywiązanych i miłujących swego mistrza, przez 
których mógł wiele zdziałać, nie uciekając się do poniżania 
systemu Polińskiego, któremu sam miał wiele do zawdzię- 
czenia. Broni tak jednak Korbel nietylko ideowych, aleima- 
terjalnych swych interesów. 

Popełnił Korbel i drugi błąd, złamania solidarności, któ- 
rej był sam też współtwórcą. Na usprawiedliwienie lego 
przytoczyć mtożua, że działał Korbel w dobrej wierze. Są- 
dził, że jego system uproszczony zyska więcej uczących się, 
front więc stworzony prjzez niego będzie silniejszy od do- 
tychczasowego frontu Polińskiego. Współczesnym nie ucho- 
dzi rozstrzygać tu objektywriie sprawy w nierozegranej 
jeszcze walce. Przy&złość niechaj okaże słuszność zapa- 
trywania autora nowego systemu. Sądzą też zwolennicy 
Korbla (prof. Dąbrowski), że nowi autorzy wystąpieniem 
swojem zwrócą uwagę na stenograf ję szerszych warstw 
społecznych i pobudzą śpiące wciąż społeczeństwo do zain- 
teresowania się stenogriafją z jednej, a do intensywniejszej 
pracy osób już interesujących się stenografją z drugiej stro- 
ny. Po wojnie społeczeństwo pragnie wiecznie nowości, dla- 
czego mu jej nie dać?, na tym można tylko zyskać. 

Bezwzględnie podobała się stenografją Korbla prof. dro- 
wi Leonowi Rymarowi, który w dziennikach: „Gazeta War- 
szawska", „Polonja" (Katowice), „Głos Narodu 44 (Kraków) 
i „Lwowski Kurjer Poranny" w artykule p. t. „Wybitna 
reforma polskiego systemu stenograf ji" chwali nowy sy- 
stem. 

W artykule tym zarzuca najpierw autor Polakom obo- 
jętność w stosunku do własnej oryginalnej twórczości wo- 
góle, następnie obojętność względem stenografji, a za zasa- 
dnicze przyczyny braku zainteresowania się stenografją 
uważa: 1) wady naszego charakteru narodowego, a miano- 
wicie brak wytrwałości i systematyczności w pracy, brak 
pilności, skupienia się i uwagi, a po 2) to ogromną trudność 



334 

dotychczasowych systemów stenografji, które dały tylko 
niepowodzenie. Otóż w tym drugim względzie nastąpiła 
poprawa: „Stało się coś niezwykłego w dziejach stenografji 
polskiej a nawet światowej", coby za granicą uważano za 
triumf ducha narodowego, pojawiłyby się feljetony, życio- 
rysy, interwiewy, fotografje, roztrąbionoby rzecz na cały 
świat: Oto epokowa zdobycz nowego systemu stenografji, 
w którym dostosowano znaki alfabetyczne do ducha języka 
polskiego, a „największą, wprost genjalnie pomyślaną zdo- 
byczą, jest jednolite symbolizowanie 44 . „Są pewne usterki 
i niedogodności, tak małe, że je życzliwa rada, uwaga, do- 
świadczenie i praca samego autora zdołają usunąć 44 . 

Sprawozdanie względnie streszczenie artykułu dra Ry- 
iriara pojawiło się też w „Deutsche Stenographenzeitung 44 
nr. 12 z r. 1930, wychwalając i tam epokowy genjalny, 
system Korbla, jedynie dlatego nieodpowiednio uznany je- 
szcze w Polsce, gdyż brak mu marki „madę in England 44 . 
Artykuł ten spowodował, że dr. Taub wydał ulotkę: „W imię 
dobra stenografji w Polsce i uczącej się młodzieży 44 , którą 
rozesłał do Ministerstwa W. E. i O. P., Kuratorjów szkol- 
nych i szkół handlowych, wskazując, że reklamuje się 
system może jeszcze nie dojrzały jako system jednolity, 
a nauka tego systemu w szkołach przysporzy szkody uczą- 
cej się młodzieży. Ponadto napisał dr. Taub w tym samym 
sensie artykulik do „Deutsche Stenographenzeitung 44 (z ob. 
nr. 17/18 r. 1930) biorąc w obronę naród polski. 

Że dr. Taub miał dane racje co do I-szego wydania, 
o które wtedy chodziło, wskazuje to, że sam autor uznał 
błędy tego wydania i w lecie 1930 r. wydał drugie popra- 
wione wydanie, w którem głoskom przydzielono inne znaki 
alfabetowe, a naogół „zmiany w drugiem wydaniu mają 
na celu ułatwić pismo pod względem graficznym i zwiększyć 
jego czytelność 44 . Ci, którzy przez rok się uczyli pierw- 
szego systejmu Korbla, zostali wyspą izolowaną, niezro- 
zumiałą dla innych i nie mogącą się z innymi porozumieć. 
W sierpniu 1931 wyszło III. wyd. znowu ze zmianami. Prof. 
Korbel rozwinął silną propagandę, agitację i reklamę swego 



335 

systemu i przyszłość okaże wyniki tych usiłowań. W wielu 
szkołach, gdzie uczono według Korbla wprowadzono ten 
nowy system. Uczniowie i zwolennicy jego szczerze zachwy- 
ceni nowym systemem, pomagają mu w tern. W Katowicach 
powstało „Kółko stenograficzne im. prof. Korbla" prowadzi 
je Kańczyk. W „Zespole" Dąbrowski i Folek byli zwolen- 
nikami prof. Korbla, i tworzą nowe towarzystwo systemu 
Korbla „Odrodzenie", skoro „Zespół" oświadczył się w stycz- 
niu 1931 za wytrwaniem przy Polińskim. 

Tymczasem na „konferencji autorów 41 zwołanej przez 
„Zespół" w Katowicach w marcu 1930 r. powołano do życia 
„Komisję Systemową", w skład której weszli Chrapusta, 
Dąbrowski, Jung, Kapuściński, Kotas, Taub, Wojnar, po- 
nadto zaproponowano do niej zaprosić prof. Korbla, a Woj- 
nar zastrzegł sobie jeszcze ostateczną decyzję należenia. 
Zadaniem tej Komisji miało być wystąpienie z wnioskami 
opracowania „wielkiej" czy „małej" reformy systemu Po- 
lińskiegó, względnie całkiem nowego polskiego systemu, ja- 
koże dotychczasowe nie mogą zadowolić. Chodziło o to, by 
znowu solidarnie, zbiorowo uznać jakieś opracowanie je- 
dnostki czy zespołu w drodze konkursu za dobry polski 
system. 

Komisja nie okazała żywotności. 

Natomiast prof. Kotas z Cieszyna, który już na konfe- 
rencji ' autorów dowodził, że drogą konkursu i prób nie 
dojdzie się do jedności systemowej, że budowa całkiem no- 
wego systemu, któryby skupił w sobie zalety wszystkich 
naszych przekładów, rozwiąże problem stenograf ji polskiej, 
gdyż zjednoczy pod swym sztandarem wszystkich stenogra- 
fów, rozbitych na liczne obozy a sam miał własny w swem 
pojęciu taki doskonały system a przynajmniej lepszy od 
nowego systemu Korbla, wystąpił z nim samodzielnie we 
wrześniu 1930 r. 

Napisało memorjał do Wydziału Oświecenia Publicznego 
w Katowicach Koło Tow. Naucz. Szkół Wyższych w Cieszy- 
nie, w którem znajdował się jako prezes przyjaciel jego, ste- 
nograf prof. Bogocz. W memorjąle tym, wskazuje Bogocz na 



336 

słaby bardzo ruch stenograficzny w przeciwieństwie do o- 
gromnie żywego ruchu zagranicą, gdzie w wielu państwach 
są już ujednostajnione systemy stenograficzne. O tym słabym 
ruchu u nas pisze prasa stenograficzna zagraniczna. Źródłem 
zła są: 1) brak dobrego i łatwego systemu stenograficznego, 
2) brak nauczycieli kwalifikowanych i diobrej metody naucza- 
nia a 3) brak opieki ze strony państwa. Nowy system Kotasa, 
który autor nazwał „Rychłopis Polski", jako system ory- 
ginalny polski, łatwy do nauczania, zaradzi brakowi dobrego 
i łatwego systemu stenograficznego, nada się więc i do szkół 
powszechnych. 

Przeciwko rozbiciu, jakie zapanowało, wystąpił od sie- 
bie dr. Taub w „Memorjałach" do Min. W. R. i O. P. oraz 
do Wydziału O. P. w Katowicach (a także z krytyką II-go 
(wydania „Polskiego systemu stenografji" Korbla) z prośbą 
o wprowadzenie porządku w chwilowy chaos. 

Odpisało Ministerstwo W". R. i O. P. na memorjał dra 
Tauba: „Ministerstwo rozpatrzyło memorjał Pana i dołączyło 
go do zbioru memorjałów ,do tyczący eh nauczania stenografji, 
Wprowadzenie jednolitego systemu nauczania stenografji 
w szkołach drogą rozporządzenia, Ministerstwo uważa jesz- 
cze za przedwczesne tembardziej, że propagatorzy każdego 
systemu z równą pewnością i natarczywością żądają prawa 
wyłączności". Dyrektor Departamentu: M. Jarniński. 

Także w „Szkolnictwie Zawodowem" (nr. 7 — 8 1930) 
w artykule p. t. „W sprawie stenografji w szkołach han- 
dlowych w Polsce" wskazywał Taub, iż łatwo może dojść 
do tego, że ile szkół, tyle będzie różnych systemów steno- 
grafji. A jednolitość systemu to wartość nie do pogardzenia, 
to jeden węzeł więcej spajający naród. Radzi chwilowo za- 
tamować rozbicie systemowe przez wprowadzenie niedawne- 
go stanu rzeczy (Poliński, Balczyńska, Gumiński), następnie 
stworzyć Komisję pod przewodnictwem przedstawiciela Rzą- 
du, któraby zastanowiła się nad stworzeniem jednolitego, 
prawdziwie polskiego systemu stenografji. Może to będzie 
system kompromisowy głównych systemów polskich, może 
jeden z systemów istniejących w formie niezmienionej lub 



337 

poprawionej, może system nowy, opracowany w drodze kon- 
kursu przez jednostkę lub grupę ludzi. Ostatecznie uznanie 
najlepszego systemu przypadłoby Komisji pod przewodnic- 
twem przedstawiciela Władz Oświatowych, a złożonej z teo- 
retyków i praktyków wszystkich systemów, polonistów i la- 
ików nieuprzędzonych. Po odbytej; próbie praktycznej, mógł- 
by ten system znaleźć się jako jednolity państwowy polski 
system we wszystkich polskich szkołach urzędowo. 

.Że stan różnorodności systemów mógłby się stać groźny 
dla szkół ,wskazują choćby słowa, które nakładca podręcz- 
nika systemu Kotasa pisze w odezwie do dyrektorów szkół: 
„Zwracamy uwagę na to, że programy naukowe nie 
przepisują, według jakiego systemun a leźyst e- 
nografji uczyć, mówią tylko o biegłości, jaką uczniowie 
mają osiągać. Zmiana systemu jest więc możliwa..' 4 

Możnaby wprawdzie twierdzić, że, tamą różnorodności 
systemowej w szkołach mogłaby być aprobata podręcznika, 
dozwolonego do użytku, przez Komisję Oceny Książek Szkol- 
iły eh w Min. W. R. i O. P. Pomijając jednak to, że możnaby 
uczyć nowego systemu bez podręcznika, zauważyć należy, 
że instrukcja dla recenzentów ^książek szkolnych i środków 
naukowych wcale nie jest w sprzeczności z różnorodnością 
systemową. Podręczniki najróżnorodniejszych systemów mo- 
gą być przy bezstronniej ocenie aprobowane do użytku szkol- 
nego. A stworzyć nowy system udatny do aprobaty nie tak 
trudno, a do wydania pięknego podręcznika trzeba mieć 
tylko pieniądze i pieniądze na propagandę dalszą, oraz 
stosunki. 

Ciekawą rzeczą będzie przypomnieć, że sprawa jednoli- 
tego systemu stenograficznego powstała już o wiele dawniej, 
twierdził już Jenike w r. 1864, że „trzeba zgodzić się na 
jeden system niewzruszony", który „musi być wprowa- 
dzony potem do elementarnego nauczania w szkole", a jesz- 
cze w r. 1920 wyszła ona od Min. W.R. i OJP. A mia- 
nowicie, kiedy Związek Sten. syst. Stolze-Gumińskiego zło- 
żył w Ministerstwie memorjał w sprawie sprawdzenia kwa- 
lifikacji nauczycieli stenografji i wprowadzenia stenograEjji 

22 



338 

w szkołach państwowych, domagając się dopuszczenia do 
nauki szkolnej i egzaminu nauczycielskiego jakiegokolwiek 
systemu, aby uniknąć faworyzowania jednego tylko systemu, 
wtedy (cytuję z „Przeglądu Sten." z października 1920, 
nr. 5) „przedstawiciel Min. Oświecenia p. Idźkowski w roz- 
mowie osobistej z p. J. Gumińskim podniósł projekt wyło- 
nienia specjalnej komisji w celu ujednostajnienia systemów 
stenograficznych polskich, a to z uwagi na konieczność wpro- 
wadzenia stenograf ji jako przedmiotu obowiązkowego w szko- 
łach średnich i niemożności faworyzowania jakiegoś jednego 
z systemów obecnie używanych ze szkodą dla innych. Zda- 
niem p. Idźkowskiego należałoby do tej komisji zaprosić 
przedstawicieli wszystkich systemów używanych na tery- 
torjum Polski, naturalnie rekrutując ich nie z pośród steno- 
grafów-praktyków ale bardziej z pośród wykładających. 
Ponieważ p. Gumiń&ki został zaproszony pierwszy do Min. 
Oświecenia, więc utworzenie tej komisji zostało odroczone 
do chwili porozumienia się p. Idźkowskiego z pozostałymi 
stenografami warszawskimi 4 '. 

Za te zapatrywania tak sympatyczne dla stenografów, 
zarówno co do obowiązkowego wprowadzenia nauki steno- 
grafji w szkołach średnich jak i ujednostajnienia systemu 
stenograficznego w szkołach, należą się p. Idźkowskiemu, 
przedstawicielowi Min. W.R. i O.P. wyrazV uznania i wiecz- 
nego wspomnienia. 

Niestety, niewiadomio z jakich powodów, i jedna i druga 
akcja utonęła w zapomnieniu, a szkoda, gdyż czasy ówcze- 
sne (1920) były może najodpowiedniejsze do przeprowadzenia 
akcji i postawiłyby Polskę na czele wszystkich państw od- 
nośnie do sprawy stenograf ji. 

Wspomnieć także możnaby, że Michał Majerski, oddając 
do użytku swoją „Nową Metodę Stenografji Polskiej* 4 (syst, 
Stolze-Schrey) nip, nadzieję, że „może też pojawienie się 
tej czwartej przeróbki systemu niemieckiego skłoni kom- 
petentne czynniki do podjęcia inicjatywy w celu osiągnięcia 
wyżej wymienionego ideału — jednolitej a sprawnej steno- 
grafji polskiej 44 . 



339 

Te ciche głosy o ujednostajnienie systemu stenogra- 
ficznego w Polsce z inicjatywy władz przeszły bez echa 
a sprawa stała się groźniejszą i przybrała ostrzejszą formę 
obecnie po wydaniu nowych systemów Korbla i Kotasa. 

Rozpętała się nowa burza i nowa walka. Wprawdzie dy- 
skusja mjoże nieco chaotyczna i mętna i przez zeskakiwa- 
nie na najroznuaiteze kwestje stenograficzne i osobiste za- 
ciemniła właściwą treść, to jednak rozwinęła się na dobre, 

Antoni Wojnar w swoim „Stenograf je Polskim* ' zaata- 
takował „błędne i nieudolne próby systemowe i orjentacje, 
niezgodne z całokształtem spraw stenograf ji ,ł w Polsce i przy- 
stąpił „do ostatecznego usuwania nieżytów logicznych w dzie- 
dzinie stenograf ji i usuwajiia mgławic organizacyj stenogra- 
ficznych 4 '. Z właściwym sobie rozmachem wydał polemiczne 
numery „Stenografa Polskiego* 4 41 — 46, po części skiero- 
wane „Do Dyrekcyj europejskich Instytutów i Redakcyj 
czasopism stenograficznych* * w jęfcyku francuskim i niemiec- 
kim, robiąc hałas na całą Europę. 

Prof. Korbel w Liście otwartym w „111. Kuryerze Codz.** 
krakowskim z dnia 4 XII 1930 i powtórzonym w „Przeglą- 
dzie Pedagogicznym** (organie T. N. S. W.), wezwał dr. Tauba 
do przedstawienia rzeczowych argumentów a nie gołosłow- 
nych zarzutów przeciw jego książce p. t. „Poliski system 
stenografji**. 

Na list otwarty odpowiedział podobnie dr. Taub (111. 
Kuryer Codz. 7 XII 1930 r. „Przegląd Ped.**) i zapowiedział 
ocenę systemu prof. Korbla na Zjeździe nauczycieli szkół 
handlowych, który miał się odbyć w grudniu 1930 r. w War- 
szawie. 

Rzeczywiście w dniach 18 — 21 grudnia 1930 r. odbył 
się I Ogólnokrajowy Zjazd Nauczycieli Szkół Handlowych 
w -Warszawie, a organizatorowie tego zjazdu z inicjatywy 
dyr. Kapuścińskiego, uznając ważność sprawy ujednostaj- 
nienia systemu stenograficznego w Polsce, utworzyli spe- 
cjalną sekcję do spraw stenografji. W sekcji tej wygłosili 
referaty: dr. Taub, a) Postulaty nauki stenografji w Polsce 
ze szczególnem uwzględnieniem sprawy ujednostajnienia sy- 

22* 



340 

stemu stenograficznego, b) Krytyka „Polskiego systemu ste- 
nograf ji 44 prof. * Korbla. Prof. Kotas przedstawił „Współcze- 
sne prądy stenograficzne zagranicą i u nas", Antoni Wojnar 
mówił „O niedostatecznem pojmowaniu zagadnień stenograf ji 
w związku z metodą nauczania jej w szkołach handlowych 
w Polsce 44 . 

Referat dra Tauba ukazał się w Księdze Pamiąt- 
kowej tego zjazdu, Antoni Wojnar wydrukował swój refe- 
rat w „Stenografie Polskim 44 nr. 45/46 z r. 1930/31. 

Po referatach rozwinęła się dyskusja trwająca poza 
godzinę 22. O przebiegu pracy sekcji stenograficznej roze- 
słał PAT do dzienników następującą wiadomość (cytuję 
z „Gazety Porannej 44 z dnia 23 XII 1930): „O ujednostajnie- 
nie systemu stenografji polskiej. Warszawa, 21 grudnia 
(PAT). Wczoraj, jako w drugim dniu obrad ogólnokrajowego 
zjazdu nauczycieli szkół handlowych, w grupie stenogra- 
ficznej, po wygłoszeniu rzeczowego referatu przez dra Szy- 
m ona Tauba na temat „Postulaty nauki stenografji w pol- 
skich szkołach handlowych ze szczególnem uwzględnieniem 
sprawy ujednostajniania systemu stenografji w szkołach 44 
oraz odpowiedzi prof. S. Korbla, wywiązała się bardzo oży- 
wiona dyskusja w wyniku której przyjęto w całości szereg 
rezolucyj, zaproponowanych przez dr. Tauba. Z pośród przy- 
jętych uchwał jako najważniejsze wymienić należy rezolucję 
zwracającą się do Ministerstwa Oświaty z wnioskami w spra- 
wie powołania specjalnej komisji, mającej za zadanie roz- 
patrzenie różnych obecnych systemów steno- 
graf jipolskiej oraz w sprawie utworzenia Państwowego 
Instytutu Stenograficznego 44 . 

Ponieważ prof. Korbel „żądał 44 od dra Tauba opubliko- 
wania oceny jego systemu drukiem, umówił się dr. Taub 
z prof. Korblem, iż wydadzą wspólnie ocenę i replikę na 
ocenę, co się też stało w broszurce p. t. Dr. Sz. Taub: Kry- 
tyka Polskiego systemu stenografji Stan. Korbla i St. Kor- 
bel: Odpowiedź Dr. St. Taubowi na krytykę Polskiego sy- 
temu stenografji. Kraków, 1931, nakładem autorów. 

Tymczasem dyskusja na temat spraw stenografji w Pol- 



341 

sce, głównie ujednostajnienia systemu, toczyła się i toczy 
dalej na łamach„Szkolnictwa Zawodowego", którego odpow. 
redaktor i wydawca inż. Zygmunt Łabęcki, uznając ważność 
sprawy ujednostajnienia systemu, ochotnie udzielił miejsca 
wszelkim poglądom na sprawę, dla należytego i bezstronne- 
go jej oświetlenia. W tej dyskusji (nr. 7/8 z r. 1930 i nastę- 
pne do czerwca 1931) zabierali głos dr. Taub, prof. Kotas 
i Korbel, a Wojnar ustosunkował się do sprawy w swym 
„Stenograf je Polskim" nr. 41 — 46 z r. 1930 i 1931. 

Redakcja „Głosu Szkoły Zawodowej" otwarła szpalty 
pisma sprawom stenografji, w dowód życzliwości dla tej 
sprawy, artykułem Edmunda Szyszki w numerze z czerwca 
1931, zaczynającym się od słów: Czas, byśmy się porozumieli, 
polscy stenografowie. Autor wysuwa jako tematy lub tezy 
wytyczne dla dalszych artykułów dyskusyjnych: 1) Stosu- 
nek społeczeństwa do stenografji. 2) Stosunek władz szkol- 
nych w sprawie nauki sten. 3) Podręcznik sten. Autor 
stwierdza, że poza wypadkami konieczności, społeczeństwo 
nie potrzebuje stenografji, jak gdyby towaru nadpsutego, 
„Jakie temu towarzyszą okoliczności?" pyta i odpowiada; 
„Chaos stenograficzny nas kompromituje. Równolegle z tern, 
wielu nauczycieli, bez przekonania, najspokojniej zasiewa 
gryzmoły, na których owoce daremnie szukać zbytu". 

Władze oświatowe centralne chwilowo przypatrują się 
wyczekująco wobec ścierających się poglądów, nie chcąc 
przedwcześnie lub zbyt pochopnie rozstrzygać sprawy i może 
niewłaściwie. Informują się, co jest naturalne, u swoich 
organów podwładnych, to jest głównie komisji egz. w Kra- 
kowie. Rzecz się przedstawia podobnie, jak w 60-tych latach 
poprzedniego stulecia, kiedy wszystkie petycje skierowane 
do austrjackiego ministerstwa oświaty przez Polińskiego, 
szły do zaopinjowania do komisji egzaminacyjnej we Lwo- 
wie, której głównym rzecznikiem był Olewiński. 

Komisja krakowska, której głównym rzecznikiem jest 
Korbel, jest w zasadzie za jednolitością systemu, którą 
uważa za pożądaną bardzo, a jest zdania, żeby dopuścić do 
użytku w szkole 2 — 3 najlepsze systemy dotychczasowe pol- 



342 

skie i następnie zwycięskiemu systemowi po 2 — 3 latach 
przyznać prawo systemu jednolitego urzędowego. Do tego 
czasu można nauczać w szkołach i innych systemów ew. 
z zastrzeżeniem aprobaty odpowiednich podręczników przez 
komisję ocen ministerjalną. 

Pyr. Kapuściński, który też jest członkiem komisji kra- 
kowskiej, sądzi, że w Polsce niema miejsca na kilka syste- 
knów, choćby na dwa, że na to pozwolić sobie mogą kraje 
bogate jak Francja. Sprzeciwiłby się wprowadzeniu do szkół 
kilku syste;mów w szczególności coraz to nowych. Uważa to 
za niepotrzebne trwonienie energji społecznej, duchowej 
i materjalnej. Dopuszczenie choćby chwilowe wielu syste- 
mów jest szkodliwe, nowe systemy należałoby wypróbować 
tylko w nielicznych szkołach, możliwie na kursach a w szko- 
łach powinno się uczyć do czasu ustalenia systemu tego sy- 
stemu, którego się dotychczas nauczało, inaczej narazi się 
futorów i wydawców, młodzież i szkoły na straty i niepo- 
trzebne wydatki. Może się stać tak, jak to się stało w szko- 
łach, gdzie niezwłocznie po pojawieniu się I wydania Korbla 
ten system wprowadzono, autor system po roku cofnął 
a uczniowie mieli żal, że z nikim stenograficznie porozumieć:* 
się nie mogą, bo pismo stenograficzne powinno być po- 
wszechne i dla wszystkich jednakowo zrozumiałe. Stąd na- 
leży najpierw ustalić system a potem polecić go szkołom, 
a stać się to może w przeciągu lat dwu. Nauczycielstwu jest 
naogół obojętne, jaki jest system, byleby nie skomplikowany. 
Gdyby Ministerstwo rozpisało konkurs na najlepszy sy- 
stem a komitet powołany przez Ministerstwo ocenił już 
istniejące systemy i te nowe, jakieby się pojawiły, to do 
dwu lat wykłułby się system zwycięski. Ten system musiał- 
by być zupełny, t. j. zawierać część elementarną, korespon- 
dencyjną i dyskusyjną. Naturalnie i wszyscy autorzy muszą 
wykazać dużo dobrej woli dla dobra sprawy, państwa i spo- 
łeczeństwa. Wy myśleć nowy system nie jest ciężko. Sam 
Kapuściński miał gotowych kilka; ale gdy znalazł drobne 
niedociągnięcie w odniesieniu do postawionych sobie zgóry 
założeń, lub gdy uważał, że za mało byłoby korzyści z no- 



343 

wego systemu, by gwoli nowości samej tylko burzyć stare, 
porzucał stale pomysły. Trafić na ideał jest bardzo ciężko 
a przecież trzeba do niego zdążać lub możliwie się zbliżyć, 
jeżeli nowy system jednolity ma nam przynieść ulgę i po- 
trzebne korzyści, bo trzeba pamiętać, że każdą najdrobniejszą 
trudność w systemie trzeba mnożyć przez miljony ludzi, 
ich czas i siłę oraz stratę energji. 

Jung, przypisując sobie prawa sekretarza „Komisji 
systemowej", przesłał do Wydziału O. P. w Katowicach 
imieniem tej komisji, nie porozumiawiszy się z jej członka- 
mi i dowolnie ją okroiwszy, w październiku 1930 r. oceny 
systemów Korbla i Kotasa i wysunął postulaty w sprawie 
dobra nauk stenografji w szkołach zawodowych na Śląsku, 
występując głównie przeciw Korblowi a oświadczając się 
za jednolitem zaprowadzeniem do szkół systemu Polińskiego. 
Ohrapusta, członek „Komisji systemowej 44 , wystąpił z pro- 
testem przeciw bezprawnemu i samowolnemu umieszczaniu 
jego nazwiska w tein piśmie do Wydziału bez jego upoważ- 
nienia i zgody. 

A. Wojnar pisze, że „musi być stworzony system, któ- 
rego autorami będą wszyscy polscy stenografowie 44 . Przy- 
puszczalny tytuł mógłby brzmieć: „Stenograf ja Polska syste- 
mu graficznego Gabelsbergera. Opracowali stenografowie 
polscy bezimiennie — Warszawa r. 1934 lub... — Wykaz 
współpracujących nad stworzeniem polskiego systemu steno- 
grafji, stenografów i autorów wszystkich systemów i prak- 
tyków z zamieszczeniem fotograficznych zdjęć i własnoręcz- 
nych podpisów na stronach... 4 

Zarząd Stowarzyszenia Dyrektorów Społecznych Szkół 
Handlowych T. S. H. we Lwowie postanowił na dorocznym 
zjeździe w kwietniu 1931 r. wnieść meniorjał do Ministerstwa 
Oświaty w sprawie ujednostajnienia systemu stenograficz- 
nego w szkołach. * 

Stenograf Polski drukuje „Oświadczenie stenografów 
systemu Stolze-Schrey-Balczyńskiej 44 , napisane w imieniu 
tejże szkoły przez P. J. Bartoszewicza: „Szkoła stenografów 
systemu S. S. Balczyńskiej pragnie uniknąć złośliwej walki 



344 

pomiędzy systemami, hamującej rozwój kulturalny w dzie- 
dzinie stenograf ji, leez uważa za konieczne naukowe badanie 
i uczciwą konkurencję, która jedynie może dowieść uży- 
teczności systemu w praktyce i jego wartość dla postępu 
gospodarczego, przyczem przestrzega przed bezkrytycznem 
faworyzowaniem jednego systemu, prowadzącem do stagna- 
cji ruchu stenograficznego, niebezpiecznych eksperymentów 
i szkodliwej w skutkach obojętności społeczeństwa dla ste- 
nografji". 

Balczyńska i zwolennicy Gumińskiego stoją na stanowi- 
sku, że nie należy obstawać przy wyłączności jednego jakie- 
goś dotychczasowego systemu lecz dążyć do ideału, jakim 
Jest system jednolity, 

Prof. Kotas obawia się, czy po ujednostajnieniu syste- 
mu nie zamrze twórczość na polu stenograf ji i nie widzi 
możności zrealizowania pięknej idei unifikacji w krótkim 
czasie. Radzi więc dopuścić do nauki szkolnej wszelkie 
dobre, aprobowane systemy. 

Zspół To w. Sten. syst. Polińskiego na Woj. Śląskie, jak 
już wspomniano, wstrzymał się z ostateczną decyzją wy- 
boru innego systemu do chwili, w której jeden z prądów 
okaże się zbawczym i bezapelacyjnie lepszym od innych. 
Narazie w mgławicy walk jeden system Polińskiego posiada 
dlań realną wartość. 

To wyczekujące stanowisko Zespołu, który wydaje ni- 
niejsze dzieło, umożliwiło autorowi niniejszych dziejów, 
przedstawienie ostatnich wypadków na polu stenograf ji tak 
bezstronnie, jak to on sobie wyobraża. (Poprzedni prezes 
Zespołu był zwolennikiem Korbla, co mogło być krępujące 
w ujęciu najnowszych wypadków.) Zdaje sobie autor zu- 
pełnie sprawę z tego, że będąc sam w walkę dni ostatnich 
zaangażowany, zabarwi niejedno w swój sposób mimo naj- 
lepszych chęci bezstronności i starań" objektywnego przed- 
stawienia sprawy. W każdym razie starał się on sprawę 
mieć na oku nie osoby, nie dotykał dlatego kwestyj ma- 
terjalnych związanych też z proiblelnem ujednostajnienia 
systemu, nie reagował na osobiste wycieczki osób zwal- 



345 

czających się, ani nie przedstawiał bezwzględnych metod 
walki, jakiemi się niektórzy posługiwali, byleby pokonać 
i przygnieść przeciwnika. Zajadłość i zaciekłość czyto 
systemowa czyto zapatrywań była mu obcą, także szermo- 
wania wyrazami: niedorzeczność, gołosłowność, nienauko- 
wość itd., oraz poniżanie drugich i rozmyślne przekręcanie 
faktów, jak to spotkać można np. u Jackowskiego w jego 
historji. Naturalnie przyszłość z dalszej perspektywy, gdy 
się Takty jeszcze dalej potoczą, lepiej oceni całość. Dyskusja 
w wymienionem „Szkolnictwie Zawodowem", Listy otwarte, 
Krytyki, Meinorjały w przyszłości dostępne do wglądu, oraz 
akta ministerjalne i inne urzędowe, artykuły dr. Rymara, 
dalej w Deutsche Stenographenzeitung z lat 1929 — 1931, refe- 
rat Kotasa na zjazd warszawski, numery Stenografa Polsk'. 
z lat ostatnich, referat Tauba na zjazd, korespondencja pry- 
watna Kapuścińskiego i archiwum Zespołu i innych tow. 
walczących, Odezwa do Rodziców Szkoły Nowaka w Kra- 
kowie, itd., będą wdzięcznemi źródłami dla przyszłego histo- 
ryka stenografji polskiej. 

Na samym końcu wspomnieć należy, że inż. Zygmunt 
Łabęcki, redaktor „Szkolnictwa Zawodowego 4 ' powziął myśl 
i inicjatywę zjazdu w sprawie ujednostajnienia systemu. 
Pisze on: „Prowadzona ostatnimi czasy na łaniach „Szkol- 
nictwa Zawodowego" dyskusja w sprawie ujednostajnienia 
systemu stenograficznego w Polsce powoduje Redakcję • 
„Szkolnictwa'* do rzucenia myśli zwołania zjazdu, któryby 
zajął się szczerze tą tak ważną dla nas sprawą, zajął sine 
ira et studio, mając. na względzie jedynie dobro i ważność 
feprawy. Sądzę, że fakt dania inicjatywy przez kogoś nie- 
zainteresowanego bezpośrednio, mógłby wpłynąć dodatnio 
na przebieg i skuteczność obrad". 

Na zjazd będą zaproszeni autorzy wszystkich obecnie 
używanych w szkołach systemów i inni fachowcy i praktycy 
stenografji a miałby się odbyć zjazd w jesieni 1931 r. 

Należałoby zacytować słowa dyrektora Barona, z kon- 
gresu w Król. Hucie, które niedawno przypomniał Kotas, 
„W sprawach tych nie dojdziemy do końca, jeżeli nie będzie 



346 

dobrej woli dla stworzenia jednego systemu dla całej Polski. 
Ci, którzy pracują nad stenograf ją, najlepiej znają te spra- 
wy i wiedzą, jakby należało opracować ten system, któ- 
ryby najwięcej odpowiadał duchowi języka polskiego. Nie- 
chaj więc ludzie, którzy wysunęli się na czoło ruchu steno- 
graficznego w Polsce, doprowadzą do porozumienia, abyśmy 
w krótkim czasie posiadali już jeden jedyny system polski* 
Państwo, którzy trzymacie losy stenograf ji w swych rękach, 
pamiętajcie, żeby sprawa nie wzięła niepożądanego prze- 
biegu, życzymy bowiem sobie, by wszyscy w Polsce byli 
jednego ducha, mającego nas doprowadzić do potężnej 
Polski. Nie chcemy dzielnicowości. My, Górnoślązacy, któ- 
rzyśmy tak gorąco pragnęli połączenia z v Polską i przez 
trudy i walkę dostaliśmy się do Niej, chcemy, by we 
wszystkich dzielnicach Polski panowały jedna myśl i jeden, 
duch. Niechaj więc jedność nami kieruje". 

Nowe Towarzystwo. 

Wśód walk lat ostatnich bardzo dodatniem, zjawiskiem 
na polu stenografji jest pokojowa praca grupki stenogra- 
fów, dążąca do stworzenia towarzystwa stenograficznego 
bez zabarwienia systemowego. Projekt statutu tego towa- 
rzystwa, mającego nosić nazwę „Zrzeszenie Stenografów 
Praktyków i Nauczycieli Stenografji w Państwie Polskieni", 
został przedłożony władzom do 4 zatwierdzenia. Celem zrze- 
rzenia jest skupienie i zorganizowanie ruchu stenograficz- 
nego w Polsce, praca naukowa nad ulepszeniem i ujedno- 
stajnieniem systemu stenografji, zaznajomiene ogółu o war- 
tości stenografji i jej znaczeniu oraz obrona prawi i zawo- 
dowych interesów stenografów, podnoszenie ich poziomu 
fachowego, tudzież zbliżenie koleżeńskie i towarzyskie. Cele 
towarzystwa więc są piękne i na szeroką skalę zakrojone. 

Członkami założycielami towarzystwa są: Czystohorski 
Tadeusz, Falkowski Henryk, Kamiński Eugenjusz, Krupiński 
Kazimierz, Wyżnikiewicz Stanisław, Zarankiewicz Witold, 
Zembik Ryszard i Zieliński Zdzisław. Wszyscy pracują 
w Warszawie jako nauczyciele lub praktycy stenografji. 
Warszawa daje impuls do nowego zrzeszenia. 



347 



Nowe systemy stenografji. 

Czajkowski chciałby wprowadzić następujące zmiany 
w systemie Polińskiego. (Podaję według prywatnego listu 
autora, za jego pozwoleniem): Zasadniczej wagi jest dla 
Czajkowskiego „aby pismo stenograficzne biegło po linji 
•głównej i aby ta linja wyraźnie się odznaczała, aby unikać 
znaków kilkupiętrowej wysokości, aby miejsce samogłoski 
wśród znaków spółgłoskowych było niewątpliwie wskazane, 
aby pismo stenograficzne było tak czytelne, iżby każdy 
wyraiz i jbez związku w zdaniu mógł być należycie odczytany, 
aby stenografja nie była rebusem, lecz pismem tak czy- 
telnem, jak pismo zwykłe, żeby do jej skutecznego uczenia 
się wystarczała inteligencja dziecka, umiejącego czytać 
i poprawnie pisać pismem zwykłem". Dalej pisze Czaj- 
kowski: „Rozumie się, że w uwzględnieniu powyższych za- 
sad dochodzi się do pisma stenograficznego, nie posiadają- 
cego w wielu przypadkach tej krótkości jaką się odzna- 
czają znaki Polińskiego", ale jest to pismo szkolne, stopień 
wstępny do stenografji, kurs przygotowawczy a jego opa- 
nowanie powinno dać porękę, że dalsza nauka doprowadzi 
ucznia do wyników, jakich się żąda od stenografji. 

W znakach alfabetu Polińskiego zmienia Czaj- 
kowski oznaczenie cz, które otrzymuje Polińskiego znak 6 
początkowego, ale pisze się jako znak długi dolny (głęboki), 
oraz szcz, mające znak cz Polińskiego ale też jako znak 
długi (głęboki) dolny, jako górny zaś znak (wysoki) oznacza 
ono st. Znak / i t pozostały, z tern zastrzeżeniem, że znak i 
pisze się tylko zgóry wdół, także w środku wyrazów (na 
końcu wgórę), znak zaś początkowy c, 6 Polińskiego należy 
pisać i w środku słów, a tylko na końcu używa się c koń- 
cowego. Znaki s (ś) pisze się takim obrotem, aby nie wy- 
chodzić ponad linję główną. 

W wokalizacji główna zmiana tyczy się symboli- 
Kacji i (y), a mianowicie zastosowano tu dla oznaczenia 
i (y) niedokończenie pętli dolnej u znaków typu c, z, dz; 
znaki te kończą się zaostrzone w lewo zgięte. Ten symbol, 



348 

jakoteż wpisane i zastosowano też do nowych znaków, 
wprowadzonych w grupach spółgłoskowych. Takie ozna- 
czenie i (//) zwiększyło linijność pisma, oraz zmniejszyło 
liczbę przypadków, gdzie po podniesieniu znaku dla sym- 
bolu i, należałoby te w następnej zgłosce wpisywać w znak 
podniesiony, teraz przeważnie znak takiej zgłoski zawie- 
rającej u po poprzedniej zawienającej i, może być nor- 
malnie obniżony. 

W łączeniu znaków występuje częściej łącznik długi 
przed znakami długiemi, zwłaszcza przed t, które należy 
zawsze pisać wdół, i po / wdół pisanem, po którem wraca 
się na linję główną. W grupach spółgłoskowych 
jest szereg nowości: sc (przedłużone d), tov (1 stopniowe msz), 
ivr, to znak wysoki (długi górny), st — dawne cz, śó tak 
samo, ale z pętlicą większą, jako odpowiednie znaki dolne 
długie (głębokie) pojawiają się brz (jako górne br), wrz (jak 
górne wr), sf (jak górne st),. szcz (jak górne ść), wreszcie 
przedługiemi znakami są grupy chsz, szt, szć, tsz, stsz, 
chcz i tycz, tyczny, styczny. Ponadto bardzo często tworzy 
grupy przez podnoszenie pierwszego znaku grupy przed 
drugim, lub nasadzanie pierwszego znaku grupy na drugi. 
Tego typu grupami są 1) grupy z r jak rb, rc itd., przytem 
rg, rw, rm można dowolnie też tworzyć przez zlanie; 2) nb, 
nc, itd.; 3) kc, kst, kt itp.; 4) Ib, Ig... 5) sch, 6) mb, mp.... 
7) gw, chw, 8) pst, psz... 9) tm, tch... Wreszcie inaczej niż 
Poliński tworzy grupy sl, (śl), sr (śr), zlewa str. 

,Miękczenie jak u Polińskiego z wyjątkiem zaostrze- 
nia dla i. Jo to w anie przedstawia się następująco: 
Znak ; jak u Polińskiego, nowe znaki jo, ją pisane na 
końcu odwróconem o (podobnie pisze cjo, cją). 

Znaki na najważniejsze przedrostki i zakończe- 
nia oraz niewielka liczba znaczników (nie więcej jat 30) 
tworzą w powyższym układzie pismo szkolne, które ma 
-Wystarczyć do zwykłego użytku dla własnej potrzeby i do 
pisania za dyktatem, jak jest praktykowane np. w kance- 
larji adwokackiej. 



349 

Uwagi krytyczne: 

Uproszczenia, wprowadzone przez Czajkowskiego są na- 
ogół dodatnie. Korzystne jest jednokierunkowe t i symbol 
nowy dla i (y) przez niedokończenie pętlicy, przez co zy- 
skuje linijność i symbolizacja u. Mniej może szczęśliwe są 
niektóre pomysły grup spółgłoskowych (tsz, szt są to grupy 
rzadkie), zbyt dużo tu podnoszenia pierwszego znaku grupy 
przed drugim. 

W o j n a r Antoni przeprowadził w swej „Stenografji Polskiej Par- 
lamentarnej" (1930) pewną reformę części dyskusyjnej syst. Polińskiego, 
rozbudowując głównie skróceniu mieszane przez ustanowienie stałych ozna- 
czeń na niektóre zakończenia i końcówki, które dopisuje się /do znaku po- 
czątku wyrazu i ustanawiając pewne zasady skracali, dotyczące liczebników. 

Stanisław Korbel: „Polski system stenograf ji". 1 ) 

W swej rozprawce „Budowa systemu stenografji 4 ', żąda 
Korbel od systeaiiu przedewszystkiem prostoty budowy 
i konsekwencji. „Znaki spółgłoskowe powinny być tak do- 
brane, aby umożliwiały zastosowanie wszystkich zasad wo- 
kalizacji oraz aby dały się wygodnie łączyć w grupy spół- 
głoskowe, spotykane w języku". Ponadto znaki alfabetu 
inają mieć formy, które „zbliżają się do siebie proporcjo- 
nalnie do pokrewieństwa dźwięków 4 '. Symbolem samogłoski 
ma być obciążony znak spółgłoski, poprzedzającej samogło- 
skę, a nie następującej po samogłosce. Należy uważać, by 
w symbolizacji samogłosek nie było przypadku, aby ten 
sam znak musiał być równocześnie podwyższony i obniżony. 
Grupy spółgłoskowe mają być utworzone ze zasadniczych 
znaków alfabetu, czyli z naturalnych części składowych 
każdej grupy spółgłoskowej, a nie w inny sposób. Należy 
unikać różnych sposobów łączenia przedrostków jak: łącze- 
nie normalne, wpisywanie ,nastawianie u góry, łączenie na 
dole, zlewanie, odrywanie znaku i i. Pismo ma się trzymać 
linji głównej, a nie zbyt często odbiegać od linji podsta- 
wowej. Powyższych postulatów nie spełnia, zdaniem Kor- 
bla, system Polińskiego, a spełnia system jego. 

J ) Por. też dr. Taub : Krytyka Polsk. syst. sten. St Korbla i St. 
Korbel: Odpowiedź dr. S. Taubowi na krytykę Polskiego syst. sten. 



350 

Ponieważ sam autor porzucił pierwsze wydanie swego 
„Polskiego systemu stenograf ji", zajmiemy się tylko dru- 
giein wydaniem, poprawionem, uwzględniając tylko gdzie- 
niegdzie wydane pierwsze: 1 ) 

Przestrzeń pisma trzystopniowa, układ linji po- 
zatem jak u Polińskiego. Znaki są półkrótkie (małe), 
krótkie (średnie), półwysokie (zwiększone) i wielkie 2-3 sto- 
pniowle i t>o wysokie (górne), głębokie (dolne) i długie (3--sto- 
pniowe). v Znaki głębokie sięgają od linji 2-giej do dolnej 
granicznej, znaki zwiększone są nieco większe niż średnie 
a nie l^-stopniowe. W pierwszym wydaniu unikał Korbel 
znaków zwiększonych, a starał się otrzymać głównie znaki 
1- i 2-stopniowe. Pismo jest naogół bezlinjowe (zależne 
od linji są nieliczne całkiem znaki, jak tja i fa, pierwszy 
jako znak głęboki, drugi ten sam znak jako wysoki, dalej 
ci-dji, chi-gji itp.) i jest linijne, starając się być stało- 
linijne a jest niein z wyjątkami, przesunięcie linij, nastę- 
puje po ;o, zakończeniach iczne i pokrewnych, ckie, ciel itd. 

Znaki na spółgłoski w wielu przypadkach są inne 
jak u Polińskiego (c, ć, dz, dź, dż, eh, j, t, w, ż, szcz); 
materjał graficzny naogół jednak ten sam, nowe w porów- 
naniu z Polińskim są znaki na w, dż, ż; dwa ostatnia 
znaki prawoskośne powiększają liczbę znaków niegraficz- 
nych. Znak h ( — eh) ma drugą formę na końcu wyrazu. 
Praktycznie nie przeprowadził Korbel konsekwentnie za- 
sady, by podobnym głoskom nadać podobne znaki, nie- 
które nawet niepodobne głoski mają podobne znaki (t-f, 
ch-z-ź, g-dz-dź). W pierwszym wydaniu było jeszcze wię- 
cej znaków niegraficznych i podobieństw znaków głosek 
niepodobnych. W porównaniu z 1 wydaniem otrzymały inne 
znaki lub zmieniły wielkość następujące znaki: b', c, ć, 
cz, cl, dż; f, f, g, eh, m ł , p ł , sz, t, w ł , z, szcz. Dźwięki 
podwójne lub podobne pisze się pojedynczo. 

W oznaczaniu samogłosek, w porównaniu z Po- 



!) W sierpniu 1931, z datą 1932, wyszło wyd. JT.1, niezmieniona 
(na str. 334 podano błędnie, że zawiera zmiany) i przekład tego syst. 
jako Deutsche Kurzschrift. 



351 

lińskim, zmiany objęły głoski ę, ą, i, u. Głoski q, ą oznacza 
się jak e, o, odróżniając w razie potrzeby nosowe głoski 
kropką pod znakiem e, o. Samogłoska i (y) została ozna- 
czona długim łącznikiem, u symbolizuje się tylko obniże- 
niem, niema znaku u zlanego ze znakiem poprzedzającej 
go spółgłoski. Znak dla a na początku słów, to mała, pół- 
krótka naciśnięta kreska, którą przed znakami zaczynają- 
cemi się wyżej, uczepia się wyżej, u na początku słów ozna- 
cza się zawsze kreską z pod linji. Z dwu samogłosek nie 
oznacza się jednej. Samogłoski a, e, o pozostały jak u Po- 
lińskiego, z tym dodatkiem, że symbol o jest jeszcze róż- 
norodniejszy niż u Pólińskiego, gdyż wygięcie i zmiana* 
kierunku znaku (wo, wio) ma też oznaczać jego wyokrą- 
glenie, istnieje też o odwrócone (cjo). 

Łączenie znaków naogół jak u Pólińskiego, przytem 
rzadko używa haczyka do połączenia (cji), którego niema 
u Pólińskiego. Grupy spółgłoskowe tworzy przez 
1) połączenie spółgłosek najkrótszym łącznikiem, 2) wpi- 
rsanie jednej spółgłoski w drugą, 3) stopienie spółgłosek 
w jednolity znak, a więc tak jak u Pólińskiego. Na uwagę 
zasługują grupy z r (rz), które tworzy pnziez stapianie 
lub przekreślanie poprzedniego znaku znakiem r, przyczem 
często przerywa pismo. Osobliwe są grupy spółgłoskowe 
z w, w których analogicznie do falistego znaku alfabeto- 
wego w, pewnego rodzaju zakrzywienie i to umieszczone 
u początku lub końca drugiego znaku albo też sfalowanie 
całego znaku oznaczą ' głoskę w następującą po innej spół- 
głosce. Grupy zgłoskowe są: wał, wiel, dził, kosz, kom, 
kap, res (rys), mys, k:az, rozw, posp, bezp, desp, czer; 
der, marz, karz, baw (bo w), dziw, to w, chow, daw, dow; 
rów, pew, pow, powie, powro, prow. 

Miękczenie jest zasadniczo jak u Pólińskiego, kon- 
sekwentniej przeprowadzone. Natomiast jotowanie jest 
niejednolite. Znak ; jest kreską pionową 1-stopniową, pisze 
się z reguły wdół, końcowe do góry, tak też ; środkowe 
przed spółgłoską, którą wskutek tego podnosi się. Gdy nie 
zachodzi dwuznaczność pisze się środkowe je przez ;. Zgło- 



352 

ski bje, bja, raje itp. oznacza się bie, bia, mie, itd., nato- 
miast bji, wji, mji itp. jak bi, wi, mi itd., w końcowem je 
opuszcza e, ję zaś pisze je. By obniżyć znak dla symbolu u, 
pomija się podwyższenie po ;; jo pisze zawsze podwyż- 
szeniem, znaku o; po tern podwyższeniu wraca czasem z na- 
stępnym znakiem wdół, na linję główną. 

Skróty i skracanie. Ilość znaków na przedrostki 
jest mała. Przedrostek w oznacza jak u Polińskiego, opusz- 
czając go po innym przedrostku. Przedrostek z pisze przez 
z uczepione wyżej i wpisane w znak następny, albo zastępuje 
przez s, które pisze wtedy prawym obrotem lub lewym, 
Przedrostki prze, przy nie mają osobnych znaków, wypisuje 
się je normalnie. Po przedrostku kończącym się na d (od) 
pisze następny znak p zlany pod linję. Niektóre przed- 
rostki uczepia się wyżej. Ilość znaków na przyrostki i koń- 
cówki została zredukowana. Nowe są znaki na przyrostki 
stwo-ctwo-dztwo; wprowadza w zn.akach przyrostkowych 
dawny znak Polińskiego t (lub c) w górę pisany, a tern sa- 
anem psuje jednolitość swej pisowni. Przyrostki z tym 
znakiem są : ć-yć-ió, iczne-giczne-tyczne-teczne-tateczne — 
tryczne itp. ckie-ickie, ciel-iciel-ciół, ąc-jąc, cje, cyjny-icyjny 
tacyjny-tracyjny, cjalny-cjonahijy, cjalistyczny, tor, tywa. 

Znaczników jest 70 (prócz pochodnych form) i kil- 
kadziesiąt różnych skróceń. 

Pismo skrócone traktuje zupełnie analogicznie do 
pisma skróconego systemu Polińskiego, jak je przeprowa- 
dzał w swoim dawnym podręczniku! 

Stosunek pisma do o r t o g r a f j i i gramatyki jest 
taki, że ę = e, ą = o, o = u, z można zastąpić przez s, 
słowa „przedłużać", „przedaż" pisze na początku znakami 
na przedrostek przed. 

Uwagi krytyczne: 

Jeżeli porównamy system Korbla z jego tezami budowy 
systemu stenografii i w stosunku do zarzutów, jakie czynił 
Polińskiemu, to zgóry zaznaczyć musimy, że nie przeprowa- 
dził Korbel konsekwentnie do końca swych tez, a wiele 



353 

błędów Polińskiego nie usunął, tylko je w wielu przypadkach 
złagodził. 

A więc zgóry podniesiemy zalety: System w stosunku do 
Polińskiego rzeczywiście uproszczony, przejrzystszy. W wo- 
kalizacji uderza uproszczenie oznaczania samogłoski i za- 
pomocą długiego łącznika, po części także samogłoski u. 
Nie uważam za korzystne uproszczenie ę - = e, ą = o. 
Trzyma się też pismo głównie linji, niema wielopiętrowych 
obrazków. 

Chociaż system jest rzeczywiście uproszczony, to mimo 
to nie jest jeszcze w elementarnej części dostatecznie prosty 
i ciągle jeszcze już w części elementarnej pisownia obliczona 
jest na związek wyrazów w zdaniu. Chodzi o krótkość na 
niekorzyść prawidłowości. Stąd przeważnie wiele wyrazów 
tak silnie się skr.aca, że ich odczytanie tylko w związku 
wyrazów w zdaniu jest możliwe. 

Pod względem krótkości więc jest pismo Korbla zu- 
pełnie wystarczająco krótkie, niema się tak rzecz pod wzglę- 
dem biegłości i czytelności, ilość znaków niegraficznych, 
prawoskośnych jest powiększona (dż,ż), grupy z r jak br 
(kąty) lub tworzone łączeniem przerywanem są mniej biegłe, 
Niegraficzność znaków w II wydaniu w stosunku do pierw- 
szego złagodzona. Tak samo rzecz się ma z czytelnością. 
Mniejsza czytelność pisma Korbla jest głównie natury języ- 
kowej z powodu zastępywania jednych głosek przez drugie 
lub częstego opuszczania ich; np. ręko (ręką, ę — e, ą — o), 
galesio (gałęzią, 1 i ł jednakowe, ź — ś), pozioł (a nawet 
tnożnaby pisać „posiol", co oznacza powziął), (opuszcza się 
tu jeszc7 3 w). OpuszQzenia: bs ( — bez), zajte ( — zajęte), 
semu (sejmu), momu (mojemu), higna(higjena), jedzą (jeż- 
dżą), licum (liceum), przedczoraj (przedwczoraj), goów (go- 
tów), cwilcja (cywilizacja itd. Gdzie z jakichkolwiek wzglę- 
dów powstaje trudność w pisowni, czy to graficzna (znaki 
nie dadz'ą się stapiać), czy teoretyczno-graficzna (znak miał- 
by być i podwyższony i obniżony) itd., opuszcza się głoskę. 
Nie oznacza się często dokładnie samogłoski wśród spół- 
głosek w grupach zgłoskowych. Np. bw naciśnięte dla zazna- 

23 



354 

czenia, że gdzieś tam należy czytać a, oznaczać może: baw, 
bawa (obawa), bawią (obawia się), bywa, bwa (obwarowany). 
Ten sam stenogram może oznaczać dźwięki i dziewki. 

Zasady swej trzymania się linji głównej nie przepro- 
wadził konsekwentnie do końca i dlatego pismo, naogół 
stałolinijne, staje się zmiennolinijne. Podwyższenia są po 
jo i po zakończeniach jak, ciel, iczny iclti, tor itd. Pociąga 
to za sobą konsekwencje teoretyczne;, np. wyrazów jonu, 
majorantoi, jodu, jodynuje napisać nie można, gdyż znaki n, 
k, d, musiałyby być i podwyższone i obniżone (zarzuca 
to Polińskiemu) i niema w podręczniku wskazówki, jak 
je pisać należy. W wielu przypadkach, różne sposoby pi- 
sania odgadnąć można tylko z przykładów, a niema odpo- 
wiednich reguł pisowni. Wspomnę tylko: Pisze się znaki, 
następujące po ś wyżej, np. siada (da jest podwyższone), a po- 
siada??* (da jest wyżej, m wraca na linję), ale sejmem pisze 
oba ni w .górze. 

Z innych błędów teoretycznych wymienię błąd „filius 
antę patrem" np. w grupach spółgłoskowych z w. Ze znaku 
b tworzy Korbel bw dodając u dołu, u końca znaku b 
pewien rodzaj zagięcia, takie same zaś zagięcie u góry, 
u początku znaku t (u dołu znak do tego się nie nadaje), 
ana się czytać ho a nie wt, jakby się spodziewać należało. 
Wyżej wymieniona grupa zgłoskowa baw i inne podpadają 
tu także. Znaki spółgłoskowe nie są więc tak dobrane, by 
dały się wygodnie łączyć w grupy spółgłoskowe. 

Grupy zgłoskowe, to znaczy znaki na pewne zgłoski, 
nie są dobrane według częstości grupy lub potrzeby, lecz 
przeważnie wynikają ze względów graficznych. Korbla, ja- 
ko znakomitego kartografa, rysownika i kaligrafa, pocią- 
gały pewne ciągi, że się tak ładnie piszą, że tam można coś 
pięknie wygiąć, wkręcić, zakręcić. Tak np. jest znak na gru- 
pę „wiel", którą używa dla jednego rzadkiego słowa „wiele" 
i to opuszczając jeszcze końcowe e; podobnie rzadkie grupy 
dził, kórz, res, mys itp. 

Ponadto ten sam znak oznacza dawi i dwa, dow i dwo, 
chow: i chwo, tow i two itd. 



355 

W systemie elementarnym, prostym ,powinno się mo- 
żliwie unikać pisowni zależnej od dowolności piszącego. 
Pisownia każdego wyrazu powinna być o ile możności ściśle 
określona. Tymczasem w systemie Korbla spotykamy dość 
często reguły w postaci: „niekiedy", „można", „niektóre"; 
„wygodnie" itd. ,podczas gdy należałoby dokładnie powie- 
wiedzieć, kiedy jest to „niekiedy", „niektóre", „można", 
albo „wygodniej". 

Wreszcie zdarzają się w regułach lub systemie Korbla 
pewne dowolności, a to znowu w pogoni za krótkością pi- 
sowni lub uproszczeniem reguły. Np. opiewa reguła: „Na 
początku! i na końcu wyrazu oznaczamy e poziomą kreseczką 
dopiteaną"; a tymczasem jest e na końcu wyrazów skośną 
kreseczką. Dowolnie pisze wyraz „słowo", opuszczając o 
i skracając w, tworząc grupę „słw", dowolnie skraca się 
„szlachetny" itp. 

Z punktu dydaktycznego zarzucić można podręcznikowi 
nieścisłe ujęcie reguł pisowni. Natomiast podnieść znowu 
należy piękną kaligraf ję, piękne pismo własnoręczne autora, 
zakrywające niejedną trudność, niejeden zygzak. Minister- 
stwo dozwoliło podręcznik do użytku szkolnego. 

Kotas Franciszek, „Rychłopis polski" oryginalny system 
stenograficzny dla szkół i samouków, część pierwsza, pismo 
szkolne. 

Przestrzeń pisma jest trzystopniowa, niekiedy pi- 
smo ją przekracza; by zapobiec temu skraca się czasem 
znaki (przyrostek w (ow) lub zastępując sz, żdż, przez 
s, zd). Pismfo jest linjowe głównie z powodu grup spół- 
głoskowych z r i n, z których pierwsze tworzą się przez 
pionowe przedłużenie wgórę znaku poprzedzającego r, dru- 
gie przedłużają zn,ak przed n wdół; ten sam znak więc 
pisana w polach górnem i średniem oznacza grupę z r 
(np. br), a w polach śre:dniem i do lnem grupę z n (bn). 
Jest dalej pismo zmienno lin i jne z powodu symbolów 
pewnych samogłosek (ja;k i, ę, ą), gdzie przesuwa się linja 
pisma i z powodu tych grup spółgłoskowych, w których 

23* 



356 

druga spółgłoska grupy obniża się i wraz z nią przesuwa 
się linja pisma, dalej po ś, przyrostkach w, ów, ów. Abjc 
utrzym-ać pismo możliwie na linji głównej, pisze się czasem 
pierwszy znak wyrazu z pod linji albo stawia się go wyżej, 
wogóle zaczyna się tak, by większa część wyrazu znalazła 
się na linji głównej. 

Znaki spółgłosek są półkrótkie (małe) 1/2-stopniowe, 
krótkie, (średnie, 1 stop.), wysokie (duże górne, 2 stop.), 
głębokie (duże dolne, 2 stop.) i długie (trzymiarowe). Znaki 
tworzą z pewneini wyjątkami przeważnie materjał Gabels- 
bergerowsko-Polińskiego. Materjał ten, jak twierdzi wielu 
stenografów, jest i prakty\oanie i estetycznie najlepiej do- 
brany. Naturalnie w szczegółach przydział znaków dla po- 
szczególnych głosek jest inny niż w niemieckiem czy u Po- 
lińskiego, choć jest i dużo podobieństw. (Z Polińskim wspól- 
ne w znaczeniu są znaki b, p, dż, cl, k, ł, ,m n,, s, z, ż> sz; 
różnią się tylko wielkością: c, dz, j). W przydziale znaków 
dla poszczególnych głosek kierował się Kotas zjawiskami 
częstotliwości głosek w języku polskim, ale nie zupełnie 
ściśle, oraz zasadą „podobnym głoskpm podobne znaki łł , 
w tym przypadku konsekwentnie. Niektóre głoski mają 
podwójne znaki, np. c, ć, cz, w, ń. Wprawdzie jedne z tych 
znaków, z wyjątkiem ń, są przeznaczone dla przyrostków, 
ale ponieważ w rychłopisie nie robi się różnicy między 
przyrostkami a zgłoskami o takiem samem brzmieniu jak 
przyrostki ,więc częstę występują owe podwójne znaki obok 
siebie równoważnie. W alfabecie jest h = eh. 

Znaki alfabetowe samogłosek są haczykami: dla e 
mały półmiarowy krótki, dla a taki sam naciśnięty, dla o jak 
dla e ale dłuższy łącznik, dla u jak dla o ale naciśnięty, dla 
q jak dla o, ale kreska rżujtowa jest skośnie jednomiarowa, 
podobne ą lecz z naciśnięciem; y (i) jak ę, lecz kreska 
rzutowa skierowana pionowo w górę w kierunku zwykłego 
pisma, o = u. System znaków samogłoskowych jest więc 
konsekwentnie przeprowadzony. Haczyk samogłoskowy od- 
pada na początku wyrazu u samogłosek y — i, e, ę, o, nato- 
miast w środku lub na końcu wyrazu zajmuje jego miejsce 



357 

poprzedzający samogłoskę znak spółgłoskowy. A więc ozna- 
cza się na początku wyrazów c krótką, półmiarową, skośną 
kreską rzutową, o taką samą jednjomiarową, i jest kreską 
pionową, po której podnosi się znak następny o pół stopnia, 
jednak wyrazy rozpoczynające się od i można pisać kreską 
z pod łinji głównej dla oznaczenia i. Natomiast pozostają 
haczyki na początku wyrazów dla a oraz w. „Znaki sa- 
ty mogloskowe można zawieszać w miej.scu, w którem znak 
następny zaczyna się pisać", są więc ruchome. Kreski rzu- 
towe samogłosek (e, a,%\ u) są zmieimokierunkowe, ich kie- 
ruliek zależy od początku następującego po nich znaku. 

W środku wyrazów oznacza się samogłoski symbolicznie 
w następujący sposób: Samogłoskę e przez bezpośrednie 
lub pośrednie połączenie znaków spółgłoskowych krót- 
kim łącznikiem, tak samo a, pogrubiając jeszcze znak 
poprzedni; samogłoskę o oznacza się jak e, wydłu- 
żając jeszcze odpowiednio łącznik, u jak o lecz po- 
grubiając zn,ak poprzedzający u. Samogłoski y oraz i ozna- 
cza się przez podniesienie następnego znaku o 1/2 stopnia, 
a następne znaki pisze się na poziomie podniesionego znaku, 
jedynie w początkowych zgłoskach ze samogłoską i lub y, 
pisanych małemi lub średniemi znakami, można pisać znak 
spółgłoskowy poprzedzający i (y) z pod linji głównej (je- 
żeli po i (y) nie następuje grupa spółgłoskowa), a znak po i 
przypadnie na linję główną, która jest wtedy główną linją 
pisma. Symbol i odróżnia się od y, że przed i pisze się znak 
spółgłoski miękkiej, przed y twartej. Samogłoski c, ą ozna- 
cza się skośnem podniesieniem znaków następnych o 1/2 sto- 
pnia, pogrubiając jeszcze dla ą znak poprzedni, w począt- 
kowych zgłoskach można rozpoczynać pisać z pod linji jak 
przy i, by większa część znaków danego wyrazu znalazła 
się na linji głównej. 

Znaki b', p', m', d (i), 1, c (przyrostkowe), rozszerza 
się podwójnie przy symbolizacji samogłosek o, u, ę y ą, za- 
miast wydłużenia skośnego łączaiika, którego w tych zna- 
kach niemal, a końcowego e po nich nie pisze się (nie- 
bie — nieb 4 ). 



358 

Na końcu wyrazów jest e krótką skośną kreseezką 
(opuszcza się po znakach rozszerzonych), o skośną kreską 
dłuższą, ale nie przekraczającą wysokości 1/2 pola średnie- 
go, ą jak o ale wysokości pola środkowego, a oznacza się 
tu tylko pogrubieniem, odpada kreska rzutowa ukośna, u 
pogrubieniem i długą ukośną ale niską kreską rzutową, 
podobnie ą, ale kreska rzutowa sięga 1 stopień w górę, 
i (y) to kreska pionowa w górę (1/2 stopniowa lub gdy 
znak ma kreskę rzutow,ą, razem z nią 1 stopniowa). 

Dwie po sobie następujące samogłoski lub dwugłoski 
(au, eu) ozlnacza się na pocz.ątku wyrazu przez zeszere- 
gowanie (ustawienie obok siebie) znaków samogłoskowych, 
w środku i na końcu wyrazu oznacza się pierwsz.ą samo- 
głoskę symbolicznie, a drug t ą znakiem alfabetowym. 

Łączenie znaków jest bezpośrednie lub pośrednio. 
W bezpośredniem łączeniu znaków niema tu skompliko- 
wanych sposobów nasadzania, podsadzania znaków na sie- 
bie, zlewania, przerywanego łączenia ,natomiast istnieje 
wpisywanie jak wkręcanie/ wwijanie, nawijanie, dalej ob- 
niżanie znaków i symboliczne oznaczanie. Tworzy się gru- 
py spółgłoskowe przede wszystkiem przez symbolizację. 
I tak powiększenie jakiegoś znaku w kierunku linji górnej, 
oznacza następujące po tym znaku r, w kierunku linji dolnej 
następujące n. Grupy sw, st, sp, zd i śk o&nacza się sfalo- 
waniem znaków drugich tych grup tj. w, t, p, d, a zamiast 
Je faluje się eh („ sk piszemy jak sch"), Spółgłoskę w w gru- 
pach spółgłoskowych oznacza się rozszerzaniem kluczki, 
znaku poprzedzającego to, przyczem znaki jednomiarowe 
powiększa się do rozmiarów znaków dwumiarowych. Grupy 
szt, szp, szh i żdż, tworzy się z grup st, sp, sk i zd przez prze- 
dłużenie ich w kierunku linji dolnej, a grupa szcz jest trój- 
miarowem sc. Dalej tworzy się grupy spółgłoskowe przez 
ścieśnianie (np. bł, oraiz pewne grupy z n, których nie 
symbolizuje się, jak sn), wpisywanie (jak nawijanie wl, 
grupy z c, 6, cz), obniżanie drugiego znaku grupy o 1/2 stop- 
nia, przyczem następne znaki pisze się na poziomie obni- 
żonego znaku, z wyjątkiem po obniżonem j,. po którem 



359 

następny znak stosuje się co do linji do znaku przed ; się 
znajdującego, O ile grupa ze symboliczną spółgłoską n (n) 
lua być podniesiona, rozwiązuje się ją. Dalsze przekształ- 
cenia grup powoduje ta okoliczność, że miękkość znaków 
w grupach spółgłoskowych (a także rz) oznacza się jak 
miękkość w znakach abecadło wy eh. W łączeniu pośredniem 
znaków odgrywa rolę haczyk (dla połączeń samogłosek oraz 
jako rozdzielnik między łącznikiem samogłoskowym a na- 
stępnemi znakami, których nie można podnieść, jak trzy- 
lniarowe zimki po i), oraz kluczka, którą otrzymują dla 
połączenia pewne znaki jak h, sk, szk, na końcu wyrazów 
są one bez kluczki, podobnie jak sz, z, cz, które nie mają 
też kluczki w końcowych zgłoskach z a jak sza, za, cza. 
Czasami kluczka odróżnia znaki: sio jest znakiem bezklucz- 
kowym, c takim samym zniakiem kluczkowym. Kluczka po- 
zostaje przy nawijaniu następnego l (l). 

Grup zgłoskowych w piśmie szkolnem niema. 

Mi ęk-c zenie: Miękkość spółgłosek pojedynczych i grup 
(oraz znak i po twardein cl, l) oznacza się przez rozszerzenie 
i wydłużenie znaku spółgłoski twardej, a jeżeli to nie jest 
możliwe, przez nachylenie całego lub części znaku. Rz w gru- 
pach spółgłoskowych oznacza się jak miękkość. Gdy następu- 
je znak samogłoskowy y — i po miękkiej spółgłosce, czytamy 
go i (z wyjątkiem po rz), po twardej y. Miękkości g, l\ l 
mnożna czasem nie oznaczać. I odróżnia się od l przez wy- 
okrąglenie kreski łącznikowej.. 

Jotowanie. Jotowanie jest jednolicie ujęte. Głoska j 
ma znak alfabetowy jak Gabelsbergerowskie a alfabetowe 
i używa się tego znaku stale we wszystkich przypadkach 
dla oznaczenia ;. 

Skróty i s k r a c a iui e : W piśmie szkolnem jest 32 
znaków na przedrostki i przyrostki, opartych' o 5 znaków 
podstawowych, oraz 38 pierwotnych znaków na znaczniki. 
Znaki na przedrostki można rozwiązywać, jeżeli znajdują 
się ma drugiem miejscu lub przed e. Niektóre przyrostki 
są oznaczone symbolicznie, a mianowicie iczny, eczny oznacza 
się, powiększając zn'ak poprzedni do wielkości trzyniiarowej. 



360 

Ponadto przenosi się do rychlopisu skróty używane w zwy- 
kłem piśmie. Dla oznaczenia okrągłych liczb używa Kotas 
skróceń innych niż Poliński. 

Stosunek do gramatyki. Nie odróżnia się u i o, 
także h — eh. Miękkość oznacza się stale miękkiemi zna- 
kami spółgłosek. Wyrazy obce nieprzyswojone pisze się 
fonetycznie. Pozaitem obowiązuje w pisowni normalna or- 
tografja. W rychłopiśmie n?ie robi się różnicy między przed- 
rostkami a zgłoskami o takiem samem brzmieniu jak przed- 
rostki, to samo odnosi się do przyrostków. 

Dla o d r ó ż rii i a n i a o od u y h od eh, dźwięków odrębnych 
obcych jak 6, q, służy kropka, umieszczona pod znakiem. 
Kreska zaś pod wyrazem znbsi znaczenie skrótu. 

Uwagi krytyczne: 

Nowy system ma, ogólnie biorąc, wiele stron dodatnich. 
Przedewszystkiem starał się autor możliwie konsekwentnie 
przeprowadzić daną pisownię według jakiejś reguły, o ile 
to się dało nj). grupy spółgłoskowe, wokalizację. Starał 
się, opierając się o swą gruntowną znajomjość teorji i prak- 
tyki stenografji, osiągnąć prawidłowość pisma, co mu się 
w wielkiej mierze udało. Rzadko pozwala sobie na pewne 
dowolności w stenogramach, nie ugruntowane regułami 
(bitwa, Litwa pisze zagięciem w lewo znakuj t i dołączeniem 
•w, tak samo pisze w wyrazaoh bitny, sito, zgłoski tny y to 
w sposób nie objaśniony regułą). 

Pismo szkolne nie musi i nie może mieć takiej krót- 
kości, jak pismo dyskusyjne. Niema też jej i pismo Kotasa, 
ale posiada krótkość wystarczającą dla pisma szkolnego. 
Jest proste, wyraźne i czytelne. Wydaje się jednak to pismo 
mniiej biegłe, minio że autor miał i na względzie częstość 
głosek, a to z powodu dość wielu njegraficznych, prawo- 
skośnych elementów oraz najrozmaiciej sfalowanych znaków. 
Jest to system należący do systemów łatwych do nauczenia 
się, ale ciągle jeszcze przeładowany pewnemi niepotrzeb- 
nemi rzeczami, pewne dawne nałogi i zapatrzenie się w pe- 



361 

wne obce wzory nie dozwoliły autorowi na dalsze uprosz- 
czenia, żal mu było opuścić to i owo. 

W szczegółach można więc zauważyć: Zmiennołinijność, 
skoki wgórę i wdół, uważają niektórzy krytycy za błąd 
systemu. Tak np. zarzuca zmiennolinijnośći Navarre „un 
grave defaut: elle oblige trop souvent la plume a s'ćcarter 
de la ligne d ł ecrituTe. Ayant sans cesse a monter et h, de- 
scendre au-dessus et au-dessous du corp d 4 ecriture, la main 
perd tutte sa precision et subit un retard appreciable". Że 
jednak w praktyce nie jest tak źle, wskazywałoby choćby 
to, że właśnie systemy prostkę i łatwe oraz rozpowszechnione, 
jak Stolze-Schrtey i obecny jednolity system niemiecki są 
zmiennolinijne. 

W grafice systemu uderza do^ć wielka liczba znaków 
sfalowanych i to silniej lub słabiej wygiętych falisto. Znaki 
te tworzy autor dla uniknięcia znaków złożonych, jako 
mniej biegłych; ale i zniaki faliste, zwłaszcza jednostopniowe, 
szczególnie gdy mają być naciśnięte, są 'mało biegłe. Znaki 
faliste te niektóre, poprzecznie silnie wygięte, są nienatu- 
ralne, kreski faliste w owalu nie robią wrażenia estetycz- 
nego, stąd są rzadkie w kaligrafji, a tak silnie sfalowanych 
znaków nie spotyka się w kaligrafji. To ulubione przez 
autora falowanie jest zresztą najoryginalniejszym pomysłem 
w Iiychłopisie i pomysł w tym zakresie rozwinięty i do 
grup spółgłoskowych zastosowany jest nowy, praktyka musi 
wykazać, czy jest udatny. 

Podczas gdy znakom alfabetu nie można nic zarzucić 
i podnieść należy konsekwentne, jednolite przeprowadzenie 
zasady: podobnym dźwiękom podobne znaki, to nie możną 
uznać za poprawne sposobu oznaczania miękezenia znaków 
w sposób różnorodny. W regułach nie widać jeszcze tej 
różnorodności, przeciwnie autor stara się różne sposoby 
zmiękczania sprowadzić teoretycznie do jednej zasady, prak- 
tycznie jednak rzecz przedstawia się następująco: Miękcząc, 
zmienia się odpowiednio znaki głosek twardych, a miano- 
wicie: l) rozszerza się dolną część znaku odpowiedniego, 
twardego np. b', 2) górną część- np. g\ 3) wyokrąglą łącznik 



362 

przy 1, c (pomocnicze), 4) wydłuża znak w kierunku po- 
ziomym jak k ł , ń, 5) rozszerza znak, zmieniając równocześnie 
i wielkość jego z 1/2 stopnia na 1 stopień, tak jest przy ś, ń 
(druga forma), 6) nachyla się cały znak (w 4 ), 7) nachyla dolną 
część znaku np. f, 8) nachyla górną część znaku jak ź, 
9) znak falisty silniej wygina (nachyla) się poprzecznie np. 
dź, 10) do wyboru pozostawione jest rozszerzenie lub nachy- 
lenie (g ł ), wydłużenie lub powiększenie (ń). 

Jest więc w rzeczywistości 10 różnych elementów, które 
pamiętać należy dla różnych znaków. Ponieważ dalej w gru- 
pach spółgłoskowych oznacza się miękkość analogicznie, 
a wreszcie oznacza się tak; i funkcjonalnie miękkie rz w gru- 
pach spółgłoskowych, więq i tu panuje ta sama różnorodność. 
Oznaczenie miękkości wpływa też niekorzystnie na ozna- 
czanie samogłoski e na końcu wykazu i może prowadzić do 
dwuznaczności. Jeżeli narzekamy na różnorodność oznacza- 
nie zmiękczania w piśmie zwykłem., to unikać należy tej 
różnorodności w piśmie sztucznem, w stenograf ji. Natomiast 
zauważyć trzeba, że używa autor jednolicie zawsze znaków 
swych na miękkie dźwięki, jedynie g ł , k', 1, można czasem 
oznaczyć znakiem twardym, co się nie sprzeciwia duchowi 
języka. 

Wokalizacja naogół dobrze ujęta, jest prawidłowa lecz nie 
jednorodna, gdyż oznaczając samogłoski w regule w znaku 
poprzedzającym samogłoskę i w łączniku, to dla symbolu i, 
(y), q trzeba podnieść znak następujący po samogłosce, co 
jednak nie psuje prawidłowości. Z prawidłowości wyłamują 
się jedynie znaki zmiękczone, a ponadto niemożliwe jest 
oznaczanie po nich końcowego e, a więc nie można odróżnić 
bruźdź od bruździe, sal-sale-salo, itp. Wyraz „iskra 44 pisze 
się w przykładach kreską od linji a nie z pod linji, względ- 
nie nie podwyższa się grupy skr. 

W grupach spółgłoskowych starał się autor uzyskać sze- 
regi analogicznych znaków na analogiczne grupy, możliwie 
najdłuższe. Potworzył jednak tych szeregów za dużo: Za- 
patrzony we wzory czeskie — a wiadomo, że dla czeskiego 
języka mają grupy spółgłoskowe specjalne znaczenie — 



363 

ustanawia autor znaki czy symbole na grupy spółgłoskowe, 
które w języku polskim nie mają uzasadnienia w częstości 
ich występowania, a jeżeli system grup ponadto nie da się 
w całości jednolicie utworzyć, stwarza się jeszcze większe 
trudności. Mimo więc uproszczenia sprawy z jednej strony, 
stwarza się z drugiej strony dość przeładowany system grup. 
Niekorzystne jest rozwiązanie pewnych grup symbolizowa- 
nych, gdyby się miało je podwyższyć np. po i, a więc „dno 44 
pisze się symbolem dn, ale „widno" musi się pisać d i ob- 
niżone n, grupa rozwiązana, nie symbolizowana. Nie jest 
szczęśliwy pomysł traktowania grup spółgłoskowych jako 
problemu wokalizacyjnego i gdzie „brak samogłoski między 
dwiema spółgłoskami oznaczamy najczęściej przez obniżenie 
następnego znaku o 1/2 stopnia. Następne znaki piszemy 
na poziomie obniżonego znaku". Stwarza to nieprzewidziany 
czasem spadek wdół przy kilku spółgłoskach po sobie nastę- 
pujących (np. „ziarnko 44 ; w grupie rnk jest n obniżone webec 
r, k wobec i&j i niepotrzebnie zwiększa to zmiennolinijność, 
a kto wie, czy nie prowadzi do zatamowania ruchów, gdyż 
obniżanie po samogłosce działa psychicznie inaczej niż po 
spółgłosce. Rzecz się jeszcze komplikuje, gdy konstruując 
wstecz, należy pierwszy znak grupy pisać tak, by z drugim 
stanąć na linji głównej. Także oznaczanie w przy znakach 
1-miarowych przez powiększenie kluczki i równoczesne 
zwiększenie znaku na dwumiarowy psuje jednolitość reguł, 
gdyż powiększenie wielkości oznacza symbolicznie r po dru- 
giej spółgłosce; stało się to wprawdzie gwoli wyrazistości, 
gdyż powiększenie kluczki przy znakach 1-stopniowych jest 
mało wyraźne, ale popsuło jednolitość grup r, bo dw np. kon- 
sekwentnie oznaczałoby driv (drwal). Drobną usterką jest 
oznaczanie sk symbolem jak sch, a sch pisze się obniżaniem 
znaku spółgłoskowego eh, wobec s. 

Za zbędne więc uważać można symbole grup n> które 
nie są tak częste , czasem muszą być rozwiązane, a niektóre 
utworzone są poza szeregiem przez ścieśnianie. Tymczasem 
systemy, posiadające ten sam znak alfabetowy n, co Kotas, 
uważają go za zupełnie biegły do tworzenia grup przez 



364 

ścieśnianie. Zupełnie zbędne są dalej grupy z sz, c, cz, 
które choć tworzą dłuższy szereg, mają razem praktycznie 
biorąc, częstotliwość prawie żadną. 

Grup zgłoskowych pismo elementarne nie ma i nie 
stwarza tu więc komplikacyj. 

Co do przedrostków, to dobór znaków na nie mało 
szczęśliwy; zaczynają się te znaki przeważnie na linji dolnej 
granicznej nie na głównej, i idą ku górze (do, nad, przed, 
od, pod, ob); następstwem tego jest ,że mogą te znaki być 
użyte tylko na początku w pierwszej zgłosce wyrazu a 
w przedrostkach złożonych na drugiem miejscu muszą być 
rozwiązane, co rzecz zwłaszcza w piśmie ełementarnem 
komplikuje: więc np. „odbieram" pisze się znakiem przed- 
rostka od od linji dolnej, ale np. „poodbieram" wypisuje nor- 
malnie znakami i symbolami na linji głównej. 

Przyrostki znowu zn, zm, umieszczone u góry też nie 
są dobrze pomyślane. 

Wreszcie zasada graficznego ujęcia przedrostków i przy- 
rostków (nie gramatycznego ujęcia), a mianowicie nie ro- 
bienia różnicy między przedrostkami i przyrostkami a zgło- 
skami o takiem samem brzmieniu co one i pisanie odpo- 
wiednich zgłosek czy głosek, zależnie od graficznej wygody 
znakiem na przedrostek (przyrostek) lub normalnie, jest 
albo niewłaściwa, albo nie należy ustanawiać 2 znaków — 
alfabetycznego i przedrostkowego — lecz wybrać odrazu 
znak wygodniejszy we wszystkich przypadkach. Autor są- 
dził wprawdzie, że sprawę uprościł, pozostawiając dowoli 
użycie znaku na przedrostek lub nie, tymczasem stwarza się 
pewne niezdecydowanie w pisowni, i spotykamy nawet w pod- 
ręczniku na jednej stronie wyraz „praca" pisany alfabe- 
towem c, na innej stronie przyrostkowem c, wyraz „mów" 
pisze się przyrostkowem w y ale „mowa" normalnie itd. 

Ustosunkowanie się grafiki do etymologicznej budowy 
wyrazów, o ile są osobne znaki na pewne przedrostki i przy- 
rostki ,które nietylko służą krótkości pisma ale też bardzo 
wyrazistości, czytelności — powłnnoby być następujące: 
W polskich wyrazach należy uwzględnić rozczłonkowanie 



365 

na przedrostki, rdzeń i przyrostki, gdzie poczucie nasze 
językowe bez wątpienia odczuwa te części składowe i pisać 
wtedy jednolicie słowa ustanowionemi znakami na przed- 
rostki i przyrostki; w przypadkach wątpliwych można do- 
wolnie użyć znaku na przedrostki względnie przyrostki albo 
wypisać normalnie, jak wygodniej. W wyrazach obcych 
zważa na etymolog] ę tylko ten, kto zna budowę wyrazu. 

Poza liberalnem traktowaniem sprawy przedrostków 
i przyrostków niema w systemie horrendów językowych, 
obrażających poczucie językowe. 

Pozostawianie, choćby fakultatywne, kilku różnych mo- 
żliwości, czasem do wyboru, która nam jest dogodniejsza, 
a przez to pewne niezdecydowanie i tamowanie pisania 
(chodzi o rzeczy ważniejsze), jest niekorzystne zwłaszcza 
w piśmie szkolnem. A więc: 1) Konstrukcja wsteczna my- 
ślowa rozpoczynania i pisania wyrazów tak, by znaczna 
część wyrazu znalazła się na linji głównej; 2) podwójne 
znaki c, 6, cz, iv, alfabetowe i przyrostkowe równolegle uży- 
wane; 3) podwójne do wyboru sposoby miękczenia (g, ń); 
4) pisanie grup zd y zr, itp. przedrostkowem z lub alfabe- 
weni; 5) rozwiązanie znaków lub nie. W piśmie szkolnem 
unikać należy wszelkich pokus pisania nieprawidłowego 
gwoli krótkości (bitwa — otwartą grupą tw). 

Podział stenografji na 3 części jest dobry, byleby przej- 
ścia były ewolucyjne nie rewolucyjne, bez skokowych prze- 
liczań się. 

W rozwoju stenografji polskiej przedstawia system Ko- 
tasa krok naprzód. 

Dr. Taub Szymon wypracował „Projekt elementar- 
nego systemu stenografji polskiej". Zasadnicze myśli pro- 
jektu powstały w sierpniu 1930 r. Przygotowany został 
projekt w pośpiechu w przeddzień I. Ogólnokrajowego Zjaz- 
du Naucz. Szkół Handl. w Warszawie w grudniu 1930 r. 
i odbity niedbale na cyklostylu w kilkudziesięciu egzem- 
plarzach. Chodziło o to, by się móc ewentualnie przeciw- 
stawić, gdyby zbyt pochopnie chciano jakiś istniejący 
system mimo wad zasadniczych uznać za jednolity polski 



36fi 

i wskazać, w jak różny sposób mogą być trudności usunięte 
i że trzeba gruntownej rozwagi i zastanowienia, nim jakiś 
system uzna się za jednolity, o ile to ma być system mo- 
żliwie najlepszy. Bo systemów można tworzyć wiele jedna- 
kowo dobrych czy złych. Projektu swego nie uważa Taub 
ani za doskonały, ani za podstawę systemu jednolitego, nie 
reklamuje go ani nie narzuca, ma on być jedynie cegiełką 
drobną pewnych nowych myśli, które mogą się przydać 
przy budowie systemu jednolitego, ku któremu wytężone 
powinny być wszelkie polskie siły twórcze. W tej też 
myśli przedstawia się tu ten projekt. 

Wytyczne założenia, które przyjmuje autor przy bu- 
dowie systemu są następujące: Język polski jest w stosunku 
do innych języków ubogi w ilość różnych samogłosek (niema 
tu np. przegłosów lub dwugłosek jak w niemieckiein), na- 
tomiast bogaty w liczbę spółgłosek. Łatwiej więc będzie 
oznaczyć samogłoski i mniej symbolów trzeba będzie w pol- 
skiem niż gdzie indziej, (trzeba ich 7, jeżeli uczyni się 
i = y y ó = u w przeciwstawieniu do 13 niemieckich), na- 
tomiast z powodu wielkiej liczby spółgłosek a stosunkowo 
do tego szczupłego materjału graficznego znaków należy 
się starać przez jakiś prosty symbol zredukować ilość spół- 
głosek mających być oznaczonemi rozporządzalnym materja- 
łem graficznym. Ponieważ nadmiar spółgłosek w języku 
polskim w stosunku do innych języków powodują spół- 
głoski miękkie, należałoby jednolicie prostym symbolem 
oznaczyć miękkość na odpowiednich znakach twardych 
a ilość spółgłosek, mających być oznaczona osobnemi zna- 
kami spadnie do normy innych języków. Za ten symbol 
odpowiedni uznał autor nacisk. Wystarczy ustanowić znaki 
na spółgłoski twarde, a nacisk ich da nam odpowiednie 
spółgłoski miękkie. Nacisk zaś musiał więc teraz zniknąć 
z symbolów samogłoski. Powiększanie znaku, które Poliński 
użył na oznaczenie zmiękczenia, mogło pozostać dla innych 
celów. Przez użycie nacisku zyskano na mater jale graficznym 
i uzyskano zupełnie jednolity sposób zmiękczania. Mater jał 
graficzny ma być dobrany na podstawie częstotliwości brzmień, 



367 

nie uwzględnia się zasady: podobnym dźwiękom podobne zna- 
ki.,. W" grupach spółgłoskowych czy zgłoskowych, doborze przed- 
rostków, przyrostków, znaczników, częstotliwość gra decy- 
dującą rolę, naturalnie szeregi znaków czy oznaczeń jedno- 
rodnych mogą czasem spowodować, że grupa mniej częsta 
opadnie w ten szereg oznaczania jednolitego. Co do woka- 
lizacji, to o ile nie da się osiągnąć jednolitości (zupełnie 
identyczne lub anjalogiczne oznaczanie samogłoski na po- 
czątku, w środku! i na końcu wyrazu i to stale albo w znaku 
poprzednim lub następnym po samogłosce), należy dążyć 
do zupełnej prawidłowości, t. j. jednoznacznego oznaczania 
według jednej reguły samogłosek na początku, innej w środ- 
ku, innej na końcu, ale już bez wyjątków od każdej z tych 
reguł. Wyklucza się oznaczanie nieprawidłowe, niejednozna : 
czne, nie ugruntowane regułą. 

Przestrzeń pisma jest 3-stopniowa, system jest 
linjowy, a to z powodu początkowego oznaczania samo- 
głosek i (y) oraz u, gdzie i (y) oznacza się 1/2 stopniową 
kreską wgórę od linji, a u takąż kreską z pod linji. Możnaby 
ustanowić oznaczanie u jak w środku wyrazu, tj. obniżanie 
znaku po u, a system byłby bezlinjowy. Pismo jest też 
zm i e nno 1 i ni j ne, linja pisma przesuwa się po i (y) y c, 
w górę o 1/2 stopnia, po o, u, ą y wdół o 1/2 stopnia, na- 
stępnie też po s (ś), sr (śr) pisanych jako oczfco prawym 
obrotem, także po pewnych przyrostkach. 

Materjał graficzny spółgłosek czerpany głów- 
nie z Polińskiego, znaki są potrzebne tylko na spółgłoski 
twarde (fonetycznie) i na ;. Jednakowe w obu systemach 
są znaki: b, d, 1, m, n, p, r, rz, s, sz, w, z, ż; nowo 
oznaczone są: cz, dz>% dż, f, g, h (eh), k, t. j. 

Znaki są przeważnie 1-stopniowe, niektóre 1/2 stopniowe 
(k, 1, n, r, s), dwa są 2-stopniowe (sz, ż) jako znaki głę- 
bokie (długie dolne). 

Znaki alf abetowe samogłosek są kreskami rzutowemi 
(łącznikami), a mianowicie znak a jest kreską krótką, nieco 
skośną nie dosięgającą wgórę 1/2 stopnia, e jest taką samą 
skośną kreską ale dłuższą, u jest kreską krótką (jak a ale) 



368 



poziomą, o jest kreską poziomą ale dłuższą, niż w, jeszcze dłuż- 
szą kreską poziomą jest ą; i (y) jest kreską pionową (w kie- 
runku pisma pod kątem 60°) wgórę nieco dłuższą niż 1/2 stop- 
nia, (po znaku twardej spółgłoski czyta się y, po miękkiej i), 
ę jest też kreską biegnącą wgórę ponad wysokość 1/2 stop- 
nia, ale skośnie (jak e). 

Powyższemi znakami oznacza się samogłoski pojedyn- 
czo z osobna stojące lub na końcu wyrazu. W środku wy- 
razu symbolizuje się samogłoskę analogicznym łącznikiem 
(kreską rzutową) i położeniem znaku następującego po sa- 
Imogłosce, a mianowicie: Ścisłe zestawienie znaków obok 
siebie bardzo blisko na tym samym poziomie (krótki 
łącznik) oznacza brak samogłoski czyli grupę spółgłoskową 
(w przypadkach, gdy grupa nie ma specjalnego oznaczenia), 
nieco szersze rozstawienie znaków w jednym poziomie, 
(normalny łącznik) oznacza samogłoskę a, brzmiącą między 
temi znakami, dłuższy łącznik między znakami (długi łącz- 
nik) oznacza samogłoskę e między temi znakami. A dalej: 
krótki łącznik i obniżenie znaku następnego o 1/2 stopnia, 
oznacza u między znakami, normalny łącznik i obniżenie 
oznacza o, długi łącznik i obniżenie następnego znaku ą. 
Wreszcie łącznik wgórę w kierunku nachylenia normalnego 
pisma biegnący i podwyższenie następnego znaku o 1/2 stop- 
nia oznacza po znaku miękkiej spółgłoski i, po znaku twar- 
dej y, skośny łącznik wgórę i podwyższenie następnego 
znaku o 1/2 stopnia symbolizuje ę. 

Na początku wyrazów: kreska od linji nieco skośna ku 
początkowi znaku oznacza a, kreska taka sama bardziej 
skośna oznacza e, kreska z pod linji 1/2 stopniowa ku po- 
czątkowi znaku oznacza u początkowe, taka sama kreska 
ale skośnie poprowadzona o, kreska od linji i podwyższenie 
tfnaku następnego o 1/2 stopnia oznacza i. 

Dla dwugłosek obcych au, eu } są osobne znaki tj. ha- 
czyk z naciskiem i krótkim łącznikiem dla au, z długim 
łącznikiem dla eu. 

Pozatem pisze się 2 po sobie następujące samogłoski 
szeregowo obok siebie, łącząc je 1/2 krótkim haczykiem 



3G9 

i to oznacza się obie samogłoski znakami alfahetowemi na 
końcu wyrazu, lub pierwszą znakiem alfabetowym a drugą 
symbolicznie w środku wyrazu. 

Łączenie znaków jest bezpośrednie, niema skompli- 
kowanych sposobów łączenia, zachowano wpisywanie jak 
wkręcanie, nawijanie, wwijanie, łączenie pętlicą, pozatem 
istnieje symboliczne oznaczenie grup spółgłoskowych. 

Grupy spółgłoskowe tworzy się : a) symbolicznie, 
a mianowicie: 1) zwiększenie znaku o 1/2 stopnia wgórę 
oznacza następujące po znaku r (wyjątek grupa nr, który 
to zbieg spółgłosek nie występuje w polskiem w jednej 
zgłosce i oznacza się ścisłem zestawieniem, a powiększone 
r oznacza rz), 2) takie same powiększenie znaku o 1 stopień 
oznacza następujące rz po spółgłosce (wyjątek nrz przez 
ścisłe zestawienie i krz, które się tworzy przez rozszerzenie 
Jer a nie powiększenie wgórę); b) grupy z w tworzy się przez 
nawinięcie pętlicy na znak poprzedni (jak u Polińskiego, tylko 
szereg dłuższy, wyjątek nw, Iw, sw, które tworzy się przez 
ścisłe zestawienie); c) przez wpisywanie tworzy się grupy 
z / (ł), n oraz s, d) na pewne grupy są specjalne znaki jak 
szcz, sk, sp, ść, e) wrieszde tworzy się wszystkie inne 
grupy przez ścisłe zestawienie znaków. 

G r u p y z g ł o s k o w e tworzą te grupy spółgłoskowe* 
które w polskiem nie istnieją bez samogłoski brzmiącej 
w ich środku i czyta się wtedy e w środku grupy, np. po- 
większone o oznaczać miałoby er, ta grupa spółgłoskowa nie 
istnieje, czyta się więc: cer, podobnie cier, czer, dziei\ 
kier, cerz, fierz, pew, itd. Ponadto możnaby już w piśmie 
szkol nem używać grup spółgłoskowych zamiast zgłoskowych 
ale tylko w zgłosce ostatniej: Aleksandr, doktr, piekrz. 

Mi ękc zenie jest zupełnie jednolite, nacisk znaku spół- 
głoski twardej oznacza odpowiedni znak miękkiej. Ten nacisk 
może oznaczać też ; po spółgłosce, analogiczne do miękczą- 
cego i (bja, cja itd.). Nacisk grupy spółgłoskowej z r może 
oznaczać odpowiednio do ducha języka polskiego albo / 
następujące po tej grupie albo zmiękczenie pierwszej spół- 
głoski grupy np. br naciśnięte oznaczać będzie brj, zr na- 

24 



370 

eiśnięte oznacza ir, analogicznie śr. Naciśnięte st, sir, ozna- 
cza stj, strj, sp naciśnięte śp\ pozatem naciska się w gru- 
pach spółgłoskowych utworzonych przez pętlicę, wpisanie 
lub ścisłe zestawienie ten znak, który brzmi zmiękczony. 

Jotowanie: Po spółgłosce oznacza się ; jako zmięk- 
czenie, zresztą a wijęc po samogłoskach i na początku 
rdzenia znakiem alfabetowym, tj. półkrótką kreską wdół. 

Skróty i skracanie: Znaków na przedrostki, przy- 
rostki i znaczniki, których liczba może być dowolnie po- 
większona lub pomniejszona, proponuje się w piśmie szkol- 
iłem w liczbie około 100. Używa się znaków na przedrostki 
i przyrostki, gdzie poczucie językowe nam wyraźnie wska- 
zuje na przedrostek lub przyrostek, w przypadkach wątpli- 
wych można dowolnie użyć znaku na przedrostek (przyro- 
stek) lub nie. Znaki te nietylko wpływają na krótkość 
ale i na wyrazistość pisma, co należy uwzględnić. Dobór 
tych skróceń opiera się na obliczeniach częstotliwości dyr. 
Kapuścińskiego. 

Specjalne reguły i odróżnienia: Znak dla s, 
które jest 1/2 stopniowem kółkiem, pisze się przed samo- 
głoską lewym obrotem, przed spółgłoską i jeżeli ma być 
obniżone prawym obrotem ,podobnie 1 stopniowe sr. Znak l 
pisze się lewym obrotem, gdy ma być obniżone prawym. Po 
obniżeniem s przesuwa się linja pisma o 1/2 stopnia do 
wierzchołka tego znaku, po sr pisanem prawym obrotem 
przesuwa się linja pisma o 1 stopień, po l prawym obrotem 
pisanem przesuwa się linja pisma do wierzchołka tego znaku. 

Znaki l, n, choć są nieco mniejsze niż pół stopnia, 
traktuje się tak, jakby miały dokładnie 1/2 stopnia. 

Przecinek nad znakiem odróżnia brzmienie rzadsze od 
częstszego, oznaczonego tym samym znakiem: ł od 1, h od 
eh, sj od ś, ó od u, itd. Kropka pod znacznikiem usuwa 
jego wartość znacznikową, kropka pod znakiem nadaje mu 
odrębny dźwięk języka obcego (o, au, u itd.). Podkreślenie 
poci znakiem oznacza wielką literę. 

Podwójne spółgłoski pisze się pojedynczo, w razie ko- 



371 

niecznej potrzeby (imona własne) podwójnie przez ścisłe 
zestawienie. 

Stosunek do gramatyki i pisowni: Miękczenie 
oznacza się jednolicie naciskiem. Odchylenia od pisowni: 
ł — 1, li — oh, ó — u, ale w razie potrzeby można znakiem 
diakrytycznym odtworzyć zupełnie dokładnie normalną pi- 
sownię. Zważa się na etyinologję słowa. 

Skracanie wyrazów w zdaniu i skrócenia logiczne 
będą traktowane na wzór tego działu w systemie Poliń- 
skiego. 

Uwagi krytyczne: System jest prosty, prawidłowy, 
łatwy do nauczenia się. Prawdziwa biegłość i wyrazistość 
musiałaby być praktycznie zbadana, wobec odróżnienia twar- 
dych i miękkich naciskiem, różnej długości łączników i po- 
dobnych znaków samogłoskowych na końcu wyrazu. Jest 
dość dużo w systemie długich połączeń, kątowych, nawrot- 
nych, linij niebiegłych (poziome na końcu wyrazu). Zmien- 
nolinijność może być poczytana za wadę Jak wskazano przy 
analizie poprzednich systemów. 

Zupełnie jednolite jest miękczenie, choć wymaga około 
30% naciśnięć. Wokalizacja jest zupełnie prawidłowa i pra- 
wie jednolita. Jednolitość psuje oznaczanie początkowego 
zt, o jako kreski z pod linji. Możnaby je tu oznaczać wpraw- 
dzie jak w środku wyrazu, ale wtedy trzebaby odrazu na 
początku słowa schodzić pod linję. Wokalizacja jest nie- 
naturalna ,polegając na obniżaniu (podwyższaniu, oddalaniu) 
znaku następnego po samogłosce, ale przez to jednolita. 

Można czynić zarzut z trojakiej długości łącznika i czwo- 
rakiej wielkości znaków od linji głównej wgórę (1/2, 1, 17 2 , 
2 stopnie). Praktyka systemu Polińskiego nie wykazała 
trudności w odczytywaniu przy takiem samem ustosunkowa- 
niu wielkości znaków. 

Grupy spółgłoskowe nie wykazują specjalnych trudności, 
pewne uchybienia wobec jednolitości szeregów nie psują 
obrazu prawidłowości. Z pewnych grup trzeba było zre- 
zygnować, by nie przeładowywać systemu materjałem pa- 
mięciowym. Niektórzy mogliby wytknąć ustanowienie spe- 

24* 



372 

cjalnych znaków na grupy bez związku ich ze znakami 
alfabetowemi wchodzącemi w skład grupy. 

Z grup zgłoskowych można w piśmie szkolnem ewentu- 
alnie zrezygnować. 

Sylwetki biograficzne działaczy na polu stenografji nie 
uwzględnione dotychczas. 

Bobrów s k a Stefa n j a, urodzona w Przemyślu, do 
szkół uczęszczała w Krakowie, gdzie też otrzymała świadec- 
two dojrzałości w gimnazjum. W r. 1926 zdała egzamin na 
nauczycielkę stenografji przed Krakowską Komisją. Od 
r. 1928 pracuje jako stenograf ka dziennikarska w Redakcji 
I. K. C. Obecnie jest absolwentką wydziału pedagogicznego 
Wyższego Studjum Handlowego w Krakowie. Jej pióra jest 
artykuł p. t. Stenografja i jej znaczenie w życiu. Kurjer 
Lit.-nauk. Dodatek do nr. 258 I. K. C. z 19/9 1927 r. oraz 
niniejsze Ogólne dzieje stenografji. 

Kapuściński Józef, Dyrektor 4-letniej Szkoły han- 
dlowej T. S. H. w Jarosławiu, urodził się w r. 1889 w Marty- 
no wie Nowym, po w. Rohatyn. Ukończył Akademję Handlo- 
wą we Lwowie w r. 1910. Po odbyciu* 3-letniej praktyki 
handlowo-biurowej został mianowany przez Wydział Kra- 
jowy we Lwowie nauczycielem i sekretarzem Szkoły han- 
dlowej w Tarnowie. Tu w r. 1913 rozpoczął swą pracę nad 
stenografja polską, a także udzielał wtedy nauki stenografji 
niemieckiej systemu Gabelsbergera. Po krótkiej przerwie 
z powodu służby wojskowej rozpoczął pracę znowu w r. 1916 
w tarnowskiej Szkole Handlowej, gdzie uczył stale a tylko 
jakiś czas był zajęty w Szkole Handlowej w Brodach. 
Głębszą pracą zaczął się zajmować od chwili wzmożenia 
ruchu stenograficznego przez Braci Wojnarów. Bierze czyn- 
ny udział w I Kongresie stenografów w Warszawie, wy- 
głasza referat p. t.: „Zadania wzorowego stenotypisty". 
Następnie jako członek Komitetu Wykonawczego I Kon- 
gresu bierze udział w obradach Zjazdu tego Komitetu w Kra- 
kowie w sprawie ustalenia pisowni, zabierając decydujący 




Stefanja Bobrowska 



373 

głos w niejednej kwestji ,a dalej współpracuje tu na II Kon- 
gresie w Krakowie. Wtedy podaje też wyniki drugiej 
ważnej swej pracy, której się podjął, tj. badań nad zja- 
wiskami częstotliwości głoskowej języka polskiego. Prace 
swe przeprowadził najpierw na 10000 a potem 50000 wyra- 
zach polskich. W Krakowie wygłasza referat pt. : „Polskie 
abecadło, grupy spółgłoskowe, zrostki i znaczniki w świetle 
cyfr". Następne referiaty z tej dziedziny po osiągnięciu 
dalszych wyników wygłosił na III Kongresie w Katowicach, 
na konferencji stenograficznej we Lwowie w r. 1928 i na 
„konferencji autorów" w Katowicach w r. 1930. Na Kon- 
gresie w Katowicach wygłosił też referat pt. „Krytyczne 
porównanie stenografji Gab. -Polińskiego z polskim prze- 
kładem stenografji Stolze-Schreya przez P. Balczyńską". 
Pracował nad reformą systemu Polińskiego, pomysły swe 
przedstawiał w Katowicach i na konferencji we Lwowie, 
choć ich nie publikował. Jest zwolennikiem jednolitego 
systemu, przeciwnikiem coraz to nowych prób, wprowadza- 
jących zamęt. Bierze żywy czynny udział we współczesnym 
ruchu stenograficznym; w Szkole w Jarosławiu, w której 
jest obecnie dyrektorem, urządza międzyszkolne zawody 
stenograficzne, w r. 1931 międzyszkolne zawody szkół han- 
dlowych społecznych Okr. Szk. Lwowskiego we Lwowie 
i proponował zawody mi,ędzykuratorjalne. Jest zastępcą 
egzaminatora w Komisji krakowskiej dla stenografji rozp. 
z 17/0 1925 Nr. .1008L/25 bez określonego terminu. 

Kotas Franciszek, ur. w r. 1886, nauczył się ste- 
nografji niemieckiej systemu Gabelsbergera, będąc uczniem 
niemieckiego seminarjum nauczycielskiego w Cieszynie (1903 
do 1907). Przypadkowo zaznajomił się w tym samym czasie 
z systemami Stolze-Schreya i Lehniana (stenotachygrafją). 
Po otrzymaniu posady w polskiej szkole powszechnej w Or- 
łowej na Śląsku Cieszyńskim zainteresował się nietylko 
polską stenografją Polińskiego z podręczników R. Poliń- 
skiego, Czajkowskiego i Bojarskiego, ale i przekładami in- 
nych systemów (Stolze-Schrey-Napolski, Roller-Ożarowski). 
Będąc na kursie rysunkowym dla nauczycieli dokształca- 



374 

jących szkół przemysłowych we Lwowie, opanował równo- 
cześnie praktycznie system Polińskiego na kursie steno- 
grafji (IV — VI r. 1914), urządzonym przez Mesusego, co 
w następstwie umożliwiło mu spisywanie wykładów profe- 
sora Sawickiego „O Polsce" (wakacje 1920) na kursie w Cie- 
szynie. Wielce zainteresował się teraz dziejami a następnie 
Tesnopisem czeskim i zapoznał się gruntownie z wysiłkami 
stenografów czeskich zmierzających do ulepszenia cze- 
skiego systemu. Szczególne zainteresowanie obudziły w nim 
oryginalne systemy czeske Dtiricha, Krondla i Holasa. W la- 
tach 1916/17 do 1918/19 uczył stenografji na kursach han- 
dlowych w Orłowej i odczuł brak przystępnie ułożonego 
podręcznika do nauki stenografji, uświadamiając sobie rów- 
nocześnie, że system Polińskiego jest trudny. 

Po uzyskaniu posady nauczyciela stenografji w Pań- 
stwowej Szkole Handl. w Cieszynie w r. szk. 1919/20 zdaje 
egzamin kwalifikacyjny ze stenografji dla szkół średnich 
przed komisją we Lwowie (10. V. 1920 r.) i rozpoczyna 
pracę nad utworzeniem oryginalnego polskiego systemu ste- 
nograficznego. Dwie pobudki zachęcały go do pracy: po- 
wstanie Niepodległej Polski i oryginalne systemy czeski t\ 
służące mu do pewnego stopnia za wzór, przedewszystkiem 
też urzędowy system czeski Herout-Mikulika. 

Brał czynny udział w ruchu stenograficznym ,kiero- 
wanym przez A. Wojnara, a mianowicie w trzech kongre- 
sach w latach 1922, 1923, 1924. Na pierwszym kongresie 
referował z dr. Taubem sprawę ujednostajnienia pisowni 
Polińskiego (Skróty gramatyczne, przedrostki, przyrostki, 
końcówki i skracanie zdań) i uczestniczył w 3-dniowym 
zjeździe komitetu wykonawczego tego kongresu (luty 1923 
roku), który się zajmował ujednostajnieniem pisowni Po- 
lińskiego. 

Równocześnie szły wysiłki jego w kierunku oryginal- 
nego systemu polskiego. Uważał, że za wyzwoleniem poli- 
tycznem powinno iść wyzwolenie się Polski z pod wpływów 
kultury niemieckiej. Jako stenografowi chodziło mu o usu- 
nięcie przekładów obcych systemów, i postawienie na ich 



375 

miejscu oryginalnego polskiego systemu. Wyników prac 
nie publikował na zjazdach ,bo nie były jeszcze dojrzałe. 
Ponadto uważał, że nie spotkał się z uznaniem swych dążeń 
już na I kongresie ,gdzie w referacie skreślono mu zdanie: 
„Nie mamy polskiego systemu stenograficznego". 

W latach pozjazdowych (po r. 1924) pogłębiał Kotas 
swoje wiadomości z teorji stenograf ji, zaznajomił się z jedno- 
litym systemem niemieckim i jego teoretyczneini zasadami, 
jakoteż metod,ycznemi podręcznikami te,go systemu, oraz 
przekładami jego na inne języki, dalej zajmował się prak- 
tyką stenografji, teorją prjaktyki i propagandy. 

Po takiem przygotowaniu opracował swój „Rychłopis" 
lecz go nie publikował. Kiedy jedność stenograficzna obozu 
Polińskiego przestała istnieć z chwilą pojawienia się 'systemu 
Korbla (1929) i kiedy „konferencja autorów" (1930) nie 
zdołała przywrócić tej jedności, to Kotas, mimo że bez 
zastrzeżeń dał się wybrać do „komisji systemowej", mimo 
odradzania mu dalszogo rozbijania stenografów na grupy 
systemowe, czuł się zwolnionym od dawniejszych zobowią- 
zań, ba nawet uważał za swój obowiązek wypełnienie swej 
idei wystąpienia z oryginalnym systemem polskim, łatwym 
systemem. Uczynił to podczas wakacyj 1930 r;., a zapatry- 
wania swe w. tej sprawie wyraził w artykułach w czaso- 
pismach (zob. niżej), zwłaszcza w artykułach dyskusyjnych 
w „Szkolnictwie Zawodowem". (1930/31). 

Wreszcie zaznaczyć należy, że wykładał w zimie 1929/30 
metodykę nauczania stenografji na kursie kwalifikacyjnym 
dla nauczycieli stenografji szkół powszechnych w Katowi- 
cach a w grudniu 1930 r. brał udział w obradach grupy 
stenograficznej I Ogólnokrajowego Zjazdu Naucz. Szkól 
Handl. w Warszawie i wygłosił tam referat pt. Współczesne 
prądy stenograficzne zagranicą i u nas. 

Publikacje Kotasa są: 1) Skróty gram., przedrostki, 
przyrostki, końcówki, skracanie zdań (referat na I kongres 
sten.), 2) Stenografja na Śląsku Ciesz. (Stenograf Polski 
1920), 3) Ruch sten. w Niepodległej Polsce (artykuł 
w „Dzienniku Cieszyńskim 44 ), 4) O dwujęzycznej stenografji 



376 

(Sprawozdanie Państw. Szkoły Handl. w Cieszynie 1928), 

5) Stenograf] a niemiecka (system Polińskiego), Cieszyn 1929, 

6) Stenograf ja a nauczyciel (Miesięcznik Ped. maj 1929), 

7) O polski syst. sten. (Mieś. Ped. grudzień 1929), 8) Meto- 
dyka nauczania stenografji (odbitka na cyklostylu), 9) Ry- 
chłopis Polski, cz. I, Cieszyn sierpień 1930, 10) Prądy sten. 
zagrjanicą i u nas (referfat na zjazd 1930), 11) Prądy sten. 
w Polsce (Szkolnictwo Zaw. nr. 1 1931), 12) O „mętnej 44 
dyskusji sten. (Szkoln. Zaw. nr. 3— (i 1931). 

Olszewski Zygmunt, ur. we Lwowie, 2 maja 
1880 r., tamże ukończył studja i był urzędnikiem Wydziału 
Krajowego we Lwowie, społecznie pracował w T. S. L., za- 
łożył we Lwowie kursą rachunkowości państwowej, prze- 
kształcone następnie na kursą handlowe. Bawiąc; jako u- 
chodźca w Bernie Morawskiem, zaczął studja nad steno- 
grafją, a po powrocie z uchodźtwa i przejściu na emery- 
turę prowadził we Lwowie kursy żeńskie handlowo-gospo- 
darcze, a potem szkołę przysposobienia kupieckiego. W r. 
1928 wydała Książnica-Atlas jego Stenografję polską, którą 
aprobowała komisja książek, lecz niedługo cieszył się tern 
dziełem, zmarł bowiem w dwa tygodnie po jego ukazaniu 
się w grudniu 1928 r. 

1) r. fil. T a u b S z y ni o n, ur. 24. I. 1887 we Lwowie, 
tamże gimnazjum, studja filozoficzno-przyrodnicze w Berli- 
nie i we Wiedniu, potem jest profesorem w zakładach śred- 
nich (Seminarjuni i gimnazjum w Czortkowie, gimnazjum 
w Gród ku- Jag.), pracował społecznie w T. S. L. 

Stenografji polskiej nauczył się sam w gimnazjum z pod- 
ręcznika Józjefa Polińskiego, potem częściowo uczęszczał 
w gimnazjum na lekcje stenografji Bojarskiego. Na uniwer- 
sytecie we Wiedniu uczęszczał na wykłady stenografji nicni. 
syst. Gabelsb., lektorów Jahnego, Brabbego (Kurs elemen- 
tarny, wyższy i nauczycielski). Praktycznie używał steno- 
grafji do spisywania wykładów uniwersyteckich, a potem 
w swein życiu zawodowem nauczycielskiein (notatki, wypisy, 
szkice lekcyj, wykładów itd.). Rok 1920 i wystąpienie 
Wojnara pobudziło go do żywszego zainteresowania się ste- 



377 

nografją, głównie jej dziejami i teorją. Przygotowanie się 
sumienne do egzaminu ze stenografji prowadziło do porów- 
nania kilku podręczników systemu Gabelsbergera-Polińskie- 
go, systematycznego zestawienia różnych pisowni autorów 
tych podręczników i zaznajomienia się szczegółowego z ogól- 
jiemi dziejami stenografji oraz z jej teorją. Egzamin zdał 
przed Komisją lwowską w lipcu 1921 r., poczerń uczył ste- 
nografji w gimnazjum w Gródku- Jag. i Szkole Handlowej 
T. S. L. 

Tymczasem nici nawiązane z Wojnarem powiodły do 
udziału w ruchu wywołanym przez Wojnarów. W „Steno- 
grafie Polskim" (1921) ukazał się jego artykuł pt.: „O ko- 
nieczności wprowadzenia obowiązkowej nauki stenografji 
w szkołach średnich". Na Kongres w Warszawie (1922) 
przygotował obok Kotasa referat o różnej „Pisowni w sy- 
stemie Gabelsb.-Polińskiego" z propozycjami ujednostajnie- 
nia, którą to pracę wykonał wybrany Komitet i zatwierdził 
Kongres w Krakowie (1923) na podstawie jego referatów. 
Równocześnie zaczął pracę nad dziejami polskiej stenografji. 
Nie szczędząc trudów i kosztów szukał za żyjącymi jeszcze 
nestorami stenografji w Małopolsce, by się od nich do- 
wiedzieć o pierwocinach stenografji, dalej za zabytkami 
literackiemi i fotografiami pierwszych stenografów, towa- 
rzystw i sejmu (wszystkie fotografje dawne, ogłoszone daw- 
niej gdziekolwiek! i w niniejszem dziele są rezultatem tych 
poszukiwań)," nawiązał kontakt z przedstawicielami wszyst- 
kich systemów polskich, zapoznał się z całością literatury 
polskiej stenograficznej. Rezultatem tej pracy są dziełku: 
Zarys historji stenografji polskiej w postaci tablic chrono- 
logicznych (1924), „Dzieje biura stenograficznego dawnego 
Sejmu galicyjskiego" (1925) i wreszcie niniejsze dzieje, oraz 
bibljografja stenografji polskiej, opracowana razem z Chra- 
pustą. 

W księdze pamiątkowej III kongresu w Król. Hucie, 
umieścił artykuł „Czego nas uczą dzieje stenografji polskiej", 
na Kongresie trzecim wygłosił referat: Refleksje na temat 
historji stenografji polskiej (zob. Stenograf, nr. 8. 1924). 



378 

Propagandowe i pouczające cele miał artykuł w „Iskrach", 
czasopiśmie dla młodzieży, pt.: 125 słów na minutę: O ste- 
nografji (1927), następnie artykuł w Encyklopedji Trzaski 
o Stenografji jest jego pióra. Inne jeszcze artykuły z dzie- 
jów lub propagandowe są w Czy tankach Katowickich: Na 
dziesięciolecie (1928). W pięćdziesiątą rocznicę zgonu Lubina 
Olewińskiego (1929), Bibljografja (1929), następnie w „Steno- 
grafie Polskim" (1928): Pokłosie literatury stenograficznej 
dziesięciolecia 41 i o „Stenografję w Szkole" Przegląd Pe- 
dagogiczny 1929. 

Rozmyślania nad teorją systemu poprowadziły do pro- 
pozycji doraźnego uproszczenia pisowni samogłoski i (y) 
w systemie Gab.-Polińskiego w ulotce: W sprawie jednej 
poprawki w systemie stenograficznym Gab. - Polińskiego, 
i „W sprawie stosowania „haczyka" w systemie Gab.-Poliń- 
skiego" (Czytanki sten. 1929). Propozycje te nie odbiły się 
żadnem echem. 

W roku 1928 zawiązał kontakt z Niemcami (artykuły 
w Deutsche Sten. Zeitung 1928: Polnisches). Jest twórcą 
przekładu Einheitskurzschrift na język polski, na spółkę 
z p. Hackeni, dypl. kupcem, nauczycielem Wyższej szkoły 
handlowej w Gdańsku. Z tym opracował dla dwujęzycznych 
niemiecko-polskich stenografów nowy przekład niemieckiej 
Einheitskurzschrift, zbliżony do Polińskiego i Balczyńskiej. 
(zob. Kurzschrift u Wissenschaft 1929, Jahrb. des deutsch. 
Sten. Bundes 1930 i osobny podręcznik.) 

W r. 1930 brał udział w Konferencji autorów w Kato- 
wicach, przedstawiając sprawę ujednostajnienia stenografji 
zagranicą i u nas i nawoływując do tymczasowego zacho- 
wania stanu systemowego i opracowania jednolitej prawdzi- 
wej polskiej stenografji jednostkowo lub zbiorowo w drodze 
konkursu, poczem Komisja pod przewodnictwem przedsta- 
wiciela Rządu, a złożona ze stenografów teoretyków i prak- 
tyków wszystkich systemów, polonistów i nieuprzedzonych 
laików, miałaby rozstrzygnąć o najlepszym systemie. Po- 
nieważ jednak pojawiły się nowe systemy, powodując roz- 
bicie i tak słabego ruchu stenograficznego w Polsce, wy- 




Dr. Szymon Taub. 



37H 

stąpił przeciw nim w ulotce „W imię dobra stenografji 
i uczącej się młodzieży" oraz w Deutsche Sten. Zeitung 
1930: Antwort an Dr. W. Chr., w lnemorjałach i krytykach 
nowych systemów do Ministerstwa W.B/. i O.P. w Warszawie 
i Wydziału Oświecenia Publ. w Katowicach i artykułach 
polemicznych w Szkolnictwie Zawodowem. Artykuły te są: 
W sprawie stenografji w szkołach handlowych w Polsce 
(Szk. Zaw. nr. 7/8 1930). Jeszcze słów kilka w sprawie 
stenografji w Polsce (Szk. Zaw. nr. 1 1931), W sprawie 
prądów sten. w Polsce (Szk. Zaw. nr. 2 1931). Die Steno- 
graphie in Polen (Deutsche Sten. Ztg. Nr. 8 1931). 

W grudniu 1930 r. brał udział w komisji stenograficznej 
I Og. krajowego Zjazdu naucz. Szkół handlowych w War- 
szawie, wygłaszając referat: Postulaty nauki stenografji 
w Polsce ze szczególnem uwzględnieniem sprawy ujednostaj- 
nienia systemu stenograficznego i Krytyka „Polskiego sy- 
stemu stenografji". Krytyka „Polskiego syst. sten. St. Kor- 
bla" ukazała się jako broszurka a referat zjazdowy pojawił 
się w księdze pamiątkowej tego zjazdu. Zob. też: W sprawie 
ujed. syst. sten. w Polsce, Czytanki nr. 10, 1931. 

W sierpniu 1930 wypracował projekt Elementarnego 
systemu stenografji polskiej, odbity na cyklostylu w grud- 
niu 1930. 

Prócz artykułów na polu stenografji pisał artykuły przy- 
rodnicze, dydaktyczne, pedagogiczne, wydał z Hackem Ko- 
respendencję polską i Podręcznik języka polskiego dla 
Niemców. 

Zakończenie 

dziejów przekładów systemu Gabelsbergera. 

Dzieje właściwej polskiej stenografji, zaczynające się 
przekładami Gabelsbergera na język polski (1861), rozpo- 
częły się od walki: Poliiiski, Olewiński, Jackowski. Nastę- 
puje częściowe pogodzenie się przeciwników, ostatecznie wy- 
chodzi zwycięsko Poliński. System jego w szacie jego kon- 
tynuatorów painuje do czasów wojny światowej. Punktem 
promieniowania stenografji jest Lwów. 



380 

Od r. 1917 przenosi się punkt ciężkości do Krakowa: 
Korbel i jego podręcznik systemu Polińskiego nadają ton. 

W Niepodległej Poslce ujął ruch stenograficzny w swe 
ręce Antoni Wojnar z Cieszyńskiego ale działający w War- 
szawie (od 1920), kieruje silnie do r. 1924. Decyduje w tych 
czasach o sprawach stenografji pewna zbiorowość interesu- 
jąca się stenografją, zebrana na trzech kongresach przez 
Wojnara, ogólna pewna wola stenografów, choć nie pozba- 
wiona kierowników. Wyrazem zgody ogólnej system ujedno- 
stajniony Polińskiego, wyrazem pracy badania nad często- 
tliwością głosek (Kapuściński) i dziejami (Taub). Praktyczne 
dziedziny (biura stenograficzne) opanowali Gumińczycy. 

Powoli obok Warszawy inicjatywa ruchu przenosi się 
na Śląsk, do Katowic, na Zespół to w. syst. Polińskiego na 
woj. śląskie. (1927) (Nowak, Chrapusta, Dąbrowski, Cholewa). 

Przeżyły się dawne idee systemowe. Od r. 1929 zaczy- 
nają płynąć odżywcze nurty nowinek systemowych (Korbel 
1929/30, Kotas 1930), nowych wartości, okres reform sy- 
stemowych czyto w duchu zmodernizowania Polińskiego czy 
oryginalnego systemu polskiego, równocześnie jest to czas 
rozbujałego indywidualizmu, osobistej mocy rozbicia na 
grupki zwolenników, z drugiej strony tern silniejsze nawo- 
ływania do jednolitości ogólnopolskiego systemu stenogra- 
ficznego. W obronie rozbitej zbiorowości i jednolitości sy- 
stemowej występują: Kapuściński, inż. Łabęcki, Taub, Woj- 
nar. Wyczekujące stanowisko z zainteresowaniem się spra- 
wą zajmuje Zespół do czasu definitywnego załatwienia 
sprawy. Miejsca pobytu stenografów biorących udział w no- 
wym ruchu: Warszawa, Kraków, Katowice, Cieszyn, Ja- 
rosław, Gródek Jagielloński. 

Należy sobie życzyć, by koroną nowych dążności, nie 
podjętych z żadnej strony w złych zamiarach i wzajemnie 
się uzupełniających, była na wszystkich polach: zgoda 
i jedność. 



Przekłady innych systemów. 

Dokładne analizy, podobne do poprzednich, wszystkich 
systemów stenograficznych polskich jeszcze nie omówionych, 
są gotowe i zostaną wydrukowane w razie uzyskania po- 
trzebnych po temu środków materjalnych. Chwilowo ogra- 
niczyć się można do dokładniejszego przedstawienia tylko 
tych systemów, które są dziś żywotne w szkołach. Są niemi: 
Przekład systemu Stolzego przez Gumińskiego w szkołach 
w Warszawie i używany w sejmach polskich, przekład 
Stolze - Schreya Balczyńskiej - Bartoszewiczowej, nauczany 
w szkołach na Śląsku i mający przedstawiciela w sejmie 
śląskim i wreszcie przekład jednolitego systemu niemiec- 
kiego, dokonany przez Hackego i Tauba, a uprawiany przez 
Niemców w Polsce i w szkołach niemieckich, np. w Gdań- 
sku. Innym systemom można będzie poświęcić tylko krótkie 
wzmianki. 

Przekłady systemu Stolzego na język polski. 

Najstarszą przeróbką systemu Stolzego jest przekład 
Bolesława Kwaśniewskiego, który był gotów w r. 
1856, a więc 5 lat przed ogłoszeniem przekładu systemu 
Gabelsbergera przez Polińskiego. Donosi mianowicie „Zeit- 
schrift fur Stenographie und Ortographie, herausgegeben von 
Dr. G. Michaelis" w Lipsku, w r. 1857, str. 122—126, że 
posiada przekład stenograf ji Stolzego na język polski, a prze- 
słał go Bolesław Kwaśniewski, zagraniczny członek towa- 
rzystwa stenograficznego w Lesznie, temu towarzystwu, 
w lutym 1856 r. Czasopismo podaje krótki przegląd systemu 
do wiadomości swoich czytelników. 



382 

Podobno Scheithauer poznał w r. 1886 u nauczyciela 
gimnazjalnego Kotlińskiego w Ostrowiu , polski przekład 
systemu Stolzego, dokonany przez bliskiego krewnego tego 
nauczyciela. Na tym systemie oparł Scheithauer swoją Vo- 
lapuk-stenografję( por. Deutsche Sten. Ztg. 1930, str. 378 
i Scheithauera „Fibel", wyd. 9). 

W r. 1900 wydał Jan Michał G Umiński, wówczas 
„kandydat do posad sądowych 4 ' przy Sądzie okręgowym 
w Warszawie, przekład Stolzego w 500 egzemplarzach he- 
ktografowanych, pt. „Stenografja polska podług systemu 
Wilhelma Stolzego", piąte wydanie tego systemu wyszło 
w r. 1928. 

W r. 1907 wydał i n ż. Daniel Polakiewicz w War- 
szawie przekład Stolzego pt. Stenografja polska. 

Największe znaczenie w Polsce zyskał przekład Gumiń- 
skiego, tym przekładem i działalnością szkoły Gumińskiego 
wypadnie się bliżej zająć. 

Gumiliski Jan Michał 1 ), urodził się dnia 28-go listo- 
pada 1876 r., we wsi Jagodna, w powiecie łukowskim. Ukoń- 
czył wydział prawniczy uniwersytetu warszawskiego ,na- 
stępnie był „kandydatem do posad sądowych*' przy Sądzie 
Okręgowym w Warszawie, potem adwokatem przysięgłym, 
a z odzyskaniem niepodległości Polski poświęca się sądo- 
wnictwu polskiemu, początkowo jako sędzia Sądu Okręgo- 
wego w Warszawie, potem jako prokurator tego sądu, dalej 
jest wiceprezesem wydziału tego sądu, wreszcie prokura- 
torem Sądu Najwyższego w Warszawie. 

Działalność stenograficzna: Będąc na uniwer- 
sytecie, nauczył się Gumiński stenograf ji przekładu systemu 
Stolzego na język rosyjski . Przekonanie o większej dobroci 
systemu Stolzego, jako pisma skróconego do ogólnego użyt- 
ku, nad systemem Gabelsbergera, „kardynalne wady" prze- 
kładu polskiego Gabelsbergera przez Polińskiego oraz ta 
okoliczność, że system Stolzego znalazł zastosowanie do ję- 
zyka rosyjskiego a jedność systemu stenograficznego -w języ- 



i) Dane od T. Zglińskiego. 






Szkoła Gumińskiego. 

1. Jan M. Gumiński. 

2. Wanda Suchecka, kierowniczka 
biura sten. Sejmu i Senatu. 

3. Tadeusz Zgliński. 



383 

kach polskim i rosyjskim miała wielkie znaczenie dla mie- 
szkańców b. Królestwa Polskiego z powodu szybszego naucze- 
nia się jednego ze systemów, gdy się zna drugi w innym 
języku podobny, skłoniły autora do przyswojenia systemu 
Stolzego stenograf ji polskiej. 

Pierwsze wydanie jego „Stenografji polskiej" wyszło 
w r. 1900, litografowane. Wykładał też wówczas w latach 
1900—1906 swój system na kursach handlowych G. Chwat- 
czyńskiego w Warszawie i T. Raczkowskiej, kursów spe- 
cjalnych sam z powodu niekorzystnych warunków poli- 
tycznych nie prowadził. W r. 1906 ukazało się drugie wy- 
danie podręcznika, tym razem drukiem i zostało ono na- 
grodzone dyplomem „zasługi 44 na międzynarodowej wystawie 
stenograficznej w Szegedzie na Węgrzech. W r. 1912 po- 
jawiło się 3 wydanie podręcznika, w r. 1920 czwarte, a w r. 
1928 wydanie piąte, przejrzane i uzupełnione przez Wandę 
Suchecką. 

W r. 1907 pojawia się w „Nowej Gazecie 44 (nr. 242-258) 
artykuł pt. „Ste^iografja, jej historja, zadania i środki 44 , 
a w r. 1908 broszura pt. „Nieco wiadomości o stenografji 44 , 
traktująca całkiem ogólnie o historycznym rozwoju steno- 
grafji, ówczesnym stanie stenografji zagranicą, o stenografji 
w Polsce (niedokładnie) i Rosji, o biurach parlamentarnych, 
przedstawiająca dalej życiorysy Gabelsbergera i Stolzego 
oraz zasady ich systemów i przekładów tychże na język 
polski, gdzie w porównaniu okazuje się system Stolzego 
i przekład na polski lepszy niż system Gabelsbofrgera i prze- 
kład, wreszcie znajdujemy w broszurze artykuły o stenografji 
Duploye, Kunowskich, stenografji muzycznej, maszynach 
stenograficznych, wynagrodzeniu stenografów zagranicą, 
wskazówki praktyczne dla stenografów oraz 13 tablic, ilu- 
strujących różne systemy stenograficzne. 

Z pośród uczniów (-enic), których wykształcił Gumiński, 
zajęła się i zajmuje do dnia dzisiejszego utrzymaniemj i pro- 
pagandą jego systemu Wanda Suchecka (od r. 1907). Z nią 
razem prowadził Gumiński pierwszy i ostatni własny swój 
kurs stenografji, od listopada 1916 do maja 1917 r. Ucznio- 



384 

wie i uczenice tego kursu utworzyli pierwsze kadry powsta- 
łego w listopadzie 1917 r. z inicjatywy Gumińskiego i Su- 
checkiej stowarzyszenia pod nazwą: „Związek Zawodowy 
Stenografów Polskich syst. Stolze-Gumińskiego 44 (prezesem 
jest Guiniński) oraz pierwsi weszli do biura stenograficznego 
parlamentu polskiego. 

Od r. 1919 poświęca się Gumiński wyłącznie sądownic- 
twu, złożywszy sprawy stenografji w ręce swej uczennicy 
Sucheckiej i innych swych uczniów (T. Zgliński). Sam bierze 
tylko słaby udział w dalszym ruchu stenograficznym, od 
czasu do czasu umieszcza w „Przeglądzie Stenograficznym 44 , 
organie „Związku 4 *, krytyki różnych systemów (Polskie pod- 
ręczniki stenograficzne, Nowa Stenografja Polska Balczyń- 
skiej, Stenografja polska według J. Gregga i inne), oraz 
pewne inne artykuły (Stenografja w byłych sądach rosyj- 
skich w Polsce). 

W r. 1923 wystąpił na ogólnem zebraniu połączonych 
wydziałów sądu apelacyjnego w Warszawie z wnioskiem 
o konieczności zaangażowania „zawodowego stenografa 44 
do sporządzania urzędowych protokółów stenografowanych. 
Ministerstwo Sprawiedliwości jednak wniosku nie uwzględ- 
niło dla braku kredytu odpowiedniego. 

System Gumińskiego. 

Rozwój systemu dany jest w pięciu wydaniach 
podręcznika Gumińskiego. Naogół powiedzieć można, że nie 
da się stwierdzić zasadniczych gruntownych zmian w dal- 
szych wydaniach w porównaniu z poprzedniemi. Wytycz- 
nego postępu w istotnych zasadach czy znakach niema. 
Dalsze wydania są przeważnie w lwiej części przedrukiem 
poprzednich, czasem stwierdzić można fale powrotne, tj. 
rzeczy porzucone w pewnem wydaniu, występują znowu 
w dalszych, Ogólnie biorąc jest tendencja w coraz to dal- 
szych wydaniach zmniejszenia skoków ołówka przy pisaniu 
w różnych wysokościach, która to tendencja występuje jużto 
radykalniej jużto bardziej umiarkowanie. Reszta zmian ty- 
czy się głównie oznaczania głoski ;, grup spółgłoskowych, 
uproszczenia wokalizacji, czasem znaków na pewne głoski, 



385 

są zmiany w ilości i jakości znaczników, które się rozbu- 
dowuje. 

Najgruntowniejsze zmiany zaszły w wydaniu II w po- 
równaniu z pierwszem, tak pod względem szaty zewnętrznej, 
jak i treści. Stara się tu autor usunąć zbyt liczne wyjątki 
od reguł, które były w I wydaniu, a były tam celem na- 
dania pismu szybkości, zmiany te tyczą się jotowania, 
a w związku z tern utrzymania pisma na 1 linji oraz grup 
spółgłoskowych. Co do wydania III utrzymuje autor, że 
zmiany wydania tego ośmielają go do zaznaczenia już w ty- 
tule książki, że to podręcznik dla samouków, a jak pisze 
„Przegląd Stenograficzny", upoważniło autora do opuszcze- 
nia w tytule książki dodatku: „podług systemu Wilhelma 
Stolzego". Zmiany są jednak nieznaczne. Dla zmniejszenia 
„skoków" i zwiększenia szybkości pisma zaleca się, prócz 
dawnych rzeczy, wybierania obrotów i linij stosownie do 
wygody (przy zachowaniu czytelności) oraz obniżanie i pod- 
wyższanie wyrazów w stosunku do linji o pół miary zamiast 
całej miary. Wprowadzono tu pomocnicze cz, dokonano 
drobnych zmian w wokalizacji, najwięcej zmian doznało 
znowu jotowanie, w wielu przypadkach wraca się do wy- 
dania I, upraszcza się np. głoskę „au", znosząc różnicę 
między dwugłoską aa a dwiema po sobie brzmiącemi gło- 
skami a-u, dalej „icie" i „jcie", ąc końcowe równe o i t. p. 
Zarzuca III wydanie znaki na pierwiastki, jako „czczą 
teorję", gdyż „szkoda czasu na naukę rzeczy bezpożytecz- 
nych". W III wydaniu są tablice stenografowane wśród 
tekstu, nie jak dawniej na końcu książki. Wydanie IV jest 
kopją wydania III, a zostały tylko poprawione omyłki do- 
strzeżone i dodano ziuaczniki parlamentarne na końcu książ- 
ki, „pozostawiając stenografom możność samodzielnego stwo- 
rzenia dla nich stenogramów". W wydaniu V zaznacza autor, 
że praca stenografów, którzy posiłkują się jego systemem, 
(recte jego przeróbką syst. W. Stolzego), dała dużo do- 
świadczeń i przyjął autor odpowiednie zmiany, nie naru- 
szające zresztą w niczem zasad opracowanego przezeń sy- 
stemu. Te zmiany są nieznaczne. Wprowadza się tu dawne 

25 



38(5 

s (s) końcowe jako znak główny (na co już wskazywało 
wyd. III), grupy spółgłoskowe hr, chr, chrz, są zlane za- 
miast zestawione, szereg zmian to powrót do wydania II, 
pewne nieliczne zmiany w znacznikach, tendencja zmniej- 
szania skoków bardziej umiarkowana (tylko wyrazy sto- 
jące pod linją pisze się o pół miary wyżej, niżby należało), 
w związku z utrzymaniem wyrazów na jednej linji zmie- 
niono znowu jotowanie (jo, ju), nie wypisuje się już począt- 
kowych zgłosek o brzmieniu jako przedrostki v znakami na 
przedrostki, tak samo po ; oznaczonem przekreśleniem 
( i (niektórych znaczników) nie wolno pisać w dowolnej wy- 
sokości jak dawniej. 

Do analizy systemu posłuży nam ostatnie wydanie tj. 
piąte. 

System wydania piątego: 

Przestrzeń pisma może być normalnie 5-stopniowa 
a nawet przekroczyć ten wymiar, choć linjatura wykazuje 
3 linljo i 2 pola. Pisze się bowiem wyrazy na trzech linjach, 
które oznaczamy jako górną, średnią (główną) i dolną. Od- 
stęp między dwoma linjami wynosi 1 stopień. Naznaczamy 
pole środkowe (główne) między linją średnią i górną przez 
1, dwa pola jednostopniowe nad niem jako' 2 i 3, a dwa pola 
pod niem jako 4 i 5, to znak 2-stopniowy stojąc na linji 
górnej, jest w polu 2 i 3, a jeżeli się uwzględni dalsze 1 
jeszcze możliwe podwyższenie znaku 2-stopniowego we- 
wnątrz wyrazu po i, (naprzykład „dziwili się"), to prze- 
kroczy się jeszcze pole 3 o pół stopnia. Wyraz zaś np. 
„sobolom" pisze się w polu 4 i 5. 

Pismo jest lin j owe i to trzy lin jo we, zależne od 
trzech linij, na których się normalnie pisze, a przytem 
z m i e n n o 1 i n i j n e z powodu symbolów pewnych samogło- 
sek, które wymagają obniżenia lub podwyższenia znaku o 1/2 
stopnia wewnątrz wyrazu, a przytem przesuwa się również 
lin ja pisma o tę wysokość. Także po znaku r (oczko) pisa- 
nym w prawo podnosi się znaki 1/2 stopniowe i przesuwa 
się linja. 

Znaki są półstopniowe, jednostopniowe i dwustop- 



387 

niowe (niema znaków l 1 ^ i 3 stopniowych). Znaki 2-stop- 
niowe są wysokie (od linji podstawowej 2 stopnie wgórę), 
niema znaków głębokich (od linji głównej wdół się piszą- 
cych). W kierunku poziomym są znaki jednakowe o 2 róż- 
nych szerokościach (n-ń, s-ś). 

Znaki na spółgłoski czerpane są z materjału ory- 
ginału niemieckiego, lecz przydzielone innym głoskom, oraz 
niema znaków 3-stopniowych oryginału. W przydziale zna- 
ków na poszczególne głoski nie kierowano się częstotli- 
wością głosek, a pokrewieństwo głosek twardych i odpo- 
wiednich miękkich znalazło wyraz w przydziale znaków 
jednakowego kształtu tym głoskom pokrewnym, przyczem 
miękkie spółgłoski są oznaczone znakiem większym lub 
szerszym w stosunku do takiego samego znaku odpowied- 
niej spółgłoski twardej. Podobne też są: d i t, g i h, r 
i rz y sz i szcz. W alfabecie h i eh mają jeden znak. Głoski 
'lii (mają oddzielne znaki, różniące się jedynie wielkością 
jak twarde i miękkie, przyczem l ma ten sam kształt jak 
w piśmie zwykłem. 

Niektóre głoski mają podwójne znaki. I tak istnieje 
„s łł klasyczne, używane jedynie dla oznaczania wyrazów 
skróconych i „s" uproszczone, używane powszechnie. Da- 
lej są obok znaków głównych jeszcze znaki pomocnicze, 
używane przeważnie na końcu wyrazów i nioszące przeto 
nazwfę znaków końcowych. Są to: ć, cie, cz, j, t. Są też 
i „zmniejszone spółgłoski 4 * na oznaczenie ec, ac, ek, ak, em, 
am, es, as, esz, asz. 

Znaki piszą się przeważnie w kierunku wdół (góra-dół), 
rzadkiej od lewej ku prawej (n, ń, s, ś) a znaki końcowe 
zdołu wgórę. Niektóre znaki (r, rz) pisze się prawym lub 
lewym obrotem. Wprawdzie „użycie tego lub innego obrotu 
zależy od wygody i nie po.winno wadzić szybkości pisma", 
w praktyce jednak reguły muszą często ustalać tu kie- 
runek pisania. 

Samogłoski oznacza się osobnemi znakami (zwykle 
na początku wyr.azu, czasem w środku i na końcu), albo 
.symbolicznie, czasem jeszcze szczególnym znakiem na końcu, 

25* 



388 

Znaki samogłosek są następujące: a, e posiadają pół- 
stopniowy haczyk, przyczem a pisze się z naciskiem, e cien- 
ko; o, u oznacza się półkolem wgórę otwartem, o zupełnie 
cienko, u z naciskiem lewej części półkola; znak począt- 
kowy dla i dodaje się u góry znaku następującego pod po- 
stacią półstopniowej ukośnej kreseczki, pisanej zdołu do 
góry (kreska przechodzi ew. w pętlicę znaku). Znaki po- 
czątkowe samogłosek są ruchome i doczepia- się je tam, 
gdzie się następny znak zaczyna. 

Na końcu wyrazów oznacza się e specjalnym znakiem 
jako pozioma kreseczka, końcowe nie można pisać bez c, 
a zapomocą przedłużonego ń; a oznacza się na końcu sym- 
bolicznie naciskiem znaku poprzedzającego a, jak w środku 
wyrazów, o, u wypisuje się na końcu podobnem półkolem jak 
na począł ku, łącząc półkole zwykłym łącznikiem z poprzednim 
znakiem, albo zlewając z tym znakiem, o ile on się kończy okrą- 
gło jak znak o, z wyjątkiem no, któreby było podobne do ń; 
końcowe i, y oznacza się zapomocą ukośnej kreseczki, po- 
dobnie jak na początku wyrazu, albo zapomocą kropki, 
(węzełka) wdół (prawym obrotem) kreślonej (kropka ciolna) > 
lub wgórę lewym obrotem kreślonej (kropka górna); kropki 
używa się jak najrzadziej, używa się jej w końcowem ty, 
>ci, ić, yć, dalej dla odróżnienia i od ;, które się oznacza 
ukośną kreską (lokaj-lokai); dla odróżnienia i od y w razie 
potrzeby oznacza się i kropką górną, y dolną; końcowe ę 
równa się. wydłużonemu końcowemu e, ą wydłużonemu o> 
w wyrazach jednozgłoskowych końcowe ą pisze się jak o. 

W środku wyrazów symbolizuje się w regule samo- 
głoskę i to przeważnie inaczej w zgłosce początkowej, ani- 
żeli w zgłoskach dalszych; czasem wypisuje się samogłoskę 
w środku wyrazu znakiem alfabetowym. 

Samogłoskę e symbolizuje się w cienkiem, a w grubem 
kreśleniu poprzedzającego znaku spółgłoskowego, a mia- 
nowicie w początkowej zgłosce na linji środkowej (głównej)> 
w dalszych zgłoskach, w środku wyrazu, na tej samej wy- 
sokości, co znak poprzedniej zgłoski. Należy wypisać e 



389 

przed końcowem je, trzeba a wypisać, jeżeli obniżony na- 
ciśnięty znak symbolizuje u. 

Samogłoskę o, u, w pierwszej zgłosce oznacza się na- 
kreśleniem znaku spółgłoskowego poprzedzającego te samo- 
głoski na dolnej linji (pod linją główną), a mianowicie 
dla o cienko, dla u grubo; w środkowych zgłoskach oznacza 
się o, u każdorazowo przez obniżenie znaku następnej spół- 
głoski o pół stopnia, onaz bez nacisku dla o, z naciskiem 
dla u. Jeżeli ilość mchów ręki na tern nic nie traci, można 
środkowe o, u wypisywać, wypisuje się je też przed końco- 
wem je, ja, ję. Specjalne prfawidła regulują nacisk dla a, u 
w grupach spółgłoskowych. 

Samogłoski i onaz y oznacza się jednakowo, przyczem 
przed i musi być znak miękkiej spółgłoski, przed y twardej. 
A mianowicie oznacza się i, y w pierwszej zgłosce przez na- 
kreślenie znaku poprzedzającej je spółgłoski cienko na 
górnej linji (nad linją), w środkowych zgłoskach podnosi 
się każdorazowo znak następujący po i, y o pół stopnia dla 
oznaczenia i, y. Po środkowych i, y należy pisać przy 
podwyższaniu znak t główne, lub wypisać i, y i użyć znaku 
końcowego, końcowe ić, yć pisze się kropką dla i, y i koń- 
cowem ć, lub opuszcza i, y y końcowe icie, ycie, można też 
pisać kreską dla i, y, i końcowem cie, które wtedy łączy 
się ostro pod kątem 'rozwartym. 

Samogłoskę ę oznacza się jak e przez cienkie nakreślenie 
znaku poprzedzającego oraz wydłużenie łącznika, po ę nie 
można użyć znaków końcowych. 

Samogłoskę ą oznacza się jak o lecz z przedłużeniem 
łącznika; w imiesłowach na ąc można bez przedłużenia" 
łącznika jedynie obniżyć znak c. 

Samogłoskę 6 oznacza się jak u. 

Teoretycznie co do uzasadnienia symbolów zaznacza 
się: Wybór linji dla symbolizacji samogłosek opiera się na 
stosunku wzajemnym samogłosek, jako dźwięków: z pośród 
dźwięków e, a, o, u, i, y, najwyższemi są: i, y, najniższemi 
o, u, środkowe zaś miejsce zajmują e, a. (O wartości tego 
uzasadnienia zob. ogólną część). A dalej: Brzmienie q sta- 



390 

nowi wydłużenie brzmienia e, ą wydłużenie o, stąd wydłu- 
żony łącznik. 

Co do grup samogłoskowych, to w razie zbiegu 2 sa- 
mogłosek należy: 1) na początku wyrazów — wypisywać 
obie; 2) w środku wyrazów — obie symbolicznie przed- 
stawić, jeżeli można, w przeciwnym razie jedną wypisać; 
3) na końcu wyrazów — obie wypisać, chyba że pierwszą 
jest a, lub, że cały wyrtaz składa si'ę tylko z 2 sylab. 

Wreszcie dla uniknięcia wypisywania samogłosek e, a 
po znakach obniżonych lub w grupach samogłoskowych 
używa Gumiński znaków zmniejszonych na spółgłoski (z 1 
stopnia na 1/2 stopnia) i to cienko pisanych dla e, grubo 
dla a. Tak się ozsmcza: ec, ac, ek, ak, em, ani, es, as, 
esz, asz. 

Łączenie znaków jest bezpośrednie, pośrednie i prze- 
rywane, czasem do łączenia używa się pętelki. Specjalne 
sposoby łączenia bezpośredniego występują w grupach spół- 
głoskowych. 

Grupy spółgłoskowe tworzy się jako znaki spe- 
cjalne, dalej przez „zlanie", „zestawienie" i sposobem „gór- 
nego łączenia". 

Co do znaków specjalnych, to 1) należy je stosować 
do połączeń najbardziej używanych, 2) należy baczyć, aby 
znaki grup, o ile m|ożn)a, przypominały znaki spółgłosek, 
wchodzących w skład grupy. Spółgłoski s, ś przybierają 
w grupach kierunek pionowy. Znaki specjalne mają: ck, 
sk, sch, st, stw, sw, św, zd, sc, ść (śc), kw, kw\ skw, 
żdż, nn, ss; st i ść mogą być oznaczone na końcu wyrazu 
zapomocą s, ś, t końcow;ego. Jak z powyższego zestawienia 
wynika, miała ilość grup odpowiada założeniu: że grupy 
specjalne należy stosować do połączeń najbardziej używa- 
nych. Grupy specjalne w wielu przypadkach utworzono 
w sposób stapiania, przejścia łagodnego od jednego znaku 
w drugi. 

Sposób „zlania" Gumińskiego, który odpowiada temu, 
cośmy nazwali zwykle wpisywaniem, używa się do grup, 
w których na pierwszem lub drugiem miejscu jest znak 



391 

na ;•, rz (kółko) a iKa pozostałem taki znak, że znaki 
r, rz dadzą się wkręcie, nawinąć. Podobnie tworzy się żr, fr. 

Sposobem zestawienia łączą się: 1) znaki t\ rz, gdzie 
nie można użyć wpisania, 2) spółgłoska -w na drugiem miejscu 
po znaku kończącym się ostro u dołu lub zaokrąglonym 
w lewą stronę. Widać tu w tych grupach t. zw. ścisłe ze- 
stawienie znaków, nawijanie, wpisywanie (rk) i przerywane 
zestawienie. 

Sposób górnego łączenia jest sposobem ogólnym dla 
wszystkich pozostałych grup a zasadza się na tern, że znak 
spółgłoski na pierwszein miejscu stojącej wypisuje się u góry 
z lewej strony znaku następnej spółgłoski (na wzór samo- 
głosek). Baczyć naJeży, aby ten pierwszy znak nie stal 
na żadrnej linji, a w ten sposób, żeby nie symbolizował 
żadnej samogłoski. 

Grupy z 3 i 4 spółgłosek tworzy się tak samo jak 
grupy z 2 spółgłosek, z zachowaniem znaków specjalnych, 
zlania r, rz. W niektórych grupach można wyrzucać środ- 
kowe spółgłoski, a więc pisać np.: dłsz jak dsz,. krn jak kn, 
mgn jak mn, wzgl jak wl, błk jak bk, owsk-osk, śln-śn, 
stn-sn, zdn-zn, chrzć-rchć, ctwo, dztwo-stwo itd. 

Grup zgłoskowych specjalnych niema. 

Wyrazy złożone z 2 pierwiastków rozdziela się 
i pisze oddzielnie części składowe na odpowiednich linjach. 
Jeżeli cały wyraz, składający się z 2 pierwiastków, może 
być napisany na jednej linji bez podnoszeń i obniżań, to 
niema potrzeby dzielenia na części. 

Wyrazy cudzoziemskie pisze się zgodnie z wymową 
polską. 

Miękczenie spółgłosek jest jednolicie przeprowa- 
dzone. Spółgłoski miękkie otrzymały znaki osobne o tym 
samym kształcie, co spółgłoski twarde odpowiednie a różne 
od nich wielkością. Stale się używa tych znaków. Jedynie 
g, h, eh nie mają odpowiednich znaków miękkich, oraz 
w pewnych grupach spółgłoskowych nie wyraża się mięk- 
kości, przypadki te jednak są językoAvo uzasadnione i nie 
stwarzają trudności. 



392 

Jot. o w anie: Znak alfabetowy głoski ; jest to pół- 
stopniowa kreska prosta (zgóry wdół). Pozatem cały szereg 
reguł wyraża jotowanie: Brzmienia je, ja, jo, ju, ję, ją na 
początku wyrazu pisze .się przez ;, w środku przez ; lub 
y, na końcu przez ;, y lub i) dźwięki ya, ia, ye, ie, itd. 
oznacza się jak ja, je itd., gdy wymowa ich jest identyczna. 
Dźwięk ; nie jest ani spółgłoskowy ani samogłoskowy, 
można więc odpowiednie znaki traktować dowolnie jako 
symbole samogłoskowe i uruchomić je, wypisując je na 
początku wyrazów u góry jednostopniowych i dwustopnio- 
wych znaków, przez co zmniejsza się łącznik i oddala pierw- 
szą zgłoskę „stenograficzną", która decyduje o linji, na 
której się wyraz pisze, co usuwa często konieczność obniżeń 
i podnoszeń. 

Początkowe je ma specjalny znak samogłoskowy (ukośna 
1 stop. . kreska), używa się go i na końcu, w środku zaś 
oddaje się je znakiem alfabetowym. Dźwięk ja oddaje na- 
ciśnięte alfabetowe ;', używa się go na początku i w środku 
wyrazów, końcowe ja ma znak specjalny. Przed końcowem 
je, ja wypisuje się o, u, nie symbolizując. Dźwięki je, ja po 
spółgłosce, z którą tworzą zgłoskę, oznacza się (z wyjątkiem 
ostatnich zgłosek) przez przekreślenie znaku twardego 
spółgłoski poprzedzającej ; znakami e, a, znaków jednak 
półmiarowych nie przekreśla się, lecz się podnosi po nich e, a. 

Dźwięki jo, ju, ją utworzone w początkowej zgłosce 
przez kreskę dla i oraz znaku o, u, ą, na tej samej wj^so- 
kości i pisze się je u góry przy następnej zgłosce, a tym 
sposobem druga zgłoska staje się pierwszą i decyduje, gdzie 
cały wyraz ma stać; te same znaki są w środku i na końcu 
wyrazu, ale znaki o, u, ą są podwyższone, znajdując się 
u góry półstopniowego łącznika; po środkowem jo, ju znaki 
półstopniowe zostają na wysokości podniesionego o, u, a. 
W imiesłowach jąc, jacy opuszcza się j. Początkowe i środ- 
kowe jq oznacza się znakiem alfabetowym ;; końcowe jc 
oznacza się zapomocą podniesienia q, stojące przed tern ją 
samogłoski e, o, u wypisuje się. Dźwięk ji na końcu wyrazu 
po spółgłosce oznacza się przez podniesienie dolnej kropki. 



393 

Dźwięki je, ja itd. stojące po początkowej samogłosce 
(ujechać, ujadać itd.) uważa się za miękkie samogłoski 
(doczepia więc wyżej), lecz wypisuje głównym znakiem ;. 

Głoska ;' przed spółgłoskami oznacza się następująco: 
Połączenia aj, ej, oj, u] itd. na początku wyrazu oznacza 
się przez wypisanie a, e, o, u nie u samej góry następu- 
jącego znaku spółgłoskowego, lecz nieco niżej; jeżeli połą- 
czenia aj, ej itd. stoją po spółgłosce, to j oznacza się przez 
podniesienie dalszego ciągu znaków (na wzór i), przyczem 
znak t po ; musi być znakiem głównym. Można używać 
zmniejszonych spółgłosek w połączeniach jec, jac, ]elc, jdk y 
w których j oznacza się przez podniesienie. 

Skróty i skracanie: Część druga podręcznika trak- 
tuje o piśmie skróconem, podając znaki na przybranki 
(przedrostki), wyrazy i zgłoski przybrankowe, końcówki, 
(mówi też o wyrzucaniu końcówek) oraz znaczniki w po- 
rządku alfabetycznym, daje też pewne wskazówki do skra- 
cania wyrazów. 

Przedrostek nie stanowi pierwszej zgłoski i nie decy- 
duje, na której linji ma stać cały wyraz, zmniejsza się więc 
ilość obniżeń i podnoszeń (decyduje zgłoska następna). Je- 
żeli pierwiastek zaczyna się od samogłoski (lub głosek z ;), 
to znaki odpowiednie stoją wraz ze znakiem przedrostko- 
wym wyżej, a zgłoska decydująca o linji przesuwa się 
jeszcze dalej. Oznacza się przedrostki początkowemi ich 
spółgłoskami, z wyrzuceniem spółgłoski zamykającej przed- 
rostek; znak ten n/a przedrostek jest ruchomy, pisze się 
go u góry pierwiastka. Jeżeli przez użycie znaku na przedro- 
stek nie zyskuje wygoda pisma, to zbyteczny jest ten znak. 
Odróżnienie podniesionego znaku w grupie spółgłoskowej 
może w teorji polegać na tern, że znaki na przedrostki pi- 
sze się dalej od pierwiastka, w grupach spółgłoskowych zaś 
znaki pisze się jak najbliżej. 

Podaje podręcznik znaki na przedrostki polskie i obce, 
proste i złożone. Znaki na pewne różne przedrostki są te 
same, a pisze się jedynie w odróżnieniu od siebie, łącznie 
z wyrazem lub oddzielnie, z naciskiem lub bez; np. na, 



394 

o, po, prze, mają takie same znaki jak nad, od, pod, przed, 
pierwsze jednak łączą się z pierwiastkiem ,drugie nie, przy 
i wy różnią się naciskiem od prze i iv. 

Jako przedrostki traktuje się pewne wyrazy i t. z w. 
zgłoski przedrostkowe, które dołączone są do różnych pier- 
wiastków. Są one: bibljo, cało, co, dobro, drogo, jedno, pra- 
wo, równo, (w) spół, samo, wielo, wielko, wszech; oznacza 
się więc je jednym znakiem lub grupą i przyczepia wyżej. 

Co do końcówek to zupełnie się je wyrzuca, gdzie zna- 
jomość języka i sens zdania pozwolą uzupełnić brak koń- 
cówki. Specjalne skrócenia końcówek polegają: 1) na wy- 
rzucaniu spółgłoski l, n, -w, (maloanie), 2) używaniu końco- 
wych znaków ć, cz, t, nie zwracając uwagi na stojącą po 
nich samogłoskę. Głoskę z wymawianą jak s, można ozna- 
czać przez s. Specjalnie oznacza się końcówki: cja (sja), 
ciel (tel), ctwo, dztwo-stwo, ość (łość, ność), tor, cyjny 
(cyjny), szy. W wielu wyrazach z końcówką ość opuszcza się 
środkowe zgłoski lub głoski. 

Znaczników jest 248. Pisze: „Zbytnia ilość znaczni- 
ków nie powinna nikogo przerażać, gdyż większość skraca 
się na ogólnych podstawach skróceń „logicznych" (wyrzu- 
canie końcówek)' 4 . 

W części pierwszej książki podaiiio skrócone znaki liczb, 
powiedziano o oddzielnych literach, znakach pisarskich i (ma- 
tematycznych. 

Specjalnej części, traktującej o skróceniach logicznych 
niema. Powiedziano tylko: Skrócenia logiczne polegają: 1) na 
wyrzucaniu końcówek tam, gdzie sens zdania, składnia i gra- 
matyka każą nam się ich domyślać, 2) na coraz większem 
skracaniu wyrazów w miarę powtarzania się ich. W prak- 
tyce często zadowolić się potrafimy 1 — 2 pierwszeini zgło- 
skami wyrazów. Baczyć też należy na używanie znacz- 
ników. Dla zmniejszenia skoków pisma, można wyrazy sto- 
jące pod linją, pisać o pół miary wyżej. W listach handlo- 
wych istnieją wzory schematyczne, które, jako takie, mogą 
być specjalnie skracane, podane są pewne inne możliwości 



skracań w tych listach (formułki grzecznościowe, początki 
listów, zakończenia itp.). 

Nie w podręczniku, a w osobnym zeszycie opracowali 
i zestawili znaczaiiki stenograficzne według systemu Stolze- 
Gumińskiego Wanda Suchecka i Tadeusz Zgliński. Jest 
tani poza znacznikami umieszczonemi w podręczniku około 
400 nowych znaczników i kilka znaków na przedrostki. 

Teoretycznie zaznaczono tam, że „stosowanie znaczni- 
ków jest jedną z podstaw, na której stenografja się opiera. 
Bez znaczników stenografja mjoże mieć znaczenie teore- 
tyczne, natomiast przez stosowanie jak największej ilości 
znaczników staje się ona wiedzą czystą, praktyczną". Dalej 
dowiadujemy się tu, że o ile odstępstwa od pisowni samego 
systemu są niedopuszczalne, o tyle znaczniki wprowadzają 
nas w świat indywidualnej i samodzielnej pracy w tym kie- 
runku. „Pożądanem jest atoli, żeby stenogram mógł być 
czytelny dla każdego znającego daaiy system, dlatego też 
zbyt wielkie odstępstwa od ogólnych zasad przy tworzeniu 
znaczników nie są wskazane". A tworzy się znaczniki prze- 
ważnie przez wypisywanie początkowych liter wyrazu, cza- 
sem dla odróżnienia trzeba dodać znak dalszy najeharakte- 
rystyczniejszego dźwięku danego wyrazu. Czasem kilka wy- 
razów ze sobą związanych można pisać łącznie, czasem moż- 
na używać indywidualnych symbolów. Znaczniki podane są 
wynikiem kilkuletniej praktyki członków biura stenogra- 
ficznego sejmu. 

W stosunku do gramatyki i ortograf j i zazna- 
czyć należy, że nie uwzględnia się w pisowni ściśle etymo- 
logicznego rozczłonkowania słowa na cząstki słowotwórcze, 
psuje to przedewszystkiem jotowanie. h = eh, ó =■■ u. 

Rozpowszechnienie systemu G Umińskiego. 
Z przedmowy do wydania piątego dowiadujemy się: 
W pierwszych latach (po r. 1900) wykładał autor swój sy- 
stem na kursach handlowych G. Chwatezyńskiego i T. Racz- 
kowskiej. „Ucząc stenografji przez lat 19, p. Gumiński 
„wypuścił w świat" zapewne z górą 1000 stenografów. Były 
bowiem takie lata, kiedy stenografja według systemu p. Gu- 



396 

mińskiego wykładana była jednocześnie w 5 zakładach na- 
ukowych: Chwatczyńskiego, Raczkowskiej, Rogulskiego, Sie- 
miradzkiej i Woyzbuna. Z zakładów tych pozostały przy 
życiu tylko kursy handlowe T. Raczkowskiej. Obecnie ste- 
nografja podług systemu J. Gumińskiego wykładana jest 
przez wice-prezesa Związku Wandę Suchecką na kursach 
T. Raczkowskiej, H. Chankowskiego, w Wyższej szkole 
w Warszawie oraz na kursach własnych Sucheckiej". (Stan 
z r. 1928). 

Uwagi krytyczne: Jako dwa najcięższe zarzuty 
stawia się oryginałowi systemu Stolzego trzylinjowość pisma, 
w związku z tern różnorodność wokalizacji w zgłosce głównej 
(początkowej) i w zgłoskach pobocznych (dalszych). 

Stolze chcąc się przeciwstawić nieprawidłowości pisma 
Gabelsbergera i ułożyć pismo prawidłowe, wyszedł z na- 
stępującego teoretycznego, naukowo- językowego założenia: 
Zamknięta zgłoska rdzenna (pierwiastek, pień) i zawarta 
w niej samogłoska otrzymuje dominujące absolutne poło- 
żenie w obrazku wyrazu: nad linją przy zamkniętem 
w zgłosce rdzennjej i (y), na linji przy e y a, pod linją dla o, u. 
Do tego dominującego znaku rdzenia doczepia się jako 
mniejsze znaki na początku i na końcu znaki na przedrostki 
i .przyrostki. Graficzne uwypuklenie rozczłonkowania wy- 
razu na cząstki słowotwórcze było zasadą Stolzego. Sche- 
mat pięknie pomyślany, gdyby język chciał się dostosować 
do niego. Tymczasem powstają trudności przy oznaczaniu 
samogłoski w zgłoskach otwartych ,dalej w zgłoskach dal- 
szych, jeżeli rdzeń nie składa się z 1 zgłoski zamkniętej, 
w wyrazach obcych, gdzie takie rozczłonkowanie po pierw- 
sze nie jest znane laikowi nie znającemu danego języka, 
po drugie, gdzie nie dominuje przeważnie zamknięta zgłoska 
rdzenna jak w języku niemieckim i są pewne jeszcze inne 
trudności. Mimo to więc, że osiągnął Stolze prawidłowość 
pisowni, była to prawidłowość bardzo skomplikowana, mimo 
naukowości i prawidłowości systemu, system jest trudny do 
nauczenia się i w tym kierunku nie przedstawia polepsze- 
nia systemu Gabelsbergera, a jest trudny do nauczenia się 



397 

z powodu wielu znaczników, różnych znaków pobocznych 
i pomocniczych, różnej wokalizacji w zgłosce główniej i zgło- 
skach pobocznych, również tu różnorodnej i wraz z tern 
przedstawia system ten w wykonaniu charakter pewnej 
nieprawidłowości w budowie i pewnego niespokojnego ryt- 
mu przez skoki pisma absolutne i względne. Jak osobliwe 
są te skoki, wskazuje następujące żartobliwe zdanie uło- 
żone na wzór podobnego zdania w języku niemieckim: Pi- 
smo . Gumińskiego skacze jak dzika koza po stromych ścia- 
nach, raz wysoko w górę raz nisko wdół. Poszczególne 
skoki kolejnych wyrazów w powyższem są: góra, dół, po- 
ziom, poziom, góra, dół, poziom, dół, poziom, poziom, góra, 
dół ,poziom, góra, dół. 

Następstwem tych zasadniczych wad systemu Stolzego 
było, że oryginalny system zanikał mimo nawet zdatności 
parlamentarnej, ba nawet długo się jeszcze po upadku 
szkoły Stolzego w parlamencie niemieckim przez kilku prak- 
tyków utrzymywał, gdy pozatem w życiu stracił znaczenie 
a zwolennicy jego przeszli przeważnie do łatwiejszego sy- 
stemu szkoły Stolze-Schreya. 

Powyższe zasadnicze wady systemu Stolzego znajdują 
się w przekładzie polskim, rzec można w stopniu spotę- 
gowanym, z następujących powodów: Naukowo, pierwotnie 
i zgłoska polska rdzenna była zgłoską zamkniętą, w porów- 
naniu z niemieckiem mamy dziś, odmiennie od niemieckiego, 
w polskiem przewagę zgłosek otwartych, do których sy- 
stem Stolzego jest nieprzystosowany. Słowa polskie są na- 
ogół dłuższe niż słowa niemieckie o innym schemacie, niż 
to przyjął Stolze dla niemieckiego. Następstwem tego jest, 
że w pogoni za uniknięciem przynajmniej zmiennolinijności 
i utrzymaniu pisma na danej jednej linji, otrzymują cha- 
rakter przedrostków pisma Stolzego i są ruchome nietylko 
przedrostki i samogłoski początkowe, ale i zgłoski zaczyna- 
jące się od ;, dalej znaki na wyrazy i zgłoski przedrost- 
kowe (bibljo, cało itd.), wszystko poto, aby usunąć zgłoskę 
początkową, decydującą o linji pisma jaknajdalej, na do- 
wolną zgłoskę, już nie rdzenną i dominuje wtedy już nie 



398 

zgłoska rdzenna lecz dowolna inna zgłoska: znika przeto 
naukowość pisowni dla celów praktycznych. 

Co do słuszności zarzutu wielkiej różnorodności woka- 
lizacji, coraz to innej (na początku, w początkowej zgłosce, 
w dalszych zgłoskach, końcowej zgłosce), łatwo się prze- 
konać, przeczytawszy to, co wyżej skreślono w ustępie 
o samogłoskach. 

W szczegółach do powyższych wad zasadniczych dołą- 
czają się dalsze, niektóre wspólne z oryginałem, inne odno- 
szące się tylko do języka polskiego. "Ważniejsze są: W alfa- 
becie nie są korzystne podwójne znaki, uciążliwe jest ure- 
gulowanie pisania r różnemi obrotami. Grupy spółgłoskowe 
nie odpowiadają często zadaniu, bardzo przykry jest spo- 
sób górnego łączenia, gdzie należy pierwszy znak grupy 
podnieść wobec następnego. Z powodu zlej wokalizacji musi 
się wyrazy złożona przeważnie rozdzielić na części składowe 
i pisać te oddzielnie. Bardzo uciążliwe jest jotowanie, cały 
szereg reguł jest n,a ozmaczenie tego ;, przytem traktowanie 
zgłosek z ; jako ruchomych przedrostków dla zmniejszenia 
skoków pisma powoduje niekorzystne podnoszenie zgłoski 
z j i błędy teoretyczne. 

Skracanie polega prawie wyłącznie na wyuczeniu się 
bardzo wielu znaczników, względnie na skracaniu pocziąt- 
kiem słowa a opuszczaniu końcówek. Ale pisze Gross 
w artykule o Chwoyce, umieszczonym w organie Związku 
Gumińskiego, że stenograf ja wirtuoza w biegłem robieniu rę- 
ką, „to tylko pół stenografji, nie cała 44 , bo nie korzysta się 
ze skracania, oczywiście nie ze stałych skrótów, „lecz wiel- 
kiej dziedziny skróceń płynnych, które mają to lub inne 
znaczenie, według tego, w jakim związku są użyte 44 . „Tej 
drugiej bardziej intelektualnej strony stenografji 44 system- 
Gumińskiego więc też nie posiada. 

Jako dodatnie strony systemu podnieść należy pra- 
widłowość, choć skomplikowaną, a przedewszystkiem zu- 
pełnie jednolity sposób oznaczania miękkich spółgłosek, kon- 
sekwentnie przeprowadzone miękczenie. Dodatnią stroną 



399 

alfabetu stanowi tylko trojaka wielkość znaków: 1/2, 1 i 2- 
stopniowych. 

Naogół jednak nie można zaliczyć tego systemu ani do 
łatwych ani do dobrych systemów. Oryginał się przeżył, 
u nas się jeszcze utrzym;uje. Stenografowie tego systemu, 
podobnie zresztą jak w Niemczech, wykazali swą dzielność, 
stanowiąc przeważające kadry biura stenograficznego Sejmu 
i Senatu, pracując tu od szeregu lat, na dowód, jak system 
teoretycznie wadliwy i trudny do nauczenia, może wykazać 
praktyczną zdatność parlamentarną wykonawców. 

W związku z systemem Gumińskiego całkiem pokrótce 
omówić wypada ostatni przekład Stolzego na język polski, 
którego dokonał inż. Daniel Polakiewicz i wydał 
w r. 1907. 

Alfabet nie zna znaków na miękkie spółgłoski, mięk- 
czenie oznacza się długim łącznikiem. Obniżania dla ozna- 
czania samogłoski w dalszych zgłoskach niema, samogłoskę 
wypisuje się tam, stąd słabsze opadanie pisma i prostsza 
wokalizacja. Pisze się na trzech linjach jak u Stolzego. Nie- 
praktycznie oznacza się ą, ę, i, y (haczyki, kropki luźne). 
Znaki na przedrostki są drobne, by odróżnić je od rdzenia 
i nie bardzo szczęśliwie pomyślane, podobnie i końcówki. 
Natomiast przykłady skracania dowolnego, swobodnego, po- 
początkiem słów z dodaniem charakterystycznych końcówek 
i przykłady pisma używanego w praktyce, dają dobre po- 
jęcie, jak można użyć pisma Stolzego do praktyki mów 
szybkich bez uciekania się do wielu znaczników i uczenia 
się tychże napamięć jak u Gumińskiego. 

Związek Zawodowy Stenografów Polskich systemu Stolze- 
Gumińskiego w Warszawie. 

Dnia 30 października 1919 r. zarejestrował Główny In- 
spektor Pracy w Warszawie statut powyższego związku. 
Powstał on z inicjatywy Gumińskiego i Sucheckiej i miał 
na celu obronę interesów zawodowych osób pracujących na 
polu stenografji polskiej (syst. Gumińskiego) oraz pieczę 



400 

nad ich wykształceniem fachowem. Należeć do związku 
może każda osoba pracująca zawodowa i zarobkowo na polu 
stenografji polskiej systemu Gumińskiego. 

Związek rozpoczął swe czynności jeszcze w listopadzie 
1917 r., jak podaje przedmowa do 5 wydania podręcznika 
Gumińskiego. Nu zebraniu organizacyjnem wybrano (17. XI 
1917) do zarządu Gumińskiego jako przewodniczącego, W. Su- 
checką jako wice-przewodniczącą, sekretarzem i skarbni- 
kiem wybrano jedynego mężczyznę poza przewodniczącym 
na tern zebraniu, Tadeusza Zglińskiego, na członków zarządu 
M. Grónkiewiczową, F. Kielanównę i J. Wilimanównę, a po 
śmierci ostatniej kooptowano M. Gulińską. W latach 1922 
i 1923 „powołano" na przewodniczącego A. Zambrzyckiego, 
na sekretarza P. Wołka (Przegląd Sten. nr. 8 i 12), w r. 
1927 czytamy znowu o J. Gumińskim jako przewodniczącym 
(Przegląd Sten. 1927). Wiceprzewodniczącą jest stale Wanda 
Suchecka. Związek liczył początkowo 17 członków, w dniu 
1 IV 1919 miał, jak podaje Przegląd, 47 członków, w innych 
latach nie jest podana liczba członków, zdaje się zmalała 
do minimum. Bo życie Związku było, zdaje się, żywsze, 
dopóki były widoki na posady stenografów w biurze par- 
lamentarnem polskiem, ustało, gdy konjunktura ustała. 
Członkowie też Związku utworzyli Biuro stenograficzne Ra- 
dy Stanu K. P., a potem Sejmu Ustawodawczego Rzeczy- 
pospolitej Polskiej, wreszcie Sejmu i Senatu. 

Związek posiada piękną bibljotekę stenograficzną li- 
czącą około 500 tomów. Początek tej bibljoteki stanowił 
dar Gumińskiego jego bibljoteki stenograficznej, liczącej 
44 tomów w 4 językach, potem nabył Związek okazyjnie bi- 
bljotekę stenograficzną z 350 numerów w różnych językach, 
zawierającą 55 roczników najpoważniejszych pism steno- 
graficznych. Bibljoteką, katalogowaniem jej i artykułów 
czasopism ziajął się Zgliński, jeden z najpoważniejszych 
członków związku, interesujący się ruchem stenograficznym 
i jego wiedzą. 

Związek prowadził ćwiczenia praktyczne, mające na 
celu przygotowanie nowych sił stenograficznych. Członkowie 



401 

Związku wykonali cały szereg prac praktycznych, stenogra- 
fując poza obiadami parlamentu na zjazdach, zebraniach, 
odczytach, wykładach uniwersyteckich, procesach sądowych 
itp. 

Związek należy do Międzynarodowego Komitetu Steno- 
graficznego grupy Georges Buisson. Prezesem delegacji pol- 
skiej jest Suchecka. W skład delegacji wchodzą: Wanda 
Dmowska-Poznańska, Marja Gulińska-Nowicka, Jan Gumiń- 
ski, Jan Ostrowski-Naumoff, Marja Miniewska, Jadwiga 
Miszczakówna, Tadeusz Zgliński, Zdzisław Zieliński. Nie- 
którzy członkowie delegacji są stenografami systemu Po- 
lińskiego. Suchecka i Miniewska brały udział w charakterze 
oficjalnych delegatek Polski na XIII Międzynarodowym Kon- 
gresie stenograficznym frakcji Buisson (jest rozłam między- 
narodowy i odbywają się ostatnio po 2 różne kongresy mię- 
dzynarodowe) w sierpniu 1927 r. 

Nie uprawiali szerszej propagandy za systemem steno- 
grafii Gumińskiego, czy za stenografją wogóle ani Związek 
ani poszczególni zwolennicy Gumińskiego. Szerszego ruchu 
poza pozyskaniem kilkunastu członków Związku nie wy- 
wołali. 

W połowie października 1922 r. urządziło Ministerstwo 
Rolnictwa 3-miesięczny kurs stenografji dla swoich urzędni- 
ków, który to kurs prowadziła Suchecka. Dnia 22 stycznia 
1923 r. odbył się egzamin, złożyło go 12 kobiet i 2 mężczyzn 
z wynikiem celująco, 8 z wynikiem dobrze i 5 dostatecznie. 

W r. 1920 złożył Związek memorjał do Ministerstwa 
W.R. i O.P. w sprawie 1) sprawdzenia kwalifikacji nau- 
czycieli, 2) wprowadzenia stenografji w szkołach państwo- 
wych. W memorjale pisze Związek, że wyłania się kwestja 
nauczycieli i systemów. Udzielają bowiem nauki stenografji 
ludzie, których kwalifikacje nie zostały przez nikogo spraw- 
dzone. „Co się tyczy systemu, to aby uniknąć faworyzowania 
jednego tylko systemu, należałoby kandydatów na nauczy- 
cieli poddać egzaminowi ze znajomości teoretycznej i prak- 
tycznej stenografji. Kto wykaże zdolności pedagogicznie i u- 
miejętność szybkiego pisma (plus-minus 100 wyrazów na 

26 



402 

minutę) oraz szybkiego odczytania stenogramu, ten bez 
względu na system winien być dopuszczony do wykładów. 
Należy jednak zwrócić uwagę, że każdy autor nowego sy- 
stemu w miarę postępu czasu może wykazać znaczną szyb- 
kość a jednak system jego może posiadać wady zasadnicze 
zarówno pod względem teoretycznym jak i praktycznym. 
To też ażeby sprawdzenie wartości systemu było wszech- 
stronne, należałoby od nauczyciela stenografji wymagać 
sprawozdania z dotychczasowej działalności nauczyciela, 
oraz wykazu osób, zajmujących posady stenografów i po- 
siłkujących się systemem danego nauczyciela". Co do nauki 
stenografji w szkołach, to przy dwu godzinach nauki ty- 
godniowej w dwu ostatnich klasach, pierwszy rok byłby 
poświęcony teorji, drugi ćwiczeniom praktycznym. 

Na skutek tego memorjału przedstawiciel Ministerstwa 
p. Idźkowski w rozmowie osobistej z p. Gumińskim podniósł 
projekt wyłonienia specjalnej komisji w celu ujednostajnie- 
nia systemów stenograficznych polskich, dalej podzielił on 
wnioski memorjału co do kontroli kwalifikacji nauczycieli 
stenografji. 

Wreszcie zaznaczyć należy, że Związek wydaje od listo- 
pada 1918 r. c z a s o p ismo pt. Przegląd Stenogr a- 
f i c z n y. Czasopismo wychodzi w nieregularnych czasokre- 
sach, wyszło dotychczas 20 zeszytów, liczących sobie 31 
numerów, ostatni za rok 1928 ukazał się w sierpniu 1929 r. 
Wydawanie czasopisma uchwalono w początkach powstania 
Związku, wydaje się je za składki członków, popierających 
to wydawnictwo. Komitet redaguje czasopismo, odpowie- 
dzialnym redaktorem jest Suchecka. Czasopismo orjentuje 
o działalności Związku, Biura stenograficznego parlamen- 
tarnego, zawiera krytyki podręczników systemów różnych 
stenograficznych, artykuły fachowe, sprawozdania z zagra- 
nicy, artykuły! polemiczne, podaje prace praktyczne człon- 
ków Związku, w praktycznej części podaje znaczniki i ste- 
nogramy do odczytania. 



403 



Sylwetki biograficzne działaczy przekładów 
systemu Stolzego. 

Suchecka Wanda z Przedziszewskich, ur. w r. 1878 
w miejscowości Podrosienie, pow. rosiemski, dziś na Litwie 
Kowieńskiej, ukończyła gimnazjum w Wilnie. Naukę steno- 
graf ji pobierała u Gumińskiego w r. 1907. W r. 1908 zaczyna 
wykładać na b. kursach handl. Chwatczyńskiego, w r. 1909 
na b. kursach Rogulskiego i Siemiradzkiej, 1910 na Wyż- 
szych kursach handl. im. Zielińskiego oraz w Wyższej 
Szkole Handlowej w Warszawie, w r. 1914 na kursach 
pani Raczkowskiej. 

W listopadzie 1916 prowadzi początkowo z Gumińskim, 
a od r. 1917 samodzielnie kursy sten. istniejące i nadal. 
W r. 1917 wspólnie z Gumińskim daje inicjatywę zorganizo- 
wania Związku, którego stale jest wice-prezesem. Od listo- 
pada 1917 prowadziła dla swych uczniów bezpłatnie kurs 
stenografji parlamentarnfej po 2 godz. dziennie. Uczestnicy 
tego kursu weszli od maja 1918 do biura sten. parlamentar- 
nego, którego główną siłą była sama i od marca 1922 jest 
oficjalnie kierowniczką biura stenograficznego Sejmu i Se- 
natu. W r. 1920 organizuje biuno sten. przy Delegacji 
w Rydze, w r. 1921 biuro Sejmu Wileńskiego, w r. 1922 biuro 
Sejmu Śląskiego. 

Od r. 1920 należy do Comite International de Steno- 
graphie grupy Georges — Buisson. 

Od listopada 1918 redaguje Przegląd Stenograficzny. 

Zgliński Tadeusz, ur. 26 czerwca 1898 w Warsza- 
wie. Ukończył szkołę realną E. Konopczyńskiego w War- 
szawie, wstąpił na politechnikę. Stenografji zaczął uczyć 
się w listopadzie 1916 r., od maja 1918 pracuje jako steno- 
graf av biurach parlamentarnych polskich. W listopadzie 
1917 wybrany sekretarzem i skarbnikiem Związku. Od 1918 
bierze udział w wydawaniu Przeglądu. Był stenografem 
w sejmie wileńskim i śląskim. Zajmuje się żywo sprawami 
stenografji, literaturą, wiedfeą i ruchem stenograficznym 

26* 



404 

w Polsce i zagranicą, jeden z znaczniejszych członków 
Związku. 

Polakiewicz Daniel inż., ur. w r. 1854 w War- 
szawie, urn. 25 grudnia 1928 r. w Warszawie. Kształcił się 
we Wrocławiu, Berlinie, Paryżu, zyskując dyplom inżyniera 
Już w wieku młodym zainteresował się stenograf ją i nauczył 
się w r. 1869 we Wrocławiu niemieckiej stenograf ji, systemu 
Stolzego, a potem na politechnice w Berlinie notował wy- 
kłady tern skróconem pismem. W r. 1874, będąc studentem, 
został odznaczony pierwszą nagrodą za szybkość steno- 
grafowania na konkursie stenograficznym w parlamencie 
pruskim w Berlinie. Przybywszy do Paryża w r. 1878 na- 
uczył się stenografji Prevost-Delaunay. Przy badaniu zasad, 
którcmi kierowali się twórcy francuskiego systemu, ude- 
rzyły go charakterystyczne te rysy, że unika się oznaczania 
samogłoski w środku wyrazu a czasem i na początku, 
w przeciwstawieniu do systemu Stolzego, gdzie się wszyst- 
kie samogłoski uwydatnia. Wróciwszy do kraju w r. 1880 
zapoznał się z istniejącemi polskiemi systemami. Odnajdu- 
jąc w nich wady, postanowił stworzyć własny system; i do- 
szedł do przekonania po długich próbach, że system pośredni 
tj. taki, gdzie samogłoski oznacza się wyraźnie ale w nie- 
wielkiej ilości, jest najstosowniejszy dla języka polskiego. 
W wyborze alfabetu kierował się zasadą, że pismo gra- 
ficzne jest wygodniejsze i szybsze niż geometryczne. Za- 
sady pierwotnie stosowanego przez siebie systemu ogłosił 
w piśmie „I/Unite Stenographiąue (w r. 1879?). Wydał pó- 
źniejszy układ w r. 1907 w formie małej książeczki w War- 
szawie. Z biegiem czasu wprowadził w nim jeszcze pewne 
zmiany. Wykładał swą stenograf ję na kursach prowadzo- 
nych przez siebie, w szkole Amerykańskiej Misji Meto- 
dystów w Warszawie. Tam też uczył stenografji angielskiej 
własnego pomysłu, francuskiej systemu Próvost-Delaunay 
i niemieckiej podług Stolzego. 

Niezależnie od powyższych prac ogłosił w Paryżu w r. 
1876 t. zw. Steno telegraf ję, tj. metodę stosowania stenografji 
fc do pisania telegramów. 



405 

Łączyła go długoletnia przyjaźń, spowodowana wspól- 
neini zamiłowaniami, z wieloma wybitnymi twórcami i prak- 
tykami stenograf ji zagranicznymi, był członkiem dożywotnim 
Association Stenographiąue Unitaire i korespondentem pi- 
sma L' Unitę Stenographiąue. 

Współczesne parlamentarne biura stenograficzne polskie. 

Ponieważ współczesne biura stenograficzne parlamen- 
tarne wykazują najsilniejszy związek z systemem Gumiń- 
skiego, dlatego tu na tern miejscu, omówi się je. Chodzi 
o biuro stenograficzne Sejmju i Senatu w Warszawie i biuro 
Sejmu Śląskiego. W związku z niemi przedstawi się biura 
stenograficzne innych ciał obradujących. 

Jako pierwsze biuro stenograficzne, ale nie sejmowe, 
powstało u progu niepodległości Polski biuro stenograficzne 
Rady Miasta Warszawy. W r. 1917 postanowiła Rada Miej- 
ska w Warszawie wprowadzić stenograficzne sprawozdania 
ze swych posiedzeń. Zwrócono się podobno do Gumińskiego, 
ale ponieważ warunki wynagrodzenia postawione przez nie- 
go były w stosunku do drugiego oferenta Ożarowskiego 
(system Rollera) o wiele wyższe, oddano biuro Ożarow- 
skiemu. Kierował niem początkowo sam Ożarowski, potem 
siostra jego Brzozowska, wre/szcie jest dotychczas kierow- 
niczką tego biura uczennica jego Janina z Tomaszewskich 
Herdanowa. 

Podobno i w biurze sten. Rady Miasta Łodzi miał pier- 
wotnie być stosowany system Ożarowskiego, potem Poliń- 
skiego. 

W styczniu 1918 r. zabrali się członkowie Związku Gu- 
mińskiego do pracy. Ćwiczyli pilnie pod kierownictwem 
Sucheckiej po kilka godzin dziennie, przeprowadziwszy 
przedtem ścisły egzamin eliminujący nie nadających się. 
Przez ćwiczenia doprowadzili do biegłości 110 słów na mi- 
nutę. 

Kiedy w maju 1918 r. wyłoniła się potrzeba biura ste- 
nograficznego Rady Stanu, to jedynym zdaje się oferentem 



406 

był Gumiński względnie Suchecka z wyćwiczonymi steno- 
grafami systemu Gumińskiego. Sesja Rady Stanu trwała 
od 22 czerwca do 2 sierpnia i obejmowała 13 posiedzeń, 
które stenografowało biuro stenograficzne, złożone ze steno- 
grafów Gumińskiego pod wodzą Wandy Sucheckiej, a kie- 
rownikiem tego biura stenograficznego Rady Stanu był Ju- 
ljan Milko. Stenografujących było 5 par, 8 stenograf ek 
i 2 stenografów. Należeli do biura: Mar ja Gronkie wieżowa, 
Marja Gulińska, Anna Krausówna, Halina Przesmycka, Zofja 
Szyllerówna, Marja Witkowska, Henryka Zaleska, Tekla 
Zimna , Paweł Wołk i Tadeusz Zgliński. Panie były to prze- 
ważnie młode panny, mężczyźni, to akademik i technik. 
Odpowiedniego przygotowania materjalnego, rzeczowego, 
biuro mieć nie mogło, jedynem przygotowaniem była bie- 
głość stenograficzna i to prawdopodobnie wtedy jeszcze 
nie pierwszorzędna. Pisano parami, lepszy (starszy) steno- 
graf z gorszym (młodszym) po 5 minut. Całą robotą na sali 
kierowali Milko i Suchecka, oni też poprawiali stenogra- 
ficzne sprawozdania, praepisane na maszynie, względnie 
stenogramy innych, podczas przerw, według swych notatek, 
układając je odpowiednio. 

Trudne zadanie mieli ci pierwsi stenografowie, względ- 
nie stenografki. Byli nowicjuszami na terenie parlamen- 
tarnym, trudno im było dostosować się do niezważających 
na nic mówców i nie zważających na to młode biuro. Nie 
było zharmonizowania między mówcami a stenografami, 
tamci nie umieli często jeszcze odpowiednio przemawiać, 
biuro piszące z szybkością 110 słów na minutę miało kłopot 
z mowami szybszemi. 

Z osiągnięciem niepodległości starał się o mandat na 
zorganizowanie biura stenograficznego Sejmu literat Karol 
Irzykowski, mający też i praktykę z dawnego sejmu lwow- 
skiego. Przedstawił też odpowiedni „memorjał" w sprawie 
sejmowego biura stenograficznego, chcąc założyć nowe biuro 
głównie z członków ostatniego biura w sejmie lwowskim 
i najlepszych stenografów systemu Gumińskiego. Akcja jego 
się nie powiodła, a młode biuro stenograficzne Rady Stanu 



Ni 



o ~ 

"/3 



■= a 



Ti r- 

o ^ 
P-- 



O 

o? 
3 



a 




407 

przeszło automatycznie na usługi Sejmu Ustawodawczego 
a potem Sejmu i Senatu. Zastępcą kierownika w r. 1919 
był Chwoyka, potem kierownikiem do śmierci, poczem kie- 
rowniczką została (marzec 1922) Suchecka i jest nią do dnia 
dzisiejszego. 

Biuro to nowe wzmocnione świeżemi siłami, wśród któ- 
rych byli i dawni stenografowie sejmu lwowskiego, a mia- 
nowicie przybył z nich Józef Chwojka (racica rachuby przy 
Zarządzie lasów państwowych), początkowo za urlopem pła- 
tnym, potem powołany na nieetatowe stanowisko zastępcy 
kierownika biura stenograficznego (1 marca 1919), wreszcie 
jako kierownik biura do śmierci (1 marca 1922) i Karol 
Wiśmierski, który zginął na polu walki 26 czerwca 1920 r. 
W biurze redaktorskiem objęli posady dawni stenografowie 
lwowscy Karol Irzykowski i Emil Gross. 

Biuro stenograficzne Sejmu Ustawodawczego składało 
się już z 16 osób. Kierownika, stenografów rewizorów i ste- 
nografów kolejkarzy zaszeregowano jako urzędników (-icz- 
ki) od VIII do V kategorji płac. 

Z 16 osób biura Sejmu Ustawodawczego pracowało 4 ste- 
nografów jako rewizorzy (dwie kobiety, dwóch mężczyzn), 
inni jako kolejkarze (10 kobiet, 2 mężczyzn), oddzielny 
był skład biura redakcyjnego z 3 osób. 

Jak się przedstawiają zmiany w składach biura steno- 
graficznego, przemianowanego zkolei na biuro Sejmu i Se- 
natu, wykazuje następująca tabela, sporządzona przez Żyliń- 
skiego: 



408 



Wiśmierski Karol 
Dmowska Wanda (rew) 
Jabłonowska Aleksandra 
Topolska Zofja 
Miniewska Marja (rew) 
Witkowska Eugenja 
Langiertówna Janina 
Zambrzycki Aleksander 
Zieliński Zdzisław 
Koźmińska Marja 
Wyżnikiewicz Bogdan 


Suchecka Wanda, kier. 

'! Nowicka M. z Gulińskich,r 
Witkowska Marja 

1 Marconi Zofja z Szyller 

1 Krausówna Anna 

1 Zgliński Tadeusz 
Zimna Tekla 
Przesmycka Halina 
Zaleska Henryka 
Wołk Paweł (rew) 
Burschówna Aniela 
Szwerynowa J. z Galińsk 
Chwojka Józef 


3 

N 
g. 

co" 

o 
,5' 


















Os <X> 




















ź 3 






KKPM 




»-* H-*- 


I-* 












1— k 




C© co co co 


ą- 


co co co 


„. 


N» >• 


»•*»>* 


^ 


^ 3 3 3 i* 3 3 


CO 




to to tO to 


*• 


tO tO 


to 


*• 


v- » 


>. S. X V. 


~ 


H-k 




CO CO CO 03 

1 1 1 1 


i 


co to 

1 1 


1 


1 


1 1 


1 1 1 1 


1 


1 2 3 III 


CO 

1 




I-III 


1 

CL 


1 1 


1 


1 


1 1 


1 1 1 1 

M- >-* ł-k- 


1 


1 ~ " III 


1 


o 


3 3 N CO 


N ( 


cos 


N 


CO CO CO CO CO CO 3 


N . 


CO C03 3 N C03 


N 


N 
P 
CO 




C0\ 


to 

en 


03\ 


tO LO tO tO CO tO 
O -<l O tO O C5 


C0\ 


to to £• to 

co o Wv o 


C0\ 






H-"» 








M« 




^-v^^ ^^ 




3 

3 






co 
to 








CO 

to 




ł— 1 ^ ł-H 








00 

1 








00 














1 








)-»« 














co 








co 














co 








to 














o 








co 














o 






















p 
5 w 

3 er 


















Poli 
Gum 
Poli 








o 

d 

3. 


o. 






o 

c 
3 


co 


g^sT 


>- 


Sw 


"* 


*" 


M»3 


co 






5> 


CD 


ES 5 




&2. 






co 








§: 








6 

CS 






































W 






p^ 








^ 








«n- 






















P 






^ 








o 








O 






e+ 








<-K 










etat. 
kontr. 




P 








P 

CD r 






o 


*< 




CjT 


2 


5 


3 3 


- p er- 


5 


3 3 3 3 3 3 3 


p 

et- 








o 








o 








3 






3 








» 








c*- 






c-t- 








et- 














^S 








7S 








.. . c* - 



409 

Ponadto jest biuro redaktorskie sporządzające diarjusz 
sejmowy składające się z 3 osób: Stanisława Czosnowskiego, 
Emila Grossa i Karola Irzykowskiego. 

Pisano początkowo kolejkami parami przez 5 minut, 
rewizorzy stenografowali parami, zmieniając się co pół go- 
dziny, poprawiając w przerwach sprawozdania swoich ko- 
lejek, przepisanych już na maszynie. Od kwietnia 1920 r. 
pisali kole jk arze pojedynczo po 3 minuty, rewizor pół go- 
dziny, a według regulaminu biura stenograficznego Sejmu 
i Senatu z 17 I. 1923 r. stenografują rewizorzy w ciągu 
14 minut, poczem zmieniają się, stenografowie kolejkarze 
zmieniają się co 2 minuty bez względu na to, czy w ciągu 
tego czasu stenografowali czy nie. 

Sprawozdania sejmowe wychodzą w formie zeszytów 
p. t. Sprawozdanie stenograficzne z... posiedzenia Sejmu 
Ezeczypospolitej z dnia... r.... 

Z ważniejszych prac powyższych stenografów sejmo- 
wych poza pracą w Sejmie i Senacie oraz komisjach sej- 
mowych wymienić należy stenogramy o preliminarjach po- 
kojowych z przedstawicielami Z. S. S. R. w Rydze (1920 Su- 
checka, Zaleska, Dmowska, Szwerynowa, Krausówna, Bur- 
schówna), w Sejmie w Wilnie "(1922 Suchecka, Krausówna, 
Minie wska, Michalska, Zgliński), oraz w pierwszych posie- 
dzeniach Sejmu Śląskiego. 

Biuro stenograficzne Sejmu Śląskiego. 

Pierwsze posiedzenie Sejmu Śląskiego odbyło się 10 pa- 
ździernika 1922 r. Zorganizowała biuro Wanda Suchecka, 
angażując młode siły z pośród członków Związku Gumiń- 
skiego. Chwilowo, do czasu obeznania się nowych praco- 
wników z pracą, pomagali stenografowie Sejmu warszaw- 
skiego (Suchecka, Gross, Zieliński). Obok polskiego biura 
stenograficznego początkowo istjniało przez 4 lata jeszcze 
biuro niemieckie, jak długo posłowie niemieccy mieli prawo 
przemawiania po niemiecku (do r. 1926) i składało się z sił 
miejscowych. Stenogramy jednak niemieckie załączono tylko 



4^0 

clo protokółu ,clrukowano zaś sprawozdania stenograficzne 
tylko w języku polskim, umieszczając w nich mowy nie- 
mieckie w urzędowem tłumaczeniu polskiem. 

Początkowo było 5 stenografek (nowa Miszczakówna 
Jadwiga, Michalakówna Zofja) i 2 siły niemieckie, główną 
siłą był Gross z biura redaktorskiego warszawskiego do 
r. 1923. Jakiś czas była kierowniczką Miniewska z War- 
szawy. Potem redukowano pracowników, w r. 1930 zostały 
3 stenografki, a. mianowicie kierowniczka Cieszewska, pi- 
sząca systemem Gumińskiego i 2 stenografki: Świętochow- 
ska i Kamieniecka (Poliński). Skład biura w r. 1931 jest 
następujący: Jadwiga Cieszewska, kierowniczka (system Gu- 
mińskiego), Kamieniecka Emilja( syst. Polińskiego), Swier- 
czyna Emil (syst, Polińskiego) i Przyłudzki Romuald (syst, 
Balczyńskiej). 

W biurze stenograficznem spotykamy więc różne sy- 
stemy, o różnej teoretycznej wartości, praktycznie równie 
dobre. 

Pobory są na Śląsku według VII kategorji płacy. 

Stenogramy dyktuje się do maszyny i wygotowuje nie 
zaraz podczas posiedzeń sejmowych, ale z powodu małej 
liczby stenografów, zmieniających się co kilka minut, do- 
piero na 2 dzień po posiedzeniu. 

Najdłuższe posiedzenie było 30 III 1926 r. (budżetowe) 
od 10 — 22-giej, z małą przerwą na obiad. 

Przekłady systemu Stolze-Schreya. 

Przekładów systemu Stolze-Schreya pojawiło się w Pol- 
sce kilka, największy wpływ i znaczenie osiągnął przekład 
Balczyńskiej, utrzymujący się do dziś w szkołach, zdaje 
się wyłącznie na Śląsku Górnym. 

Wszyscy opracowujący ten system powołują się na to, 
że jest to system łatwy, dostępny dla wszystkich, konse- 
kwentny, przytem praktyczny a polskie opracowania akcen- 
tują, że są one przystosowane do potrzeb i właściwości 
języka polskiego. Te twierdzenia potem bliżej zanalizujemy. 



411 

Jako pierwszy przekład uznać trzeba pracę pt. Ste- 
nograf] a polska. Część pierwsza. Pismo nieskracane, 
ułożył Bronisław Kohz, Berlin 1899. Wokalizacja jest 
tu taka jak u Stolze-Schreya, lecz znaki spółgłoskowe są 
gruntownie zmienione lub innym głoskom poprzydzielane. 
W Berlinie przebywająca grupka Polaków interesowała się 
stenograf ją, skupiała się razem i. dla niej ułożony jest ten 
system. Podręcznik otrzymano od P. Rutkowskiego we Lwo- 
wie, który należał do tej Polonji berlińskiej, po wojnie 
przeniósł się do Lwowa (żona ze Lwowa); nauczył się on 
pierwotnie systemu niemieckiego Stólzego, polskiego Gu- 
mińskiego, wreszcie Polińskiego, żywo zajmował się budową 
różnych systemów, prowadzi szkołę stenografji we Lwowie 
i języków obcych. 

Drugi z kolei podręcznik tego systemu, to „Samou- 
czek s fen o graf ji polskiej" Frań ciska Me lii na, 
nauczyciela handlowości w Poznaniu z r. 1904. 

Następuje „Sten o graf ja polska" podług systemu 
Stolze-Schreya, którą ułożył Mieczysław Napolski, na- 
uczyciel wiadomości handlowych w Poznaniu, występujący 
za czasów okupacji niemieckiej pod pseudonimem Elsner, 
Podręcznik przeznaczony do użytku szkół i samouków z do- 
datkiem około 700 skróceń na wyrazy częściej zachodzące 
w kupiectwie i życiu powszedniem, doczekał się czterech 
wydań, wyd. I w Poznaniu, styczeń 1911 r., IV w r. 1921. 
Ta wielka ilość wydań wskazuje, że nauczano tego systemu 
w Poznaniu dość dużo ,choć o rozpowszechnieniu jego po- 
zatem nie można było zebrać żadnych danych. 

Czwartym z kolei przekładem jest „Łatwa metoda 
stenografji polskiej w 10 lekcjach podług s y s t. 
S t o 1 z e - S c h r e y a 44 , którą opracował S. Hamczy k, War- 
szawa 1915, wydanie li, poprawione i uzupełnione, luty 
1919; ponadto wydał Hainczyk: Słowniczek specjalnych 
skrótów stenografji syst. Stolze-Schreya (1919). 

Pierwsze wydanie Hamczyka opiera się zupełnie na 
systemie Napolskiego, drugie jest już bardziej samodzielną 
pracą. Jak podaje zeszyt czasopisma .„Stenograf 44 Ożarów- 



412 

skiego, uczono systemu Hamezyka w r. 1917/18 w szkole 
Chankowskiego w Warszawie, a Związek Stenografów 
w Warszawie, który zawiązano w r. 1919, rozpadał się po- 
czątkowo na sekcję Gabels. - Polińskiego i sekcję Stolze- 
Schreya w opracowaniu Hamezyka, której przewodniczą- 
cym był sam Hamczyk, nauczał też w Związku i miał 
garstkę zwolenników (62). Potem wyjechał do Ameryki 
i nie troszczył się Avięcej o swój system. 

Przekład B a 1 c z y ń s k i e j pt. „Nowa Stenograf] a 
Polska", wyd. I. w r. 1919, wyd. V w r. 1929 (1928), utrzy- 
muje się dotąd na Śląsku, omówi się obszerniej. 

Z Niemiec próbował szczęścia w Polsce oficjalny prze- 
kład szkoły Stolze-Schreya, który się ukazał również w r. 
1919 jako ::Lehrbuch der polnischen Stenogra- 
phie. Uebertragung des Einigungssystems Stolze-Schrey 
auf clie polnische Spraohe von Hermann Skór set z, 
Berlin, Verlag von F. Schrey". Wydanie II pojawiło się w r, 
1925, prócz tego wydał Skorsetz pismem stenograficznem 
dwie czytanki: Powódź i Sąd Salomonowy oraz klucze do 
podręcznika i czytanek. 

Chociaż przekład sam, zwłaszcza w II wydaniu zmie- 
nionem, mógłby uchodzić za znośny, to język polski szwan- 
kuje we wszystkich wydawnictwach, przekręcony i znie- 
kształcony. 

W r. 1922 wydaje w Poznaniu Michał Majerski 
„Nową Metodę Stenograf j i Polskiej 44 jako szósty 
z rzędu przekład a mający „na celu pogodzenie zasad sy- 
stemu Stolze-Schreya z wymaganiami języka polskiego. 
Szczere dążenie do jeszcze dalej idącego spolszczenia owej 
rozpowszechnionej stenografji niemieckiej stało się założe- 
niem niniejszej skromnej pracy 4 '. Autor wyraża życzenie, 
aby pnąca jego „stała się nowym etapem na drodze do, 
stworzenia popularnej stenografji polskiej 44 , „może też po- 
jawienie się tej czwartej przeróbki systemu niemieckiego 
skłoni kompetentne czynniki do podjęcia inicjatywy w celu 
osiągnięcia wyżej wymienionego ideału — jednolitej a spra- 




wmm 

Prof. Bronisława Cz. Balczyńska-Bartosze wieżowa. 




Prof. Eryk Hacke. 



41.3. 

wnej stenografji polskiej 44 . Niewiadomo, czy i jakie roz- 
powszechnienie zyskał system Majerskiego. 

Zapowiedział wydanie stenografji polskiej podług sy- 
stemu Stolze-Schreya Mieczysław Semrau, nauczyciel 
szkoły handlowej w Bydgoszczy. Podręcznika nie wydał, 
ukazało się tylko jego „V ademecum dla stenografó w 
wszystkich systemów". Są to metodyczne i syste- 
matyczne wskazówki z praktyki dla adeptów stenografji 
przy uczeniu się jakiegokolwiek systemu. Pierwszym wa- 
runkiem, — mówi Yademecum — jest znajomość zasad sy- 
stemu, następnie staranne pisanie znaków, mówi się dalej 
o ćwiczeniach rzędowych, ćwiczeniach podług dyktanda, 
czytaniu stenogramów, sys teina ty cznem codziennem ćwicze- 
niu, stenografowaniu w myśli, pisaniu palcem na dłoni, 
o ciężkiej ręce, znajomości języka i gramatyki i uczeniu 
innych jako sposobie umacniania swej wiedzy. 

Wreszcie wspomnieć należy, że opracowaniem polskiej 
stenografji podług Stolze-Schreya zajmował się długie lata, 
pracownik biurowy Natan Stein w Warszawie, pracował 
razem z Hamczykiem. „List w sprawie udoskonalania i roz- 
powszechnienia stenografji w Polsce, obowiązkowo w szkole 44 
pochodzi z 25 IX 1917 r., „List otwarty 44 w Kurjerze War- 
szawskim z 30 III 1918 r. List z r. 1917 mówi o przepro- 
wadzeniu ilościowych badań częstotliwości w polskiem jak 
to zrobił w niemieckiem Kading, o stworzeniu odrębnego 
alfabetu polskiego, o założeniu kółka badaczy stenografji 
polskiej, o udoskonaleniu i rozpowszechnieniu stenografji 
w Polsce, jako przedmiotu obowiązkowego w szkołach. 
Rękopisy i bruljony u rodziny, Warszawa, Zielna 29. 

Balczyńska Bronisława, Czesława, zamężna Bartoszewi- 
czowa, dyplomowana nauczycielka szkół średnich ogólno- 
kształcących, była nauczycilką w państwowej szkole wy- 
działowej w Poznaniu, od roku 1919 udzielała nauki ste- 
nografji w Miejskiej Szkole Handlowej w Poznaniu, w r. 
1921 przeniosła się do Katowic, gdzie dotąd przebywa i na- 
ucza. 

W r. 1919 wydała podręcznik „Nowa Stenografja pol- 



414 

ska", przekład Stolze-Schreya, oraz 3 nowelki Sienkiewicza 
swem pismem stenograficznem (Janko Muzykant, Jamiol, 
Lux in tenebris lucet). Ilość wydań podręcznika dotych- 
czas 5, dalej wydała Balczyńska-Bartoszewiczowa dalszych 
10 nowelek pismem stenograficznem, a w r. 1924 ukazała 
się Nowej stenografji część II tj. skrócony ścisłopis. 

W r. 1919 założyła Balczyńska w Poznaniu pierwsze 
towarzystwo stenografów swego systemu pod nazwą „Sto- 
warzyszenie Zwolennków Nowej Stenografji Polskiej", któ- 
re, zdaje się, upadło po przeniesieniu się autorki do Ka- 
towic. Po przybyciu do Katowic dała autorka inicjatywę 
do założenia dalszego towarzystwa pod nazwą: „Związek 
Stenograficzny systemu Stolze-Schreya-Balczyńskiej", okręg 
śląski, obejmujący poszczególne towarzystwa, znajdujące się 
w kilku miejscowościach na Górnym Śląsku. 

Geneza i rozwój systemu Balczyńskiej przedstawiają 
się następująco: Jak pisze na wstępie do I wydania, myśl 
do pracy nad przekładem Stolze-Schreya poddał jej rektor 
Rauer, przewodniczący niemieckiego stowarzyszenia Stolze- 
Schreya w Poznaniu i jako rzeczoznawca dopomagał jej 
swemi radami. Podkładem zaś przekładu, jak pisze w III 
wydaniu w ustępie „Nieco o rozwoju stenografji", jest zarys 
B, system łatwiejszy z dwu zarysów systemów, przedłożo- 
nych przez komisję 23-ech, ustanowioną dla ułożenia jedno- 
litej stenografji niemieckiej. Otóż na podstawie tego zarysu, 
którego pisownię uznano za najłatwiejszą, najkrótszą i naj- 
wyraźniejszą, ułożono przekład polski, w którym uwzględ- 
niono charakterystyczne właściwości języka polskiego, prze- 
dewszystkiem wokalizacji i zbiegu spółgłosek. 

Co do poszczególnych wydań ,to różnią się one nie- 
znacznie od siebie. Wydanie II wprowadza pewne nowości 
w porównaniu z I, trziecie wydanie prawie się nie różni 
od II, a czwarte i piąte są identyczną kop ją wydania III. 
Obecnie przemyśliwa autorka nad zmianami w systemie. 

System wydań ostatnich. 

Przestrzeń pisma da się w przybliżeniu ustalić 
jako 4-stopniowa. W podręczniku spotykamy linjaturę, zło- 



415 

żoną z 3 linij, zamykających dwa 1-stopiiiowe pola. Ozna- 
czamy linje od dołu począwszy jako linję główną, średnią 
i górną, a pola jako główne i górne, to znaki 2-stopniowe 
(a są to częste znaki), stojące po podwyższeniu (np. po ię), 
na linji średniej, wypełnią pole górne i pole ponad niem 
leżące, a te same znaki przy obniżeniu (po o, u) wejdą w całe 
pole dolne, pod głównem leżące: Tak więc znaleźć się 
mogą znaki w polu dolnem, głównem, górnem i ponad gór- 
nem, przestrzeń pisma jest więc 4-stopniowa. Z powodu 
wielokrotnych podwyższań lub obniżań znaków 2-stopnio- 
wych wykroczyć może czasem pismo poza te 4 stopnie. 

Pismo jest bezlinjowe, niezależne od linji, ale ty- 
powo zmiennolini jne. Linja pisma przesuwa się we- 
wnątrz wyrazu z powodu symbólizacji samogłosek jużto 
wgórę, jużto wdół, jużto zostaje na poziomie linji głównej. 

Alfabet jest złożoąy ze znaków 1/2 stopniowych, 
jedno- i dwu-stopniowych (a więc tylko 3 wielkości znaków), 
niema znaków głębokich tj. od linji głównej wdół sięgają- 
cych; znaki 2-stopniowe są wszystkie wysokie. 

Znaki na spółgłoski są mater jąłem , wziętym z ory- 
ginału i to przeważnie mają spółgłoski polskie zupełnie 
te same znaki jak w niemieckiem, lub jedynie różne wiel- 
kością, rzadko znak inny. Znaków na miękkie spółgłoski 
osobnych niema, miękkość oddaje się w inny sposób. Głoski 
dźwięczne i bezdźwięczne mają często, choć nie zawsze, 
podobne znaki, tak samo odzwierciadlają się pewne inne 
podobieństwa głosek w podobieństwie znaków. Głoski l i i 
mają jednakie i to trojakie znaki (l odróżnia się od l w razie 
potrzeby kreską pod znakiem), a mianowicie normalnie 
węzełek (kropkę) pisaną lewym obrotem, przy zniżeniu pra- 
wym obrotem, przy zgrubieniu półkrótki haczyk. Dwoma 
obrotami pisze się też r (rz) jako oczko (kółko), zasadniczo 
w lewo, po samogłoskach w prawo. Znak t po spółgłoskach 
pisze się na końcu wyrazu dwustopniową kreską wgórę, 
pozatem takąż kreską wdół. Znak i równa się rz, podobny 
do z y od którego różni się tylko wielkością, w grupach spół- 
głoskowych pisze się również z jak rz, tym razem znakiem 



416 

podobnym do r, tj. oczkiem, rożnem od r tylko wielkością. 
Głoski cz, dz, eh, sz, ż (rz) zalicza się do zbiegu spółgłosek 
(grup spółgłoskowych). 

Znaki na samogłoski składają się z kreski rzutowej 
(wgórę) i łączącej się z nią pod kątem ostrym półkrótkiej 
kreski wdół (laseczki). A mianowicie jest znak e nieco 
skośną kreską rzutową 1/2 stopniową i laseczką, znak .a 
jak e lecz laseczka z naciskiem, ę składa się z ukośnej 
1-stopniowej kreski rzutowej i cienkiej półkrótkiej laseczki, 
ą jak ę lecz laseczka pogrubiona, i (y) ma pionową (pod 
zwykłym kątem pisania) kreskę rzutową 1-stopniową i cien- 
ką laseczkę (y odróżnia się w razie potrzeby od i kreską 
pod znakiem), o jest to krótka pozioma kreska rzutowa 
z laseczką półkrótką, cienką pod poziom sięgającą, u jak o, 
lecz laseczka pogrubiona; ó jak u. 

Oznaczanie symboliczne samogłosek na. początku lub 
w środku wyrazu wypływa z powyższego alfabetowego ozna- 
czenia samogłosek, albo naodwrót znaki samogłoskowe wy- 
pływają z symbolów. A mianowicie oznacza się samogłoskę 
w znaku spółgłoskowym następującym po samogłosce, iż 
miejsce laseczki zajmuje znak spółgłoski, przyczem kreski 
rzutowe (łączniki) mają długość zmienną, dochodząc do 
początku następnego znaku, ale kierunek i odstęp względny 
stały, na początku słowa prowadzi się te kreski rzutowe 
od linji głównej. 

Oznacza się więc e skośnym nieco łącznikiem, a znak 
spółgłoski po e pisze się w tym samym poziomie jak znak 
poprzedni (ew. na początku wyrazu na linji głównej) i bez 
nacisku; samogłoskę a wyraża się jak e, lecz naciska się 
znak następujący po a; ę wyraża się skośnym łącznikiem 
i podwyższeniem następnego znaku o 1/2 stopnia (przesuwa 
się i linja pisipa), ą jak ę lecz naciska jeszcze znak nastę- 
pny, i (y) podobnie jak % tylko łącznik nie idzie skośnie 
wgórę lecz pionowo pod zwykłym kątem pisania; symbo- 
lizuje się o łącznikiem krótkim i obniżeniem znaku nastę- 
pującego po o o 1/2 stopnia (linja pisma przesuwa się też 



417 

wdół o 1/2 stopnia), u oznacza się jak o pogrubiając jeszcze 
znak po u. 

Na końcu wyrazu, gdzie samogłoski w polskiem częstsze 
niż w niemieckiem, oznacza się je czasem w sposób uprosz- 
czony bez laseczki wdół, a mianowicie a jako krótką nieco 
skośną kreseczkę, o jest krótką poziomą kreską, e taką sa- 
mą nieco dłuższą, i (y) kreską pionową 1-stopniową wgórę, 
końcowe zaś u, e, ą oznacza się prawidłowo. 

Z dwócli po sobie następujących samogłosek wypisuje 
się pierwszą, a symbolicznie oznacza drugą, na końcu słowa 
wypisuje się obie. 

Łączenie znaków tego samego wyrazu jest bezpo- 
średnie, pośrednie i przerywane, niektóre znaki otrzymują 
do połączenia pętelkę, którą opuszcza się na końcu wyrazu. 
Charakterystyczne dla systemu jest dość częste łączenie po- 
średnie, obfitość łącznika. 

Grupy spółgłoskowe, które nazywa się zbiegiem 
spółgłosek są następujące: cz, dz, eh, kw, nk, nu, śt, szt, 
sp, szp, sk, szk, stw, (ctw, dztw), sc, szcz, sz, sw, ź (rz), 
zd, zw, wz, brz, drz, (dż), gr y z (gż), krz, lrz, mrz, nrz, prz, 
trz, wrz, zrz, chrz, strz, sprz, skrz. 

Znaki na te grupy są to (z wyjątkiem grup z rz) spe- 
cjalne znaki proste, czasami częściowo przypominające zna- 
ki je składające. Podobne są do siebie następujące znaki 
par: st-szt, sp-szp, sk-szk, sc-szcz, s-sz, z-ż. Niema skom- 
plikowanych sposobów tworzenia grup. Grupa wz utworzona 
przez nawinięcie pętlicy na znak w. Grupy z rz polegają na 
wkręcaniu, nawinięciu kółka oznaczającego rz w znak po- 
przedni. Podobnie tworzy się grupy z głoską r oraz l (ł), 
nie wymienionych jako zbieg spółgłosek (znak r jest kół- 
kiem mniejszem od rz, a l kółkiem zmniejszonem do wiel- 
kości węzełka, punktu). 

Pozatem pisze' się dwa bezpośrednio po sobie następu- 
jące znaki spółgłoskowe z bardzo krótkim łącznikiem, ście- 
śnione (skupione), co jest najczęstszym sposobem tworzenia 
grup spółgłoskowych. 

Grup zgłoskowych niema. 

27 



418 

Miękczenie traktuje się jako problem wokalizacyjny. 
Gdzie w zwykłem piśmie oznacza się miękkość spółgłoski 
przez kreskę nad znakiem odpowiedniej spółgłoski twardej, 
tam podobnie oznacza się miękkość i w piśmie stenograficz- 
nem, z tą różnicą, że kreskę kładzie się jedynie, „aby uni- 
knąć pomyłki" a w regule się ją opuszcza; pisze się więc 
„świeć 4 * (z kreską nad c) dla odróżnienia od „świec", ale 
początkowe ś tylko s. 

Przed i nie oznacza się miękkości podobnie jak w zwy- 
kłej ortograf ji. Ponieważ jednaki i oraz y oznacza się jedna- 
kowo, odmiennie od zwykłej pisowni, odróżnia się y kreską 
pod znakiem w razie dwuznaczności. 

Wreszcie w innych przypadkach oznacza się miękkość 
przedłużeniem łącznika (kreski rzutowej) samogłoski, znaj- 
dującej się po i jako znaku miękczenia, a więc: ie jak e 
ale łącznik nieco dłuższy, podobnie ia przy nacisku nastę- 
nego znaku; po ię podnosi się następny znak (ew. laseczkę) 
ukośnym łącznikiem o cały stopień (po q o 1/2 stopnia), 
ią różni się od ą (znaku czy symbolu) tylko dłuższym a prze- 
to bardziej, skośnym łącznikiem, io y iu mają odpowiednio 
dłuższe łączniki niż o, u. Końcowe ie (iej) oznacza się nieco 
skośną dłuższą kreską rzutową. 

Jot cwanie: Znak alfabetowy na ; to kreska 1-stop- 
niowa, u dołu w lewo wygięta, otrzymująca dla połączenia 
pętelkę. Zasadniczo używa się tegc znaku stale. Znak ; 
jednak po spółgłosce, mający charakter miękczącego i, wy- 
raża się jako miękczenie, więc ja-ia, (lekcja), je-ie, ję-ię, 
ją-ią, jo-io, ju-iu, tylko ji pisze się znakiem alfabetowem 
; plus i. Tego zastępstwa jotowania przez miękczenie nie 
wolno użyć na początku wyrazu (używa się go jednak na 
początku rdzenia, więc „jada 44 pisze się alfabetowem j ,ale 
„zjada 44 pisze się symbolem ia, więc ziada). Końcowe je 
( — ie — iej) oznacza się nieco skośną dłuższą kreseczką. 

Skróty i skracanie: Celem osiągnięcia krótkości 
są w systemie „skrócenia" na słowa, czasowniki i końcówki 
czasowników, końcówki i przyrostki. Skrócenia te odpo- 
wiadają stałym znacznikom, a jest ich 63 na słowa, 19 na 



419 

czasowniki i ich końcówki, 7 na przedrostki, 8 na końcówki, 
2 na przyrostki. 

Znaki na przedrostki są: bez, naj, nad, prze, przed, 
przy, roz. Z dwuch przedrostków, z których jest drugi 
skróceniem, pisze się pierwszy oddzielnie. Przedrostek roz 
pisze się jak alfabetowe z (ruchome), czasem trzeba spe- 
cjalnego odróżnienia go od z („roziskrzone" pisze się roz 
pod linją, iskrzone normalnie na linji). 

Znaki na przyrostki są: ek, stwo ( — ctwo — dztwo). 

Znaki nia końcówki: a, e, ie, i, o, ejsz (iejsz), ejs, iejs 
emu, (iemu), owie (iowie), w tern nowemi osobnemi znakami 
są: ejsz (-ej), emu (-um), owie (-o). 

Znaki na czasowniki i ich końcówki są: jest, są, będę, 
miał, mieli, eśmy, iśmy (yśmy), eście, iście (yście), byśmy> 
byście. 

Dalsze skrócenia pisma wprowadza część II, skrócony 
ścisłopis, wydany w r. 1924. Powiada tu autorka, że „naj- 
główniejsza zasada skróconego ścisłospisu jest ta, iż wolno 
wszystko opuścić, co przy odczytaniu stenogramu z ła- 
twością można uzupełnić. Najważniejszym środkiem skra- 
cania jest skracanie osnowy. Skróty 340 najwięcej uży- 
wanych słów są skróceniami stałemi. Przyswojenie ich 
sobie ułatwia pisanie jak i odczytywanie stenogramu i uzdal- 
nia uczącego się do utworzenia sobie własnych skróceń na 
resztę słów. Inne środki skracania są: 1) Łączenie słów 
w zdaniu ściśle do siebie należących (ztego, unas, wdomu, 
itd.); 2) wypuszczanie liter lub zgłosek słowa, których 
łatwo domyśleć się można (gospodaczy, szkół państwych, ro- 
dzaju nijako itd.); 3) skracanie zdań, które nie można ująć 
w stałe zasady, ponieważ jest ono zależne od stopnia inte- 
ligencji piszącego, od którego wymaga się najdokładniejszej 
znajomości języka oraz przedmiotu 4 '. 

Skrócony ścisłopis Pałczyńskiej polega więc, jak to 
jest cechą systemu Stolze-Schreya, przedewszystkiem na 
340 skrótach „osnów" (rdzenia, pierwiastka), których się 
trzeba wyuczyć napamięć. Są to skróty nieobowiązkowe, 
można ich używać lub nie, ale stałe, a budowa ich polega 

27*- 



420 

na wyłuszczonych powyższych zasadach: są one dowolnym 
ułamkiem brzmienia (znaków) wyrazu. 

Pozatem skrócony ścisłopis wprowadza następujące no- 
wości: Symbole samogłoskowe w skrótach przechodzą czę- 
sto (choć nie zawsze) ze znaku następującego po samogłosce 
na znak poprzedzający ją, choć tego w. regułę nie ujęto a tyl- 
ko z przykładów wynika (dla a naciska się znak poprzedni, 
dla o lobniża, dla u obniża; i naciska, dla i (y) podwyższa itd.). 
Poznajemy dalej nowe znaki na dawne i jeszcze inne przed- 
rostki, a częste w języku polskim jak z, tu, u (kreska zpocl 
linji) i i., które się teraz piszą razem z następującem słowem. 
Podaje się cały szereg nowych znaków na przyrostki, koń- 
cówki, jak acja, ista i i. Także pewne nowe zasady regu- 
lują skrócenia i tak: „Zasada 1: Do osnowy słowa dołącza 
się końcówkę, wypuszczając poprzedzającą ją zgłoskę lub 
literę". „Zasada 2: Końcówki gramatyczne opuszcza się 
tylko, jeżeli pomyłka wykluczona; np. następujący po przy- 
imkach rzeczownik oznacza się w liczbie pojedynczej jego 
osnową, w liczbie mnogiej dołącza się do osnowy i i% . „Za- 
sada 3: Przyimki można pisać w złączeniu z następnem sło- 
wem (unas)." „Zasada 4: ; poprzedzającego samogłoskę nie 
wypisuje się", np. je-ie, przyjąłem — przyiąłem, ji na końcu 
równe i. „Zasada 5: t po spółgłoskach oznacza się i w środku 
słowa dwustopniową kreską wgórę. Następujące spółgłoski 
łączy się bezpośrednio", podobnie i następujące samogłoski 
e, a, oraz końcówki ość, ać, awać, a wiać; wszystkie inne 
samogłoski łączy się zapomocą półstopniowego haczyka. 
„W wielu słowach można I, i po samogłoskach oznaczyć 
w wyżej wymieniony sposób. W tych wypadkach oznacza 
się samogłoskę poprzednią spółgłoską", „t skraca się, jeżeli 
następuje znak dwustopniowy", et na początku słowa jest 
ukośnem 2-stopniowem t w górę. 

Stosunek do gramatyki i ortograf ji: Nie prze- 
strzega się zupełnie rozczłonkowania wyrazu na cząstki 
słowotwórcze, względnie dowolnie się to czyni, ó oznacza 
się jak u, i jak y y miękkie spółgłoski przeważnie jak 
twarde. 



421 

U w a g i k r y t y c z n e i 1 ) Co do pierwszej części systemu 
Balczyńskiej zauważyć należy:. Jeżeli autorka uważa ory- 
ginał, który służył jej za wzór, a w następstwie i swoje 
pismo za najprostsze, najwyraźniejsze i najkrótsze, to ła- 
godząc najpierw superlatywy, uznać trzeba system za prosty 
i wyraźny, co do krótkości zaś można mieć zastrzeżenia 
z powodu częstych i to długich łączników, ostrych, ką- 
towych połączeń (nawrotów), oraz dwustopniowych wiel- 
kości na częste w polskiem głoski. Kapuściński oblicza 
stosunek ilości ciągów pisma Polińskiego do Balczyńskiej 
jak 100 : 115, ilość kątowych i nawrotnych połączeń oraz 
nagrubień wypadnie też silnie na niekorzyść systemu Bal- 
czyńskiej w stosunku do wielu innych systemów. Z tą 
niniejszą graficzną krótkością łączy się teoretycznie mniej- 
sza biegłość systemu. 

Natomiast znowu podnieść należy w ogólnym zarysie 
łączącą się prawidłowość z prostotą, stąd system jest łatwy 
do nauczenia się go. 

Zmienność linji i ciągłe z tern związane skoki nie są 
teoretycznie dodatnią stroną systemu jak już przy innych 
systemach uprzednio zauważono, praktycznie Stolze-Schrey- 
anie nie skarżą się na ujemne strony zmienności linji. 
W systemie Balczyńskiej jest zmienność może o tyle bar- 
dziej przykra, że częste są 2-stopniowe znaki a zmiana 
linji dość często, bo w następujących razach się odbywa: 
po i, y, o, u, ę, ą, io, iu, ię, ią, dalej czasem po r dla małycjh 
znaków, na poziomie pozostają e, ie, a, ia. 

W doborze bowiem znaków alfabetowych nie liczyła się 
Balczyńska ze zjawiskami częstości głosek w języku pol- 
skim i właśnie najczęstsze głoski otrzymały znaki dwu- 
stopniowe albo też z pary znaków podobnych głoska częst- 
sza ma znak dłuższy, rzadki głos / ma znak biegły 1-sto- 
pniowy. Dwustopniowe są p, t, k, w, jednostopniowe b, d, 
g, c, f, h, j, m, z, półstopniowe 1, n r s. Choć wprawdzie 



! ) Porównaj : Krytykę Gumińskiego w jego „Przeglądzie Sten." 
nr. 15, str. 6, r. 1929, podpisane G. i Kapuścińskiego (Stenograf Polski 
nr. 9 z r. 1924). 



422 

biegłość (czas potrzebny do nakreślenia) pojedynczego znaku 
dwustopniowego nie różni się prawie od biegłości znaku 
jednostopniowego, to jednak pismo składające się z samych 
znaków większych, albo gdzie częstsze są znaki większe 
niż mniejsze, będzie mniej biegłe od pisma ze znaków 
mniejszych, a to z powodu bezwładności ,dającej się odczuć 
przy nawrotach: Znak większy pisze się szybszym ruchem 
niż mniejszy, jeżeli zaś ma się wrócić lub wogóle zmienić 
kierunek, silniej rozpędzona ręka w pewnym kierunku przy 
dłuższym znaku stawia większy bezwładny opór. Jeżeli 
więc pojedynczy znak dłuższy jest tak biegły jak krótszy, 
to w piśmie ciągiem przy zmianie ilości znaków większych 
i mniejszych, znak większy okaże się mniej biegły niż 
mniejszy. Jeżeli spojrzeć na strukturę pisma Balczyńskiej,. 
to przewagę mają znaki wielkie, z powodu tego są też i dłu- 
gie łączniki między znakami, a przy ścisłem zestawieniu 
znaków w grupach spółgłoskowych powstają skupione ciem- 
ne grupy wielkich znaków z nielicznemi doczepionemu 
mniejszemi znakami. Ten niekorzystny dobór znaków spo- 
wodował, że polski system ma charakter pisma gotyckiego, 
niezgodnego z duchem języka polskiego, jak go nie posiada 
nawet oryginał. 

Wokalizacja jest prosta, prawidłowa, rzec można nawet 
jednolita, ale nienaturalna, z powodu symbolizowania samo- 
głoski w znaku następnym. Zarzucićby można, że zbyt 
śmiałe jest oznaczanie i jak y, skoro niema znaków na 
miękkie spółgłoski. Wprawdzie kreski pod znakiem mogą 
ew. usunąć dwuznaczność ale czasem to nawet dwu kresek 
potrzeba: łysy, łysi, lisy, lisi. 

Zestawienia grup spółgłoskowych (zbiegu samogłosek) 
nie można uznać za szczęśliwe. Brak tu wszelkiej syste- 
matyczności, często odgrywają rolę względy graficzne nie 
uzasadnione znowu częstotliwością, dowolnie wybrane gru- 
py, ponadto często niebiegle się łączą. Niesłusznie dostały 
się tu znaki cz, dz, eh, sz, ż (rz). Nie mają uzasadnienia 
częstością znaki szt, szp, szk, kw (2-3 razy na 1000 słów), 
nk, nn. Dość częste śk niema znaku biegłego. Grupy zd > 



423 

zw, wz, gdzie to z w tych grupach występuje przeważnie 
jako przedrostek są dowolnie wyrwane z oznaczania przed- 
rostkowego z, w i niekonsekwentnie dalej rozprowadzono 
(zdr). Jedynie wz oznacza się pętlicą nigdzie zresztą nie 
zastosowaną. Slw pisze się przez ścisłe zestawienie zna- 
ków st i w. Natomiast nie uważam zarzutu za słuszny, że 
znaki na grupy nie przypominają znaków, z których się 
składa brzmienie grupy. Odpowiednie są jedynie grupy 
polegające na wpisaniu znaków r, rz i l. 

Miękczenie można uznać za wystarczające, choć nie 
jest ono ani jednolite ani naturalne, jeżeli się je pojmuje 
jako problem wokalizacyjny a nie oznacza specjalnie spół- 
głosek miękkich. 

Jotowanie polega na dwu zasadach, nie razi różnorodno- 
ścią. Jedynie różne traktowanie ; na początku wyrazu i na 
początku pierwiastka (jada-zjada-ziada) sprzeciwia się bu- 
dowie wyrazów. 

Skróty i skracanie nie są wystarczające w części I. 
Żeby nie powiększać balastu pamięciowego, można dowoli 
ograniczyć ilość stałych skrótów, ale dobór wtedy musi być 
ścisły głównie ze względu na zjawiska częstotliwości, po 
części i ze względu na potrzeby graficzne. Tymczasem 
przedrostki najczęstsze w polskiein po, o, iv, z, za, na, u, do, 
nie, otrzymały bądź to znaki nieodpowiednie (w, z), wielkie 
lub niedobre w połączeniu, albo wymagają zaraz na początku 
wyrazu zmiany linji, nacisku lub długiego łącznika. Z częst- 
szych przedrostków otrzymały znaki osobne prze, przy, 
roz, przed, naj. Przedrostki są ruchome, doczepia się je tam, 
gdzie się następny znak zaczyna. Niekorzystna jest reguła 
oddzielnego pisania pierwszego przedrostka w przedrostku 
złożonym, gdy drugi jest skróceniem. Dowolnie i niewy- 
starczająco dobrane są znaki na przyrostki, końcówki 
i słowa. 

Wreszcie zauważyć można, że styl książki wymaga po- 
prawek. 

Jeżeli naogół, mimo wyliczonych usterek, część I sy- 
stemu Balczyńskiej można uznać za udała ze względu na 



424 

łatwość, prawidłowość wokalizacji, prostotę i wyrazistość, 
to gorzej rzecz się przedstawia z częścią II. l ) 

Część II, skrócony ścisłopis, chroma na błędy oryginału 
Stolze-Schreya i specyficznie polskie. Podczas gdy w sy- 
stemie Gabelsbergera-Polińskiego po ukończeniu części I ma 
się za sobą żmudny materjał pamięciowy znaków czy reguł, 
a skrócenia logiczne stanowią tam rozkoszną naukę dla 
zawodowca, to tu przeciwnie: po bardzo łatwej części ele- 
mentarnej zaczyna się bardzo żmudna praca pamięciowa 
zawodowca, która go odstraszyć może. Ma do zapamiętania 
340 skrótów osnów, bez przejrzystości systemowej utwo- 
rzonych, często mało udałych, na podstawie zaś tych ma 
sobie stenograf tworzyć dalsze potrzebne mu w jego prak- 
tyce. Trzeba się też przeuczać w II części, symbol wo- 
kalizacyjny przechodzi na znak poprzedzający ale niepra- 
widłowo (w podręczniku przy tern nic o tern nie wspomniano), 
częste przedrostki i przyimki (w, z) piszą się inaczej niż 
to się nawykło w części I, inaczej pisze się / itp. 

System Balczyńskiej ma swego przedstawiciela w biurze 
stenograficznem Sejmu Śląskiego a więc wykazuje zdatność 
systemu parlamentarnego. 

Rozpowszechnienie systemu: Pierwotną koleb- 
ką systemu był Poznań, gdzie go uczyła autorka w Miejskiej 
Szkole Handlowej i w Stowarzyszeniu zwolenników swej 
stenografji. Po przesiedleniu się autorki do Katowic nauka 
tego systemu w Poznaniu zdaje się upadła, a wyłączne roz- 
powszechnienie znalazła na Śląsku. Wprowadzono ją tu 
do niektórych szkół handlowych, następnie do szkół po- 
wszechnych i uczono na specjalnych kursach początku- 
jących, dokształcających i wyższych. Urządzono też kursą 
tego systemu dla nauczycieli szkół powszechnych, by ci 
mogli udzielać nauki stenografji w ósmym oddziale szkół 



*) Porównaj : Antistenographos : Nowej Sten. Pols. H. Balcz. 
Cz. II, Księga Pamiątkowa III Kongresu w Król. Hucie 1924 i Chra- 
pusta: O stenografję w p/kołach woj. Śląskiego. Gazeta Ludowa, 
nr. 190, 1924. 



425 

powszechnych na śląsku. System ten walczy o rozpowszech- 
nienie na Śląsku z innemi systemami, szukającemi obecnie 
oparcia tam tj. Polińskiego, Korbla i Kotasa. 

Towarzystwa systemu Balczyńskiej i czasopisma. 

Będąc w Poznaniu założyła Balczyńska towarzystwo pod 
nazwą: Stowarzyszenie Zwolenników Nowej Stenograf ji Pol- 
skiej, które jednak po odejściu założycielki z Poznania za- 
nikło, a przynajmniej nie daje o sobie znaku życia. 

W jesieni 1924 r. założyła Balczyńska w Katowicach 
„Związek Stenografów systemu Stolze-Schrey-Balczyńskiej", 
okręg Śląski, obejmujący poszczególne stowarzyszenia oko- 
liczne, których w r. 1930 było 4, a mianowicie w Katowi- 
cach, (powstało 30 X 1924), Królewskiej Hucie, Nowym By- 
tomiu, i Wielkich Hajdukach, ostatnio powstało stowarzy- 
szenie i w Wełnowcu. 

Związek i stowarzyszenia urządzają kursy nauki ste- 
nograf j i i popisy w biegłem pisaniu i czytaniu. Popisy okrę- 
gowe biegłego pisania urządza corocznie Związek w pierw- 
szym kwartale roku, a w czwartym popisy biegłego czytania. 
W popisach bierze udział przeciętnie około 100 członków. 

Związek posiada bibljoteczkę,. między innemi są w bi- 
bljotece książeczki ręcznie stenografowane, które pożycza 
się członkom. Związek dba o kulturę duchową i towarzyską 
swych członków, urządzając odczyty, pogadanki, wycieczki, 
zabawy. 

Prezesem Związku był w roku 1930 dyr. szkoły handlo- 
wej Bartoszewicz, na rok 1931 wybrał zjazd delegatów 
stowarzyszeń prezesem nauczyciela Karmańskiego. Stowa- 
rzyszenia odbywają miesięczne zebrania. 

Wreszcie wydaje Związek od końca roku 1929 dla swych 
członków „Ćwiczenia Stenograficzne", od r. 1931 p. t. „Ste- 
nograf, ćwiczenia dla członków związku stenografów B. Bal- 
czyńskiej". Są oaie sporządzane zapomocą aparatu do powie- 
lania, pismem maszynoweni i stenograficznem. Podają za- 



426 

gadnienia naukowo-stenograficzne, teksty do dyktatów i prac 
kaligraficznych, komunikaty Związku i stowarzyszeń. Ćwi- 
czenia wychodzą jako miesięcznik. 

Przekłady jednolitego systemu niemieckiego. 

System jednolitej stenografji niemieckiej (Einheitskurz- 
schrift-Reichskurzschrirt) urzędowo uznany i wprowadzony 
w Niemczech z końcem roku 1924, powstał jako system kom- 
promisowy dwu najbardziej w Niemczech rozpowszechnio- 
nych i uchodzących za najlepsze systemów Gabelsbergera 
i Stolze-Schreya, które dawniej tworzyły dwa potężne obozy 
walczące o pierwszeństwo. 

System nowy przejął grafikę znaków i wielu znaczni- 
ków od Gabelsbergera i oparł część dyskusyjną (Redeschrift) 
też głównie na Gabelsbergerze, wokalicacja zaś i prawidło- 
wość części elementarnej (Yerkehrsschrift) są w duchu Stol- 
ze-Schreya. 

Przekładu tego systemu na język polski dokonał w r. 1927 
pierwszy Eryk Hacke, dyplomowany kupiec i nauczyciel 
fachowy w Miejskiej Szkole Handlowej i Wyższej w Gdań- 
sku, drugie przerobione i poprawione wydanie wyszło 
w r. 1930, opracowane przez Hackego i dr. Tauba. Nie- 
miecki Związek Stenografów w Dreźnie uznał ten przekład 
jako oficjalny związkowy. 

Hacke Eryk, urodzony 4 grudnia 1894 r. w Worm- 
ditt w Prusach Wschodnich uczęszczał do wyższego zakładu 
(gimnazjum) w Katowicach. Brał udział w wojnie światowej 
najpierw jako szeregowiec ,potem jako oficer, raniony w lip- 
cu 1915 r. pod Przasnyszem otrzymał zwolnienie z wojska. 
Po wyzdrowieniu studjował nauki handlowe w wyższych 
(akademickich) szkołach handlowych w Lipsku i Monachjum, 
a podczas feryj uzupełniał swe teoretyczne wiadomości 
praktycznie jako elew w banku . Po złożeniu egzaminu dy- 
plomowego założył samodzielne przedsiębiorstwo w Byd- 
goszczy. Ówczesny kierownik Miejskiej Szkoły handlowej 
i Kupieckiej Szkoły Zawodowej w Bydgoszczy starał się 



427 

pozyskać go jako siłę nauczycielską dla kupieckich kursów 
dokształcających. Ponieważ zawód nauczycielski od dawna 
pociągał Hackego, sprzedał swe przedsiębiorstwo i poświęcił 
się zawodowi nauczycielskiemu. Od r. 1920 uczył też w Szko- 
le Handlowej w Bydgoszczy. W r. 1923 zamienił stanowisko 
nauczyciela w Bydgoszczy na posadę nauczycielską w Miej- 
skiej i Wyższej Szkole Handlowej w Gdańsku, gdzie go 
zaangażowano głównie do nauki stenografji i gdzie dotych- 
czas pracuje. Oprócz podręcznika do nauki stenografji wy- 
dał wspólnie z dr. Taubem dla Niemców „Polską korespon- 
dencję handlową" i „Podręcznik szkolny do nauki języka 
polskiego' 4 . 

Stenografji systemu Stolze-Schreya nauczył się jako 
uczeń tercji wyższego zakładu naukowego (gimnazjum) w Ka- 
towicach; uczuwał radość mogąc spisywać wykłady swych 
nauczycieli. Dla nabycia biegłości został członkiem katowic- 
kiego stowarzyszenia stenograficznego. Jako nauczyciel ste- 
nografji przybył do Gdańska, a gdy w Gdańsku w Szkole 
Handlowej zaczął obowiązywać jedynie system jednolitej 
stenografji niemieckiej, uczył tego systemu, uznając, że wy- 
niki osiągnięte tym systemem są zupełnie zadowalające. 

Skoro powierzono mu też naukę angielskiej stenografji 
podług przekładu systemu jednolitej stenografji niemieckiej, 
pociągała go myśl przełożenia nowego systemu niemieckiego 
na język polski i ta myśl nie dawała mu spokoju. Czasu 
wakacyjnego użył na wytężającą pracę nad polskim prze- 
kładem. Naczelną zasadą jego było, by przejąć jak najwięcej 
znaków i reguł oryginału do przekładu, żeby uczeń jak 
najmniej się przeuczał, a tylko douczał w tern, co jest od- 
mienne. Zadanie było tu o wiele trudniejsze niż w języku 
angielskim z powodu zasadniczej różnicy obu języków, 
W końcu pracę ukończył, ale przy przepisywaniu na czysto 
zauważył, że gwoli „drobnostki" musi przebudować system. 
Skoro i to się udało, zdecydował się oddać pracę nakładcy 
Apitzowi w Berlinie, gdzie ukazał się przekład angielski. 
Nakład Apitza przesłał pracę do oceny przewodniczącemu 
górnośląskiego związku okręgowego stenograficznego, a sko- 



428 



ro nauczyciel egz. sten. Józef Polotzek w Schomberg wydał 
korzystną opinję o przekładzie, ukazał się tenże w nakła- 
dzie firmy Apitz pt. Lehrbuch der poln. Sten. Uebertragung 
der deutschen E. K. auf die polnische Sprache. Ponieważ 
i sądy fachowych kolegów co do przekładu brzmiały po- 
myślnie, nie zamyślał Hacke uczynić gruntowniejszych 
zmian w systemie. Stało się jednak inaczej. Pewnego dnia 
otrzymał list wkońcu listopada 1928 r. za pośrednictwem 
Niein. Związku sten. od dra Tauba. Ten zachęcony przez 
dra Blauerta, przewodniczącego Związku i prof. dr. Amsella, 
przewodniczącego sekcji przekładów niemieckiego systemu 
na obce języki, wystąpił wobec Hackego z propozycjami 
l)ewnych ulepszeń. Chodziło o to, by z jednej strony, ponie- 
waż miał to być system dla dwujęzycznych niemiecko-pol- 
skich stenografów, których macierzystym systemem jest 
system niemiecki E.-K., pozostać przy naczelnej zasadzie 
Hackego możliwie jak najmniejszych odchyleń od oryginału, 
{najmniejszego przeuczania, a tylko douczania się, przytem 
należało też jak najmniej zmieniać dobrą przeróbkę, doko- 
naną przez Hackego, z drugiej strony jednak trzeba było 
w niektórych względach ściślej dostosować system do wła- 
ściwości języka polskiego i zbliżyć go ku Polińskieinu, ko- 
rzystając z doświadczeń, nabytych tym systemem, niby 
rozwinąć Polińskiego w kierunku E-K. 

Zaczęła się harmonijna zgodna praca (listownie, autoro- 
wie osobiście się nie znali), trwająca przeszło rok, która 
po wielu najrozmaitszych próbach i propozycjach obustron- 
nych poprowadziła ku nowemu opracowaniu przekładu, wy- 
danemu przez Niem. Związek Sten. w Dreźnie z końcem 
r. 1930 pt. Lehrbuch der polnischen Kurzschrift, vom Deut- 
schen Stenographenbunde anerkannte Uebertragung der 
deutschen E - K. auf die polnische Sprache von Erie h 
Hacke und Dr. S z y ni o n T a u b. 

Nowe opracowanie w porównaniu z pierwotnym prze- 
kładem nie naruszyło znaków spółgłoskowych alfabetu z wy- 
jątkiem rz; zmienione zostały jedynie grupy spółgłoskowe, 
głównie z głoską w> rz. Wokalizacja została naogół ta sama 



42£ 

(zmienione u początkowe jako kreska z pod linji), mięk- 
czenie pojęte jak pierwotnie, jako problem wokalizacyjny, 
w szczegółach zmieniono io, ią; w jotowaniu użyto dla / 
symbolów miękczenia i na początku wyrazu. Gruntowniejsze 
zmiany wprowadzono w skróconych stałych znakach na 
przedrostki, przyrostki, zakończenia i wyrazy, jak tego 
wymagały względy języka polskiego; stałych skróceń wpro- 
wadzono dość dużo, gdyż nie dołączono części dyskusyjnej 
i stosunki częstotliwości słów, przedrostków, przyrostków 
są w polskiem o wiele niekorzystniejsze dla stenografji niż 
w niemieckiem, gdzie 3 słowa najczęstsze (die, der, und) 
stanowią już 10% mowy, a 15 najczęstszych 25%, 66 słów 
zaś 50% mowy. 

System wydania drugiego: 

Przestrzeń pisma normalna utworzona jest przez 
4 linje i jest 3-stopniowa, ale z powodu podwyższań i pbniżań 
mogą znaki wyjść jakie 1 stopień ponad linję górną gra- 
niczną i 1/2 — 1 stopnia popod dolną graniczną. Żeby zbytnio 
nie przekroczyć przestrzeni pisma można pewne znaki skra- 
cać (i wgórę pisane). 

Pismo jest z powodu początkowego oznaczania głosek 
u i i 1 i n j o w e, zależne od linji (imienia-umienia, różnią się 
tylko położeniem wobec linji) i jest zmiennolini j ne. 
Zmiana linji następuje z powodu, symbolów samogłoskowych 
(obniżenie, podwyższenie), w pewnych przypadkach po 
s y 8Ć, t wgórę. Dla położenia linji znaku łączącego się z po- 
przednim jest miarodajny spodek znaku poprzedniego, przy 
znakach z pętlicą 1-stopniową zaś punkt krzyżowania się 
kresek pętlicy, po prawoskośnem s górny koniec znaku (dla 
znaków krótkich oraz średnich i głębokich z małą pętlicą 
u góry jak d, szcz itp), po znaku t wgórę łączy się znak 
następny u góry ^naku t, które można skrócić. 

Znaki alfabetu są 1/2, 1, 2-stopniowe, niektóre 
grupy spółgłoskowe i znaczniki 3-stopniowe, wyjątkowo są 
znaczniki „miasto" i „mieć", l7 2 -stopriiowe, niniejsze niż 
1/2 stopnia są: l, n, nie. Znaki wielkie są wysokie, głę- 
bokie i długie. 



430 

Znaki na spółgłoski wzięte z oryginału albo, o ile 
się to dało, w pierwotnem znaczeniu albo w innym przy- 
dziale. Są one równocześnie dawnym mater jąłem GabeLs- 
bergera czy Polińskiego. Znaków specjalnych na miękkie 
spółgłoski niema (ść ma osobny znak). Dwa znaki posiada 
t, a mianowicie 1-stopniową kreskę wdół pisaną, używaną 
na początku wyrazu, po przedrostkach, po samogłoskach 
symbolizowanych, oraz dwustopniową kreskę wgórę pisaną, 
której się używa po spółgłoskach i po samogłoskach wypi- 
sanych alfabetowo, wyjątkowo w pewnych grupach zgło- 
skowych. Dwoma obrotami pisze się l (węzełek), s (oczko) 
i ść; znak Z pisze się obniżony prawym obrotem zresztą 
lewym, s (ść) zwykle prawym obrotem, w pewnych grupach 
spółgłoskowych lewym. Tym samym znakiem oznacza się 
/ i ł, h i eh, z i i, oraz twarde i kreskowane miękkie spół- 
głoski zwykłego pisma, lecz w razie potrzeby kreski i kropki 
diakrytyczne nadają znakowi właściwe znaczenie. 

Podwaja się spółgłoski tylko w razie potrzeby dla od- 
różnienia wyrazów podobnych lub w imionach własnych 
a to przez podwójne napisanie obok siebie odpowiedniego 
znaku spółgłoskowego. 

Znaki na samogłoski alfabetowe składają się z kre- 
ski rzutowej i 1/2-stopniowej laseczki (a) lub 1/2-stopnio- 
wego haczyka wdół (e, o, i, ą, ę), albo też l7 2 -stopniowej linji 
falistej wdół (u), na końcu wyrazu haczyk przy e, o od- 
pada, i otrzymuje haczyk tylko w razie potrzeby odróżnie- 
nia od y y natomiast a jest na końcu krótką, .poziomą kre- 
seczką, znak na y 1-stopniową kreską rzutową. Kreska 
rzutowa jest nieco skośna i krótka przy e, a, u, ą, niecą 
skośna dłuższa przy o, pionowa (w kierunku pisma normal- 
nego) wgórę przy i, y, ę; laseczka przy a jest naciśnięta, 
haczyk z naciskiem przy ą, ę, bez nacisku przy o, i, linja 
falista przy u jest bez nacisku, y jest tylko kreską rzutową 
jak i bez dalszych dodatków. Znak dla obcej dwugłoski 
au jest identyczny ze znakiem ą, dla eu z ę. 

Symbolicznie w środku wyrazu oznacza się głoskę e 
krótkim łącznikiem między znakami spółgłoskowemi, a po- 



431 

dobnym łącznikiem jak ! e i naciskiem znaku spółgłoskowego 
po a, głoskę o oznacza się długim łącznikiem czyli szero- 
kiem połączeniem znaków, u oznacza się krótkim łącznikiem 
i obniżeniem znaku spółgłoski następującej po u o 1/2 sto- 
nia, ą (au) oznacza się jak u, naciskając jednak znak na- 
stępny po u; głoskę i oznacza się pionowem podwyższeniem 
znaku następnego po i o 1/2 stopnia, y jak i naciskając 
jeszcze znak następny, ę oznacza się ukośnem podwyższe- 
niem znaku po ę o pół stopnia i naciśnięciem go. Wraz 
z podwyższaniem i obniżaniem przesuwa się linja pisma. 
Głoskę ó oznacza się jak u. Po t pisanem wgórę opuszcza 
się z reguły samogłoskę, następny znak otrzymuje jedynie 
nacisk przy a, ę, wypisuje się tu (ew. z haczykiem) samo- 
głoskę w imionach własnych, przy zbiegu 2 samogłosek 
i w razie dwuznaczności i w pojedynczo zwłaszcza stoją- 
cych słowach. 

Na początku wyrazu oznacza się z wyjątkiem u samo- 
głoski jak w środku wyrazu, przyczem linję rzutową (łącz- 
nik) prowadzi się od linji ku początkowi znaku. Głoskę u 
oznacza się (aby uniknąć obniżania częstego na początku) 
półstopniową kreską z pod linji poprowadzoną ku począt- 
kowi znaku; przedrostki lub przyimki znajdujące się przed 
u na początku stawia się o 1/2 stopnia niżej pod linją i łą- 
czy z kreską na u. 

Znaki końcowe samogłosek podano już wyżej. W wy- 
razach jednozgłoskowych kończących się na samogłoski a, 
ą y u, przed któremi jest znak prosty oznaczający spółgłoskę 
lub grupę spółgłoskową (ale nie znak złożony z 2 znaków) 
oznacza się samogłoskę symbolicznie w znaku poprzedza- 
jącym, a mianowicie a naciskiem, u obniżeniem, ą naciskiem 
i obniżeniem poprzedzającego znaku (ma, mu, mą, drą). 

Dwie po sobie następujące samogłoski oznacza się 
w środku wyrazów w ten sposób, że pierwszą się wypisuje 
drugą symbolizuje w znaku następnym ,na końcu wyrazu 
oznacza się pierwszą znakiem alfabetowym, drugą końco- 
wym, posługując się przytem w razie potrzeby łącznikiem 
haczykiem. 



432 

Łączenie wyrazów jest bezpośrednie, pośrednie 
albo przerywane. Przy bezpośredniem łączeniu niema zna- 
ków stapianych (zlewania znaków), są znaki wpisane, po- 
wstałe przez wkręcenie, nawijanie, wwijanie jednego znaku 
w drugi lub podsadzanie jednego znaku pod drugi. Przy 
połączeniu pośrednem najprostszym łącznikiem jest kreska 
rzutowa od końca jednego znaku ku początkowi drugiego; 
czasem używa się do połączenia niemego haczyka, a to tam, 
gdzie bezpośrednie połączenie byłoby nieporęczne lub nie- 
wyraźne (przy łączeniu kresek rzutowych ze sobą); bliższe 
neguły określają użycie haczyka. Wreszcie znaki w lewo 
Wygięte mogą otrzymywać, gdzie to jest wygodniej, do po- 
łączenia pętlicę, odpada ona na końcu wyrazów. 

Grupy spółgłoskowe tworzy się przez ścisłe ze- 
stawienie znaków blisko siebie (przyczem lewozwrotne Z (ł) 
jako pierwszy znak grupy podwyższa się nieco jak Ig, łb, 
łz, itp.), wpisanie, owijanie pętlicą, specjalne znaki i sym- 
bolizowanie. Pętlica owinięta na znak oznacza długi szereg 
grup spółgłoskowych z w jako ostatnią głoską grupy; sym- 
bolicznie oznacza się rz po spółgłosce przez skrzyżowanie 
znaku spółgłoski poprzedzającego rz ze znakiem następnej 
spółgłoski lub samogłoski, symbolicznie oznaczone są nie- 
które grupy z r przez powiększenie znaku (gr, br, itp.). 
Co do linji, na której się pisze znaki była już mowa. 

Grupy zgłoskowe istnieją : W nieakoentowanych 
zgłoskach końcowych opuszcza się e, ch(e)r, c(e)r, cz(e)r, 
dalej opuszcza się samogłoskę, jak powiedziano, po t 
wgórę, także w końcowych et, yt (komet, zbyt) pisanych 
znakiem t, wgórę; opuszcza się samogłoskę e w grupach 
spółgłoskowych, gdzie drugą grupą jest r lub n np. c(e)r- 
kiew, cz(e)rwony, c(ie)rpienie; znaki spółgłosek n, r 
po znakach wlewo wygiętych u dołu i pętlicowe w mogą 
być naciśnięte dla symbolu a w grupie zgłoskowej. 

Mięke zenie jest analogiczne do sposobów miękczenia 
w piśmie zwykłem, specjalnych znaków miękkich, z wyjąt- 
kiem ść niema. A mianowicie w przypadkach, gdzie w zwy- 
kłem piśmie dla oznaczenia zmiękczenia daje się kreskę 



433 

nad odpowiednim znakiem twardym, tam i w stenogramie 
umieszcza się taką kreskę, ale tylko wtedy, gdy może zajść 
dwuznaczność, a więc w samostojących słowach, a w regule 
kreskę się opuszcza, wystarcza znak głoski twardej. Przed 
i podobnie jak w piśmie zwykłem kładzie się znak spół- 
głoski twardej. Gdzie zaś miękkość spółgłoski oznacza 
w zwykłem piśmie znak i (przed samogłoską), tam symbolem 
tego miękczącego i jest przedłużenie łącznika symbolu lub 
znaku samogłoski, dla ie podwyższa się jeszcze znak na- 
stępny dla odróżnienia od o; końcowe io jest bardzo długą 
kreską nieco skośną ,końcowe ie jednostopniową skośną 
kreską. 

Jotowanie: W regule oznacza się ; znakiem alf a- 
betowym, tj. 1-stopniową u dołu w lewo wygiętą kreską 
w środku wyrazu i na końcu po samogłosce. Głoskę ; po 
spółgłosce i na początku wyrazu przed samogłoską oznacza 
się symbolem zmiękczania- przez długi łącznik, więc je — ie, 
ja — ia, jo — io itd. Końcowe ie może oznaczać ej, a w dwu- 
i więcej zgłoskowych wyrazach iej; w razie dwuznaczności 
otrzymuje ie dla odróżnienia od ej należny mu haczyk. 
W zgłoskach ej a (i odmiana) i końcowem ji po spółgłosce 
opuszcza się ;, a znak i pisze się z haczykiem (racja, 
Marji). Opuszcza się też j należące do pnia słów „iść", 
„żreć" po przedrostkach np. do (j) ść (dość jest znaczni- 
kiem), obe (j) ść ; do (j) rżeć, dalej w zgłosce ejszy, w zgło- 
skach ij, yj przed spółgłoską w środku słowa (linika, par- 
tyny), wreszcie w odmianie zaimków mój, twój, swój (niogo, 
twomu, swomi itd.). We wszystkich przypadkach, gdzie 
; się opuszcza lub zastępuje symbolem zmiękczenia można 
je wypisać znakiem alfabetowym, zwłaszcza w razie dwu- 
znaczności. 

Skróty i skracanie: Ilość oznaczeń przedrostków, 
przyrostków i słów (znaczników) jest dość spora; około 
100 oznaczeń przedrostków i przyrostków, około 250 znacz- 
ników, skrócone są też liczby i podano skrócenia analo- 
giczne do abrewiacyj pisma zwykłego. 

Ta wielka ilość pamięciowych skrótów tłumaczy się bra- 

28 



434 

kiem części dyskusyjnej podręcznika, względami językowe- 
mi, a mianowicie całkiem innych stosunków częstotliwości 
głosek i długości wyrazów w języku polskim niż niemieckim, 
wreszcie tern, że cudzoziemiec nie znający tak dokładnie 
języka polskiego nie upora się tak łatwo ze swobodnemi 
skrótami. 

Pewne reguły skracania pisma podano już, jak opusz- 
czanie pewnych głosek (samogłosek, i ;), dalej dozwolone 
jest ponadto opuszczanie z przed sz, r przed i w środku 
wyrjazu. Dla krótkości graficznej wolno zastąpić z, ź, ż 
przez s, a także łączyć ze sobą graficznie słowa nale- 
żące do siebie jak przyimek z odnośnem imieniem, party- 
kuły, znaczniki tworzące całość, o ile nie ucierpi na tein 
wyrazistość (czytelność). 

Specjalne znaki diakrytyczne są : kreski nad 
znakiem dla odróżnienia w razie potrzeby głosek jednakowo 
oznaczonych, podkreślenie znaku na oznaczenie wielkiej 
litery, kreski pod znakiem, znoszące znaczenie znaczni- 
kowe znaku. 

Stosunek do pisowni i do gramatyki: Choć 
normalna pisowna stenograficzna odbiega czasem od zwykłej 
długiego pisma (ł — 1, h — eh, ó — u, miękkie przedsta- 
wione przez twarde), to jednak w razie potrzeby można zna- 
kami diakrytycznemi napisać wyraz z dokładnością zwykłej 
pisowni. Przestrzega się też etymologicznej budowy wy- 
razów, więc rozczłonkowania na przedrostki, przyrostki 
i rdzeń, gdzie tylko, poczucie językowe na tę .budowę wska- 
zuje; w wyrazach rozwiniętych rdzeń musi zachować pi- 
sownię, jaką miałby w wyrazie nierozwiniętym. W przy- 
padkach wątpliwych można dowolnie głoski o brzmieniu 
przedrostka lub przyrostka oznaczyć odpowiednim znakiem 
przedrostka lub przyrostka albo .normalnym alfabetowym. 
W obcych wyrazach nie wymaga się przestrzegania ety- 
mologji, o ile ona piszącemu nie jest znana. Wyrazy zło- 
żone traktuje się jako jedno słowo, nie jak dwa w niemiec- 
kiiem i na końcu pierwszej części wyrazu złożonego nie 
wypisuje się samogłoski jak na końcu wyrazu, W przypad- 



435 

kach, gdzie łączne pisanie jest niedogodne lub niemożliwe, 
wolno części składowe oddzielnie pisać (przed - wczoraj). 

Uwagi krytyczne: Zgóry zauważyć należy, jak 
wspomniano w przedmowie do podręcznika, że jest on prze- 
znaczony dla tych stenografów, którzy opanowali niemiecką 
jednolitą stenografię i życzą sobie rozszerzyć użycie tego 
systemu na j>ęzyk polski. 

Co do łatwości i prostoty zajmuje ten system pośrednie 
miejsce między Stolze-Schrey-Balczyńską a Gabelsbergerein- 
Polińskim. Budowa jego jest prawidłowa, jak Stolze-Schreya, 
niema w nim dowolności nie opanowanych przez reguły. 
Zaznaczyć jednak można, że nie dość ściśle sprecyzowane 
reguły w oryginale (choć fachowcy układali system), po- 
prowadziło tam do dyskusji w pewnych przypadkach nad 
pisownią i łączeniem znaków (łączenie po / wgórę, obni- 
żanie względnie podwyższanie po n ) l itp., które są nieco 
niniejsze niż pół stopnia). Pismo jest wyraźne, estetyczne 
a nie kanciaste, dokładne, można pisać z dokładnością pi- 
sma zwykłego. Biegłości pisma i działania dłuższych łącz- 
ników- trzebaby doświadczyć w praktyce, której system 
jeszcze niema. Możnaby podtrzymać wymieniony już nie- 
jednokrotnie zarzut zmienności linji, choć skoki złagodzone 
o tyle, że na linji pozostaje o, io y u początkowe i po przed- 
rostku. 

Wprawdzie doboru znaków nie dokonywano specjalnie 
podług częstotliwości w języku polskim, niema tu jednak 
uchybień jak u Balczyńskiej; wytknąć możnaby 2-stopniowe 
p, jednak już w częstych przedrostkach po, .przed itp. ma 
ono dogodne formy. Pozostało jeszcze dwojakie t, w two- 
rzeniu systemu niemieckiego silnie spierano się o znak r 
(rz) prawoskośny, na który żadną miarą nie chcieli się 
zgodzić Stolze-Schreyanie, dla trudności tworzenia grup z r> 
znak jednak pozostał w alfabecie a grupy utworzono sym- 
bolicznie. 

Wokalizacja jest prawidłowa choć nie jednolita i nie 
naturalna. Niejednolita, bó są pewne różnice w oznaczaniu 
samogłosek na początku i końcu wyrazu w porównaniu 

28* 



436 

ze symboliką w środku słowa, nienaturalna, bo symbol 
samogłoski jest w znaku po samogłosce następującym. 

Grupy spółgłoskowe są jeszcze dość skomplikowane 
i różnorodne w budowie. Grupy zgłoskowe umiarkowanie 
użyte. Niektórzy zarzucićby mogli, że w grupach spółgło- 
skowych nie można dopatrzeć się znaków składowych gło- 
sek, z których grupa się składa, wielu teoretyków dozwala 
tworzenia grup znakami specjalneini, nie przypominającymi 
znaków części składowych grupy. 

Miękczenie choć nienaturalne, bo ujęte jako problem 
wokalizacyjny, jest prawidłowe i zupełne. Jotowanie wy- 
kazuje różnorodność ale nie chaotyczną. 

Ilość znaków n& skrócenia jest stosunkowo znaczna. 

Opracowanie dokonane dla dwujęzycznych niemiecko- 
polskich stenografów spełni swe zadanie, nie zawiera ra- 
żących uchybień przeciw właściwościom języka polskiego. 

Rozpowszechnienie systemu: System szuka 
rozpowszechnienia przez Hackego w tych niemieckich szko- 
łach handlowych i gimnazjach w Gdańsku, gdzie naucza się 
języka polskiego. 

O rozpowszechnienie systemu wśród Niemców w Pol- 
sce, opanowujących język polski, stara się „Związek jedno- 
litej stenografji w Polsce" (Yerband fur Einheitsstenogra- 
phie in Polen) ze swym ruchliwym przewodniczącym Pa- 
włem Wolfem, kupcem z Mysłowic. W jesieni 1931 mają być 
urządzone odpowiednie kursy naukowe. 

Przy tej sposobności zaznaczyć należy, że jeszcze w r. 1926 
powstał w Polsce niemiecki stenograficzny Związek mło- 
dzieży (Jugendstenographenverband Polen), potem w r. 1928 
„Związek jednolitej sten. w Polsce" z przewodniczącym 
Pawłem Wolfem, któremu się podporządkował związek mło- 
dzieży. Dziś ogólny związek jednolitej sten. w Polsce obej- 
muje związek młodzieży, związek nauczycieli (-lek) znają- 
cych stenografję, związek stenografów z akademickiein wy- 
kształceniem, liczy ogólny związek 28 grup, ma oddziały 
na Śląsku, w Poznaniu, Bydgoszczy, Łodzi z 660 członkami 
i 670 nauczanymi w r. 1930. Odbywa zjazdy, ostatni (trzeci) 



437 

w czerwcu 1931 w Katowicach, z zawodami stenograficznemi. 
Na ostatnich dwu zjazdach pisano też po polsku z szyb- 
kością 120 zgłosek na min. 



Na tern kończymy ajializę systemów stenograficznych. 
Co do reszty przekładów wskazać można tylko chwilowo na 
przegląd ogólny i zestawienie ogólne systemów graficznych 
na początku tej części, co do dokładnych tytułów odnośnych 
dzieł odwołać się do bibljografji, która się ukaże, a co do 
charakterystyki oryginałów, z których dokonano przekła- 
dów, na ogólne dzieje stenografji, gdzie omówiono dane sy- 
stemy. 

Powtórzyć tu tylko można, że słabe rozpowszechnienie 
wśród reszty systemów zyskał jedynie Ożarowski (Roller), 
którego uczenica p. Tomaszewska-Herdanowa jest kierow- 
niczką biura stenograficznego Rady miasta Warszawy. 
Uczniowie nie chwalą sobie tego systemu. 

Na Śląsku próbował szczęścia system International- 
Stenographie Kunowskiego, a obecnie przemyśliwa tam Wy- 
socki i Magryś o wydaniu podręcznika podług Scheithauera. 

W Warszawie ogłasza się Stegawski w dziennikach, 
próbował tu też zwerbować sobie zwolenników i nauczycieli 
system Gregga w przekładzie Widzowskiego, ostatnio „Po- 
wszechny Instytut Stenograficzny i Propagandowo-Wyda- 
wniczy Kultura" rozsyła zaproszenia do nauki „Najnowsze- 
go, najkrótszego, i najłatwiejszego systemu 4 ' i deklaracje 
do zamówień tego systemu za zł. 57 (lub 64 w ratach). 
Przypomnieć należy, że stąd wyszedł w r. 1921 podręcznik 
z pierwszym tytułem „Stenografji narodowej" Wichra. 

Ferdynand Schrey, sędziwy twórca systemu Stolze- 
Schreya, porzucił z chwilą ustanowienia jednolitej steno- 
grafji niemieckiej swój system i przeciwstawił się jedno- 
litej stenografji, której nie uważa za dobrą, swoją nową 
steno&Tafją ludową (Volksverkchrskurzschrift) opartą na 
wokalizacji Scheithanera i czyni starania przekładu tego 
swojego nowego tworu na język polski. 



438 

Zaznaczyć wreszcie mjożna, że Czesi, którzy zawsze 
marzyli o tern, by ich systemy były podstawą dla wszyst- 
kich systemów stenograficznych słowiańskich i w tern przo- 
dowali wśród Słowian, uwzględniali przy próbach tworzenia 
oryginalnego systemu czeskiego czy wszechsłowiańskiego 
i język polski. I tak widzimy stenogramy polskie w odpo- 
wiednich pracach Holasa, Diiricha i Krondla z końca 19 
i początku 20 wieku. 

Wkońcu spotkać można w systemach stenograficznych 
dla wszystkich języków, więc panstenograficznych, próbki 
stenograf ji polskiej, np. w dziele: Dirr A. Panstenographie. 

Z pośród artykułów poza prasą stenograficzną wspom- 
nieć możnaby z ostatnich czasów artykuł w „Robotniku" 
nr. 231 z r. 1925 pt. „Stenografki", dający szkic higjeny 
ich pracy (mówi się o stenografkach, gdyż w Polsce w biu- 
rach parlamentarnych wybiły się prawie wyłącznie kobiety) 
i krótkie, rzewne, wdzięczne wspomnienie „Z notatnika 
stenografki" w „Księdze Pamiątkowej" Gabriela Naruto- 
wicza, I Prezydenta Rzeczypospolitej, z r. 1925, opowia- 
dające, jak to stenograf ka czuła się obcą, osamotnioną 
i smutną w wielkiej sali wśród Rady Ministrów, nie zwa- 
żających na skromną pisarkę i jak ówczesny minister Na- 
rutowicz podaniem jej pastylek, (gdy zakaszlała, dusząc się 
dymem cygara) i przyjaznym uśmiechem rozwiał jej lęk 
i osamotnienie. 

Zakończenie. 

Pochód systemów stenograficznych polskich szedł od 
geometrycznych do graficznych, od systemów ślepo naśla- 
dujących wzory obce (często dla celów dwujęzycznej ste- 
nografji), poprzez systemy oparte na wzorach obcych, ale 
uwzględniających mniej lub więcej umiejętnie właściwości 
języka polskiego, aż do systemów opartych na hasłach naro- 
dowej, oryginalnej stenograf ji polskiej. 

Praktyka stenograficzna ma dążność pochodu od służby 
parlamentarnej, poprzez praktyczne cele garstki, do opa- 



439 

nowania najszerszych mas w twórczej służbie państwowej. 

Od różnorodności systemów idą nawoływania do jednego 
państwowego, urzędowego systemu, od nieekonomicznej roz- 
rzutności do ekonomicznej spoistości. 

Stenografja oddawała czasem cenne usługi w wojnie, 
gdzie szybko stenograficznie napisany rozkaz prowadził 
do wygranej i ocalenia granic państwa, może' i u nas steno- 
grafja będzie powołaną do ratowania państwa. Skoro hi- 
storyczną już raz koniecznością są wojny między państwa- 
mi, to zapewne wiele państw, u których zwłaszcza steno- 
grafja zapanowała powszechnie w urzędach, posługiwać się 
nią będą i w czasach wojennych, muszą być tacy, którzy 
w razie konieczności odczytać potrafią, może jakiś nie- 
znaczny znaczek w rożku niepozornej karteczki. 

Wiedza stenograficzna nie jest popularna u nas wśród 
szerokich mas nauczycieli stenografji, bądźto, że niedo- 
stępne są źródła obce, kosztowne sprawianie dzieł, bądźto 
że trudności językowe stoją na przeszkodzie. Może niniejsze 
dzieło i w tym kierunku przyczyni się do poprawy. 

Wreszcie pracownicy na polu stenografji, cicho w do- 
brej wierze w Polsce pracujący, zasługują, by nie prze- 
padli zupełnie bez wieści. Uratować skąpe wiadomości o nich 
i przekazać je potomności ,było też celem niniejszych dzie- 
jów. 

Dobru stenografji polskiej w Państwie Polskiem niech 
służy niniejsze dzieło, a jeżeli długoletnie wysiłki nad ni- 
niejszą bezinteresowną pracą będą choć częściowo owocne, 
będzie to dostateczną nagrodą dla autorów i ku zupełnemu 
ich zadowoleniu. 



KONIEC. 



1 



1 




■*_